Iga Świątek na 10-dniowej kwarantannie. Wszystko przez spotkanie z prezydentem

/ Maciej Pietrasik , źródło: Twitter/Dzień dobry TVN, foto: AFP

Iga Świątek została poddana 10-dniowej kwarantannie ze względu na możliwość zakażenia koronawirusem. Chorobę wykryto bowiem u Andrzeja Dudy. Polka została niedawno odznaczona przez urzędującego prezydenta.

W piątek niedawna zwyciężczyni Roland Garros gościła w Pałacu Prezydenckim. Z rąk Andrzeja Dudy odebrała Złoty Krzyż Zasługi. Dość niespodziewanie wizyta ta ma dalsze, niezbyt przyjemne konsekwencje.

Okazało się bowiem, że prezydent zachorował na COVID-19. Test miał wykonany tego samego dnia, gdy spotkał się z tenisistką. Dziś rano oficjalnie podano jego wyniki.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami wszystkie osoby, które miały ostatnio kontakt z Andrzejem Dudą, muszą poddać się 10-dniowej kwarantannie. Wśród nich jest również tenisistka oraz jej ojciec.

Ani ja, ani członkowie mojego teamu nie mamy objawów koronawirusa. Wykonujemy testy regularnie. Zgodnie z obowiązującymi procedurami poddajemy się kwarantannie. Badania powtórzymy za trzy dni. Życzymy wszystkim dużo zdrowia, uważajcie na siebie! – napisała Świątek na Twitterze.

Dziwaczna sytuacja i historia. Jest to tak dynamiczne. To wszystko gwałtownie się wydarzyło. Iga czuje się normalnie. Zabezpieczamy się z racji tego, że są takie, a nie inne przepisy. Dla ogólnego bezpieczeństwa zostałem w domu. Iga również – mówił w programie „Dzień Dobry TVN” Tomasz Świątek.

Evans, Pouille i Krajinović zmieniają trenerów

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Tennishead, Essentially Sports, własne, foto: AFP

Dan Evans, Lucas Pouille nie mogą zaliczyć ostatnich miesięcy do udanych. Wielkimi krokami zbliża się koniec sezonu, a dla reprezentantów Wielkiej Brytanii i Francji kończy się też współpraca z dotychczasowymi szkoleniowcami. Dość niespodziewanie obecnego trenera porzuca też Filip Krajinović.

Dan Evans od listopada 2015 roku współpracował ze swoim rodakiem Markiem Hiltonem. Trener pozostał ze swoim podopiecznym nawet kiedy tego zawieszono na przełomie 2017 i 2018 roku na kilka miesięcy za wykrycie w jego organizmie kokainy. Bardzo słabe wyniki Evansa po wznowieniu sezonu 2020 sprawiły jednak, że ich wspólna droga dobiegła końca. Od czasu wznowienia rozgrywek, nie licząc trwającego turnieju w Antwerpii, Evans wygrał zaledwie dwa mecze. Wspólnie doszli do wniosku, że wraz z końcem sezonu czas się rozstać. Hilton powrócić ma do pracy w brytyjskiej federacji. Ich współpracy nie uratował nawet osiągnięty przez Evansa półfinał w Antwerpii.

Lucas Pouille od grudnia 2018 pracował z Amelie Mauresmo. Początek ich współpracy był imponujący. Francuz osiągnął swój życiowy sukces, docierając do półfinału ubiegłorocznego Australian Open. W kolejnych miesiącach nie było już tak kolorowo. Pouille osiągnął kilka solidnych wyników, jak choćby półfinał w Metz, ale nie grał już tak dobrze jak w Melbourne. W tym sezonie problemy zdrowotne sprawiły, że jedynym występem Pouille’a w oficjalnym turnieju challenger w Indian Wells na początku marca. Odpadł z niego już po swoim pierwszym meczu. Być może pojawi się jeszcze podczas turnieju w Paryżu na początku listopada. Rozbrat z Mauresmo ponoć wynika jednak z sytuacji trenerki. W czasie pandemii, jako matka dwójki dzieci, ma problem z podróżami po świecie. Z Pouille’em pozostaje jednak drugi trener Loic Courteau.

Najbardziej zaskakująca jest decyzja Filipa Krajinovicia o tym, by porzucić Janko Tipsarevicia. Serb osiągał całkiem przyzwoite wyniki, jak choćby ćwierćfinał Western & Southern Open, a ich współpracę chwalił nawet Novak Dżoković. Spadek formy Serb zanotował dopiero w ostatnich tygodniach, przegrywając chociażby już w pierwszej rundzie Roland Garros. Czas pokaże, czy decyzja o zakończeniu współpracy z Tipsareviciem była słuszna.

Wiedeń. Hurkacz zacznie od spotkania z kwalifikantem

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Turniej ATP Tour 500 w Wiedniu będzie przedostatnim startem Huberta Hurkacza w sezonie 2020. Polak zacznie zmagania w stolicy Austrii od spotkania z kwalifikantem. Później mogą czekać go pojedynki z Diego Schwartzmanem oraz Novakiem Dżokoviciem.

Zatrucie pokarmowe sprawiło, że Hubert Hurkacz nie mógł zagrać w drugich zawodach ATP w Kolonii – w pierwszym turnieju osiągnął ćwierćfinał. W tym sezonie Polaka zobaczymy jeszcze w Wiedniu oraz w zawodach ATP Masters 1000 w paryskiej hali Bercy.

Wrocławianin w stolicy Austrii nie mógł liczyć na rozstawienie, ale z pewnością może mówić o dobrym losowaniu, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą rundę. Na początek nasz tenisista zmierzy się bowiem z jednym z kwalifikantów. Jeśli chodzi o tenisistów z eliminacji, to zdecydowanie najgroźniejszym rywalem wydaje się Vasek Pospisil.

Jeżeli Hurkacz wygra pierwszy mecz, w drugiej rundzie zmierzy się z lepszym z pary Duszan Lajović – Diego Schwartzman. Pojedynek z Argentyńczykiem byłby okazją do rewanżu za niedawną porażkę w Rzymie. Ewentualny ćwierćfinał to z kolei najpewniej mecz z liderem światowego rankingu, Novakiem Dżokoviciem. Do tego jednak daleka droga.

W stolicy Austrii zagrają również między innymi Dominic Thiem, Stefanos Tsitsipas oraz Daniił Miedwiediew. Reprezentant gospodarzy zmierzy się z wracającym po kontuzji Keim Nishikorim, Greka czeka mecz z Janem-Lennardem Struffem, a Rosjanina pojedynek z Alexem de Minaurem.

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom Hurkacz nie zagra jednak w deblu. W grze podwójnej mamy za to Łukasza Kubota i Marcelo Melo, rozstawionych z numerem trzy. Polsko-brazylijski duet trafił w pierwszej rundzie na Ravena Klaasena oraz Jeana-Juliena Rojera.

Ostrawa. Białoruskie starcie w finale

/ Dominika Opala , źródło: własne , foto: AFP

Wiktoria Azarenka i Aryna Sabałenka zmierzą się w niedzielnym finale w Ostrava Open. Pierwsza z Białorusinek pokonała w półfinale Marię Sakkari, natomiast druga z reprezentantek Białorusi okazała się lepsza od Jennifer Brady.

Po wznowieniu rozgrywek po przerwie pandemicznej, Wiktoria Azarenka imponuje formą. Białorusinka wygrała Western & Southern Open, dotarła do finału US Open, a w niedzielę powalczy o najwyższe trofeum w Ostrawie. Będzie to 40. mecz o mistrzostwo w karierze dwukrotnej mistrzyni Australian Open.

W sobotę także potwierdziła dobrą dyspozycję w starciu z Marią Sakkari. Było to pierwsze spotkanie tych tenisistek, jednak początek meczu pokazał, że Azarenka doskonale wiedziała, co robić. Była liderka rankingu zdobyła pierwszych pięć gemów i całkowicie dominowała na korcie. Greczynka miała problemy z regularnością i z odpieraniem ataków rywalki. Tym samym po 33 minutach set powędrował na konto wyżej notowanej zawodniczki.

Druga odsłona rozpoczęła się podobnie do poprzedniej. Ponownie to Azarenka przejmowała inicjatywę i nie pozwalała rozwinąć skrzydeł Sakkari, wychodząc na prowadzenie 4:0. Od tego momentu atenka zaczęła grać nieco solidniej i popełniała mniej błędów. Udało jej się nawet, pierwszy raz w pojedynku, przełamać podanie Białorusinki. Końcówka spotkania była niezwykle zacięta, ale Azarenka nie straciła pewności siebie i kontrolowała sytuację. W efekcie po 98 minutach gry odniosła zwycięstwo i awansowała do trzeciego finału w tym sezonie.

Rywalką Azarenki w walce o tytuł będzie jej rodaczka, Aryna Sabałenka. Białorusinka miała trochę problemów w poprzednich rundach, jednak w półfinale z Jennifer Brady poradziła sobie bez większych nerwów. Było to pierwsze dwusetowe zwycięstwo turniejowej „trójki” w tym tygodniu.

Sabałenka solidnie rozpoczęła pojedynek, dwukrotnie przełamując rywalkę i wychodząc na prowadzenie 5:1. Białorusinka szczególnie dobrze spisywała się przy returnie, o czym świadczą wszystkie wykorzystane szanse na przełamanie. W końcówce partii otwarcia, w poczynania Sabałenki wkradł się moment dekoncentracji przez co straciła dwa gemy, ale nie przeszkodziło jej to w zapisaniu seta na swoją korzyść.

Druga odsłona rozpoczęła się od breaka dla faworytki meczu i tej przewagi nie oddała już do końca. Brady miała jeszcze szanse na odrobienie strat w ósmym gemie, ale Amerykanka nie zdołała odebrać serwisu rywalce. Po 77 minutach gry Sabałenka mogła cieszyć się z awansu do finału. Białorusinka będzie miała okazję na zdobycie drugiego tytułu w tym roku. W lutym była najlepsza podczas Qatar Total Open.

Azarenka i Sabałenka spotkały się wcześniej dwukrotnie. Dwa razy miało to miejsce podczas US Open. W 2019 roku lepsza okazała się młodsza z Białorusinek, natomiast w tym roku to Azarenka była górą. Początek finału Ostrava Open zaplanowano na 14:30.

 


Wyniki

Półfinały singla:

Aryna Sabałenka (Białoruś, 3) – Jennifer Brady (USA) 6:4, 6:4

Wiktoria Azarenka (Białoruś, 4) – Maria Sakkari (Grecja) 6:1, 6:3

Hamburg. Żuk zatrzymał groźnego Tajwańczyka i zdobył tytuł

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: AFP

Kacper Żuk zwyciężył w turnieju rangi ITF z pulą nagród 25 tysięcy dolarów. Polak w finale pokonał mistrza juniorskiego Roland Garros i Wimbledonu sprzed dwóch lat, Tsenga Chunga Hsina.

W pierwszej partii obaj tenisiści długo pilnowali własnych serwisów. W dziewiątym gemie jako pierwszy „breaka” na swoim koncie zapisał reprezentant Polski, dzięki czemu stanął przed szansą zakończenia seta przy pomocy własnego podania. Przy wyniku 4:5 Tajwańczyk obronił trzy piłki setowe, ale przy czwartej musiał już skapitulować.

W drugiej odsłonie meczu serwis również odgrywał kluczową rolę. Jedyne dwie szansa na przełamanie były w ósmym gemie, ale Żuk obronił oba „breakpointy” i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break. W tej dodatkowej rozgrywce 21-latek z Nowego Dworu Mazowieckiego odskoczył na 3:1 i 4:2. Wypracowanej przewagi już nie roztrwonił. Reprezentant Polski wykorzystał drugą piłkę meczową i po godzinie i 42 minutach gry zakończył spotkanie.

W sobotę Kacper Żuk zdobył trzeci w tym sezonie, a szósty w karierze tytuł w imprezie rangi ITF.


Wyniki

Finał singla

Kacper (Żuk, 2) – Chung Hsin Tseng (Tajwan, 3) 6:4 7:6(4)

Linz. Gauff nie będzie bronić tytułu. Powodem obawy związane z koronawirusem

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

W ostatnim w tym roku turnieju WTA zabraknie tenisistek z czołowej dziesiątki rankingu i broniącej tytułu Cori Gauff. Do Linzu przyjadą za to Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina czy Elise Mertens. Zmagania ruszą 9 listopada.

Pandemia koronawirusa mocno uderzyła w jesienny terminarz rozgrywek WTA. Odwołane zostały wszystkie turnieje rozgrywane w Azji, w tym WTA Finals. W związku z tym ostatnim przystankiem w tegorocznym rozkładzie jazdy będą zawody rangi International w Linzu. Ta propozycja okazała się niewystarczająco kusząca dla zawodniczek z czołowej dziesiątki rankingu. Żadna z nich nie wybierze się w podróż do Austrii. Sezon zakończyły już również dwie najlepsze polskie tenisistki, Iga Świątek i Magda Linette. Co więcej, do Linzu nie przyjedzie również Cori Gauff, zwyciężczyni sprzed roku.

O przyczynie nieobecności Amerykanki poinformował na Twitterze dziennikarz Chirstopher Clarey. Rozmawiał on z ojcem tenisistki, Corey’em Gauffem. – Czas wracać do domu. Trudno poruszać się po Europie w trakcie pandemii – wyjaśnił ojciec, a zarazem szkoleniowiec wyjątkowo zdolnej 16-latki. Jak tłumaczy dziennikarz, powodem absencji nie będą zatem ograniczenia w liczbie turniejów nakładane na najmłodsze zawodniczki.

Lista nieobecnych będzie zatem długa, ale obsada – jak na turniej rangi International – mimo to jest niezła. Na liście zgłoszeń widnieją nazwiska Aryny Sabalenki, Jeleny Rybakiny, Markety Vondrouszovej czy Elise Mertens. Udział w zawodach planują również Nadia Podoroska i Jennifer Brady, sensacyjne półfinalistki dwóch ostatnich imprez wielkoszlemowych, oraz Alize Cornet, podopieczna Sandry Zaniewskiej.

Zawody w Linzu odbędą się w dniach 9-15 listopada.

Monastyr. Bardzo dobre wyniki Falkowskiej i Marka

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: LOTOS PZT Polish Tour

Młodzi polscy tenisiści pokazali się z dobrej strony w turnieju ITF w Monastyrze. Weronika Falkowska razem z Niemką Lisą Ponomar nie miały sobie równych w grze podwójnej. Z kolei Wojciech Marek awansował do pierwszego w zawodowej karierze finału w grze pojedynczej. W meczu o tytuł nieznacznie uległ Thiago Augustinowi Tirante. 

Falkowska w Monastyrze rywalizowała już przed tygodniem. Wówczas spisała się jeszcze lepiej i doszła do finału w obydwu specjalnościach – singlu i deblu. W najważniejszych meczach lepsze okazywały się jednak przeciwniczki.

W tym tygodniu 20-latka sięgnęła po trofeum. Razem z Niemką Lisą Ponomar (z tą samą partnerką grała przed tygodniem) w czterech meczach nie straciły ani jednego seta. Najszybciej rozprawiły się z finałowymi rywalkami. Rosjanki Anna Ureke i Jekaterina Wiśniewska ugrały tylko jednego gema.

Dla naszej reprezentantki to piąty w ogóle, a pierwszy w tym roku tytuł wywalczony w zawodowych rozgrywkach. W rankingu deblistek WTA Falkowska zajmuje aktualnie 467. miejsce.

W tej samej miejscowości bliski odniesienia turniejowego zwycięstwa był Wojciech Marek. 19-latek rozpoczął zmagania niemrawo, od seta przegranego z niżej notowanym Tunezyjczykiem Azizem Ouakaą, ale z kolejnych dziewięciu partii wygrał osiem. Drabinka turniejowa ułożyła się w taki sposób, że ani razu nie grał z rozstawionym zawodnikiem, jednak to nie umniejsza jego sukcesu. Po raz pierwszy w zawodowych rozgrywkach awansował do finału.

W meczu o tytuł walczył z Argentyńczykiem Thiago Augustinem Tirante, który również nie znał dotąd smaku zwycięstwa w zawodowym turnieju. Po blisko trzygodzinnej batalii minimalnie lepszy okazał się tenisista z Ameryki Południowej. Tirante wygrał 7:6(2), 6:7(4), 6:3.

Ostrawa. Sakkari z Azarenką o finał, odrodzenie Sabałenki

/ Dominika Opala , źródło: własne , foto: AFP

Wiktoria Azarenka nie pozwoliła na rewanż Elise Mertens i zameldowała się w półfinale Ostrava Open. Awans do najlepszej „czwórki” uzyskała też inna Białorusinka – Aryna Sabałenka, która pokonała Sarę Sorribes Tormo w najdziwniejszym meczu turnieju. Ponadto w 1/2 finału znalazły się też Maria Sakkari i Jennifer Brady. 

Pojedynek pomiędzy Wiktorią Azarenką a Elise Mertens był jedynym spotkaniem dwusetowym w piątek w Ostrawie. Tenisistki te miały okazję rywalizować miesiąc temu w ćwierćfinale US Open. Wówczas lepsza była Białorusinka, która oddała rywalce tylko gema. Tym razem Belgijka zdołała postawić bardziej zacięty opór, ale nie wystarczyło to na odniesienie zwycięstwa.

Partia otwarcia była wyrównana, a zawodniczki wspinały się na wyżyny swoich umiejętności przez co gra stała na bardzo wysokim poziomie. Mimo że Mertens uzyskała przełamanie już na początku to nie zdołała doprowadzić przewagi do końca. Od stanu 3:4 Azarenka wygrała trzy gemy z rzędu, a w drugiej odsłonie przejęła całkowitą kontrolę nad meczem. W efekcie finalistka US Open 2020 zameldowała się w półfinale po 90 minutach gry. W walce o finał jej rywalką będzie Maria Sakkari.

Greczynka nie miała łatwej przeprawy z Ons Jabeur. Tunezyjka wygrała pierwszego seta, dzięki kluczowemu przełamaniu w szóstym gemie. W drugiej odsłonie to ona także przejęła inicjatywę od początku i miała przewagę breaka. Jednak atenka zerwała się do walki i od stanu 2:3 wygrała cztery gemy, wyrównując stan meczu. Trzecia partia przebiegała już całkowicie pod dyktando wyżej notowanej zawodniczki, która straciła w niej tylko jednego gema.

W półfinale Ostrava Open znalazła się też rodaczka Azarenki. Aryna Sabałenka zdołała odnieść zwycięstwo, choć przegrała pierwszych dziesięć gemów. To nie był jednak koniec zaskakujących rozstrzygnięć w spotkaniu z Sarą Sorribes Tormo. Po tym, jak Hiszpanka objęła prowadzenie 6:0, 4:0 nie wygrała już gema w tym pojedynku. Sabałenka zapisała na swoje konto dwanaście gemów z rzędu. Rywalką turniejowej „trójki” w walce o finał bedzie Jennifer Brady, która wyeliminowała Weronikę Kudermetową w trzech setach.


Wyniki

Ćwierćfinały singla:

Aryna Sabałenka (Białoruś, 3) – Sara Sorribes Tormo (Hiszpania, Q) 0:6, 6:4, 6:0

Wiktoria Azarenka (Białoruś, 4) – Elise Mertens (Belgia, 7) 6:4, 6:1

Maria Sakkari (Grecja) – Ons Jabeur (Tunezja) 3:6, 6:3, 6:1

Jennifer Brady (USA) – Weronika Kudermetowa (Rosja, Q) 6:7 (5), 6:3, 6:1