US Open 2026: zapowiedź turnieju kobiet i analiza drabinki
US Open zamyka tegoroczny cykl wielkoszlemowy, a losowanie skojarzyło polskie singlistki ze znajomymi nazwiskami w wypadku pomyślnego wyniku pierwszych meczów. Maja Chwalińska na otwarcie trafiła na Taylor Townsend i jest na kolizyjnej ścieżce z zawodniczkami które pokonywały ją w dwóch ostatnich turniejach. Magdalena Fręch i Magda Linette mogą zagrać ze sobą już w drugiej rundzie, a Iga Świątek ma przed sobą drabinkę, w której ćwierćfinał oznaczałby kolejne w tym miesiącu spotkanie z Eleną Rybakiną.
Ćwiartka pierwsza: Sabalenka szuka formy, Chwalińska przed trudnym otwarciem
Aryna Sabalenka przystępuje do turnieju w słabszym momencie sezonu. W trzech ostatnich startach nie dotarła nawet do ćwierćfinału, a na ostatni finał czeka od ośmiu turniejów, od Miami, które wygrała.
Rozpoczyna od meczu z Camilą Osorio. Kolumbijka ma w tym sezonie bilans 8-11 na kortach twardych w drabinkach głównych WTA. Zawodniczki spotkały się dwukrotnie i oba mecze wygrała Sabalenka, choć ostatni raz grały ze sobą w 2023 roku.
Już w trzeciej rundzie na Sabalenkę może czekać Barbora Krejcikova. Była mistrzyni Roland Garrosa i Wimbledonu powoli wraca do formy i wróciła do grona zawodniczek rozstawionych, tym razem z numerem 27. W bilansie bezpośrednich spotkań, po ośmiu meczach, prowadzi Sabalenka 7-1.
Nie są to jedyne mistrzynie wielkoszlemowe w tej ćwiartce. Drugą najwyżej rozstawioną zawodniczką, z numerem 6, jest najnowsza mistrzyni wielkoszlemowa z Wimbledonu, Linda Noskova, którą drabinka wskazuje jako rywalkę Sabalenki w ćwierćfinale. Grały ze sobą dwa razy, ostatnio w Indian Wells, i oba mecze wygrała Sabalenka. Noskova ma jednak dość mizerne osiągi na kortach twardych, w tym sezonie 11-8, a półfinał w Indian Wells, zakończony właśnie porażką z Sabalenką, to jej jedyny turniej na tej nawierzchni, w którym dotarła choćby do ćwierćfinału.
Maja Chwalińska jest w tej ćwiartce rozstawiona z numerem 20, ale losowanie miała niełatwe, bo rozpoczyna przeciwko Taylor Townsend. Amerykanka jest specjalistką od debla, lecz w singlu też potrafi postraszyć. Postawiła się Świątek na Wimbledonie w pierwszej rundzie, wygrywając jednego seta, a pół roku temu grała w finale WTA 250 w Austin na kortach twardych. Nigdy dotąd się nie spotkały, a różnica doświadczenia na tej nawierzchni jest ogromna. Chwalińska rozegrała w karierze jedenaście meczów na twardej w drabinkach głównych i wygrała cztery. 30-letnia Townsend rozegrała ich 115 i wygrała 55 co wskazuje kolosalną różnicę w doświadczeniu.
Jeśli Chwalińska przejdzie pierwszą rundę, dalsza część drabinki zawiera nazwiska znane jej z ostatnich tygodni. W czwartek odpadła w pierwszym meczu WTA 500 w Monterrey z Alycią Parks po trzech setach, a Parks może na nią trafić, o ile pokona Taylah Preston z Australii. W potencjalnej trzeciej rundzie, pierwszej, w której mogą zagrać ze sobą zawodniczki rozstawione, czeka Diana Shnaider. Chwalińska ograła ją w półfinale Roland Garrosa, ale przegrała z nią w dwóch setach w Cincinnati przed półtora tygodnia. Shnaider w pierwszej rundzie trafi na Darię Snigur, mistrzynię WTA 250 z Pragi z zeszłego miesiąca. To najmocniejsze zestawienie pierwszej rundy w tej ćwiartce.
Warto też uważać na Martę Kostyuk, która gra świetny sezon: półfinały dwóch ostatnich wielkich szlemów, tytuł w Madrycie, ostatnio ćwierćfinał w Cincinnati przegrany z Gauff oraz bilans 33-8 w cyklu WTA. Jeśli Anisimova nie obroni punktów za swój zeszłoroczny finał US Open, a Ukrainka sama dobrze zagra, stanie przed dużą szansą na pierwszy w karierze awans do czołowej dziesiątki.
Ćwiartka druga: Pegula i grono czekających na pierwszy szlem
Druga ćwiartka jest zdominowana przez zawodniczki, które są w świetnej formie w tym sezonie, ale wciąż czekają na pierwszy tytuł wielkoszlemowy.
Jessica Pegula ma w tym sezonie najwięcej zwycięstw w cyklu WTA ze wszystkich zawodniczek, 45, i jest trzecia w rankingu. Grała w finale w Cincinnati, gdzie dość gładko przegrała z Gauff. To był jej trzeci z rzędu przegrany finał, wliczając Waszyngton i wcześniejszy Berlin na trawie. Gra jednak bardzo równo i liczy na to, że w końcu sięgnie po pierwszy tytuł.
Zaczyna od meczu z Eleną Gabrielą Ruse, a w drugiej rundzie czeka ją pojedynek z jedną z utytułowanych Amerykanek. Venus Williams i Sofia Kenin dostały dzikie karty i grają między sobą. 46-letnia Williams czeka na przełamanie serii piętnastu porażek z rzędu. Kenin przez ostatnie dwa, trzy sezony próbowała wrócić do czołówki, ale wypadła z pierwszej setki i na próżno szukać u niej powrotu do dyspozycji, która sześć lat temu pozwoliła jej wygrać Australian Open, mimo że ma dopiero 27 lat.
W czwartej rundzie Pegula może trafić na Soranę Cirsteę. To ostatni turniej wielkoszlemowy Rumunki, która najlepszy sezon w karierze gra na sam jej koniec: bilans 36-13 i awans na najwyższe w karierze 17. miejsce, pierwszy raz w czołowej dwudziestce.
Cirstea już w trzeciej rundzie może z kolei zagrać z Jasmine Paolini. Włoszka ma za sobą bardzo średni sezon, wraca do rywalizacji po przerwie od Wimbledonu, ma bilans 16-13 i po kilkudziesięciu tygodniach z rzędu w czołowej dziesiątce spadła na 20. miejsce w rankingu.
W kolejnym możliwym starciu czwartej rundy mogą trafić na siebie Karolina Muchova i Elina Svitolina. Muchova wreszcie wygrała w tym sezonie tytuł WTA 1000, a ostatnio grała w finale Wimbledonu, przegranym dopiero w decydującym secie. Svitolina ma bilans 41-12 i gra bardzo równo, choć w Cincinnati musiała wycofać się w trakcie turnieju z powodu urazu. W tym tygodniu zagrała jeszcze w pokazowym turnieju miksta na US Open w parze z Monfilsem. Wygrała go właśnie Muchova, w parze z Jakubem Mensikiem.
Ćwiartka trzecia: Fręch i Linette liczą na polski pojedynek
Trzecia ćwiartka to dwie Polki, które mogą szybko wpaść na siebie, o ile przejdą pierwszą rundę.
Magdalena Fręch ma na papierze bardzo trudne zadanie, bo trafiła na rozstawioną z numerem 14 Ivę Jovic. Osiemnastolatka jest jedną z najszybciej rozwijających się zawodniczek w cyklu, ale jej ostatnie dokonania na nawierzchni twardej nie są wybitne. Po Australian Open, gdzie doszła do ćwierćfinału, ani razu nie wygrała w jednym turnieju choćby dwóch meczów.
Fręch miała spory dołek formy, który ciągnął się od marca i awansu do finału WTA 500 w Meridzie aż do wznowienia rozgrywek na kortach twardych. Jej kampania w Waszyngtonie, Toronto i Cincinnati była jednak naprawdę udana, bo trzykrotnie odpadała jedynie z zawodniczkami z najwyższej światowej półki: dwukrotnie z Pegulą, za każdym razem urywając jej seta, i raz z Rybakiną po naprawdę wyrównanym meczu. Do tego wygrała w tych trzech turniejach cztery mecze, ogrywając między innymi Jelenę Ostapenko i Ann Li. Patrząc na obecną trajektorię formy, wcale nie jest w tym starciu na straconej pozycji.
W wypadku awansu Fręch trafi na Magdę Linette, która czeka na rywalkę z kwalifikacji i po tylko jednym wygranym meczu w ostatnich pięciu turniejach będzie liczyła na przełamanie. Zwyciężczyni tego możliwego polskiego pojedynku w dalszej fazie może trafić na Alexandrę Ealę, która jest w dobrej formie i ostatnio wygrała WTA 500 w Waszyngtonie. Ogólnie jest to trudne losowanie.
Z faworytek Mirra Andreeva szuka powrotu do formy po wygraniu Roland Garrosa. Miała słaby sezon trawiasty, a dopiero w Cincinnati wygrała od tamtej pory dwa mecze w jednym turnieju. Ostatnie zwycięstwo odnotowała tam z Janice Tjen i właśnie z Indonezyjką, sklasyfikowaną na 35. miejscu, spotka się w pierwszej rundzie. Patrząc na sam ranking, to bardzo mocna para, choć różnica klas zawodniczek jest duża.
Jeśli Andreeva przejdzie przez swoje pierwsze przeszkody w drabince, w ćwierćfinale może trafić na Coco Gauff. Amerykanka wygrała WTA 1000 w Cincinnati, gdzie widać było, że zdecydowanie poprawiła serwis, zawodzący ją dużo mniej niż w zeszłorocznym sezonie na kortach twardych, i będzie próbowała powtórzyć sukces z US Open sprzed trzech lat.
Wcześniej, już w czwartej rundzie, Andreeva może jednak trafić na Amandę Anisimovą, która broni punktów za zeszłoroczny finał US Open. Amerykanka była ostatnio w ćwierćfinale w Cincinnati, choć ten sezon jest dla niej średni: tylko raz zagrała w półfinale, w lutym w Dubaju, miała problemy z urazami i zmiany w sztabie szkoleniowym.
To właśnie występ z zeszłorocznego US Open stawia Anisimovą na czele heatmapy dla tej ćwiartki, bo Andreeva i Gauff miewały w tym sezonie różne momenty na kortach twardych.
Ćwiartka czwarta: Świątek, Rybakina i stawka pozycji liderki
Iga Świątek może po raz kolejny trafić na swojej drodze na Elenę Rybakinę, po tym jak grały ze sobą w finale w Toronto, a później w Cincinnati, gdzie Kazaszka skreczowała po pięciu gemach.
Rybakina walczy o to, żeby zostać liderką rankingu WTA. Nie broni wielu punktów, bo rok temu dotarła tylko do czwartej rundy, za to Sabalence odpadnie 2000 punktów za wygraną. Tylko powtórka sukcesu z zeszłego roku daje Sabalence matematyczną szansę na to, żeby po US Open znaleźć się przed Rybakiną. O ile zmiana na fotelu liderki jest bardzo możliwa już po tym szlemie, o tyle rywalizacja o to, kto będzie numerem jeden na koniec sezonu, jest dużo bardziej zacięta. Tam również prowadzi Rybakina, ale różnice są naprawdę niewielkie, bo w grze są też Andreeva, Pegula i Gauff. Pierwszą piątkę dzieli tylko 618 punktów, a w zasięgu tysiąca punktów jest również Svitolina.
Dużo zależy od zdrowia Rybakiny, która w wielkich szlemach jest bardzo nierówna. Wygrała Australian Open, co było jej drugim sukcesem wielkoszlemowym, ale Roland Garros i Wimbledon skończyły się dla niej szybko, na drugiej i trzeciej rundzie.
Świątek rozpoczyna z Chinką Xiyu Wang. To będzie ich trzecie spotkanie, po dwóch na kortach ziemnych w 2024 roku, obu wygranych przez Polkę bez straty seta. Świątek w końcu znalazła swój rytm w amerykańskiej części sezonu, wygrywając dziesięć meczów z rzędu, i dopiero Pegula zatrzymała ją w półfinale Cincinnati. Pierwszy w tym sezonie tytuł, wywalczony w Toronto, i poprawa formy stawiają ją w gronie kandydatek do zwycięstwa, po tym jak wygrała tu wcześniej w 2022 roku.
Z potencjalnych rywalek przed Rybakiną pierwsza rozstawiona to Marie Bouzkova w możliwej trzeciej rundzie. Czwarta runda to byłaby Belinda Bencic albo mistrzyni Australian Open 2025 Madison Keys. W bilansie bezpośrednich spotkań z Bencic Świątek prowadzi 5-2, choć przegrała ich ostatni mecz na United Cup na początku sezonu. Z Keys ma rachunek do wyrównania za półfinał tamtego Australian Open, w którym zagrały pasjonujące spotkanie, zakończone długą trzysetówką na korzyść Amerykanki.
Rybakina, zanim dotrze do możliwego ćwierćfinału ze Świątek, w czwartej rundzie może trafić na Naomi Osakę. Byłby to pojedynek dwóch zawodniczek z absolutnie najlepszymi statystykami serwisowymi na tle reszty tej części drabinki, a Rybakina to właśnie serwisowi zawdzięcza swoje tegoroczne osiągnięcia, prowadząc w statystykach pierwszego podania, wygranych gemów serwisowych i obronionych break pointów.
Maciej Myrta






