Wiedeń. Dżoković zameldował się w ćwierćfinale

/ Dominika Opala , źródło: własne , foto: AFP

Novak Dżoković gra w Wiedniu pierwszy raz od 2007 roku. W walce o 1/4 finału Serb pokonał Bornę Czoricia, choć w partii otwarcia Chorwat stawił zacięty opór i miał nawet cztery piłki setowe. W środę udanie turniej otworzyli z kolei Daniił Miedwiediew i Stefanos Tsitsipas. 

Novak Dżoković występuje w tegorocznej edycji Erste Bank Open dzięki „dzikiej karcie”. Serb wygrał już dwa spotkania i zameldował się w ćwierćfinale. W środę rywalem lidera rankingu był Borna Czorić.

Chorwat stawił zacięty opór i pokazał solidny tenis, mimo że w najważniejszych momentach zabrakło mu nieco zachowania zimnej krwi. W partii otwarcia nie doszło do żadnego przełamania, choć tenisista z Zagrzebia trzykrotnie miał okazję tej sztuki dokonać. Ostatecznie losy seta musiał rozstrzygnąć tie-break. W nim to młodszy z zawodników był bardziej ofensywnie nastawiony i kreował więcej sytuacji do ataku z każdego miejsca na korcie. Czoriciowi udało się wywalczyć w tie-breaku cztery piłki setowe, w tym trzy przy własnym podaniu. Jednak nie wykorzystał żadnej z tych szans, w kluczowych momentach zawodził go forehand. Ostatecznie to Dżoković zapisał partię otwarcia na swoje konto, wykorzystując trzeciego setbola. Był to 260 wygrany tie-break w karierze Serba.

W drugiej odsłonie obraz meczu się nieco zmienił. Chorwat zaczął popełniać więcej błędów i nie był też już tak skuteczny przy serwisie. Tym samym belgradczyk uzyskał przełamanie w trzecim gemie, a następnie bezpiecznie utrzymywał przewagę. Na koniec dołożył jeszcze jednego breaka i w efekcie po ponad dwóch godzinach gry cieszył się z awansu do ćwierćfinału.

Kolejnym przeciwnikiem Dżokovicia będzie lepszy z pary Hubert Hurkacz – Lorenzo Sonego.

W drugiej rundzie zameldowali się też Stefanos Tsitsipas i Daniił Miedwiediew. Rosjanin bez problemów poradził sobie z Jasonem Jungiem, oddając mu tylko cztery gemy. Z kolei Grek miał o wiele trudniejszą przeprawę z Janem-Lennardem Struffem. Niemiec kolejny raz pokazał solidność przy serwisie i grze z końca kortu. To w pierwszym secie była jego najmocniejsza broń, na którą ateńczyk nie mógł znaleźć sposobu. Tym samym Struff objął prowadzenie w meczu po tie-breaku.

Jednak w miarę rozwoju sytuacji na korcie, Tsitsipas podwyższał poziom swojej gry, lepiej reagował na pomysły rywala i był w stanie uzyskać w ósmym gemie pierwsze przełamanie w pojedynku. Było one kluczowe dla losów drugiej partii. Grek czuł się na korcie coraz pewniej, z kolei Niemca częściej zawodził serwis. Tenisista rozstawiony z „trójką” zdobył breaka już w trzecim gemie i prowadzenia nie oddał już do końca meczu.

W walce o ćwierćfinał Tsitsipas zmierzy się z Grigorem Dimitrowem. Zawodnicy ci grali ze sobą niedawno podczas Roland Garros. Wówczas górą był młodszy z nich. Natomiast kolejnym rywalem Miedwiediewa będzie Vasek Pospisil, który w środę sprawił małą niespodziankę i wyeliminował z turnieju swojego rodaka, Felixa Auger-Aliassime’a w dwóch setach.


Wyniki

Druga runda singla:

Novak Dżoković (Serbia, 1, WC) – Borna Czorić (Chorwacja) 7:6(11), 6:3

Kevin Anderson (RPA, PR) – Pablo Carreno Busta (Hiszpania) 7:5, 6:1

Pierwsza runda singla: 

Stefanos Tsitsipas (Grecja, 3) – Jan-Lennard Struff (Niemcy) 6:7(3), 6:3, 6:4

Daniił Miedwiediew (Rosja, 4) – Jason Jung (Tajwan, LL) 6:3, 6:1

Vasek Pospisil (Kanada, Q) – Felix Auger-Aliassime (Kanada) 7:5, 7:5

Jannik Sinner (Włochy, WC) – Casper Ruud) 7:6(2), 6:3

Hamburg. Majchrzak zagra o ćwierćfinał

/ Tomasz Górski , źródło: własne, foto: AFP

Kolejny krok w Hamburgu wykonał Kamil Majchrzak. Polak pokonał w drugiej rundzie turnieju rangi ATP Challenger Tour Yannicka Madena 6:4, 6:4. Teraz już spokojnie czeka na mecz z Nikolą Milojeviciem, a jego stawką będzie awans do ćwierćfinału.

Mecz rozpoczął się od gemów granych pod dyktando serwujących. Dopiero od stanu 2:2 nastąpiła seria czterech przełamań z rzędu. Maden dwukrotnie wychodził na prowadzenie z zapasem breaka. Jednak Piotrkowianin szybko te straty odrabiał. Później Majchrzak wreszcie wygrał przy własnym podaniu, a w dziesiątym gemie zadał decydujący cios. W pięciu punktach przełamał Niemca i tym samym zapisał seta na swoje konto.

Druga odsłona to trudne gemy Polaka, który musiał bronić czterech break pointów. Maden serwował lepiej i nie doprowadzał nawet do stanu równowagi. Działo się tak do ósmego gema. Wówczas pierwsze problemy miał Niemiec, z których wyszedł obronną ręką. Jednak znów decydujący okazał się gem dziesiąty. Majchrzak miał premierową okazję na przełamanie i przy okazji piłkę meczową. I bardzo szybko z niej skorzystał. Po godzinie i czterdziestu sześciu minutach zameldował się w kolejnej rundzie.

Był to trzeci mecz bezpośredni Majchrzaka i Madena. W 2018 roku wygrał Polak 2:0, ale już podczas Indian Wells 2019 lepszy był Niemiec.

W walce o ćwierćfinał rywalem naszego reprezentanta będzie, rozstawiony z numerem7, Nikola Milojević.

Jeśli chodzi o Kamila Majchrzaka to oprócz obowiązków singlowych w Hamburgu gra również w deblu. Jego partnerem jest Marc-Andrea Huesler. Wczoraj Polak i Szwajcar udanie rozpoczęli turniej gry podwójnej, bowiem pokonali po super tie breaku Maxime’a Cresseya i Albano Olivettiego. Teraz czekają na kolejnych rywali, którzy zostaną wyłonieni jeszcze dziś.


Wyniki

Druga runda singla:

Kamil Majchrzak (Polska, 1) – Yannick Maden (Niemcy) 6:4, 6:4

Pierwsza runda debla:

K. Majchrzak, M-A. Huesler (Polska, Austria) – M. Cressy, A. Olivetti (USA, Francja) 6:7(2), 6:4, 10-4

Zmiany w sztabie szkoleniowym Magdy Linette

/ Anna Niemiec , źródło: własne/Instagram, foto: AFP

W przyszłym sezonie u boku Magdy Linette nie zobaczymy już Marka Gellarda. Brytyjski szkoleniowiec w mediach społecznościowych poinformował o zakończeniu współpracy z polską tenisistką.

Po trzech wspaniałych latach postanowiliśmy z Magdą się rozstać – napisał na Instagramie Gellard. – Podczas wspólnie spędzonego czasu udało nam się zdobyć trzy tytuły i awansować na 33. pozycję w światowym rankingu. Jednak te osiągnięcia wypadają blado w porównaniu z niesamowitymi wspomnieniami, które zostaną z nami na zawsze. Czas, który spędziliśmy razem, zawsze będzie dla mnie wyjątkowy i życzę Magdzie i jej świetnemu teamowi wszystkiego co najlepsze.

Brytyjczyk został głównym trenerem Magdy Linette w 2018 roku, gdy w pełnym wymiarze nie mógł już tego robić Chorwat Izo Zunić. Poznanianka największe sukcesy z Gellardem u boku odnosiła w 2019 roku. Wygrała wtedy duży turniej z cyklu ITF w Manchesterze na kortach trawiastych, a potem dotarła do trzeciej rundy Wimbledonu. Pod koniec sierpnia w nowojorskim Bronksie zdobyła pierwszy tytuł rangi WTA, a we wrześniu wystąpiła jeszcze w finale w Seulu. Obiecująco rozpoczął się również ten sezon. W lutym Polka okazała się bezkonkurencyjna w Hua Hin. Po wznowieniu rozgrywek po przerwie spowodowanej epidemią koronawirusa dotarła do trzeciej rundy US Open, ale z Roland Garros pożegnała się już po pierwszym meczu. Linette, która obecnie zajmuje 40. miejsce w światowym rankingu, zakończyła sezon w Ostrawie.

 

Yanina Wickmayer spodziewa się dziecka

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: , foto:

Kolejna popularna tenisistka ogłosiła, iż spodziewa się dziecka. Tym razem jest to belgijka Yanina Wickmayer. Wiadomością podzieliła się na Instagramie.

„Jerome [Vanderzijl, mąż Wickmayer] i ja jesteśmy bardzo podekscytowani, że możemy podzielić się z wami, iż oczekujemy naszego pierwszego dziecka!” –– napisała w niedzielę na swoim Instagramie Yanina Wickmayer, udostępniając wspólne zdjęcia jej i męża.

Belgijka dodała także: „Śmierć mojej matki, kiedy miałam 9 lat to wciąż najtrudniejsze wydarzenie z jakim musiałam się mierzyć, ale jednocześnie sprawiło, że zawsze marzyłam o własnych dzieciach. Moja kariera zawsze pozostanie priorytetem, ale coraz trudniej było odstawić to marzenie na bok i wstrzymywać się z założeniem własnej, małej rodziny. Mój mąż i ja jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że w kwietniu będziemy mogli powitać nasze pierwsze dziecko”.

Wickmayer obecnie zajmuje 163. miejsce w rankingu WTA, ale niegdyś była 12. Ma na swoim koncie pięć tytułów w cyklu WTA Tour w singlu, a ostatni zdobyła w 2016 roku w Waszyngtonie. W 2009 roku wystąpiła w półfinale US Open. Zapowiada, że po przerwie macierzyńskiej powróci do tenisa. Dołączy wówczas do stale rozrastającego się grona matek w kobiecym tourze.

Władze Madrytu chcą uhonorować Nadala. Hiszpan ma jedno „ale”

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.ubitennis.net/www.essentiallysports.com, foto: AFP

Członek madryckiej Rady Miasta zaproponował zmianę nazwy sportowego obiektu, będącego miejscem między innymi  tenisowych zmagań turnieju Madrid Open. Inicjatywa służyć miałaby uhonorowaniu dokonań Rafaela Nadala.

Autorem postulującego przemianowanie dotychczasowej „Caja Magica” na „Caja Magica Rafa Nadal” wniosku jest członek hiszpańskiej partii VOX – Fernando Martínez Vidal. Zanim jednak propozycja upamiętnienia sylwetki jednego z najwybitniejszych tenisistów w historii poddana została pod obrady, polityk pomysł skonsultował z samym zawodnikiem. Jak się okazało efekty tej rozmowy zaowocowały pewnymi jego modyfikacjami.

– Rafa jest zachwycony tą propozycją, ale uważa, że to na takie działania niewłaściwy czas. (…) Nie chciałby, żeby grając na obiekcie noszącym jego imię, rywalizujący z nim tenisiści czuli się niekomfortowo – wyjaśnia Vidal – Poprosił więc nas, by nazwa została zmieniona dopiero kiedy zakończy profesjonalną karierę, a my to zaakceptowaliśmy.

Podobne stanowisko w sprawie zdają się mieć Szwajcarzy, którzy od dłuższego czasu odmawiają aprobaty planom zmiany nazwy położonej w Bazylei St. Jakobshalle. Podejmowane już kilkukrotnie inicjatywy przemianowania jej na „Roger Federer Arena” na razie konsekwentnie odbijają się od ściany. Jak się wydaje powodów takiej postawy doszukiwać należy się w przekonaniu opinii publicznej o niestosowności upamiętniania w ten sposób wybitnych, ale żyjących nadal postaci. Obowiązujące w Szwajcarii prawo w ogóle nie dopuszcza takiej możliwości w przypadku nadawania nazw ulicom albo placom.

Madryckie „Magiczne pudełko” to składający się z trzech stadionów kompleks sportowy. Największy z nich, nazwany na cześć Manolo Santany, pomieścić może w sumie 12 500 widzów. Jeden z wchodzących w skład kompleksu obiektów jest także miejscem rozgrywania meczów przez piłkarzy Realu Madryt.

Rafael Nadal to rekordzista pod względem liczby zwycięstw w toczącym się na Caja Mágica turnieju Mutua Madrid Open. W dotychczasowej karierze tytuł mistrzowski zdobywał tam pięciokrotnie. Ponadto w historii zawodów tylko on oraz Roger Federer triumfowali tu zarówno gdy rozgrywki toczyły się na kortach twardych, jak i po roku 2009, kiedy nawierzchnię zmieniono na ziemną.

Wiedeń. Dwa sety i awans Hurkacza

/ Tomasz Górski , źródło: własne, foto: AFP

 

Hubert Hurkacz zameldował się w drugiej rundzie turnieju rangi ATP 500 w Wiedniu. Polak na otarcie pokonał Attilę Balazsa 6:3, 7:5. Teraz czeka na kolejnego rywala, którym będzie Lajović lub Sonego.

Pojedynek pierwszej rundy Huberta Hurkacza z Attilą Balazsem w Wiedniu rozpoczął się zgodnie z planem. Polak szybko zdobył przełamanie. I tego zapasu pilnował do samego końca. Bardzo pewne gemy serwisowe sprawiły, że Balazs nie miał nawet okazji na breaka.

Druga partia rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, ale była zdecydowanie bardziej wyrównana. Już przy pierwszej okazji Hurkacz wywalczył breaka i prowadził 2:0. Ale później nie wszystko układało się po myśli Polaka, bowiem Balazs odrobił straty na 2:2. I to w zaledwie pięciu punktach. Kolejna seria ponownie należała dla naszego reprezentanta, który zapisał dwa gemy z rzędu. Jednak ten set był bardzo nieobliczalny, bowiem mało kto spodziewał się, że kilka minut później będzie znów remis – 4:4. Węgier raz jeszcze wrócił gry. Dopiero przy stanie 5:5 Polak zadał decydujący cios. Wywalczył przełamanie i jeszcze lekkiego urazu nabawił się Węgier. Tym samym kolejny gem był tylko formalnością i zakończył się w czterech punktach. Po blisko dziewięćdziesięciu minutach Hubi zameldował się w drugiej rundzie.

Był to trzeci mecz obu zawodników. W 2018 roku wygrał Polak, ale rok temu w Budapeszcie musiał uznać wyższość Węgra. Teraz Balazs po pokonaniu w kwalifikacjach Rajeeva Rama i Bruno Soaresa zadebiutował w głównej drabince turnieju w Wiedniu. Jednak szybko swój udział zakończył.

A Hurkacz już poprawił rezultat z 2019 roku. Wówczas przegrał na starcie z Karenem Chaczanowem 0:2. Teraz jest w drugiej rundzie, a tam zmierzy się z lepszym z pary Duszan Lajović i Lorenzo Sonego.

 


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Hubert Hurkacz (Polska) – Attila Balazs (Węgry, Q) 6:3, 7:5

Wiedeń. Debiut Drzewieckiego i Walkowa, sensacyjna porażka Shapovalova

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Pekao Szczecin Open

Karol Drzewiecki i Szymon Walków rozegrali pierwszy mecz w głównym cyklu. Od razu zostali rzuceni na głęboką wodą i po drugiej stronie siatki zastali mistrzów US Open, Mate Pavicia i Bruno Soaresa. Po zaciętym meczu nieznacznie ulegli faworytom 6:7(7), 3:6. W turnieju gry pojedynczej olbrzymią niespodzianką sprawił Jurij Rodionov. Austriak wyeliminował rozstawionego Denisa Shapovalova. 

W poniedziałek doszło w Wiedniu dopiero do pierwszych rozstrzygnięć w turnieju głównym, ale już na tym etapie nie brakowało przykuwających wzrok zestawień. Polscy kibice byli ciekawi przede wszystkim występu Karola Drzewieckiego i Szymona Walkowa. Debliści, coraz lepiej radzący sobie na poziomie challengerów, jednak bez żadnego doświadczenia w głównym cyklu, stali się w ostatnich dniach bohaterami pięknej historii. Spontanicznie zdecydowali się wziąć udział w kwalifikacjach, po czym awansowali do turnieju głównego i spotkali się z wybitnymi specjalistami od gry podwójnej – Mate Paviciem i Bruno Soaresem. Kulisy wyprawy do stolicy Austrii opisał sam Walków, a na Twitterze opublikował je były dziennikarz Tenisklubu, Michał Pochopień.

– Szczerze nie liczyliśmy na to, że załapiemy się do drabinki. W piątek o 17 żartobliwie napisałem od Karola, żeby ,,szykował furę”, bo mam dobre przeczucie. Około północy otrzymaliśmy potwierdzenie, że zagramy w kwalifikacjach – relacjonował przebieg wydarzeń Walków. To historia pokazują, że warto marzyć, ale też chyba nieco przerastająca marzenia.

Drzewiecki i Walków omal nie wygrali seta z jedną z najlepszych par świata. Pod koniec pierwszej partii odrobili stratę przełamania, a w tie-breaku mieli cztery piłki setowe (ale tylko jedną przy własnym podaniu). Żadnej z nich nie udało im się wykorzystać i to rywale wygrali tę część gry 7:6(7). W drugim secie również mieli okazję na zniwelowanie straty, jednak tym razem im się nie udało. Chorwat i Brazylijczyk zachowali zaliczkę do końca i ostatecznie zwyciężyli 7:6(7), 6:3.

W turnieju gry pojedynczej równie ważne co wyniki, były rezygnacje z udziału w zawodach kolejnych zawodników. Z turniejowej drabinki wykreślono rozstawionego z numerem 6 Diego Schwartzmana, Alexa De Minaura i Keia Nishikoriego. Dwaj ostatni mieli brać udział w największych widowiskach pierwszej rundy. Australijczyk miał grać z Daniiłem Miedwiediewem, a Japończyk z Dominikiem Thiemem.

W drabince nie ma też już rozstawionego z numerem ,,8″ Denisa Shapovalova. Kanadyjczyk niespodziewanie uległ 4:6, 5:7 Jurijowi Rodionovowi, który otrzymał od organizatorów ,,dziką kartę”. Dla notowanego w drugiej setce rankinu ATP Austriaka to najcenniejsze zwycięstwo w karierze. Z kolei Shapovalov oddalił się od występu w wieńczącym sezon turnieju ATP Finals. Kanadyjczyk będzie mógł jeszcze awansować do elitarnej imprzy rzutem na taśmę dzięki doskonałej postawie w Paryżu (tak jak przed kilkoma laty uczynił to Jack Sock), jednak musiałby znacznie podnieść poziom gry względem tego, co pokazał w Wiedniu.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

M. Pavić, B. Soares (Chorwacja, Brazylia, 1) – K. Drzewiecki, Sz. Walków (Polska) 7:6(7), 6:3

 

Pierwsza runda singla:

Borna Czorić (Chorwacja) – Taylor Fritz (USA) 6:4, 6:4
Kevin Anderson (RPA) – Dennis Novak (Austria) 6:7(2), 6:4, 7:6(6)
Pablo Carreno Busta (Hiszpania) – Gael Monfils (Francja, 7) 6:1, 2:0 i krecz Francuza
Andriej Rublow (Rosja) – Norbert Gombos (Słowacja) 6:3, 6:2
Jurij Rodionov (Austria) – Denis Shapovalov (Kanada, 8) 6:4, 7:5

Ranking ATP. Polacy i czołówka bez zmian

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz nie zmienili swoich pozycji w najnowszym notowaniu rankingu ATP. Zmiany nie zaszły też w top 10 rankingu. Za to na miejsce 32. przesunął się Ugo Humbert. To życiówka Francuza, który w niedzielę cieszył się z wygrania turnieju w Antwerpii. 

W minionym tygodniu najlepsi tenisiści świata rywalizowali o rankingowe punkty w Kolonii i Antwerpii. Za naszą zachodnią granicą najlepszy okazał się Alexander Zverev. Przed tygodniem Niemiec również cieszył się z turniejowego zwycięstwa. Sukcesy sprawiły, że reprezentant gospodarzy umocnił się na siódmej pozycji w rankingu. Z kolei w Belgii zwycięstwo odniósł Ugo Humbert. Otrzymane punkty sprawiły, że reprezentant „trójkolorowych” przesunął się z miejsca 38. na 32.

Humbert nigdy wcześniej nie był tak wysoko notowany. Życiówki poprawiło jeszcze trzech innych zawodników z czołowej setki: Jannik Sinner (43.), Alejandro Davidovich Fokina (62.), Marcos Giron (86.).

W Kolonii miał wystąpić Hubert Hurkacz, ale z powodu problemów zdrowotnych musiał się wycofać. To jednak nie wpłynęło na pozycję najlepszego obecnie polskiego tenisisty w rankingu. Wciąż jest 31. tenisistą świata. Z kolei 105. pozycję zachował Kamil Majchrzak.

 

Ranking WTA. Sabałenka tuż za top 10, Świątek i Linette bez zmian

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatennis.com, foto: AFP

Iga Świątek i Magda Linette zachowały swoje pozycje w najnowszym notowaniu rankingu WTA. Czołowej dziesiątce po piętach depcze Aryna Sabałenka, triumfatorka turnieju rangi Premier w Ostrawie. 

W minionym tygodniu najlepsze tenisistki świata spotkały się w Ostrawie, aby walczyć o rankingowe punkty. U naszych południowych sąsiadów miała wystąpić najlepsza obecnie polska tenisistka. Iga Świątek jednak zrezygnowała z występu, ale mimo to zachowała 17. pozycję. Na miejscu 40. utrzymała się z kolei Magda Linette.

Po tytuł mistrzowski sięgnęła Aryna Sabałenka. To sprawiło, że Białorusinka jest o krok od powrotu do czołowej dziesiątki najlepszych tenisistek świata. Dwie pozycje niżej, na 13.miejscu, jest z kolei finalistka z Ostrawy – Wiktoria Azarenka. Obie Białorusinki zanotowały awans o jedną pozycję względem ubiegłego tygodnia.

W związku ze zmianami w kalendarzu spowodowanymi pandemią COVID-19 przed najlepszymi tenisistkami świata w tym roku już tylko jeden turniej głównego cyklu.  Ten odbędzie się w dniach 9-15 listopada w Linzu.

Rozstrzygnięcia w nim nie wpłyną jednak na pozycje zajmowane przez najlepsze tenisistki. Sezon 2020 na pierwszym miejscu zakończy Ashleigh Barty, a podium uzupełnią druga Simona Halep i trzecia Naomi Osaka. Na czele rankingu debilstek znajduje się natomiast Su-Wei Hsieh.

Spośród niżej notowanych zawodniczek warto zwrócić uwagę na Magdalenę Fręch. Dzięki dobremu występowi w Macon zawodniczka z Łodzi awansowała o 10 miejsc i jest aktualnie 155. rakietą świata. To jej najwyższa pozycja od 14 stycznia 2019 roku.

Hamburg. Spokojne zwycięstwo Majchrzaka na otwarcie

/ Tomasz Górski , źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak pewnie rozpoczął Challengera w Hamburgu. Polak wykonał pierwszy krok, pokonując Roberto Marcore 6:3. 6:3. Teraz spokojnie czeka na kolejnego rywala, którym będzie Coppejans lub Maden.

W pierwszym secie rozpoczęło się od gemów rozgrywanych pod dyktando serwujących. Zmieniło się to przy stanie 2:2. Wówczas Majchrzak przełamał Włocha „na sucho”. Lekki kryzys Polaka przytrafił się w ósmym gemie, ale obronił dwa break pointy. A chwilę później poszedł za ciosem i zamknął seta przy returnie.

Druga odsłona to kontynuacja dobrej dyspozycji Piotrkowianina. Marcora bronił się ile mógł, ale w czwartym gemie po długiej walce dał się przełamać. Majchrzak dobrze serwował, praktycznie nie dając żadnych szans rywalowi. W drugiej partii tylko raz był stan równowagi. A po godzinie i dwunastu minutach Polak zamknął mecz wykorzystując drugiego meczbola.

Był to drugi mecz bezpośredni obu panów. W 2019 rok w Challengerze w Rzymie również 2:0 wygrał nasz reprezentant.

Dla Kamila Majchrzaka była to bardzo ważna wygrana. Polak przerwał złą passę. Od Roland Garros przegrał trzy mecze z rzędu, kolejno z Cecchinato, Veselym oraz Gironem.  Jednak wydaje się, że teraz wszystko wróciło do normy. W Hamburgu Majchrzak jest najwyżej rozstawionym graczem w i w następnym meczu zagra z Coppejansem lub Madenem. Wówczas stawką spotkania będzie ćwierćfinał.

 

 


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Kamil Majchrzak (Polska, 1) – Roberto Marcora (Włochy) 6:3, 6:3