US Open. Carlos Alcaraz zmienia swoje priorytety

/ Marcin Boniecki , źródło: X/jmgmoron/"The Times", foto: Peter Figura

Carlos Alcaraz nie jest już w grupie tenisistów domagających się, by większa część przychodów z wielkoszlemowych turniejów trafiała do bezpośrednio do zawodników – poinformował brytyjski dziennik „The Times”. Jak donosi gazeta, Hiszpan widzi większy problem w tenisowym kalendarzu.

Siedmiokrotny zdobywca wielkoszlemowych tytułów powrócił do rywalizacji po kilku miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją nadgarstka. Jak przekazała brytyjska gazeta Alcaraz zmienił w tym czasie swoje priorytety.

Część zawodników, w tym Jannik Sinner, Aryna Sabalenka i Coco Gauff, dążą do wprowadzenia postulatu, aby większość dochodów z turnieju rangi wielkiego szlema trafiała bezpośrednio do kieszeni tenisistów. „The Times” twierdzi, że Carlos Alcaraz zdystansował się od tej grupy. Spory o udział w przychodach spadły na drugi plan. Pierwszorzędną sprawą dla trzeciej rakiety świata jest teraz bowiem napięty kalendarz turniejowy.

Hiszpan chciałby się skupić na zmniejszeniu obciążenia treningowego. Niedawno oznajmił nawet, że zamierza zrobić sobie dłuższą przerwę, aby w pełni się zregenerować. Jednocześnie w publikacji zaznaczono, że Alcaraz nie sprzeciwia się inicjatywie czołowych tenisistów, lecz obecnie tylko zmienił swoje priorytety.

 

Phan Thiet. Trudna przeprawa Filipa Peliwy

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Filip Peliwo od zwycięstwa rozpoczął rywalizację w Challengerze w Phan Thiet. W pierwszym meczu turnieju w Wietnamie wygrał w trzech setach z Grigorijem Łomakinem.

W pierwszej rundzie Peliwo trafił na Grigorija Łomakina, który przebrnął wcześniej przez kwalifikacje. Polak jako 560. zawodnik rankingu był faworytem w starciu z Kazachem zajmującym 906. pozycję. Pierwszy set to potwierdził, gdyż Filip Peliwo pewnie zwyciężył 6:1. Nic nie zapowiadało problemów polskiego tenisisty w pojedynku z dużo niżej notowanym przeciwnikiem. W drugiej partii nasz reprezentant stracił podanie na 2:3 i później już nie odrobił straty. Przegrał 4:6 i doszło do decydującej odsłony.

Dzięki przełamaniu na 5:3 Peliwo wypracował świetną sytuację. Jednak nie skorzystał z tej okazji. Grigorij Łomakin zdobył breaka w ostatnim momencie. Ostatecznie doszło do tiebreaka. W nim po zwycięstwo mógł sięgnąć Kazach. Prowadził już 6:4, ale Polak obronił dwie piłki meczowe. Peliwo poszedł za ciosem i wygrał 8:6, triumfując w emocjonujących okolicznościach. W drugiej rundzie reprezentant Polski zmierzy się z Kentą Miyoshim. Japończyk wyeliminował najwyżej rozstawionego Moise Kouamego.


Wyniki

Pierwsza runda:

Filip Peliwo (Polska) – Grigorij Łomakin (Kazachstan, Q) 6:1, 4:6, 7:6 (6)

Ćwierćfinały US Open kobiet: cztery szlagiery i otwarta walka o prowadzenie w rankingu

/ Maciej Myrta / tennisratio.com , źródło: Maciej Myrta / tennisratio.com, foto: Peter Figura

Do ćwierćfinałów singla kobiet w US Open dotarło sześć z ośmiu najwyżej rozstawionych zawodniczek, a w tym gronie znalazły się mistrzynie czterech ostatnich turniejów wielkoszlemowych. Stawką jest nie tylko tytuł, ale też pozycja liderki rankingu WTA, o którą wciąż walczą cztery tenisistki.

Aryna Sabalenka prowadzi w rankingu nieprzerwanie od 20 października 2024 i żeby utrzymać pozycję, musi wygrać cały turniej. Nawet to nie wystarczy, jeśli Elena Rybakina pokona Qinwen Zheng i dotrze do półfinału – wtedy Kazaszka obejmie prowadzenie niezależnie od wyniku obrończyni tytułu. Szanse mają jeszcze Jessica Pegula i Coco Gauff: każda z nich zostanie liderką, jeśli sięgnie po tytuł, a Rybakina nie dojdzie do półfinału.

Aryna Sabalenka – Linda Noskova

Przed Aryną Sabalenką pierwszy poważny test na drodze do obrony tytułu. Rywalką jest Linda Noskova, mistrzyni tegorocznego Wimbledonu, ale na nawierzchni twardej Czeszka radzi sobie w tym sezonie przeciętnie. Tylko raz awansowała na niej przynajmniej do ćwierćfinału – w Indian Wells, gdzie w półfinale zatrzymała ją właśnie Sabalenka.

Do ćwierćfinału w Nowym Jorku Noskova dotarła po bardzo trudnym meczu z dobrze dysponowaną w tym sezonie Martą Kostyuk. Potrzebowała czasu, żeby zamknąć to spotkanie: w drugim secie miała dwie piłki meczowe przy własnym podaniu, nie wykorzystała ich i wygraną musiała wyszarpać w decydujących gemach trzeciej partii. Zrobiła to mimo że rywalka zaserwowała dziewięć asów, a ona sama ani jednego, przy sześciu podwójnych błędach i ujemnym bilansie zagrań kończących do błędów niewymuszonych (27-37).

Sabalenka zaczęła sezon świetnie. Po rozczarowaniu finałem Australian Open, przegranym z Rybakiną, sięgnęła po dublet Indian Wells i Miami. Część ziemna i trawiasta wypadły już znacznie gorzej, przynosząc kilka nieoczekiwanych porażek, a seria ciągnęła się dalej w Toronto i Cincinnati, gdzie ani razu nie dotarła do ćwierćfinału. Losowanie US Open okazało się dla niej łaskawe: w pierwszych czterech meczach ani razu nie trafiła na zawodniczkę z czołowej pięćdziesiątki, a rywalki nie potrafiły nawiązać z nią sensownej walki. Wszystkie cztery spotkania wygrała w dwóch setach, w żadnym nie tracąc więcej niż cztery gemy, a w trzeciej rundzie nie musiała bronić ani jednego break pointa. Więcej problemów sprawiła jej dopiero Taylor Townsend, która w pierwszej rundzie wyeliminowała Maję Chwalińską i niespodziewanie dotarła do czwartej rundy – Sabalenka oddała w tym meczu aż cztery gemy serwisowe i wygrała tylko 31 procent punktów po drugim podaniu.

W statystykach z ostatnich 52 tygodni na kortach twardych Sabalenka ma nad Noskovą wyraźną przewagę na każdej płaszczyźnie. Podobnie wygląda to w samym US Open, choć inaczej rozłożone. Serwisowo obie wygrywają w tym turnieju po 80 procent gemów, ale przy returnie różnica jest miażdżąca: obrończyni tytułu wygrała 57 procent gemów returnowych, biorąc 44 procent punktów po pierwszym podaniu rywalek (przy 36 procentach Noskovej) i aż 67,3 procent po drugim – o dziesięć punktów procentowych więcej niż Czeszka, która sama notuje bardzo dobre 57,4 procent.

Przewagę Sabalenki widać też w pressure points. Białorusinka broni ich mniej więcej o 0,4 na gem mniej od rywalki i o tyle samo więcej kreuje przy returnie. W Nowym Jorku ta różnica jest jeszcze większa: w pierwszym tygodniu rozgrywała średnio 1,14 pressure points na gem serwisowy, przy 1,78 Noskovej, a przy returnie tworzyła ich 2,49 wobec 1,80 Czeszki. Liczby z samego turnieju wypadają lepiej niż jej całoroczny dorobek na twardej, ale trzeba wziąć poprawkę na poziom dotychczasowych rywalek.

Bilans bezpośrednich spotkań również przemawia za Sabalenką. Grały dotąd dwa razy, oba mecze na twardej i oba wygrała Białorusinka. Ostatni, pół roku temu w Indian Wells, zakończył się wynikiem 6:3, 6:4, a Sabalenka prowadziła w obu setach od startu do mety.

Jessica Pegula – Emma Navarro

Jessica Pegula w wieku 32 lat wciąż goni pierwszy tytuł wielkoszlemowy. Tym razem finalistka z 2024 roku może rozbić bank, bo przy korzystnym układzie pozostałych wyników zwycięstwo w turnieju od razu nagrodziłoby ją pozycją liderki rankingu – co odzwierciedlałoby jej status najbardziej równej zawodniczki na najwyższym poziomie. Wygrana w ćwierćfinale będzie jej pięćdziesiątym zwycięstwem w tym sezonie; obecnie ma ich 49, najwięcej w cyklu, przed Rybakiną (46), Sabalenką, Gauff i Andreevą (po 44). Aż 33 z nich odniosła na twardej, również najwięcej ze wszystkich w 2026 roku.

Duży udział miała w tym cała część sezonu przed US Open, gdy Amerykanka dotarła do finałów w Waszyngtonie i Toronto, choć oba przegrała – ten drugi z Gauff dość jednostronnie. Jej droga do ćwierćfinału nie była gładka. W drugiej rundzie trafiła na mistrzynię Australian Open z 2020 roku Sofię Kenin, w trzeciej na Leylah Fernandez, z którą musiała odrabiać straty po przegranym 1:6 pierwszym secie. W czwartej rundzie pewnie pokonała Soranę Cirsteę – Rumunkę, która w pożegnalnym sezonie kariery gra swój najlepszy tenis i awansowała do czołowej dwudziestki. Cirstea przegrała z nią również w Cincinnati, ale tamten mecz był znacznie trudniejszy; tym razem Pegula miała wszystko pod względną kontrolą.

Emma Navarro pozbierała się po bardzo trudnym początku sezonu, naznaczonym głównie problemami zdrowotnymi. Przełomem były majowa wygrana w turnieju WTA 500 w Strasburgu na kortach ziemnych i finał w Nottingham na trawie. Na twardej szło jej dotąd znacznie gorzej – w całym sezonie dotarła na tej nawierzchni tylko do ćwierćfinału w Adelajdzie w styczniu. Zaczęła od bardzo trudnej batalii z Lois Boisson, rozstrzygniętej w trzech setach i dwóch tie-breakach; to z tego meczu pochodzi nagranie, które obiegło internet, z radością Amerykanki uchwyconą razem z rozbijającą w tle rakietę Boisson. Ani ono, ani ciężka druga runda z rodaczką Caty McNally nie zapowiadały, że Navarro pokona w trzeciej rundzie świetnie dysponowaną Karolinę Muchovą, i to w dwóch setach – było to jej trzecie w tym sezonie zwycięstwo nad zawodniczką z czołowej dziesiątki. Bardzo dobrze zagrała też w czwartej rundzie z Anną Kalinską, wygrywając 6:4, 6:2. Dwa lata temu była już w półfinale US Open, w sezonie, który zakończyła w pierwszej dziesiątce rankingu.

Na kortach twardych Pegula wygrywa z Navarro we wszystkich statystykach, ale w samym US Open są obszary, w których młodsza z Amerykanek radzi sobie bardzo dobrze. Wykorzystuje o sześć punktów procentowych więcej break pointów od faworyzowanej rywalki i skutecznie atakuje drugie podanie – w tym turnieju wygrała 59,5 procent punktów po returnie drugiego serwisu, przy 48,3 procent Peguli.

Bilans bezpośrednich spotkań nie jest już dla niej optymistyczny. Grały cztery razy, wszystkie mecze wygrała Pegula, w tym trzy na twardej. Ostatni, bardzo niedawno w Cincinnati, zakończył się wynikiem 7:5, 6:2.

Elena Rybakina – Qinwen Zheng

Qinwen Zheng dokonała rzeczy niemożliwej i historia jej awansu do ćwierćfinału zapisze się w tenisowych annałach. W czwartej rundzie Chinka była praktycznie za burtą turnieju, przegrywając 0:5 w decydującym secie z Madison Keys. Odrobiła całą stratę, obroniła piłkę meczową przy podaniu rywalki i wygrała tę partię 7:5. W kolejnym rozegranym secie, otwierającym spotkanie z Igą Świątek, zrobiła dokładnie to samo. Nie radziła sobie z Polką od początku meczu, oddała pierwsze pięć gemów i znów musiała gonić wynik – po drodze wyszarpała dwa zacięte gemy przy podaniu Świątek, w których rywalka miała łącznie trzy piłki setowe. Dwa razy z rzędu, w dwóch kolejnych meczach, odrobiła stratę 0:5 w secie, broniąc po drodze zarówno piłki meczowej, jak i piłek setowych.

Wcześniejsza droga Zheng również była bardzo trudna. Mistrzyni olimpijska z 2024 roku przystąpiła do turnieju na dużym zakręcie kariery. Cały sezon 2025 straciła przez przewlekły uraz łokcia, który skończył się operacją i przerwami w grze, a te nie przynosiły oczekiwanych rezultatów – nie była zdrowa i nie mogła wrócić do swojego najwyższego, regularnego poziomu. Wypadła przez to z pierwszej setki rankingu i do US Open musiała przebijać się przez kwalifikacje. Po nich pierwsze dwa mecze w drabince głównej, jeszcze przed spotkaniami z Keys i Świątek, również trwały trzy sety.

Zdrowa Zheng grająca na swoim poziomie to przede wszystkim mocno i skutecznie serwująca zawodniczka. W tym sezonie w drabinkach głównych cyklu WTA na kortach twardych notuje średnio dziewięć asów na mecz, a jej statystyki pierwszego podania i wygranych gemów serwisowych plasują ją w ścisłej czołówce stawki. Mimo to powrót sprawdzonej na najwyższym poziomie zawodniczki – mistrzyni olimpijskiej, byłej czwartej rakiety świata, która w 2024 roku otarła się o wygraną w WTA Finals – przebiega mozolnie. W tym sezonie tylko raz doszła do ćwierćfinału, w lipcu w turnieju WTA 250 w Atenach. Awans na Flushing Meadows wyrównuje jej wyniki sprzed dwóch i trzech lat, kiedy również była w ćwierćfinale, i daje spokój w dalszej odbudowie kariery: turniej zaczynała jako 121. zawodniczka rankingu, a awansuje co najmniej na 52. miejsce.

Elena Rybakina przystąpiła do US Open przed życiową szansą objęcia prowadzenia w rankingu, a więc i ze sporą presją. Reprezentantka Kazachstanu zmagała się dodatkowo z urazem, który zmusił ją do kreczu w ćwierćfinale w Cincinnati, zaledwie po pięciu gemach przeciwko Świątek. Miała około tygodnia na dojście do siebie i przed startem turnieju zapowiedziała, że jest w pełni sprawna, by walczyć w Nowym Jorku o swoje cele. Drabinka sprzyjała rozstawionej z numerem 2 27-latce: w pierwszych dwóch spotkaniach mogła powoli wchodzić na obroty bez większych tarapatów. W trzeciej rundzie trafiła na Julię Starodubcewą, Ukrainkę, która sensacyjnie wyeliminowała ją w drugiej rundzie tegorocznego Roland Garros. Mimo niewielkich turbulencji w pierwszym secie Rybakina zapewniła sobie awans do drugiego tygodnia, serwując dwanaście asów.

Tam czekał ją pierwszy na papierze poważny test – z byłą mistrzynią US Open i liderką rankingu Naomi Osaką. Był to pojedynek dwóch zawodniczek z czołówki najlepiej serwujących w cyklu, ale na korcie błyszczała tylko jedna. Osaka dotarła do czwartej rundy po wyczerpujących trzysetowych meczach z Elise Mertens i Kateřiną Siniakovą i od początku spotkania nie nadążała za tempem narzuconym w krótkich wymianach – optycznie była o pół kroku spóźniona przy zagraniach kończących znacznie świeższej rywalki. Doszły do tego błędy niewymuszone i podwójne, które ułatwiły Rybakinie zamknięcie pierwszego seta w 21 minut. W drugim Japonka próbowała się bronić, kilkakrotnie kasując break pointy serwisem, ale ostatecznie Kazaszka awansowała dalej, obie partie efektownie kończąc asami. Najtrudniejszy test okazał się pokazem jej siły i najlepszym jak dotąd meczem w tym turnieju.

Z oczywistych względów przewaga Rybakiny we wszystkich statystykach jest wyraźna, choć wykres Performance Score pokazuje, że Chinka jest zawodniczką bardzo podobnego profilu – mimo zaledwie czternastu meczów rozegranych w tym okresie rankingowym w drabinkach głównych WTA na kortach twardych.

Rybakina jest najlepiej serwującą zawodniczką nie tylko całego sezonu, ale i tego turnieju. Straciła dotąd jedynie trzy gemy serwisowe i, podobnie jak Sabalenka, awansowała do ćwierćfinału bez straty seta. Jej 92 procent wygranych gemów przy własnym podaniu wobec 72,5 procent Zheng to przepaść, ale przy returnie Chinka jej dorównuje – kreuje w tym turnieju 2,02 pressure points na gem returnowy, przy 1,92 Kazaszki.

Grały ze sobą dotąd pięć razy i cztery pojedynki wygrała Rybakina, w tym dwa w tym sezonie: w turniejach WTA 1000 w Dosze na twardej i w Madrycie na mączce. Oba były zacięte, oba skończyły się w trzech setach, a Rybakina w obu odrabiała straty po przegranej pierwszej partii. To i podobna specyfika gry obu zawodniczek zapowiadają kolejne pasjonujące spotkanie – zwłaszcza że Zheng nie ma tu nic do stracenia, a Rybakina gra bezpośrednio o prowadzenie w rankingu. Stawka jest dla niej ogromna i może to być jeden z ważniejszych meczów w karierze już pełnej znaczących tytułów.

Coco Gauff – Mirra Andreeva

Coco Gauff rozpoczęła sezon 2026 ze zmiennym szczęściem i na pierwszy tytuł czekała aż do Cincinnati, wcześniej przegrywając finały w Miami i Rzymie. Obrona tytułu w Roland Garros skończyła się dla niej na trzeciej rundzie, a przez pierwszą część sezonu wracały ciągnące się od miesięcy problemy z niestabilnym serwisem i forhendem. Sukces przyszedł dopiero w drugiej połowie sierpnia, ale gdy Amerykanka wskoczyła na właściwy poziom, do ćwierćfinału US Open dotarła z serią dziesięciu wygranych meczów z rzędu, w tym dziewięciu bez straty seta. W Nowym Jorku pokonała między innymi byłą drugą rakietę świata Paulę Badosę i wschodzącą gwiazdę, zaledwie 18-letnią Ivę Jovic, sklasyfikowaną na 14. miejscu, która w pierwszej rundzie wyeliminowała Magdalenę Fręch. Gauff nie zostawiła jej złudzeń, wygrywając 6:1, 6:4 i stwarzając stałe zagrożenie przy podaniu rywalki w dwóch krótkich setach.

Mirra Andreeva sięgnęła w tym roku po pierwszy tytuł wielkoszlemowy w karierze, wygrywając Roland Garros, ale od tego czasu trudno jej było nawiązać zarówno do tego sukcesu, jak i do dobrego początku sezonu z czterema finałami, z których trzy wygrała. Jej forma stała pod znakiem zapytania, zwłaszcza z poprzednim sezonem w pamięci: tamten również zaczął się dobrze, a końcową część na kortach twardych Rosjanka miała bardzo nieudaną i rzutem na taśmę wypadła ze składu WTA Finals, ewidentnie zdradzając objawy zmęczenia sezonem – zarówno fizycznego, jak i mentalnego.

Drabinka Andreevej miała kilka pułapek, na które piąta rakieta świata mogła się nadziać, przystępując do turnieju bez dobrej formy. Jej pierwszą rywalką była sklasyfikowana najwyżej spośród nierozstawionych, 36. w rankingu Janice Tjen, ale Indonezyjka nie jest jeszcze zweryfikowana w turniejach najwyższej rangi i różnicę klas widać było w łatwo wygranym meczu 6:2, 6:2. W drugiej rundzie Rosjanka oddała Evie Lys tylko dwa gemy, wygrywając 6:0, 6:2. W trzeciej czekała jedna z lepiej rozwijających się w tym sezonie młodych zawodniczek – 20-letnia Nikola Bartůňková, niedawno półfinalistka turnieju WTA 500 w Monterrey. Andreeva zdała ten test, odrabiając stratę przełamania w drugim secie i wygrywając zaciętego tie-breaka.

W czwartej rundzie trafiła na Anastasię Potapovą, dobrą przyjaciółkę i rodaczkę, która od tego sezonu reprezentuje Austrię i po świetnej części ziemnej wróciła do szerokiej światowej czołówki. Andreeva rozpoczęła ten mecz bardzo źle, popełniając aż 21 błędów niewymuszonych w przegranym pierwszym secie. W drugim obroniła break pointa przy stanie 2:3 i doprowadziła do trzeciej partii, w której prowadziła od początku. Spotkanie skończyło się jednak w przykry sposób: w ostatnim gemie, przy podaniu Andreevej, Potapova próbowała doślizgiem wyhamować za linią końcową i niefortunnie upadła na kort. Doznała bolesnego urazu lewego kolana, zalała się łzami i potrzebowała pilnej przerwy medycznej. Dograła mecz do końca, ale nie mogła już zagrozić rywalce, która pocieszała ją po zakończeniu spotkania.

Statystyki dzielą te zawodniczki wyraźniej, niż sugeruje bilans ich pojedynków. Na kortach twardych Andreeva lepiej radzi sobie przy własnym podaniu: w ostatnim roku wygrała 74,7 procent gemów serwisowych, ponad pięć punktów procentowych więcej od Gauff, i notuje nieznaczną przewagę we wszystkich statystykach serwisowych. Skuteczność przy returnie mają zbliżoną, za to Amerykanka znacznie lepiej gra tie-breaki – w tym okresie rankingowym wygrała na twardej osiem z dziewięciu.

W samym US Open Gauff kreuje średnio 2,16 pressure points na gem returnowy, o 0,6 więcej od rywalki, ale to Rosjanka wygrała więcej gemów przy podaniu przeciwniczek (49 do 41 procent), była dotąd bardzo skuteczna przy returnie drugiego serwisu (69 do 56 procent) i lepiej wykorzystuje swoje szanse – 65 procent zamienionych break pointów wobec 46 procent Gauff.

Historia ich pojedynków jest za to jednostronna. W cyklu WTA mierzyły się pięciokrotnie i wszystkie mecze wygrała Amerykanka, choć cztery z nich odbyły się na mączce. Jedyne spotkanie na twardej miało miejsce trzy lata temu, w drugiej rundzie US Open, i Gauff wygrała je pewnie, oddając zaledwie pięć gemów – Andreeva była wtedy na początkowym etapie kariery i debiutowała w wielkoszlemowym turnieju na tej nawierzchni. Dla Amerykanki był to jeden z kroków do wygrania całej imprezy i pierwszego wielkoszlemowego tytułu w karierze.

 


Maciej Myrta

tennisratio.com

Tenis juniorski. Alisha Ndukwu przywiozła tytuł z RPA

/ Łukasz Duraj , źródło: PZT., foto:

Polscy juniorzy nie zwalniają tempa na światowych kortach. Za nami kolejny tydzień pełen ich sporych sukcesów.

W turnieju ITF J100 w Pretorii po singlowy tytuł sięgnęła Alisha Ndukwu (Beskidzki Klub Tenisowy Advantage Bielsko-Biała). Przez całe zmagania Polka nie straciła ani jednego seta, a do tego dołożyła finał gry podwójnej.

Finał debla imprezy tej samej rangi w hiszpańskim Vic osiągnęła Marta Dudek (Akademia GKS Bełchatów), gdzie wystąpiła w parze z Nikol Nunevą z Bułgarii. W półfinale dziewczęta zatrzymały Antoninę Snochowską (Toruńska Akademia Pro Tenis).

W łotewskiej Lipawie, w turnieju ITF J60, tytuł w grze podwójnej zdobyła Aleksandra Zapława (Gdańska Akademia Tenisowa), a wśród chłopców najlepszy okazali się Michał Pielat (Sekcja tenisowa AZS Poznań) i Jan Skrzyński, który zagrał również w finale singla.

Po finale Bohdan Tomaszewski Cup, wysoką formę utrzymuje też Igor Bartnik (Calisia Tenis Pro). W Nikozji ponownie zagrał w singlowym finale, a wraz z Piotrem Szczerkiem (Calisia Tenis Pro) dotarł do finału gry podwójnej.

Z singlowego zwycięstwa cieszy się Miłosz Woźniak (KSCzarni). Polak okazał się najlepszy w Slovenskiej Lupcy, gdzie dołożył do triumfu półfinał debla z Maksymilianem Górskim (Break Klub Tenisowy).

Na finale gry podwójnej zmagania w niemieckim Passau zakończyła Amelia Bednarska (Warszawianka Klub Tenisowy).

Wszystkim zdolnym tenisistom serdecznie gratulujemy!

US Open. Coco Gauff nie zwalnia tempa, Jelena Rybakina o jedno zwycięstwo od fotela liderki rankingu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jelena Rybakina będzie ćwierćfinałową rywalką Qinwen Zheng podczas US Open 2026. Ostatnią parę tenisistek, które zagrają o miejsca w półfinałach ostatniej w sezonie lewy Wielkiego Szlema, są Coco Gauff i Mirra Andriejewa.

Po dwóch sezonach, gdy Iga Świątek dochodziła podczas US Open do 1/4 finału, w tym roku Polki zabrakło w gronie ćwierćfinalistek. Mistrzyni imprezy z 2022 roku w meczu 1/8 finału uległa Qinwen Zheng i to Chinka czekała na rywalkę, którą wyłoniło spotkanie Naomi Osaki z Jeleną Rybakiną.

Pierwszy set przebiegł pod dyktando wiceliderki rankingu, która wykorzystała dwie z trzech okazji na przełamanie serwisu rywalki i wygrała tę część spotkania 6:1. W drugiej odsłonie kluczowym okazał się siódmy gem, którego przy podaniu rywalki wygrała Kazaszka. Zawodniczka z Azji pojedynek zakończyła gemem wygranym „na sucho”. Turniejowa „dwójka” jest czwartą tenisistką w historii, która dotarła do ćwierćfinałów wszystkich imprez wielkoszlemowych w sezonie, nie tracąc seta. Wcześniej tej sztuki dokonały Venus Williams, Serena Williams oraz Aryna Sabalenka.

Stawką szóstego meczu między Jeleną Rybakiną oraz Qinwen Zheng będzie nie tylko miejsce w 1/2 finału US Open 2026. Bilans dotychczasowych spotkań jest korzystny dla wyżej notowanej z zawodniczek, która wygrywała do tej pory z Chinką czterokrotnie.

Ostatnią parą ćwierćfinałową tegorocznego US Open są Coco Gauff oraz Mirra Andriejewa. Podopieczna, która po wygraniu Rolanda Garrosa na Wimbledonie przegrała już w drugiej rundzie, w Nowym Jorku wygrała już cztery pojedynki. Jest to jej najdłuższa seria wygranych pojedynków podczas ostatniej w sezonie lewy Wielkiego Szlema. W meczu czwartej rundy tenisistka z Krasnojarska zdołała odrobić stratę seta i w trzech odsłonach pokonać Anastazję Potapovą.

W pierwszym secie panie straciły swe podanie na wczesnym etapie tej części spotkania. Gdy zanosiło się na trzynastego gema, kolejne przełamanie zapisała na swe konto reprezentantka Austrii. W drugiej odsłonie mistrzyni Rolanda Garrosa 2026 dwukrotnie odbierała podanie rywalce, ale Potapova odrobiła tylko jedną stratę. W decydującej części meczu po początkowych problemach inicjatywę na korcie przejęła Mirra Andriejewa i to ona pierwszy raz w karierze wystąpi w 1/4 finału US Open.

Rywalką tenisistki z Krasnojarska w meczu o drugi w karierze półfinał wielkoszlemowy będzie Coco Gauff. Druga rakieta Stanów Zjednoczonych, która do Nowego Jorku przyjechała po triumfie podczas turnieju WTA 1000 w Cincinnati, kontynuuje swą zwycięską serię w Wielkim Jabłku. Mistrzyni rywalizacji w 2023 wygrała już czwarty mecz z rzędu i uzupełniła grono ćwierćfinalistek.

Jednak jej mecz z Ivą Jović nie przyniósł spodziewanych emocji. Panie w tym roku już raz się mierzyły ze sobą. Wiosną na kortach w Rzymie obie tenisistki rywalizowały o 1/4 finału turnieju WTA 1000. Bardziej utytułowana z zawodniczek zwyciężyła wówczas w trzech setach, po drodze broniąc piłki meczowej. Tym razem zawodniczka z Atlanty oddała rodaczce jedynie pięć gemów.

Pierwsza odsłona rozpoczęła się od przełamania serwisu Coco Gauff. Jednak od stanu 1:0 Iva Jović przegrała kolejne sześć gemów. W drugiej partii poziom nieco się wyrównał. Ostatecznie jednak niżej notowana z zawodniczek dwukrotnie straciła podanie, samemu przełamując serwis rodaczki tylko raz. W ten sposób druga rakieta Stanów Zjednoczonych w rankingu WTA wygrała dziesiąte spotkanie z rzędu i trzeci raz w karierze zameldowała się w 1/4 finału .

 


Wyniki

Czwarta runda:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 2) – Naomi Osaka (Japonia, 13) 6:1, 6:4

Coco Gauff (USA, 4) – Iva Jović (USA, 14) 6:1, 6:4

Mirra Andriejewa (5) – Anastazja Potapova (Austria, 24) 5:7, 6:4, 6:3

US Open. Zverev i Chaczanow z wygranymi w 1/8 finału

/ Łukasz Duraj , źródło: usopen.org, foto: East News

W poniedziałkowej sesji wieczornej na stadionie Arthura Ashe’a kolejny raz zagrał Alexander Zverev, który skutecznie walczył o ćwierćfinał z Luciano Darderim.

Reprezentant Niemiec jest w Nowym Jorku najwyżej rozstawionym tenisistą, ale jego forma rośnie powoli. Po dwóch pieciosetówkach Sasza nieco przyspieszył i w kolejnej rundzie nie dał większych szans Alejandro Tabilo.

Jego włoski rywal dostał zaś w drabince numer 21. i wykonał zadanie, wynikające z takiego notowania. Luciano pokonał trzech niżej klasyfikowanych przeciwników, tracąc przy tym dwa sety.

Bilans między panami wynosi natomiast 1-1 a ich ostatni mecz w Rzymie wygrał Darderi.

Tym razem Włoch nie sprawił podobnej niespodzianki. Zverev dominował nad nim wyraźnie a groźniej – z jego punktu widzenia – było tylko w trzecim secie. Niemiec wygrał jednak tie-breaka i zagra w najlepszej ósemce.

Nieco wcześniej na korcie Loisa Armstronga mierzyli się Learner Tien i Karen Chaczanow .Amerykanin pokazał już w Nowym Jorku świetne przygotowanie kondycyjne i gotowość na długie spotkania zaś Rosjanin otworzył sobie drogę do świetnego wyniku po pokonaniu turniejowej „trójki” – Felixa Augera-Aliassime.

Panowie nie zawiedli i zagrali pięciosetowy mataron. Po trzech setach wydawało się, że bliżej wygranej jest gracz gospodarzy, ale Chaczanow nie przestraszył się stanu 1-2. Rosjanin przejął kontrolę i wygrał dwie ostatnie partie dość pewnie 6:1 i 6:4. Jego kolejnym rywalem będzie Belg Alexander Blockx.

 


Wyniki

 

US Open (czwarta runda mężczyzn):

A. Zverev (Niemcy, 1) – L. Darderi (Włochy, 21) 6:2 6:2 7:6

K. Chaczanow – L. Tien (USA, 14) 7;5, 4;6, 6;7(6), 6;1, 6;4

US Open. Blockx i Van De Zandschulp ćwierćfinalistami turnieju

/ Ksawery Styka , źródło: , foto:

Alexander Blockx i Botic van de Zandschulp wywalczyli awans do ćwierćfinału tegorocznego US Open. 21-letni Belg pokonał w czterech setach Francisco Cerundolo. Z kolei Holender zapewnił sobie miejsce w kolejnej rundzie po ponad pięciogodzinnym spotkaniu, w którym wyeliminował Arthura Geę. 

Blockx debiutował na Arthur Ashe Stadium i został pierwszym w historii reprezentantem swojego kraju, który dotarł do tej fazy nowojorskiego turnieju w rywalizacji singlistów. O wyniku spotkania zadecydowała wyższa skuteczność Belga w końcówkach trzeciego i czwartego seta. Kluczowy dla losów trzeciej partii okazał się jedenasty gem. Przy stanie 5:5 i własnym serwisie Blockx przegrywał 0:40, dając Cerundolo trzy szanse na przełamanie. Belg obronił jednak wszystkie break-pointy, wygrywając pięć punktów z rzędu opartych na fenomenalnym serwisie. W kolejnym gemie zaś, po rywalizacji na przewagi, przełamał Argentyńczyka, zamykając seta wynikiem 7:5. 

W czwartej partii było bardzo podobnie. Ponownie to tenisista z Ameryki Południowej gonił wynik i po raz kolejny nie sprostał temu zadaniu w najważniejszym momencie. W dwunastym gemie bowiem stracił podanie, gwarantując tym samym Blockxowi miejsce w ćwierćfinale. 

Awans nastąpił w skomplikowanych okolicznościach zdrowotnych, ponieważ 21-latek zmaga się z urazami nogi oraz żeber. W pomeczowej rozmowie Belg przyznał, że na wczesnym etapie rywalizacji rozważał poddanie meczu. – Od drugiego gema czułem ostry ból w żebrach. Musiałem to po prostu przetrwać. Lekarz podał mi „magiczne” leki i od trzeciego seta poczułem się znacznie lepiej – wyjaśnił zawodnik. 

Z perspektywy kolejnej rundy otwartą kwestią pozostaje jednak jego zdolność do pełnej regeneracji. Mimo szybkiej pomocy medycznej, Blockx wprost zasygnalizował obawy przed nadchodzącym ćwierćfinałem. – Nawet z tak dużą dawką leków w organizmie, wciąż to odczuwam – podsumował. 

Wygrana w czwartej rundzie bezpośrednio przekłada się na krajowe rekordy w męskim tenisie. Blockx jest zaledwie czwartym Belgiem w Erze Open, który zdołał dotrzeć do ćwierćfinału imprezy wielkoszlemowej, dołączając do historycznego grona, w którym znajdują się jedynie Filip Dewulf, Xavier Malisse i David Goffin. Jednocześnie, mając 21 lat i 158 dni, został najmłodszym reprezentantem swojego kraju na tym szczeblu turnieju Wielkiego Szlema. Poprawił tym samym dotychczasowy rekord Xaviera Malisse’a, który podczas Wimbledonu w 2002 roku miał 21 lat i 353 dni. 

Do grona ćwierćfinalistów dołączył również Botic van de Zandschulp, który po ponad pięciogodzinnej rywalizacji wyeliminował Arthura Geę, wracając ze stanu 0:2 w setach. Z perspektywy Francuza, występującego w turnieju jako „szczęśliwy przegrany”, kluczowym aspektem spotkania pozostanie brak skuteczności w domykaniu przewagi. Po zbudowaniu wyraźnego prowadzenia w pierwszych dwóch partiach (w tym bezbłędnie wygranym tie-breaku drugiego seta), Gea wypracował piłkę meczową w dogrywce trzeciej odsłony przy własnym podaniu. Holender zdołał jednak oddalić to zagrożenie, a następnie rozstrzygnął seta na swoją korzyść.  

Kolejna bezpośrednia szansa na awans dla reprezentanta Francji pojawiła się w czwartej partii, w której serwował on po zwycięstwo w całym spotkaniu. Van de Zandschulp ponownie zdołał jednak przełamać rywala w krytycznym momencie. Skuteczna obrona w tych dwóch sytuacjach pozwoliła Holendrowi na całkowite odwrócenie losów rywalizacji i wygranie piątej odsłony. W ćwierćfinale nowojorskiej imprezy jego przeciwnikiem będzie zwycięzca starcia pomiędzy Alexandrem Zverevem a Luciano Darderim. 


Wyniki

US Open, 4. runda: 

Alexander Blockx (Belgia, 28) – Francisco Cerundolo (Argentyna, 24) – 6:3, 4:6, 7:5, 7:5 

Botic Van De Zandschulp (Holandia) – Arthur Gea (Francja, LL) – 3:6, 6:7(0), 7:6(7), 7:6(3), 6:4

Koniec sześcioletniej współpracy. Mateusz Terczyński odchodzi z zespołu Hurkacza

/ Ksawery Styka , źródło: IG: Mateusz Terczyński, foto: Olga Pietrzak

Krótko po zakończeniu udziału w tegorocznym turnieju US Open, w sztabie szkoleniowym Huberta Hurkacza dochodzi do zmian kadrowych. Po sześciu latach dobiegła końca współpraca polskiego tenisisty z Mateuszem Terczyńskim. 

Na przestrzeni tego czasu rola Terczyńskiego uległa wyraźnej ewolucji – od początkowych zadań sparingpartnera, aż do objęcia stanowiska pełnoprawnego drugiego trenera. W trakcie swojej pracy w zespole stanowił on wsparcie dla zawodnika zarówno w najbardziej wymagających okresach jego kariery, jak i podczas największych sportowych sukcesów. 

Decyzję o rozstaniu oraz podsumowanie swojej pracy w tourze szkoleniowiec opublikował w poniższym komunikacie: 

„Po prawie sześciu latach ważny rozdział dobiega końca. To, co zaczęło się od roli sparingpartnera, przerodziło się w coś znacznie większego – lata podróżowania po świecie, obecność na największych tenisowych arenach i ostatecznie objęcie funkcji jednego z trenerów Hubiego. 

Jestem wdzięczny za możliwości i doświadczenia, jakie dały mi te lata. Od niezliczonych godzin na korcie treningowym po niezapomniane chwile na największych turniejach na świecie – była to podróż, która ukształtowała mnie zarówno osobiście, jak i zawodowo. 

Miałem również szczęście pracować u boku wybitnych szkoleniowców i uczyć się od nich przez te wszystkie lata, w tym od Craiga Boyntona, Nicolása Massú i Ivana Lendla. Każde z tych doświadczeń nauczyło mnie czegoś innego i odegrało ważną rolę w moim własnym rozwoju trenerskim. 

Szczególne podziękowania dla Przemysława Piotrowicza za wszystkie lata wspólnej pracy, a także dla fizjoterapeutów i całego sztabu wspierającego. Ludzie pracujący za kulisami stanowią ważną część życia w tourze i jestem wdzięczny za wszystkie wspólne doświadczenia. 

Jestem dumny z pracy, którą wykonaliśmy oraz z roli, jaką mogłem odegrać przez te lata. 

Życzę Hubiemu wszystkiego najlepszego i nieustających sukcesów w przyszłości. 

Dla mnie nadszedł czas na nowy rozdział i z niecierpliwością czekam na to, co przyniesie.”

 

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Mateusz Terczynski (@matt.terczynski)

 

Odejście Terczyńskiego to kolejna w tym sezonie zmiana w sztabie szkoleniowym Huberta Hurkacza. W kwietniu funkcję głównego trenera polskiego tenisisty objął przecież Gilles Cervara zmieniając na tym stanowisku Nicolása Massú.

Antalya. Porażka Weroniki Falkowskiej w pierwszej rundzie

/ Izabela Modrzewska , źródło: własne, foto: Andrzej Szkocki

Weronika Falkowska nie wykorzystała kilku piłek meczowych i przegrała z wyżej notowaną Elizarą Yanevą w pierwszej rundzie turnieju Challengera w Antalyi. 

O losach pierwszego seta zadecydowało wczesne przełamanie na korzyść Bułgarki. Już w drugim gemie turniejowa „piątka” wykorzystała czwartego break pointa i objęła prowadzenie. Od tego momentu całkowicie kontrolowała przebieg partii.

W drugim secie Polka wyraźnie podniosła poziom swojej gry. Dwukrotnie przełamała serwis rywalki, sama nie tracąc ani jednego gema przy własnym podaniu. W decydującej partii Falkowska prowadziła już 5:3. Pomimo straty przełamania, 26-latka miała jeszcze później trzy piłki meczowe, jednak ostatecznie o rozstrzygnięciu spotkania zadecydował tie-break. Yaneva lepiej poradziła sobie w kluczowych momentach i to ona awansowała do kolejnej rundy turnieju.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Elizara Yaneva (Bułgaria, 5) – Weronika Falkowska (Polska) 6:1, 1:6, 7:6 [4]

 

US Open. Ćwierćfinał nie dla Igi Świątek

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Peter Figura

Iga Świątek przegrała z Qinwen Zheng w meczu czwartej rundy US Open 2026. Tym samym Polka nie obroniła punktów za zeszłoroczny ćwierćfinal.

Najlepsza polska bez większych problemów zameldowała się w 1/8 finału ostatniej w sezonie lewy Wielkiego Szlema. Największe kłopoty mistrzyni imprezy z 2022 roku miała w trzeciej rundzie, gdy musiała rozegrać dwa sety zakończone Tie-breakami.

Wydarzeniem tego etapu rywalizacji był powrót jaki w meczu przeciwko Madison Keys zanotowała Qinwen Zheng. Złota medalistka olimpijska w decydującej odsłonie od stanu 0:5 wygrała siedem gemów z rzędu i zameldowała się w czwartej rundzie.

Jezeli ktokolwiek się zastanawiał jak Madison Keys mogła wypuścić seta w taki sposób, przeżył powtórkę w meczu czwartej rundy przeciwko Idze Świątek. Polka prowadziła 5:0 w pierwszej odsłonie, aby oddać rywalce kolejne siedem gemów. W drugiej odsłonie była liderka rankingu prowadziła 2:1 i miała szanse na przełamanie serwisu rywalki. Tenisistka z Państwa Środka uniknęła straty podania, aby od stanu 3:3 wygrać kolejne trzy gemu i w drugim meczu z rzędu pokonać Igę Świątek.


Wyniki

Czwarta runda:

Qinwen Zheng (Chiny, Q) – Iga Świątek (Polska, 8) 7:5, 6:3