US Open. Taylor Townsend i Katerina Siniakova mistrzyniami w grze podwójnej

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Katerina Siniakova i Taylor Townsend sięgnęły po tytuł mistrzowski w rywalizacji par deblowych US Open 2026. W meczu finałowym czesko-amerykański duet uporał się z Robin Montgomery i Ashlyn Krueger. Triumf w Nowym Jorku sprawia, że tenisistka naszych południowych sąsiadów oraz reprezentantka Stanów Zjednoczonych sięgnęły po karierowego Wielkiego Szlema w grze podwójnej.

W półfinałach singla pań zobaczyliśmy dwie reprezentantki gospodarzy. Jednak ani Jessica Pegula ani Coco Gauff nie zdołały wygrać swych pojedynków i zameldować się w meczu finałowym. Za to trzy Amerykanki obejrzeli kibice, którzy w piątek popołudniu polskiego czasu zasiedli na trybunach Arthur Ashe Stadium, aby emocjonować się finałem w grze podwójnej kobiet.

Po jednej stronie siatki stanęły grające dzieki dzikiej karcie Robin Montgomery oraz Ashlyn Krueger. Z kolei na przeciwko pojawiły sie – Katerina Siniakova oraz Taylor Townsend. Mimo, że faworytkami był duet z zawodniczką z Europy, rywalki się nie przelękły. Przełamanie już przy pierwszej nadarzającej się okazji sprawiło, że Amerykanki na pierwszą przerwę schodziły z prowadzeniem 3:0. Co prawda turniejowe „jedynki” zdołały odrobić straty, doprowadzając do stanu 4:4. Jednak w dwunastym gemie ponownie lepszy okazał się duet odbierający serwis i to Montgomery z Krueger zapisały na swe konto pierwszą odsłonę. W kolejnych dwóch setach faworytki przejęły inicjatywę na korcie centralnym. Czego efektem było wygranie dwunastu z czternastu rozegranych gemów.

Tym samym po 115 minutach gry z czwartego wspólnego tytułu wielkoszlemowego mogły się cieszyć Taylor Townsend oraz Katerina Siniakova. Zwyciężając podczas Wimbledonu 2024, Australian Open 2025 oraz tegorocznego Rolanda Garrosa i na US Open Amerykanka i Czeszka skompletowały karierowego Wielkiego Szlema. Dla zawodniczki naszych południowych sąsiadów to drugie takie osiągnięcie w karierze. Poprzednio cztery najważniejsze turnieje w grze podwójnej tenisistka Hradec Kralovych wygrała u boku Barbory Krejczikovej, kompletując karierowego Wielkiego Szlema w 2022 roku.


Wyniki

Finał:

K. Siniakova, T. Townsend (Czechy, USA, 1) – A. Krueger, R. Montgomery (USA, USA, WC) 5:7, 6:0, 6:2

Sewilla. Finał gry podwójnej nie dla Szymona Kielana

/ Hanna Pałuska , źródło: własne , foto: Lotos PZT Polish Tour

W ubiegłym tygodniu Szymon Kielan i Joran Vliegen pokonali doświadczonych deblistów Inigo Cervantesa i Denysa Mołczanowa. Tym razem jednak musieli uznać ich wyższość. Polak i Belg przegrali 2:6, 6:1, 6-10 w półfinale turnieju ATP 125 Challenger w Sewilli.

W walce o finał Szymon Kielan i Joran Vliegen podjęli parę Inigo Cervantes/Denys Mołczanow. Nie minęło dużo czasu od ich ostatniego pojedynku – dokładnie dziewięć dni. W poprzednim tygodniu w Porto polsko-belgijski duet zwyciężył w dwóch setach.

Już od samego początku przeciwnicy pokazali, że wyciągnęli wnioski z ostatniej porażki. Od stanu 2:2 wygrali pięć gemów z rzędu, przełamując podanie Polaka i Belga dwukrotnie. Po blisko 30 minutach gry byli blisko awansu do finału.

W drugiej partii sytuacja zmieniła się na korzyść Kielana i Vliegena. Zdobyli trzy gemy z rzędu i zapewnili sobie dużą przewagę nad przeciwnikami. Co prawda w trzecim gemie polsko-belgijski duet musiał obronić trzech break pointów, ale wyszedł z opresji. Hiszpan i Ukrainiec wygrali tylko jednego gema w tym secie, a o losach spotkania zadecydował super tie-break.

Decydująca rozgrywka nie poszła po myśli Kielana i Vliegena. Od stanu 1:1 rywale wygrali pięć punktów z rzędu i już do końca meczu utrzymali prowadzenie. Polak i Belg obronili trzy piłki meczowej, ale czwartej już nie dali rady. Tym samym pożegnali się z hiszpańskim turniejem.


Wyniki

Półfinał gry podwójnej:

Inigo Cervantes, Denys Mołczanow (Hiszpania, Ukraina) – Szymon Kielan, Joran Vliegen (Polska, Belgia) – 6:2, 1:6, 10-6

Stambuł. Maks Kaśnikowski lepszy od najwyżej rozstawionego Włocha

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Paweł Rychter

Maks Kaśnikowski odniósł trzecie zwycięstwo z rzędu. W ćwierćfinale turnieju w Stambule pokonał najwyżej rozstawionego Francesco Maestrelliego 6:0, 2:6, 6:1 i powalczy o finał.

Maks Kaśnikowski świetnie sobie radzi w turnieju w stolicy Turcji. Po zwycięstwach nad Marrero Curbelo i Langmo, przyszedł czas podjąć najwyżej rozstawionego Francesco Maestrelliego. Zawodnicy grali ze sobą dotychczas raz. Miało to miejsce dwa lata temu we Włoszech. Wtedy Kaśnikowski wygrał 6:3, 6:3.

Pierwszy set zaczął się rewelacyjnie dla Polaka, który wygrał wszystkie sześć gemów. Przełamał podanie rywala trzykrotnie i zwyciężył w tej partii 6:0. Zdobył łącznie 28 punktów, podczas gdy przeciwnik o 18 mniej. To drugi raz w tym turnieju, kiedy Polak wygrał seta, nie tracąc żadnego gema.

Druga odsłona spotkania miała zupełnie odwrotny przebieg. Do głosu doszedł Maestrelli, który zdobył cztery pierwsze gemy. Polak nie zdołał odrobić dwóch strat serwisu i tym samym Włoch doprowadził do wyrównania w setach.

W decydującej partii Kaśnikowski nie dopuścił, aby sytuacja z drugiego seta się powtórzyła i szybko wyszedł na prowadzenie. Zdobył pięć gemów z rzędu i był blisko triumfu. Rywal zapisał łącznie jednego gema na swoim koncie. Po godzinie i 45 minutach gry Warszawianin mógł cieszyć się z awansu do półfinału i z drugiego zwycięstwa nad Włochem w karierze.

O finał Kaśnikowski powalczy z reprezentantem Japonii Jayem Dylanem Hara Friendem.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Maks Kaśnikowski (Polska, 6) – Francesco Maestrelli (Włochy, 1) – 6:0, 2:6, 6:1

Finał US Open: Sabalenka i Rybakina, ustępująca i nowa liderka rankingu

/ Maciej Myrta / tennisratio.com , źródło: Maciej Myrta / tennisratio.com, foto: Peter Figura

W finale singla kobiet w US Open zagrają Aryna Sabalenka i Elena Rybakina, ustępująca i nowa liderka rankingu WTA. Białorusinka broni tytułu, choć wiadomo już, że przynajmniej na chwilę ustąpi miejsca na tronie swojej sobotniej rywalce. Obie doszły do finału w wielkim stylu, gładko przechodząc pierwsze rundy i wytrzymując ciśnienie w bojach z klasowymi rywalkami w decydujących fazach turnieju – obiektywnie to starcie dwóch najlepszych obecnie zawodniczek na kortach twardych.

Turniej potwierdził wysoki poziom światowej czołówki i rosnącą powtarzalność wyników najlepszych zawodniczek. Cztery najwyżej rozstawione tenisistki grały w półfinałach wielkoszlemowego turnieju ostatni raz na Wimbledonie w 2009 roku, a w US Open jeszcze wcześniej, w 1975, gdy kort dzieliły takie legendy jak Chris Evert i Martina Navratilova. To również pierwszy od 1994 roku przypadek, gdy te same zawodniczki spotykają się w finałach obu wielkoszlemowych turniejów na twardej w jednym sezonie – poprzednio w finałach Australian Open i US Open zmierzyły się Steffi Graf i Arantxa Sánchez Vicario.

O prowadzenie w rankingu walczyły wszystkie cztery półfinalistki, ale rozstrzygnęło się ono już po ćwierćfinałach. Elena Rybakina zachowała wtedy zimną krew, odrobiła stratę seta i wygrała zacięte trzysetowe spotkanie z Qinwen Zheng – mistrzynią olimpijską, która grała w Nowym Jorku jako kwalifikantka i zapisała się w historii, odwracając mecze z Igą Świątek i Madison Keys ze stanu 0:5 w secie. Kto zakończy sezon jako liderka, pozostaje kwestią otwartą, ale półfinały, w których Rybakina I Sabalenka wyeliminowały Coco Gauff i Jessicę Pegulę, pozwoliły im odskoczyć rywalkom w rankingu WTA Race i umocniły je w roli dwóch głównych kandydatek do prymatu na koniec roku.

Rybakina: chłodna głowa w dwóch meczach pod presją

Poza liczbami ogromną rolę w sukcesie Rybakiny w tych dwóch tygodniach odegrała odporność psychiczna. Kazaszka, nazywana potocznie „Ice Queen”, niemal nigdy nie okazuje emocji wokół tego, co dzieje się na korcie, nawet przy przełomowych osiągnięciach w rodzaju wielkoszlemowego tytułu czy objęcia prowadzenia w rankingu. Ta postawa była kluczem do wygrania dwóch ostatnich meczów, rozegranych pod ogromną presją.

Cała narracja wokół ćwierćfinału z Zheng toczyła się wokół możliwości zapewnienia sobie pozycji liderki. Mecz nie układał się po myśli Kazaszki: przegrała pierwszego seta, a choć w drugim pokazała swoje mocne strony, trzeci mógł potoczyć się rozmaicie. Przy stanie 3:4 Rybakina broniła break pointa i pokazała stalowe nerwy, kończąc wymianę pewnym zagraniem wygrywającym. Podobnie było w kilku innych sytuacjach, gdy wynik nie szedł w jej stronę, a ona wyciągała w trakcie wymian zagrania wyglądające na ryzykowne, które kończyły się efektownymi punktami.

Prawdziwym testem nerwów okazał się jednak półfinał z Gauff. Wypełniony po brzegi, żywiołowy Arthur Ashe Stadium dopingował w całości swoją rodaczkę, co wywierało na Kazaszce dużą presję. Na dodatek Amerykanka od początku neutralizowała jej atuty, grając bardzo głęboko przy returnie i doskonale pozycjonując się w obronie. Rybakina musiała zmienić podejście i wyraźnie podnieść jakość zagrań: w pierwszym secie popełniła aż 18 błędów niewymuszonych, w dwóch kolejnych już odpowiednio 10 i 11. Choć serwis pozostaje jej najmocniejszą stroną, szczególnie w dwóch ostatnich setach sprawiała Amerykance problemy również returnem, spychając ją do defensywy zagraniami blisko linii końcowej.

W decydującym secie serwowała przy stanie 5:3 i została przełamana, ale nie spanikowała – w kolejnym gemie wypracowała przełamanie, które zadecydowało o jej awansie do finału. Oba mecze, z Zheng i z Gauff, wygrała po przegranym pierwszym secie. Elastyczność taktyczna i chłodna głowa pozwoliły jej przejść spotkanie trudne zarówno tenisowo, jak i emocjonalnie.

Sabalenka: cierpliwość zamiast szarży

Mimo bardzo gładkiego wejścia w turniej Sabalenka również musiała się napracować w decydujących fazach, zwłaszcza w ćwierćfinale. Do tej rundy doszła bez straty seta, ale czekała tam na nią świeża mistrzyni Wimbledonu Linda Noskova. W trzeciej partii Białorusinka znalazła się pod ścianą, przegrywając 2:4 z przełamaniem. Zachowała jednak zimną krew: szybko odrobiła stratę, przełamując Czeszkę do zera, a potem mądrze konstruowała punkty w super tie-breaku.

Sabalenka przetrwała nawałnicę Noskovej, która zagrała aż 18 asów i 46 zagrań wygrywających przy jedynie 25 błędach niewymuszonych – to był mecz na bardzo wysokim poziomie. Znana z siły uderzeń Białorusinka potrafiła nie szarżować i cierpliwie budować punkty, gdy zachodziła taka potrzeba. Ta sama strategia dała doskonały efekt w półfinale z Pegulą: Sabalenka rozegrała przy własnym podaniu tylko 6 pressure points, wygrywając 5 z nich, w tym jedynego break pointa, i kompletnie zdominowała drugi serwis rywalki, biorąc aż 74 procent punktów po jej drugim podaniu.

Serwis i statystyki

Na tle pozostałych zawodniczek, które dotarły do decydujących faz turnieju, obie finalistki wyraźnie się wyróżniały. Serwują mocno i skutecznie: Rybakina ma w tym turnieju 42 asy, Sabalenka 39, w tym 12 w ćwierćfinale z Noskovą i 7 w półfinale z Pegulą.

Rybakina ani razu nie zeszła w Nowym Jorku poniżej 75 procent skuteczności pierwszego podania, notując choćby 87 procent z Naomi Osaką w czwartej rundzie i 80 procent z Zheng w ćwierćfinale, którego stawką było prowadzenie w rankingu. Sabalenka ma w tym turnieju niższe wartości punktów po pierwszym podaniu, ale jej serwis nadal pozostaje bardzo skuteczny – w półfinale z Pegulą broniła tylko jednego break pointa i nie straciła podania. Ma też nieco lepsze liczby przy drugim serwisie, co jest istotne o tyle, że trafia pierwszym podaniem znacznie rzadziej od Kazaszki, zarówno w tym turnieju, jak i w całym okresie rankingowym – różnica sięga 7-8 punktów procentowych na korzyść Białorusinki.

Rybakina eksponuje w tych dwóch tygodniach swoje najmocniejsze strony, ale patrząc na liczby, to Sabalenka jest bardziej uniwersalna i tworzy więcej zagrożenia na korcie, z wyśmienitymi wynikami przy returnie. Wygrała 65 procent punktów po drugim podaniu rywalek i 40 procent gemów returnowych – to ogromne liczby, wyraźnie wyższe niż jej własne z ostatnich 52 tygodni, co wskazuje, że przywiozła do Nowego Jorku swoją najlepszą formę.

W szerszym przekroju statystyki obu zawodniczek są bardzo wyrównane, a niewielkie przewagi po obu stronach dobrze odzwierciedlają ich znane atuty. Rybakina świetnie korzysta z pierwszego serwisu i doskonale broni break pointów, Sabalenka ma nieznaczną przewagę w poszczególnych składowych returnu, wygrywa o kilka procent więcej gemów przy podaniu rywalek i tworzy około 0,3 pressure points więcej na gem returnowy. Mimo słabego jak na siebie sezonu na kortach ziemnych i trawiastych Białorusinka ma też odrobinę lepszy bilans w całym okresie rankingowym: w tym roku zanotowała tylko 8 porażek, a na twardej zaledwie trzy. Jedna z nich ważyła jednak bardzo dużo, bo była to przegrana z Rybakiną w finale Australian Open, która miała kolosalny wpływ na zmianę na pozycji liderki rankingu, dokonującą się w najbliższy poniedziałek.

Osiemnasty pojedynek, siódmy finał

Sabalenka i Rybakina znają się bardzo dobrze – to będzie ich osiemnaste spotkanie w cyklu WTA. Białorusinka prowadzi w bilansie bezpośrednich pojedynków 10-7, ale więcej niż same liczby waży ranga tych meczów. Obie od kilku sezonów stanowią o sile kobiecej czołówki i ich starcia są zawsze walką wagi ciężkiej. Tylko raz trafiły na siebie we wcześniejszej rundzie niż ćwierćfinał, na Wimbledonie w 2021 roku; wszystkie kolejne czternaście spotkań to mecze decydujących faz dużych turniejów albo WTA Finals.

W sobotę zagrają siódmy wspólny finał, trzeci wielkoszlemowy. Sabalenka wygrała w trzech setach finał Australian Open w 2023 roku, a w tym sezonie Rybakina zrewanżowała się jej, fantastycznie rozpoczynając rok i sięgając po drugi wielkoszlemowy tytuł w karierze. Nastąpiło to niemal trzy miesiące po poprzednim dużym finale między nimi, w którym Kazaszka wygrała WTA Finals. Rewanż przyszedł szybko: Sabalenka pokonała ją w pasjonującym finale Indian Wells, rozstrzygniętym 8:6 w tie-breaku trzeciego seta, w którym obie miały po piłce meczowej. To był początek jej marszu po dublet Indian Wells i Miami – w półfinale na Florydzie ponownie ograła Rybakinę, tym razem dość gładko w dwóch setach, w ich ostatnim dotychczasowym pojedynku.

Ich mecze to historia wzlotów i upadków po obu stronach. Rybakina nie wykorzystała piłki meczowej w finale Indian Wells, a jeszcze bardziej dramatyczny przebieg miał ćwierćfinał zeszłorocznego turnieju WTA 500 w Berlinie, kiedy Sabalenka odwróciła losy decydującego tie-breaka, przegrywając w nim 2:6 i wygrywając sześć piłek z rzędu.

W sobotę każda z nich gra jednak o co innego. Sabalenka broni tytułu i szansy na to, żeby oddanie prowadzenia w rankingu okazało się przystankiem, a nie zwrotem; Rybakina, mając pozycję liderki już zapewnioną, całą uwagę może skierować na tytuł.

 


Maciej Myrta

tennisratio.com

Phan Thiet. Peliwo odpadł w ćwierćfinale

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Wczesnym rankiem czasu polskiego swój występ w Wietnamie kontynuował Filip Peliwo. Nasz reprezentant przegrał w ćwierćfinale.

W turnieju w Phan Thiet Peliwo wygrał już dwa spotkania a na jego drodze do półfinału stanął Arthur Weber (405. ATP). Francuz został w azjatyckich zawodach rozstawiony z numerem ósmym, więc był delikatnym faworytem starcia z Polakiem.

W pierwszym secie panowie mieli problem z utrzymaniem podania. W dwunastu gemach miało miejsce aż sześć przełamań – po trzy dla każdego z graczy. Do rozstrzygnięcia seta potrzebny był zatem tie-break, którego wygrał Francuz. Filip miał przy tym czego żałować – w dodatkowym gemie prowadził 5-3, ale nie udało mu się utrzymać tej przewagi.

W drugiej partii faworyt mocniej nacisnął na Peliwo. Polak nie dał rady odpowiedzieć skutecznie i przegrał dość wyraźnie – 2:6. W półfinale w Wietnamie zagra zatem Weber.

 


Wyniki

 

Phan Thiet (ćwierćfinał mężczyzn):

A. Weber (Francja, 8) – F. Peliwo 7:6(5) 6:2

US Open. Jelena Rybakina spróbuje zakończyć serię Aryny Sabalenki

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Aryna Sabalenka i Jelena Rybakina wystąpią w finale US Open 2026. Ustępująca liderka rankingu rywalizuje o trzeci z rzędu triumf na kortach w Nowym Jorku. Z kolei obecna druga rakieta świata stanie przed szansą na trzeci triumf wielkoszlemowy, ale pierwszy w Stanach Zjednoczonych. 

Podczas ostatniej w sezonie lewy Wielkiego Szlema rozstrzygnie się nie tylko rywalizacja o tytuł mistrzowski. Już wiadomo również kto w najnowszym notowaniu zestawienia najlepszych tenisistek świata, będzie na pierwszym miejscu. Wygranie pięciu spotkań i awans do 1/2 finału sprawił, że nową liderką rankingu WTA po zakończeniu rywalizacji na Flushing Meadows zostanie Jelena Rybakina.

Kazaszka, która przed rokiem ustanowiła swój najlepszy wynik za Oceanem – czwartą rundę – w tym roku jest już w finale. W półfinale po raz drugi w tym roku turniejowa „dwójka” pokonała Coco Gauff. Chociaż podobnie jak w sierpniu w Toronto pierwszego seta wygrała Amerykanka.

Losy pierwsze odsłony rozstrzygnęły się w szóstym gemie. W nim swą jedyną okazję na przełamanie podania rywalki wykorzystała mistrzyni imprezy z 2023 roku. W drugim secie Jelena Rybakina prowadziła 4:1, aby pozwolić rywalce na odrobienie strat. Jednak końcówka ponownie należała do Kazaszki, która doprowadziła do decydującej odsłony, wygrywając dwa gemy z rzędu. W decydującej części meczu kluczowa okazała się końcówka. Trzy ostatnie gemy zapisały na swe konto zawodniczki odbierające serwis. O jedno przełamanie w tej części spotkania lepsza okazała się dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa. W ten sposób to ona trzeci raz w karierze wystąpi w finale imprezy wielkoszlemowej.

Rywalką nadchodzącej światowej jedynki w meczu o tytuł będzie Aryna Sabalenka. Obrończyni tytułu kontynuuje serię wygranych pojedynków na kortach w Nowym Jorku. Ustępująca liderka rankingu to mistrzyni dwóch ostatnich edycji US Open. W tym roku turniejowa „jedynka” wygrała już sześć spotkań. Tym samym w przypadku finałowego zwycięstwa nad Jeleną Rybakiną będzie mogła się pochwalić zwycięstwem w 21 meczach z rzędu w Nowym Jorku. Ostatnią zawodniczką, która trzy lata z rzędu wygrała US Open była w latach 2012-2014 Serena Williams.

Szansę wyrównania wyniku słynnej Amerykanki liderka rankingu WTA wywalczyła sobie, pokonując w meczu 1/2 finału Jessicę Pegulę. Spotkanie przebiegło pod dyktando obrończyni tytułu. Gdy w pierwszej partii zdawało się, że panie będą musiały rozegrać trzynastego gema, przed tie-breakiem swój serwis oddała reprezentantka gospodarzy. W drugiej partii finalistka z 2024 roku kolejne dwa razy straciła serwis. Dzięki temu to Aryna Sabalenka zameldowała się w trzecim finale US Open z rzędu.

Tym samym Aryna Sabalenka jest piątą tenisistką od 1988 roku, która jako liderka rankingu dotarła do co najmniej pięciu finałów imprez wielkoszlemowych. Wcześniej tej sztuki dokonały – Steffi Graf (20 meczów o tytuł jako światowa jedynka), Serena Williams (14) oraz Monica Seles i Martina Hingis (obie po 9 finałów w roli liderek rankingu).


Wyniki

Półfinały:

Aryna Sabalenka (1) – Jessica Pegula (USA, 3) 7:5, 6:2

Jelena Rybakina (Kazachstan, 2) – Coco Gauff (USA, 4)

Sewilla. Szymon Kielan w półfinale

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Artur Rolak

Szymon Kielan i Joran Vliegen awansowali do półfinału turnieju ATP Challenger w Sewilli. W meczu ćwierćfinałowym Polak i Belg po supertiebreaku wygrali z Mario Mansillą Diezem i Tiago Pereirą.

Szymon Kielan i Joran Vliegen walczyli o awans do półfinału Challengera rozgrywanego w Sewilli. W ćwierćfinale polsko-belgijski duet zmierzył się z Mario Mansillą Diazem i Tiago Pereirą. Hiszpan z Portugalczykiem w pierwszej rundzie wyeliminowali najwyżej rozstawionych Davida Stevensona i Marcusa Willisa.

W pierwszym secie doszło aż do pięciu przełamań z rzędu. Trzy z nich należały do duetu Mario Mansilla Diez/Tiago Pereira. Dzięki temu Hiszpan i Portugalczyk po wykorzystaniu pierwszej piłki setowej wygrali 6:4 w inaugurującej partii. Mansilla Diez i Pereira byli o krok wygrania całego spotkania. W drugim secie zdobyli przełamanie na 5:4, ale serwując na awans, stracili podanie. Kielan i Vliegen wrócili do gry. Po zwycięstwie w tiebreaku 7:5 wyrównali stan rywalizacji w meczu.

O losach awansu zdecydował supertiebreak. Szymon Kielan i Joran Vliegen odskoczyli w drugiej części decydującej odsłony. Od wyniku 5:4 zaliczyli serię czterech kolejnych punktów. Tym samym doczekali się piłki meczowej. Wykorzystali trzecią szansę na triumf, więc zwyciężyli 10:6. W półfinale Polak i Belg zagrają z Inigo Cervantesem i Denysem Molchanowem.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Szymon Kielan/Joran Vliegen (Polska/Belgia) – Mario Mansilla Diez/Tiago Pereira (Hiszpania/Portugalia) 4:6, 7:6 (5), 10:6

Genua. Półfinał nie dla Polaków

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Karolina Kiraga-Rychter

Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski odpadli z turnieju rangi Challenger w Genui. Najwyżej rozstawiony duet przegrał w ćwierćfinale z reprezentantami Włoch.

Dla Drzewieckiego i Matuszewskiego był to pierwszy mecz w turnieju, gdyż w pierwszej rundzie Polacy otrzymali walkowera od rywali. O półfinał polski debel rozstawiony z jedynką zmierzył się z Francesco Fortim i Filippo Romanim. Włosi byli zmotywowani podczas zmagań w swojej ojczyźnie. Duet Forti/Romani potwierdził to w początkowej fazie meczu, wychodząc na prowadzenie 3:1. Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski odrobili stratę przełamania, gdy rywale serwowali na wygranie seta. Niestety, Polacy nie odwrócili losów tej partii. Włoscy tenisiści odpowiedzieli breakiem za breaka. Potem zamknęli rywalizację w pierwszej odsłonie, wygrywając gema chociaż przegrywali w nim 0:40.

Drugi set należał do Karola Drzewieckiego i Piotra Matuszewskiego. Polscy debliści odskoczyli na 4:1. W tej partii nie stracili już podania i zwyciężyli 6:3. Włosi sprawili jednak niespodziankę, wygrywając po supertiebreaku. W nim Forti i Romani objęli prowadzenie 5:0. Polacy nie zdołali już dogonić rywali. Reprezentanci gospodarzy zwyciężyli 10:6 i awansowali do półfinału. Z turnieju odpadli jedyni polscy debliści, a tym samym najwyżej rozstawieni zawodnicy.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Francesco Forti/Filippo Romano (Włochy/Włochy) – Karol Drzewiecki/Piotr Matuszewski (Polska/Polska, 1) 7:5, 3:6, 10:6

Antalya. Weronika Falkowska odpada z imprezy deblowej

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: Ksawery Styka

Rozstawiona z „jedynką” para Weronika Falkowska/ Dalila Jakupović w zaledwie godzinę i trzynaście minut pożegnały się z turniejem. Po wtorkowym zwycięstwie nad Sandrą Samir i Radką Zelickovą nie wydawało się, by miały odpaść z imprezy już w kolejnej rundzie, jednak dziś bezdyskusyjnie lepsze okazały się rywalki i to właśnie one awansowały do półfinału. 

Berfu Cengiz oraz Ipek Oz, bo to właśnie o nich mowa były na korcie absolutnie lepsze pod każdym względem. W całym spotkaniu serwis straciły tylko raz, same z kolei aż czterokrotnie przełamywały Polkę i Słowenkę. Nasza reprezentantka i jej deblowa partnerka najbardziej mogą żałować punktu przy stanie 40:40 w dziesiątym gemie pierwszego seta. Wtedy to bowiem miały okazję, by doprowadzić do wyrównania, ale niestety górą były rywalki, które po czterdziestu trzech minutach wyszły na prowadzenie 1-0. 

Druga partia zaś była już kompletnie pod kontrolą tenisistek gospodarzy, które w błyskawicznym tempie wypracowały sobie przewagę i nie wypuściły jej aż do samego końca. Tym samym po zaledwie półgodzinie gry zamknęły seta i mogły cieszyć się z awansu do najlepszej czwórki tureckiego turnieju. 

Tam natomiast czeka ich spotkanie z rozstawionym z numerem „4” duetem Kucmova/Laboutkova, który w podobnie ekspresowym tempie pokonał dzisiaj bułgarsko-chorwacką parę Rasitsa Dencheva/Mariana Drazić.


Wyniki

Antalya, ćwierćfinał, debel: 

Ipek Oz/Berfu Cengiz (Turcja, Turcja) – Weronika Falkowska/Delila Jakupović (Polska, Słowenia, 1) – 6:4, 6:1

Phan Thiet. Filip Peliwo w ćwierćfinale

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Dla najlepszych tenisistów świata azjatycka cześć sezonu zacznie się po US Open. Gracze szerokiego zaplecza rozpoczęli ją jednak nieco wcześniej – w Wietnamie skutecznie gra Filip Peliwo.

Nasz reprezentant bierze udział w challengerze w Phan Thiet. Impreza toczy się na kortach twardych a w 1/8 finału Filip zmierzył się z Kento Miyoshim.

Japończyk jest klasyfikowany na 467. miejscu rankingu, więc znajduje się wyżej od Polaka (560.). Ta różnica nie przeszkodziła jednak Filipowi wygrać i to bez starty seta. W pierwszej partii Peliwo zwyciężył po tie-breaku zaś w drugiej poradził sobie jeszcze sprawniej. Przełamanie w szóstym gemie dało mu ostatecznie wynik 6:3 i awans do kolejnej rundy. W niej czeka już Francuz Arthur Weber (405. ATP), który jest rozstawiony z numerem ósmym.

 


Wyniki

 

Phan Thiet (druga runda mężczyzn):

F. Peliwo – K. Miyoshi (Japonia) 7:6(2) 6:3