Roland Garros. Jakub Mensik drugim półfinalistą imprezy

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Miało być niesamowite widowisko, miał być kolejny pięciosetowy bój, a skończyło się trzysetowym zwycięstwem rozstawionego z numerem “26” Jakuba Mensika. Czech w wielkim stylu pokonał pogromcę Novaka Dźokovicia i Caspera Ruuda – Joao Fonsecę i zameldował się w półfinale paryskiego szlema.

Pierwsze dwa sety w zaskakująco szybkim tempie padły łupem Jakuba Mensika, który grał zdecydowanie regularniej i solidniej od swojego młodszego rywala. Co więcej praktycznie w każdej sytuacji miał przygotowaną kontrę na zagrania Fonseki i był w tym wszystkim o wiele bardziej różnorodny.

U Brazylijczyka natomiast zawodził nie tylko serwis, który stracił w dwóch pierwszych partiach aż trzykrotnie, ale również jego potężne uderzenia forhendowe. Nie był on w stanie na dłuższą metę zagrozić Czechowi i po zaledwie godzinie i dwudziestu pięciu minutach przegrywał już 0-2.

Prawdziwe emocje zaczęły się dopiero w secie trzecim, kiedy to Fonseca w końcu znalazł sposób na odebranie Mensikowi podania. Rywal jednak szybko odpowiedział tym samym i wyrównał na 2:2. Brazylijczyk nie zamierzał składać broni i wykorzystał słabszy moment przeciwnika ponownie wychodząc na prowadzenie z breakiem.

Przy stanie 5:4 serwował nawet na zwycięstwo w secie. Miał piłkę setową, ale świetnie wyszedł z opresji Czech i wykorzystując piątego break-pointa wrócił do gry. Obaj prezentowali w tym fragmencie meczu kosmiczny wręcz poziom tenisa. Roiło się od spektakularnych akcji, czy odważnych decyzji, które dawały punkt, mimo że były to rozwiązania arcytrudne i nieoczywiste.

Szczególnie Jakub Mensik próbował przełamywać ten jednostajny i momentami nawet monotonny rytm standardowych wymian, w których Fonseca czuje się przecież fantastycznie. Czech jednak od pewnego momentu seta trzeciego zmagał się z jakimiś problemami zdrowotnymi, przez co nie chciał też wchodzić z rywalem w długie akcje.

Wszystko zakończyło się w tie-breaku, chociaż czeski tenisista miał już wcześniej sześć szans meczowych w gemie numer dwanaście. Wtedy natomiast świetnie wybronił się Fonseca i po serii spektakularnych punktów doprowadził do decydującego gema. Po dwóch godzinach i czterdziestu siedmiu minutach to jednak Czech zamknął spotkanie i po raz pierwszy w karierze zameldował się w półfinale imprezy wielkoszlemowej, gdzie już w piątek zmierzy się z turniejową “dwójką” – Alexandrem Zverevem.


Wyniki

Roland Garros, ćwierćfinał:

Jakub Mensik (Czechy, 26) – Joao Fonseca (Brazylia, 28) – 6:4, 6:3, 7:6(3)

Wimbledon. Maja Chwalińska dostanie szansę rywalizacji w turnieju głównym?

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Polski Związek Tenisowy wystąpił do organizatorów Wimbledonu z prośbą o dziką kartę do turnieju głównego dla Mai Chwalińskiej. Spełnienie prośby władz polskiego tenisa sprawiłoby, że w turnieju głównym trzeciej w sezonie lewy Wielkiego Szlema na pewno zobaczymy cztery reprezentantki Polski.

Nie Iga Świątek, a Maja Chwalinska jest jedyną reprezentantką Polski, która pozostaje w grze o końcowy triumf na kortach Rolanda Garrosa w drugim tygodniu tegorocznych zmagań. Przejście kwalifikacji i cztery wygrane mecze w turnieju głównym sprawiły, że Bielszczanka w najnowszym notowaniu rankingu WTA awansuje z miejsca 114 na pozycję w top 50.

Tym samym, gdyby listy startowe do tegorocznego Wimbledonu były na podstawie zestawienia najlepszych tenisistek, które ukaże się ósmego czerwca, wówczas w tym roku w Londynie mielibyśmy w grze cztery Biało-Czerwone singlistki.

Jednak termin zamknięcia zgłoszeń minął na sześć tygodni przed inauguracją Wimbledonu 2026, czyli 18 maja. Tego dnia Maja Chwalińska była 114. rakietą świata i jedyne, na co może w tej chwili liczyć, biorąc pod uwagę aktualny ranking, to miejsce na listach startowych do eliminacji. Innym wyjściem dla polskiej ćwierćfinalistki Roland Garros 2026 jest specjalna przepustka, którą mogą przyznać organizatorzy imprezy rozgrywanej na angielskiej trawie.

– Polski Związek Tenisowy i Team Mai Chwalińskiej oficjalnie zwrócili się do organizatorów z prośbą o przyznanie polskiej zawodniczce dzikiej karty do turnieju głównego tegorocznego Wimbledonu – czytamy w komunikacie opublikowanym na mediach społecznościowych PZT.

Jeżeli polska tenisistka nie otrzyma „Dzikiej karty”, wówczas kolejny raz wystartuje w kwalifikacjach. Pewne jest jednak to, że trzech dodatkowych spotkań w drodze do turnieju głównego Maja Chwalińska nie będzie musiała rozgrywać podczas nadchodzących edycji US Open oraz Australian Open. To znaczy, że tenisistka z Bielska-Białej będzie miała za sobą debiut w każdej z czterech imprez wielkoszlemowych.

 

 

ITF. Zwycięstwa w Armenii, dobry start Pawlikowskiej

/ Izabela Modrzewska , źródło: itftennis.com/oprac.własne, foto: Artur Rolak

We wtorkowych rozgrywkach rangi ITF polscy tenisiści zanotowali cenne zwycięstwa.

W Cachkadzorze swoje mecze rozegrało troje singlistów. Kacper Knitter pewnie pokonał reprezentanta gospodarzy w pierwszej rundzie turnieju. To drugie wygrane spotkanie 19-latka w tym sezonie. Adam Majchrzak wyeliminował z kolei rozstawionego z numerem „ósmym” Gabriele Bosio i w potencjalnym ćwierćfinale może zagrać przeciwko Knitterowi. Do kolejne rundy w armeńskim turnieju nie udało się awansować Janowi Wygonie, który uległ Jegorowi Pleshivtsevowi.

Zuzanna Kolonus wywiązała się z roli faworytki i w meczu z Anastasiią Kostiushkiną w Kayseri straciła tylko pięć gemów. 20‑letnia tenisistka ma już w tym sezonie na koncie finał w New Delhi. Zuzanna Pawlikowska zaczęła swoją przygodę z turniejem w Sumter od meczu deblowego. Wraz z Justiną Mikulskyte pokonała duet amerykańsko-izrealski, a w kolejnym dniu zagra przeciwko wyżej notowanej Katrinie Scott w singlu.


Wyniki

M15 Cachkadzor – I runda singla

Kacper Knitter (Polska) – Mikayel Avetisyan (Armenia) 6:2, 6:2

Adam Majchrzak (Polska) – Gabriele Bosio (Włochy, 8) 7:5, 4:6, 7:6[5]

Jegor Pleshivtsev – Jan Wygona (Polska) 7:6 [2], 6:3

W15 Kayseri – I runda singla

Zuzanna Kolonus (Polska, 5) – Anastasiia Kostiushkina 6:4, 6:1

W100 Sumter – I runda debla

Zuzanna Pawlikowska, Justina Mikulskyte (Polska, Litwa) – Lina Glushko, Carolyn Ansari (Izrael, USA) 6:1, 3:6, 10-3

W15 Osijek – I runda debla

Inka Wawrzkiewicz, Greta Nemcsek (Polska, Węgry) – Nika Dragicevic, Marta Dobric (Chorwacja) 6:4, 6:3

 

 

 

Centurion. Peliwo ze zwycięstwem i porażką

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Filip Peliwo rozegrał dzisiaj dwa mecze podczas turnieju rangi Challenger w Centurionie. Odpadł z rywalizacji w grze pojedynczej, ale awansował w deblu razem z Michaelem Zhu.

W tym momencie sezonu rzadko trafiają się turnieje na kortach twardych. Jednym z takich jest ten w Republice Południowej Afryki w Centurionie. W grze pojedynczej Filip Peliwo trafił na Eliakima Coulibaly’ego. Iworyjczyk rozstawiony jest z numerem 8. i jest notowany ponad 150 miejsc wyżej w rankingu. Mecz zakończył się w ponad godzinę pewną wygraną zawodnika z Wybrzeża Kości Słoniowej. Do stanu 3:4 toczyła się wyrównana gra. Potem po długiej rywalizacji doszło do przełamania na korzyść Coulibaly’ego, który ostatecznie triumfował 6:3. Później Iworyjczyk całkowicie przejął kontrolę nad spotkaniem. Szybko objął prowadzenie 4:0, a po trzecim już przełamaniu w tym secie zwyciężył 6:1.

Filip Peliwo pozostanie jeszcze w Centurionie, gdyż rywalizuje tam również w grze podwójnej. W przeciwieństwie do singla, awansował do kolejnej rundy – w tym przypadku ćwierćfinału. Polak gra razem z Michaelem Zhu. Ich rywalami byli Hindusi – Sidharth Rawat/Atharva Sharma. W pierwszym secie Peliwo i Zhu zdobyli decydujące przełamanie na 7:5, czyli zamknięcie seta. W drugiej partii odskoczyli na 4:1 i ostatecznie triumfowali 6:3. We wcześniejszym gemie przy returnie nie wykorzystali piłek meczowych od 40:15, ale po triumf sięgnęli przy swoim podaniu.


Wyniki

ATP Challenger w Centurionie – 1. runda gry pojedynczej:

Eliakim Coulibaly (Wybrzeże Kości Słoniowej, 6) – Filip Peliwo (Polska) 6:3, 6:1

ATP Challenger w Centurionie – 1. runda gry podwójnej:

Filip Peliwo/Michael Zhu (Polska/Stany Zjednoczone) – Sidharth Rawat/Atharva Sharma (Indie/Indie) 7:5, 6:3

Roland Garros. Alexander Zverev zatrzymał Rafaela Jodara

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: , foto: Peter Figura

Alexander Zverev został pierwszym półfinalistą Rolanda Garrosa. Niemiec w trzech setach pokonał Rafaela Jodara.

Ostatnie tygodnie to wspaniały czas dla Jodara, który przebojem wdarł do męskiego touru, szybko zdobywają rozstawienie w turnieju wielkoszlemowym. Hiszpan świetnie wypadł również w Paryżu, gdzie dotarł do ćwierćfinału. W nim musiał jednak uznać wyższość Alexandra Zvereva.

Pierwszy set był najbardziej wyrównany w tym pojedynku. W tie-breaku 19-latek z Hiszpanii popełnił jednak kilka błędów przy dobrej grze rywala, co dało zwycięstwo bardziej doświadczonemu tenisiście 7-3.

Drugi i trzeci set był już zdecydowanie bardziej pod dyktando obecnie głównego faworyta do zwycięstwa w całym turnieju. Zverev oddał w tych dwóch odsłonach zaledwie cztery gemy.

Dziś wieczorem poznamy półfinałowego rywala dla reprezentanta Niemiec. Będzie nim Czech Jakub Mensik lub Brazylijczyk Joao Fonseca.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Alexander Zverev (Niemcy, 2) – Rafael Jodar (Hiszpania, 27) 7:6(3), 6:1, 6:3

Roland Garros. Marta Kostiuk z premierowym półfinałem

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Marta Kostiuk pokonała Elinę Switolinę w drugim ze spotkań 1/4 finału rywalizacji Rolanda Garrosa. Dla podopiecznej Sandry Zaniewskiej zwycięstwo nad rodaczką to siedemnasty wygrany mecz z rzędu.

Z szerokiego grona tenisistek, które na początku drugiej w sezonie lewy Wielkiego Szlema były wymieniane jako faworytki, w grze o końcowy triumf wciąż pozostaje zwyciężczyni jednego z ostatnich sprawdzianów przed Roland Garros 2026 – Marta Kostiuk. Tenisistka z Kijowa nim przybyła do Paryża sięgnęła między innymi po tytuł mistrzowski podczas imprezy WTA 1000 w Madrycie.

Na kortach w Paryżu Marta Kostiuk kontynuuje serię wygranych spotkań, którą zapoczątkowała na początku kwietnia podczas meczu kwalifikacyjnego do Billie Jean King Cup Finals między Ukrainą i Polską. Ukrainka w Paryżu znalazła już sposób na pięć rywalek, „windując” swą serię wygranych spotkań do siedemnastu. Tym ostatnim wygranym meczem jak dotąd jest pojedynek Marty Kostiuk z rodaczką Eliną Switoliną.

W pierwszej odsłonie niżej notowana z Ukrainek jako pierwsza wyszła na prowadzenie z przewagą przełamania. Elina Switolina tę stratę jeszcze zdołała odrobić. Jednak od stanu 3:4 przegrała kolejne dwa gemy, a tym samym seta. W drugiej odsłonie tenisistka z Odessy wypracowała sobie trzygemową przewagę i nie oddała jej, kończąc tę część pojedynku wynikiem 6:2.

Początek decydującej odsłony był nerwowy z obu stron. Pierwszą, która wygrała swego gema serwisowego była Marta Kostiuk. Zawodniczka rozstawiona w imprezie z numerem osiemnastym nie pozwoliła rywalce na odrobienie strat i zapewniła sobie pierwszy w karierze awans do półfinału imprezy wielkoszlemowej. Taki wynik sprawił, że podopieczna Sandry Zaniewskiej w najnowszym notowaniu rankingu WTA zanotuje najwyższe miejsce w karierze.

Mecz Marty Kostiuk z Mirrą Andriejewą będzie trzecim pojedynkiem obu pań. Zarówno na początku roku w Brisbane na kortach twardych, jak i na początku maja tego roku w Madrycie lepszą bez straty seta okazała się tenisistka zza naszej wschodniej granicy.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Marta Kostiuk (Ukraina, 18) – Elina Switolina (Ukraina, 7) 6:3, 2:6, 6:2

Roland Garros. Mirra Andriejewa pierwszą półfinalistką

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Mirra Andriejewa pokonała Soranę Cirsteę w pierwszym z meczów ćwierćfinałowych Roland Garros 2026. Tym samym podopieczna Conchity Martinez powtórzyła swój najlepszy wynik w imprezach wielkoszlemowych.

Przed dwoma laty w stolicy Francji tenisistka z Krasnojarska w ćwierćfinale pokonała Arynę Sabalenkę i pierwszy raz w karierze awansowała do półfinału jednej z najważniejszych imprez w sezonie. Na drodze do meczu o tytuł Mirrze Andriejewej stanęła Jasmine Paolini, która oddała rywalce jedynie cztery gemy. Włoszki w tegorocznych zmaganiach już dawno nie ma. Z kolei nastolatka ze wschodu Europy pokonuje kolejne rywalki i ponownie powalczy o finał imprezy wielkoszlemowej.

W pierwszej odsłonie tenisistka rozstawiona w imprezie z numerem ósmym nie dała większych szans Soranie Cirstei. Mirra Andriejewa wykorzystała wszystkie trzy szanse na odebranie serwisu Rumunce i wygrała tę część spotkania, nie tracąc chociażby gema. W drugiej odsłonie tenisistka z Bukaresztu dotrzymywała kroku młodszej rywalce tylko do stanu 3:3. Od tego momentu gemy na swe konto zapisywała jedynie Mirra Andriejewa. Tym samym to tenisistka z Krasnojarska została pierwszą półfinalistką tegorocznej rywalizacji singlowej pań na Rolandzie Garrosie.

Turniejowa „ósemka” czeka na rywalkę. Wyłoni ją pojedynek Marty Kostiuk z Eliną Switoliną.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Mirra Andriejewa (8) – Sorana Cirstea (Rumunia, 18) 6:0, 6:3

Roland Garros. Maja Chwalińska przed szansą na awans do półfinału

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Olga Pietrzak/PZT

Maja Chwalińska i Anna Kalinska wystąpią w trzecim meczu ćwierćfinałowym tegorocznej rywalizacji singlowej pań na kortach Rolanda Garrosa. Panie do gry przystąpią w środę 3 czerwca na korcie Philippe-Chatriera. Poznaliśmy plan gier jedenastego dnia zmagań i wiemy, o której na kort wyjdą obie panie.

Tenisistka z Bielska-Białej to ostatnia z Biało-Czerwonych, która pozostała w rywalizacji singlowej pań na kortach w stolicy Francji. Maja Chwalińska, która zmagania rozpoczęła od kwalifikacji, wygrała już siedem spotkań, w tym cztery w turnieju głównym, i dotarła do pierwszego w karierze ćwierćfinału wielkoszlemowego. Teraz przed Bielszczanką szansa na miejsce w półfinale i kolejny awans w rankingu WTA.

Pojedynek Mai Chwalińskiej z Anną Kalińską otworzy rywalizację na korcie Philippe-Chatriera w środę 3 czerwca. Panie do gry przystąpią o godzinie 11:00. Będzie to pierwszy mecz obu tenisistek. Dla tenisistki z Moskwy zwycięstwo będzie oznaczać największy sukces w imprezach wielkoszlemowych i pierwszy półfinał w turnieju tej rangi. Z kolei zwycięstwo Polki sprawi, że Maja Chwalińska przekroczy kolejną barierę w imprezie Wielkiego Szlema, a punkty za awans sprawią, że Polka będzie mieć szansę awansu do top 30 zestawienia najlepszych tenisistek świata.

Po zakończeniu meczu z udziałem reprezentantki Polski zostanie rozegrany ostatni pojedynek ćwierćfinałowy. Zmierzą się w nim Aryna Sabalenka i Diana Shnaider.

Roland Garros. Ćwierćfinaliści w komplecie

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Poznaliśmy już wszystkich ćwierćfinalistów turnieju mężczyzn na kortach Rolanda Garrosa. Dzisiaj rozegrano mecze 4. rundy z górnej części drabinki, gdzie awans wywalczyli: Felix Auger-Aliassime, Flavio Cobolli, Matteo Berrettini i Matteo Arnaldi. W tym gronie jest więc aż trzech Włochów.

Zwycięstwa faworytów na korcie Philippe’a Chartiera

W pierwszym poniedziałkowym meczu 4. rundy mężczyzn zmierzyli się Flavio Cobolli i Zachary Swajda. Tenisista rozstawiony z numerem 10. dość pewnie zbliżał się w kierunku awansu. Dwa pierwsze sety wygrał 6:2 i 6:3. Trzecia partia rozpoczęła się od przełamań z obydwu stron. Do breaków już później nie doszło. W tiebreaku 7:3 lepszy okazał się Swajda, przedłużając rywalizację. W kolejnej odsłonie Flavio Cobolli prawie doprowadził do niebezpiecznej sytuacji. Prowadził 5:2, dwukrotnie serwował na triumf i miał nawet piłkę meczową. Jednak znów doszło do tiebreaka. Po zaciętej rywalizacji faworyt wygrał 7:5 i zapewnił sobie awans do ćwierćfinału, przegrywając pierwszego seta na tym turnieju. Przed rokiem Cobolli grał już w ćwierćfinale Wimbledonu.

Awans wywalczył także najwyżej rozstawiony w tym momencie w górnej połowie drabinki. Turniejowy numer cztery Felix Auger-Aliassime pokonał Alejandro Tabilo. Kanadyjczyk wygrał spotkanie w niewiele ponad dwie godziny. W pierwszym secie przełamał rywala na 3:1 i wygrał 6:3. W drugiej partii, to Auger-Aliassime miał większe problemy przy serwisie, ale wykorzystał słabszy moment rywala przy 5:5 i wywalczył decydujące przełamanie. Całą odsłonę zwyciężył 7:5, a potem już pewnie zmierzał w stronę ćwierćfinału. Wygrana w trzecim secie przyszła zdecydowanie najłatwiej – 6:1. To właśnie reprezentant Kanady zmierzy się z Flavio Cobollim.

Powrót Włocha na salony

Po raz pierwszy od US Open 2022 Matteo Berrettini zagra w ćwierćfinale turnieju wielkoszlemowego. Z tej części drabinki większość spodziewała się Włocha w ćwierćfinale. Tylko, że miał być nim Jannik Sinner. W 1/8 finału Berrettini pokonał jego pogromcę, Juana Manuela Cerundolo. Obydwaj w poprzedniej rundzie rozegrali bardzo długie pojedynki. Więcej świeżości zachował doświadczony Włoch, który po Francisco Comesanie wyeliminował kolejnego Argentyńczyka. Berrettini już na początku przełamał podanie Cerundolo. Była to zaliczka dająca wygraną 6:3 w pierwszym secie. Drugą odsłonę bez breaków Włoch wygrał 7:2 w tiebreaku. W trzecim secie Berrettini gonił wynik. Przy 5:4 Argentyńczyk nie zamknął rywalizacji przy swoim podaniu. W tiebreaku zaś prowadził już 6:3, ale włoski tenisista zwyciężył 5 kolejnych piłek. Dzięki tej wygranej po pięciu latach wraca na poziom ćwierćfinału French Open.

Kolejny radość w Italii

Mimo nieobecności Lorenzo Musettiego oraz szybkiego odpadnięcia Jannika Sinnera i Luciano Darderiego w turnieju wciąż nie brakuje reprezentantów Włoch. O dołączenie do Cobolliego i Berrettiniego walczył jeszcze Matteo Arnaldi, którego rywalem był Frances Tiafoe. W pierwszym secie Arnaldi przegrał gema serwisowego przy 5:4. Zwycięstwo w tej partii uratował w tiebreaku. Włoch wrócił do gry w drugiej partii ze stanu 3:5 i 0:40. Obronił 5 piłek setowych, ale ostatecznie przegrał w tiebreaku. Po dwóch i pół godziny rywalizacji obydwaj zawodnicy potrzebowali jeszcze dwóch partii do awansu. Do 1/4 finału przybliżył się Tiafoe, który wygrał kolejnego seta 6:3. Dodatkowo, w czwartej odsłonie prowadził już 4:1, ale Arnaldi odwrócił losy meczu. Doprowadził do kolejnego tiebreaka, zwyciężając w nim 7:3. W decydującym secie to Włoch stracił przewagę przełamania, ale później zdobył breaka na 5:4 bez straty punktu. Frances Tiafoe miał jeszcze breakpointa na remis, ale Matteo Arnaldi obronił się w tym gemie. Po pięciu i pół godziny rywalizacji wywalczył awans do ćwierćfinału. Przynajmniej jeden tenisista z Italii będzie także w półfinale, gdyż rywalem Arnaldiego będzie Matteo Berrettini.


Wyniki

French Open – 4. runda:

Felix Auger-Aliassime (Kanada, 4) – Alejandro Tabilo (Chile) 6:3, 7:5, 6:1
Flavio Cobolli (Włochy, 10) – Zachary Swajda (Stany Zjednoczone) 6:2, 6:3, 6:7 (3), 7:6 (5)
Matteo Berrettini (Włochy) – Juan Manuel Cerundolo (Argentyna) 6:3, 7:6 (2), 7:6 (8)
Matteo Arnaldi (Włochy) – Frances Tiafoe (Stany Zjednoczone, 19) 7:6 (5), 6:7 (5), 6:3, 7:6 (3), 6:4

WTA. Serena Williams wraca do gry

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

Serena Williams powraca do profesjonalnej rywalizacji. Na początek Amerykanka wystartuje w turnieju gry podwójnej.

44-letnia Williams pożegnała się z zawodowym tourem w 2022 roku. Od pewnego czasu krążyły jednak plotki o tym, że planuje ponownie grać w tenisa. Kilka miesięcy temu reprezentantka USA zapisała się bowiem do obowiązkowego programu antydopingowego. Choć dziennikarze odnotowali ten fakt, sama zainteresowana długo trzymała media i kibiców w niepewności i pozostawała enigmatyczna.

Pierwszego czerwca otrzymaliśmy jednak oficjalne potwierdzenie, że Serena znów będzie walczyć na światowych kortach. Turniej WTA w Queen`s przyznał jej wszak „dziką kartę” do zawodów w deblu. Jak na razie nie wiadomo, która koleżanka stanie u boku Amerykanki, ale media spekulowały, że może to być Kanadyjka Victoria Mboko.

Williams zamieściła też w Internecie specjalny film a władze WTA oficjalnie powitały ją w rozgrywkach. Mówi się, że celem legendy tenisa jest występ na Wimbledonie, który – w singlu – wygrywała w przeszłości aż siedem razy.