Wielki Finał Tenisowej Talentiady – Drogą Mai Chwalińskiej już 11-13 września w Bielsku-Białej

/ PZT , źródło: Informacja prasowa PZT, foto: PZT

BKT Advantage Bielsko-Biała wspólnie z Fundacją LOTTO im. Haliny Konopackiej zorganizuje w dniach 11-13 września Wielki Finał Tenisowej Talentiady – Drogą Mai Chwalińskiej.

Udział w zawodach na kortach, gdzie trenuje finalistka ostatniego Roland Garros, wezmą 24 drużyny wyłonione w regionalnych kwalifikacjach oraz podczas półfinałów zorganizowanych na obiektach Sekcji Tenisowej AZS Poznań i Akademii Tenisowej Masters w Radomiu. Szansę zaprezentowania swoich umiejętności w Bielsku-Białej otrzymają młodzi sportowcy z całego kraju, reprezentujący kilkanaście województw oraz ponad dwadzieścia miast.

Partnerem tytularnym wydarzenia po raz pierwszy jest Fundacja LOTTO im. Haliny Konopackiej, która niedawno wspierała m.in. Festiwal Dziecięcy „Zostań Asem”, zorganizowany w PreZero Arenie Gliwice przy okazji meczu Billie Jean King Cup Qualifiers Polska–Ukraina.

Gospodarz i miejsce rozegrania finału nie są przypadkowe, ponieważ BKT Advantage to od lat klub Mai Chwalińskiej, która sama była wśród uczestniczek Tenisowej Talentiady. Wystąpiła w niej jako 8-latka w 2009 roku. – Udział w tym wydarzeniu wiązał się ze sporymi emocjami, bo pierwszy raz miałam wówczas okazję zmierzyć się z dzieciakami z całej Polski – wspominała po latach zawodniczka LOTTO PZT Team.

Autor: Michał Jędrzejewski

 

BKT Advantage Bielsko-Biała to zwycięzca ostatniego rankingu Klub Roku PRO i aktualny drużynowy mistrz Polski. Tylko w ostatnich tygodniach klub był gospodarzem mistrzostw Polski U21 oraz dwóch turniejów LOTTO PZT Polish Tour: kobiecego i męskiego.

– Pierwszy raz gościmy finał tak ważnego wydarzenia, jakim jest Tenisowa Talentiada. To dla nas olbrzymie wyróżnienie, a jednocześnie wyzwanie organizacyjne. Jesteśmy dumni również z tego, że Maja została jego ambasadorką. Mowa o naszej zawodniczce oraz programie, dzięki któremu wiele dzieciaków zakochuje się w tenisie – mówi menadżer BKT Advantage i członkini Zarządu Polskiego Związku Tenisowego Aleksandra Musiał.

 

Oficjalne rozpoczęcie Wielkiego Finału Tenisowej Talentiady w piątek o godz. 12.00. Rywalizacja w sobotę i niedzielę rozpocznie się o godz. 9.00. Na uczestników czekają dodatkowe atrakcje. BKT Advantage przygotuje specjalną strefę dla najmłodszych oraz zorganizuje wycieczkę edukacyjną.

 

Finaliści XXIV Tenisowej Talentiady

1. Klub Sportowy Grzegórzecki Kraków I

2. Błyskawice AZS Poznań

3. Asy Ananasy Tenis Kielce „Wschodnia”

4. „Tie Break” 67 Warszawa

5. SKT Sieradz

6. KT Arka Gdynia

7. Vamos Kołobrzeg Baltic Tennis Club

8. Raciborski Klub Tenisowy

9. ASY Park Tenisowy Olimpia

10. Herosi TKS KROS Tarnowo Podgórne

11. Calisia Tenis Pro

12. Kołobrzeskie Asy Tennis Pro Academy

13. Orły TKS KROS Tarnowo Podgórne

14. Bydgoska Akademia Tenisowa

15. KS „Górnik” Bytom

16. ZKT Zielona Góra

17. AT Masters I Radom

18. A.M. Tenis Warszawa

19. Legia Tenis Warszawa

20. Europejskie Centrum Tenisa – ECT I

21. Flexiaki – Strefa Aktywności Góra Kalwaria

22. Klub Sportowy Grzegórzecki II

23. Łososie Break Klub Tenisowy

24. Sport Factory Park I

Grodzisk. Bednarz zagra w finale singla, Górska zdobyła tytuł w deblu

/ Adrian Wantowski , źródło: , foto:

Zuzanna Bednarz zagra w finale singla podczas turnieju rangi ITF W15 rozgrywanego w Kozerkach. Polka w półfinale pokonała najwyżej rozstawioną Emily Appleton 6:3; 6:4. W zawodach gry podwójnej po tytuł sięgnęła Daria Górska.

Rozstawiona z piątką Zuzanna Bednarz miała polsko-brytyjską drogę do finału turnieju rangi ITF W15 w Kozerkach. Jej pierwszą rywalką była Anna Idaszewska, którą pokonała bez straty gema.

Następnie mierzyła się z Brytyjką Mią Wainwright i tutaj również odniosła dość pewny triumf 6:3, 6:2. W ćwierćfinale czekała na nią rewelacyjna Oliwia Kądzielska. Polska 15-latka zachwycała grą w Kozerkach, ale na tym etapie Bednarz była od niej lepsza, wygrywając 7:6(2), 6:3.

Najtrudniejsze dopiero miało nadejść, ponieważ w półfinale Zuzanna mierzyła się z najwyżej rozstawioną Emily Appleton. Brytyjka, która w rankingu WTA plasuje się na 450. miejscu, nie miała jednak zbyt wiele do powiedzenia z notowaną na 823. pozycji reprezentantką gospodarzy.

Bednarz wygrała ostatecznie 6:3, 6:4 i zagra o swój pierwszy tytuł rangi ITF. Do tej pory raz grała w finale, przegrała w nim w maju tego roku w Nowym Delhim ze Shruti Ahlawat.

Jej przeciwniczką w finale będzie Kateryna Lazarenko, która też sprawiła niespodziankę, eliminując drugą najwyżej rozstawioną Amerykankę Julię Adams. Ukrainka, notowana na 774. miejscu w rankingu WTA, wygrała 6:4, 6:0.

 

Natomiast w finale gry podwójnej najlepsza okazała się Daria Górska, która występowała w parze właśnie z Kateryną Lazarenko. Polka i Ukrainka w meczu o tytuł były lepszy od amerykańskiego duetu Ava Hraster/Kate Sharabura, zwyciężając 6:3, 6:4.


Wyniki

Wyniki półfinałów – ITF W15 Kozerki: 

Zuzanna Bednarz (5, Polska) – Emily Appleton (1, Wielka Brytania) 6:3, 6:4.

Kataryna Lazarenko (4, Ukraina) – Julia Adams (2, Stany Zjednoczone) 6:4, 6:0.

Wynik finału gry podwójnej – ITF W15 Kozerki 

Daria Górska (Polska)/Kataryna Lazarenko (Ukraina) – Ava Hraster/Kate Sharabura (obie Stany Zjednoczone) 6:3, 6:4.

Szczawno-Zdrój. Porażka Juszczaka w półfinale

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: PIOTR KUCZA/FOTOPYK

Niestety, Paweł Juszczak nie zagra w finale turnieju ITF M15 w Szczawnie-Zdrój. W półfinale reprezentant Polski nie sprawił niespodzianki w meczu z Johnem Hallquistem Lithenem.

Paweł Juszczak jako jedyny z polskich tenisistów awansował do półfinału turnieju w Szczawnie-Zdrój. W półfinale trafił na Johna Hallquista Lithena. Drugi najwyżej rozstawiony zawodnik był zdecydowanym faworytem tego meczu. Zwycięstwo Juszczaka byłoby sporą sensacją, do której nie doszło. W pierwszym secie Polak wygrał dwa gemy, a w drugim przegrał do zera. Zakończył więc zmagania na półfinale.

O tytuł Szwed Lithen zagra w niedzielę z Linusem Lagerbohmem. Rozstawiony z numerem siódmym Fin wygrał 6:3, 6:3 z nieco wyżej notowanym Michaelem Agwim. Sobota była niezwykle udana dla Lithena i Lagerbohma. Nie tylko pewnie awansowali do finału w singlu, ale również zwyciężyli wspólnie w finale debla. Szwedzko-fiński duet wygrał 6:4, 6:2 z Danielem Blazką i Patrikiem Homolą z Czech.


Wyniki

1/2 finału:

John Hallquist Lithen (Szwecja, 2) – Paweł Juszczak (Polska) 6:2, 6:0
Linus Lagerbohm (Finlandia, 7) – Michael Agwi (Irlandia, 6) 6:3, 6:3

Finał gry podwójnej:

John Hallquist Lithen/Linus Lagerbohm (Szwecja/Finlandia, 3) – Daniel Blazka/Patrik Homola (Czechy/Czechy) 6:4, 6:2

Como. Drzewiecki i Matuszewski pokonani w finale

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: Peter Figura

Rozstawieni z numerem pierwszym Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski nie zdołali przerwać zwycięskiej serii Admira Kalendera i Nino Serdarusicia. Oznaczeni „dwójką” Chorwaci wygrali w meczu finałowym z Polakami 6:3, 6:4 i zostali mistrzami gry podwójnej w challengerowym turnieju w Como.

Choć wyżej rozstawioną parą byli reprezentanci Polski to za nieznacznych faworytów mogli uchodzić ich rywale. Wszystko za sprawą ich ostatnich występów. Chorwacki debel przystępował bowiem do finału z passą 11 zwycięskich spotkań z rzędu, które w poprzednich tygodniach przyniosły im tytuły w zawodach na kortach w Hagen oraz Hamburgu.

Sobotni pojedynek rozpoczął się od wyrównanej walki i pewnie wygrywanych serwisów z obu stron. Sytuacja zmieniła się w ósmym gemie i wyniku 4:3 na korzyść Chorwatów. Wówczas, przy podaniu Drzewieckiego, wypracowali sobie pierwsze tego dnia break-pointy. Przy drugim z nich Serdarusić popisał się głębokim returnem wymuszającym błąd starszego z Polaków. Szybko stało się jasne, że było to decydujące zdarzenie dla losów całej partii. Dobiegła ona bowiem końca chwilę później po udanym gemie serwisowym 29-latka z Zagrzebia.

Druga odsłona miała zbliżony przebieg, choć tym razem w jej wcześniejszej fazie obie pary miały swoje szanse na „brejka”. Polacy oddalili dwie takie okazje przeciwników w trzecim gemie, zaś w szóstym sami zostali powstrzymani dwukrotnie będąc o jeden punkt od przełamania Serdarusicia. Kluczowy znów jednak był słabszy moment po stronie „biało-czerwonych”. Przy stanie 4:4 Matuszewski popełnił podwójny błąd serwisowy, po którym oponenci mieli aż cztery piłki na gema. Wykorzystali już pierwszą z nich dzięki akcji zakończonej wolejem przez Kalendera. Po zmianie stron nasi reprezentanci mieli jeszcze dwie szanse na odrobienia straty, ale Chorwaci zdołali się obronić i po godzinie i 11 minutach rywalizacji to oni mogli cieszyć się z triumfu w całej imprezie.

Tym samym wywalczyli trzeci z rzędu tytuł na szczeblu rozgrywek ATP Challenger Tour. Łącznie było to ich czwarte wspólne zwycięstwo w tym sezonie oraz całej karierze. Drzewiecki z Matuszewskim rozgrywali zaś swój 19. finał challengerowy i ponieśli w nim 11. porażkę.


Wyniki

Finał gry podwójnej:

Admir Kalender, Nino Serdarusić (Chorwacja, 2) – Karol Drzewiecki, Piotr Matuszewski (Polska, 1) 6:3, 6:4

US Open. Maya Joint ponownie zatrzymała Serenę Williams

/ Łukasz Duraj , źródło: usopen.org, foto: East News

Piątkowa sesja wieczorna na korcie Arthura Ashe`a była wyjątkowa. Przed publicznością ponownie wystąpiły Venus i Serena Williams.

Legendarne tenisistki wróciły razem na korty w Nowym Jorku po dłuższej przerwie, spowodowanej głównie absencją Sereny. W tym sezonie obie Amerykanki występowały już w deblu, ale miały u boku inne partnerki. Podczas US Open stanęły jednak po jednej stronie siatki a ich rywalkami w pierwszej rundzie zostały utytułowana reprezentantka Tajwanu Chan Hao-Ching oraz Maya Joint. Serena Williams doskonale pamiętała tę ostatnią, bo to z nią przegrała w tym roku na Wimbledonie.

Sam mecz okazał się niezwykle zacięty. Panie grały w systemie bez decydujących punktów na pełnym dystansie trzech setów. W pierwszym lepsze były Chan i Joint, które wywalczyły łącznie dwa przełamania. Serena i Venus odpowiedziały w drugim, wygrywając po godzinie gry i zaciętym tie-breaku. Emocje buzowały a tenisistki dały z siebie wszystko. Decydującą partię lepiej zaczęły Australijka i Tajwanka, ale Amerykanki odrobiły stratę „brejka” i dotrwały do tie-breka.

Dodatkowy gem był grany do dziesięciu punktów. Williams prowadziły 6-3, ale ostatecznie przegrały 7-10. Ich przygoda z US Open kończy się zatem po jednym, zaciętym spotkaniu.

 


Wyniki

 

H. Chan (Tajwan) / M. Joint (Australia) – S. Williams (USA) / V. Williams (USA) 6:3 6:7 7:6 (10-7)

US Open. Amerykanie z awansem

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Zakończyła się rywalizacja w dolnej części drabinki w 3. rundzie na turnieju US Open. Był to udany dzień dla gospodarzy. Awans wywalczyli m.in. Ben Shelton i Frances Tiafoe.

Shelton lepszy od Shapovalova

Ben Shelton po pokonaniu Huberta Hurkacza trafił na Denisa Shapovalova. Z Kanadyjczykiem również wygrał na dystansie czterech partii. W pierwszym secie Shapovalov serwował na zwycięstwo, ale Shelton w ostatnim momencie odrobił stratę, a potem zwyciężył w tiebreaku. W kolejnej odsłonie doszło do odwrotnej sytuacji. To Amerykanin dwukrotnie mógł zamknąć seta przy swoim podaniu, ale panowie znów rywalizowali w tiebreaku. Tym razem to Denis Shapovalov odwrócił losy partii i wyrównał stan rywalizacji.

Trzecia partia rozpoczęła się od wyniku 3:0 dla Bena Sheltona. Amerykanin utrzymał własne podanie i wygrał 6:3. Od tego seta tenisista rozstawiony z ósemką przejął inicjatywę w ostatnim meczu dnia na Arthur Ashe Stadium. Znów po przełamaniu na początku partii reprezentant gospodarzy zdobył przewagę i triumfował 6:4. W 4. rundzie Shelton zagra ze Stefanosem Tsitsipasem. Grek przeżywa swego rodzaju przebudzenie. Po raz pierwszy od ponad dwóch lat awansował do najlepszej „16” w Wielkim Szlemie. Mecz ze Jirzim Leheczką rozpoczął od przegrania 2:6 otwierającej partii. Zwyciężył jednak trzy kolejne partie i wyeliminował kolejnego rozstawionego zawodnika (numer 18).

Dobry dzień Amerykanów

Awansował Ben Shelton, czyli pogromca Huberta Hurkacza. Odpadł za to Valentin Vacherot, który wygrał z Kamilem Majchrzakiem. Tenisista z Monako przegrał gładko w trzech setach z Francesem Tiafoe. Amerykanie mieli więc kolejne powody do radości. To nie wszystko. Alex Michelsen 3:0 zwyciężył z Danielem Meridą. Wliczając Tommy’ego Paula, który wygrał w sesji przedpołudniowej, w dolnej części drabinki w 4. rundzie połowa zawodników to Amerykanie. Tiafoe zmierzy się teraz z Daniłłem Miedwiediewem, a Michelsen z Tomasem Martinem Etcheverrym. Obecność jednego z tych dwóch tenisistów w ćwierćfinale jest dużą niespodzianką.


Wyniki

Trzecia runda:

Ben Shelton (Stany Zjednoczone, 8) – Denis Shapovalov (Kanada) 7:6 (3), 6:7 (5), 6:3, 6:4
Frances Tiafoe (Stany Zjednoczone, 11) – Valentin Vacherot (Monako, 22) 6:4, 6:2, 6:4
Stefanos Tsitsipas (Grecja) – Jirzi Leheczka (Czechy, 18) 2:6, 6:1, 7:6 (3), 6:1
Alex Michelsen (Stany Zjednoczone) – Daniel Merida (Hiszpania) 7:6 (5), 6:4, 6:3
Tomas Etcheverry (Argentyna, 27) – Mariano Navone (Argentyna) 6:4, 6:4, 6:3

US Open. Kłopoty Jessici Peguli, pierwsza taka wygrana Cirstei

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Znamy zawodniczki, które powalczą o miejsca w ćwierćfinale w górnej połówce turniejowej drabinki US Open 2026. W tym gronie są zarówno Aryna Sabalenka, jak i Jessica Pegula, czyli dwie najwyżej rozstawione zawodniczki w tej części zestawienia. Zeszłorocznego wyniki nie powtórzy z kolei Karolina Muchova.

W tygodniu poprzedzającym ostatnią w tym sezonie lewą Wielkiego Szlema reprezentantka naszych południowych sąsiadów razem z Jakubem Mensikiem zwyciężyła w rywalizacji par mieszanych, sięgając po pierwszy w karierze tytuł wielkoszlemowy. Rywalizację singlową zawodniczka z Ołomuńca zakończyła w tym roku na trzeciej rundzie. W pojedynku o 1/8 finału lepszą od Karoliny Muchovej okazała się Emma Navarro.

W pierwszym secie Amerykanka dwukrotnie odebrała serwis rywalce i tylko pierwszą stratę reprezentantka Czech zdołała odrobić. Podobna sytuacja miała miejsce w drugiej odsłonie. Tym razem reprezentantka gospodarzy przełamywała serwis Karoliny Muchovej trzykrotnie, a gem wygrany na 6:5 okazał się decydującym. Tym samym to zawodniczka z Nowego Jorku zameldowała się w czwartej rundzie i o czwarty co najmniej ćwierćfinał wielkoszlemowy w karierze zmierzy się z Anną Kalinską.

Moskwianka, który trzeci rok z rzędu awansowała w Nowym Jorku do trzeciej rundy, w meczu o swój najlepszy Nowojorski wynik pokonała Elinę Switolinę. W pierwszej odsłonie spotkania obie panie miały problem ze swoim podaniem. Jako pierwsza emocje opanowała Anna Kalinska, która objęła prowadzenie 4:2, a całego seta wygrała 6:3. W drugiej odsłonie tenisistka rozstawiona z numerem „21” dotrzymywała kroku rywalce jedynie do stanu 2:2. Od tego momentu Ukrainka wygrała kolejne cztery gemy, doprowadzając do decydującej odsłony. W trzeciej partii z kolei niżej notowana z pań od siódmego gema przejęła kontrolę nad sytuacją na korcie i zakończyła spotkanie serią trzech wygranych gemów z rzędu.

Coraz bliżej powtórzenia swego najlepszego wyniku z Nowego Jorku jest Sorana Cirstea. Żegnająca się ze światowymi kortami Rumunka w meczu trzeciej rundy zmierzyła się Jasmine Paolini. Patrząc na bilans dotychczasowych spotkań obu tenisistek, faworytką była Włoszka. Ta dotychczas trzykrotnie wygrała z tenisistką z Bukaresztu, nie doznając ani jednej porażki.

Spotkanie lepiej rozpoczęła tenisistka z południa Europy, która prowadziła 2:0, aby od tego momentu przegrać sześć z siedmiu rozegranych gemów. Podobnie sytuacja miała się w drugiej odsłonie. Tym razem Jasmine Paolini prowadziła 3:1. Aczkolwiek kolejne pięć gemów padło łupem Rumunki. Tym samym to ona jest o jedno zwycięstwo od powtórzenia rezultatu z 2023 roku, gdy dotarła do 1/4 finału.

Przeszkodzić będzie jej w tym próbowała Jessica Pegula. Chociaż po pierwszej odsłonie meczu Amerykanki z Leylah Fernandez to finalistka imprezy z 2021 roku była bliżej awansu do czwartej rundy. W ciągu niewiele ponad 30 minut Kanadyjka oddała rywalce jedynie gema. Z kolei w drugiej partii turniejowa „trójka” prowadziła 5:2, a w końcówce okazała się skuteczniejsza w swych gemach serwisowych. W decydującej odsłonie jako pierwsza szansę na przełamanie miała tenisistka z Kraju Klonowego Liścia. Jednak to Amerykanka wygrała gema serwisowego przeciwniczki i pilnując swego podania, zapewniła sobie miejsce w 1/8 US Open 2026.

Wciąż bez straty seta w tegorocznej edycji turnieju jest Aryna Sabalenka. W meczu trzeciej rundy liderka rankingu WTA odprawiła Kamilę Rachimovą i o ćwierćfinał zagra z Taylor Townsend. Pogromczyni Mai Chwalińskiej co prawda straciła seta w meczu z Dianą Shnaider. Jednak ostatecznie zdołała pokonać wyżej notowaną rywalką i trzeci sezon z rzędu zameldować się w 1/8 finału US Open.


Wyniki

Trzecia runda:

Aryna Sabalenka (1) – Kamila Rachimova 6:3, 6:4

Jessica Pegula (USA, 3) – Leylah Fernandez (Kanada, 31) 1:6, 6:4, 6:3

Linda Noskova (Czechy, 6) – Ann Li (USA, 29) 6:2, 6:7(6), 6:2

Emma Navarro (USA, 26) – Karolina Muchova (Czechy, 7) 6:3, 7:5

Anna Kalinska (21) – Elina Switolina (Ukraina, 9) 6:3, 2:6, 6:3

Marta Kostiuk (Ukraina, 11) – Jekaterina Aleksandrowa (18) 6:3, 6:2

Taylor Townsend (USA) – Diana Shnaider (15) 6:2, 6:7(3), 6:3

Sorana Cirstea (Rumunia, 16) – Jasmine Paolini (Włochy, 19) 6:3, 6:3

US Open. Alcaraz idzie jak burza. Pięciosetowe zwycięstwo Paula i bezbłędny Miedwiediew

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Sesja dzienna na kortach Flushing Meadows nie przyniosła niespodzianek w meczach faworytów. Carlos Alcaraz i Danił Miedwiediew pewnie zameldowali się w drugim tygodniu nowojorskiego turnieju, wygrywając swoje spotkania bez straty seta. Zdecydowanie więcej wysiłku awans kosztował Tommy’ego Paula. Reprezentant gospodarzy po pięciosetowym maratonie wyeliminował Alexandra Bublika i to on zagra z Hiszpanem w walce o ćwierćfinał. 

W meczu Daniła Miedwiediewa mogliśmy spodziewać się zażartej walki, chociażby patrząc na ostatnie spotkanie z Francuzem. Pod koniec ubiegłego roku (podczas imprezy ATP Masters 1000 w Szanghaju) stoczył on bowiem z Arthurem Rinderknechem zacięty, trzysetowy pojedynek, w którym to górą okazał się reprezentant „trójkolorowych”. 

Dzisiaj jednak wszystko poszło po myśli Rosjanina, który w pełni kontrolując przebieg spotkania w dokładnie dwie godziny wygrał wynikiem 6:4, 6:4, 6:4. Jedyne „problemy” pojawiły się w pierwszej partii, kiedy Miedwiediew został przełamany na 4:2. Od tego czasu zaś zapisał na swoje konto cztery kolejne gemy i tym samym sięgnął po zwycięstwo w secie. 

Cały mecz natomiast Danił zakończył pewnie utrzymanym gemem serwisowym i bez straty seta zameldował się w drugim tygodniu US Open. Po raz siódmy na przestrzeni ośmiu ostatnich lat osiągnął w Nowym Jorku przynajmniej czwartą rundę i patrząc na formę, którą obecnie prezentuje, nie wydaje się, żeby miał się na tym etapie zatrzymać. 

Jego kolejnym rywalem będzie teraz zwycięzca starcia pomiędzy Francesem Tiafoe a Valentinem Vacherotem (ten mecz zostanie rozegrany w nocy). 

Maraton Paula i Bublika 

Łatwo, lekko i przyjemnie nie miał dziś jednak reprezentant gospodarzy – Tommy Paul, który podejmował Alexandra Bublika. Kazach postawił w tym meczu naprawdę trudne warunki i przez większość czasu potrafił wywierać na Amerykaninie dużą presję. Wygrywając tie-breaka trzeciego seta Bublik wyszedł bowiem na prowadzenie 2-1 w setach i był już o krok od upragnionego awansu. 

Wtedy natomiast przebudził się Paul, który zaczął grać jak z nut, popisując się coraz to lepszymi zagraniami. Był w stanie wyciągać piłki nawet z najtrudniejszych pozycji, co wyraźnie deprymowało Kazacha, a swoją złość wyładowywał on krzycząc w stronę swojego boksu trenerskiego, jakby miało mu to choć trochę pomóc. 

Efekt był jednak taki, że od wygrania trzeciej partii Sasza Bublik nie był już tym samym zawodnikiem, co na początku spotkania i wyraźnie odstawał poziomem od starszego o miesiąc rywala. Dwa ostatnie sety były pokazem umiejętności i odwagi Tommy’ego Paula, który mimo chwilowego rozkojarzenia w samej końcówce, pewnie zamknął mecz wynikiem 6:4, 3:6, 6:7(4), 6:1, 6:3. 

W walce o ćwierćfinał poprzeczka pójdzie w górę i Amerykanin stanie naprzeciw samego Carlosa Alcaraza, który w trzech setach pokonał dziś Chińczyka – Yibinga Wu. 

Pewne zwycięstwo Hiszpana 

Rozstawiony z „dwójką” Carlitos Alcaraz podobnie jak jego kolejny rywal – Tommy Paul, musiał się dzisiaj trochę namęczyć, z tą tylko różnicą, że zagrał jedynie trzy sety. Mimo to, jego pojedynek z Wu trwał tylko o niecałą godzinę krócej niż spotkanie Bublik-Paul. 26-letni Chińczyk potrafił napsuć Hiszpanowi trochę krwi, ale widać było, że nie jest w stanie utrzymać najwyższego poziomu na dłuższym dystansie. Najbardziej zaciętą walkę nawiązał w secie drugim, w którym to odrobił stratę przełamania i przez długi czas szedł z Alcarazem gem za gem. W dziesiątym gemie natomiast Carlos wyraźnie przycisnął rywala i wymuszając kilka błędów zapisał tę partię na swoje konto. 

Całe spotkanie zakończyło się za trzecią piłką meczową i po dwóch godzinach i dwudziestu jeden minutach to były lider światowego rankingu mógł świętować awans do drugiego tygodnia nowojorskiego szlema. 


Wyniki

US Open, 3. runda: 

Danił Miedwiediew (7) – Arthur Rinderknech (Francja, 26) – 6:4, 6:4, 6:4 

Tommy Paul (USA, 20) – Alexander Bublik (Kazachstan, 15) – 6:4, 3:6, 6:7(4), 6:1, 6:3 

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 2) – Yibing Wu (Chiny) – 6:3, 6:4, 6:1 

US Open. Iga Świątek o drugi tydzień rywalizacji na Grandstandzie

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Iga Świątek zagra z Marie Bouzkovą o awans do czwartej rundy US Open. Poznaliśmy plan gier na sobotę 5 września. Tym samym już wiadomo, o której można się spodziewać początku meczu między Polką i Czeszką.

Mistrzyni US Open 2022 ma za sobą dwa pojedynki podczas tegorocznej edycji imprezy rozgrywanej w Nowym Jorku. Zarówno mecz z Xiyu Wang, jak i z Nadią Podoroską była liderka rankingu wygrała w dwóch setach. Drugie ze spotkań zostało rozegrane na trzecim co do ważności korcie – Grandstandzie. Gospodarze US Open zadecydowali, że w tym samym miejscu turniejowa „ósemka” rozegra swój kolejny mecz.

Spotkanie Igi Świątek z Marie Bouzkovą zostanie rozegrane w sobotę 5 września na Grandstandzie, jako drugie od godziny 17:00 polskiego czasu. Panie przystąpią do gry po zakończeniu meczu Madison Keys z Qinwen Zheng. To znaczy, że przystępując do gry Polka i Czeszka będą znały swą potencjalną rywalkę w pojedynku o 1/4 finału.

Nowojorskie spotkanie będzie czwartą potyczką obu pań. Dotychczasowy bilans pojedynków jest korzystny dla Igi Świątek, która wygrała każdą z jej potyczek z Marie Bouzkovą.

Como. Drzewiecki i Matuszewski z ekspresowym awansem do finału

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Peter Figura

Piotr Matuszewski i Karol Drzewiecki nie mieli najmniejszych problemów z pokonaniem duetu Iwan i Matej Sabanow. Polska para wygrała 6:2, 6:3 w półfinale turnieju ATP 75 Challenger w Como i awansowała do finału.

Piotr Matuszewski i Karol Drzewiecki pokazują się z dobrej strony we włoskim turnieju, gdzie są rozstawieni z numerem jeden. W półfinale podjęli braci Iwan i Matej Sabanow.

Już gem otwarcia ułożył się po myśli Polaków. Przełamali podanie rywali do zera. Następnie powiększyli swoją przewagę w siódmym gemie. Reprezentanci Serbii byli bezradni wobec tak dobrej gry Matuszewskiego i Drzewieckiego.

W kolejnym secie sytuacja nie uległa zmianie. Polska para już w trzecim gemie miała trzy break pointy. Co prawda wtedy nie wykorzystała ich, ale chwilę później już mogli cieszyć się z przełamania. W dziewiątym gemie wykorzystali trzeciego break pointa, który jednocześnie był piłką meczową i awansowali do finału. Całe spotkanie nie trwało nawet godziny.

Drzewiecki i Matuszewski awansowali do szóstego wspólnego finału w tym sezonie. W walce o tytuł podejmą drugą rozstawioną parę Admir Kalender/Nino Serdarusić.


Wyniki

Półfinał gry podwójnej:

Piotr Matuszewski, Karol Drzewiecki (Polska, Polska, 1) – Iwan Sabanow, Matej Sabanow (Serbia, Serbia) – 6:2, 6:3