Walencja. Katarzyna Kawa odpadła w pierwszej rundzie Challengera

/ Marcin Boniecki , źródło: , foto: Adam Romer

Katarzyna Kawa pożegnała się w pierwszej rundzie z turniejem WTA 125 rozgrywanym w Walencji. Rozstawiona z numerem 3 Polka uległa Hiszpance Marii Garcii Cid 3:6, 3:6.

Reprezentantka gospodarzy nie najlepiej rozpoczęła spotkanie, tracąc serwis już w pierwszym gemie. Zaraz po tym Hiszpanka miała okazję na przełamanie Katarzyny Kawy i po dwóch break pointach tego dokonała.

W dalszej fazie seta to Cid lepiej wykorzystywała szanse przy serwisie, zdołała też ponownie przełamać Polkę. Ostatecznie pierwsza odsłona meczu przypadła na konto zawodniczki z Półwyspu Iberyjskiego z wynikiem 6:3.

W drugim secie, pomimo prowadzenia 2:0 i przełamania reprezentantki gospodarzy, Katarzyna Kawa nie zdołała odwrócić losów spotkania. Maria Garcia Cid ponownie triumfowała 6:3 i to ona zagra w drugiej rundzie Challengera w Walencji. Tam zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku Angela Fita Boluda – Yasmine Kabbaj.


Wyniki

Walencja, WTA 125 Challenger:

Maria Garcia Cid (Hiszpania) – Katarzyna Kawa (Polska, 3) 6:3, 6:3

US Open. Zverev i Shelton podsumowali finał

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Niedługo po zakończeniu finału obaj tenisiści spotkali się z dziennikarzami, by podsumować to, co wydarzyło się na korcie. Alexander Zverev wytłumaczył swój nietypowy brak reakcji po ostatniej piłce i ocenił własne miejsce w światowej czołówce. Z kolei Ben Shelton skupił się na analizie błędów, które kosztowały go tytuł, a przy okazji skomentował uciążliwe przepisy dotyczące czasu na serwis rywala. 

Uwagę kibiców z pewnością zwróciła opóźniona reakcja Niemca po wygraniu ostatniej piłki w meczu. Miało to jednak bardzo proste wytłumaczenie. Zverev przyznał dziennikarzom, że pod koniec seta po prostu źle policzył gemy i nie wiedział, że serwuje po tytuł. 

– Byłem mocno skupiony, w swojej strefie. Przy panującym na trybunach hałasie nie słyszałem słów sędzi o końcu meczu. Myślałem, że jest 5:1, a nie 6:2. To paradoksalnie mi pomogło, bo nie denerwowałem się przy serwowaniu po tytuł. Po prostu źle policzyłem wynik. 

Dla Saszy był to pierwszy finał US Open od przegranej z Dominikiem Thiemem w 2020 roku. Tenisista zaznaczył, że tamte wydarzenia nie miały wpływu na jego dzisiejszą postawę, a barierę mentalną przełamał już kilka miesięcy temu. 

– Blizny po finale z 2020 roku zniknęły po tym, jak wygrałem w Paryżu. Wcześniej cały czas czułem stres i zastanawiałem się, czy kiedykolwiek wygram turniej tej rangi. Teraz gra w takich finałach to dla mnie po prostu radość. 

Zapytany, czy uważa się obecnie za najlepszego tenisistę na świecie, Niemiec odniósł się do sytuacji zdrowotnej swoich głównych rywali, zachowując chłodną ocenę sytuacji. 

– W tym konkretnym momencie prawdopodobnie tak, ale trzeba wziąć pod uwagę, że Jannik Sinner jest kontuzjowany, a Carlos Alcaraz wraca po kilkumiesięcznej przerwie. Jeśli wszyscy są zdrowi, uważam, że Jannik wciąż jest o krok z przodu. Nie uważam się za wybitny talent, mój tenis opiera się na ciężkiej pracy na korcie i w siłowni. 

Ben Shelton z kolei, szukając przyczyn swojej porażki, wskazał na słabszą dyspozycję przy uderzeniach z głębi kortu i brak odpowiedniego wykończenia akcji w fazie przejściowej. 

– Zdecydowanie nie realizowałem planu z głębi kortu tak, jak bym tego chciał. Mój forhend nie funkcjonował dziś odpowiednio, brakowało mu precyzji. Kiedy próbowałem z niego atakować, popełniałem zbyt wiele błędów. Grając z zawodnikiem klasy Zvereva, szans dostaje się niewiele. Na każdy punkt trzeba zapracować, a mnie zabrakło dziś skuteczności przy przejściu do ataku. 

W trakcie spotkania Shelton został upomniany przez sędzię o zbyt wolne zajmowanie pozycji do odbioru podania. Tenisista zwrócił uwagę na przedłużające się przygotowania do serwisu ze strony Niemca i przepisy, które wymuszają na odbierającym długie oczekiwanie. 

– Sędzia mówiła mi, że muszę szybciej zajmować pozycję na linii. Odpowiedziałem, że rywal może zaczynać swój „rytuał” kiedy chce, a ja zawsze będę gotowy w momencie serwisu. Zmuszanie do stania w gotowości w sytuacji, gdy przeciwnik tak długo kozłuje piłkę, nie ma według mnie sensu. On nigdy nie odbija jej mniej niż dziesięć razy. 

23-latek zasugerował, że w przyszłości przepisy powinny zostać poddane analizie pod kątem wprowadzenia limitów czasowych przy drugim podaniu, aby zminimalizować przestoje w grze. 

Dla Sheltona finał US Open był największym sukcesem w dotychczasowej karierze. Zawodnik przyznał, że wciąż jest w trakcie budowania swojej formy docelowej. 

– Wyjście na ten kort było wyjątkowym doświadczeniem. Zawsze byli przede mną zawodnicy, których goniłem, i to się nie zmienia. To ciągły proces. Zdecydowanie nie jestem jeszcze na poziomie, który docelowo chcę osiągnąć. Pokazałem jednak, że potrafię rywalizować i utrzymać koncentrację przez kilka godzin, co pomoże mi w przyszłości.

Ranking WTA. Nowa liderka zestawienia, spadki Świątek, Chwalińskiej i Fręch

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jelena Rybakina oficjalnie awansowała na fotel liderki rankingu WTA. Na dziewiąte miejsce spadła Iga Świątek. Z kolei debiut w top 10 zestawienia najlepszych tenisistek świata zanotowała Marta Kostiuk.

Za nami ostatnia w tym sezonie lewa Wielkiego Szlema. Po tytuł mistrzowski wśród pań sięgnęła Jelena Rybakina, która w finale pokonała Arynę Sabalenkę. W ten sposób doszło do symbolicznej zamiany miejsc wśród czołowych tenisistek świata. Kazaszka, która dzięki awansowi do 1/2 finału US Open zapewniła sobie fotel liderki, również na nowojorskich kortach okazała się lepsza od dotychczasowej mistrzyni – Aryny Sabalenki.

Punktów za zeszłoroczny ćwierćfinał nie obroniła Iga Świątek. W efekcie reprezentantka Polski zanotowała spadek w rankingu i jest obecnie dziewiątą rakietą świata. Reprezentantkę Polski wyprzedziła Elina Switolina. Powody do radości ma również rodaczka tenisistki z Odessy – Marta Kostiuk. Podopieczna Sandry Zaniewskiej wyrównała swój najlepszy wynik w Nowym Jorku – czwarta runda – i w najnowszym notowaniu awansowała na najwyższe w karierze dziesiąte miejsce.

Spadek w rankingu stał się udziałem nie tylko Igi Świątek. Niżej w porównaniu do poprzedniego zestawienia są również Maja Chwalińska i Magdalena Fręch. Bielszczanka, która w debiucie na nowojorskich kortach nie wygrała spotkania singlowego, przesunęła się o cztery pozycję i jest na miejscu 26. Z kolei Magdalena Fręch zanotowała spadek o 16 „oczek” na pozycję 57.

Jedyną Biało-Czerwoną z top 100 zestawienia, która zanotowała awans, jest Magda Linette. Poznanianka to obecnie 74. rakieta świata.

Tenis juniorski. Kolejne dobre wyniki Biało-Czerwonych

/ Łukasz Duraj , źródło: PZT., foto:

Polscy juniorzy odnoszą sukcesy niemal w każdym tygodniu rozgrywkowym. Tak było także tym razem a o osiągnięciach naszych reprezentantów informuje Polski Związek Tenisowy.

Za nami turniej ITF J30 rozgrywany na kortach Klubu Tenisowego Szczawno Zdrój. W zmaganiach singlowych najlepiej zaprezentowała się Anna Idaszewska (Park Tenisowy Olimpia), która dotarła do finału. Starcie z Kateriną Foldovą z Czech zostało przerwane przy wyniku 3:6 6:0 1:4, ponieważ Polka musiała poddać mecz ze względów zdrowotnych.

Biało-czerwoni zdominowali grę podwójną chłopców. Najlepsi okazali się Antoni Szary (KT Astra Książenice) i Mateusz Nowak (Legia Tenis & Golf), którzy w finale pokonali 6:2 4:6 10-6 Igora Bartnika (Calisia Tenis Pro) i Franciszka Niezwiesnego (Team RH+).

W finale debla dziewcząt wystąpiła Julia Borowik (GKS Katowice). W parze z Barborą Klusackovą z Czech musiały w ostatnim meczu imprezy uznać wyższość Czeszek, Foldovej i Bidzilii.

Bardzo dobrze kończy się dla nas turniej też Tennis Europe U12 kategorii 1 w węgierskim Dunakeszi, gdzie Wiktor Mroczek (Krzycka Park) wygrał w grze podwójnej i osiągnął finał w grze pojedynczej. W finale Polak i Giannis Matakoudis z Grecji pokonali 7:5 3:6 10-1 reprezentantów gospodarzy, Samuela Almai i Mirko Nemesa. Na miejscu polscy zawodnicy mogli liczyć na wsparcie trenera kadry narodowej U12 chłopców – Bartłomieja Kuchty. Poza Mroczkiem powołani na ten wyjazd zostali:

Sofia Antosikowa (Krakowski Klub Tenisowy Olsza), Aleksandra Adamowicz (Beskidzki Klub Tenisowy Advantage Bielsko-Biała) i Igor Adamczewski (Miejski Klub Tenisowy w Łodzi)

W grze pojedynczej Adamowicz i Antosikowa dotarły do ćwierćfinału, a w grze podwójnej Antosikowa zagrała w półfinale. Ćwierćfinał osiągnął natomiast Adamczewski.

Za wszystkich Polaków ściskamy kciuki i życzymy dalszych postępów!

Ranking ATP. Zverev goni Sinnera, „życiówki” Sheltona i Tiafoe

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Najnowszy ranking ATP uwzględnia wyniki US Open. Swoje pozycje poprawili bohaterowie tego turnieju.

W Nowym Jorku mistrzem został Alexander Zverev. Dzięki temu Niemiec umocnił się na drugim miejscu rankingu i goni Jannika Sinnera. Strata wciąż wynosi jednak ponad tysiąc pięćset punktów.

Finałowy rywal Saszy – Ben Shelton jest czwarty, co jest jego najwyższym notowaniem w historii.

Swój najlepszy rankingowy wynik osiągnął też Frances Tiafoe. Amerykanin jest od poniedziałku światowym numerem osiem. Szerokiej publiczności przypomniał o sobie także drugi półfinalista US Open. W klasyfikacji Karen Chaczanow poprawił się aż o 24 lokaty i jest 26. Tuż za nim znalazł się inny gracz, który zabłysnął na Flushing Meadows, czyli Alexander Blockx.

Gorsze notowania zaliczyli za to Novak Dźoković i Lorenzo Musetti. Serb – po raz pierwszy od roku 2018 – znalazł się poza pierwszą dziesiątką i jest 12 zaś Włoch spadł na miejsce 20.

Duże awanse w dalszej części zestawienia wywalczyli Alex Michelsen i Botic van de Zandschulp. Amerykanin jest 34., zaś Holender 40. W przypadku tego drugiego skok wynosił aż 30 lokat.

W najlepszej pięćdziesiątce są też dwaj zawodnicy, którzy w przeszłości byli w top 10 rankingu. Stefanos Tsitsipas ulokował się na miejscu 44., zaś Hubert Hurkacz na 46. Polską rakietą numer dwa pozostaje natomiast Kamil Majchrzak, który jest 73. Za plecami naszego reprezentanta – na miejscu 75. – znalazł się Tomasz Machacz, który wciąż nie odnalazł formy po kontuzji. Czech stracił aż 17 „oczek”.

Pierwszą setkę zamyka zaś Yibing Wu. Chińczyk poprawił się o 13 miejsc, ale do powtórzenia najlepszego notowania w karierze (54.) pozostał mu jeszcze spory dystans.

 

 

Tiburon. Porażka Fryderyka Lechno-Wasiutyńskiego w kwalifikacjach

/ Izabela Modrzewska , źródło: własne, foto:

Fryderyk Lechno-Wasiutyński przegrał z Evanem Zhu w pierwszej rundzie kwalifikacji w turnieju Challengera w Tiburonie. 

Mecz 21-latka z rozstawionym z numerem ósmym Amerykaninem był bardziej wyrównany niż wskazuje na to wynik. Zhu okazał się jednak skuteczniejszy w kluczowych momentach spotkania. W pierwszym secie przełamał serwis rywala w czwartym gemie. Polak próbował odrobić straty, ale nie udało mu się wykorzystać brak pointa.

W drugiej partii meczu Polak stracił podanie już na początku seta. Amerykański tenisista obronił później dwa break pointy i pewnie zamknął spotkanie. O wejście do głównej drabinki kalifornijskiego turnieju zagra z Ozanem Barisem.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Evan Zhu (USA, 8) – Fryderyk Lechno-Wasiutyński (Polska) 6:3, 6:2

US Open. Alexander Zverev z drugim wielkoszlemowym tytułem

/ Ksawery Styka , źródło: X: JeuSetMaths, foto: East News

Sześć lat temu Alexander Zverev przegrał tutaj po pięciosetowym finale z Dominikiem Thiemem, mimo prowadzenia 2-0 w setach. Dzisiaj jednak rozegrał fantastyczne spotkanie i po czterech partiach okazał się lepszy od debiutującego na tym poziomie Wielkiego Szlema – Bena Sheltona, sięgając po drugie wielkoszlemowe trofeum w karierze.

Z niesamowicie ofensywnym nastawieniem wyszedł na ten finał Niemiec. Znany przecież z tego, że przez lata zawodził w najważniejszych momentach największych imprez, dziś zaprezentował się z kompletnie innej strony. Poza jednym momentem w trzecim secie, kiedy to dał się przełamać, Sasza Zverev był bezbłędny. Serwował na absolutnie najwyższym światowym poziomie, wygrywając aż 85% punktów po pierwszym podaniu. 

Podejmował też lepsze decyzje taktyczne i w samym planie na grę był po prostu o krok przed swoim rywalem. Zamiast czekać na potknięcia przeciwnika, sam kreował grę i udowodnił, że w pełni dojrzał do wygrywania najważniejszych spotkań. 

Sam czterokrotnie odbierał dziś Sheltonowi serwis, co wcale nie jest łatwym zadaniem, ponieważ Amerykanin należy przecież do najlepiej serwujących tenisistów świata. Kapitalnie rotuje piłkę, nadając jej przy okazji kosmiczne prędkości, co mieliśmy okazję obserwować chociażby w super tie-breaku meczu z Carlosem Alcarazem. 

Ostatecznie jednak nie wystarczyło mu dziś sił na wygranie więcej niż jednego seta i po trzech godzinach i trzydziestu sześciu minutach musiał uznać wyższość starszego kolegi. 

Dla Alexandra Zvereva jest to drugi w karierze tytuł Wielkiego Szlema i jest on o tyle cenniejszy, że w pierwszym spotkaniu przeciwko Lorenzo Sonego Niemiec był zaledwie o dwa punkty od odpadnięcia z imprezy. Tak się jednak nie stało i jedenaście dni później wzniósł on trofeum, które sześć lat temu przeszło mu koło nosa. Wtedy bowiem, w niezwykle bolesnych okolicznościach, przegrał z przebywającym już na sportowej emeryturze Dominikiem Thiemem, zapewniając tym samym Austriakowi pierwszy i, jak się później okazało, jedyny tytuł wielkoszlemowy w zawodowej karierze. 

A o tym, jak od tego czasu zmieniła się sfera mentalna Zvereva, najlepiej świadczy fakt, że był on dziś w najistotniejszych momentach tak skupiony, że nawet nie zorientował się, kiedy wygrał mecz. Dopiero kilka chwil po tym, jak pani sędzia podała końcowy wynik, Sasza wzniósł ręce w geście triumfu i podszedł do siatki pogratulować koledze gry. 

Nowojorski sukces Zvereva ma również ogromny wymiar w kontekście historycznym. Niemiec został właśnie pierwszym tenisistą urodzonym w latach 90., który zdobył więcej niż jeden tytuł wielkoszlemowy (po jednym mają na swoim koncie Dominic Thiem i Danił Miedwiediew). Co więcej, w drodze po to trofeum spędził na korcie łącznie aż 23 godziny i 11 minut. W XXI wieku dłuższą i bardziej wyczerpującą drogę po zwycięstwo w szlemie przeszedł jedynie Carlos Alcaraz (23 godziny i 40 minut) podczas US Open w 2022 roku. 

Na ten morderczy czas złożyły się między innymi wspomniane wcześniej problemy z początku turnieju. Tym samym Zverev stał się zaledwie trzecim graczem w Erze Open, po Borisie Beckerze (Australian Open 1996) i Gastonie Gaudio (Roland Garros 2004), który sięgnął po ostateczny triumf, mimo że w dwóch pierwszych rundach musiał grać pięciosetowe maratony. Jakby tego było mało, wygrywając w Nowym Jorku, Niemiec zanotował swoje 25. wielkoszlemowe zwycięstwo w tym sezonie, dołączając do elitarnego klubu, w którym od lat zasiadają takie legendy jak Roger Federer, Rafael Nadal czy Novak Dźoković. 


Wyniki

Finał:

Alexander Zverev (Niemcy, 1) – Ben Shelton (USA, 8) – 6:3, 7:6(2), 5:7, 6:2

US Open. Marcel Latak i Sun Xinran mistrzami turniejów juniorskich

/ Adrian Wantowski , źródło: US Open, foto: Obraz autorstwa jcomp na Magnific

Marcel Latak został mistrzem juniorskiego US Open w singlu mężczyzn po zaciętym boju z najwyżej rozstawionym Luis „Guto” Miguelem. W turnieju dziewcząt najlepsza okazała się Chinka Sun Xinran.

Luis „Guto” Miguel był najwyżej rozstawionym tenisistą w turnieju chłopców podczas US Open. Brazylijczyk w drodze do finału stracił dwa sety i oba w meczach z reprezentantami gospodarzy. W finale też czekał go pojedynek z Amerykaninem.

Marcel Latak, który urodził się w Chicago, a jego rodzice są Polakami, był jedną z rewelacji całych zawodów, bo do meczu o tytuł nie przegrał nawet jednego seta.

Guto lepiej wszedł w mecz i wygrał pierwszą partię 6:3. W drugiej Brazylijczyk prowadził już 3:1, ale Latak zdołał wrócić do gry, wygrał trzy kolejne gemy, co sprawiło, że oglądaliśmy zwrot akcji i Amerykanin wygrał ostatecznie 7:5. W decydującym secie Latak przełamał na 3:2, ale nie potwierdził przewagi. Były to jedyne utraty gemów serwisowych przez tych graczy i losy tytułu rozstrzygały się w super tie-breaku.

Tam świetnie zaczął Marcel, który prowadził już 7-2 i miał dwa serwisy. Od tego momentu zaczęły się problemy. Guto doszedł do stanu 7-6, następnie Latak miał trzy piłki meczowe z rzędu i żadnej nie wykorzystał. Doszło do remisu 9-9. Amerykanin miał jeszcze jedną okazję, ale później trzy swoje szanse miał Brazylijczyk. Ostatecznie Latak wygrał 15-13 i zdobył swój pierwszy juniorski wielkoszlemowy tytuł.

 

W turnieju pań najlepsza okazała się Sun Xinran. Jej przeciwniczką była Anna Puszkarewa. Rosjanka do meczu finałowego nie straciła żadnego seta. Chinka miała trudniejszą przeprawę, bo zagrała dwa trzysetowe pojedynki.

Najwyżej rozstawiona Sun Xinran wygrała pierwszego seta 6:4. W drugim lepsza była turniejowa piątka Puszkarewa, która zwyciężyła też wynikiem 6:4. W decydującej odsłonie nie było już zaciętej walki, bo Sun wygrała 6:0. Dla Chinki był to pierwszy wielkoszlemowy juniorski puchar. W tym roku przegrała mecze o tytuł w Roland-Garros i Wimbledonie, a w londyńskim finale była gorsza właśnie od Puszkarewej, więc wzięła na niej rewanż.

 

W turnieju gry podwójnej chłopców również grał Marcel Latak. Jego partnerem był Tanishk Konduri. Amerykanie jednak przegrali 6:7(4), 6:2, 9-11. Mistrzami zostali Francuz Aaron Gabet i Hiszpan Valentin Gonzalez-Galino.

W deblu dziewcząt triumfowały siostry bliźniaczki Annika Penickova i Kristina Penickova. Ich rywalkami w meczu o tytuł były Rosjanki Polina Berezina oraz Anna Terentjewa. Amerykanki wygrały ten pojedynek 7:6(11), 6:3.


Wyniki

Finał singla chłopców – US Open: 

Marcel Latak (Stany Zjednoczone, 5) – Luis „Guto” Miguel (Brazylia, 1) 3:6, 7:5, 7:6(15-13)

Finał singla dziewcząt – US Open: 

Sun Xinran (Chiny, 1) – Anna Puszkarewa (5) 6:4, 4:6, 6:0

Finał gry podwójnej chłopców – US Open: 

Aaron Gabet/Valentin Gonzalez-Galino (Francja, Hiszpania) – Marcel Latak/Tanishk Konduri 7:6(4), 2:6, 11-9

Finał gry podwójnej dziewcząt – US Open

Annika Penickova i Kristina Penickova (Stany Zjednoczone) – Polina Berezina oraz Anna Terentjewa 7:6(11), 6:3

Phan Thiet. Filip Peliwo zagra w decydującej fazie kwalifikacji

/ Adrian Wantowski , źródło: , foto:

Filip Peliwo przeszedł pierwszą rundę kwalifikacji do turnieju rangi ATP Challenger 50 w Phan Thiet. Polak pokonał Arjuna Rathiego 6:3, 6:4.

Peliwo w zeszłym tygodniu również rywalizował podczas turnieju rangi challenger w Phan Thiet. Wtedy Polak dotarł do ćwierćfinału, gdzie lepszy 7:6(5), 6:2 był Arthur Weber, który przegrał w finale.

Do kolejnych zawodów Peliwo musi przebijać się przez kwalifikacje, w których jest najwyżej rozstawiony. W pierwszej rundzie jego rywalem był Hindus Arjun Rathi. Polak nie miał zbyt wielu problemów w tym pojedynku i wygrał 6:3, 6:4.

Sam Ryan Ziegann będzie przeciwnikiem Filipa Peliwy w decydującej fazie kwalifikacji. Jeśli pokona Australijczyka, to wtedy wystąpi w głównej drabince turnieju w Wietnamie.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Filip Peliwo (Polska) – Arjun Rathi (Indie) 6:3, 6:4

Radom. Lucie Petruzelowa ze zwycięstwem

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto:

Lucie Petruzelowa triumfowała w turnieju ITF W15 w Radomiu. W finale Czeszka wygrała w trzech setach z Julie Adams.

W niedzielę na kortach w Radomiu rozegrano tylko jedno spotkanie. Był nim finał turnieju gry pojedynczej ITF W15. O tytuł zagrały dwie najwyżej rozstawione zawodniczki. Julia Adams zmierzyła się z Lucie Petruzelową. Amerykanka wygrała m.in. z Orianą Gniewkowską, Sarą Husar i Anną Kmiecik. Czeszka zaś to pogromczyni Zuzanny Bednarz z ćwierćfinału.

W finale lepsza okazała się niżej notowana z zawodniczek. Starcie było wyrównane, a tenisistki rozegrały trzy partie. Pierwsza z nich należała do Julie Adams. Najwyżej rozstawiona uczestniczka turnieju wygrała 6:3. Później inicjatywę przejęła Lucie Petruzelowa. Czeszka najpierw zwyciężyła 6:3, a w decydującym secie – 6:4.


Wyniki

Finał: 

Lucie Petruzelowa (Czechy, 2) – Julie Adams (Stany Zjednoczone, 1) 3:6, 6:3, 6:4