Byłe partnerki nie oszczędzają Zvereva

/ Anna Niemiec , źródło: własne/Instagram, foto: AFP

Alexander Zverev przeżywa ostatnio trudne chwile. Brenda Patea, z którą tenisista rozstał się w sierpniu, ogłosiła, że spodziewa się dziecka i nie zmierza dzielić się opieką z byłym partnerem. Dzień później o fizyczną przemoc reprezentanta Niemiec oskarżyła Olga Szarypowa.

Siódmy obecnie tenisista świata zaczął się spotykać z Pateą w 2019 roku. Kilka miesięcy temu para się rozstała, a z mediów społecznościowych zniknęły ich wszystkie wspólne zdjęcia.

Jestem w dwudziestym tygodniu ciąży, spodziewam się dziecka Alexa – zdradziła na łamach niemieckiej Gali modelka. – Ciąża nie była powodem zakończeniem związku. Kryzys był wcześniej, ponieważ mamy różne spojrzenie na życie. Dziecko nie było planowane, ale zrobię wszystko, aby dorastało w harmonijnym środowisku. Mam szczęście, że mogę samodzielnie wychowywać dziecko.

Brenda Patea zapowiedziała również, że wspólne wychowywanie dziecka ze Zverevem nie wchodzi w rachubę.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Jedem Anfang wohnt ein Zauber inne. Dies ist mein zauberhafter Anfang mit einem neuen Leben unter meinem Herzen. 👼🏻 Ich kann kaum in Worte fassen, wie es sich für mich anfühlt, schwanger zu sein – es ist einfach nur eine überwältigende Zeit. 🤗 Mama zu werden erfüllt mich mit einer so großen Freude und doch macht es mir auch ein bisschen Angst. Diejenigen unter euch, die bereits schwanger waren, können das vermutlich nachvollziehen. 🙈 In den vergangenen Wochen gab es einige herzzerreißende und freudige Momente und dann wieder Situationen der Unsicherheit, weil mein Kind in stürmische Zeiten hineingeboren wird. Aber egal was noch auf uns zukommen wird…ich werde mein Kind lieben und beschützen, bis ans Ende meiner Tage. Ich bin schon jetzt die glücklichste Mama der Welt und ich freue mich so unbeschreiblich dieses Glück mit euch teilen zu können! Danke an alle, die mir so tolle, positive Nachrichten geschrieben haben. Ihr ahnt gar nicht, wie happy ihr mich damit macht. Ich bin zu Tränen gerührt, so viele Glückwünsche von euch bekommen zu haben und dass ihr eure Geschichten mit mir teilt, bedeutet mir sehr viel.❣️ Schön, dass es euch gibt 🥰 #kugelrundundglücklich #20ssw

Post udostępniony przez Brenda (@brendapatea)


Kilkanaście godzin później inna z byłych partnerek tenisisty oskarżyła go o przemoc fizyczną. Olga Szarypowa, nie podając nazwiska sprawcy, na Instagramie opisała zdarzenie, które miało miejsce w Nowym Jorku. – Próbował mnie dusić poduszką. Próbowałam kilka razy wydostać się z pokoju, ale nie pozwalał mi. Wreszcie uciekłam i biegałam boso po ulicy z telefonem w ręku. Zanim znalazłam się na zewnątrz, dopadł mnie korytarzu. Przycisnął mnie do ściany i powiedział, że nikogo nie obchodzę, cokolwiek ze mną zrobi.

W komentarzach pod postem 23-latka przyznała, że agresorem był młodszy z braci Zverev. Zdradziła również, że to nie był pierwszy przypadek, gdy tenisista podniósł na nią rękę. – Zdarzało się to wielokrotnie. Za każdym razem próbowałam zapomnieć i obwiniałam siebie, ale wtedy w sierpniu naprawdę się przestraszyłam. Bałam się o swoje życie. Nie mówiłam o tym, bo nie chciałam niszczyć reputacji Saszy, ale teraz jestem już gotowa, żeby o tym rozmawiać

W czwartek do informacji przekazanych przez byłe partnerki odniósł się Alexander Zverev. – Ostatnie dni były dla mnie wyzwaniem – napisał finalista US Open. – Zostanę ojcem w wieku 23 lat i już nie mogę doczekać się dziecka. Pomimo tego, że Brenda i ja nie jesteśmy już razem, wciąż mamy dobre relacje i na pewno zachowam się odpowiedzialnie jako ojciec. Wspólnie zaopiekujemy się tą małą istotą, które niedługo pojawi się na świecie. Nie chcę jednak nic więcej mówić na ten temat publicznie, bo to prywatna sprawa. Jestem przekonany, że Brenda i ja damy radę to rozwiązać bez zaangażowania mediów.

W tym samym oświadczeniu tenisista zaprzeczył również oskarżeniom Szarypowej. – Te bezpodstawne oskarżenia mojej byłej dziewczyny, które przeczytałem w mediach, bardzo mnie zasmuciły. Znamy się od małego i wiele razem przeżyliśmy. Żałuję, że napisała coś takiego, ponieważ to po prostu nieprawda. Byliśmy w związku, ale to było dawno temu. Nie wiem, czemu Olga wysunęła takie oskarżenia. Mam nadzieje, że oboje znajdziemy rozsądny sposób, żeby to wyjaśnić – zakończył Zverev.

Hamburg. Majchrzak nie zagra o tytuł

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak przegrał w półfinale turnieju w Hamburgu z Austriakiem Sebastianem Ofnerem. W pierwszej partii Polak nawiązał wyrównaną walkę, jednak w drugiej partii nie był w stanie zagrozić rywalowi.

Pierwszy set półfinałowego starcia 105. w rankingu ATP Kamila Majchrzaka ze 171. w tym zestawieniu Sebastianem Ofnerem był bardzo wyrównany. Obydwaj tenisiści dość pewnie wygrywali swoje gemy serwisowe. W całej partii ani razu nie doszło choćby do break-pointa. Niestety w tiebreaku wyraźna była przewaga tenisisty z Austrii. Majchrzak wygrał tylko trzy punkty i tym samym to Ofner znacznie przybliżył się do udziału w finale.

W drugim secie break-pointy były. Niestety siedem z ośmiu jakie obejrzeliśmy były okazjami na przełamanie dla Ofnera. Dwie z nich Austriak wykorzystał. Tym samym pozwolił w tej części meczu Majchrzakowi na wygranie zaledwie jednego gema. W finale rywalem Ofnera będzie Japończyk Taro Daniel.


Wyniki

Półfinał singla

Sebastian Ofner (Austria) – Kamil Majchrzak (Polska, 1) 7:6(3), 6:1

Wiedeń. Łukasz Kubot i Marcelo Melo zagrają o trzeci tytuł!

/ Natalia Kupsik , źródło: własne, foto: AFP

Łukasz Kubot i Marcelo Melo po bardzo emocjonującym meczu zameldowali się w finale turnieju rangi ATP 500 w Wiedniu. Za sprawą zwycięstwa nad tegorocznymi triumfatorami wielkoszlemowego Roland Garros, polsko-brazylijski duet powalczy w stolicy Austrii o trzeci mistrzowski tytuł.

Najlepszy aktualnie polski deblista i jego partner niejednokrotnie przyznawali, że na wiedeńskich kortach gra się im wyjątkowo dobrze. Efekty takiego stanu rzeczy obserwować mogliśmy w latach 2015 i 2016, kiedy Łukasz Kubot i Marcelo Melo zwyciężali tu w finałach. Bliscy powtórzenia tej sztuki byli także w poprzednim sezonie. Jednakże po zaciętym boju w walce o tytuł nie udało im się wtedy pokonać pary Salisbury-Ram. W tym roku Kubot i Melo po raz kolejny zapewnili sobie miejsce w finale imprezy. Wszystko za sprawą półfinałowego zwycięstwa nad Kevinem Krawietzem i Andreasem Miesem.

Spotkanie znacznie lepiej rozpoczęła para niemiecka, która już w pierwszym gemie doprowadziła do okazji na przełamanie. Kubot i Melo obronną ręką wyszli z tarapatów, ale niepokojem napawał fakt, że ich rywale bardzo pewnie wygrywali przy własnym serwisie. Kolejne wymiany nie zwiastowały nagłej poprawy sytuacji. Krawietz i Mies nadal świetnie radzili sobie z podaniem przeciwników, kilkukrotnie stawiając ich pod ścianą. Jednocześnie niezmiennie gładko wygrywali swoje gemy serwisowe. Trudno było więc oprzeć się wrażeniu, że przełamanie na niekorzyść duetu polsko-brazylijskiego jest jedynie kwestią czasu. Obawy te ziściły się już w piątym gemie. Niestety aż do końca pierwszej partii Kubot i Melo nie byli w stanie zagrozić serwisowi przeciwników zza zachodniej granicy. W efekcie nie odrobili start i pierwszego seta przegrali 6-4.

Od początku drugiej odsłony polsko-brazylijska para zaczęła prezentować się na korcie już dużo lepiej. Najpierw Kubot i Melo dwukrotnie „na sucho” wygrali przy własnym podaniu, by w kolejnych gemach toczyć z rywalami zacięty bój. Po bardzo wyrównanym piątym i szóstym gemie, debel z naszym reprezentantem w składzie wygrał do piętnastu. Krawietz i Mies odpowiedzieli jednak jeszcze bardziej efektownie, wyrównując wynik bez straty punktu. Przy stanie 5-4 Niemcy serwowali pod presją, a Kubot i Melo znakomicie to wykorzystali. Błyskawicznie wypracowali sobie dwie piłki na wagę seta, ale do zapisania go na swoim koncie wystarczyła im już pierwsza z nich.

Do rozstrzygnięcia losów spotkania konieczny był super tie-break. Na tym etapie punkty długo podały łupem serwujących. Nerwowo zrobiło się przy stanie 7-5, ale kolejne cztery wymiany Kubot i Melo rozstrzygnęli na swoją korzyść. Tym samym polsko-brazylijski duet był już bardzo bliski ostatecznego triumfu. Krawietz i Mies nie złożyli broni, ale na swoim koncie zapisać zdołali jeszcze tylko jeden punkt. W walce o tytuł Łukasz Kubot i Marcelo Melo zmierzą się z Jamiem Murray’em i Nealem Skupskim, którzy w drugim półfinale pokonali Roberta Faraha i Fabrice’a Martina.


Wyniki

Łukasz Kubot (Polska), Marcelo Melo (Brazylia) – Kevin Krawietz (Niemcy), Andreas Mies (Niemcy) 4-6, 6-4, 10-8,

Reprezentantki Polski głośno mówią „NIE”!

/ Anna Niemiec , źródło: sport.pl, foto: AFP

Paula Kania i Katarzyna Kawa otwarcie skrytykowały wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który w zeszłym tygodniu uznał, że aborcja ze względu na poważne wady płodu jest niezgodna z Konstytucją. Solidarność ze Strajkiem Kobiet okazały również inne polskie tenisistki.

Decyzja Trybunału uderza mocno w wolność wyboru – powiedziała w rozmowie z portalem Sport.pl Paula Kania. – Mogę powiedzieć tylko ze swojego punktu widzenia, że jeśli będąc w przyszłości w ciąży okaże się, że płód będzie nieuleczalnie chory, z wadami genetycznymi, to chciałabym mieć możliwość wyboru. Wydaje mi się, że nikt nie jest w stanie powiedzieć, co by zrobił, dopóki się nie znajdzie w takiej sytuacji. Ale właśnie mieć wybór jest tutaj kluczowe. Druga sprawa to świadomość, czym jest aborcja. Absolutnie nie chcę nikogo pouczać, lecz przedstawiana w telewizji wizja aborcji jako rozrywanie nienarodzonych dzieci bardzo mija się z prawdą.

Z opinią koleżanki z reprezentacji Polski zgadza się Katarzyna Kawa. – Decyzja Trybunału wywołała u mnie smutek i sprzeciw. Chciałabym za kilka lat założyć rodzinę, znam różne kobiety, historie i sytuacje. Na studiach fizjoterapii miałam praktyki w ośrodkach rehabilitacyjnych dla osób niepełnosprawnych. Widziałam, z czym wiąże się opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem. Opiekunowie poświęcają swoje życie, często też wszystkie środki na zmniejszenie cierpienia dzieci, pracę nad maksymalnie możliwym usamodzielnieniem, czy też wywołanie uśmiechu na ich twarzy. Dla mnie jest to bohaterstwo, którego nie można wymagać od każdego.

Obie zawodniczki są bardzo zaskoczone, że tak kontrowersyjny wyrok zapadł w środku bardzo trudnej sytuacji w kraju. – Jesteśmy w środku drugiej fali pandemii. Ludzie tracą pracę, jest bardzo duży niepokój społeczny. I nagle taka informacja – dziwi się Kawa.

Aborcja to gorący temat od lat, dlatego mam nadzieję, że nie stoi za tym coś większego i nasi rządzący nie grają emocjami ludzi jako zasłoną dymną do wprowadzania innych, jeszcze gorszych ustaw – zastanawia się sosnowiczanka.

Obie tenisistki są obecnie poza granicami Polski, ale myślami są z protestującymi i Strajk Kobiet wspierają wirtualnie. – Aktualnie jestem w Stanach Zjednoczonych i mam uczucie, że niewiele mogę tutaj zdziałać oprócz wrzutek na social media. Gdybym tylko była w Polsce, na pewno byłoby mnie widać na protestach w Warszawie lub w Sosnowcu. Sercem jestem ze wszystkimi protestującymi, walczącymi o nasze prawa.

Na odległość wspierać strajkujących musi również tenisistka z Krynicy-Zdroju, która także rywalizuje za oceanem. – Będę wyrażać głośno swoją opinię, to jedyne co mogę zrobić w tej sytuacji. Nie popieram agresji i wulgaryzmów podczas protestów. Popieram wolność wyboru każdej kobiety, niezależnie od okoliczności. To nie powinno być przez nikogo oceniane.

Kaja Godek, pełnomocniczka projektu „Zatrzymaj Aborcję” po ogłoszeniu wyroku przez Trybunał Konstytucyjny w rozmowie z Radiem Zet zapowiedziała, że będzie teraz walczyć również o zakaz aborcji w przypadku gwałtu. Taka deklaracja zszokowała obie tenisistki. – Brak mi słów. Aż wydaje się to nieprawdopodobne, żeby przeszło. Przede wszystkim powstaje pytanie: dlaczego miałoby to być wprowadzone? Chciałabym mieć możliwość porozmawiania z Panią Godek w cztery oczy i zadania jej właśnie tego pytania. Dlaczego ona to robi? – pyta Kania.

– Rozumiem, co jest motywacją takich działań, ale droga, którą obrała Pani Kaja Godek, jest dla mnie najgorszą z możliwych. Jedyną rozsądną drogą w tym temacie jest wsparcie dla kobiet w trudnym położeniu, edukacja oraz otoczenie opieką osób niepełnosprawnych w każdym wieku. Dopiero po spełnieniu takich warunków państwo może zachęcać do wybrania życia. Nie na odwrót – zakończyła Kawa.

W mediach społecznościowych solidarność ze Strajkiem Kobiet okazały również Agnieszka i Urszula Radwańska, Magda Linette, Marta Domachowska oraz Klaudia Jans-Ignacik.

Źródło:

https://www.sport.pl/tenis/7,64987,26451798,agnieszka-radwanska-i-inne-tenisistki-zabraly-glos-ws-strajku.html

 

Hamburg. Majchrzak rozbił rywala i zagra o finał!

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak z łatwością pokonał Nikolę Milojevicia w ćwierćfinale turnieju ATP Challenger Tour w Hamburgu. Serb wygrał tylko cztery gemy. W półfinale rywalem Polaka będzie Austriak Sebastian Ofner.

Kamil Majchrzak od początku spotkania wyglądał na lepiej dysponowanego od notowanego o 32 miejsca niżej w rankingu ATP (na 137. miejscu) rywala z Serbii. Co prawda przewagę przełamania zdobytą w drugim gemie Polak dość szybko wypuścił, ale nie pozwolił Milojeviciowi na przejęcie inicjatywy. Prowadzenie odzyskał zdobywając breaka na 4:2. Tym razem przewagę „dowiózł” do końca partii, wygrywając ją 6:3.

W drugim secie Milojević nie miał już praktycznie nic do powiedzenia. Wygrał tylko jednego gema. Tym samym to reprezentant Polski po 72 minutach gry awansował do półfinału. O finał zmierzy się ze 171. w rankingu ATP Sebastianem Ofnerem z Austrii, który to w piątek w trzech setach pokonał Rosjanina Romana Safiullina.


Wyniki

Kamil Majchrzak (Polska, 1) – Nikola Milojević (Serbia, 7) 6:3, 6:1

Świątek nominowana do nagrody „Zawodniczka miesiąca”

/ Dominika Opala , źródło: www.wtatennis.com /własne, foto: AFP

Iga Świątek została nominowana przez WTA do nagrody „Zawodniczka miesiąca” za osiągnięcia w październiku. Oprócz Polki walczyć o ten tytuł będą też Sofia Kenin i Aryna Sabałenka. 

Trzy nominowane tenisistki pokazały swój najlepszy tenis po powrocie rywalizacji do Europy. Wśród nich znalazła się Iga Świątek, która została pierwszą polską mistrzynią wielkoszlemową w singlu. Warszawianka okazała się najlepsza podczas Roland Garros 2020, a w drodze po tytuł straciła zaledwie 28 gemów.

W finale w Paryżu juniorska mistrzyni Wimbledonu 2018 pokonała Sofię Kenin, która także jest nominowana do nagrody „Zawodniczka miesiąca”. WTA doceniło to, iż Amerykanka w ostatnich trzech występach wielkoszlemowych dotarła do dwóch finałów.

Trzecią z nominowanych w tej kategorii jest Aryna Sabałenka. Białorusinka zdobyła przed tygodniem siódmym tytuł w głównym cyklu, triumfując w Ostrawie.

Głosować można w poniższym linku:

https://poll.fm/10639379

 

Wiedeń. Udany rewanż Dimitrowa

/ Dominika Opala , źródło: własne , foto: AFP

Grigor Dimitrow odniósł pierwsze zwycięstwo w tym sezonie nad zawodnikiem z Top 10. W drugiej rundzie Erste Bank Open Bułgar pokonał Stefanosa Tsitsipasa i tym samym zrewanżował mu się za porażkę podczas Roland Garros 2020. W ćwierćfinale zameldowali się też m.in. Dominic Thiem i Daniił Miedwiediew. 

Grigor Dimitrow i Stefanos Tsitsipas grali ze sobą wcześniej tylko raz. Miało to miejsce w czwartej rundzie w tegorocznej edycji Roland Garros. Wówczas w trzech setach zwyciężył Grek. Okazja do rewanżu nadarzyła się szybko. Tenisiści ci spotkali się w walce o awans do ćwierćfinału Erste Bank Open 2020.

Pojedynek ten od początku był niezwykle wyrównany. Obaj zawodnicy pewnie utrzymywali własne podania, a gra toczyła się szybko. Losy partii otwarcia musiał rozstrzygnąć tie-break i to w nim pojawiło się najwięcej emocji. Najpierw pewne prowadzenie 5:0 uzyskał Dimitrow. Wydawało się, że zakończenie seta jest tylko formalnością, gdyż Bułgar wyglądał na skoncentrowanego, ale tak się nie stało. Tsitsipas nie poddawał się i wywalczył siedem punktów z rzędu, tym samym wygrywając seta.

Ten trudny moment mógł wpłynąć negatywnie na tenisistę z Chaskowa, ale ten nie załamał się i jeszcze podwyższył poziom swojej gry. Dzięki temu w piątym gemie drugiej odsłony uzyskał pierwszego breaka w meczu. Tym razem nie pozwolił rywalowi na odrobienie strat i pewnie doprowadził do wyrównania stanu spotkania.

W trzecim secie obaj zawodnicy nie zwalniali tempa, choć to Dimitrow był tym, który częściej przejmował inicjatywę. W efekcie ponownie w piątym gemie przełamał przeciwnika. W kolejnym gemie ateńczyk miał dwie szanse (pierwsze w meczu) na odebranie serwisu rywalowi, ale Bułgar wyszedł z opresji obronną ręką. Na koniec triumfator Nitto ATP Finals 2017 dołożył jeszcze jednego breaka i po ponad dwóch godzinach gry zameldował się w ćwierćfinale imprezy.

Tam zmierzy się z Danielem Evansem, który pokonał Jurija Rodionova. Brytyjczyk w dwóch setach musiał odrabiać stratę przełamania, ale ostatecznie udało mu się zatrzymać reprezentanta gospodarzy.

Do 1/4 finału awansował z kolei inny Austriak. Dominic Thiem bez problemów poradził sobie z Cristianem Garinem. Chilijczyk był w stanie ugrać z faworytem gospodarzy pięć gemów, ani razu nie miał szansy na odebranie mu serwisu. Thiem o półfinał powalczy z Andriejem Rublowem. Rosjanin spędził w czwartek na korcie zaledwie 10 minut. Po rozegraniu trzech gemów Jannik Sinner poddał spotkanie.

Rodak Rublowa, Daniił Miedwiediew miał o wiele trudniejszą przeprawę przez drugą rundę. Moskwianin potrzebował trzech setów, by pokonać Vaska Pospisila. Partia otwarcia padła łupem Kanadyjczyka, który już w tym roku pokonał Miedwiediewa, a miało to miejsce w Rotterdamie. Jednak tym razem Rosjanin nie pozwolił 30-latkowi z Vernon na powtórzenie tego wyczynu. W dwóch kolejnych setach zdominował rywala i po raz pierwszy od US Open wygrał dwa mecze z rzędu.

Rywalem Miedwiediewa w ćwierćfinale będzie Kevin Anderson.


Wyniki

Druga runda singla: 

Dominic Thiem (Austria, 2) – Cristian Garin (Chile) 6:3, 6:2

Grigor Dimitrow (Bułgaria) – Stefanos Tsitsipas (Grecja, 3) 6:7(5), 6:4, 6:3

Daniił Miedwiediew (Rosja, 4) – Vasek Pospisil (Kanada, Q) 4:6, 6:3, 6:2

Andriej Rublow (Rosja, 5) – Jannik Sinner (Włochy, WC) 2:1 i krecz

Daniel Evans (Wielka Brytania, SE) – Jurij Rodionov (Austria, WC) 7:5, 6:3

Wiedeń. Kubot i Melo w półfinale!

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: własne, foto: AFP

Łukasz Kubot i Marcelo Melo zagrają w półfinale turnieju w Wiedniu! W czwartek polsko-brazylijski duet pokonał w dwóch setach Austriaka Jurgena Melzera i Francuza Edouarda Rogera-Vasselina. Kubot i Melo walczą o to, by „rzutem na taśmę” zakwalifikować się do turnieju ATP Finals w Londynie.

W ćwierćfinale turnieju w Wiedniu spotkało się czterech wiekowych zawodników. Najmłodszy na korcie Edouard Roger-Vasselin ma 36 lat. Starcie tych dwóch doświadczonych duetów było dość wyrównane. W pierwszej partii obydwie pary miały poważne problemy z utrzymaniem własnego podania, w wyniku czego obejrzeliśmy aż pięć przełamań. Mimo że Kubot i Melo mieli zaledwie 51% celności pierwszego podania, to oni zdołali w tej partii zwyciężyć 7:5.

W drugiej partii Kubot i Melo kontrolowali już przebieg wydarzeń. W trzecim gemie zdobyli przewagę breaka i nie dali jej sobie odebrać. Przy serwisie rywali wykorzystali już pierwszą piłkę meczową na 6:3. Dzięki temu zagrają o finał z Niemcami Kevinem Krawietzem i Andreasem Miesem.


Wyniki

Ćwierćfinał debla

Łukasz Kubot, Marcelo Melo (Polska, Brazylia, 3) – Jurgen Melzer, Edouard Roger-Vasselin (Austria, Francja) 7:5, 6:3

Wiedeń. Hurkacz gorszy od Sonego. Pojedynek z Dżokoviciem przeszedł koło nosa

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz nie sprostał Lorenzo Sonego w meczu 1/8 finału turnieju ATP 500 w Wiedniu. Szczęśliwy przegrany z kwalifikacji pokonał naszego reprezentanta 7:6(6), 7:6(2) i w kolejnej rundzie spotka się z liderem rankingu ATP, Novakiem Dżokoviciem. 

Hurkacz po wznowieniu rozgrywek wziął udział w siedmiu turniejach, jednak tylko w dwóch z nich zdołał wygrać przynajmniej dwa mecze. Czasami na przeszkodzie stawały problemy zdrowotne, czasami niekorzystne losowanie, a zdarzało się, że i nie najlepsza dyspozycja. W Wiedniu również nie wszystko przebiegło zgodnie z oczekiwaniami wrocławianina. Lorenzo Sonego był do ogrania, jednak w najważniejszych fragmentach obydwu setów był skuteczniejszy. Nagroda czeka go wyjątkowa. Nie dość, że za awans do ćwierćfinału zawodów ATP 500 zainkasuje 90 punktów, to jeszcze spotka się na tym szczeblu turniejowej drabinki z Novakiem Dżokoviciem.

Hurkaczowi mecz z liderem rankingu ATP przeszedł koło nosa, tak samo jak podczas Roland Garros. Przypomnijmy, że wówczas mógł zmierzyć się z Serbem w trzeciej rundzie, jednak na samym początku uległ niżej notowanemu Tennysowi Sandgrenowi.

Wracając do Wiednia i spotkania z Lorenzo Sonego, Hurkacz w pierwszym secie odrobił stratę przełamania. Od stanu 3:5 wygrał trzy gemy z rzędu, a później miał nawet piłkę setową. Return wylądował jednak za linią, a po chwili Sonego zdobył jeszcze dwa punkty i doprowadził do tie-breaka. W nim Polak prowadził 4-0 i wydawało się wówczas, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Niestety podwójny błąd serwisowy czy spudłowany wolej sprawiły, że z przewagi nic nie zostało. Hurkacz wywalczył co prawda drugą piłkę setową, ale jej też nie wykorzystał i ostatecznie przegrał tę część gry 6:7(6).

W drugiej partii nie było tylu zwrotów akcji. Obaj tenisiści pewnie wygrywali gemy przy własnym podaniu. Jedyny break-point był jednocześnie piłką meczową (przy prowadzeniu Sonego 5:4), ale Hurkacz wybronił się wtedy serwisem. W tie-breaku Polak zdobył tylko dwa punkty i pożegnał się z rywalizacją.

Sonego zrewanżował się tym samym za porażkę w Auckland ze stycznia tego roku. Wówczas nasz reprezentant wygrał 7:5, 6:3.

W Wiedniu o jak najlepszy rezultat wciąż walczą Łukasz Kubot i Marcelo Melo. Polsko-brazylijska para w czwartkowy wieczór powalczy o awans do półfinału gry podwójnej.

 


Wyniki

1/8 finału:

Lorenzo Sonego (Włochy) – Hubert Hurkacz (Polska) 7:6(6), 7:6(2)

Początek sezonu bez Kiki Bertens

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.instagram.com, foto: AFP

Kiki Bertens nie weźmie udziału w styczniowych turniejach na Antypodach. Holenderska tenisistka poddała się operacji ścięgna Achillesa i będzie przechodzić rehabilitację.

Niespełna 29-letnia zawodniczka od dłuższego czasu boryka się z problemami zdrowotnymi. Końcówkę sezonu Bertens postanowiła wykorzystać na ich rozwiązanie i poddała się zabiegowi. Informację o tym podała za pośrednictwem konta na Instagramie.

– Niektórzy z was pewnie wiedzą, że już od jakiegoś czasu miałam kontuzję ścięgna Achillesa. Jedyną możliwością ponownego zagrania bez bólu i wyciągnięcia maksimum z treningów i meczów była operacja. To właśnie zrobiłam! Stracę początek 2021 roku, więc niestety nie będę startować w Australii. Zrobię co w mojej mocy, aby wrócić silniejsza tak szybko, jak tylko będzie to możliwe – możemy przeczytać pod postem umieszczonym w sieci przez Bertens.

To wszystko oznacza, że tegoroczna uczestniczka czwartej rundy Australian Open nie będzie bronić zdobytych punktów w przyszłorocznej edycji imprezy na kortach w Melbourne Parku.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Kiki Bertens (@kikibertens)