Anastazja Szoszyna na dopingu?! Została tymczasowo zawieszona

/ Szymon Adamski , źródło: własne / ITF, foto: Sandra Kalinowska

Niepokojące informacje pojawiły się na stronie Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF). W oficjalnym komunikacie poinformowano o tymczasowym zawieszeniu czołowej reprezentantki Polski Anastazji Szoszyny. W próbce moczu, pobranej od niej niespełna dwa miesiące temu, wykryto stanazolol. 

Anastazja Szoszyna od dawna trenuje i mieszka w Polsce, natomiast obywatelstwo uzyskała dopiero kilka miesięcy temu. Pierwszym zawodowym turniejem, w którym wystąpiła pod biało-czerwoną flagą były zawody w Pradze przed czterema miesiącami. Później Szoszyna wystąpiła jeszcze w dwóch turniejach i zakończyła starty w obecnym sezonie. Ostatni raz pojawiła się na korcie pod koniec października w Stambule.

To właśnie w stolicy Turcji pobrano od niej próbkę moczu, która może mieć ogromny wpływ na jej dalszą karierę. – Stwierdzono, że próbka zawiera metabolity stanazololu. Stanazolol jest substancją, która jest zabroniona w kategorii S1 na liście zabronionych przez WADA – przekazano oświadczeniu ITF.

Stanazolol wspiera zmiany chemiczne zachodzące w mięśniach, wpływa na prędkość przepływu składników odżywczych przez błony komórkowe mięśni i przyczynia się do zwiększenia syntezy białek. Skutkiem tych działań jest przyrost wysokiej jakości masy mięśniowej i siły – czytamy na stronie poradnikzdrowie.pl

Anastazja Szoszyna przed dwoma tygodniami uczestniczyła w zgrupowaniu reprezentacji Polski w Zielonej Górze. Razem z m.in. Weroniką Falkowską i Martyną Kubką przygotowywała się do kolejnych zawodowych startów.

Na razie została jednak tymczasowo zawieszona. Przysługiwało jej prawo do odwołania się od tej decyzji, jednak do tej pory z niego nie skorzystała. Tymczasowe zawieszenie obowiązuje od 12 grudnia.

Nowy rok, czyli zmiany, zmiany, zmiany

/ Redakcja , źródło: Materiał promocyjny, foto: własne

Mijający rok wywrócił świat do góry nogami. Nie dziwne więc, że wielkie zmiany dotknęły także światowy tenis. Niestety, głównie mowa jest tu o organizacji poszczególnych turniejów, niż o jakimś efektownym przetasowaniu w rankingu ATP. Mimo zapowiadanych szczepionek na Covid 19, możne się okazać, że 2021 rok będzie także upływał pod znakiem wielu zmian i niewiadomych.

Dotychczas fani światowego tenisa mogli emocjonować się poszczególnymi turniejami, meczami i efektownymi zagraniami. Dodatkowo, można było przełożyć swoje przeczucia i tenisowa wiedzę na konkretne pieniądze (lub też nie) i udać się do bukmacherów, aby postawić zakład. Najlepiej korzystając jeszcze przy tym z PZBuk kod bonusowy. Tymczasem świat stanął na głowie. O niespodziankach czy fenomenalnej formie zawodników mówi się coraz mniej. Coraz częściej za to pojawia się słowa „epidemia” i „przeniesiony turniej”.

Cierpią przy tym także sami zawodnicy. Jak bowiem dobrze przygotować się do jakichkolwiek zawodów, kiedy nie wiadomo, w jakich terminach się one odbędą? Jak rozplanować obozy, obciążenia i mecze kontrolne, gdy nie wiemy do czego i na kiedy się przygotowujemy? Widać jednak, że nasi zawodnicy starają się jakoś przezwyciężyć te niewiadome i powoli zaczynają myśleć o kolejnym roku gry. Zwykle wszystko rozpoczynało się w Australii i prawdopodobnie będzie tak i tym razem. Wstępnie mówi się, że zawodnicy wejdą na korty Australian Open na początku lutego, ale to jeszcze nic pewnego.

Tymczasem swoje robi Hubert Hurkacz. Nasz tenisista, sklasyfikowany obecnie na 34. miejscu rankingu ATP, rozpoczął już treningi w Zakopanem, razem z Oskarem Michałkiem, Wojciechem Markiem i Kacprem Żukiem. Skupił się głównie na podbudowie fizycznej, biegając po górach i podnosząc ciężary. Po krótkim odpoczynku przybył do Warszawy, aby rozpocząć treningi na korcie. Dalsze plany powoli się zarysowują, ale ulegają tez ciągłym zmianom. Pierwotnie polski tenisista miał ruszyć jeszcze przed świętami na Antypody, aby spokojnie zadbać o aklimatyzację i kondycję przed turniejem w Australii. Tyle, że pierwotnie zawody miały rozpocząć się w połowie stycznia.

Nasz zawodnik postanowił więc, że uda się najpierw do Los Angeles, aby w w Saddlebrook Tennis Academy w Wesley Chapel szlifować swoją formę. Stamtąd bezpośrednio poleci samolotem czarterowym do Australii. To jednak nie będzie koniec całej logistyki. Po przybyciu wszystkich zawodników czekać będzie dwutygodniowa kwarantanna.

Sporo dzieje się także u naszego innego tenisisty, Kamila Majchrzaka. Sklasyfikowany obecnie na 107. miejscu zawodnik postanowił dokonać zmiany w boksie trenerskim. Tomasza Iwańskiego zastąpił bowiem Szwed Joakim Nystroem. Starsi kibice tenisa mogą kojarzyć go jako tryumfatora Wimbledonu w deblu, który to tytuł zdobył w 1986 roku. Co ciekawe, w historii swoich występów raz zagrał w parze z Wojciechem Fibakiem. Już jako trener prowadził żeńską reprezentację swojego kraju w Pucharze Federacji, a także Jarkko Nieminena i Jürgena Melzera. W 2012 roku rozpoczął zaś współpracę z Jackiem Sockiem. Polski zawodnik dotąd przygotowywał się w Łodzi, natomiast główna bazą treningową w 2021 roku ma stać się Sztokholm. Jednak wszystko zatrzymała ostatnia wiadomość o pozytywnym wyniku na obecność koronawirusa.