ITF. Awanse Ewald i Ważnego do półfinałów

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Olga Pietrzak/PZT

Weronika Ewald awansowała do półfinału turnieju ITF W35 w Sharm ElSheikh. W ćwierćfinale odpadła Martyna Kubka, która jednak weszła do finału gry podwójnej. W Sanxenxo mecz ćwierćfinałowy turnieju M15 wygrał Alan Ważny. Porażkę z dużo wyżej notowaną rywalką w Charlottesville zanotowała Gina Feistel.

Kubka ze zmiennym szczęściem, Ewald w półfinale singla

Dwie Polki walczyły o półfinał turnieju W35 w Sharm ElSheikh. Awans zanotowała jedna z nich, i to ta niżej rozstawiona. W 1/2 finału zameldowała się piąta najwyżej notowana w turnieju Weronika Ewald. Po ponad trzygodzinnym boju wygrała z Darią Zelinskają. Pierwszego seta 6:4 zwyciężyła rywalka. Drugi zakończył się tym samym wynikiem, ale na korzyść Polki, która zdobyła przełamanie na 5:4. W decydującej partii gra była jeszcze bardziej wyrównana. Weronika Ewald wypracowała przełamanie na 6:5 w kluczowym momencie i sięgnęła po zwycięstwo. W półfinale zagra z Egipcjanką Lamis Alhussein Abdel Aziz (rozstawiona z numerem 6.).

Porażkę poniosła najwyżej rozstawiona w turnieju Martyna Kubka. Jej spotkanie z turniejową ósemką Radką Zelnickową było znacznie mniej wyrównane niż te z udziałem Weroniki Ewald. Słowaczka, 476. zawodniczka rankingu, czyli notowana prawie 200 miejsc niżej niż Kubka, triumfowała 6:2, 6:4. Chociaż mecz trwał prawie dwie godziny, w szczególnie długi był ostatni gem pierwszej partii.

Singlową porażkę Martyna Kubka powetowała sobie później w grze podwójnej. Tutaj Polka razem z Katariną Kuzmową także jest najwyżej rozstawiona. Polsko-słowacki duet wygrał z Kristiną Kroitor oraz Darią Zelinskają, którą w grze pojedynczej pokonała Weronika Ewald. Kubka i Kuzmowa wygrała pierwszą partię do zera, ale drugą przegrywały 3:6. W supertiebreaku znów wyraźnie mocniejsze były Polka i Słowaczka, triumfując 10:3. W finale Martyna Kubka będzie miała okazję do rewanżu na Radce Zelnikową, która z Sandrą Samir, również awansowała do deblowego meczu o tytuł.

Ważny półfinalistą w Hiszpanii

Alan Ważny awansował do półfinału w Sanxenxo. W meczu 1/4 finału zmierzył się z kwalifikantem Alexandre Reco. To właśnie Francuz zwyciężył 6:4 w pierwszym secie. W drugim padł taki sam wynik na korzyść Alana Ważnego. O losach ostatniej partii zdecydował tiebreak. Ważny wygrał w nim 7:5 i awansował do półfinału. W nim zagra z rozstawionym z trójką Portugalczykiem Tiago Torresem.

Feistel nie sprawiła niespodzianki

To Renata Zarazua była zdecydowaną faworytką w ćwierćfinale z Giną Feistel. Meksykanka zajmująca 87. miejsce w rankingu w Charlottesville jest najwyżej rozstawiona, a 514. w zestawieniu Polka przechodziła tutaj przez kwalifikacje. Przebieg pierwszego seta odzwierciedlał tę różnicę. Zarazua objęła prowadzenie 4:0. Feistel odrobiła stratę jednego przełamania, ale później znów przegrała gema serwisowego. Kolejny break dał jeszcze nadzieję Polce na odwrócenie losów seta, którego jednak przegrała 3:6.

Reprezentantka Meksyku wypracowała przewagę również na otwarcie drugiej partii. Zanotowała przełamanie i prowadziła 3:0. Gina Feistel odrobiła stratę breaka, ale nie dogoniła rywalki, gdyż znów została przełamana. Renata Zarazua znów zdobyła 3 gemy przewagi, a ostatecznie triumfowała 6:2. Dla Feistel awans do ćwierćfinału wysoko punktowanego turnieju jest dobrym wynikiem.


Wyniki

ITF W100 Charlottesville – 1/4 finału:

Renata Zarazua (Meksyk, 1) – Gina Feistel (Polska, Q) 6:3, 6:2

ITF W35 Sharm ElSheikh – 1/4 finału:

Weronika Ewald (Polska, 5) – Daria Zelinskaja 4:6, 6:4, 7:5
Radka Zelnickowa (Słowacja, 8) – Martyna Kubka (Polska, 1) 2:6, 4:6

ITF W35 Sharm ElSheikh – 1/2 finału – gra podwójna:

Martyna Kubka/Katarina Kuzmowa (Polska/Słowacja, 1) – Kristina Kroitor/Daria Zelinskaja 6:0, 3:6, 10:3

ITF M15 Sanxenxo – 1/4 finału:

Alan Ważny (Polska) – Alexandre Reco (Francja, Q) 4:6, 6:4, 7:6 (5)

Carlos Alcaraz nie zagra w Rzymie i Roland Garros!

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: Instagram Carlosa Alcaraza, foto: Peter Figura

Carlos Alcaraz poinformował, że nie wystąpi w wielkoszlemowym turnieju w Paryżu z powodu kontuzji nadgarstka.

Wicelider światowego rankingu ma ostatnio problemy z nadgarstkiem. Właśnie ten uraz spowodował, że Hiszpan musiał wycofać się z turnieju w Barcelonie po jednym rozegranym meczu oraz zrezygnować z udziału w Mutua Madrid Open.

Wiadomo już, że przerwa Alcaraza będzie dłuższa. Siedmiokrotny mistrz turniejów wielkoszlemowych nie wystąpi w imprezie rangi ATP 1000 w Rzymie oraz Roland Garros, gdzie broniłby tytułu.

W komunikacie zamieszczonym w mediach społecznościowych jeden z najlepszych tenisistów świata poinformował o swojej decyzji podjętej po wynikach badań. Nie wiadomo, kiedy Carlitos wróci na kort. Hiszpan przyznał, że to dla niego trudny moment, ale wróci silniejszy.

Oeiras. Linda Klimowicowa w półfinale

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Znakomitą formę w turnieju WTA125 w Oeiras prezentuje Linda Klimowicowa. Reprezentantka Polski pewnie wygrała 6:2, 6:4 z Chinką Yuan Yue i awansowała do półfinału rozgrywek.

Lindę Klimowicową czekało trudne zadanie w ćwierćfinale turnieju w Oeiras. Polska tenisistka trafiła na rozstawioną z numerem drugim Yuan Yue. W dwóch pierwszych rundach Chinka przegrała łącznie jedynie 5 gemów. Przed tym spotkaniu pozostała jedyną rozstawioną zawodniczką w rywalizacji.

Mecz rozpoczął się od serii przełamań. Po pięciu kolejnych breakach było 3:2 dla Lindy Klimowicowej. Polka od tego momentu nie przegrała w tym secie już żadnego gema. Pierwsza partia zakończyła się po ponad pół godziny wynikiem 6:2. Yuan Yue ani razu nie obroniła własnego podania.

W drugiej odsłonie trwała niemoc w gemach serwisowych reprezentantki Chin. Linda Klimowicowa objęła prowadzenie 3:0 z dwoma przełamaniami i była blisko sprawienia niespodzianki. Co prawda, przegrała dwa kolejne gemy przy swoim podaniu. Jednak za każdym razem odpowiadała przełamaniem. Przy wyniku 5:3 i returnie Klimowicowa doczekała się piłki meczowej. Yuan Yue zdołała się jeszcze obronić i wygrała jedynego gema przy swoim podaniu. Na koniec to Polka miała nieco problemów. Przegrywała 15:40, ale uratowała tego gema i zwyciężyła całego seta 6:4.


Wyniki

Turniej WTA125 w Oeiras – 1/4 finału:

Linda Klimowicowa (Polska) – Yuan Yue (Chiny, 2) 6:2, 6:4

Madryt. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych na drodze Igi Świątek do 1/8 finału

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek i Ann Li zagrają o czwartą rundę turnieju WTA 1000 w Madrycie. Poznaliśmy plan gier na piąty dzień Mutua Madrid Open 2026. Zatem już wiadomo, na którym korcie i o jakiej porze dojdzie do pierwszego spotkania najlepszej polskiej tenisistki z reprezentantką USA.

Po czterech dniach tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 rozgrywanego na kortach ziemnych w stolicy Hiszpanii w zmaganiach singlowych pozostała już tylko jedna polska tenisistka. O miejsce w 1/8 finału imprezy rozgrywanej w Caja Magica zagra Iga Świątek. Mistrzyni turnieju z 2024 po wygranym meczu otwarcia z Darią Snigur, tym razem zmierzy się z Amerykanką Ann Li, która awans uzyskała po trzysetowym boju przeciwko swej rodaczce – Alycii Parks.

Spotkanie między byłą liderką rankingu, a tenisistką zza Oceanu zostanie rozegrane na drugim co do ważności korcie – Arantxa Sanchez Stadium. Panie wyjdą do gry w trzecim meczu dni, a w drugim od godziny 13:00. Wcześniej na tym samym korcie zaprezentują się Alexandro Davidovich Fokina oraz Pablo Carreno Busta, a także Mirra Andriejewa w meczu przeiwko Dalmie Galfi.

Madryt. Hubert Hurkacz odpada z turnieju po wyrównanym spotkaniu

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: Peter Figura

Hubert Hurkacz, pomimo dużej różnicy w rankingu, walczył jak równy z równym z Lorenzo Musettim, ale niestety zszedł z kortu pokonany. W drugiej rundzie turnieju ATP Masters 1000 w Madrycie przegrał z Włochem 4:6, 6:7(4).

Spotkanie nie rozpoczęło się dobrze dla Hurkacza, który stracił serwis już w gemie otwarcia. W następnym gemie, który trwał ponad 10 minut, miał cztery break pointy powrotne, ale Musetti wyszedł z opresji. Chwilę później Włoch powiększył przewagę nad Polakiem i prowadził już 4:1. Hurkacz jednak nie chciał dać za wygraną i odrobił część strat. Tym samym prowadzenie Musettiego stopniało do 4:3 w gemach. Rozstawiony z numerem szóstym nie pozwolił na więcej przełamań i po 45 minutach gry wygrał pierwszego seta. Była to jednak wyrównana partia, o czym świadczą statystyki. Musetti zdobył łącznie 34 punktów, a Hurkacz tylko o trzy mniej.

W drugim secie Wrocławianin musiał bronić break pointów już w trzecim gemie. Obronił je wszystkie, a rywal nie zdobył przewagi, która mogłaby go przybliżyć do końcowego zwycięstwa. Im dłużej trwało spotkanie, tym Hurkacz pokazywał się z coraz lepszej strony. W ostatnim gemie przed tie-breakiem miał dwa break pointy, które zarazem były piłkami setowymi. Musetti jednak wybronił się przed wyrównaniem w setach i doprowadził do tie-breaka. Zaczął się on od mini breaka dla Włocha, ale Hurkacz szybko odrobił stratę. Od stanu 2:2 rozstawiony z numerem szóstym wyszedł na prowadzenie, którego nie stracił już do końca spotkania. Tym samym Musetti pokonał Wrocławianina trzeci raz w karierze. Co ciekawe, w całym meczu Hurkacz wygrał łącznie 79 punktów, a Musetti o jeden mniej.


Wyniki

Druga runda:

Lorenzo Musetti (Włochy, 6) – Hubert Hurkacz (Polska) – 6:4, 7:6(4)

Madryt. Koniec występu Magdaleny Fręch

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Magdalena Fręch przegrała 2:6, 4:6 z Solaną Sierrą w meczu drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie. Tym samym w rywalizacji singlowej w stolicy Hiszpanii pozostaje już tylko jedna polska tenisistka.

Druga rakieta naszego kraju pierwotnie miała nie być rozstawiona w turniejowej drabince, a jej rywalką w meczu pierwszej rundy miała być Katerina Siniakova. Jednak ze względu na liczne wycofania, Magdalena Fręch trafiła na listę tenisistek rozstawionych, a tym samym tegoroczny występ rozpoczęła od drugiej rundy.

W spotkaniu o 1/16 finału Mutua Madrid Open 2026 Łodzianka zmierzyła się z niżej notowaną Solaną Sierrą. I to reprezentantka Argentyny okazała się lepsza, zaskakując wyżej notowaną rywalkę. W pierwszej odsłonie wyrównana rywalizacja trwała przez pierwsze cztery gemy. Od stanu 2:2 kontrolę nad sytuacją na korcie przejęła tenisistka z Ameryki Południowej, która wygrała tę część pojedynku 6:2. W drugiej odsłonie Solana Sierra prowadziła już 5:1, aby przegrać trzy kolejne gemy. Ostatecznie niespełna 22-letnia zawodniczka zameldowała się w trzeciej rundzie turnieju w stolicy Hiszpanii.

Kolejną rywalką Solany Sierry będzie Zeynep Sonmez.


Wyniki

Druga runda:

Solana Sierra (Argentyna) – Magdalena Fręch (Polska, 34) 6:2, 6:4

Technologiczne innowacje w sprzęcie tenisowym

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Rakieta tenisowa nie jest już tylko ramą z naciągiem – to precyzyjne narzędzie, które realnie wpływa na rotację, kontrolę i zmęczenie nadgarstka. Nowe materiały zmieniają sposób oddawania energii przy uderzeniu, a czujniki ukryte w rączce potrafią wychwycić błędy, których gracz wcześniej nie zauważał. I tu robi się ciekawie, bo sprzęt zaczyna podpowiadać decyzje, choć nie zastąpi techniki ani wyczucia momentu uderzenia.

 

Materiały kompozytowe i ich wpływ na dynamikę uderzenia

 

Nowoczesna rakieta nie „oddaje” już piłki w sposób przypadkowy; włókna węglowe, zwłaszcza klasy 40T Carbon Fiber, zmieniają charakter całego uderzenia, skracając czas kontaktu i stabilizując ramę przy większych prędkościach. Do tego dochodzi Foam Tech Core, czyli wypełnienie, które tłumi drgania, zanim dotrą do dłoni — różnica jest odczuwalna szczególnie przy niecentrycznych trafieniach. Mniej wibracji oznacza więcej kontroli, ale też realnie mniejsze obciążenie nadgarstka.

Konstrukcje typu Arch-2 robią coś jeszcze — przenoszą energię w sposób bardziej przewidywalny. Rakieta szybciej wraca do pozycji wyjściowej, co przy dynamicznych wymianach daje ułamek sekundy przewagi. I właśnie ten ułamek decyduje, czy piłka „usiądzie” w korcie, czy poleci metr za linię. Lżejsza rama nie oznacza już kompromisu; wytrzymałość idzie w parze z szybkością manewrowania.

Podobnie jak w innych dziedzinach, gdzie liczy się precyzja i przewidywalność działania, użytkownicy coraz częściej zwracają uwagę na rozwiązania sprawdzone i godne zaufania — przykładem mogą być wypłacalne kasyna internetowe, które dzięki transparentnym zasadom budują swoją wiarygodność. W sporcie, tak jak i w innych obszarach, konsekwencja oraz jakość wykonania przekładają się bezpośrednio na końcowy efekt.

 

Czujniki, które widzą więcej niż zawodnik

 

W rączce rakiety kryje się dziś coś więcej niż guma i grafit — miniaturowe czujniki rejestrują siłę kontaktu, kąt uderzenia i rotację, której gołym okiem nie da się ocenić w trakcie wymiany. To nie są abstrakcyjne dane; po kilku sesjach widać, gdzie tracisz kontrolę albo przeciążasz rękę. Co ważne, technologia ubieralna dopełnia obraz, śledząc zmęczenie mięśni i tempo regeneracji.

Aplikacje zbierają te informacje i układają je w konkretne wskazówki, które można od razu zastosować na korcie. Nie chodzi o statystyki dla samej ciekawości — chodzi o korektę ruchu, zanim pojawi się ból albo spadek skuteczności. I tu pojawia się przewaga: zamiast zgadywać, działasz na podstawie danych, które naprawdę coś znaczą.

 

Sokole oko bez emocji

 

Moment, w którym piłka spada przy samej linii, potrafi zmienić przebieg meczu — i właśnie tu wchodzi Hawk-Eye, system, który zamiast intuicji wykorzystuje precyzyjne obliczenia. Kilka kamer rejestruje tor lotu z różnych perspektyw, a potem algorytm składa to w trójwymiarowy obraz, który nie pozostawia miejsca na domysły. Decyzja przestaje być „czy mi się wydaje”, zaczyna być wynikiem analizy. Oto kilka ważnych faktów o tym systemie:

– opracowany w Wielkiej Brytanii przez Paula Hawkinsa, początkowo dla transmisji krykieta;

– wykorzystuje do dziesięciu kamer umieszczonych wysoko nad kortem, co eliminuje martwe punkty widzenia;

– dokładność sięga około 2,6 mm, co w praktyce oznacza margines błędu mniejszy niż grubość struny naciągu;

– w tenisie działa jako system challenge od 2006 roku, zmieniając sposób kwestionowania decyzji sędziego;

– stosowany także w piłce nożnej i krykiecie, co pokazuje jego uniwersalność i zaufanie organizacji sportowych.

Co ciekawe, technologia nie usuwa emocji — ona je przenosi w inne miejsce. Zamiast kłótni o linię pojawia się napięcie w oczekiwaniu na werdykt. I choć system nie jest absolutnie nieomylny, wprowadza coś, czego wcześniej brakowało: poczucie, że wynik nie zależy od kąta patrzenia, tylko od faktów.

 

Kort, który analizuje, zamiast milczeć

 

Kort przestaje być bierną przestrzenią — zaczyna reagować, analizować, a czasem nawet „odpowiadać” na to, co robisz. Systemy pokroju Zenniz śledzą tor piłki bez przerwy, wychwytując moment kontaktu z linią szybciej niż oko sędziego. To robi różnicę na treningu, bo nie tracisz czasu na dyskusje ani domysły; masz jasny sygnał, czy zagranie było dokładne, czy tylko tak wyglądało z perspektywy zawodnika.

Równolegle działa analiza wideo, zsynchronizowana z każdym uderzeniem. Możesz wrócić do konkretnej piłki i zobaczyć, co naprawdę się wydarzyło — ustawienie stóp, kąt rakiety, reakcję po odbiciu. I tu pojawia się przewaga: zamiast powtarzać błędy „na czuja”, korygujesz je na podstawie obrazu, który nie przekłamuje detali.

 

VR jako niewidzialny kort treningowy

 

Gogle VR nie uczą uderzenia samego w sobie — one wymuszają decyzję, i to szybciej, niż zwykle jesteś na to gotowy. Symulacja serwisu lecącego w narożnik albo nagłego skrótu działa na układ nerwowy niemal identycznie jak realna akcja. Różnica? Możesz powtarzać tę samą sytuację dziesiątki razy bez zmęczenia fizycznego, skupiając się wyłącznie na reakcji.

W praktyce chodzi o czas. Ułamek sekundy, w którym mózg rozpoznaje kierunek piłki i wysyła sygnał do ruchu, da się trenować niezależnie od warunków na korcie. VR pozwala „zagęścić” doświadczenie — więcej bodźców w krótszym czasie, więcej decyzji pod presją. I nagle okazuje się, że zawodnik zaczyna czytać grę wcześniej, zanim przeciwnik zdąży skończyć zamach.

Co ciekawe, taki trening obnaża błędy, które normalnie giną w ruchu. Zła pozycja wyjściowa, spóźniona reakcja, chwila zawahania — wszystko wychodzi na wierzch, bo system nie przepuszcza niedokładności. Dzięki temu poprawa nie jest przypadkiem, tylko efektem powtarzalnych, świadomych korekt. Co ciekawe, w metaanalizach treningów VR w sportach rakietowych średni efekt poprawy wynosi około +78% względem grup kontrolnych (Hedges’ g ≈ 0,78), co wskazuje na istotny wpływ technologii na rozwój umiejętności.

Savannah. Dotkliwa porażka Szymona Kielana

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: A. Rolak

W tym tygodniu najważniejszym punktem tenisowego kalendarza są zawody w Madrycie. Polacy rywalizują jednak także na niższym szczeblu.

Jednym z Biało-Czerwonych, któremu tym razem mogliśmy kibicować, był Szymon Kielan. Nasz reprezentant znalazł się w drabince debla w Savannah. Impreza ta ma rangę challenger i jest rozgrywana na kortach ziemnych.

Partnerem Kielana w USA był Czech Jan Jermar a losowanie nie było dla nich zbyt łaskawe. Już drugim meczu duet trafił bowiem na – rozstawionych z numerem drugim – Borisa Ariasa i Johannesa Ingildsena.

Niestety w pierwszym secie ćwierćfinału różnica między duetami była bardzo widoczna. Duńczyk i Boliwijczyk dominowali, nie przegrywając ani jednego gema.

W drugiej partii było tylko nieco lepiej. Kielan i Jermar próbowali zagrozić rywalom, ale finalnie zdobyli dwa gemy i zeszli z kortu wyraźnie pokonani. Para będzie musiała zatem szukać lepszych rezultatów w kolejnych turniejach.

 

 

 

 

 


Wyniki

 

Savannah (ćwierćfinał debla):

B. Arias (Boliwia, 2) / J. Ingildsen (Dania, 2) – S. Kielan / J. Jermar (Czechy) 6:0 6:2