Korespondencja z Madrytu. Konferencja prasowa Jannika Sinnera
Magdalena Gorlas, Madryt
Zapis z konferencji prasowej Jannika Sinnera po jego pierwszym meczu w tegorocznej edycji Mutua Madrid Open. Włoch pokonał Benjamina Bonziego 6:7(6), 6:1, 6:4.
Jak bardzo cieszysz się z przejścia przez ten trudny mecz pierwszej rundy tutaj w Madrycie?
SINNER: Cieszę się. Myślę, że to był trudny mecz, trudny mecz otwarcia. Starałem się jakoś przez niego przebrnąć, mimo bardzo specyficznych warunków tutaj. Próbuję się do nich przyzwyczaić. Tak, jestem zadowolony.
– Wiemy, że musimy się poprawić, ale dziś najważniejsze było po prostu wygrać ten mecz, a potem zobaczymy, jak pójdzie w następnym.
Co sprawia, że warunki tutaj w Madrycie są dla ciebie tak trudne?
SINNER: W niektórych aspektach są bardzo inne. Kort jest trochę bardziej śliski. Trudniej się poruszać. Piłka leci trochę szybciej. Jest dość szybko, w zależności od tego, czy świeci słońce.
– Pierwszego dnia trenowałem wieczorem, więc było trochę inaczej. Kiedy ktoś bardzo dobrze serwuje, nie jest łatwo odebrać. Tak, to bardzo specyficzne miejsce do gry. Zupełnie inne niż Rzym i Paryż. Mam wrażenie, że ten turniej na mączce jest trochę sam w sobie wyjątkowy.
Poza samym meczem – godzinę temu Carlos Alcaraz ogłosił, że nie zagra w Rzymie i Roland Garros. Czy jego nieobecność sprawia, że stajesz się większym faworytem tych turniejów?
SINNER: Nie, tego nie wiem. Myślę, że to nie jest temat, o którym powinniśmy teraz rozmawiać. Najważniejsze jest to, że tenis potrzebuje Carlosa. Tenis jest znacznie lepszym sportem, kiedy on gra. Dla mnie osobiście jego obecność też jest ważna. Patrzę wtedy na drabinkę i mecze w trochę inny sposób. Nawet jeśli miałbym się z nim zmierzyć, to i tak byłoby to dopiero w finale – przy rozstawieniu z numerem 1 i 2 tak to wygląda.
[…] Będąc młodym i przechodząc przez trudne momenty, to się zdarza. Wierzę, że wróci silniejszy niż wcześniej. Ale kontuzje są zawsze trudne, szczególnie nadgarstka. Są pewne części naszego ciała, które są bardzo wrażliwe. Nadgarstek – widzieliśmy to już u innych zawodników w przeszłości – może naprawdę skomplikować życie.
(Pytanie o grę na Bernabeu)
– Wczoraj był bardzo interesujący dzień. Ta godzina spędzona tam była naprawdę świetna. Zobaczyć kort na Bernabeu to niesamowite. Dla mnie to była pierwsza wizyta na tym stadionie. Widok kortu tenisowego w takim miejscu był trochę dziwny, ale jednocześnie wyjątkowy, pierwszy raz w historii.
– Miło było też poznać Thibaut Courtois i Jude Bellingham od bardziej prywatnej strony. Są niesamowicie skromni i na absolutnym topie swojej dyscypliny.