Sankt Petersburg. Pawluczenkowa nie zostawiła formy na antypodach

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

W czwartek poznaliśmy pozostałe ćwierćfinalistki St. Petersburg Ladies Trophy. Awans wywalczyły Kiki Bertens, Aryna Sabałenka oraz Anastazja Pawluczenkowa, która wyeliminowała Jelenę Ostapenko.

Rosjanka, która w Melbourne dotarła do ćwierćfinału, w obydwu partiach była lepsza od turniejowej „szóstki” o jedno przełamanie.

Ona na pewno jest trudną przeciwniczką – przyznała na konferencji prasowej reprezentantka gospodarzy. – Jestem bardzo szczęśliwa, że awansowałam do ćwierćfinału. Myślę, że od początku do końca rozegrałam solidne spotkanie. Naprawdę cieszę się, że mogę być tutaj na korcie. Po dobrych wymianach mam wrażenie, że gram naprawdę dobry tenis. Dzięki temu wygrywam zacięte mecze, bo mogę walczyć i cieszyć się tym, że jestem na korcie.

Pawluczenkowa o najlepszą czwórkę turnieju powalczy z Kiki Bertens, która również bez straty seta pokonała Ysaline Bonaventurę.

W dolnej części turniejowej drabinki drugą ćwierćfinałową parę stworzą Aryna Sabałenka i Jekaterina Aleksandrowa. Turniejowa „czwórka” pewnie pokonała Alison Van Uytvanck, a Rosjanka w pojedynku dwóch kwalifikantek okazała się lepsza od Terezy Martincovej.
 


Wyniki

Druga runda singla
Kiki Bertens (Holandia, 2) – Ysaline Bonavenure (Belgia, Q) 6:4 6:2
Aryna Sabałenka (Białoruś, 4) – Alison Van Uytvanck (Belgia) 6:1 6:4
Anastazja Pawluczenkowa (Rosja) – Jelena Ostapenko (Łotwa) 6:4 6:4
Jekaterina Aleksandrowa (Rosja, Q) – Tereza Martincova (Czechy, Q) 7:5 6:2
 

Hua Hin. Poprawić wynik sprzed roku

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette awansowała w czwartek do ćwierćfinału Toyota Thailand Open 2019, pokonując Monicę Niculescu 4:6, 6:3, 6:2. W piątek, rywalką Polki w starciu o półfinał imprezy będzie Chinka Yafan Wang.

W ubiegłym roku pierwszym turniejem po Australian Open, w jakim wystąpiła Magda Linette był Taipei City. Polka dotarła wtedy do półfinału, ulegając Timei Babos. W tym sezonie impreza w Taipei została zastąpiona przez Toyota Thailand Open. Oba turnieje posiadają tę samą rangę, a więc poznanianka obroniła punkty sprzed roku i dzięki temu utrzyma się w Top 100 rankingu WTA.

Umocnienie tej pozycji i poprawę ubiegłorocznego wyniku zapewni awans do półfinału. To jednak nie będzie łatwe zadanie, gdyż na drodze Linette stanie Yafan Wang. Polka i Chinka spotykały się dwukrotnie w przeszłości. Dwa razy górą była nasza reprezentantka. Jednak mecze te miały miejsce w 2015 i 2016 roku.

Od tego czasu 24-letnia tenisistka mieszkająca w Pekinie zrobiła znaczne postępy. Obecnie zajmuje 60. pozycję w rankingu WTA, a więc o 38 oczek wyżej od Polki. W tym roku zameldowała się już w półfinale imprezy w Shenzhen, przegrywając dopiero z Aryną Sabałenką.

Przed Linette na pewno trudne zadanie, ale nie niemożliwe do wykonania. Poznanianka pokazała w czwartek, że wraca do dobrej formy i mimo że na papierze faworytką jest Wang, to pierwsza rakieta Polski ma przewagę psychiczną. W końcu to ona wie, jak wygrywać ze swoją ćwierćfinałową przeciwniczką.

Pojedynek Polki i Chinki został zaplanowany jako drugi od godziny 8:00 czasu polskiego.

Quimper. Niespodziewana porażka Hurkacza

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz niespodziewanie już na trzeciej rundzie singla zakończył zmagania w challengerze we francuskim Quimper. Lepszy od Polaka okazał się Gregoire Barrere, zwyciężając 7:6(2), 6:7(5), 6:1.

Hubert Hurkacz jako jeden z dwóch tenisistów z czołowej setki rankingu ATP zdecydował się na walkę o rankingowe punkty w tym tygodniu. Polak wydawał się jednym z głównych faworytów challengera we francuskim Quimper, a w trzeciej rundzie naprzeciwko niego stanął reprezentant gospodarzy, Gregoire Barrere.

Spotkanie od początku było bardzo zacięte, a gra często toczyła się na przewagi. W pierwszej partii nie mieliśmy ani jednego przełamania, choć to wrocławianin miał ku temu zdecydowanie więcej okazji. Nie wykorzystał jednak żadnego z siedmiu break pointów, a sam dwukrotnie oddalił zagrożenie. W tiebreaku zdecydowanie lepszy okazał się Barrere, wygrywając 7-2.

Druga odsłona miała bardzo podobny przebieg, lecz szans na przełamanie było już mniej. W gemie otwarcia przed breakiem wybronił się Hurkacz, przy stanie 5:4 i serwisie rywala nasz tenisista nie wykorzystał setbola. W tiebreaku serwował bez zarzutu, a jeden mini break wywalczony w końcówce wystarczył, aby zwyciężył 7-5.

Trzecia odsłona miała jednak zupełnie niespodziewany przebieg, a Hurkacz praktycznie nie istniał na korcie. Chyba nikt nie spodziewał się bowiem, że Polak w pierwszych pięciu gemach wygra tylko dwie piłki. Na odrobienie strat zwyczajnie nie było już czasu i wrocławianin przegrał cały mecz 6:7(2), 7:6(5), 1:6.

W Quimper Hurkacz razem z Szymonem Walkowem walczy jeszcze w deblu. W czwartek Polaków czeka mecz ćwierćfinałowy.


Wyniki

Trzecia runda singla:
Gregoire Barrere (Francja, 15) – Hubert Hurkacz (Polska, 1) 7:6(2), 6:7(5), 6:1

Toruń. Pula nagród idzie w górę! Przyjadą tenisistki z czołowej setki?

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Bella Cup

W dniach 3-9 czerwca zostanie rozegrana w Toruniu 25. edycja turnieju Bella Cup. Jubileusz zapowiada się bardzo interesująco, ponieważ pula nagród będzie dwukrotnie wyższa niż dotychczas. To powinno przyciągnać tenisistki z drugiej, a być może nawet pierwszej setki rankingu WTA.

Organizatorzy toruńskiego turnieju nie rzucali słów na wiatr. Zapowiadali, że będą chcieli zwiększyć rangę turnieju i dotrzymali obietnicy. W kalendarzu ITF na obecny sezon widnieje już turniej w Toruniu, a uwagę przykuwa pula nagród. Do tej pory było to 25 tysięcy dolarów, ale w nadchodzącej edycji tenisistki zarobią ponad dwa razy więcej, Pula nagród wzrosła bowiem do 60 tysięcy dolarów. 

Korzystny wydaje się również termin rozgrywania imprezy, pokrywający się z drugim tygodniem zmagań na kortach Rolanda Garrosa. Tenisistki, które szybko pożegnają się z zawodami w Paryżu, na pewno rozważą możliwość rywalizacji w Toruniu. Termin jest na tyle odległy, że nie wiadomo, jakie dokładnie będą alternatywy. Wiemy już natomiast, że w tym samym turnieju zostanie rozegrany duży turniej ITF w brytyjskim Surbiton (pula nagród: 100 000 dolarów). Są to jednak zawody rozgrywane na nawierzchni trawiastej. 

Kolejną zaletą turnieju w Toruniu będzie tzw. hospitality, czyli pakiet udogodnień dla tenisistek (obejmujący m.in. darmowe zakwaterowanie czy wyżywienie). Kto wie, być może atrakcyjna oferta przyciągnię do Torunia którąś z zawodniczek z czołowej setki rankingu WTA. Wówczas jubileuszowa edycja byłaby jeszcze atrakcyjniejsza dla kibiców. 

Hua Hin. Linette górą w meczu o podwójną stawkę!

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette pokonała 4:6, 6:3, 6:2 Monicę Niculescu w 2. rundzie turnieju WTA w Hua Hin. Punkty zdobyte za awans do ćwierćfinału pozwolą pozostać poznaniance w gronie stu najlepszych tenisistek. 

Dla Polki i Rumunki był to pojedynek o podwójną stawkę. Tenisistki walczyły nie tylko o awans do ćwierćfinału, ale też o pozostanie w top 100. W ostatnim rankingu WTA obie znalazły się bowiem na granicy pierwszej i drugiej setki. Nasza reprezentnatka została sklasyfikowana na 98. miejscu, a dwie pozycje za nią znalazła się Rumunka. 

Magda Linette kiepsko rozpoczęła to ważne spotkanie. Często próbowała kończyć akcje przy siatce, ale w jej poczynaniach brakowało skteczności. Niculescu prezentowała natomiast wszystko to, do czego przyzwyczaiła przez ostatnie lata. Jej charakterystyczne slajsy z forhendu to jedne z najbardziej nietypowych zagrań w całym cyklu WTA. 

Od stanu 0:4 obraz gry się zmienił. Nasza reprezentantka nie popełniała już tylu niewymuszonych błędów co wcześniej. Efekty lepszej gry przyszły bardzo szybko. Linette doprowadziła do wyniku 4:5 i wydawało się, że będzie w stanie odrobić całość strat, jednak w dziesiątym gemie psuła na potęgę. Seria prostych błędów sprawiła, że to rywalka z Rumunii wygrała pierwszą partię 6:4.

Druga część pierwszego seta, za wyjątkiem ostatniego gema, pokazała jednak, że Niculescu znajduje się w zasięgu Polki. Naszej reprezentantce na pewno nie można było odmówić woli walki. Na drugiego seta wyszła naładowana pozytwyną energią i po kilku dobrze rozegranych gemach objęła prowadzenie 4:2. Co prawda, chwilę później dała się przełamać, ale nie był to zalążek zwrotu akcji. Przewaga Linette w tym fragmencie meczu była widoczna i to poznanianka wygrała drugą partię 6:3. Co więcej, po niemal dwóch godzinach rywalizacji to rywalka wyglądała na bardziej zmęczoną. 

W trzeciej odsłonie rywalizacji przewaga Linette była jeszcze większa, Regularność przeciwniczki nie stanowiła już dla niej problemu. Zresztą sama Rumunka straciła wiele na dokładności zagrań w porównaniu do pierwszej partii. Do przełamania doszło w trzecim gemie. Linette przy podaniu Niculescu straciła tylko jeden punkt, a po chwili podwyższyła prowadzenie, wygrywając własnego gema serwisowego ,,na sucho". Ostatecznie decydująca odsłona rywalizacji zakończyła się zwycięstwem Polki 6:2. Spotkanie trwało 2 godziny i 26 minut.

O awans do półfinału Linette powalczy w piątek z Yafan Wang. 24-letnia Chinka zajmuje obecnie 60. miejsce w rankingu WTA. 

 


Wyniki

2. runda signla:
Magda Linette (Polska) – Monica Niculescu (Rumunia) 4:6, 6:3, 6:2

Przyszłość Federera oczami Agassiego

/ Tomasz Górski , źródło: własne, foto: AFP

W wywiadzie dla Radia Deejay ośmiokrotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych Andre Agassi skomentował przyszłość Rogera Federera związaną z tenisem. Były amerykański gracz uważa, że Federer powinien zakończyć swoją karierę, kiedy tego zechce. I nie musi wcale tej decyzji mocno przyspieszać.

Agassi przeszedł na emeryturę w 2006 roku z powodu kontuzji. Wcześniej wygrał cztery razy Australian Open, dwa razy US Open i dorzucił po jednym tytule na Wimbledonie i podczas French Open.

– Nie miałem wyboru. Każdy ma inną fizyczność na tym etapie swojego życia. Moje ciało powiedziało mi wtedy, że już nie dam rady dalej profesjonalnie uprawiać tenisa – powiedział Agassi.

Każdy zawodnik ma jednak inne ciało i możliwości. Federer ma 37 lat a ciągle imponująco prezentuje się na korcie. Kiedy więc powinien przejść na emeryturę?

– Przestałem przewidywać zachowania Federera wiele lat temu – powiedział Agassi, odnosząc się do wielu niespodziewanych sukcesów Szwajcara w ostatnim czasie. – Federera wykonał tyle wspaniałych rzeczy w imię naszego sportu i siebie, że zasługuje na to, by podążać ciągle dalej. Uważam, ze kiedy poczuje się gorzej to w odpowiednim momencie odłoży rakietę na bok. – dodał.

Dodatkowo w związku z przegraną Federera z Johnem Millmanem na zeszłorocznym US Open, Agassi stwierdził, że jedynym sposobem na pokonanie Federera jest zdyscyplinowana gra oraz różnorodność zagrań. Dla Szwajcara zgubny jest często fakt, że nie myśli o pojedynczym meczu ale bardziej o całym turnieju.

Ważne jest też, że pojawiły się ostatnio informacje od Severina Lüthiego, trenera Federera. Z nich dowiedzieliśmy się, że Szwajcar zagra na kortach Rolanda Garrosa w tym roku oraz w jednym z innych turniejów na mączce. Do tego juz 25. lutego zawita do Dubaju oraz prawdopodobnie na turnieje w Miami i Indian Wells. Dodatkowo została potwierdzona informacja, że nie planuje na razie kończyć kariery.
 

Trener mistrzyni wielkoszlemowej u boku Puig

/ Anna Niemiec , źródło: tennis.life, foto: AFP

Monica Puig rozpoczyna nowy okres w karierze. Do jej sztabu szkoleniowego dołączył Kamau Murray, który doprowadził do trzeciego miejsca na świecie Sloane Stephens.

Złota medalistka z Rio poinformowała o zmianach w swoim teamie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Portorykanka od 2015 roku pracowała z Juanem Toledo. To razem z nim osiągnęła największy sukces w karierze podczas Igrzysk Olimpijskich, ale później jej kariery przystopowała. Oprócz Murraya do sztabu Puig dołączyli również Othmane Garme, który również współpracował ze Stephens, trener przygotowania fizycznego Clarence Moore oraz sparingpartner Austin Russel.

Murray pracował ze Stephens od jesieni 2015 roku. To pod jego opieką Amerykanka zwyciężyła w US Open w 2017 roku, a rok później wystąpiła w finale Roland Garros. Pod koniec zeszłego sezonu 25-latka z Florydy po raz pierwszy w karierze zakwalifikowała się do Mistrzostw WTA, ale Kamau Murray nie towarzyszył zawodniczce w Singapurze. Oficjalnie miał w tym czasie inne zobowiązania w swoim centrum tenisowym w Chicago. Amerykański trener nie pojechał również na Antypody, ale dopiero teraz informacje o rozstaniu się potwierdziły.

Podczas sezonu przygotowawczego o boku Sloane Stephens kilkukrotnie widziany był jej były trener, Nick Saviano. Być może jest to początek dłuższej współpracy, ponieważ amerykańskie media przewidują, że 62-latek z Florydy będzie towarzyszył mistrzyni US Open podczas imprez w Indian Wells i Miami.
 

Sankt Petersburg. Zwonariowa wciąż groźna dla najlepszych

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

W środę poznaliśmy pierwsze ćwierćfinalistki St. Petersburg Ladies Trophy. Awans wywalczyły Petra Kvitova, która pokonała Wiktorię Azarenkę, Donna Vekić oraz Wiera Zwonariewa.

Grająca z „dziką kartą” Rosjanka sprawiła miłą niespodziankę i wyeliminowała rozstawioną z numerem 5, Julię Goerges. Niemka dobrze rozpoczęła spotkanie. Wygrała pierwszego seta, a w drugim wyszła na prowadzenie 3:1 z przełamaniem. Od tego momentu mecz się jednak odwrócił. Reprezentantka gospodarzy wygrała pięć z sześciu następnych gemów i wyrównała stan rywalizacji. W decydującej partii Zwonariowa okazała się lepsza o jedno przełamanie i po prawie dwóch godzinach walki mogła wnieść ręce w geście triumfu.

To bardzo miłe uczucie, gdy czujesz wsparcie miejscowej publiczności – przyznała po meczu 34-latka urodzona w Moskwie. – To się zdarza tylko raz albo dwa w roku. Myślę, że to wspaniałe, że oni tak licznie przychodzą nas wspierać i zawsze możemy liczyć na pełne trybuny. Wiedziałam, że to będzie trudny mecz i będę musiała być skoncentrowana na każdej piłce, bez względu na wynik. Julia zaczęła ten mecz niewiarygodnie dobrze, ale gdy w drugim secie udało mi się zdobyć „breaka”, rozluźniłam się i zaczęłam grać agresywniej.

Wiera Zwonariewa o miejsce w najlepszej czwórce turnieju z Darią Kasatkiną, która do ćwierćfinału awansowała bez gry, ponieważ dalszej rywalizacji wycofała się Maria Szarapowa (więcej o tym można przeczytać TUTAJ).

W środę do ćwierćfinału awansowała również Petra Kvitova, która pokonała Wiktorię Azarenkę. Świeżo upieczona finalistka Australian Open świetnie weszła w spotkanie i od początku dyktowała warunki na korcie. Bardzo pewnie wygrała pierwszego seta, a w drugim wyszła na prowadzenie na 5:1 i miała nawet piłkę meczową. W tym momencie Czeszce przydarzył się moment dekoncentracji, który bezbłędnie wykorzystała reprezentantka Białorusi i odrobiła straty. O losach drugiego seta musiał zadecydować tie-break. W tej dodatkowej rozgrywce dwukrotna mistrzyni Wimbledonu ponownie podniosła poziom gry i po godzinie i 40 minutach walki zakończyła spotkanie.

Następną rywalką Kvitovej będzie Donnka Vekić, która bez straty seta wygrała z Weroniką Kudermetową.
 


Wyniki

Druga runda singla
Petra Kvitova (Czechy, 2) – Wiktoria Azarenka (Białoruś, WC) 6:2 7:6(3)
Daria Kasatkina (Rosja, 3) – Maria Szarapowa (Rosja) walkower
Wiera Zwonariewa (Rosja, WC) – Julia Goerges (Niemcy, 5) 4:6 6:4 6:4
Donna Vekić (Chorwacja, 8) – Weronika Kudermetowa (Rosja, LL) 6:4 6:3

Pierwsza runda singla
Jekaterina Aleksandrowa (Rosja, Q) – Katie Boulter (Wlk. Brytania, LL) 7:5 4:6 6:1
 

Agnieszka Radwańska zatańczy dla UNICEF

/ Mateusz Geisler , źródło: własne, foto: AFP

Agnieszka Radwańska poinformowała, że całą gażę, którą otrzyma za występ w programie „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” przekaże na cele charytatywne.

Po zakończeniu zawodowej kariery krakowianka nie rozstaje się ze sportem. Co prawda, tenisowe korty zamienia na taneczny parkiet, jednakże dalej kontynuuje aktywność fizyczną. Radwańska, która w całej swojej karierze zebrała z kortu ponad dwadzieścia siedem milionów dolarów, z pewnością nie zdecydowała się na udział w programie ze względu na pieniądze.

Była tenisistka ogłosiła, że wszystkie zarobione pieniądze przekaże na rzecz UNICEF. Polka od stycznia tego roku pełni funkcję Ambasadora Dobrej Woli. Do jej obowiązków należy niesienie pomocy dzieciom z krajów rozwijających się.

Pierwszy odcinek nowej edycji programu odbędzie się pierwszego marca. Miejmy nadzieję, że Radwańskiej uda się zdobyć jak najwięcej pieniędzy, które wesprą działania organizacji humanitarnej.

Midland. Brengle za mocna dla Radwańskiej

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Urszula Radwańska nie zdołała sprawić niespodzianki w pierwszej rundzie turnieju ITF w amerykańskim Midland (pula nagród 100.000$). Polka przegrała z rozstawioną z numerem trzy Madison Brengle 6:7(4), 3:6.

Urszula Radwańska sezon rozpoczęła od wygranego turnieju ITF na Gwadelupie, a potem przegrała w pierwszej rundzie challengera WTA w Newport Beach. Krakowianka pozostała jednak w USA i wzięła udział w zawodach ITF w Midland (pula nagród 100.000$).

Ranking Polki nie dał jej niestety miejsca w głównej drabince i musiała przebijać się przez dwustopniowe eliminacje. W nich Radwańska bez większego problemu radziła sobie z reprezentantkami gospodarzy, ogrywając w dwóch setach Maegan Manasse oraz Eminę Bektas.

W losowaniu głównej drabinki nasza tenisistka nie miała szczęścia, trafiła bowiem na rozstawioną z numerem trzy Madison Brengle. Mecz z 80. rakietą świata Radwańska rozpoczęła bardzo dobrze i niewiele brakowało, aby wygrała pierwszego seta – prowadziła w nim już 5:3. Potem przegrała jednak trzy gemy z rzędu, a także tiebreaka i set skończył się wynikiem 7:6(4) na korzyść Amerykanki.

Na domiar złego Brengle poszła za ciosem na początku drugiej partii. Turniejowa "trójka" od razu przełamała krakowiankę i wyszła na prowadzenie 3:0. W siódmym gemie Radwańska odrobiła stratę breaka, lecz po chwili znów straciła serwis i ostatecznie przegrała cały mecz 6:7(4), 3:6.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Madison Brengle (USA, 3) – Urszula Radwańska (Polska, Q) 7:6(4), 6:3