Ostrawa. Nieudany występ Linette

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: własne, foto: AFP

Turniej na kortach twardych w Ostrawie nie był udany dla Magdy Linette. Polka odpadła z rywalizacji w singlu już w pierwszej rundzie. Nie sprostała Hiszpance Sarze Sorribes Tormo, która w drabince głównej znalazła się dzięki przejściu kwalifikacji.

Polka była faworytką tego spotkania, jednak od początku nie układało się ono po jej myśli. Bardzo szybko Sorribes Tormo wypracowała sobie przewagę dwóch przełamań. niewielkim pocieszeniem było to, że jednego breaka Linette natychmiast odrobiła, bowiem był to jedyny gem wygrany w pierwszej partii przez poznaniankę. Po niespełna 30 minutach gry to Hiszpanka znacznie przybliżyła się do awansu do drugiej rundy.

Druga część meczu była znacznie bardziej wyrównana. Tenisistka z Półwyspu Iberyjskiego co prawda przełamała na 3:1, jednak nasza reprezentantka zdołała wyrównać. Niestety nie okazało się to punktem zwrotnym w tym starciu. W następnych trzech gemach Linette wygrała jedynie trzy punkty i tym samym pożegnała się z rywalizacją w Czechach.


Wyniki

I runda singla

Sara Sorribes Tormo (Hiszpania, Q) – Magda Linette (Polska) 6:1, 6:3

Carlos Alcaraz w elitarnym gronie. Hiszpan zapisał się w historii

/ Natalia Kupsik , źródło: własne//www.atptour.com, foto: AFP

Wczoraj w Alicante Carlos Alcaraz Garfia już po raz kolejny w swojej rozwijającej się dopiero karierze zasłużenie zwrócił na siebie uwagę tenisowego świata. Zdobywając trzeci tytuł cyklu Challenger Tour młody Hiszpan dołączył do elitarnego grona.

Minionej niedzieli 17-latek z Murcji najlepsze tenisowe umiejętności zaprezentować mógł w bardzo szczególnym dla niego samego miejscu. Po kilku dniach zmagań na terenie jego macierzystej Equelite Ferrero Academy zapewnił sobie awans do finału challengerowych rozgrywek. W grze o puchar zmierzyć przyszło mu się z wyżej notowanym rodakiem – Pedro Martinezem. Po zaciętym pierwszym secie, w drugim młodszy z zawodników zwyciężył już znacznie pewniej. Tym samym na koncie zapisał trzeci w karierze tej rangi tytuł. Lista jego wczorajszych powodów do radości jest jednak zdecydowanie dłuższa.

Zwycięstwo na hiszpańskiej mączce Carlosowi Alcarazowi zapewniło kilka przełomowych osiągnięć. Hiszpan stał się między innymi najmłodszym tenisistą, do którego rąk na przestrzeni następujących po sobie tygodni trafiły mistrzowskie trofea. Poza tym, zapisał się on także w historii challengerowych rozgrywek jako drugi najmłodszy (po Richardzie Gasquecie) zdobywca trzech tej rangi tytułów. W klasyfikacji wyprzedził więc między innymi Juana Martina Del Potro czy Novaka Dżokovicia. Alcaraz zasilił jednocześnie dotychczas zaledwie czteroosobowe grono zawodników, którzy przed osiemnastym rokiem życia na koncie mieli aż trzy finałowe zwycięstwa na profesjonalnym szczeblu zmagań. Mimo imponujących dokonań młody tenisista przekonuje, że to dopiero początek tego, co chce jeszcze na korcie pokazać.

– To dla mnie nieprawdopodobne uczucie zwyciężyć tu, w ojczystej Villenie – skomentował zawodnik – To był świetny mecz. Pedro jest fantastycznym zawodnikiem i obaj zagraliśmy na wysokim poziomie. Gra w domu, przed tymi, których dobrze znam jest dla mnie powodem do dumy. Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy i zmotywowany, by kontynuować walkę o jeszcze więcej – podsumował.

Ranking ATP. Polacy bez zmian, duży skok Dżjere

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Zarówno Hubert Hurkacz, jak i Kamil Majchrzak zachowali swoje pozycje w najnowszym notowaniu rankingu ATP. W top 10 trzech zawodników zmieniło zajmowane miejsca.

W minionym tygodniu panowie rywalizowali o punkty w Kolonii, Petersburgu i na Sardynii. Spośród mistrzów tylko Alexander Zverev, triumfator turnieju u naszych zachodnich sąsiadów, nie zmienił pozycji w najnowszym notowaniu najlepszych tenisistów świata i wciąż zajmuje 7. pozycję. Na najwyższe w karierze, ósme miejsce awansował Andriej Rublow, zwycięzca zawodów z dawnej stolicy Rosji. Wcześniej tylko siedmiu Rosjan było tak wysoko. Do tej elitarnej grupy należą też Daniił Miedwiediew i Karen Chaczanow. Pozostali zawodnicy z tego grona są już na sportowej emeryturze.

Z kolei awans o 21 „oczek” stał się udziełem Laslo Dżjere, mistrza z Sardynii. Jest to największy skok w najnowszym notowaniu top 100 tenisistów. Serb zajmuje w nim aktualnie 53. miejsce. Liderem jest jego rodak, Novak Dżoković. Czołową trójkę uzupełniają Rafael Nadal i Dominic Thiem. Wszyscy trzej odpoczywali w minionym tygodniu po występach w Roland Garros.

Miejsc w najnowszym zestawieniu najlepszych tenisistów świata nie zmienili polscy tenisiści. Hubert Hurkacz, który w minionym tygodniu doszedł do ćwierćfinału turnieju w Kolonii, pozostaje 31. tenisistą świata. Z kolei Kamil Majchrzak zajmuje pozycje numer 105.

Z kolei Łukasz Kubot pozostał na 12. miejscu w rankingu deblistów. Dzieli tę pozycję ze swoim stałym partnerem, Brazylijczykiem Marcelo Melo, z którym dotarł do finału turnieju w Kolonii. Liderem rankingu deblistów jest Kolumbijczyk Robert Farah.

Ranking WTA. Zestawienie ani drgnie

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatennis.com, foto: AFP

Iga Świątek i Magda Linette utrzymały swoje pozycje w najnowszym notowaniu rankingu WTA. Żadna zmiana nie zaszła również w pierwszej setce najlepszych tenisistek świata.

Z kalendarza WTA wypadło tyle imprez, że po Roland Garros wiele zawodniczek zakończyło sezon. Do rozegrania zostały jeszcze tylko dwie imprezy głównego cyklu – w Ostawie i w Linzu. Udział w pierwszej z nich planuje Magda Linette. Z kolei Iga Świątek cieszy się już zasłużonym odpoczynkiem.

Impreza rangi Premier w Ostrawie już trwa i skończy się w niedzielę. Po jej zakończeniu należy spodziewać się przetasowań w rankingu. W tym tygodniu nie doszło natomiast do żadnej zmiany w czołowej setce. Magda Linette w opublikowanym w poniedziałek zestawieniu najlepszych tenisistek świata jest na 40. pozycji. Siedemnaste miejsce utrzymała również druga nasza zawodniczka w top 100 – Iga Świątek. Singlowa mistrzyni Roland Garros 2020 miała wystąpić w Ostrawie, ale po sukcesie na paryskich kortach im. Rolanda Garrosa postanowiła wycofać się z turnieju i zakończyć sezon.

Do zmian nie doszło również w czołówce, a zatem liście wciąż przewodzi Ashleigh Barty, która wyprzedza Simonę Halep i Naomi Osakę.Na szczycie rankingu deblowego znajduje się natomiast Su-Wei Hsieh. Za jej plecami są Barbora Strycova i Kristina Mladenovic.

Kontuzja Murray’a. W tym roku możemy go już więcej nie zobaczyć w akcji

/ Szymon Adamski , źródło: własne / BBC / Ubitennis, foto: AFP

Andy Murray rozegrał do tej pory tylko siedem meczów w zawodowych rozgrywkach w 2020 roku. Nawet biorąc pod uwagę kilkumiesięczną przerwę spowodowaną pandemią koronawirusa, to bardzo mała liczba. Możliwe jednak, że w tym sezonie Szkota na kortach już nie zobaczymy. Z powodu powracających problemów z miednicą wycofał się ze startu w Kolonii, a pod znakiem zapytania stanął również występ w hali Bercy w Paryżu. 

Równo rok temu Murray zachwycił wszystkich kibiców w Antwerpii, dokonując wydawałoby się niemożliwego. Po operacji biodra i wielomiesięcznej rehabilitacji zdołał wygrać zawody głównego cyklu, po drodze pokonując m.in. Pabla Cuevasa, Ugo Humberta czy Stana Wawrinkę. Po wygraniu piłki mistrzowskiej popłakał się ze szczęścia. Oczy na pewno zaszkliły się też jego wiernym fanom. – To jedno z moich największych zwycięstw – powiedział Brytyjczyk, mimo że w dorobku ma też trzy wygrane turnieje wielkoszlemowe i dwa złote medale olimpijskie.

Ciąg dalszy tej historii nie jest konieczny, bo już na tym etapie była piękna, chwytająca za serce i ukazująca geniusz zawodnika. Nikt nie spodziewa się, że Murray wygra jeszcze kiedykolwiek imprezę wielkoszlemową. Co innego turnieje z mniejszą liczbą meczów i krótszym czasem rywalizacji. W nich Murray wciąż może walczyć o najwyższe cele. Jednak pod warunkiem, że będzie zdrowy. Niestety 2020 rok nie był dla niego łaskawy pod tym względem.

– Bardzo ciężko pracowałem, by wrócić do swojej optymalnej dyspozycji. Z tym większą przykrością muszę poinformować, że nie będę mógł wystąpić w Australian Open – ogłosił przed startem sezonu. Nim zdążył się wykurować, zawodowe rozgrywki zostały wstrzymane na kilka miesięcy z powodu pandemii koronawirusa.

Długa przerwa przytrafiła się w złym momencie. 20 października zeszłego roku Murray wygrał w Antwerpii, miesiąc później zagrał jeden mecz w Pucharze Davisa (na więcej nie pozwolił uraz pachwiny), a na kolejne pojedynki czekał do czerwca tego roku. Najpierw wystąpił w brytyjskich pokazówkach, za których organizacją stał m.in. jego brat Jamie, a od sierpnia brał udział w turniejach głównego cyklu. Z siedmiu meczów wygrał tylko trzy. Pokonał jednak naprawdę solidnych graczy: Francesa Tiafoe, Yoshihito Nishiokę, a przede wszystkim Alexandra Zvereva.

Na siedmiu rozegranych meczach i trzech zwycięstwach licznik na razie się zatrzymał. Nie wiadomo jeszcze na jak długo, ale rezygnacja z występu w Kolonii na pewno nie jest dobrym sygnałem. Dał o sobie znać problem z miednicą, który pojawił się podczas tegorocznego US Open. Badanie przeprowadzone po powrocie do Wielkiej Brytanii ujawniło zapalenie ścięgna mięśnia biodrowo-lędźwiowego.

– Trenowałem przez kilka ostatnich dni i próbowałem sobie z tym poradzić, ale po rozegraniu dzisiaj kilku punktów zdecydowałem, że nie będę wystarczająco dobrze przygotowany do gry – powiedział po niedzielnym treningu Murray.

Na pewno była to dla niego trudna decyzja, ponieważ kilka dni wcześniej tłumaczył dziennikarzom, że jego organizm lepiej się czuje, kiedy więcej rywalizuje. Wówczas nie przypuszczał pewnie, że sytuacja zdrowotna się pogorszy. W tym momencie trudno przewidzieć, kiedy 33-letni Szkot pojawi się na korcie. Możliwe, że dopiero w 2021 roku, na początku kolejnego sezonu.

Optymistyczny wariant zakłada natomiast, że Szkot otrzyma ,,dziką kartę” do ostatniego w tym sezonie turnieju ATP Masters 1000 w Paryżu. Problemy zdrowotne wciąż nie pozwalają mu zbudować rankingu, który automatycznie gwarantowałby mu udział w największych zawodach. To jednak jedno z mniejszych zmartwień 33-latka. Organizatorzy wszystkich turniejów chcą go widzieć w swoich drabinkach i przyznają specjalne przepustki. Nie inaczej może być w stolicy Francji. Murray otrzymał kilka tygodni temu ,,dziką kartę” do Rolanda Garrosa i na tej samej zasadzie być może wystąpi w Mastersie rozgrywanym w hali Bercy. Pierwsze mecze zaplanowano na 31 października.