Wimbledon. Czy Kamil Majchrzak zrewanżuje się Alejandro Tabilo?
We wtorek nasz drugi reprezentant na Wimbledonie – Kamil Majchrzak – rozpocznie swoją siódmą już batalię na londyńskich kortach. Tym razem zmierzy się z bardzo dobrze znanym przeciwnikiem – reprezentującym Chile i najwyżej sklasyfikowanym obecnie (#33 ATP) zawodnikiem tego kraju, Alejandro Tabilo. To właśnie Tabilo byyl przeciwnikiem Majchrzaka również w meczu pierwszej rundy na tegorocznym turnieju Rolanda Garrosa. Wówczas zwyciężył Chilijczyk 6:1, 6:3, 6:4.
Tabilo to ciekawy zawodnik, który od 2024 roku na stałe występuje w pierwszej setce rankingu ATP (najwyżej na miejscu 19. w 2024 r.), a na swoim koncie ma między innymi dwa zwycięstwa z Nowakiem Dżokoviciem (oba odniesione w turniejach rangi ATP 1000). W 2024 roku w Rzymie Tabilo zwyciężył 6:2, 6:3, a w 2025 w Monte Carlo wygrał 6:3, 6:4.
Mimo iż Alejandro gra zawodowo w tenisa od 2015 roku, to właśnie 2024 był jak do tej pory najlepszym, a zarazem przełomowym rokiem w jego karierze. Po zwycięstwie nad Dżokoviciem Tabilo dotarł do półfinału w Rzymie i zameldował się w tej fazie turnieju jako pierwszy tenisista z Chile od czasu, kiedy dokonał tego Fernando Gonzalez w 2009. W tym samym roku Tabilo zwyciężył w Mallorca Chamionships rozgrywanym na trawie i w ten sposób stał się pierwszym Chilijczykiem, który wygrał turniej ATP na tej nawierzchni. W drugiej części sezonu, podczas National Bank Open rozgrywanego w Toronto w Kanadzie, Tabilo pokonał Francesca Tiafoe i Lorenzo Sonego, docierając do 1/16 finału.
W swojej karierze Chilijczyk wygrał w trzech turniejach w singlu i jednym w deblu.
Ciekawe jest również to, iż Tabilo urodził się właśnie w Toronto (tam poznali sie jego rodzice), a w swojej karierze juniorskiej reprezentował właśnie Kanadę, aby później przenieść sie do USA. Tam Tabilo trenował w IMG Academy, a w swojej juniorskiej karierze ma na koncie m.in deblowe zwycięstwo (U16) podczas Orange Bowl na Florydzie.
Wtorkowy mecz będzie z całą pewnością ciekawy i mamy nadzieje, iż nasz reprezentant będzie miał nieco więcej szczęścia w Londynie, aniżeli w maju na paryskich kortach.



