Yanina Wickmayer spodziewa się dziecka

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: , foto:

Kolejna popularna tenisistka ogłosiła, iż spodziewa się dziecka. Tym razem jest to belgijka Yanina Wickmayer. Wiadomością podzieliła się na Instagramie.

„Jerome [Vanderzijl, mąż Wickmayer] i ja jesteśmy bardzo podekscytowani, że możemy podzielić się z wami, iż oczekujemy naszego pierwszego dziecka!” –– napisała w niedzielę na swoim Instagramie Yanina Wickmayer, udostępniając wspólne zdjęcia jej i męża.

Belgijka dodała także: „Śmierć mojej matki, kiedy miałam 9 lat to wciąż najtrudniejsze wydarzenie z jakim musiałam się mierzyć, ale jednocześnie sprawiło, że zawsze marzyłam o własnych dzieciach. Moja kariera zawsze pozostanie priorytetem, ale coraz trudniej było odstawić to marzenie na bok i wstrzymywać się z założeniem własnej, małej rodziny. Mój mąż i ja jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że w kwietniu będziemy mogli powitać nasze pierwsze dziecko”.

Wickmayer obecnie zajmuje 163. miejsce w rankingu WTA, ale niegdyś była 12. Ma na swoim koncie pięć tytułów w cyklu WTA Tour w singlu, a ostatni zdobyła w 2016 roku w Waszyngtonie. W 2009 roku wystąpiła w półfinale US Open. Zapowiada, że po przerwie macierzyńskiej powróci do tenisa. Dołączy wówczas do stale rozrastającego się grona matek w kobiecym tourze.

Władze Madrytu chcą uhonorować Nadala. Hiszpan ma jedno „ale”

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.ubitennis.net/www.essentiallysports.com, foto: AFP

Członek madryckiej Rady Miasta zaproponował zmianę nazwy sportowego obiektu, będącego miejscem między innymi  tenisowych zmagań turnieju Madrid Open. Inicjatywa służyć miałaby uhonorowaniu dokonań Rafaela Nadala.

Autorem postulującego przemianowanie dotychczasowej „Caja Magica” na „Caja Magica Rafa Nadal” wniosku jest członek hiszpańskiej partii VOX – Fernando Martínez Vidal. Zanim jednak propozycja upamiętnienia sylwetki jednego z najwybitniejszych tenisistów w historii poddana została pod obrady, polityk pomysł skonsultował z samym zawodnikiem. Jak się okazało efekty tej rozmowy zaowocowały pewnymi jego modyfikacjami.

– Rafa jest zachwycony tą propozycją, ale uważa, że to na takie działania niewłaściwy czas. (…) Nie chciałby, żeby grając na obiekcie noszącym jego imię, rywalizujący z nim tenisiści czuli się niekomfortowo – wyjaśnia Vidal – Poprosił więc nas, by nazwa została zmieniona dopiero kiedy zakończy profesjonalną karierę, a my to zaakceptowaliśmy.

Podobne stanowisko w sprawie zdają się mieć Szwajcarzy, którzy od dłuższego czasu odmawiają aprobaty planom zmiany nazwy położonej w Bazylei St. Jakobshalle. Podejmowane już kilkukrotnie inicjatywy przemianowania jej na „Roger Federer Arena” na razie konsekwentnie odbijają się od ściany. Jak się wydaje powodów takiej postawy doszukiwać należy się w przekonaniu opinii publicznej o niestosowności upamiętniania w ten sposób wybitnych, ale żyjących nadal postaci. Obowiązujące w Szwajcarii prawo w ogóle nie dopuszcza takiej możliwości w przypadku nadawania nazw ulicom albo placom.

Madryckie „Magiczne pudełko” to składający się z trzech stadionów kompleks sportowy. Największy z nich, nazwany na cześć Manolo Santany, pomieścić może w sumie 12 500 widzów. Jeden z wchodzących w skład kompleksu obiektów jest także miejscem rozgrywania meczów przez piłkarzy Realu Madryt.

Rafael Nadal to rekordzista pod względem liczby zwycięstw w toczącym się na Caja Mágica turnieju Mutua Madrid Open. W dotychczasowej karierze tytuł mistrzowski zdobywał tam pięciokrotnie. Ponadto w historii zawodów tylko on oraz Roger Federer triumfowali tu zarówno gdy rozgrywki toczyły się na kortach twardych, jak i po roku 2009, kiedy nawierzchnię zmieniono na ziemną.

Wiedeń. Dwa sety i awans Hurkacza

/ Tomasz Górski , źródło: własne, foto: AFP

 

Hubert Hurkacz zameldował się w drugiej rundzie turnieju rangi ATP 500 w Wiedniu. Polak na otarcie pokonał Attilę Balazsa 6:3, 7:5. Teraz czeka na kolejnego rywala, którym będzie Lajović lub Sonego.

Pojedynek pierwszej rundy Huberta Hurkacza z Attilą Balazsem w Wiedniu rozpoczął się zgodnie z planem. Polak szybko zdobył przełamanie. I tego zapasu pilnował do samego końca. Bardzo pewne gemy serwisowe sprawiły, że Balazs nie miał nawet okazji na breaka.

Druga partia rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, ale była zdecydowanie bardziej wyrównana. Już przy pierwszej okazji Hurkacz wywalczył breaka i prowadził 2:0. Ale później nie wszystko układało się po myśli Polaka, bowiem Balazs odrobił straty na 2:2. I to w zaledwie pięciu punktach. Kolejna seria ponownie należała dla naszego reprezentanta, który zapisał dwa gemy z rzędu. Jednak ten set był bardzo nieobliczalny, bowiem mało kto spodziewał się, że kilka minut później będzie znów remis – 4:4. Węgier raz jeszcze wrócił gry. Dopiero przy stanie 5:5 Polak zadał decydujący cios. Wywalczył przełamanie i jeszcze lekkiego urazu nabawił się Węgier. Tym samym kolejny gem był tylko formalnością i zakończył się w czterech punktach. Po blisko dziewięćdziesięciu minutach Hubi zameldował się w drugiej rundzie.

Był to trzeci mecz obu zawodników. W 2018 roku wygrał Polak, ale rok temu w Budapeszcie musiał uznać wyższość Węgra. Teraz Balazs po pokonaniu w kwalifikacjach Rajeeva Rama i Bruno Soaresa zadebiutował w głównej drabince turnieju w Wiedniu. Jednak szybko swój udział zakończył.

A Hurkacz już poprawił rezultat z 2019 roku. Wówczas przegrał na starcie z Karenem Chaczanowem 0:2. Teraz jest w drugiej rundzie, a tam zmierzy się z lepszym z pary Duszan Lajović i Lorenzo Sonego.

 


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Hubert Hurkacz (Polska) – Attila Balazs (Węgry, Q) 6:3, 7:5

Wiedeń. Debiut Drzewieckiego i Walkowa, sensacyjna porażka Shapovalova

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Pekao Szczecin Open

Karol Drzewiecki i Szymon Walków rozegrali pierwszy mecz w głównym cyklu. Od razu zostali rzuceni na głęboką wodą i po drugiej stronie siatki zastali mistrzów US Open, Mate Pavicia i Bruno Soaresa. Po zaciętym meczu nieznacznie ulegli faworytom 6:7(7), 3:6. W turnieju gry pojedynczej olbrzymią niespodzianką sprawił Jurij Rodionov. Austriak wyeliminował rozstawionego Denisa Shapovalova. 

W poniedziałek doszło w Wiedniu dopiero do pierwszych rozstrzygnięć w turnieju głównym, ale już na tym etapie nie brakowało przykuwających wzrok zestawień. Polscy kibice byli ciekawi przede wszystkim występu Karola Drzewieckiego i Szymona Walkowa. Debliści, coraz lepiej radzący sobie na poziomie challengerów, jednak bez żadnego doświadczenia w głównym cyklu, stali się w ostatnich dniach bohaterami pięknej historii. Spontanicznie zdecydowali się wziąć udział w kwalifikacjach, po czym awansowali do turnieju głównego i spotkali się z wybitnymi specjalistami od gry podwójnej – Mate Paviciem i Bruno Soaresem. Kulisy wyprawy do stolicy Austrii opisał sam Walków, a na Twitterze opublikował je były dziennikarz Tenisklubu, Michał Pochopień.

– Szczerze nie liczyliśmy na to, że załapiemy się do drabinki. W piątek o 17 żartobliwie napisałem od Karola, żeby ,,szykował furę”, bo mam dobre przeczucie. Około północy otrzymaliśmy potwierdzenie, że zagramy w kwalifikacjach – relacjonował przebieg wydarzeń Walków. To historia pokazują, że warto marzyć, ale też chyba nieco przerastająca marzenia.

Drzewiecki i Walków omal nie wygrali seta z jedną z najlepszych par świata. Pod koniec pierwszej partii odrobili stratę przełamania, a w tie-breaku mieli cztery piłki setowe (ale tylko jedną przy własnym podaniu). Żadnej z nich nie udało im się wykorzystać i to rywale wygrali tę część gry 7:6(7). W drugim secie również mieli okazję na zniwelowanie straty, jednak tym razem im się nie udało. Chorwat i Brazylijczyk zachowali zaliczkę do końca i ostatecznie zwyciężyli 7:6(7), 6:3.

W turnieju gry pojedynczej równie ważne co wyniki, były rezygnacje z udziału w zawodach kolejnych zawodników. Z turniejowej drabinki wykreślono rozstawionego z numerem 6 Diego Schwartzmana, Alexa De Minaura i Keia Nishikoriego. Dwaj ostatni mieli brać udział w największych widowiskach pierwszej rundy. Australijczyk miał grać z Daniiłem Miedwiediewem, a Japończyk z Dominikiem Thiemem.

W drabince nie ma też już rozstawionego z numerem ,,8″ Denisa Shapovalova. Kanadyjczyk niespodziewanie uległ 4:6, 5:7 Jurijowi Rodionovowi, który otrzymał od organizatorów ,,dziką kartę”. Dla notowanego w drugiej setce rankinu ATP Austriaka to najcenniejsze zwycięstwo w karierze. Z kolei Shapovalov oddalił się od występu w wieńczącym sezon turnieju ATP Finals. Kanadyjczyk będzie mógł jeszcze awansować do elitarnej imprzy rzutem na taśmę dzięki doskonałej postawie w Paryżu (tak jak przed kilkoma laty uczynił to Jack Sock), jednak musiałby znacznie podnieść poziom gry względem tego, co pokazał w Wiedniu.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

M. Pavić, B. Soares (Chorwacja, Brazylia, 1) – K. Drzewiecki, Sz. Walków (Polska) 7:6(7), 6:3

 

Pierwsza runda singla:

Borna Czorić (Chorwacja) – Taylor Fritz (USA) 6:4, 6:4
Kevin Anderson (RPA) – Dennis Novak (Austria) 6:7(2), 6:4, 7:6(6)
Pablo Carreno Busta (Hiszpania) – Gael Monfils (Francja, 7) 6:1, 2:0 i krecz Francuza
Andriej Rublow (Rosja) – Norbert Gombos (Słowacja) 6:3, 6:2
Jurij Rodionov (Austria) – Denis Shapovalov (Kanada, 8) 6:4, 7:5