Dembek: nie mam już pięty achillesowej
Michał Dembek Polski to wielokrotny medalista Mistrzostw Polskich w różnych kategoriach wiekowych. Polski tenisista w rozmowie z „Tenisklubem” opowiedział o początkach przygody z tenisem, celach na rok 2017 oraz współpracy z Dawidem Olejniczakiem.
Maciej Mikołajczyk: Jak zaczęła się twoja przygoda z tenisem? Próbowałeś swoich sił w innych sportach?
Michał Dembek: Moja przygoda z tenisem zaczęła się w wieku czterech lat. Moi rodzice zabrali mnie na jedyne korty w moim rodzinnym mieście – Włocławku. Na początku były to 15-minutowe zabawy z rakietą maksymalnie dwa razy w tygodniu. Gdy już trochę podrosłem, mając 7 lat, chodziłem także na piłkę nożną oraz pływanie i pomimo tego, że bardzo lubiłem futbol, szło mi bardzo mizernie. Koledzy zawsze stawiali mnie na bramce, więc dosyć szybko się zniechęciłem. Jak każdy mały chłopiec wolałem strzelać gole niż bronić strzały przeciwników. Z pływaniem było inaczej. Na basenie szło mi naprawdę nieźle, dostałem nawet propozycję dołączenia do szkoły pływackiej, ale nie sprawiało mi to zbyt dużej przyjemności. I tak został mi tenis, w którym zacząłem odnosić małe „sukcesiki” – pojawiły się pierwsze medale, puchary, co motywowało mnie do dalszej pracy i pozostałem już przy tym sporcie.
Doskonale grasz w hali – kilka lat temu zdobyłeś złoty medal mistrzostw Polski kadetów. Jak bardzo różni się tenis w hali od tego na świeżym powietrzu?
– Nie jest tajemnicą, że gra w hali jest dużo szybsza niż na powietrzu. Grając na świeżym powietrzu dochodzi kilka aspektów, których nie ma w hali, takie jak słońce oraz wiatr. To wprowadza trochę chaosu do gry, przez co zawodnicy, którzy preferują ofensywny tenis, miewają czasami duże kłopoty.
Na co największy nacisk kładzie twój nowy trener – Dawid Olejniczak? Co jest twoją piętą achillesową?
– Wraz z moim trenerem w tym momencie kładziemy największy nacisk na to, aby jak najlepiej wykorzystać moje warunki fizyczne, czyli przede wszystkim dużo pracujemy nad serwisem. Dążymy także do tego, abym lepiej wykorzystywał woleja i częściej chodził do siatki. Uważam, że nie mam pięty achillesowej, czyli takiego jednego aspektu, który bardzo odstaje od wszystkich innych elementów gry. Przez długi czas było to poruszanie po korcie, ale w ostatnich miesiącach bardzo poprawiłem swoje przygotowanie fizyczne i jestem w tym aspekcie coraz mocniejszy.
Czym różnią się treningi prowadzone przez Olejniczaka od tych pod wodzą Bartka Dąbrowskiego?
– Podczas treningów u Dawida Olejniczaka więcej czasu poświęcamy na schematy i taktyczne rozegrania, dużo jest także gry na punkty. Z Bartkiem Dąbrowskim więcej czasu było poświęcone mojej technice i grze w defensywie. Różnice są wyraźne, ale uważam, że Bartek wiele pozytywów wdrożył do mojego tenisa. Pod okiem Dawida moja gra ewoluuje i jestem przekonany, że będzie to długa, obfita w sukcesy współpraca.
W 2016 roku zdobyłeś mistrzowski tytuł w deblu w turnieju rangi Futures w Estonii. Jak wspominasz te zawody?
– To był bardzo udany wyjazd – wraz z Jankiem Zielińskim wybraliśmy się na dwa turnieje na Litwę i do Estonii i już w pierwszy tydzień dotarliśmy do finału w Wilnie. Po przegranym finale, powiedzieliśmy sobie, że w przyszłym tygodniu zwyciężamy, i jak powiedzieliśmy, tak zrobiliśmy. Pierwszy profesjonalny tytuł smakuje wyjątkowo, a gdy do tego wszystkiego podczas całego turnieju nie traci się ani jednego seta, będąc parą nierozstawioną, jest to duże osiągniecie.
W rankingu deblowym plasujesz się wyżej niż w zestawieniu singlistów. Czy zamierzasz postawić w najbliższym czasie na grę podwójną czy jednak skupisz się głównie na singlu?
– Mój ranking to zasługa trzech bardzo dobrych tygodni, podczas których byłem dwukrotnie w finale i odniosłem już wspomniane zwycięstwo. Mimo wszystko na dzień dzisiejszy moim absolutnym priorytetem jest gra pojedyncza, zaś debla traktuję jako doszlifowanie pewnych elementów gry, które pomogą mi w singlu. Jeśli do tego wszystkiego pojawiają się dobre wyniki, to nie mam nic przeciwko. Uważam, że na debla można się przestawić, gdy już się jest dużo starszym zawodnikiem, a ja przez najbliższe kilka lat mam zamiar skupiać się przede wszystkim na singlu.
Ruszył już nowy sezon. Jak spędziłeś wakacje? Trenowałeś ostro czy trochę sobie pofolgowałeś?
– Niestety, podczas mojego ostatniego turnieju w 2016 roku w Doha miała miejsce przykrą sytuacja. Podczas meczu skręciłem kostkę, zerwałem więzadło strzałkowo-skokowe przednie. Obecnie rehabilituję się od trzech tygodni pod okiem Pawła Cegłowskiego w klinice Lekmed i wszystko przebiega w bardzo dobrym tempie – chodzę już bez pomocy kul i mam nadzieję w przyszłym tygodniu wyjść na kort i pograć z miejsca. Moim celem jest powrót do treningów na pełnych obrotach na początku lutego, aby pod koniec tego miesiąca zacząć rywalizować w turniejach.
Co uważasz za swój największy dotychczasowy sukces i dlaczego wybrałeś właśnie to osiągnięcie?
– Ciężko wymienić jeden sukces. Było ich wiele w juniorach, takie jak zwycięstwo w turnieju rangi G1 w Czechach albo GA we Włoszech, poza tym zdobyłem też kilka mistrzostw Polski w wielu kategoriach wiekowych. Moim zdaniem mój największy sukces miał jednak miejsce w Sibiu, gdzie odbywał się turniej rangi challenger. Pokonałem tam wówczas Miljana Zekica, zawodnika, który był podczas tego turnieju notowany na 188. miejscu w rankingu ATP, dodatkowo dzięki temu zwycięstwu zdobyłem 8 punktów, co pozwoliło mi na awans do pierwszego „1000” rankingu.
Jakie masz cele na tegoroczny sezon?
– Moim celem na rok 2017 jest awans do czołowej „400” rankingu ATP. Głęboko wierzę w to, że dzięki ciężkiej pracy jestem w stanie osiągnąć taki wynik pod koniec roku.
Masz swoje motto życiowe?
– „Jeśli możesz sobie coś wymarzyć, możesz to zrobić" – to jest moje motto, którym się kieruję. Marzenia, które miałem, będąc małym chłopcem, dzisiaj są dla mnie celami, które chcę dzięki ciężkiej pracy zrealizować.
Co w wolnym czasie robi Michał Dembek?
– Jestem wielkim fanem piłki nożnej. Moją ulubioną drużyną jest FC Barcelona – oglądam każdy ich mecz. Lubię pograć na playstation przede wszystkim w fifę. Dużo czasu wolnego nie mam, ale gdy już się to zdarza, staram się go spędzać z rodziną i przyjaciółmi.
Jak wygląda twoje codzienne menu?
– Niedawno rozpocząłem współpracę z cateringiem dietetycznym Healthy Case, który dostarcza mi spersonalizowaną dietę. Stosuję także odżywki firmy FitLine.
Masz swojego idola? Który tenisista jest dla Ciebie wzorem do naśladowania?
– Moim idolem jest Roger Federer. Uważam, że jest to najlepszy tenisista w historii. Na korcie wygląda jakby urodził się z rakietą w ręku. Jego uderzenia i technika są niesamowicie płynne, co sprawia, że jego grę można oglądać godzinami. Mam nadzieję, że Szwajcar pogra jeszcze kilka lat i zdążę zmierzyć się z nim na korcie.
Jak oceniasz obecną kondycję polskiego tenisa?
– Myślę, że z polskim tenisem nie dzieje się źle. W kobiecym tenisie mamy absolutnie czołową zawodniczkę, poza tym jest kilku zdolnych juniorów, którzy mogą z powodzeniem walczyć z seniorami w przyszłości. Brakuje zawodnika w czołowej „100” rankingu ATP, ale mam nadzieję, że ja oraz moi koledzy po fachu zmienią tę sytuację w niedalekiej przyszłości.
Czego życzyć na koniec Michałowi Dembkowi?
– Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Nie tylko mnie, ale także moim bliskim. Nie ma nic ważniejszego w życiu, więc jeśli będzie zdrowie, to wszystko inne będzie w porządku.
Z Michałem Dembkiem rozmawiał Maciej Mikołajczyk.



