Modena. Pewne zwycięstwo Katarzyny Kawy

/ Izabela Modrzewska , źródło: wtatennis.com; oprac.własne, foto: Kamil Szpilski

Katarzyna Kawa kontynuuje swój sezon na kortach ziemnych. We włoskiej Modenie pokonała wyżej rozstawioną reprezentantkę gospodarzy i awansowała do drugiej rundy turnieju WTA 125. 

Lisa Pigato przełamała serwis swojej rywalki już na początku pierwszej partii meczu. Polska tenisistka szybko jednak złapała rytm i zaczęła grać bardziej agresywnie, wywierając coraz to większą presję na Włoszce. Przy stanie 5-3 nie udało jej się zamknąć seta, jednak przeciwniczka nie wykorzystała słabszego momentu przeciwniczki i ostatecznie to Kryniczanka była bliżej zwycięstwa.

W drugiej części spotkania 33-latka po raz kolejny straciła podanie już na starcie, ale w kolejnych gemach liczba niewymuszonych błędów była coraz mniejsza, co zapewniło jej objęcie prowadzenia. Choć Pigato zdołała doprowadzić do wyrównania, Polka weszła na wyższy poziom w końcówce seta. W następnej rundzie zmierzy się z Nomą Nohą Akugue.


Wyniki

Pierwsza runda singla: 

Katarzyna Kawa (Polska) – Lisa Pigato (Włochy, 8) 6:4, 6:4

Maja Chwalińska podsumowała Roland Garros: „Jest to dla mnie nowa rzeczywistość”

/ Gabriela Tetianec , źródło: Korespondencja z Warszawy , foto:

Gabriela Tetianec, Warszawa 

 

„Będę pracować nad sobą i nad tym, żebym była coraz lepszą tenisistką. Wiem, że wyniki będą różne. Będę przegrywać i wygrywać. Ale to, że będę chciała wygrać każdy mecz, który gram, to się nie zmieni” – podkreśliła na konferencji prasowej w Warszawie Maja Chwalińska, która w poniedziałek wróciła do kraju z Paryża, gdzie osiągnęła życiowy sukces – finał Roland Garros.

Polska zawodniczka, która do głównej drabinki musiała przebijać się przez kwalifikacje, sprawiła ogromną sensację, awansując do wielkiego finału w stolicy Francji. Podczas trzytygodniowej rywalizacji została zatrzymana dopiero przez Mirrę Andriejewą, która w ostatnim meczu wielkoszlemowej imprezy wygrała 6:3, 6:2.

– Przez ostatnie dwie noce nie spałam zbyt wiele. Pani makijażystka zrobiła dobrą robotę, żeby zasłonić różne niedoskonałości – tak zażartowała 24-latka po powrocie do Polski.

Maję Chwalińską w poniedziałek na warszawskim lotnisku im. Fryderyka Chopina witały tłumy kibiców i dziennikarzy. Dodatkowo samolot, którym wracała z Paryża, miał oznaczenie „LOTMAJA” – w taki sposób linia lotnicza uhonorowała sukces polskiej tenisistki.

– To na pewno szok, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Cieszę się, że mi kibicujecie. Będąc w Paryżu nie czułam skali tego, co dzieje się w Polsce. To dla mnie nowa rzeczywistość, ale chyba się do tego zaadaptuję.

– Przez 18 lat gram w tenisa i w końcu coś kliknęło. Ciężka praca i cierpliwość się opłaciły – dodała.

Jak twierdzi sama zawodniczka, emocje po trzech tygodniach rywalizacji w imprezie wielkoszlemowej jeszcze nie opadły. Wśród priorytetów wymieniła odpoczynek i regenerację, by przetrawić to, co się wydarzyło na paryskich kortach.

– Nie pamiętam nic z meczów. Zapamiętałam 14 pizz moich trenerów przez trzy tygodnie, zapamiętałam wywiad z Andre Agassim i Johnem McEnroem, zapamiętałam wsparcie publiczności przed finałem – wspominała zawodniczka.

Polka wciąż nie ma zagwarantowanego miejsca w głównej drabince nadchodzącego wielkoszlemowego Wimbledonu w Londynie. Obecnie Chwalińska czeka na „dziką kartę”, która umożliwi zawodniczce występ bez konieczności gry w kwalifikacjach.

– To ma duże znaczenie. Brak konieczności gry w kwalifikacjach to spore ułatwienie. Byłoby to coś fajnego, ale nie chcę wybiegać zbytnio w przyszłość. Na ten moment wiem, że mam kilka dni wolnego i na tym się skupiam. Najbardziej chciałabym się teraz dobrze wyspać i dobrze zjeść – zdradziła.

W Dąbrowie Górniczej, skąd pochodzi tenisistka, powstał nawet mural przedstawiający Chwalińską jako dziecko z rakietą w dłoni.

– To mnie akurat bardzo wzruszyło, bo na tamtejszych kortach spędziłam najwięcej czasu podczas swojej kariery. Dziękuję twórcy tego muralu – podsumowała finalistka Roland Garros.

Gra o tytuł we francuskiej stolicy sprawiła, że Chwalińska przesunęła się ze 114. na 21. miejsce w rankingu WTA. Wcześniej Polka nigdy nie uplasowała się w najlepszej setce zawodniczek.

Maja Chwalińska została pierwszą w historii kwalifikantką, która dotarła do finału w Paryżu, a także drugą zawodniczką, która z kwalifikacji osiągnęła finał turnieju wielkoszlemowego. Pierwszą była Brytyjka Emma Raducanu, która w 2021 roku przebrnęła przez kwalifikacje i sięgnęła po tytuł US Open.

Stuttgart. Deszczowy początek turnieju, powrót Kyrgiosa przełożony

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Rozpoczął się okres gry na kortach trawiastych w kalendarzu ATP. Jednym z turniejów przygotowawczych do Wimbledonu jest ten rozgrywany w Stuttgarcie. Do gry ma wrócić Nick Kyrgios, ale na razie na przeszkodzie stanął deszcz.

Nick Kyrgios wraca do gry po kontuzji. Australijczyk w tym sezonie rozegrał tylko jedno spotkanie. Zabrakło go w Australian Open oraz French Open. Do rywalizacji dołączył na kortach trawiastych. Swoją formę po długiej przerwie sprawdza na turnieju ATP 250 w Stuttgarcie. Tenisista z Antypodów zgłosił się do zmagań w singlu oraz w deblu. W poniedziałek miał rozegrać mecz gry podwójnej. Kyrgios stworzył niezwykle ciekawy duet z Alexandrem Bublikiem. W pierwszej rundzie mieli zmierzyć się z Jakubem Paulem i Ryanem Seggermanem. Opady deszczu spowodowały, że spotkanie ostatecznie zostało usunięte z planu gry. Jeśli pogoda pozwoli, to Nick Kyrgios wróci we wtorek, gdzie w 1. rundzie singla zagra z Corentinem Moutetem. Zapowiada się widowisko interesujące pod wieloma względami.

W poniedziałek opady deszczu utrudniały rywalizację na turnieju kobiet w Londynie, wspólnych rozgrywkach w Den Bosch, a także w Stuttgarcie. Mecz deblowy Bublik/Kyrgios – Paul/Seggerman nawet się nie rozpoczął. Przerwane zostało spotkanie Romana Safiullina z Giovannim Mpetshim Perricardem. W trzecim secie Rosjanin prowadził 4:1. Do turnieju przystąpił jako szczęśliwy przegrany po wycofaniu się Tommy’ego Paula. Safiullin i Mpetshi Perricard na kort wrócą we wtorek.

Rozegrane zostały już trzy spotkania. Odpadł Alejandro Davidovich Fokina. Rozstawiony z numerem siódmym Hiszpan przegrał 1:2 z Mattią Belluccim. Internet obiegło nagranie, gdzie Fokina psuje prostą piłkę. Hiszpański tenisista w ostatnim czasie coraz bardziej się denerwuje, a trenera miał zwolnić między rundami French Open.

https://x.com/Tiempodetenis1/status/2063963860353069543

Lepiej poradził sobie inny Hiszpan. Martin Landaluce pomimo przegranego pierwszego seta pokonał Pierre’a-Huguesa Herberta. Warto przypomnieć, że Landaluce we French Open rozegrał trzy pięciosetowe spotkania. Duży sukces osiągnął Gauthier Onclin. Belg sięgnął po pierwsze w karierze zwycięstwo w turnieju ATP. Wcześniej przeszedł przez kwalifikację, a w pierwszej rundzie pokonał 7:6, 6:3 Fabiana Marozsana. Trenerem Onclina jest znany były tenisista Steve Darcis. Czy kolejny Belg po Zizou Bergsiem, Alexandrze Blockxie i Raphaelu Collignonie pojawi się w czołówce?


Wyniki

Turniej ATP 250 w Stuttgarcie – 1. runda gry podwójnej:

Alexander Bublik/Nick Kyrgios (Kazachstan/Australia, WC) – Jakub Paul/Ryan Seggerman (Szwajcaria/Stany Zjednoczone) – przełożony

Turniej ATP 250 w Stuttgarcie – 1. runda gry pojedynczej:

Roman Safiullin (LL) – Giovanni Mpetshi Perricard (Francja) 5:7, 7:6 (4), 4:1 i przerwane
Mattia Bellucci (Włochy) – Alejandro Davidovich Fokina (Hiszpania, 7) 6:2, 6:7 (5), 6:1
Martin Landaluce (Hiszpania) – Pierre-Hugues Herbert (Francja, Q) 5:7, 6:3, 6:4
Gauthier Onclin (Belgia, Q) – Fabian Marozsan (Węgry) 7:6 (6), 6:3

Ilkley. Rozstawiona Austriaczka lepsza od Klimovicovej

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/WTA, foto: Olga Pietrzak

Linda Klimovicova zakończyła udział w turnieju w Ilkley już na pierwszej rundzie. Reprezentantka Polski przegrała z rozstawioną z numerem trzecim Sinją Kraus 2:6 3:6, mimo że w obu setach miała swoje okazje do przejęcia inicjatywy.

Początek spotkania nie zapowiadał jednak takiego rozstrzygnięcia. Reprezentantka Polski bardzo dobrze weszła w mecz i już w trzecim gemie wypracowała sobie aż cztery break pointy. Żadnej z okazji nie udało się jednak wykorzystać. Niewykorzystane szanse szybko się zemściły. W kolejnym gemie to Kraus przejęła inicjatywę i wykorzystała swoje pierwsze przełamanie, wychodząc na prowadzenie 3:1. Kluczowy dla losów pierwszej partii okazał się ósmy gem. Kraus po raz drugi przełamała podanie reprezentantki Polski, wykorzystując piątą piłkę setową. Dzięki temu zamknęła pierwszą odsłonę wynikiem 6:2 i przybliżyła się do awansu.

Drugi set rozpoczął się znacznie lepiej dla Klimovicovej. Linda nie spuściła głowy po przegranej partii i już w trzecim gemie dopięła swego. Po długiej walce przy returnie wykorzystała piątą okazję na przełamanie i objęła prowadzenie 3:1. W tym momencie wydawało się, że mecz może jeszcze nabrać rumieńców. Od tego fragmentu spotkania obraz gry całkowicie się jednak zmienił. Kraus wygrała pięć kolejnych gemów z rzędu. Austriaczka odzyskała stratę przełamania, a następnie konsekwentnie budowała przewagę, zamykając drugiego seta 6:3 i całe spotkanie w dwóch partiach.

Dla Klimovicovej szczególnie bolesne mogą być niewykorzystane okazje z początku obu setów. Polka wielokrotnie potrafiła wypracować sobie szanse przy serwisie rywalki, jednak brak skuteczności w kluczowych momentach sprawił, że to wyżej notowana Austriaczka mogła cieszyć się z awansu do drugiej rundy.


Wyniki

Pierwsza runda singla kobiet:

Sinja Kraus (Austria, 3) – Linda Klimovicova (Polska) 6:2 6:3

’s-Hertogenbosch. Piter z awansem do ćwierćfinału

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Olga Pietrzak

Katarzyna Piter i Anna Siskowa udanie rozpoczęły turniej w 's-Hertogenbosch. W pierwszej rundzie wygrały po emocjonującym meczu z Nadią Kiczenok i Makoto Ninomiyą. Polka i Czeszka zapewniły sobie awans do ćwierćfinału.

Katarzyna Piter tym razem przystąpiła do turnieju wraz z Anną Siskową. Polsko-czeski duet w pierwszej rundzie trafił na Nadię Kiczenok i Makoto Ninomiyę. W pierwszym gemie Piter i Siskowa prowadziły 40:15 przy returnie, ale nie wywalczyły przełamania. Same za to straciły podanie w następnym gemie. Polka i Czeszka musiały gonić wynik z 0:3, a przy 2:4 uchroniły się przed drugą stratą serwisu. W następnym gemie zdołały odrobić stratę przełamania. Wróciły więc do gry w tym secie, którego ostatecznie wygrały. Przy 4:5 obroniły piłkę setową, a w kolejnym gemie wywalczyły breaka. To nie był koniec walki w tej partii. Kiczenok i Ninomiya prowadziły jeszcze 40:30 i miały dwie okazje na doprowadzenie do tiebreaka. Duet Piter/Siskowa wygrały dwie kolejne piłki i triumfowały 7:5.

Ciekawie rozpoczął się drugi set. W pięciu pierwszych meczach był przynajmniej jeden breakpoint. Katarzyna Piter i jej czeska partnerka trzykrotnie przełamały podanie rywalek. Prowadziły dzięki temu już 4:1. Przy prowadzeniu 5:2 serwowały na wygraną i miały nawet piłkę meczową. Nie udało się im jej wykorzystać. Na szczęście Piter i Siskowa miały jeszcze przewagę jednego przełamania. Gdy prowadziły 5:4, doszło do kolejnej sytuacji z serwisem na zwycięstwo. Tym razem zdołały już zamknąć spotkanie. W 1/4 finału zmierzą się z Eri Hozumi i Wu Fang-hsien, czyli duetem rozstawionym z numerem czwartym.


Wyniki

Turniej WTA w 's-Hertogenbosch – 1. runda gry podwójnej:

Katarzyna Piter/Anna Siskowa (Polska/Czechy) – Nadia Kiczenok/Makoto Ninomiya (Ukraina/Japonia) 7:5, 6:4

s’Hertogenbosch. Hurkacz i Diallo odwrócili losy meczu

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Olga Pietrzak

Hubert Hurkacz z pierwszym deblowym zwycięstwem od prawie dwóch lat! Polak skutecznie rozpoczął sezon gry na kortach trawiastych – wraz z Gabierlem Diallo awansował do ćwierćfinału deblowego turnieju ATP 250 w s’Herttogenbosch.

Dla Wrocławianina było to pierwsze spotkanie deblowe od rozgrywanego w lutym turnieju w Rotterdamie. Jego partnerem był ubiegłoroczny zwycięzca singlowych zmagań na kortach trawiastych w Holandii – Gabriel Diallo. Rywalami polsko-kanadyjskiej pary na otwarcie turnieju byli rozstawieni z „trójką” Yuki Bhambri oraz Michael Venus. Hurkacz i Diallo rozpoczęli spotkanie od słabej dyspozycji serwisowej. Polak i Kanadyjczyk obronili trzy break pointy w w drugim gemie, lecz po chwili to oni zostali przełamani. Przewaga uzyskana we wczesnej fazie seta okazała się wystarczająca dla Hindusa i Nowozelandczyka, którzy nie dali przeciwnikom szans na odwrócenie losów partii (kolejnych gemach przy serwisie stracili łącznie jeden punkt).

Druga odsłona meczu miała bardziej otwarty przebieg. W jej początkowej fazie pary wymieniły się przełamaniem – Hurkacz i Diallo odebrali podanie rywalom w czwartym gemie, lecz po chwili to oni stracili serwis. Wydawało się, że o losach partii będzie musiał rozstrzygnąć tie-break. Jednakże w dziesiątym gemie Polak i Kanadyjczyk wyszli na prowadzenie 40:15 w gemie serwisowym rywali. Następnie wykorzystali już pierwszego break pointa, będącego jednocześnie piłką setową.

O zwycięstwie w meczu musiał więc rozstrzygnąć super tie-break, który w deblowych meczach ATP rozgrywany jest zamiast tradycyjnego trzeciego seta. W nim obie pary szły łeb w łeb. Jako pierwsi meczbole wywalczyli Bhambri i Venus. Hurkacz i Diallo zachowali jednak zimną krew, wychodząc ze stanu 8-9, a następnie 9-10. Następnie to polsko-kanadyjska para miała piłki meczowe. Zwycięzcy drugiego seta wykorzystali trzecią z nich, triumfując po grze na przewagi 14-12.

Dla Huberta Hurkacza było to pierwsze deblowe zwycięstwo na poziomie ATP od 2024 roku i turnieju w Halle. Polak przerwał serię trzech porażek z rzędu, dzięki czemu wspólnie z Diallo zagra w ćwierćfinale turnieju w s’Hertogenbosch. O tym, z kim polsko-kanadyjski dueat zagra o półfinał, dowiemy się we wtorek.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

G. Diallo, H. Hrukacz (Kanada, Polska) – Y. Bhambri, M. Venus (Indie, Nowa Zelandia, 3)  3:6, 6:4, 14-12

Kozerki. Znamy mistrzów i mistrzynie Polski do lat 14

/ Łukasz Duraj , źródło: PZT/ Tenis Kozerki, foto:

Zakończyły się Mistrzostwa Polski do lat 14. Znamy zwycięzców we wszystkich konkurencjach.

Najlepsi młodzi zawodnicy walczyli o medale na kortach w Kozerkach. W grze pojedynczej dziewcząt najlepsza okazała się Julia Dzięcioł (Park Rekreacyjno-Sportowy fairPlayce), która w finale znalazła sposób na Alicję Strugacz (Warszawianka Klub Tenisowy).

Wiele emocji zapewnił finał chłopców. Ostatecznie najwyżej rozstawiony Antonio Tejerina (Kostrzyński Klub Tenisowy) wygrał z Maciejem Szycą (SOPOT TENIS KLUB). Ostatni gem spotkania trwał ponad 20 minut.

W grze podwójnej dziewcząt tytuł trafił do Soni Antczak (Europejskie Centrum Tenisa – ECT) i Nataszy Łukaszewicz (Park Tenisowy Olimpia), natomiast w deblu chłopców ze zwycięstwa cieszyli się Leon Miarka (Krakowski Klub Tenisowy Olsza) i Miłosz Woźniak (KSCzarni Rzeszów).

Wszystkim młodym mistrzom serdecznie gratulujemy i życzymy dalszego rozwoju i sukcesów!


Wyniki

Wyniki finałów:

singiel dziewcząt:

(3) Julia Dzięcioł – (6) Alicja Strugacz 6:1 6:1

singiel chłopców:

(1) Antonio Tejerina – (7) Maciej Szyca 6:4 6:3

debel dziewcząt:

Sonia Antczak/Natasza Łukaszewicz – (4) Zofia Borzęcka/Maria Terelak 6:4 6:4

debel chłopców:

Leon Miarka/Miłosz Woźniak – Daniel Kwiecień/Michał Szumowski 6:3 6:3

sHertogenbosch. Magda Linette zagra o 1/4 finału

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magda Linette pokonała Kimberly Birrell w meczu pierwszej rundy turnieju WTA 250 w s’Hertogenbosch. O 1/4 finału Polka zagra ze zwyciężczynią pojedynku między rozstawioną z numerem Clarą Tauson i Mią Pohankovą.

Wiosna na europejskich kortach ziemnych za nami, więc czas na rywalizację na trawie. Jedną z pierwszych imprez na tej nawierzchni jest turniej WTA 250 w s’Hertogenbosch. Jedyną Polką w zmaganiach singlowych jest Magda Linette.

Dla Magdy Linette to trzeci występ w Libema Open i po pierwszym secie zanosiło się na to, że tak jak dwa poprzednie zakończy się on po pierwszym spotkaniu.

Seta otwierającego rywalizację Magdy Linette z Kimberly Birrell rozpoczęło się lepiej dla Australijki. Zawodniczka z Antypodów dwukrotnie przełamała serwis reprezentantki Polski i wyszła prowadzenie 4:1. Przewagi już nie oddała i zrobiła pierwszy krok w stronę drugiej rundy Libema Open 2026. W drugiej partii nastąpił zwrot akcji i to Magda Linette oddała rywalce jedynie gema, zamykając te część spotkania po 23 minutach. W decydującej odsłonie kluczowym okazał się fragment od stanu 2:2. Trzy gemy z rzędu zapisała na swe konto Polka i w dziewiątym gemie zakończyła pojedynek.


Wyniki

Pierwsza runda:

Magda Linette (Polska) – Kimberly Birrell (Australia) 2:6, 6:1, 6:3

Roland Garros. Turniejowe „jedynki” górą w deblach i mikście

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

W odróżnieniu od rozgrywek w singlu, w zakończonych wczoraj turniejach deblowych Rolanda Garrosa (tak wśród mężczyzn, jak i kobiet) oraz mikście, na kortach w Paryżu wystąpiło wielu tenisistów, których oglądaliśmy w finałach w 2025 roku, w tym dwie pary obroniły swoje tytuły z roku ubiegłego.

W grze podwójnej mężczyzn hiszpańsko-argentyńska para Marcel Granollers i Horacio Zeballos pokonala finałowych debiutantów, parę Harri Heliovaara (Finlandia) i Henry Patten (Wielka Brytania) 6:4, 6:2. Dla zwycięzców był to również trzeci wspólny tytuł wielkoszlemowy (wygrali również US Open 2025).

Podobnie w turnieju miksta, zwycięska w 2025 roku włoska para Sara Errani i Andrea Vavassori pokonała doświadczony, ale występujący po raz pierwszy razem duet – Gabriela Dabrowski (Kanada), która w Paryżu wygrała miksta w 2017, oraz Evan King z USA (finalista z ubiegłego roku).

Jedynie w deblu kobiet zobaczyliśmy nową parę, która zwyciężyła w turnieju – Katerina Siniakova (Czechy) i Taylor Townsend (USA). Rozstawiona w turnieju z numerem 1 amerykańsko-czeska para pokonala ubiegłoroczne finalistki – parę Anna Danilina (Kazachstan) i Aleksandra Krunić (Serbia) 6:2, 7:5

Dla tegorocznych triumfatorek to już trzeci wielkoszlemowy tytuł po zwycięstwie w Wimbledonie w 2024 roku i Australian Open 2025. Obie nie ukrywały też w pomeczowej konferencji prasowej, iż ich celem będzie w tym roku zwycięstwo w US Open i wspólny Wielki Szlem w karierze.


Wyniki

Finał debla kobiet:

Katerina Siniakova, Taylor Townsend (Czechy, USA, 1) – Anna Danilina, Aleksandra Krunić (Kazachstan, Serbia, 2) 6:2, 7:5

 

Finał debla mężczyzn:

Marcel Granollers, Horacio Zeballos (Hiszpania, Argentyna, 1) – Harri Heliovaara, Henry Patten (Wielka Brytania, Finlandia, 2) 6:4, 6:2

 

Finał miksta:

Sara Errani, Andrea Vavassori (Włochy, 1) – Gabriela Dabrowski, Evan King (Kanada, USA) 4:6, 6:3, 10:4

Ranking ATP. Świetne notowania Włochów – Cobolli w top 10, wielkie awanse Berrettiniego i Arnaldiego

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Zakończył się wielkoszlemowy Roland Garros. Wyniki tego ważnego turnieju znalazły odzwierciedlenie w najnowszym rankingu ATP.

W Paryżu najlepszy był Alexander Zverev. Triumf nie pozwolił Niemcowi wyprzedzić lidera rozgrywek Jannika Sinnera i Carlosa Alcaraza, ale umocnił go na najniższym stopniu podium klasyfikacji. Tuż za nowym mistrzem RG znalazł się Felix Auger-Aliassime, który osiągnął w ten sposób najlepsze notowanie w karierze.

Podobny sukces odniósł finalista ze stolicy Francji – Flavio Cobolli. Reprezentant Włoch awansował na dziesiąta lokatę, wyprzedzając Aleksandra Bublika.

W drugiej dziesiątce znaleźli się między innymi Lorenzo Musetti i Jakub Menszik. Gracz z Italii spadł z 11. na 16. pozycję a Czech podskoczył z miejsca 27. na 17.

Dobre notowania ponownie mają talenty młodego pokolenia. Rafael Jodar jest 23., Joao Fonseca 25. a Martín Landaluce 58. Dla drugiego z Hiszpanów to najwyższa lokata, jaką osiągnął w rankingu.

Zadowoleni mogą być także kolejni tenisiści z Włoch. Doświadczony Matteo Berrettini zyskał aż 57 miejsc i jest 48. a półfinalista RG Matteo Arnaldi poprawił się aż o 70 lokat i zajął 34. pozycję.

Do pierwszej pięćdziesiątki wskoczył też niespodziewany pogromca Jannika Sinnera – Juan Manuel Cerúndolo. Argentyńczyk jest 45. i zostawił za sobą między innymi Marina Czilicia (47.) i swojego rodaka Sebastiana Baeza (56.).

Tak spektakularnych zmian nie było w przypadku naszych reprezentantów. Po dobrym występie w Birmingham Kamil Majchrzak jest 76. a – grający w tym tygodniu w Holandii – Hubert Hurkacz znalazł się na miejscu 96.

W górę pnie się za to Maks Kaśnikowski, który tym razem jest 281. rakietą świata.