Trener Roku 2018 w boksie Pliszkovej

/ Anna Niemiec , źródło: tennis.com, foto: AFP

Karolina Pliszkova przedstawiła kibicom w mediach społecznościowych „team”, z którym będzie pracować w 2021 roku.  Do jej sztabu dołączył Sascha Bajin.

Czeszka w tym sezonie pracowała z Danielem Vallverdu, ale na początku listopada ogłosiła, że z rozstaje z wenezuelskim szkoleniowcem. Kilka dni temu reprezentantka naszych południowych sąsiadów, która wciąż czeka na upragniony wielkoszlemowy triumf, poinformowała, że w przyszłym roku będzie współpracować Saschą Bajinem oraz trenerem przygotowania fizycznego, Azuzem Simcichem.

36-latek urodzony w Monachium przez wiele lat był sparingpartnerem Sereny Williams. W 2018 roku doprowadził Naomi Osakę do zwycięstwa w US Open, za co otrzymał tytuł Trenera Roku. Japonka kilka miesięcy później zwyciężyła również w Australian Open i niespodziewanie zakończyła współpracę z Bajinem. Niemiecki trener pomagał później m.in. Kristinie Mladenovic i Dajanie Jastremskiej, z którą rozstał się po US Open w tym roku.

Karolina Pliszkova w 2020 roku zdobyła tytuł w Brisbane i wystąpiła w finale w Rzymie. Słabo zaprezentowała się jednak w imprezach wielkoszlemowych. Jej najlepszym rezultatem była trzecia runda osiągnięta w Australian Open.

 

Jannik Sinner kandydatem na sportowca roku we Włoszech

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Tennis World, foto: AFP

Jannik Sinner został nominowany do nagrody sportowca roku we Włoszech. Nie Matteo Berettini, nie Fabio Fognini, a zaledwie 19-letni Tyrolczyk. Nominowanych do tej prestiżowej nagrody jest zaledwie sześciu.

O Janniku Sinnerze po raz pierwszy usłyszeliśmy tak naprawdę zaledwie przed rokiem. W 2019 roku przebił się do ATP Tour, a na koniec sezonu zaskoczył wszystkich triumfem w Next Gen Finals. W 2020 roku, mimo przerwanego sezonu, jego postęp jako tenisisty nie został zatrzymany.

Szczególnie udana w wykonaniu Włocha była jesień. W Roland Garros prezentował świetną formę i dotarł do ćwierćfinału. Natomiast w listopadzie w Sofii wygrał swój pierwszy seniorski turniej ATP. W stolicy Bułgarii pokonał w finale Vaska Pospisila. Został tym samym najmłodszym włoskim zwycięzcą zawodów ATP. Ponadto stał się też najmłodszym triumfatorem imprezy tego cyklu od czasu Keia Nishikoriego w 2008 roku. Świetnie spisywał się też w Rzymie czy Kolonii.

Dzięki temu znalazł się w elitarnym gronie sześciu sportowców nominowanych przez legendarny dziennik La Gazetta dello Sport do nagrody sportowca roku w Italii. W głosowaniu czytelników rywalizować będzie z piłkarzem Ciro Immobile (zdobywca Złotego Buta dla najlepszego strzelca w Europie), kolarzem Filippo Ganną (mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas i w indywidualnym wyścigu na dochodzenie), motocyklowymi mistrzem i wicemistrzem świata Eneą Bastianinim i Franco Mobidellim oraz pływakiem Gregorio Paltrinierim (seryjnie wygrywającym wyścigi na otwartych wodach).

Juan Martin del Potro: igrzyska dają mi siłę w walce o kolejny powrót

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Tennis World, foto: AFP

Juan Martin del Potro sezon 2020 stracił przez kontuzję. To już kolejny rok w karierze Argentyńczyka, w którym grę uniemożliwiły mu kłopoty zdrowotne. Do walki o powrót napędzają go jednak przełożone na 2021 rok igrzyska w Tokio. W końcu tenisista z Tandil ma na swoim koncie dwa olimpijskie krążki, a jego powrót w Rio przeszedł do historii sportu.

Obecne problemy zdrowotne Juana Martina del Potro sięgają jeszcze jesieni 2018. Podczas meczu z borną Czoriciem w Szanghaju Argentyńczyk nabawił się bardzo poważnego urazu kolana. Jeszcze w styczniu 2019 przeszedł pierwsza operację. Po niej wystąpił w paru turniejach, ale bez powodzenia. Na dodatek w czerwcu w Queens uraz jeszcze się pogłębił. W sierpniu ubiegłego roku przeszedł kolejny zabieg, który przeprowadził kilka dni później w Barcelonie Ronald Biedert – lekarz Rogera Federera. Niestety, to wciąż nie rozwiązało Delpo. W sierpniu tego roku po raz kolejny był operowany.

W niedawnym wywiadzie Argentyńczyk przyznał, że bardzo ciężko jest mu walczyć o powrót do gry, jednak nie przestaje wierzyć. Ma nadzieję, że będzie w stanie wystąpić podczas igrzysk w Tokio. W końcu w 2016 roku w Rio de Janeiro zadziwił wszystkich swoją dyspozycją i sięgnął po srebrny medal. Tymczasem był to dla niego jeden z pierwszych turniejów po innej bardzo ciężkiej kontuzji.

Pierwszą z wielu długich przerw spowodowanych urazami przeżył jeszcze na początku poprzedniej dekady. I kilkanaście miesięcy po niej również mógł cieszyć się z olimpijskiego medalu. W Londynie sięgnął po brąz.

Syn Simona kibicował Federerowi, gdy ten grał… z jego ojcem

/ Szymon Adamski , źródło: , foto:

Gilles Simon podzielił się z kibicami anegdotą dotyczącą występu w turnieju w Bazylei dwa lata temu. W ćwierćfinale, po zaciętym, trzysetowym meczu uległ wtedy samemu Rogerowi Federerowi. Po meczu dowiedział się, że nawet jego własny syn nie trzymał za niego kciuków. 

Gdziekolwiek poza Francją nie spotkaliby się Federer i Simon, sympatia kibiców byłaby po stronie Szwajcara. W Bazylei, rodzinnym mieście Federera, było to jednak wyjątkowo odczuwalne. Fani głośno zagrzewali do boju swojego idola, aż w końcu doczekali się wymarzonego rozstrzygnięcia. Federer wygrał 7:6(1), 4:6, 6:4, a następnie pokonał jeszcze dwóch rywali i sięgnął po tytuł.

Francuski tenisista zdradził, że nie mógł wtedy liczyć nawet na wsparcie starszego z synów. 8-letni Timothee w rozmowie z ojcem przyznał się, że kibicował Federerowi.

– Moja żona od zawsze była wielką fanką Nadala, a moi dwaj poszli jej śladem. W 2017 roku Roger Federer pokonał jednak Rafę w finale Australian Open w pięciu setach. Mój starszy syn Timothee był zły, że wpłynęliśmy na jego sympatię do Nadala, podczas gdy to Federer był lepszym graczem. Od tego czasu Roger był jego bohaterem i nikt nawet nie był blisko Szwajcara, łącznie ze mną, jego ojcem. Kiedy grałem przeciwko Rogerowi w Bazylei, Timothee powiedział mi, że był po stronie Rogera. To są dzieci… Można się tylko uśmiechnąć – przedstawił zabawną sytuację Gilles Simon.

Po turnieju w Bazylei los ani razu nie skojarzył jeszcze Federera z Simonem. Wcześniej rozegrali natomiast osiem meczów w zawodowych rozgrywkach. Co ciekawe, pierwsze dwa, w 2008 roku wygrał tenisista z Francji.

Punkty z poprzednich lat nie pomogą w awansie do ATP Finals

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.tennisnet.com, foto: AFP

Nadal nie wiemy jeszcze w jakim stopniu pandemia koronawirusa wpłynie na tenisowe rozgrywki w nadchodzącym sezonie. Władze ATP już teraz podjęły jednak kilka istotnych dla ich przebiegu decyzji.

Za sprawą rozprzestrzeniających się od marca zakażeń wirusem COVID-19, tenisowy sezon 2020 pod wieloma względami różnił się od poprzednich. Po trwającym kilka miesięcy zawieszeniu zmagań, rywalizację wznowiono, a wraz z nią wprowadzono wiele nowych, mających odpowiedzieć na potrzeby szczególnych okoliczności zasad. Wśród nich przewidziano możliwość dopisywania do rankingowych dorobków zawodników punktów zdobytych przez nich w okresie od marca poprzedniego roku aż do grudnia bieżącego roku.

W ten sposób przed gwałtownym pogorszeniem pozycji na światowych listach chronieni mieli być tenisiści, którzy w obawie o swoje zdrowie rezygnowaliby ze startów. Reguła ta, mimo wielu zwolenników doczekała się jednak także krytyki. Wszystko za sprawą faktu, że dla pewnej grupy tenisistów stawała się czynnikiem zniechęcającym do udziału w zawodach. Ci bowiem, którzy najwyższe rezultaty osiągnęli już rok temu nie mieli szans na zdobycie większej liczby punktów niż ta, którą po wycofaniu się z nich automatycznie zapisywali na swoim koncie.

W przyszłorocznym sezonie zasady przyznawania punktów za udział w turniejach ulec mają pewnej modyfikacji. Jak poinformowały władze ATP, ranking będzie miał charakter 24-miesięczny, a więc kontynuowana będzie praktyka uwzględniania wyników zanotowanych wcześniej. Od reguły tej przewidziano jednak istotny wyjątek. Na udanych startach w roku 2021 zależeć będzie musiało każdemu, kto zechce zapewnić sobie awans do prestiżowego ATP Finals. Miejsce w ścisłym, ośmioosobowym gronie przypadnie bowiem w udziale tylko tym, którzy najwięcej punktów zdobędą w trakcie nowego sezonu. Bez znaczenia w tej klasyfikacji pozostaną rezultaty z lat ubiegłych. Taki sam mechanizm liczenia punktów przewidziano dla rywalizacji w ramach Next Gen ATP Finals.

Nowy scenariusz w Australii?

/ Anna Niemiec , źródło: theage.com.au, foto: AFP

Australijska Federacja Tenisowa wciąż negocjuje z władzami stanu Wiktoria warunki rozegrania przyszłorocznej edycji Australian Open. Jest szansa, że turniej rozpocznie się 1 lutego i zawodnicy dostaną pozwolenie, żeby trenować podczas dwutygodniowej kwarantanny.

Ostatnie doniesienia mediów na temat pierwszej imprezy wielkoszlemowej w roku nie były zbyt optymistyczne. Turniej juniorów został odwołany, a rządzący nie zgodzili się, żeby tenisiści przybyli do Australii przed końcem tego roku, więc seniorska impreza również stanęła pod dużym znakiem zapytania.

Australijski Związek Tenisowy się jednak nie poddaje i tym razem ma do przekazania lepsze informacje. Według komunikatu rozesłanego przez ATP do zawodników, Australian Open rozpocznie się pierwszego lutego. Tenisiści będą mogli przyjechać do Australii pod koniec pierwszego tygodnia stycznia i wtedy rozpocząć dwutygodniową kwarantannę, w trakcie której będą mogli odizolowani od reszty społeczeństwa trenować. To była jedna z najważniejszych kwestii do rozstrzygnięcia, ponieważ czołowi tenisiści świata nie chcieli się zgodzić, żeby po czternastu dniach odosobnienia w pokoju hotelowym, wyjść na kort i bez żadnego przygotowania rywalizować w imprezie wielkoszlemowej.

ATP radzi jednak, żeby wstrzymać się jeszcze z rezerwowaniem biletów i poczekać na oficjalne potwierdzenie powyższych ustaleń przez rząd Australii.

Zmiany w Madrycie. Turniej będzie wydłużony

/ Dominika Opala , źródło: www.wtatennis.com /własne, foto: AFP

Organizatorzy Mutua Marid Open poinformowali, że turniej w stolicy Hiszpanii będzie wydarzeniem dwutygodniowym. Zmiany wejdą w życie już od przyszłego roku i będą dotyczyć zarówno imprezy kobiet, jak i mężczyzn. 

Mutua Madrid Open nie został rozegrany w tym roku z powodu pandemii koronawirusa. Początkowo imprezę planowano przenieść z maja na wrzesień, ale ostatecznie, z powodu wzrostu zachorowań w stolicy Hiszpanii, turniej odwołano.

Corocznie rywalizacja na obiekcie Caja Magica trwa półtora tygodnia, a zmagania toczą zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Dla organizatorów ważne więc były zmiany i tym samym turniej będzie rozszerzony do dwóch tygodni, począwszy od 2021 roku.

Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się osiągnąć cel stania się dwutygodniowym turniejem – przyznał Feliciano Lopez, dyrektor Mutua Madrid Open. – Staraliśmy się o to wydłużenie i jest ono zasłużone, konieczne i pozwoli cieszyć się najlepszym tenisem w Caja Magica kilka dni więcej. Jestem pewien, że zarówno nasi sponsorzy, jak i fani powitają tę wiadomość z otwartymi ramionami, a także miasto Madryt, które przyjmie więcej gości przez dłuższy czas – dodał.

W przyszłym sezonie Mutua Madrid Open rozpocznie się 27 kwietnia. Wtedy wystartują eliminacje kobiet. Dwa dni później zaplanowane są eliminacje mężczyzn. Z kolei turniej główny WTA rozpocznie się 30 kwietnia, a ATP 2 maja.

Goffin ma nowego trenera. Zaledwie rok starszego od siebie

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

David Goffin postanowił w przerwie pomiędzy sezonami dokonać ważnej zmiany w najbliższym otoczeniu. Na początku miesiąca ogłosił, że jego trenerem nie jest już Thomas Johansson, a teraz zatrudnił na jego miejsce Germaina Gigounona, który jeszcze dwa lata temu sam był aktywnym tenisistą. 

– Jestem bardzo szczęśliwy mogąc ogłosić, że Germain Gigounon dołącza do mojego sztabu jako nowy trener. Znamy się wiele lat i zawsze łączyła nas pasja do tenisa. Jestem bardzo podekscytowany, że właśnie z nim rozpocznę nowy sezon – napisał na Instagramie David Goffin. Najlepszy belgijski tenisista zakończył sezon 2020 na 15. miejscu w rankingu ATP. To wysoka pozycja, jednak ostatnie tygodnie były dla Goffina wyjątkowo nieudane. W ostatnich czterech turniejach za każdym razem odpadał w pierwszej rundzie, nie zdobywając choćby jednego seta.

Nowy trener Goffina jeszcze niedawno sam był zawodowym tenisistą. Germain Gigounon ostatni mecz rozegrał w listopadzie 2018 roku w kwalifikacjach do challengera. Większość kariery spędził jednak w zawodach ITF. W imprezach najniższej rangi rozegrał ponad 450 pojedynków. Nigdy nie udało mu się przebić w okolice pierwszej setki. W szczytowym momencie był na 185. miejscu.

Dopóki Goffin nie wypłynął na szerokie wody, zdarzało się, że dwaj Belgowie występowali w tych samych turniejach. Tak było chociażby w 2014 roku w Poznaniu. Goffin triumfował wówczas w jednej z największych polskich imprez, natomiast Gigounon przegrał w pierwszej rundzie. Różnica w wynikach tłumaczy też, dlaczego nigdy nie stanęli naprzeciwko siebie w zawodowych rozgrywkach, mimo że Goffin jest tylko rok młodszy.

Gigounon ma dopiero 31 lat, ale praca z Goffinem nie będzie jego pierwszą na stanowisku głównego trenera. Belg zdobył doświadczenie, współpracując z Yaniną Wickmayer.

Świątek wśród najlepszych sportsmenek świata. Tym razem docenili ją dziennikarze

/ Peter Figura , źródło: własne, foto: Peter Figura

Zwycięstwo Igi Świątek w turnieju na kortach Rolanda Garrosa zostało zauważone nie tylko w środowisku tenisowym. W ogłoszonej właśnie przez Międzynarodową Organizację Dziennikarzy Sportowych plebiscycie na najlepszego sportowca roku, Iga znajduje się wśród 21 wyróżnionych kobiet.

Tenis jest najliczniej reprezentowaną dyscypliną w kategorii kobiet. Oprócz Igi Świątek do tego prestiżowego wyróżnienia kandydują Naomi Osaka, Serena Williams, Sofia Kenin oraz Timea Babos. Wśród kandydatek są również takie znakomitości jak narciarka alpejska Lindsey Vonn z USA, biegaczka długodystansowa Brigid Kosgei z Kenii oraz kolarka szosowa Anna van der Breggen.

Wśród 20 mężczyzn o nagrodę ubiega się między innymi Robert Lewandowski, a spośród tenisistów zgłoszeni zostali Rafael Nadal, Novak Dżokovic, Dominic Thiem i Stefanos Tsitsipas. Do tytułu najlepszego sportowca 2020 roku kandydują również m.in. Cristiano Ronaldo, LeBron James, oraz norweski narciarz alpejski Alexander Kilde.

Nagroda AIPS przyznawana jest również najlepszym zespołom. W tej kategorii tenis reprezentowany jest przez parę deblową Timea Babos / Kristina Mladenovic.

Ustanowiona w Paryżu w 1924 roku Międzynarodowa Organizacja Dziennikarzy Sportowych jest największą tego rodzaju organizacja na świecie skupiająca ponad 9,500 członków i 160 międzynarodowych organizacji działających na czterech kontynentach.

Nagrody AIPS zostaną przyznane na międzynarodowym kongresie tej organizacji w 2021 roku.

Andy Murray chce szczepień dla tenisistów

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: UbiTennis, foto: AFP

Andy Murray liczy, że wśród tenisistów w tourze zostanie wprowadzony obowiązek szczepień na COVID-19. Spodziewa się również, że ten pomysł będzie miał wsparcie zawodników.

Szkot wspiera pomysł wprowadzenia obowiązkowych szczepień dla tenisistów, twierdząc, że będzie to „dla dobra sportu”. Po kilkumiesięcznej przerwie tenis co prawda powrócił, ale wiele turniejów wciąż jest odwoływanych, a tenisiści muszą regularnie przechodzić badania na obecność koronawirusa. Duże jest też ryzyko konieczności przechodzenia kwarantanny.

„Myślę, że to się powinno stać. Liczę, że wszyscy zawodnicy będą chcieli to zrobić dla sportu – zakładając, że będzie to bezpieczne, ale testy kliniczne pokazują, że nie ma znaczących skutków ubocznych” – powiedział Murray. Można jednak zakładać, że wsparcie dla tego pomysłu nie będzie tak duże jak chciałby Szkot. Już parę miesięcy temu krytycznie na temat obowiązkowych szczepień wypowiadał się Novak Dżoković. Murray jednak twierdzi, że jeśli Serb musiałby się zaszczepić, aby grać, to by to zrobił.

Przypomnijmy, że w ostatnich tygodniach kilka firm ogłosiło sukces testów klinicznych szczepionek na koronawirusa SARS-CoV-2. Jako pierwsza zrobiła to firma Pfizer, która donosi o 90-cioprocentowej skuteczności swojego środka.