Stambuł. Udany rewanż Maksa Kaśnikowskiego

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Paweł Rychter

Nie było to łatwe spotkanie, ale Maks Kaśnikowski może cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w turnieju ATP 75 Challenger w Stambule. Polak pokonał Ivana Marrero Curbelo 4:6, 7:5, 6:0.

Maks Kaśnikowski przeniósł się do Stambułu, gdzie wziął udział w turnieju rangi ATP Challenger. W pierwszej rundzie czekało na niego niełatwe wyzwanie. Jego rywalem był Ivan Marrero Curbelo. Zawodnicy zagrali ze sobą nieco ponad miesiąc temu. Miało to miejsce w Kozerkach, gdzie Hiszpan pokonał Polaka w trzech setach.

Kaśnikowski stracił podanie już w gemie otwarcia pierwszej partii. Rywal kilka gemów później powiększył prowadzenie. Polakowi udało się odrobić tylko część strat. Po 40 minutach gry to Hiszpan był bliżej awansu do drugiej rundy.

Drugi set mógł rozpocząć się tak jak poprzedni. Hiszpański tenisista był o krok od przełamania podania Polaka, ale nie wykorzystał trzech break pointów. Dopiął swego w piątym gemie i zmierzał w stronę zwycięstwa. Gdy serwował na zwycięstwo, Polak wrócił do gry. Doprowadził do przełamania, a następnie pozbawił szans Hiszpana na triumf i doprowadził do wyrównania.

Łącznie Kaśnikowski wygrał dziesięć gemów z rzędu. W trzeciej partii przeciwnik nie zdobył ani jednego gema. Warszawianin przełamał jego podanie trzykrotnie. Po blisko dwóch godzinach gry zameldował się w kolejnej rundzie.

Następnym rywalem Polaka będzie Amerykanin Christian Langmo.


Wyniki

Pierwsza runda:

Maks Kaśnikowski (Polska, 6)- Ivan Marrero Curbelo (Hiszpania) – 4:6, 7:5, 6:0

Koniec 150-letniej serii. Zmierzch jednoręcznego bekhendu w tenisie

/ Ksawery Styka , źródło: x:TennisTV, foto: East News

Tegoroczny US Open zamyka niezwykle długą statystyczną serię w męskim tenisie. Po raz pierwszy od inauguracyjnej edycji Wimbledonu w 1877 roku, w żadnym z półfinałów turniejów wielkoszlemowych w jednym sezonie nie wystąpi zawodnik grający jednoręcznym bekhendem. Ostatnią szansą na podtrzymanie tej passy w 2026 roku był Stefanos Tsitsipas, jednak jego porażka z Benem Sheltonem na nowojorskich kortach ostatecznie przekreśliła te szanse. 

Zakończona seria trwała nieprzerwanie przez prawie 150 lat i obejmowała aż 524 edycje turniejów wielkoszlemowych. Analizując ten rekord, należy jednak wziąć pod uwagę istotny kontekst historyczny. Bowiem przez pierwsze stulecie istnienia tej dyscypliny uderzenie oburęczne praktycznie nie funkcjonowało w profesjonalnych rozgrywkach. Obecny brak graczy z klasycznym bekhendem w decydujących fazach najważniejszych imprez jest bezpośrednim wynikiem długofalowej ewolucji tenisa. 

Do przyczyn zanikania tego uderzenia odniósł się sam Roger Federer podczas konferencji prasowej przed tegorocznym US Open. Szwajcar zwrócił uwagę na kwestie szkoleniowe, wskazując, że współcześni trenerzy przeważnie sami dorastali grając oburącz, przez co naturalnie przekazują ten system swoim podopiecznym. Drugim czynnikiem jest czas niezbędny do wypracowania odpowiedniej kontroli przy jednoręcznym bekhendzie. Gracze i szkoleniowcy częściej decydują się na wariant oburęczny, ponieważ pozwala to na szybsze osiąganie postępów w innych obszarach gry. 

Na zmianę preferencji technicznych u zawodników wpłynęła również sama dynamika rywalizacji. Federer zaznaczył, że dawny balans między akcjami przy siatce a grą z głębi kortu (mniej więcej 50/50) przesunął się zdecydowanie na korzyść gry z linii końcowej (90/10).  

W takich warunkach, szczególnie w głębokiej defensywie i przy uderzeniach w poślizgu, bekhend oburęczny wykazuje większą użyteczność. Ostatnim aspektem wymienionym przez Szwajcara jest ewolucja sprzętu, co przecież również jest niezwykle istotne. Zastosowanie sztywniejszych naciągów, nowoczesnych rakiet i cięższych piłek, w połączeniu z wolniejszymi nawierzchniami, znacznie utrudnia skuteczny atak przy użyciu jednej ręki. 

Tegoroczne rozstrzygnięcia w turniejach wielkoszlemowych wprost potwierdzają te słowa. O tym, jak rzadkie stało się to uderzenie, najlepiej świadczy fakt, że obecnie w pierwszej setce rankingu ATP znajduje się zaledwie pięciu tenisistów grających jednoręcznym bekhendem. Klasyczne rozwiązanie staje się w męskim tourze rzadkością, po prostu ustępując miejsca wariantowi oburęcznemu, który w dzisiejszych realiach taktycznych i sprzętowych gwarantuje wyższą stabilność oraz powtarzalność. 

Między stabilizacją a szybkością, czyli jak testowaliśmy buty ASICS

/ Materiał redakcyjny , źródło: Materiał redakcyjny, foto: Materiał partnera/Własne

Marka ASICS zorganizowała w Akademii Tenisowej Tenis Kozerki wydarzenie ASICS Playing Styles Event, podczas którego dostaliśmy szansę przetestowania dwóch flagowych modeli tej japońskiej marki: GEL-RESOLUTION X i SOLUTION SPEED FF 4.

Podczas spotkania ASICS zaprezentował nowe podejście do doboru obuwia tenisowego. Zamiast rozpoczynać wybór od konkretnego modelu, marka zachęca tenisistów w pierwszym kroku do zdefiniowania własnego stylu poruszania się po korcie, a w kolejnym dopasowania butów odpowiadających ich potrzebom.

 

– Koncepcja Playing Styles jest efektem blisko dwóch dekad badań prowadzonych nad biomechaniką ruchu tenisistów. Rozpoczęliśmy prace nad takim podejściem już w 2007 roku, rozwijając je zgodnie z filozofią Kaizen, zakładającą ciągłe doskonalenie produktów i rozwiązań. Wprowadzenie nowego sposobu doboru obuwia odpowiada również na potrzeby samych tenisistów. Nasze badania wykazały, że 85% graczy przywiązuje dużą wagę do znalezienia butów dopasowanych do swojego sposobu poruszania się, a 82% respondentów pozytywnie oceniło koncepcję Playing Styles pod względem przejrzystości i łatwości wyboru – mówi Daniel Bogacki, Activation Specialist w ASICS Polska.

Koncepcja Playing Styles opiera się na dwóch kluczowych czynnikach wpływających na sposób poruszania się tenisistów: szybkości i stabilizacji.

Gracze preferujący dynamiczne przemieszczanie się po całym korcie mogą wybrać model SOLUTION SPEED FF 4, natomiast osoby budujące grę na stabilności, kontroli i pewnym poruszaniu się z głębi kortu – GEL-RESOLUTION X.

W wydarzeniu uczestniczyli zarówno dziennikarze, jak i twórcy internetowi, którzy mieli okazję poznać założenia koncepcji Playing Styles, zarówno od strony teoretycznej, jak i praktycznej. Po wykładzie i prezentacji teoretycznej mieliśmy okazję wyjść na korty i osobiście przekonać się jak produkty ASICS-a sprawują się w praktyce. A że wszystko odbywało się pod okiem takich fachowców jak kapitan reprezentacji Polski Dawid Celt i były reprezentant Polski Kacper Żuk, to można było się nieźle napocić.

Nasz redaktor naczelny – Adam Romer postawił na stabilność czyli testował model GEL-RESOLUTION X, a jego syn Karol, ciągle czynny zawodnik, a także autor podcastu „Gem, set, podcast” publikowanego na Tenisklub.pl postanowił przetestować SOLUTION SPEED FF 4 czyli model dający na korcie szybkość.

– Znam różne modele butów marki ASICS, ale ten model pasuje mi najbardziej. Może trochę dlatego, że ciągle używa go też Novak Dźoković – żartował Karol Romer, który w trakcie testów rozegrał kilka  tiebreaków z Maciejem Łuczakiem, dziennikarzem Canal+, kiedyś także bardzo obiecującym tenisistą.

 – Ja za to stabilnie. Odbijając z Dawidem Celtem robiłem co mogłem, by pokazać, że jakoś sobie na korcie daję radę. Na szczęście kapitan był wyrozumiały, a ja miałem dobre buty… – relacjonował Adam Romer.

Celem nowego podejścia ASICS jest uproszczenie procesu wyboru obuwia oraz ułatwienie tenisistom znalezienia modelu najlepiej odpowiadającego ich indywidualnym potrzebom. Zamiast analizować kolejne nazwy produktów i parametry techniczne, gracze mogą rozpocząć od odpowiedzi na jedno pytanie: jak poruszam się po korcie?

Event w Kozerkach był pierwszą w Polsce okazją do praktycznego poznania koncepcji Playing Styles i pokazania, że właściwie dobrane obuwie może skuteczniej wspierać naturalny styl gry każdego tenisisty.

 

Jeśli chcecie znaleźć więcej informacji na temat koncepcji Playing Styles, szukajcie na:

www.asics.com

Tenis juniorski. Antoni Szary najlepszy w Bielsku-Białej

/ Łukasz Duraj , źródło: PZT., foto:

Za młodymi polskimi zawodnikami kolejny udany tydzień. W turnieju J30 w Bielsku-Białej triumfował nasz obiecujący reprezentant.

Singlowym zwycięstwem Antoniego Szarego (KT Astra Książenice) kończy się turniej ITF J30 na kortach Beskidzkiego Klubu Tenisowego Advantage Bielsko-Biała. W finale Polak pokonał 3:6 6:4 6:3 Jakuba Franca z Czech. Tym samym Szary wziął rewanż za wczorajszy finał gry podwójnej, gdzie partnerował mu Mateusz Nowak (Legia Tenis & Golf). W decydującym starciu biało-czerwoni musieli uznać wyższość Franca i jego rodaka, Dominika Klara.

Wśród dziewcząt najlepsza w grze pojedynczej okazała się Lea Gombarikova ze Słowacji, a w deblu triumfowały Czeszki, Eliska Kucerova i Zuzana Langasova.

Młodemu mistrzowi gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.

US Open. Awans trzech Amerykanów

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Poznaliśmy już ćwierćfinalistów US Open z dolnej części drabinki. Do Carlosa Alcaraza dołączyli trzej amerykańscy tenisiści: Ben Shelton, Frances Tiafoe i Alex Michelsen.

Shelton z pewnym awansem

W czwartej rundzie turnieju Ben Shelton sięgnął po najłatwiejsze jak dotąd zwycięstwo. Amerykanin potrzebował tylko niecałych dwóch godzin, aby w sesji nocnej na Arthur Ashe Stadium wygrać ze Stefanosem Tsitsipasem. Shelton od razu objął prowadzenie 3:0, a potem jeszcze przełamał podanie Greka na 6:2. W dwóch kolejnych partiach reprezentantowi gospodarzy wystarczyło po jednym przełamaniu. Amerykanin świetnie serwował i nie miał żadnych problemów przy własnym podaniu. W ćwierćfinale Ben Shelton zmierzy się w niezwykle ciekawie zapowiadającym się meczu z Carlosem Alcarazem.

Kolejni Amerykanie ze zwycięstwami

Wszystkie mecze pierwszego dnia rozgrywek czwartej rundy zakończyły się wynikiem 3:0. Jednak ten między Francesem Tiafoe i Daniłłem Miedwiediewem miał wyrównany przebieg i trwał prawie trzy godziny. W pierwszym secie nie brakowało przełamań, w tym drugich kolejnych od 5:5. Później zwycięzcą tiebreaka został Tiafoe. Następnie Amerykanin zwyciężył 6:4 i ponownie 7:6. W tym tiebreaku tenisista rozstawiony z numerem 11 obronił piłkę setową i wygrał 8:6.

W ćwierćfinale rywalem Francesa Tiafoe będzie jego rodak Alex Michelsen. Kolejny z Amerykanów osiągnął już największy sukces w karierze startów w Wielkim Szlemie. Niezwykle ważny dla losów starcia Michelsena z Tomasem Martinem Etcheverrym był tiebreak pierwszego seta. Amerykanin przegrywał 4:6, ale wygrał 4 następne piłki. W dwóch następnych setach reprezentant gospodarzy zdołał przełamać podanie Argentyńczyka, utrzymując swój serwis.


Wyniki

Czwarta runda:

Ben Shelton (Stany Zjednoczone, 8) – Stefanos Tsitsipas (Grecja) 6:2, 6:3, 6:4
Frances Tiafoe (Stany Zjednoczone, 11) – Daniłł Miedwiediew (7) 7:6 (1), 6:4, 7:6 (6)
Alex Michelsen (Stany Zjednoczone) – Tomas Martin Etcheverry (Argentyna) 7:6 (6), 6:4, 6:4

US Open. Amerykański ćwierćfinał na kortach w Nowym Jorku

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Emma Navarro i Jessica Pegula tworzą drugą parę ćwierćfinałową w górnej połówce turniejowej drabinki US Open 2026. To pierwszy taki zestaw tenisistek w 1/4 finału amerykańskiego turnieju od 2015 roku. 

Ostatnią reprezentantką Stanów Zjednoczonych, która sięgnęła po tytuł mistrzowski podczas imprezy wielkoszlemowej rozgrywanej w ojczyźnie była w 2017 roku Sloane Stephens. Wcześniej z turniejowego triumfu, i to trzy lata z rzędu, cieszyła się Serena Williams. W 2015 roku 23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa celowała w kolejny tytuł, gdy sensacyjnie w 1/2 finału przegrala z Robertą Vinci. Nim doszło do meczu z Włoszką, w meczu ćwierćfinałowym o awans zmierzyły się siostry Serena oraz Venus Williams. Jedenaście lat później ponownie dojdzie do wewnątrz amerykańskiego spotkania 1/4 finału na kortach w Nowym Jorku. O zwycięstwo powalczą ze sobą dwie zawodniczki, które w przeszłości na US Open docierały przynajmniej do półfinału.

Jako pierwsza w ćwierćfinale zameldowała się trzecia rakieta świata, która okazała się lepsza od Sorany Cirstei. Jessica Pegula rozpoczęła spotkanie od prowadzenia 3:0, aby pozwolić rywalce odrobić stratę podania. Ostatecznie w nerwowej końcówce po serii obustronnych przełamań serwisu, wygrała tę część pojedynku. Również w drugiej odsłonie panie miały kłopoty ze swoim serwisem. Pięć gemów padło łupem zawodniczek odbierających podanie. O jednego gema wygranego przy serwisie rywalki okazała się reprezentantka gospodarzy. To sprawiło, że jest ona o dwa zwycięstwa od powtórzenia swego wyniku z US Open 2024, gdy dotarła do finału.

Przeszkodzi jej w tym będzie próbować Emma Navarro. Zarówno Amerykanka jak i Anna Kalinska przez niemal całego pierwszego seta pewnie wygrywały swe gemy serwisowe. Jedyne szanse na przełamanie w dziesiątym gemie wypracowała sobie niżej notowana z zawodniczek i wykorzystała jedną z tych okazji. W drugiej odsłonie kluczowa była przewaga czterech gemów jaką od stanu 1:1 wypracowała sobie reprezentantka gospodarzy. Zawodniczka z Europy nie zdołała odrobić strat i to grająca w swym rodzinnym mieście tenisistka jest o krok od trzeciego w karierze ćwierćfinału imprezy wielkoszlemowej.


Wyniki

Czwarta runda:

Jessica Pegula (USA, 3) – Sorana Cirstea (Rumunia, 16) 6:3, 6:4

Emma Navarro (USA, 26) – Anna Kalinska (21) 6:4, 6:2

US Open. Pełna dominacja Carlosa Alcaraza. Hiszpan w ćwierćfinale

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Carlos Alcaraz awansował do ćwierćfinału US Open po trzysetowym zwycięstwie nad ulubieńcem gospodarzy – Tommym Paulem. Mecz zapowiadany jako pierwszy poważny sprawdzian dla Hiszpana okazał się jednostronnym pojedynkiem, w którym w pełni kontrolował on przebieg rywalizacji od pierwszej do ostatniej piłki. 

Spotkanie z perspektywy Alcaraza przypominało momentami jednostkę treningową. Tommy Paul zagrał na solidnym poziomie, ale nie dysponował argumentami taktycznymi, by nawiązać wyrównaną walkę z wyżej notowanym rywalem.  

Hiszpan skutecznie łączył grę w ofensywie z fenomenalną defensywą, celowo zmieniając tempo wymian, jak to zresztą ma w zwyczaju. Regularnie stosował skróty oraz loby, zmuszając Amerykanina do biegania po całym korcie. A statystycznym potwierdzeniem pełnej kontroli Alcaraza w starciach z Paulem jest fakt, że wygrał z nim już czternaście setów z rzędu w bezpośrednich pojedynkach. 

W całym meczu Hiszpan stracił własne podanie tylko raz – w drugim secie. Utrata serwisu nie wpłynęła jednak na przebieg spotkania, ponieważ już w kolejnym gemie Alcaraz zanotował przełamanie powrotne. Różnica w skuteczności i regularności obu panów była widoczna także w samej końcówce rywalizacji.  

W ostatnim gemie, serwując po awans, Hiszpan przegrywał już bowiem 15:40, po czym wygrał cztery punkty z rzędu. W kluczowych momentach posłał kilka bardzo mocnych zagrań z forhendu, na które Paul nie znalazł odpowiedzi. O sile tego uderzenia w całym spotkaniu najlepiej świadczą zresztą statystyki z wcześniejszych faz meczu, kiedy to po jednym z zagrań Alcaraza piłka osiągnęła prędkość 164 km/h. 

Z perspektywy jakości gry był to zdecydowanie najbardziej kompletny występ Alcaraza w tegorocznym turnieju. Osiągnięcie tak wysokiej dyspozycji jest o tyle istotne, że jest to przecież pierwszy start Hiszpana po trwającej cztery i pół miesiąca przerwie zdrowotnej. Zapytany o tę kwestię w pomeczowej rozmowie, zawodnik przyznał, że na nowojorskich kortach długa absencja schodzi na dalszy plan:

– Nie ma znaczenia, że pauzowałem przez cztery i pół miesiąca. Za każdym razem, gdy tu przyjeżdżam, gram swój najlepszy tenis – skomentował krótko Hiszpan.

Zwycięstwo nad Paulem to dla Alcaraza piętnasty w karierze (i szósty z rzędu) awans do ćwierćfinału imprezy wielkoszlemowej. Wynik ten przekłada się bezpośrednio na historyczne statystyki. Dlaczego? Wskaźnik wygranych meczów Hiszpana w US Open wynosi obecnie 93%, co stanowi absolutny rekord w historii Ery Open.  

Ponadto awans kosztem Amerykanina oznacza dla zawodnika z Murcji piątą obecność w najlepszej ósemce w Nowym Jorku, jedenaste zwycięstwo z rzędu na kortach Flushing Meadows oraz osiemnasty wygrany mecz z rzędu w turniejach wielkoszlemowych rozgrywanych na twardej nawierzchni. 

Teraz Carlitos czeka natomiast na lepszego ze starcia pomiędzy Stefanosem Tsitsipasem a Benem Sheltonem. 


Wyniki

US Open, 4. runda: 

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 2) – Tommy Paul (USA, 20) 6:4, 6:3, 6:4 

US Open. Iga Świątek skomentowała trudny mecz trzeciej rundy

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: United States Tennis Association, foto: Peter Figura

Iga Świątek po pokonaniu Marie Bouzkovej w trzeciej rundzie US Open skomentowała ten trudny mecz, który zakończyła zwycięsko po dwóch tie-breakach.

O tym, co sprawiło Polce najwięcej trudności w tym meczu i jak znalazła sposób na świetną defensywę Czeszki:

– Nie ma jakiegoś pomysłu, który będzie eureką. Po prostu trzeba być solidnym w ataku i cierpliwym i zdawać sobie sprawę, że ona może tą jeszcze jedną piłkę wrócić i być na to gotową. Na pewno czasami te piłki gra naprawdę dobrze, bo gra je długo i odruchem dla tenisisty, który atakuje jest to, żeby iść do przodu, a czasami jeszcze musiałam się wycofywać i ona resetowała tą akcję, albo grała fajne slajsy. Więc tak, to na pewno było wyzwanie.

– Ale ogólnie myślę, że po prostu sam przebieg meczu, gdzie każda piłka dosłownie miała znaczenie i dużo było gemów na przewagi. Dużo było takich gemów, gdzie nagle jedna z nas prowadziła, ale później gem się robił wyrównany. To było wymagające, cały czas nie było takich prostych momentów. Cały czas trzeba było walczyć i dobrze, bo takie powinny być mecze na wielkich szlemach, gdzie wszyscy gramy na maksa.

O tym, jak się czuła Iga po tym długim meczu i ile zdrowia kosztował ją ten pojedynek:

– Bez przesady. W sensie na pewno się zmęczyłam, ale mam dzień przerwy jutro i mogę się spokojnie zregenerować. Myślę, że bardziej intensywność tego meczu mogła dużo kosztować, ale tak czy siak był to mecz dwusetowy , faktycznie długi jak na te dwa sety, ale raczej będę patrzyła na pozytywy, które wyciągnę z tego meczu.

 

Źródło wypowiedzi: United States Tennis Association.

US Open. Linda Noskova ponownie lepsza od Marty Kostiuk, Aryna Sabalenka wciąż niepokonana

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Aryna Sabalenka i Linda Noskovą tworzą pierwszą parę ćwierćfinałową w tegorocznej edycji US Open. Spotkania czwartej rundy liderki rankingu oraz mistrzyni Wimbledonu 2026 miały zupełnie różny przebieg. Dla turniejowej „jedynki” zwycięstwo nad Taylor Townsend to osiemnasty wygrany mecz z rzędu w Nowym Jorku. Z kolei Czeszka jest niepokonana od jedenastu spotkań.

Ósmego dnia rywalizacji na kortach w Nowym Jorku poznaliśmy pierwszy z duetów ćwierćfinałowych wśród pań. Szósty sezon z rzędu w 1/4 finału US Open zameldowała się Aryna Sabalenka. Mistrzyni dwóch ostatnich edycji Nowojorskiego turnieju w tym roku nie przegrała jeszcze seta. Z kolei w meczu czwartej rundy odprawiła Taylor Townsend.

Początek spotkania na Arthur Ashe Stadium był na tyle nerwowy, że żaden z pięciu pierwszych gemów i został wygrany przez zawodniczkę serwującą. Serię tę przerwała obrończyni tytułu, która wyszła na prowadzenie 5:2. Dwukrotna finalistka US Open w grze podwójnej zmniejszyła nieco straty, ale nie zdołała odwrócić losów tej części meczu. W drugiej odsłonie to Taylor Townsend jako pierwsza odebrała serwis rywalce, wychodząc na prowadzenie 3:1. Od tego momentu pięć gemów z rzędu zapisała na swe konto obrończyni tytułu, zostając pierwszą ćwierćfinalistką tegorocznej edycji US Open.

Jej przeciwniczką na drodze do półfinału będzie Linda Noskova. Czeszka, która po Wimbledonie nie podbiła ani Toronto, ani Cincinnati (dwa wygrane mecze w dwóch startach), w Nowym Jorku powróciła na zwycięską ścieżkę. W meczu o 1/4 finału tenisistka naszych południowych sąsiadów w trzech setach uporała się z Martą Kostiuk. Chociaż pojedynek mógł dobiec końca już po dwóch odsłonach.

O przebiegu pierwszej partii mistrzyni Wimbledonu 2026 może powiedzieć „do trzech razy sztuka”. Czeszka trzykrotnie odbierała serwis Ukraince i dopiero przełamanie w jedenastym gemie okazało się rozstrzygającym. W drugiej partii podopieczna Sandry Zaniewskiej dała się przełamać rywalce, która po ośmiu gemach prowadziła 5:3. Jednak Linda Noskova nie zdołała wykorzystać szans na zakończenie pojedynku w dziesiątym gemie i seta serią czterech wygranych gemów z rzędu na swe konto zapisała Marta Kostiuk.

W decydującej odsłonie to Linda Noskova miała pierwsza szansę, by objąć prowadzenie z przewagą podania. Ta sztuka jej się udała, ale jeszcze przed zmianą stron nastąpiło przełamanie powrotne. Marta Kostiuk jednak znów dała się zaskoczyć odbierającej podanie rywalce, która ostatecznie zakończyła spotkanie za szóstą szansą.

Pojedynek 1/4 finalu między Aryną Sabalenką i Lindą Noskovą będzie trzecim spotkaniem obu pań. Bilans dotychczasowych pojedynków jest korzystny dla liderki rankingu, która z Czeszką nie przegrała dotychczas, chociażby seta.


Wyniki

Czwarta runda:

Aryna Sabalenka (1) – Taylor Townsend (USA) 6:4, 6:3

Linda Noskova (Czechy, 6) – Marta Kostiuk (Ukraina, 11) 7:5, 5:7, 6:4

US Open. Iga Świątek na Arthur Ashe Stadium o 1/4 finału

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Iga Świątek i Qinwen Zheng zagrają o jedno z miejsc w 1/4 finału singla US Open 2026. Spotkanie Polki z Chinką zostanie rozegrane w poniedziałek 7 września. Organizatorzy ostatniej w sezonie lewy Wielkiego Szlema podali już plan gier na dziewiąty dzień rywalizacji i wiadomo, o której do gry przystąpią mistrzyni imprezy z 2022 roku oraz złota medalistka olimpijska z Paryża.

Najlepsza polska tenisistka w meczu trzeciej rundy pokonała w dwóch setach Marie Bouzkovą i siódmy rok z rzędu zameldowała się co najmniej w czwartej rundzie US Open. O kolejne zwycięstwo na kortach w Nowym Jorku Iga Świątek zagra przeciwko Qinwen Zheng. Chinka, która do turnieju głównego dostała się z kwalifikacji, miejsce w 1/8 finału zapewniła sobie w niecodziennych okolicznościach. W trzeciej odsłonie meczu przeciwko Madison Keys tenisistka z Państwa Środka odwróciła losy spotkania od stanu 0:5, po drodze broniąc piłki meczowej.

W siódmym tegorocznym meczu Qinwen Zheng w Nowym Jorku jej rywalką będzie Iga Świątek. Będzie to dziewiąte spotkanie obu tenisistek. Jedynej porażki reprezentantka Polski doznała w 1/2 finału Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Pojedynek o 1/4 finału US Open 2026 zostanie rozegrany na głównej arenie – Arthur Ashe Stadium. Panie zainaugurują zmagania na największym tenisowym stadionie świata o godzinie 17:30 polskiego czasu.