Nagrody WTA. Świątek nominowana w dwóch kategoriach

/ Dominika Opala , źródło: www.tennisnet.com /własne, foto: AFP

WTA corocznie przyznaje nagrody dla tenisistek w różnych kategoriach. Iga Świątek jest nominowana w dwóch z nich i będzie miała szansę zostać m.in. „Zawodniczką Roku”. Nazwiska zwyciężczyń poznamy 8. grudnia. 

Wybór najlepszej tenisistki minionego sezonu na pewno nie będzie łatwy. W rozgrywkach nie było dominującej postaci, a każdy z trzech rozegranych Wielkich Szlemów wygrywała inna zawodniczka. Wśród nominowanych w kategorii „Player of the Year” znalazła się Iga Świątek, triumfatorka Roland Garros 2020. Poza Polką nominowane są także: Sofia Kenin, Naomi Osaka, Wiktoria Azarenka, Aryna Sabałenka i Simona Halep.

Ponadto Świątek ma szansę także na zdobycie tytułu „Most Improved Player of the Year”, czyli tenisistki, która dokonała największego postępu w grze. Rywalkami juniorskiej mistrzyni Wimbledonu 2018 w tej kategorii są: Jennifer Brady, Fiona Ferro, Ons Jabeur oraz Jelena Rybakina.

Podwójną nominacją, poza Świątek, cieszyć się może też Wiktoria Azarenka. Białorusinka została dodatkowo nominowana w kategorii „Powrót Roku”, w której rywalizować będzie z Cwetaną Pironkową, Laurą Siegemund i Patricią Marią Tig.

O nagrodę „Odkrycie Roku” powalczą z kolei Leylah Fernandez, Ann Li, nadia Podoroska i Martina Trevisan.

Wśród nominowanych w kategorii „Para deblowa Roku” znalazły się natomiast Kristina Mladenovic i Timea Babos, Nicole Melichar i Xu Yifan, Barbora Strycova i Su-Wei Hsieh, Alexa Guarachi i Desirae Krawczyk.

Nazwiska wszystkich zwyciężczyń zostaną ogłoszone 8. grudnia.

Miedwiediew: chcę, żeby to mnie wyróżniało

/ Anna Niemiec , źródło: atptour.com, foto: AFP

W niedzielę Daniił Miedwiediew pokonał Dominika Thiema i zwyciężył w Nitto ATP Finals. Rosjanin zdobył największy tytuł w karierze, ale po piłce meczowej nie pokazał żadnych oznak radości. W rozmowie z Andym Murrayem i Gaelem Monfilsem wyjaśnił dlaczego.

Dzisiaj odniosłem najprawdopodobniej największe zwycięstwo w karierze – powiedział 24-latek urodzony w Moskwie w trakcie rozmowy prowadzonej za pośrednictwem serwisu internetowego Twitch. – Nie tylko jeśli chodzi o wygranie turnieju, ale także o zwycięstwo w tym meczu. Pokonać Dominika będącego w takiej formie, to naprawdę trudne. Myślę, że pasuje mu mój styl gry, więc nie było łatwo pod względem mentalnym. Jestem w tym momencie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Podczas wywiadu Murray przyznał, że był zaskoczony, że Miedwiediew oraz jest trener, Giller Cervara nie pokazali żadnych emocji po piłce meczowej.

Mój trener potrafi być emocjonalny. Być może kamera pokazała go w złym momencie, ale gdy ja ukrywam emocje, to dla niego trudna sytuacja. Przecież nie będzie krzyczał sam. Przestałem celebrować zwycięstwa na korcie w zeszłym roku podczas US Open, gdy zacząłem mieć problemy z publicznością – wyjaśnił Rosjanin. – Myślę, że każdy zawodnik w pewnym momencie chcę zrobić coś, co będzie wyróżniało jego tenis. Wiem jak utrzymać emocje na wodzy, nie zawsze, bo szczególnie te złe nie są łatwe do opanowania. Potrafię jednak je kontrolować i to pozwala mi na taką reakcję po zwycięstwie. Pokazali dwunastu triumfatorów ATP Finals i wszyscy rzucali się na ziemię, płacząc i krzycząc, a tym razem nie mogli. Mogli pokazać tylko uścisk dłoni. Myślę, że pod pewnym względem, to było wyjątkowe. Nie chcę zostać odebrany jako zarozumialec, to po prostu mój styl i chciałbym go nie zmieniać do końca kariery – zakończył Daniił Miedwiediew.

Bułgarska tenisistka dożywotnio zdyskwalifikowana

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: ESPN, foto:

Bułgarska tenisistka Aleksandrina Najdenowa została dożywotnio zdyskwalifikowana za ustawianie meczów. Ponadto 28-letnia zawodniczka została ukarana grzywną w wysokości 150 tysięcy dolarów.

Tennis Integrity Unit – jednostka zajmująca się zwalczaniem korupcji w tenisie – poinformowała o zdyskwalifikowaniu dożywotnio bułgarskiej tenisistki Aleksandriny Najdenowej. Mająca 28 lat zawodniczka już od grudnia ubiegłego roku była tymczasowo zawieszona, na czas trwania śledztwa.

TIU ogłosiła, że Najdenowej udowodniono liczne przypadki ustawiania spotkań w latach 2015-2019. Tenisistkę, która w rankingu WTA plasowała się najwyżej na 218. miejscu, oskarżono aż o trzynaście naruszeń przepisów. Dwanaście z nich dotyczyło ustawiania spotkań, natomiast jedno braku współpracy z TIU podczas śledztwa.

Tak liczne przewinienia sprawiły, że Najdenowa nie może już powrócić nigdy do profesjonalnego tenisa. Co więcej, nie może w żaden sposób uczestniczyć w turniejach tenisowych sankcjonowanych przez zarządzające tym sportem federacje.

Ważą się losy Australian Open

/ Anna Niemiec , źródło: tennishead.net, foto: AFP

Wciąż nie wiadomo czy najlepsi tenisiści świata będą rywalizować w styczniu w Melbourne Park. Australijskie media informują, że kluczowe decyzje mają zapaść w ciągu 2-3 najbliższych dni.

Jeszcze kilka tygodni temu dyrektor Australian Open, Craig Tiley zapewniał, że osiągnął porozumienie z władzami stanu Wiktoria i zawodnicy będą mogli przylecieć na Antypody w grudniu, żeby odbyć dwutygodniową kwarantannę. Wszystkie najważniejsze turnieje poprzedzające pierwszą imprezę wielkoszlemową zostały przeniesione do stanu Wiktoria, a Australian Open miało rozpocząć się 18 stycznia.

Australijskie władze postanowiły jednak, że wpuszczą tenisistów dopiero 1 stycznia. W tej sytuacji zawodnikom, po odbyciu kwarantanny, zostałoby tylko kilka dni na przygotowanie do Australian Open, nie mówiąc już o rozegraniu jakichkolwiek turniejów podprowadzających. Trudno uwierzyć, żeby tenisiści zgodzili się na takie rozwiązanie.

Kilka dni temu organizatorzy poinformowali, że juniorski Australian Open zostaje przełożony na późniejszy termin i coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz, że ten sam los spotka imprezę główną.

Jestem pewien, że Australian Open zostanie rozegrane w pierwszej połowie przyszłego roku, ale ostateczna data oraz inne postanowienia nie są jeszcze ustalone. Jak tylko będą, z radością się nimi podzielę – powiedział w wywiadzie dla Herald Sun premier stanu Wiktoria, Daniel Andrews.

W mediach pojawiły się informacje, że Australian Open może zostać przełożone na marzec lub nawet kwiecień, co kolidowałoby z turniejami w Indian Wells i Miami.

ATP Finals. Wielki sukces Miedwiediewa! Ostatnie trofeum w sezonie dla Rosjanina

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Przed rokiem zabrakło mu trzech punktów, teraz pięciu. Dominic Thiem znów nie zwyciężył w ATP Finals. W tegorocznym finale przegrał 6:4, 6:7(2), 4:6 z Daniiłem Miedwiediewem. Rosjanin pokonał w Paryżu trzech najlepszych tenisistów świata: oprócz Thiema również Dżokovicia i Nadala.  

Przed meczem trudno było wskazać faworyta. Za Thiemem przemawiały rezultaty wcześniejszych konfrontacji (Austriak wygrał 3 z 4 meczów) i większe doświadczenie. Za Miedwiediewem aktualna forma. W zeszłym roku Rosjanin po raz pierwszy pokazał, że gdy wpadnie w zwycięski trans, radzi sobie z każdym, kto stanie mu na drodze. Od sierpnia do października zagrał w sześciu turniejach i w każdym dotarł do finału. W tym roku później wszedł na najwyższe obroty, co nie znaczy, że za późno. W Paryżu i Londynie wygrał dziewięć meczów z rzędu i zdobył blisko dwa tysiące punktów do rankingu ATP.

O losach pierwszej partii dzisiejszego spotkania zadecydował piąty gem. Thiem, mimo że wcale nie był dominującą stroną od samego początku, nadspodziewanie szybko zdobył przewagę przełamania. Należy jednak zwrócić uwagę, że to właśnie w tej części gry Miedwiediew miał największe problemy z serwisem. Rzadko trafiał pierwszym podaniem i popełnił trzy podwójne błędy serwisowe. Jeden z nich właśnie w przegranym gemie.

Z kolei wyjątkowo pechowy był dla Rosjanina ostatni gem pierwszego seta. Prowadził w nim 30-15 i wydawało się, że może pokusić się o odłamanie. Najpierw popełnił jednak dwa błędy z forhendu, a następnie, broniąc piłki setowej, ruszył do siatki. Już zbierał się do uderzenia wolejem, gdy piłka odbiła się od taśmy i przefrunęła koło jego rakiety. Po wszystkim obaj tenisiści wymienili się porozumiewawczymi uśmiechami. Prawdziwszy był ten Thiema, który zasłużenie wygrał pierwszą partię 6:4.

Austriak sam najlepiej zdawał sobie sprawę z tego, że jest jednak dopiero w połowie drogi po zwycięstwo. W końcu już w zeszłorocznym finale wygrał pierwszą partię, a po ostatniej piłce cieszył się Stefanos Tsitsipas. Tym razem miało być inaczej.

Przez długi czas wszystko szło po jego myśli, chociaż po drodze się potykał, dosłownie i w przenośni. Upadł na korcie przy stanie 3:4 w drugim secie, ale błyskawicznie pokazał, że jest gotów do dalszej gry. Problem w tym, że wówczas powinien prowadzić już z przewagą przełamania. Miedwiediew przechodził kryzys i próbował rozmaitych rozwiązań – między innymi skradania się do siatki po drugim podaniu – które nie zawsze okazywały się skuteczne. Thiem potrafił go wymanewrować, ale był nieskuteczny w najważniejszych momentach. Łącznie nie wykorzystał trzech break-pointów.

Doszło jednak do tie-breaka, a to w tym turnieju była specjalność Austriaka. Dzięki stalowym nerwom na własną korzyść rozstrzygał zacięte końcówki w pojedynkach z Nadalem i Dżokoviciem. Tym razem było inaczej. Od stanu 2-0 Miedwiediew zdobył siedem punktów z rzędu i przedłużył widowisko, doprowadzając do trzeciego seta.

To ostatni set ostatniego meczu w ostatnim turnieju sezonu 2020. Tenisiści musieli rzucić wszystkie siły na szalę i tak właśnie było. W tej szaleńczej rozgrywce lepiej odnalazł się Miedwiediew. Przy stanie 1:1 nie wykorzystał prowadzenia 40:0 przy serwisie przeciwnika, ale po zmianie stron zdobył upragnioną przewagę przełamania. Później wystarczyło ,,tylko” wygrywać gemy przy własnym podaniu. Olbrzymie zmęczenie dawało się we znaki, ale Rosjanin nie wypuścił tak doskonałej okazji z ręki. Po 2 godzinach i 42 minutach wykorzystał pierwszą piłkę meczową!

Daniił Miedwiediew został drugim rosyjskim triumfatorem ATP Finals. Jedenaście lat temu tej sztuki dokonał Nikołaj Dawidienko. Za zwycięstwo 24-latek otrzyma 1500 punktów do rankingu ATP. To okazała nagroda, na którą zapracował, pokonując wszystkich rywali: Alexandra Zvereva, Novaka Dżokovcia, Diego Schwartzmana, Rafaela Nadala i Dominika Thiema.


Wyniki

Finał:

Daniił Miedwiediew (Rosja, 4) – Dominic Thiem (Austria, 3) – 4:6, 7:6(2), 6:4

ATP Finals. Pierwszy wspólny tytuł Koolhofa i Mekticia!

/ Dominika Opala , źródło: własne , foto: AFP

Wesley Koolhof i Nikola Mektić zdobyli premierowe trofeum we wspólnym debiucie w Nitto ATP Finals. W finale Holender i Chorwat pokonali parę Jurgen Melzer / Edouard Roger-Vasselin 6:2, 3:6, 10-5. 

Wesley Koolhof i Nikola Mektić połączyli siły w tym roku podczas turnieju w Adelajdzie. W ciągu sezonu nie udało im się wygrać razem żadnej imprezy, choć dwukrotnie wystąpili w finałach: w Marsylii oraz podczas US Open. Niemniej jednak notowali dobre wyniki na przestrzeni sezonu i zakwalifikowali się do Turnieju Mistrzów jako piąta para.

Holender i Chorwat wygrali dwa mecze grupowe i zapewnili sobie udział w półfinale. Jedynym duetem, któremu udało się pokonać tegorocznych triumfatorów ATP Finals był Łukasz Kubot i Marcelo Melo.

W finale Koolhofowi i Mekticiowi przyszło się zmierzyć z Jurgenem Melzerem i Edouardem Roger-Vasselinem. Mecz lepiej rozpoczął się dla wyżej rozstawionej pary, która już w pierwszym gemie uzyskała przełamanie. Holender i Chorwat dobrze spisywali się na returnie i dzięki temu w piątym gemie dołożyli kolejnego breaka, wychodząc na prowadzenie 4:1. Finaliści US Open 2020 dominowali w każdym elemencie gry i pewnie czuli się na korcie. Tym samym po 28 minutach już tylko set dzielił ich od końcowego triumfu.

W drugiej partii jednak odrodzili się Melzer i Roger-Vasselin. Popełniali oni mniej błędów i wywierali większą presję przy serwisie rywali. W efekcie udało im się wywalczyć pierwsze przełamanie w meczu w czwartym gemie. Jak się okazało, był to kluczowy break dla losów seta.

Walka o tytuł musiała więc rozstrzygnąć w supertiebreaku. Wydawało się, że Austriak i Francuz pójdą za ciosem, gdyż od razy uzyskali mini breaka. Jednak Koolhof i Mektić odrobili straty, a następnie odskoczyli rywalom. Emocje były natomiast do samego końca, gdyż w grę obu duetów wkradła się nerwowość. Ostatecznie holendersko-chorwacka para szybciej opanowała nerwy i od stanu 5-5 zdobyli następne pięć punktów. Tym samym po 78 minutach mogli cieszyć się z pierwszego wspólnego triumfu.

Wygląda na to, że póki co będzie to też ostatnie wspólne trofeum tej pary, gdyż od przyszłego sezonu Wesley Koolhof będzie partnerem deblowym Łukasza Kubota.


Wyniki

Finał debla:

Wesley Koolhof, Nikola Mektić (Holandia, Chorwacja, 5) – Jurgen Melzer, Edouard Roger-Vasselin (Austria, Francja, 7) 6:2, 3:6, 10-5

ATP Finals. Miedwiediew po raz pierwszy w karierze pokonał Nadala

/ Szymon Adamski , źródło: własne , foto: AFP

Daniił Miedwiediew będzie rywalem Dominika Thiema w niedzielnym finale 50. edycji ATP Finals. Rosjanin nie przegrał żadnego meczu w turnieju, ale nie nawiąże już do wyników Ivana Lendla i Johna McEnroe’a, którzy nie stracili nawet seta. W półfinale przegrywał 3:6, 4:5 z Rafaelem Nadalem, ale odrobił straty i wygrał 3:6, 7:6(4), 6:3.

W obydwu półfinałach ATP Finals wszystko było na swoim miejscu. Poziom sportowy odpowiadał olbrzymim możliwościom najlepszych tenisistów świata, a do tego nie brakowało zwrotów akcji i trzymających w napięciu końcówek setów. W pierwszym półfinale Dominik Thiem okazał się lepszy od Novaka Dżokovicia, mimo że w tie-breaku decydującego seta przegrywał 0-4.

– To, co zrobił od stanu 0-4 w tie-breaku, było po prostu niesamowite. Ja nie grałem źle, ale on grał świetnie. Muszę ściągnąć kapelusz i pogratulować – komplementował rywala na konferencji prasowej Dżoković.

Równie bliski zwycięstwa Rafael Nadal, jednak jemu również nie udało się postawić kropki nad ,,i”. To wręcz nieprawdopodobne, że dwaj najwyżej notowani tenisiści, dominujący w ostatnich latach na światowych kortach, tego samego dnia przegrali w bardzo podobnych okolicznościach. Hiszpan prowadził 6:3, 5:4 z Daniiłem Miedwiediewem i serwował. Sytuacja była jeszcze lepsza niż wskazuje na to wynik, ponieważ znajdował się wtedy na fali – wygrał cztery poprzednie gemy.

Cóż z tego, skoro nie dołożył tego najważniejszego, piątego z rzędu. Miedwiediew przełamał go ,,na sucho” i odwrócił losy rywalizacji. Zdawał sobie sprawę, że najgorsze już za nim, a dodatkowo napędzał go widok gasnącego w oczach przeciwnika. W trzecim secie Nadal nie był już w stanie grać na takiej intensywności jak na początku spotkania. Z trudem dobiegał do mocniejszych i precyzyjnych uderzeń Rosjanina. Przewaga 24-latka z Moskwy stawała się coraz wyraźniejsza, aż w końcu, po ponad 2 godzinach i 30 minutach od początku rywalizacji Aurelie Tourte ogłosiła: gem, set, mecz, Miedwiediew. Rosjanin wygrał 3:6, 7:6(4), 6:3. Po trzech porażkach doczekał się pierwszego zwycięstwach w starciach z wiceliderem rankingu.

Miedwiediew, w przeciwieństwie do Thiema, może zdobyć w ATP Finals 1500 punktów – najwyższą możliwą nagrodę. W fazie grupowej nie przegrał bowiem ani jednego pojedynku. Po półfinale wiadomo już jednak, że nie dołączy do Ivana Lendla i Johna McEnroe’a, którzy jako jedyni w 50-letniej historii ATP Finals wygrali tę imprezę bez straty seta.

Finałowe starcie Thiema z Miedwiediewem rozpocznie się o godzinie 19 polskiego czasu. Do tej pory grali ze sobą czterokrotnie. Trzy razy zwyciężył Austriak.


Wyniki

Półfinał gry pojedynczej:

Daniił Miedwiediew (Rosja, 4) – Rafael Nadal (Hiszpania, 2) 3:6, 7:6(4), 6:3

Nicolas Jarry wraca po zawieszeniu

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: własne, foto: AFP

W kwietniu ITF poinformowała o dyskwalifikacji dla Nicolasa Jarry’ego za złamanie przepisów dopingowych. Zawieszenie Chilijczyka skończyło się 15 listopada i z powrotem gry nie postanowił czekać do nowego sezonu. Już w najbliższym tygodniu zamierza wystąpić w challengerze w Limie.

Żródłem problemów Nicolasa Jarry’ego stała się próbka pobrana od niego w listopadzie 2019 roku. Podczas Pucharu Davisa wykryto u niego ligandrol i stanozolol. Federacja ITF poinformowała o tym wynikach w połowie stycznia i wstępnie tymczasowo zawiesiła Chilijskiego tenisistę.

W kwietniu postanowiono o dyskwalifikacji tenisisty z Santiago. Ze względu na współpracę z ITF i WADA (Światową Agencją Antydopingową) i wiarygodną obronę, kara nie była duża, szczególnie biorąc pod uwagę pandemiczną przerwę. Jarry’ego zdyskwalifikowano na 11 miesięcy licząc od połowy stycznia.

Sezon 2019 był najlepszym w karierze 25-latka. W lipcu zdobył swój pierwszy tytuł ATP, triumfując w Sztokholmie. W maju grał także w finale turnieju w Genewie. Dzięki tym wynikom wspiął się na solidne 38. miejsce w rankingu ATP. Teraz zacznie starania o odbudowanie tej pozycji.

Richard Gasquet: Chciałbym grać jeszcze przez kilka lat

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.tennisworldusa.org, foto: AFP

Richard Gasquet na największych tenisowych arenach na świecie  występuje już od osiemnastu lat. Mimo tak długiego stażu i wielu sukcesów Francuz ma nadzieję, że jego sportowa droga nie dobiega jeszcze końca.

34-letni zawodnik za sobą ma wspaniałe spędzone na korcie lata. Przypomnijmy, że niegdyś zasilał już czołową siódemkę zestawienia, a do jego największych osiągnięć należą trzy wielkoszlemowe półfinały. Dwukrotnie do tego właśnie etapu prestiżowych rozgrywek Francuz awansował na Wimbledonie. W roku 2013 tego samego dokonał natomiast podczas US Open. W sumie na swoim koncie Gasquet zgromadził aż piętnaście singlowych tytułów cyklu głównego ATP. Trzykrotnie występował też w finałach turniejów rangi Masters 1000. Na liście jego sukcesów wymienić należy także brązowy medal w grze podwójnej z Igrzysk Olimpijskich w Londynie.

Aktualnie doświadczony Francuz zasila czołową pięćdziesiątkę zestawienia i mimo że szczyt tenisowych możliwości wydaje się mieć już za sobą, nadal niejednemu na korcie sprawić potrafi sporo problemów. W tym roku najlepiej zaprezentował się w Sofii, gdzie kilkanaście dni temu dotarł do półfinału. Na początku sezonu świetnie radził sobie natomiast w Montpellier oraz Dubaju. W obu organizowanych tam turniejach meldował się w ćwierćfinałach. Na pytanie o ewentualne plany zakończenia kariery tenisista odpowiedział niedawno w rozmowie z dziennikarzami Punto de Break.

– Zasiliłem czołową setkę rankingu po raz pierwszy w 2003 roku – powiedział Francuz – Gdyby ktoś powiedział mi wtedy, że w 2020 roku będę jeszcze aktywnym zawodnikiem nie uwierzyłbym. Szczerze mówiąc chciałbym grać jeszcze przez kilka lat, ale nie wiem czy to możliwe. Zagram w następnym roku i zobaczymy co będzie dalej. Być może na koniec przyszłego sezonu zakończę karierę, a może będę ją kontynuował. Tak długo, jak tylko będzie to możliwe będę uczestniczył w rywalizacji – dodał.

ATP Finals. Historia lubi się powtarzać – Thiem drugi rok z rzędu zagra w finale

/ Dominika Opala , źródło: własne , foto: AFP

Dominic Thiem wyeliminował Novaka Dżokovicia, mimo że Serb prowadził 4-0 w tie-breaku decydującego seta. Austriak drugi raz z rzędu awansował do finału Turnieju Mistrzów i w niedzielę powalczy o premierowy triumf w Nitto ATP Finals. Podopieczny Nicolasa Massu wygrał 300. mecz w zawodowym tourze. 

W ubiegłym roku Novak Dżoković i Dominic Thiem także spotkali się podczas ATP Finals. Wówczas walczyli w fazie grupowej. Austriak wygrał w trzech setach, mimo że w tie-breaku decydującego seta przegrywał już 1-4. Jak pokazał dzisiejszy mecz, historia lubi się powtarzać, gdyż podopieczny Nicolasa Massu ponownie dokonał tego wyczynu.

Sobotnie starcie w półfinale Nitto ATP Finals 2020 również zapowiadało się interesująco i wyrównanie. I takie właśnie było. W partii otwarcia obaj tenisiści skupiali się przede wszystkim na własnych gemach serwisowych. Solidna gra z obu stron zapowiadała rozstrzygnięcie seta w tie-breaku, ale przy stanie 6:5 dla Thiema, ten wywalczył pierwszego break pointa w pojedynku i wykorzystał go, tym samym obejmując prowadzenie w setach.

Z kolei w drugiej odsłonie tegoroczny mistrz US Open grał jeszcze pewniej i starał się wywierać presję na rywalu. Serb jednak dzielnie się bronił i oddalił zagrożenie, które pojawiło się w piątym gemie przy jego serwisie. Następnie w ósmym gemie sam miał okazję, by pierwszy raz w meczu przełamać Thiema, ale tym razem to tenisista z Wiener Neustadt zachował zimną krew.

W jedenastym gemie mogła powtórzyć się sytuacja z pierwszego seta, tyle że z korzyścią dla Dżokovicia. Austriak popełnił kilka prostych błędów i lider rankingu miał dwie piłki setowe. Nie wykorzystał ich jednak i losy partii musiał rozstrzygnąć tie-break. Ten pełen był zwrotów akcji i niewykorzystanych szans. Thiem czterokrotnie miał szansę na to, by zakończyć spotkanie w dwóch setach, ale nie udało mu się to. Z kolei Serb do końca się nie poddawał i za drugą piłką setową w tie-breaku wyrównał stan pojedynku.

Decydująca odsłona toczyła się niezwykle szybko. Ponownie to serwis był dominującym elementem, co potwierdzała skuteczność wygrywania punktów po pierwszym podaniu. W trzeciej partii żaden z zawodników nie miał ani jednej okazji na przełamanie rywala, więc tenisiści musieli rozegrać kolejny tie-break.

W nim szybkie prowadzenie 4-0 objął Dżoković. Wydawało się, że Serb nie wypuści już tej przewagi z rąk, szczególnie, że po Thiemie widać było zdenerwowanie. Jednak finalista Australian Open 2020 kolejny raz pokazał, że walczy do końca i nie ma dla niego straconych sytuacji. Austriak odrobił straty, zdobywając sześć punktów z rzędu. Tym samym otrzymał kolejne dwie szanse na zakończenie spotkania. Belgradczyk obronił jeszcze jedną piłkę meczową, ale przy następnym punkcie już mu na to nie pozwolił trzeci tenisista świata i po prawie trzech godzinach gry mógł cieszyć się ze zwycięstwa.

Thiem drugi rok z rzędu awansował do finału Turnieju Mistrzów. Jest pierwszym tenisistą od czterech lat, któremu się to udało. Jego rywalem w walce o tytuł będzie lepszy z pary Rafael Nadal – Daniił Miedwiediew.

Dominic Thiem piąty raz w karierze pokonał Dżokovicia. Tym samym został drugim zawodnikiem po Andym Murrayu, który wygrał przynajmniej pięć spotkań z każdym tenisistą z Wielkiej Trójki.


Wyniki

Półfinał singla:

Dominic Thiem (Austria, 3) – Novak Dżoković (Serbia, 1) 7:5, 6:7(10), 7:6(5)