Maja Chwalińska zanotuje niesamowity awans w rankingu WTA

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Porażką w finale zakończyła tegoroczny występ w Rolandzie Garrosie Maja Chwalińska. Wygranie dziewięciu meczów w 19 dni przez Bielszczankę da jej awans w najnowszym notowaniu rankingu WTA.

Czwarta rakieta naszego kraju w dniu pierwszego swego meczu tegorocznej edycji Paryskiego turnieju była klasyfikowana na 114.pozycji. Od 18 maja i tamtego spotkania wiele się zmieniło. Maja Chwalińska wygrała trzy mecze w eliminacjach co dało jej debiut w turnieju głównym w stolicy Francji, a kolejne sześć zwycięstw zaprowadziły Polkę do finału drugiej w sezonie lewy Wielkiego Szlema.
Ostatecznie w meczu o tytuł sposób na Polkę znalazła Mirra Andriejewa. Tym samym to ona sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł mistrzyni wielkoszlemowej.

Bardzo dobry występ Mai Chwalińskiej na kortach Rolanda Garrosa będzie mieć wymierny efekt w postaci miejsca w rankingu jakie Polka będzie zajmować w pierwszym czerwcowym notowaniu. Awans do meczu o tytuł sprawił, że tenisistka z Bielska będzie 21. rakietą świata. W porównaniu do poprzedniego notowania jest to zmiana o 93. miejsca. Tym samym tegoroczna finalistka imprezy rozgrywanej nad Sekwaną będzie drugą rakietą naszego kraju w rankingu WTA. Wyżej klasyfikowaną Polką będzie tylko Iga Świątek, a za Bielszczanką w top 100 będą jeszcze Magda Linette i Magdalena Fręch.

Roland Garros: Andriejewa i Chwalińska podsumowały wielki finał

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: Olga Pietrzak

Finał tegorocznego Roland Garros przyniósł triumf 19-letniej Mirry Andrieewej, która pokonała Maję Chwalińską 6:3, 6:2. Na pomeczowych konferencjach prasowych obie tenisistki szczerze podsumowały swój udział w turnieju. Rosjanka mówiła o czerpaniu z postawy Rogera Federera, a Polka opowiedziała o gigantycznym stresie i presji, z jaką mierzą się zawodniczki.

Dla 19-letniej Rosjanki to pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze. Na spotkaniu z dziennikarzami przyznała, że to dla niej moment, o którym od dawna marzyła.

Wykonałam w życiu mnóstwo wizualizacji. Myślałam o tym, jak to się stanie, gdzie i kiedy. Uczucie w prawdziwym życiu jest jednak o wiele lepsze niż w snach – przyznała.

Kluczem do zachowania spokoju w kluczowych momentach okazał się dla niej… Roger Federer.

Zdecydowałam, że chcę być na korcie wojowniczką. Oglądałam tu dużo meczów Rogera i chciałam spróbować naśladować jego zachowanie. Wiadomo, nikt nie będzie miał takiej aury jak on, ale nie chciałam pokazywać frustracji. Chciałam, żeby kibice widzieli kogoś, kto walczy – tłumaczyła.

19-latka odniosła się również do swojej przemowy z ceremonii wręczenia pucharów, podczas której podziękowała samej sobie. Przyznała, że początkowo miał to być żart, ale ostatecznie uznała, że zawodniczki powinny potrafić docenić własną, ciężką pracę i radzenie sobie z nerwami.

Maja Chwalińska z kolei w pełni doceniła klasę rywalki, podkreślając, że Rosjanka znakomicie radziła sobie na korcie ze specyficznymi warunkami i wiatrem. Polka nie ukrywała też potężnego zmęczenia po rozegraniu aż dziesięciu meczów w Paryżu.

Byłam potwornie zestresowana przed każdym spotkaniem. Szczerze mówiąc, przez te trzy tygodnie ze stresu w ogóle nie mogłam jeść. Moi trenerzy codziennie jedli pizzę, a ja tylko odmawiałam. Bardzo się cieszę, że ten turniej już się skończył i może wreszcie wróci mi radość z jedzenia – zdradziła z uśmiechem.

24-latka zwróciła również uwagę na trudne realia profesjonalnego touru.

Zaczynamy wcześnie, jesteśmy w zasadzie dziećmi, a oczekuje się, że będziemy zachowywać się jak w pełni ukształtowani dorośli. Presja jest gigantyczna, co mecz jesteśmy na celowniku. Każdy może nas oceniać jak chce, w internecie można napisać wszystko. Trzeba się przed tym chronić – zauważyła Polka.

Z powodu ogromnego zmęczenia fizycznego i mentalnego wicemistrzyni Roland Garros potwierdziła, że wycofuje się z turniejów przygotowawczych na trawie. Czeka ją teraz urlop, a do rywalizacji wróci dopiero podczas wielkoszlemowego Wimbledonu.

Prościejów. Pieczonka i Liutarewicz przegrali w finale

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Paweł Rychter

Filip Pieczonka i Iwan Liutarewicz nie zdołali sięgnąć po tytuł w turnieju ATP Challenger w Prościejowie. W finale przegrali 3:6, 3:6 z Milosem Karolem i Andrewem Paulsonem.

W półfinale Filip Pieczonka i Iwan Liutarewicz pewnie wygrali z Karolem Drzewieckim i Piotrem Matuszewskim. W finale najwyżej rozstawiony duet zmierzył się z Milosem Karolem i Andrewem Paulsonem. Słowacko-czeski debel nie był rozstawiony. Pieczonka wraz z Liutarewiczem grali dzisiaj w Prościejowie o swój trzeci wspólny tytuł w sezonie.

Karol i Paulson zdobyli przełamanie na 2:0. Pieczonka i Liutarewicz w kolejnym gemie mieli okazję na odrobienie części strat, ale przegrali decydujący punkt. Polak i Białorusin wywalczyli przełamanie na 3:4, ale nie zdołali wyrównać przy własnym podaniu. Przegrany gem od 40:15 przy odbiorze okazał się niezwykle istotny. Chwilę później Słowak i Czech zwyciężyli seta 6:3.

Na fali wygranej pierwszej partii Milos Karol i Andrew Paulson świetnie otworzyli następną odsłonę. Rozpoczęli ją od przełamania bez straty punktu. W czwartym gemie Filip Pieczonka z Iwanem Liutarewiczem nie wykorzystali breakpointa. Przy wyniku 3:5 sami nie utrzymali swojego podania. Oznaczało to jedno – to duet Karol/Paulson cieszył się z triumfu w całym turnieju.


Wyniki

ATP Challenger w Prościejowie – finał gry podwójnej:

Milos Karol/Andrew Paulson (Słowacja/Czechy) – Iwan Liutarewicz/Filip Pieczonka (,/Polska, 1) 3:6, 3:6

Roland Garros. Maja Chwalińska nie dała rady Mirrze Andriejewej

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Olga Pietrzak

Maja Chwalińska przegrała z Mirrą Andriejewa w finale singla Rolanda Garrosa 2026.

Czwarta rakieta naszego kraju ma za sobą niezwykle udane trzy tygodnie na kortach w Paryżu. Bielszczanka, która zmagania rozpoczęła 18 maja od pierwszej rundy kwalifikacji, wygrała dziewięć meczów z rzędu i jako druga kwalikantka w Erze Open dotarła do finału imprezy wielkoszlemowej.

W meczu o najcenniejszy triumf w karierze Maja Chwalińska musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej. Początek spotkania był nerwowy z obu stron. Pierwsze cztery gemy powędrowały na konto zawodniczek odbierających serwis. Jako pierwsza swe podanie wygrała Polka, jednak od stanu 3:2 przegrała kolejne dziewięć gemów. Przegrywając 2:6, 0:5 Bielszczanka zdołała nieco zmniejszyć straty. Ostateczny triumf zanotowała jednak rywalka naszej zawodniczki.

Występ w finale sprawił, że Maja Chwalińska w najnowszym notowaniu rankingu WTA, który ukaże sie 8 czerwca, awansuje o 93 lokaty na pozycję 21. Tym samym zostanie drugą rakietą naszego kraju w zestawieniu najlepszych tenisistek świata.


Wyniki

Finał:

Mirra Andriejewa (8) – Maja Chwalińska (Polska, Q) 6:3, 6:2

Tenis w erze danych: jak kibice analizują mecze, formę zawodników i sportowe platformy online

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Współczesny tenis coraz rzadziej ogląda się tylko „na oko”. Kibic nadal widzi serwis, return, wymiany z głębi kortu i nerwowe spojrzenia w stronę boxu trenerskiego, ale za tym wszystkim stoi coraz więcej danych, statystyk i cyfrowych narzędzi. Dlatego temat Spinbetter rejestracja dobrze pasuje do szerszej rozmowy o tym, jak fani sportu korzystają dziś z platform online, żeby szybciej śledzić mecze, sprawdzać kursy, analizować formę zawodników i porównywać wydarzenia z różnych turniejów. Brzmi trochę jak coś, co człowiek robi zamiast po prostu odpoczywać, ale cóż, cywilizacja najwyraźniej wybrała tabelki.

Tenis jest jednym z tych sportów, w których szczegóły mają ogromne znaczenie. Jeden słabszy gem serwisowy, kilka niewymuszonych błędów, gorszy procent pierwszego podania albo spóźniona reakcja przy breakpointach potrafią zmienić cały obraz meczu. Kibice, którzy regularnie śledzą ATP, WTA, turnieje wielkoszlemowe czy mniejsze imprezy rangi Challenger, szybko zauważają, że sam wynik nie mówi wszystkiego. Liczy się styl zwycięstwa, długość spotkania, nawierzchnia, kalendarz startów, poprzednie kontuzje i to, czy zawodnik nie wygląda przypadkiem tak, jakby wolał być w zupełnie innym miejscu na Ziemi.

 

Dlaczego tenis tak dobrze pasuje do analizy online

 

Tenis jest sportem indywidualnym, a to oznacza, że forma jednego zawodnika ma większe znaczenie niż w wielu grach zespołowych. W piłce nożnej słabszy dzień jednego gracza może zostać przykryty przez drużynę. W tenisie nie ma gdzie się schować. Jeśli zawodnik traci rytm, źle porusza się po korcie albo przestaje trafiać pierwszym serwisem, wszystko jest widoczne niemal od razu.

Dla kibica oznacza to, że analiza meczów staje się bardziej konkretna. Można porównywać nie tylko rankingi, ale też dopasowanie stylów. Gracz z mocnym serwisem może wyglądać świetnie na trawie, ale już na wolniejszej mączce jego przewaga bywa mniejsza. Zawodnik świetny w długich wymianach może dominować na kortach ziemnych, lecz mieć problem z agresywnymi rywalami skracającymi punkty na szybszej nawierzchni. Do tego dochodzą warunki pogodowe, zmęczenie po poprzednich rundach i presja turniejowa.

Właśnie dlatego sportowe platformy online stały się dla wielu fanów czymś więcej niż miejscem do sprawdzania terminarza. Są centrum informacji, gdzie można zestawić kilka elementów naraz: aktualny wynik, kursy, statystyki serwisowe, historię bezpośrednich pojedynków i kontekst turnieju. Nie każdy kibic potrzebuje takiej ilości danych, ale ci bardziej zaangażowani lubią mieć pełniejszy obraz. Oczywiście człowiek kiedyś potrafił obejrzeć mecz bez dziesięciu zakładek w przeglądarce, ale postęp techniczny najwyraźniej nie znosi prostoty.

 

Najważniejsze dane, na które patrzą kibice tenisa

 

W tenisie statystyki potrafią być bardzo praktyczne. Nie chodzi tylko o suche liczby, lecz o to, jak pomagają zrozumieć przebieg spotkania. Czasem zawodnik wygrywa pierwszego seta, ale jego statystyki pokazują, że balansuje na granicy problemów. Innym razem przegrywa tie-break, mimo że gra lepiej w większości wymian. Taki kontekst zmienia odbiór meczu.

Najczęściej analizowane elementy to:

– procent trafionego pierwszego serwisu;

– skuteczność punktów po pierwszym i drugim podaniu;

– liczba breakpointów wykorzystanych i obronionych;

– bilans winnerów oraz niewymuszonych błędów;

– skuteczność przy siatce;

– długość wymian;

– wyniki na konkretnej nawierzchni;

– historia spotkań z danym rywalem;

– ostatnie mecze i czas spędzony na korcie.

 

Te dane są szczególnie ważne przy turniejach rozgrywanych dzień po dniu. Zawodnik, który dzień wcześniej grał trzygodzinny mecz w upale, może mieć zupełnie inną energię niż rywal, który przeszedł poprzednią rundę szybko. Na papierze ranking może sugerować jednego faworyta, ale realia kortu bywają mniej uprzejme. Sport kocha psuć proste przewidywania, bo widocznie nawet wyniki muszą mieć własne poczucie humoru.

 

Nawierzchnia jako klucz do zrozumienia meczu

 

Jednym z najważniejszych czynników w tenisie jest nawierzchnia. Kort ziemny, trawa i kort twardy potrafią zmienić dynamikę gry tak mocno, że ten sam pojedynek wyglądałby zupełnie inaczej w innym turnieju. Dlatego kibice nie analizują już tylko nazwisk. Patrzą na to, gdzie mecz jest rozgrywany i jak dany zawodnik radzi sobie w podobnych warunkach.

 

Nawierzchnia Typowe cechy gry Co obserwują kibice
Kort ziemny Dłuższe wymiany, wolniejsze tempo, większa rola kondycji cierpliwość, topspin, ruch po korcie
Trawa Krótsze akcje, szybki serwis, niskie odbicie pierwszy serwis, gra przy siatce, return
Kort twardy Najbardziej uniwersalne warunki balans ataku i obrony, regularność, tempo
Kort halowy Stabilne warunki, często szybsza gra skuteczność serwisu, agresja, krótka reakcja

 

To właśnie nawierzchnia często tłumaczy, dlaczego zawodnik z niższym rankingiem może być groźniejszy niż sugeruje jego pozycja. Niektórzy gracze mają styl idealnie dopasowany do konkretnych warunków. Inni potrzebują czasu, żeby złapać rytm, a w krótkim turnieju tego czasu po prostu nie ma.

 

Platformy sportowe jako część codziennego śledzenia tenisa

 

Cyfrowe platformy zmieniły sposób, w jaki kibice podchodzą do sportu. Kiedyś wystarczyła transmisja, gazeta sportowa i krótki skrót meczu. Dziś fani chcą mieć szybki dostęp do wielu warstw informacji. Sprawdzają terminarz, aktualne wyniki, statystyki live, kursy przedmeczowe i zmiany w trakcie spotkania. Wszystko ma być dostępne na telefonie, najlepiej bez błądzenia po menu zaprojektowanym przez kogoś, kto najwidoczniej nigdy nie widział prawdziwego użytkownika.

W tym kontekście Spinbetter Poland można opisać jako przykład platformy wpisującej się w szerszy trend sportowej cyfryzacji. Dla kibica ważne jest nie tylko to, że może znaleźć wydarzenia tenisowe, ale też to, czy cała ścieżka korzystania jest logiczna: od wejścia na stronę, przez znalezienie meczu, po sprawdzenie dostępnych rynków i podstawowych informacji. Im mniej chaosu, tym lepiej, choć internet jak zwykle robi wszystko, żeby udowodnić, że chaos też da się monetyzować.

Sportowe serwisy online konkurują dziś nie tylko ofertą, ale też wygodą. Użytkownik nie chce tracić czasu na szukanie podstawowych sekcji. Jeśli interesuje go tenis, powinien szybko przejść do najważniejszych rozgrywek, zobaczyć mecze dnia, porównać wydarzenia i zrozumieć, co dzieje się w danym turnieju. Szczególnie przy dużych imprezach, gdzie mecze toczą się równolegle na kilku kortach, przejrzystość ma ogromne znaczenie.

 

Live betting a zmienność tenisowego meczu

 

Tenis jest sportem wyjątkowo ciekawym pod względem wydarzeń na żywo, ponieważ wynik potrafi zmieniać się bardzo dynamicznie. Przełamanie serwisu, kontuzja, przerwa medyczna, słabszy gem albo nagła poprawa returnu mogą natychmiast wpłynąć na obraz spotkania. W przeciwieństwie do wielu dyscyplin zespołowych tenis ma bardzo czytelną strukturę: punkt, gem, set, mecz. To sprawia, że kibice łatwiej śledzą momentum.

Jednocześnie właśnie ta struktura potrafi być zdradliwa. Zawodnik może prowadzić 5:2 w secie, a kilka minut później bronić się przed tie-breakiem. Może mieć przewagę fizyczną, ale mentalnie rozsypać się po jednej kontrowersyjnej decyzji sędziego. Może wyglądać świetnie przez pół godziny, po czym stracić kontrolę nad drugim serwisem. Tenis nie wybacza krótkich spadków koncentracji, bo nie ma kolegi z drużyny, który przejmie odpowiedzialność.

Dla kibiców śledzących mecze na żywo ważne są więc nie tylko kursy, ale też kontekst. Kto serwuje? Jak wygląda procent pierwszego podania? Czy zawodnik regularnie wygrywa długie wymiany? Czy rywal zaczyna lepiej czytać serwis? Czy mecz zmierza w stronę fizycznej walki, czy raczej krótkich punktów? Takie pytania pomagają lepiej rozumieć przebieg spotkania, nawet jeśli ostateczny wynik nadal potrafi zrobić swoje i przypomnieć wszystkim, że sport nie jest arkuszem kalkulacyjnym.

 

Rola urządzeń mobilnych w śledzeniu turniejów

 

Tenis ma globalny kalendarz, co oznacza mecze rozgrywane w różnych strefach czasowych. Turnieje w Australii, Europie, Ameryce Północnej czy Azji sprawiają, że kibic często sprawdza wyniki w biegu: rano, w pracy, w podróży albo między innymi obowiązkami. Dlatego mobilna wygoda stała się jednym z kluczowych elementów korzystania z platform sportowych.

Na telefonie szczególnie ważne są trzy rzeczy: szybkość, czytelność i prosty dostęp do najważniejszych funkcji. Ekran jest mniejszy, cierpliwość użytkownika jeszcze mniejsza, a liczba rozpraszaczy absurdalnie duża. Jeśli serwis działa wolno albo wymaga zbyt wielu kliknięć, użytkownik szybko szuka innego rozwiązania. To brutalne, ale internet wychował wszystkich na ludzi, którzy po trzech sekundach opóźnienia czują się, jakby zostali osobiście znieważeni.

W kontekście tenisa mobilność ma jeszcze jedno znaczenie. Mecze mogą trwać od godziny do pięciu godzin, a sytuacja potrafi zmieniać się w krótkich fragmentach. Kibic nie zawsze ogląda całe spotkanie, ale może regularnie wracać do wyniku, sprawdzać statystyki i obserwować, czy mecz idzie zgodnie z przewidywaniami. Dobrze zaprojektowana platforma powinna wspierać właśnie taki sposób korzystania.

 

Jak kibic może rozsądnie podchodzić do analizy sportowej

 

Analiza sportowa bywa wciągająca, ale warto pamiętać, że nawet najlepsze dane nie dają pewności. Mogą zwiększyć zrozumienie meczu, pomóc zauważyć trendy i uporządkować informacje, lecz sport nadal pozostaje nieprzewidywalny. W tenisie szczególnie dużo zależy od dyspozycji dnia, zdrowia, odporności psychicznej i drobnych momentów, które nie zawsze da się przewidzieć.

Rozsądne podejście polega na łączeniu kilku źródeł informacji. Ranking jest ważny, ale nie wystarczy. Forma z ostatnich spotkań ma znaczenie, ale też nie mówi wszystkiego. Historia bezpośrednich meczów pomaga, lecz może być myląca, jeśli warunki są inne. Nawierzchnia często tłumaczy bardzo dużo, ale nie zastąpi obserwacji aktualnej gry.

Najlepiej traktować dane jako narzędzie, a nie gotową odpowiedź. Jeśli zawodnik świetnie serwuje przez cały turniej, ale w poprzednim meczu spędził na korcie cztery godziny, warto to uwzględnić. Jeśli underdog ma znakomity bilans na mączce, a faworyt wraca po urazie, sam ranking może być za mało precyzyjny. Jeśli zawodnik często traci koncentrację przy domykaniu setów, nawet prowadzenie 5:3 nie musi oznaczać spokojnego końca.

 

Tenis jako sport dla uważnych obserwatorów

 

Popularność tenisa wśród kibiców korzystających z platform online nie bierze się znikąd. To sport szybki, techniczny, pełen zwrotów i bardzo podatny na szczegółową analizę. Każdy punkt ma znaczenie, ale jednocześnie pojedynczy punkt nie zawsze mówi prawdę o całym meczu. Właśnie ta mieszanka sprawia, że fani lubią śledzić nie tylko wynik, lecz także szerszy kontekst.

Dobre sportowe platformy odpowiadają na tę potrzebę, dając dostęp do wydarzeń, statystyk i rynków w jednym miejscu. Nie zastępują oglądania meczu, ale pomagają lepiej rozumieć to, co dzieje się na korcie. Dla jednych kibiców wystarczy szybki wynik. Inni chcą wiedzieć, dlaczego zawodnik nagle przestał wygrywać punkty po drugim serwisie i czy to chwilowy spadek, czy początek większego problemu. Ludzkość może i ma dziwne hobby, ale przynajmniej czasem są one dobrze udokumentowane.

Tenis pozostaje sportem, w którym technika, psychika i warunki gry spotykają się w bardzo czytelny sposób. Cyfrowe narzędzia pomagają uchwycić więcej szczegółów, ale nie odbierają meczom emocji ani nie zamieniają ich w czystą matematykę. Najciekawsze nadal jest to, że nawet przy wszystkich statystykach, analizach i przewidywaniach zawodnik musi wyjść na kort, trafić pierwsze podanie i wygrać kolejne punkty własną grą.

 

Roland Garros. Zverev lepszy od Mensika, Cobolli bez gry awansował do finału

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: East News

Alexander Zverev pokonał Jakuba Mensika w czterech setach i po raz kolejny awansował do finału turnieju wielkoszlemowego. O trofeum Niemiec zagra z Flavio Cobollim, który do decydującego meczu awansował bez gry po wycofaniu Matteo Arnaldiego.

Początek meczu zapowiadał wyrównane widowisko. Czech, który w wieku zaledwie 20 lat dotarł do półfinału paryskiego turnieju, nie zamierzał ograniczać się do defensywy. Kluczowy moment pierwszego seta nastąpił przy stanie 4:3 dla Niemca. Mensik wypracował sobie trzy break pointy, jednak rozstawiony z numerem drugim tenisista zachował pełny spokój. Obronił wszystkie okazje rywala, a kilka minut później sam zaatakował returnem. Przy stanie 5:5 przełamał podanie Czecha i chwilę później zamknął seta 7:5.

Drugi set jeszcze mocniej uwidocznił przewagę Niemca. Świetnie czytał grę przeciwnika, skutecznie mijał go przy siatce i szybko objął prowadzenie 2:0 w setach po zwycięstwie 6:2. Młody Czech nie zamierzał jednak składać broni. Po przerwie medycznej na początku trzeciej partii zaczął częściej korzystać ze skrótów i bardziej urozmaiconej gry. To właśnie wtedy odzyskał inicjatywę, zmuszając faworyta do większej liczby błędów. Mensik wykorzystał swoją szansę i wygrał seta 6:3, podtrzymując nadzieje na odwrócenie losów półfinału.

Czwarta odsłona szybko rozwiała jednak wszelkie wątpliwości. Niemiec błyskawicznie przełamał rywala i odskoczył na 3:0. Od tego momentu kontrolował przebieg wydarzeń, nie pozwalając Czechowi wrócić do meczu. Ostatecznie zwyciężył 7:5, 6:2, 3:6, 6:3 i po raz kolejny zameldował się w finale turnieju wielkoszlemowego.

Drugi półfinał nie odbył się zgodnie z planem. Matteo Arnaldi zmuszony był wycofać się z rywalizacji z powodu infekcji wirusowej, co automatycznie dało Flavio Cobolliemu awans do pierwszego w karierze finału Wielkiego Szlema. Włoch przeżywa w Paryżu najlepszy turniej w zawodowej karierze. Przed tegorocznym Roland Garros nigdy nie dotarł do finału imprezy wielkoszlemowej, a teraz stanie przed szansą zdobycia najcenniejszego trofeum w życiu.

Arnaldi ujawnił podczas konferencji prasowej, że problemy zdrowotne rozpoczęły się w nocy poprzedzającej półfinał. Zawodnik źle się poczuł po kolacji, a następnie przez wiele godzin zmagał się z silnymi dolegliwościami żołądkowymi. Mimo pomocy lekarzy nie był w stanie wrócić do pełni sił i podjął decyzję o wycofaniu się z turnieju.


Wyniki

Półfinały singla mężczyzn: 

Alexander Zverev (Niemcy, 2) – Jakub Mensik (Czechy, 26) 7:5 6:2 3:6 6:3

Flavio Cobolli (Włochy, 10) – Matteo Arnaldi (Włochy) v/0