Roland Garros. Powrót po ośmiu latach przerwy

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

W poniedziałek poznaliśmy kolejne trzy ćwierćfinalistki paryskiej imprezy. O najlepszą czwórkę imprezy powalczą Petra Kvitova, Sofia Kenin i Laura Siegemund.

Jako pierwsza awans zapewniła sobie Czeszka, która bez większych problemów poradziła sobie z Zhang Shaui.

Myślę, że to był cud, że dotarłam tu kiedyś do półfinału – powiedziała po meczu dwukrotna mistrzyni Wimbledonu, która po ośmiu latach przerwy po raz drugi wystąpi w ćwierćfinale na kortach Rolanda Garrosa. – Nigdy nie byłam zawodniczką, która odnosiła wielkie sukcesy na mączce. Powrót to ćwierćfinału tutaj po ośmiu latach przerwy to coś wspaniałego. Jestem szczęśliwa, że wciąż mogę prezentować dobry tenis na wszystkich nawierzchniach. Jednego roku wygrałam co najmniej jeden turniej na każdej nawierzchni. Udowodniłam sobie wtedy, że mogę dobrze grać wszędzie i jestem z tego powodu szczęśliwa.

Kolejną rywalką leworęcznej tenisistki będzie Laura Siegemund. Niemka bez straty seta pokonała Paulę Badosę i po raz pierwszy w karierze zameldowała się w najlepszej ósemce imprezy wielkoszlemowej.

W ćwierćfinale paryskiej imprezy zadebiutuje również Sofia Kenin. Amerykanka przegrała pierwszego seta z Fioną Ferro, ale w dwóch kolejnych oddała faworytce gospodarzy już tylko trzy gemy. Mistrzyni Australian Open następną rywalkę pozna dopiero jutro. Mecz Ons Jabeur z Danielle Collins został przeniesiony na wtorek z powodu opadów deszczu.


Wyniki

Czwarta runda singla

Sofia Kenin (USA, 4) – Fiona Ferro (Francja) 2:6 6:2 6:1

Petra Kvitova (Czechy, 7) – Shaui Zhang (Chiny) 6:2 6:4

Laura Siegemund (Niemcy) – Paula Badosa (Hiszpania) 7:5 6:2

Szczęśliwa siódemka Świątek i Radwańskiej

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatennis.com, foto: AFP

Iga Świątek w niedzielę pokonała Simonę Halep i po raz pierwszy w karierze awansowała do ćwierćfinału turnieju Wielkiego Szlema. Tenisistka z Raszyna pod Warszawą na to, by znaleźć się w gronie ośmiu najlepszych tenisistek turnieju wielkoszlemowego, potrzebowała siedmiu występów.

Polska mistrzyni juniorskiego Wimbledonu z 2018 roku robi w tym roku furorę nad Sekwaną. Jako jedyna ćwierćfinalistka tegorocznego Roland Garros awansowała do najlepszej „ósemki” bez straty seta. Pokonując w niedzielę Simonę Halep, zanotowała pierwsze zwycięstwo nad zawodniczką z top 10 rankingu WTA i będzie to jej premierowy występ w meczu o półfinał turnieju wielkoszlemowego.

Udało jej się to za siódmym podejściem. Świątek, która wielkoszlemowy debiut zanotowała podczas Australian Open 2019, dotychczas najbliżej ćwierćfinału była właśnie na Antypodach w tym roku. Uległa wówczas w meczu IV rundy Anett Kontaveit. Co nie udało się w Melbourne, dokonała dziewięć miesięcy później w Paryżu.

Tym samym Świątek wyrównała osiągnięcie Agnieszki Radwańskiej. Najlepsza polska tenisistka w historii w ćwierćfinale Wielkiego Szlema zadebiutowała w 2008 roku podczas Australian Open – również w siódmym wielkoszlemowym starcie.

We wtorek Świątek stanie przed szansą na przebicie osiągnięć krakowianki. Ta, by awansować do półfinału jednej z czterech najważniejszych imprez w sezonie, potrzebowała 25 występów. Jeżeli 54. rakieta świata upora się z Martiną Trevisan (początek meczu około godz. 18), dołączy również do Jadwigi Jędrzejowskiej, która jako jedyna Polka doszła na paryskich kortach co najmniej do półfinału.

Od sukcesów juniorskich, przez anoreksję, aż do ćwierćfinału ze Świątek. Historia Trevisan

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatennis.com/Stefano Semeraro, foto: AFP

Martina Trevisan będzie rywalką Igi Świątek we wtorkowym meczu ćwierćfinałowym Roland Garros 2020. Zarówno Włoszka, jak i Polka mają szanse po raz pierwszy w karierze znaleźć się w półfinale turnieju Wielkiego Szlema.

W 2009 roku w 1/2 finału rywalizacji deblowej juniorskiego Wimbledonu oraz Roland Garros znalazła się Martina Trevisan. Po jedenastu latach tenisistka z Florencji ma szansę zagrać w półfinale singla na paryskich kortach w zmaganiach profesjonalistek. Te dwa występy w Lasku Bulońskim niespełna 27-letniej tenisistki dzieli nie tylko 11 lat, ale również bagaż przeżyć.

Rok po sukcesach w Londynie i Paryżu Trevisan zniknęła z tenisowych kortów na cztery lata. Powodem była anoreksja, w jaką wpadła Włoszka. – Była to wypadkowa wielu problemów, jakie się wówczas pojawiły w moim życiu prywatnym. Nie mogłam sobie poradzić z tym, co mnie otaczało, z presją, która ciągle ze mną była. Pojawiły się m.in. napięcia w domu związane z rozwodem rodziców. Problemy fizyczne całkowicie mnie rozłożyły i upadłam. Anoreksja trafiła na podatny grunt – wspominała lata 2010-2014 tenisistka z Florencji, która w tamtym okresie pracowała jako nauczycielka w Pontederze.

Jednak brakowało jej wówczas doznań, jakie niesie za sobą tenis. W związku z tym na wiosnę 2014 roku Trevisan postanowiła krok po kroku wrócić do tenisowej rywalizacji. Powrót do głównego cyklu nastąpił w lipcu 2017 roku w Gstaad. Przez kolejne trzy lata tenisistka z południa Europy dziewięciokrotnie próbowała przebić się przez kwalifikacje imprez wielkoszlemowych. Ta sztuka udała jej się w końcu w podczas tegorocznego Australian Open. W pierwszej rundzie przegrała z późniejszą zwyciężczynią imprezy – Sofią Kenin. W Paryżu realizuje swe marzenie sprzed sześciu lat o wstąpieniu do top 100 rankingu WTA.

Wtorkowy mecz przeciwko Świątek będzie jej ósmym pojedynkiem w tegorocznym turnieju na paryskich kortach. Po przejściu kwalifikacji, w drodze do ćwierćfinału Trevisan broniła już piłek meczowych (przeciwko Marii Sakkari w 3. rundzie), a także zanotowała pierwsze zwycięstwo nad zawodniczką z top 10 rankingu (Kiki Bertens).

Jak przyznała po niedzielnym meczu Włoszka, tegoroczny występ w Paryżu jest dla niej jak sen. – Żyję we śnie. Przyjechałam do Paryża dwa tygodnie temu na kwalifikacje do Rolanda Garrosa, a teraz jestem tutaj w ćwierćfinale. O mój Boże, nie mogę w to uwierzyć. To dla mnie zaszczyt, że mogłam zagrać na tym korcie z Bertens, bo jest niesamowitą zawodniczką. Tak trudno mi w to uwierzyć – przyznała po meczu IV rundy pierwsza włoska ćwierćfinalistka Roland Garros od 2015 roku i występu Sary Errani. Jeszcze dłużej na zawodniczkę na tym etapie rywalizacji w Paryżu czekali polscy kibice. Agnieszka Radwańska walczyła o półfinał Roland Garros w 2013 roku.

Wtorkowy pojedynek między Świątek i Trevisan został zaplanowany jako czwarty mecz dnia od godziny 11:00 na głównej arenie – korcie Phillipe’a Chatrier’a. Będzie to trzecie spotkanie obu pań. W 2017 roku na mączce górą była Włoszka, a rok temu na trawie wygrała Polka.

Roland Garros. Alexander Zverev wystąpił wbrew protokołowi medycznemu?

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.nytimes.com, foto: AFP

Alexander Zverev przegrał z Jannikiem Sinnerem w meczu IV rundy Roland Garros i pożegnał się z tegoroczną rywalizacją. Do pojedynku nie powinno jednak w ogóle dojść. Niemiec przyznał po spotkaniu, że od kilku dni źle się czuje i ma podwyższoną temperaturę.

Roland Garros to druga impreza wielkoszlemowa po przerwie spowodowanej pandemią COVID-19. W Paryżu, podobnie jak w Nowym Jorku, tenisiści muszą ściśle przestrzegać określonych zasad związanych ze zdrowiem, aby nie doprowadzić do rozprzestrzenienia się wirusa.

Wiele wskazuje na to, że do zaleceń organizatorów i służb medycznych nie zastosował się Alexander Zverev. Finalista US Open 2020 w niedzielę walczył o awans przeciwko Jannikowi Sinnerowi. Po przegranej przyznał, że przegrał nie tylko z przeciwnikiem, ale także chorobą.

– Jestem całkowicie chory. Nie mogę oddychać i mam podwyższoną temperaturę. W nocy przed meczem miałem około 38 stopni gorączki – przyznał po meczu 23-letni tenisista z Hamburga.

Słowa niemieckiego tenisisty wywołały poruszenie w środowisku tenisowym. Wiele osób się zastanawia, czy Zverev swym postępowaniem nie złamał zasad protokołu medycznego, z którego treścią ma obowiązek zapoznać się każdy tenisista. Dokument ten mówi, że „każdy, kto wykazuje objawy tj.: gorączka, suchy kaszel, trudności w oddychaniu, bóle mięśni, silne zmęczenie, utrata smaku i/lub węchu oraz biegunka, musi przyjąć odpowiedzialną postawę i nie przychodzić na kort”.

Do słów siódmego tenisisty świata odnieśli się także organizatorzy w specjalnym oświadczeniu. Czytamy w nim m.in.: „Poprzedni test miał 29 września, a 30 września otrzymano wynik negatywny. W niedzielę dostał powiadomienie o kolejnym badaniu, które ma zostać przeprowadzone nie później niż pięć dni od daty poprzedniego wyniku”.

Wszyscy uczestnicy Roland Garros są poddawani testom na COVID-19 co pięć dni. Od początku rywalizacji w turnieju głównym żadne badanie nie dało wyniku pozytywnego. Wcześniej kilku uczestników zostało wycofanych z imprezy.

Roland Garros. Tsitsipas po raz drugi zagra w wielkoszlemowym ćwierćfinale

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Stefanos Tsitsipas to jeden z najlepszych zawodników młodego pokolenia, jednak do tej pory nie osiągał spektakularnych wyników w imprezach wielkoszlemowych. Wyjątkiem było zeszłoroczne Australian Open, kiedy sensacyjnie pokonał Rogera Federera i awansował do półfinału. Teraz jest już tylko o jeden krok od wyrównania tamtego rezultatu. 

Grek to najmłodszy tenisista w czołowej dziesiątce rankingu ATP. Wysoką pozycję zawdzięcza jednak punktom zdobytym w mniejszych turniejach. Jego ostatnie występy w imprezach wielkoszlemowych były przeciętne jak na tenisistę ze ścisłej światowej czołówki. Ostatnie dwa starty to porażki w trzeciej rundzie, a poprzednie dwa kończył na pierwszej rundzie.

W Paryżu początkowo nie zanosiło się na poprawę. Przypomnijmy, że w meczu pierwszej rundy z Jaume Munarem Tsitsipas przegrywał 0-2 w setach. Później jednak wszedł na właściwe tory i od tego czasu wszystko przebiega po myśli. Równorzędnymi rywalami nie byli dla niego Pablo Cuevas i Aljaż Bedene, a dzisiaj do tej dwójki dołączył Grigor Dimitrow.

Bułgar rozegrał jednego świetnego seta, ale to było za mało na dobrze dysponowanego Tsitsipasa. Zwłaszcza że nawet w tej odsłonie rywalizacji okazał się słabszy. Tsitsipas w niespełna dwie i pół godziny wygrał 6:3, 7:6(9), 6:2. Duże znaczenie dla losów tego meczu miała druga partia. To właśnie w jej trakcie Bułgar wzniósł się na wyżyny. W tie-breaku nie wykorzystał jednak dwóch piłek setowych (w tym jednej przy własnym podaniu) i po tak niekorzystnym obrocie spraw uleciało z niego powietrze. Grek utrzymał natomiast wysoki poziom koncentracji i bez problemu doprowadził do pomyślnego dla siebie końca.

W ćwierćfinale turnieju wielkoszlemowego zagra po raz drugi. Wielu kibiców na pewno doskonale pamięta jego pierwszy tak dobry występ. W zeszłym roku w Melbourne oczarował publiczność, wygrywając z samym Rogerem Federerem. W ćwierćfinale pokonał jeszcze Roberto Bautistę Aguta, a przegrał dopiero w półfinale z Rafaelem Nadalem.

Tym razem jego ćwierćfinałowym przeciwnikiem będzie Andriej Rublow. Rosjanin o miejsce w najlepszej ósemce rywalizował z Martonem Fucsovicsem. Ich pojedynek był nadspodziewanie wyrównany i trwał ponad 3,5 godziny. Mógł jeszcze dłużej, ale w czwartym secie Fucsovics nie wykorzystał prowadzenia 5:4 i 40:0 przy serwisie przeciwnika. To tym bardziej bolesne, że przy piłkach setowych popełnił dwa niewymuszone błędy z bekhendu, a raz niedokładnie posłał skrót.

Koniec końców Fucsovics i tak może być bardzo zadowolony z własnej postawy w Paryżu. Po raz pierwszy w karierze pokonał tenisistę z czołowej dziesiątki rankingu ATP (Daniiła Miedwiediewa w pierwszej rundzie), później wyrównał swoje najlepsze osiągnięcie w Wielkim Szlemie, a na koniec był bliski sprawienia kolejnej niespodzianki.

W ćwierćfinale zagra jednak Rublow. Dla 22-letniego Rosjanina (starszego o kilka miesięcy od Tsitsipasa) będzie to trzeci mecz na tym szczeblu turniejowej drabinki w Wielkim Szlemie. Poprzednie tak udane starty miały miejsce w Nowym Jorku – w 2017 roku i przed trzema tygodniami.

Mimo krótkiej przerwy pomiędzy US Open a Roland Garros, Tsitsipas i Rublow zdążyli w tym czasie stoczyć jeden pojedynek. Stawką tego pojedynku był tytuł mistrzowski w Hamburgu. Rublow wygrał 6:4, 3:6, 7:5.


Wyniki

Mecze 1/8 finału:

Andriej Rublow (Rosja, 12) – Marton Fucsovics (Węgry) 6:7(4), 7:5, 6:4, 7:6(3)
Stefanos Tsitsipas (Grecja, 5) – Grigor Dimitrow (Bułgaria, 18) 6:3, 7:6(9), 6:2

Roland Garros. Juniorzy z wygranymi setami, ale bez wygranych meczów

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Na kortach imienia Rolanda Garrosa do rywalizujących zawodowców dołączyli juniorzy. Niestety nasi najmłodsi reprezentanci w komplecie przegrali mecze 1. rundy gry pojedynczej. Z Paryża jednak jeszcze nie wyjeżdżają, ponieważ czekają ich występy w deblu.

W juniorskim Roland Garros bierze udział troje Polaków. W turnieju dziewcząt reprezentuje nas Weronika Baszak, natomiast w turnieju chłopców Mikołaj Lorens i Maks Kaśnikowski. W grze pojedynczej nasi zawodnicy furory już nie zrobią, natomiast wciąż mają szanse na dobre wyniki w grze podwójnej.

Rozstawiona z numerem ,,5″ Baszak przegrała 7:5, 2:6, 3:6 z Czeszką Darją Vidmanovą. To oznacza, że nie powtórzy wspaniałego sukcesu z Melbourne, gdzie na początku roku niespodziewanie dotarła aż do finału. Występem w Paryżu Baszak kończy swoją przygodę z wielkoszlemowymi występami w kategorii juniorów. We wrześniu skończyła bowiem 18 lat, a co za tym idzie, od przyszłego sezonu będzie grać w zawodowych turniejach.

W podobnej sytuacji jest Mikołaj Lorens. On również obchodził już 18 urodziny i pomału żegna się z rozgrywkami juniorskimi. W pierwszej rundzie w Paryżu uległ 4:6, 7:6(5), 2:6 Brazylijczykowi Pedro Boscardinowi Diasowi.

Z kolei Maks Kaśniowski dopiero rozpoczął swoją przygodę w imprezach wielkoszlemowych. W debiucie uległ 4:6, 6:3, 4:6 Raphaelowi Collignonowi z Belgii. On jako jedyny z naszych reprezentantów będzie mógł poprawić się w przyszłym sezonie. Ma bowiem dopiero 17 lat.

Wszyscy nasi reprezentanci wystąpią jeszcze w grze podwójnej. Weronika Baszak i Francuzka Elsa Jacquemot zostały rozstawione z numerem ,,1″. Mikołaj Lorens po raz kolejny utworzył parę z Karlisem Ozolinsem. Przypomnijmy, że Polak i Łotysz osiągnęli wspólnie finał Australian Open. W Roland Garros rozstaiwni są z numerem ,,7″. Maks Kaśniowski połączy natomiast siły ze Szwedem Mansem Dahlbergiem.


Wyniki

Pierwsza runda:

Darja Vidmanowa (Czechy) – Weronika Baszak (Polska, 5) 5:7, 6:2, 6:3
Raphael Collignon (Belgia) – Maks Kaśnikowski (Polska) 6:4, 3:6, 6:4
Pedro Boscardin Dias (Brazylia) – Mikołaj Lorens (Polska) 6:4, 6:7(5), 6:2

Roland Garros. Nie tylko singiel. Iga Świątek w kolejnym ćwierćfinale!

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Tegoroczny Roland Garros należy do Igi Świątek. Polka znakomitą dyspozycję potwierdza nie tylko w singlu, ale również w grze podwójnej. We wczesne poniedziałkowe popołudnie także w deblu awansowała do ćwierćfinału.

Niedziela była dniem wielkiego zwycięstwa Igi Świątek nad Simoną Halep. Ćwierćfinał singla Polka rozegra we wtorek, dziś przystąpiła natomiast do rywalizacji w deblu, gdzie gra wspólnie z Nicole Melichar.

Zadanie przed amerykańsko-polskim duetem wcale nie było łatwe. Po drugiej stronie stanęły niezwykle doświadczona Kveta Peschke oraz Demi Schuurs. Czeszka i Holenderka zostały w turnieju rozstawione z numerem sześć.

Początek nie był dla Melichar i Świątek łatwy. W pierwszych dwóch gemach serwisowych „nasza” para trzy razu musiała bronić się przed przełamaniem. Ta sztuka się udała, a po chwili Amerykanka oraz Polka same zdobyły breaka. To wystarczyło do wygranej 6:3 w premierowej odsłonie.

W drugiej odsłonie przełamań było zdecydowanie więcej. „Nasz” duet dwukrotnie wychodził na prowadzenie po wygranej przy serwisie rywalek, ale Czeszka i Holenderka odrabiały straty. Za trzecim razem przewagę udało się już utrzymać do końca. Ostatecznie Melichar ze Świątek wygrały 6:3, 6:4 i awansowały do ćwierćfinału.

Biorąc pod uwagę zarówno grę pojedynczą, jak i podwójną, Polka rozegrała już łącznie siedem spotkań w Paryżu i wszystkie wygrała. W meczu o półfinał debla naprzeciwko amerykańsko-polskiej pary staną Asia Muhammad oraz Jessica Pegula.


Wyniki

Trzecia runda debla:
N. Melichar, I. Świątek (USA, Polska) – K. Peschke, D. Schuurs (Czechy, Holandia, 6) 6:3, 6:4