Korespondencja z Hamburga. Obronił siedem piłek meczowych i wygrał

/ Andrzej Gliniak , źródło: Korespondencja z Hamburga , foto: Andrzej Gliniak

Andrzej Gliniak, korespondencja z Hamburga 

 

Często najciekawsze pojedynki na dużych turniejach odbywają się na kortach bocznych. Kameralny klimat, żywiołowo reagujący kibice i dramatyczne mecze ciągnące się w nieskończoność.

Kibice w Hamburgu na długo zapamiętają dwudniowy maraton pomiędzy Tommym Paulem a Martinem Etcheverrym. Wczoraj mecz z powodu deszczu po dwóch setach został przerwany. Argentyńczyk po wygraniu pierwszej partii w tajbreku nie wykorzystał w drugim secie serwisu na mecz i dwóch piłek meczowych i przegrał w tajbreku. W decydującej parti prowadził 3:0 z przełamaniem, ale ambitny Paul doprowadził do trzeciego w meczu tajbreka, broniąc po drodze przy stanie 5:6 kolejnych… trzech piłek meczowych przy swoim serwisie.
Tajbrkek rozpoczął się od prowadzenia Etcheverrego… 3:0, ale i tym razem Argentyńczyk nie wykorzystał okazji. Jakby tego było mało, miał jeszcze siódmego meczbola, ale potem trzy piłki z rzędu wygrał Tommy Paul i cały mecz po trzech godzinach i 38 minutach.

Najwyżej rozstawiony tenisista odpadł z imprezy. Turniejowa jedynka, czyli Felix Auger-Aliassime, notowany na piątym miejscu na świecie, przegrał niespodziewanie z Aleksandarem Kovacevicem, który do głównej drabinki dostał się jako szczęśliwy przegrany z kwalifikacji. W dwóch dotychczasowych meczach pomiędzy tymi tenisistami dwa razy lepszy był zawodnik z kraju klonowego liścia. Wszystkie znaki na niebie i ziemii wskazały, że znowu będzie podobnie, tym bardziej, że faworyt z Kanady wygrał pierwszego seta 6:4, a ostatnia piłka na jego korzyść przy serwisie rywala była jedną z najbardziej efektownych w turnieju. Drugiego seta wygrał Amerykanin 7:5.
W trzecim secie Kanadyjczyk prowadził już 4:1 i nagle… przegrał 5 gemów z rzędu. To jak do tej pory największa niespodzianka turnieju.