Macon. Fręch i Kawa najlepsze w grze podwójnej

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto:

Magdalena Fręch i Katarzyna Kawa wygrały bardzo dobrze obsadzony turniej ITF w Macon (pula nagród: 80 tys. dolarów). W finale nasze reprezentantki pokonały 7:5, 6:1 amerykański duet Francesca Di Lorenzo, Jamie Loeb. Na dodatek Fręch odniosła kilka wartościowych zwycięstw w siglu. Z kwalifikacji dotarła aż do półfinału. 

Na cykl imprez ITF w Stanach Zjednoczonych wybrała się czteroosobowa grupa polskich zawodniczek: Magdalena Fręch, Katarzyna Kawa, Katarzyna Piter i Paula Kania. W Macon najlepiej spisała się pierwsza z wymienionych. 22-letnia tenisistka pokonała pięć przeciwniczek i jako kwalifikatnka dotarła w turnieju głównym do półfinału. Co więcej, wspólnie z Kawą sięgnęły po trofeum za zwycięstwo w grze podwójnej.

Fręch może być zadowolona z takiego obrotu spraw tym bardziej, że początkowo szło jej jak po grudzie. W dwóch meczach w kwalifikacjach musiała gonić wynik ze stanu 0-1 w setach. Później było już tylko lepiej. W turnieju głównym bez straty seta pokonała trzy wyżej notowane zawodniczki: Wiktorię Tomową, Caty McNally i Francescę Di Lorenzo. Uległa dopiero w półfinale Marcie Kostiuk. Ukrainka szła przez turniej jak burza, jednak ostatecznie trofeum nie zgarnęła. W finale dręczyły ją skurcze mięśni nóg i przy stanie 1:1 w setach skreczowała. Po tytuł sięgnęła Amerykanka Cici Bellis.

W grze podwójnej triumfował natomiast polski duet Fręch, Kawa. W finale ,,biało-czerwone” wygrały 7:5, 6:1 z Francescą Di Lorenzo i Jamie Loeb. Bardzo ciekawą parę pokonały już w pierwszej rundzie. Sara Errani w grze podwójnej wygrała każdy turniej Wielkiego Szlema, z kolei Lara Arruabarrena ma na swoim koncie 9 wygranych imprez głównego cyklu (pierwsze takie zwycięstwo odniosła w Katowicach w 2013 roku). Utytułowane zawodniczki nie dały rady jednak Fręch i Kawie. Polki wygrały z nimi 5:7, 6:1, 10-8.

Drogi Errani i Kawy skrzyżowały się raz jeszcze. W pierwszej rundzie turnieju głównego gry pojedynczej to doświadczona Włoszka była górą. Pokonała naszą reprezentantkę 6:3, 6:0.

W Macon swoich sił próbowały również Piter i Kania. Startowały wyłącznie w deblu. W pierwszej rundzie uległy 5:7, 7:5, 7-10 Australijce Astrze Sharmie i Egipcjance Maiar Sherif.

Cała grupa polskich tenisistek przeniesie się teraz na zawody tej samej rangi do Tyler. Później być może zawalczą jeszcze o rankingowe punkty w Charleston – w tym turnieju będzie w puli nagród o 20 tysięcy dolarów więcej.

Kolonia. Król jest tylko jeden – Alexander Zverev

/ Tomasz Górski , źródło: https://www.atptour.com/, foto: AFP

Dwa tygodnie rywalizacji, dwa turnieje, jedno miasto i jeden triumfator. Przed tygodniem Alexander Zverev ograł w finale Felixa Augera-Aliassime’a. Dziś w meczu o tytuł był spacerek, w którym Niemiec pokonał Diego Schwartzmana 6:2, 6:1 i został królem Kolonii.

W drugim turnieju w Kolonii  nie było wielkich sensacji. Może z wyjątkiem odpadnięcia w 1/8 Denisa Shapovalova z Gillesem Simonem. Natomiast do finału zgodnie z planem dotarło dwóch najwyżej notowanych graczy. Ale w nim istniał tylko jeden tenisista.

Gra była wyrównana do stanu 2:2 w pierwszym secie. Potem inicjatywę przejął faworyt gospodarzy i już jej nie oddał. Wygrał pięć gemów z rzędu i tym samym wykonał pierwszy krok w kierunku tytułu.

Druga odsłona była jeszcze krótsza. W niej Argentyńczyk ugrał zaledwie honorowego gema. Tym razem Zverev doprowadził od stanu 0:1 do 6:1. Tylko raz Schwartzman miał szansę na przełamanie, ale oczywiście jej nie wykorzystał. Jednostronny mecz o tytuł trwał zaledwie godzinę i jedenaście minut. Tego chyba nikt się nie spodziewał.

Alexander Zverev wygrał drugi finał z rzędu w Kolonii. W ciągu dwóch tygodni Niemiec ograł kolejno Verdasco, Harrisa, Davidovicha Fokinę, Auger-Aliassime’a, Millmana, Mannarino, Sinnera oraz dziś Schwartzmana. Stracił tylko trzy sety i może być mocno zadowolony ze swojej postawy.

– Jest coraz lepiej – powiedział Zverev. – Myślę, że wkrótce będziemy na szczycie – dodał.

Po dzisiejszym finale Niemiec wzbogacił się o 250 punktów w rankingu oraz zasilił portfel o 13 320 Euro. W całej karierze to jego trzynasty tytuł, a drugi w tym roku.

– Alexander był dziś znacznie lepszy. Zasłużył na zwycięstwo tutaj w zeszłym tygodniu, a dziś był doskonały na korcie i to potwierdził – tak komplementował Niemca Schwartzman.

Dla zawodnika z Ameryki Południowej był to dziesiąty mecz o tak wysoką stawkę w karierze. Trzy razy zgarnął główną nagrodę. Jednak dzisiejsza porażka, to trzeci przegrany finał w 2020 roku. Natomiast mimo wszystko z Kolonii wyjedzie bogatszy o 11 130 Euro i dopisze 150 punktów do rankingu ATP. A kolejna szansa na zwycięstwa przed Schwartzmanem już w kolejnym tygodniu podczas turnieju w Wiedniu.

 

 


Wyniki

Finał singla:

Alexander Zverev (Niemcy,1 ) – Diego Schwartzman (Argentyna, 2) 6:2, 6:1

Antwerpia. Humbert triumfuje po raz drugi w tym roku

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Ugo Humbert w półfinale zawodów ATP Tour 250 w Antwerpii musiał bronić czterech piłek meczowych. Wygrał jednak zacięty pojedynek z Danielem Evansem, a w meczu o tytuł poradził sobie z Alexem de Minaurem. Francuz zwyciężył 6:1, 7:6(4), triumfując po raz drugi w tym sezonie w głównym cyklu.

Mecz finałowy od początku przebiegał pod dyktando Ugo Humberta. 22-latek zaczął od przełamania serwisu rywala i prowadzenia 3:0. Później jeszcze powiększył przewagę. Kolejnymi forhendami bombardował rywala i w 37 minut zwyciężył 6:1.

Druga partia była zdecydowanie bardziej zacięta. Francuz dobrze serwował i ani razu nie musiał bronić się przed przełamaniem. Sam nie wykorzystał dwóch break pointów przy stanie 4:4 i o wszystkim rozstrzygnął dopiero tiebreak.

W kluczowej rozgrywce serwis nie pomagał obu graczom – tylko trzy z jedenastu punktów zakończyły się wygraną podającego. Skuteczniejszy okazał się Humbert, zwyciężając 6:1, 7:6(4) i sięgając po drugi tytuł głównego cyklu w 2020 roku i całej karierze. W styczniu był bowiem najlepszy w Auckland.

To jedno z moich największych zwycięstw. Jestem bardzo szczęśliwy, że zdobyłem drugi tytuł w tym roku po meczu z naprawdę wspaniałym przeciwnikiem. Byłem agresywny, tak jak w poprzednich meczach i cieszę się, iż udało mi się tego dokonać – powiedział Humbert, który w półfinale z Danielem Evansem musiał bronić piłek meczowych.

Czasami tenis jest kompletnie szalony. Wspaniale było wygrać z Evansem po obronie czterech meczboli. Nie wiem, co się dzisiaj stało, to był naprawdę niezły poziom, świetny mecz. Myślę, że grałem bardzo dobrze w kluczowych momentach. W tiebreaku próbowałem koncentrować się na każdym kolejnym punkcie i to się udało. Jestem z siebie bardzo dumny – dodał.

To był dla mnie bardzo ważny tydzień. Udało mi się wrócić do poziomu, na którym chciałem grać i wystąpić w kolejnym finale. Jestem bardzo zadowolony z tego, gdzie się znajduję. To ogromny krok we właściwym kierunku – stwierdził z kolei De Minaur.


Wyniki

Finał singla:
Ugo Humbert (Francja) – Alex de Minaur (Australia, 8) 6:1, 7:6(4)

Wiedeń. Drzewiecki i Walków zadebiutują w głównym cyklu. Ich rywalami mistrzowie US Open

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: Pekao Szczecin Open

Karol Drzewiecki i Szymon Walków po raz pierwszy wystąpią w turnieju głównym cyklu ATP. W wiedniu Polacy z sukcesem przebrnęli przez dwustopniowe eliminacje. W nagrodę zagrają z aktualnymi mistrzami US Open i niedawnymi finalistami Roland Garros, parą Mate Pavić/Bruno Soares.

Karol Drzewiecki oraz Szymon Walków w Wiedniu musieli wygrać dwa mecze, aby znaleźć się w głównej drabince. W pierwszej rundzie eliminacji naprzeciwko stanęła para Austriaków – Alexander Erler i David Pichler. Spotkanie było zacięte, ale w dwóch tiebreakach lepsza okazywała się nasza para.

W kolejnym meczu Polacy mierzyli się ze zdecydowanie bardziej doświadczonymi rywalami. Chorwaccy bracia, Ivan i Matej Sabanovowie, wielokrotnie sięgali po zwycięstwa na niższym poziomie, ale w meczu z Drzewieckim i Walkowem nie mieli za wiele do powiedzenia.

Pierwszy set był jeszcze dość zacięty. Polacy jako pierwsi wywalczyli przełamanie w szóstym gemie. Później od razu stracili podanie, ale w końcówce raz jeszcze zwyciężyli przy serwisie rywali, co było równoznaczne z wygraną 6:4 w całej partii.

Druga odsłona od początku należała do Drzewieckiego oraz Walkowa. Nasza para zaczęła od breaka, a później powiększyła jeszcze przewagę. W efekcie Polacy zwyciężyli 6:4, 6:1 i zapewnili sobie miejsce w głównej drabince.

W cyklu ATP World Tour obaj zagrają po raz pierwszy. Czeka ich niezwykle trudne zadanie, bo już w pierwszej rundzie nasi tenisiści trafili na najwyżej rozstawionych Mate Pavicia oraz Bruno Soaresa. Rywale niedawno sięgnęli po zwycięstwo w US Open i byli w finale Roland Garros.


Wyniki

Finał eliminacji:
K. Drzewiecki, S. Walków (Polska, 1) – I. Sabanov, M. Sabanov (Chorwacja, 2) 6:4, 6:1

Córka Sereny Williams rozpoczyna treningi!

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.espn.com, foto: AFP

Kilka dni temu trzyletnia córka Sereny Williams po raz pierwszy wzięła udział w tenisowym treningu. Na zajęcia zapisała ją utytułowana mama, która jednak do ostatnich chwil nie ujawniała swojej tożsamości.

Nie jest tajemnicą, że wczesne tenisowe początki są częstym warunkiem przyszłych odnoszonych w tej dyscyplinie sukcesów. Serena Williams, która rakietę w dłoni po raz pierwszy trzymała już w wieku pięciu lat, jeszcze wcześniej rozpocząć postanowiła tenisową przygodę własnej córki. Niedawno za pośrednictwem swojego profilu na Instagramie podzieliła się z fanami informacją o zapisaniu Olympii na lekcje tenisa. Uprzedzając pytania kibiców podkreśliła jednocześnie, że to nie ona wystąpi w roli nauczycielki. Następnie z uśmiechem dodała, że wybrany do pracy z dziewczynką trener aż do spotkania z nią na korcie nie miała pojęcia, kim jest nowa uczennica. Wcześniej dane było mu jedynie poznać imię młodej tenisowej adeptki. Nie mógł on więc mieć pojęcia jak wyjątkowy czeka go egzamin.

Serena Williams nie ukrywała towarzyszącej jej tego dnia ekscytacji. Przed pierwszym treningiem Olympii próbowała nawet zachęcić córkę do wspólnego prześledzenia nagrania jednego ze swoich niedawnych meczów. Jak zobaczyć można na udostępnionym przez nią wideo podczas wyświetlania skrótów pojedynku z Marią Sakkari Amerykanka komentowała istotne jej zdaniem fragmenty gry. Trzylatka nie była jednak szczególnie zainteresowana udzielanymi jej przez mamę poradami, a czas wolała poświęcić na obejrzenie bajki.

Ostrawa. Drugi tytuł w sezonie dla Sabałenki!

/ Dominika Opala , źródło: własne , foto: AFP

Aryna Sabałenka sięgnęła po siódmy tytuł w głównym cyklu. Białorusinka pokonała w finale rodaczkę Wiktorię Azarenkę 6:2, 6:2. Było to najłatwiej wygrane spotkanie w tym tygodniu przez 22-latkę z Mińska.

Pierwsze dwa mecze Aryny Sabałenki w Ostrava Open 2020 były dla niej naprawdę wymagające. Z Cori Gauff Białorusinka odwróciła losy pojedynku z 2:5 w decydującym secie, natomiast w ćwierćfinale z Sarą Sorribes Tormo odrodziła się po przegraniu pierwszych dziesięciu gemów. W półfinale i finale jej zwycięstwa nie były już zagrożone, a 22-latka z Mińska prezentowała w nich solidny tenis. Dzięki temu mogła cieszyć się z siódmego triumfu w karierze.

Z kolei Wiktoria Azarenka, po wznowieniu gry po przerwie związanej z pandemią, odnalazła formę sprzed lat, a jej dobra dyspozycja zaprocentowała świetnymi wynikami na kortach twardych. Białorusinka zdobyła tytuł w Western & Southern Open, a także dotarła do finałów w US Open oraz w Ostrawie.

Dzisiejszy mecz finałowy można określić jako najsłabszy mecz Azarenki na kortach twardych od kiedy wznowiono rozgrywki. Wynikało to po części z dobrej gry Sabałenki, a po części z tego, iż starsza z tenisistek miała problemy ze zdrowiem.

Finał w Ostrawie był wyrównany do piątego gema. Wtedy to Sabałenka do zera zdołała przełamać przeciwniczkę i od tego momentu przejęła całkowitą kontrolę nad meczem. W siódmym gemie dołożyła kolejnego breaka, a po 36 minutach objęła prowadzenie 1:0 w setach.

Obie tenisistki grały niezwykle agresywnie i nie zwalniały ręki. Różnicę robiła regularność i popełnianie błędów. Tych było więcej po stronie Azarenki, natomiast Sabałenka imponowała solidnością. W trzecim gemie uzyskała trzecie przełamanie w spotkaniu, a 31-latka z Mińska poprosiła o przerwę medyczną.

Po wznowieniu gry dalej dominowała mniej utytułowana zawodniczka, choć Azarenka zdołała odrobić częściowo straty, dzięki solidnemu returnowi. Na więcej nie było jej jednak stać. Dyskomfort spowodowany kontuzją był widoczny i widać było, że dwukrotna mistrzyni Australian Open nie jest w stanie nawiązać wyrównanej walki. Tym samym po 68 minutach gry Sabałenka cieszyła się z drugiego tytułu w tym sezonie. Pierwszy wywalczyła w lutym podczas Qatar Total Open.


Wyniki

Finał singla:

Aryna Sabałenka (Białoruś, 3) – Wiktoria Azarenka (Białoruś, 4) 6:2, 6:2

Iga Świątek na 10-dniowej kwarantannie. Wszystko przez spotkanie z prezydentem

/ Maciej Pietrasik , źródło: Twitter/Dzień dobry TVN, foto: AFP

Iga Świątek została poddana 10-dniowej kwarantannie ze względu na możliwość zakażenia koronawirusem. Chorobę wykryto bowiem u Andrzeja Dudy. Polka została niedawno odznaczona przez urzędującego prezydenta.

W piątek niedawna zwyciężczyni Roland Garros gościła w Pałacu Prezydenckim. Z rąk Andrzeja Dudy odebrała Złoty Krzyż Zasługi. Dość niespodziewanie wizyta ta ma dalsze, niezbyt przyjemne konsekwencje.

Okazało się bowiem, że prezydent zachorował na COVID-19. Test miał wykonany tego samego dnia, gdy spotkał się z tenisistką. Dziś rano oficjalnie podano jego wyniki.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami wszystkie osoby, które miały ostatnio kontakt z Andrzejem Dudą, muszą poddać się 10-dniowej kwarantannie. Wśród nich jest również tenisistka oraz jej ojciec.

Ani ja, ani członkowie mojego teamu nie mamy objawów koronawirusa. Wykonujemy testy regularnie. Zgodnie z obowiązującymi procedurami poddajemy się kwarantannie. Badania powtórzymy za trzy dni. Życzymy wszystkim dużo zdrowia, uważajcie na siebie! – napisała Świątek na Twitterze.

Dziwaczna sytuacja i historia. Jest to tak dynamiczne. To wszystko gwałtownie się wydarzyło. Iga czuje się normalnie. Zabezpieczamy się z racji tego, że są takie, a nie inne przepisy. Dla ogólnego bezpieczeństwa zostałem w domu. Iga również – mówił w programie „Dzień Dobry TVN” Tomasz Świątek.

Evans, Pouille i Krajinović zmieniają trenerów

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Tennishead, Essentially Sports, własne, foto: AFP

Dan Evans, Lucas Pouille nie mogą zaliczyć ostatnich miesięcy do udanych. Wielkimi krokami zbliża się koniec sezonu, a dla reprezentantów Wielkiej Brytanii i Francji kończy się też współpraca z dotychczasowymi szkoleniowcami. Dość niespodziewanie obecnego trenera porzuca też Filip Krajinović.

Dan Evans od listopada 2015 roku współpracował ze swoim rodakiem Markiem Hiltonem. Trener pozostał ze swoim podopiecznym nawet kiedy tego zawieszono na przełomie 2017 i 2018 roku na kilka miesięcy za wykrycie w jego organizmie kokainy. Bardzo słabe wyniki Evansa po wznowieniu sezonu 2020 sprawiły jednak, że ich wspólna droga dobiegła końca. Od czasu wznowienia rozgrywek, nie licząc trwającego turnieju w Antwerpii, Evans wygrał zaledwie dwa mecze. Wspólnie doszli do wniosku, że wraz z końcem sezonu czas się rozstać. Hilton powrócić ma do pracy w brytyjskiej federacji. Ich współpracy nie uratował nawet osiągnięty przez Evansa półfinał w Antwerpii.

Lucas Pouille od grudnia 2018 pracował z Amelie Mauresmo. Początek ich współpracy był imponujący. Francuz osiągnął swój życiowy sukces, docierając do półfinału ubiegłorocznego Australian Open. W kolejnych miesiącach nie było już tak kolorowo. Pouille osiągnął kilka solidnych wyników, jak choćby półfinał w Metz, ale nie grał już tak dobrze jak w Melbourne. W tym sezonie problemy zdrowotne sprawiły, że jedynym występem Pouille’a w oficjalnym turnieju challenger w Indian Wells na początku marca. Odpadł z niego już po swoim pierwszym meczu. Być może pojawi się jeszcze podczas turnieju w Paryżu na początku listopada. Rozbrat z Mauresmo ponoć wynika jednak z sytuacji trenerki. W czasie pandemii, jako matka dwójki dzieci, ma problem z podróżami po świecie. Z Pouille’em pozostaje jednak drugi trener Loic Courteau.

Najbardziej zaskakująca jest decyzja Filipa Krajinovicia o tym, by porzucić Janko Tipsarevicia. Serb osiągał całkiem przyzwoite wyniki, jak choćby ćwierćfinał Western & Southern Open, a ich współpracę chwalił nawet Novak Dżoković. Spadek formy Serb zanotował dopiero w ostatnich tygodniach, przegrywając chociażby już w pierwszej rundzie Roland Garros. Czas pokaże, czy decyzja o zakończeniu współpracy z Tipsareviciem była słuszna.

Wiedeń. Hurkacz zacznie od spotkania z kwalifikantem

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Turniej ATP Tour 500 w Wiedniu będzie przedostatnim startem Huberta Hurkacza w sezonie 2020. Polak zacznie zmagania w stolicy Austrii od spotkania z kwalifikantem. Później mogą czekać go pojedynki z Diego Schwartzmanem oraz Novakiem Dżokoviciem.

Zatrucie pokarmowe sprawiło, że Hubert Hurkacz nie mógł zagrać w drugich zawodach ATP w Kolonii – w pierwszym turnieju osiągnął ćwierćfinał. W tym sezonie Polaka zobaczymy jeszcze w Wiedniu oraz w zawodach ATP Masters 1000 w paryskiej hali Bercy.

Wrocławianin w stolicy Austrii nie mógł liczyć na rozstawienie, ale z pewnością może mówić o dobrym losowaniu, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą rundę. Na początek nasz tenisista zmierzy się bowiem z jednym z kwalifikantów. Jeśli chodzi o tenisistów z eliminacji, to zdecydowanie najgroźniejszym rywalem wydaje się Vasek Pospisil.

Jeżeli Hurkacz wygra pierwszy mecz, w drugiej rundzie zmierzy się z lepszym z pary Duszan Lajović – Diego Schwartzman. Pojedynek z Argentyńczykiem byłby okazją do rewanżu za niedawną porażkę w Rzymie. Ewentualny ćwierćfinał to z kolei najpewniej mecz z liderem światowego rankingu, Novakiem Dżokoviciem. Do tego jednak daleka droga.

W stolicy Austrii zagrają również między innymi Dominic Thiem, Stefanos Tsitsipas oraz Daniił Miedwiediew. Reprezentant gospodarzy zmierzy się z wracającym po kontuzji Keim Nishikorim, Greka czeka mecz z Janem-Lennardem Struffem, a Rosjanina pojedynek z Alexem de Minaurem.

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom Hurkacz nie zagra jednak w deblu. W grze podwójnej mamy za to Łukasza Kubota i Marcelo Melo, rozstawionych z numerem trzy. Polsko-brazylijski duet trafił w pierwszej rundzie na Ravena Klaasena oraz Jeana-Juliena Rojera.

Ostrawa. Białoruskie starcie w finale

/ Dominika Opala , źródło: własne , foto: AFP

Wiktoria Azarenka i Aryna Sabałenka zmierzą się w niedzielnym finale w Ostrava Open. Pierwsza z Białorusinek pokonała w półfinale Marię Sakkari, natomiast druga z reprezentantek Białorusi okazała się lepsza od Jennifer Brady.

Po wznowieniu rozgrywek po przerwie pandemicznej, Wiktoria Azarenka imponuje formą. Białorusinka wygrała Western & Southern Open, dotarła do finału US Open, a w niedzielę powalczy o najwyższe trofeum w Ostrawie. Będzie to 40. mecz o mistrzostwo w karierze dwukrotnej mistrzyni Australian Open.

W sobotę także potwierdziła dobrą dyspozycję w starciu z Marią Sakkari. Było to pierwsze spotkanie tych tenisistek, jednak początek meczu pokazał, że Azarenka doskonale wiedziała, co robić. Była liderka rankingu zdobyła pierwszych pięć gemów i całkowicie dominowała na korcie. Greczynka miała problemy z regularnością i z odpieraniem ataków rywalki. Tym samym po 33 minutach set powędrował na konto wyżej notowanej zawodniczki.

Druga odsłona rozpoczęła się podobnie do poprzedniej. Ponownie to Azarenka przejmowała inicjatywę i nie pozwalała rozwinąć skrzydeł Sakkari, wychodząc na prowadzenie 4:0. Od tego momentu atenka zaczęła grać nieco solidniej i popełniała mniej błędów. Udało jej się nawet, pierwszy raz w pojedynku, przełamać podanie Białorusinki. Końcówka spotkania była niezwykle zacięta, ale Azarenka nie straciła pewności siebie i kontrolowała sytuację. W efekcie po 98 minutach gry odniosła zwycięstwo i awansowała do trzeciego finału w tym sezonie.

Rywalką Azarenki w walce o tytuł będzie jej rodaczka, Aryna Sabałenka. Białorusinka miała trochę problemów w poprzednich rundach, jednak w półfinale z Jennifer Brady poradziła sobie bez większych nerwów. Było to pierwsze dwusetowe zwycięstwo turniejowej „trójki” w tym tygodniu.

Sabałenka solidnie rozpoczęła pojedynek, dwukrotnie przełamując rywalkę i wychodząc na prowadzenie 5:1. Białorusinka szczególnie dobrze spisywała się przy returnie, o czym świadczą wszystkie wykorzystane szanse na przełamanie. W końcówce partii otwarcia, w poczynania Sabałenki wkradł się moment dekoncentracji przez co straciła dwa gemy, ale nie przeszkodziło jej to w zapisaniu seta na swoją korzyść.

Druga odsłona rozpoczęła się od breaka dla faworytki meczu i tej przewagi nie oddała już do końca. Brady miała jeszcze szanse na odrobienie strat w ósmym gemie, ale Amerykanka nie zdołała odebrać serwisu rywalce. Po 77 minutach gry Sabałenka mogła cieszyć się z awansu do finału. Białorusinka będzie miała okazję na zdobycie drugiego tytułu w tym roku. W lutym była najlepsza podczas Qatar Total Open.

Azarenka i Sabałenka spotkały się wcześniej dwukrotnie. Dwa razy miało to miejsce podczas US Open. W 2019 roku lepsza okazała się młodsza z Białorusinek, natomiast w tym roku to Azarenka była górą. Początek finału Ostrava Open zaplanowano na 14:30.

 


Wyniki

Półfinały singla:

Aryna Sabałenka (Białoruś, 3) – Jennifer Brady (USA) 6:4, 6:4

Wiktoria Azarenka (Białoruś, 4) – Maria Sakkari (Grecja) 6:1, 6:3