Poznań. Drabinka Challengera rozlosowana, Polacy poznali rywali

/ Marek Golba , źródło: Enea Poznań Open, foto: Paweł Rychter

Już jutro rozpoczyna się pierwszy Challenger organizowany w Polsce. W Parku Tenisowym Olimpia w Poznaniu startują kwalifikacje, a w turnieju głównym zobaczymy trzech Polaków.

W tym roku odbędzie się 31. edycja Challengera w Poznaniu. Nie zabraknie w niej oczywiście naszych reprezentantów. Dzisiaj zostały rozlosowane drabinki singla, debla i eliminacji do singla. Miejsce w drabince do turnieju głównego dzięki „dzikim kartom” mają: Maks Kaśnikowski, Daniel Michalski i Tomasz Berkieta. Zwycięzca tego turnieju sprzed 2 lat zagra z Lorenzo Giustino. Jego potencjalnym rywalem w drugiej rundzie może być Jan Choinski, Brytyjczyk rozstawiony z numerem drugim. Michalski trafił na Gustavo Heide (nr 8), a Berkieta na Gonzalo Bueno (nr 7).

W eliminacjach do turnieju głównego wystąpi pięciu Polaków. Debiut w stolicy Wielkopolski zaliczy Karol Filar, który zagra z Jonasem Forejtkiem. Ten mecz rozpocznie zmagania na korcie centralnym. Następnie pojawi się Alan Ważny. Dwukrotny juniorski mistrz wielkoszlemowy w deblu powalczy o awans z Denisem Jewsiejewem. Filip Pieczonka zagra z zawodnikiem rezerwowym, a Jan Sadzik (zwycięzca prekwalifikacji do Challengera) – z Maximem Mrvą, który rok temu przeszedł kwalifikacje i awansował do drugiej rundy. Aleksander Błuś zmierzy się z Norbertem Gombosem i będzie to trzeci mecz na korcie nr 1.

Hit deblowy w pierwszej rundzie

W deblu zobaczymy ośmioro Polaków. Już w pierwszej rundzie zobaczymy polskie starcie. Najwyżej rozstawieni Filip Pieczonka i Iwan Liutarewicz zmierzą się z Karolem Drzewieckim i Piotrem Matuszewskim, świeżo upieczonymi mistrzami Challengera 100 z Bratysławy. Szymon Kielan z Matthew Romiosem są rozstawieni z numerem trzecim i podejmą parę Pedro Boscardin Dias/Joao Reis da Silva. Szymon Walków i Sergio Martos Gornes rozpoczną turniej od meczu z parą Boris Alias/David Pojlak. Jan Sadzik i Aleksander Błuś zagrają z Hiszpanami, Mario Mansillą Diezem i Benjaminem Winter Lopezem, a Alan Ważny i Oskari Paldanius – z turniejowymi „dwójkami” Alexandrem Donskim i Andrew Paulsonem. Rywalizacja deblowa rozpocznie się we wtorek. Turniej zakończy się w sobotę 20 czerwca.

Modena. Katarzyna Kawa z awansem do finału

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Andrzej Szkocki

Katarzyna Kawa awansowała do finału turnieju WTA125 w Modenie. Polka w meczu półfinałowym odrobiła stratę seta i pokonała najwyżej rozstawioną Victorię Jimenez Kasincewą.

Po trzech wygranych bez straty seta Katarzyna Kawa awansowała do półfinału turnieju rangi WTA125 w Modenie. Polka pokonała już dwie rozstawione rywalki, ale tym razem przyszło jej się zmierzyć z turniejową jedynką Victorią Jimenez Kasincewą. Katarzyna Kawa rozpoczęła mecz od zdobycia przełamania. Potem, tak samo jak rywalka, straciła własne podanie. Od remisu 2:2 Jimenez Kasincewa dominowała na korcie do końca seta wygranego 6:2.

Reprezentantka Andory lepiej rozpoczęła również drugą partię. Wygrała dwa pierwsze długie gemy. Po kolejnym gemie rozgrywanym na przewagi Kawa odrobiła stratę przełamania. Później Polka nie wykorzystała breakpointa, a następnie sama wybroniła się z sytuacji 15:40. Do zwrotu akcji doszło przy remisie 3:3. Katarzyna Kawa zdobyła przewagę przełamania, którą potwierdziła wygranym gemem serwisowym. Przy prowadzeniu 5:4 polska tenisistka zamknęła seta.

Kwestia awansu rozstrzygnęła się w trzeciej partii. Victoria Jimenez Kasincewa była na dobrej drodze do zwycięstwa. Najwyżej rozstawiona tenisistka prowadziła już 3:1. Po gemie przy returnie wygranym do zera Katarzyna Kawa odrobiła stratę breaka. Następnie sama zdobyła przełamanie. Prowadząc 5:3, Polka była o krok od finału. Jeszcze na koniec meczu po raz kolejny przełamała serwis rywalki. Tym samym awansowała do finału, w którym zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Lucia Bronzetti-Laura Samson.


Wyniki

Turniej WTA125 w Modenie – 1/2 finału:

Katarzyna Kawa (Polska) – Victoria Jimenez Kasincewa (Andora, 1) 2:6, 6:4, 6:3

’s-Hertogenbosch. Alex de Minaur finałowym rywalem Kamila Majchrzaka

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Kamil Majchrzak i Alex de Minaur to finaliści turnieju ATP 250 w 's-Hertogenbosch. W swoim półfinale Australijczyk pewnie wygrał 6:4, 6:0 z Adrianem Mannarino.

Sobotni plan dnia na korcie centralnym w Libema Open był bardzo intensywny. Trzeba było dokończyć ćwierćfinał Daniłła Miedwiediewa z Marinem Ciliciem, a do rozegrania były jeszcze półfinały kobiet, a na koniec mężczyzn. W pierwszym spotkaniu 1/2 finału spotkali się rozstawiony z numerem drugim Alex de Minaur oraz Adrian Mannarino. Francuz w drugiej rundzie wyeliminował rozstawionego z czwórką swojego rodaka Arthura Rinderknecha.

Pierwszy set miał bardzo ciekawy przebieg. Rywalizacja rozpoczęła się od prowadzenia 3:0 dla Adriana Mannarino. Alex de Minaur odrobił stratę przełamania, ale po chwili znów stracił serwis. Australijczyk zanotował kolejne przełamanie i po wygranym gemie serwisowym wyrównał. Był to moment, w którym tenisista rozstawiony z dwójką przejął inicjatywę. Przy 4:4 zdobył następnego breaka i wygrał partię 6:4.

W drugim secie nie było już takich emocji. Adrian Mannarino nie stanowił już żadnego zagrożenia dla faworyta. De Minaur triumfował 6:0. Francuz więc przegrał sześć kolejnych gemów serwisowych. Później Australijczyk poznał swojego finałowego rywala. Jak dobrze wiemy, został nim Kamil Majchrzak. Polak sprawił niespodziankę, pokonując Daniłła Miedwiediewa i po raz pierwszy zagra w finale turnieju rangi ATP. Jego mecz z de Minaurem zostanie rozegrany w niedzielę o 14:30. Do tego pory tenisiści zmierzyli się ze sobą dwukrotnie. W obu starciach lepszy okazał się tenisista z Antypodów, który z Majchrzakiem nie przegrał jeszcze seta.


Wyniki

Turniej ATP 250 w 's-Hertogenbosch – 1/2 finału:

Alex de Minaur (Australia, 2) – Adrian Mannarino (Francja) 6:4, 6:0

Stuttgart. Amerykanie szaleją na trawie – Fritz i Shelton zagrają o tytuł

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Dwóch najwyżej rozstawionych uczestników zagra o tytuł turnieju ATP 250 w Stuttgarcie. Zwycięstwo rozstrzygnie się między Amerykanami – Taylorem Fritzem oraz Benem Sheltonem. Za nami intensywny dzień w Niemczech, w trakcie którego obejrzeliśmy aż trzy spotkania.

Shelton był zdecydowanie najbardziej zapracowanym tenisistą w sobotę. Dzień wcześniej jego ćwierćfinałowe spotkanie z Sho Shimabukuro zostało zakończone po pierwszym secie z powodu zapadającej ciemności. Co więcej, partię wygrał Japończyk, więc Shelton musiał odwracać losy spotkania. Amerykanin zaliczył spektakularny powrót. Kilkanaście godzin po przegraniu otwierającej partii 4:6, 23-latek wygrał kolejne odsłony spotkania 6:3, 6:4, awansując do półfinału.

Największą niewiadomą była kwestia wytrzymałości Sheltona, który miał na regenerację tylko dwie godziny. Jego rywalem w kolejnym meczu był Jirzi Leheczka, którego Amerykanin pokonał w Stuttgarcie przed rokiem. Wówczas padł wynik 6:4, 6:4 – tym razem losy setów rozstrzygały się w tie-breakach. Po pierwszym z nich w lepszym humorze był Czech, który zwyciężył 7-4. Kolejna dogrywka przejdzie do historii jako jedna z najbardziej dramatycznych w całym sezonie – rozegrano w niej aż trzydzieści punktów! Ostatecznie wynikiem 16-14 triumfował Shelton, doprowadzając do decydującej partii. W trzeciej odsłonie spotkania, mimo największego zmęczenia u tenisistów, wciąż nie obejrzeliśmy przełamań. Tie-break ponownie został rozstrzygnięty dopiero po grze na przewagi. Gra szła punkt za punkt, lecz w kluczowym momencie więcej zimnej krwi zachował Shelton. Młody Amerykanin po spędzeniu w sobotę trzech i pół godziny na korcie awansował do finału, w którym już czekał na niego Taylor Fritz.

Finalista US Open sprzed dwóch lat źle rozpoczął półfinałowe starcie z Alexandrem Bublikiem. Reprezentant Kazachstanu Przełamał Amerykanina w pierwszym gemie. Bublik utrzymywał skuteczność wyłącznie do stanu 4:2. Sześć kolejnych gemów padło łupem Fritza. 28-latek dwa razy z rzędu przełamał serwis rywala, co jest rzadkością w meczach rozgrywanych na tej nawierzchni. Dzięki temu triumfował w pierwszym secie.

Druga partia była bardziej zamknięta. Długo nie oglądaliśmy break pointów, co kazało sądzić że o losach seta zadecyduje tie-break. Do dogrywki jednak nie doszło. W dziesiątym gemie Fritz wyszedł na prowadzenie 40:15 w gemie przy podaniu rywala. Tenisista ze Stanów Zjednoczonych wykorzystał piłkę na przełamanie, będącą równocześnie setbolem. Dzięki temu zakończył mecz po nieco ponad godzinie gry.

W niedzielę Fritz zagra o powtórzenie sukcesu sprzed roku, gry triumfował w Stuttgarcie. Wygrana będzie dla niego szóstym tytułem w karierze zdobytym na trawie. Po drugiej stronie siatki stanie natomiast Shelton, który nigdy nie wygrał imprezy rozgrywanej na trawie. Mecz finałowy rozpocznie się o godzinie 14:00.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Ben Shelton (USA, 1) – Sho Shimabukuro (Japonia) 4:6, 6:3, 6:4

Półfinał singla:

Ben Shelton (USA, 1) – Jirzi Leheczka (Czechy, 4) 6:7(4), 7:6(14), 7:6(6)

Taylor Fritz (USA, 2) – Alexander Bublik (Kazachstan, 3) 6:4, 6:4

Bratysława. Drzewiecki i Matuszewski z tytułem mistrzowskim

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: Peter Figura

Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski zostali triumfatorami deblowego turnieju ATP Challenger 100 na kortach ziemnych w Bratysławie. W meczu finałowym Polacy pokonali słowacko-ukraiński duet Lukas Pokorny / Witalij Saczko 6:4, 7:5.

Sobotni pojedynek był pierwszym starciem obu tych par w rozgrywkach. Z lepszego rozpoczęcia mogli cieszyć się Słowak z Ukraińcem. W czwartym gemie odrobili stratę od stanu 0:40 przy serwisie Matuszewskiego, a przy break-poincie uśmiechnęło się do nich szczęście, bowiem nieczysto zagrany return Pokornego przyniósł im przełamanie. Chwilę potem rywale Polaków podwyższyli jeszcze swoje prowadzenie na 4:1, ale był to ich ostatni pozytywny moment w tej części gry.

Nasi reprezentanci w imponujący sposób odwrócili losy seta. W siódmym gemie, po wygrywającym forhendowym returnie Matuszewskiego, odrobili deficyt „brejka” przy podaniu Saczki. Niedługo później także i Pokorny musiał skapitulować przy własnym serwisie, co przy dobrej dyspozycji Polaków w tym elemencie gry, zapewniło im zwycięstwo 6:4.

Druga odsłona okazała się bardziej wyrównana. Do stanu 4:4 żadna z par nie była w stanie wypracować sobie choćby jednego break-pointa. Zmieniło się to w dziewiątym gemie, kiedy to polski debel doczekał się trzech szans na przełamanie rywali. W tej sytuacji nie wykorzystali żadnej z nich, ale nie musieli tego długo żałować. W kolejnym gemie, w którym returnowali dopięli swego, zdobywając kluczowy punkt po forhendowym błędzie Pokornego. Po zmianie stron mieli jeszcze drobne problemy, ale oddalili dwie szanse oponentów na tie-breaka i po godzinie i 13 minutach gry wygrywający serwis Matuszewskiego przyniósł im triumf w całych zawodach.

Tym samym Polacy zdobyli swój pierwszy tytuł challengerowy w tym sezonie. Łącznie było to już ich ósme wspólne zwycięstwo na tym szczeblu rozgrywek. W całej karierze Drzewieckiego to już 16. sukces tej rangi, zaś Matuszewski zapisał 11. taką wygraną na swoim koncie.


Wyniki

Finał gry podwójnej:

Karol Drzewiecki/Piotr Matuszewski (Polska) – Lukas Pokorny, Witalij Saczko (Słowacja, Ukraina) 6:4, 7:5

s’Hertogenbosch. Życiowy sukces Majchrzaka! Polak zagra o pierwszy tytuł ATP w karierze

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Marcin Okla

Nie ma mocnych na Kamila Majchrzaka! Polak zagra w niedzielę w swoim pierwszym finale turnieju ATP w karierze. W sobotę nasz reprezentant pokonał w półfinale imprezy w s’Hertogenbosch rozstawionego z „trójką” Daniiła Miedwiediewa, odnosząc drugie zwycięstwo nad tenisistą z najlepszej „dziesiątki” rankingu w tym tygodniu. O finał Piotrkowianin zagra z Alexem De Minaurem. 

Przed rozpoczęciem sobotnich gier nasz reprezentant nie wiedział jeszcze, z kim przyjdzie mu grać w półfinale. Przedostatni dzień turnieju rozpoczął się bowiem od dokończenia ćwierćfinałowego meczu Miedwiediewa z Marinem Ciliciem. W trzecim secie, którego nie udało się rozegrać w piątek, leszy okazał się Rosjanin, który po niedługiej przerwie musiał ponownie wyjść na kort, aby zmierzyć się z wypoczętym Polakiem. Do jedynego dotychczasowego meczu obu panów doszło na początku ubiegłego sezonu, w ćwierćfinale turnieju ATP 500 w Brisbane. Wówczas po trzech setach gry lepszy okazał się mistrz US Open z 2021 roku.

Tenisiści od początku spotkania zachowywali dobrą dyspozycję przy serwisie. Dominowały krótkie gemy, w których podający nie musieli bronić break pointów. Wydawało się, że pierwsza partia zmierza w stronę tie-breaka, który jest częstym elementem spotkań rozgrywanych na trawie. Jednakże w dziesiątym gemie Majchrzak wywalczył pierwszą piłkę na przełamanie, która była równoznaczna z setbolem. Miedwiediew wybronił się wówczas dobrym serwisem, a po chwili to on stanął przed okazją do odebrania serwisu rywalowi. Tenisista pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego nie dał się jednak przełamać, więc o zwycięstwie w pierwszej odsłonie meczu zadecydowała dogrywka.

Na jej początku podający tenisiści mieli problem z wygrywaniem punktów. Rosjanin wyszedł na prowadzenie 3-1, lecz wówczas Polak zdołał wznieść swój tenis na jeszcze wyższy poziom. Majchrzak wygrał aż sześć z siedmiu kolejnych punktów, dzięki czemu triumfował 7-4. Podobnie jak podczas styczniowego meczu w Brisbane, nasz reprezentant wygrał pierwszego seta, przybliżając się do pokonania mistrza wielkoszlemowego.

Polak znakomicie wytrzymał trudne warunki gry, które dyktował jego przeciwnik. W drugim secie Polak punktował coraz częściej popełniającego błędy Miedwiediewa. Piotrkowianin szybko przełamał rywala z najlepszej „dziesiątki” rankingu na 2:1, lecz na tym nie poprzestał! W kolejnym gemie serwisowym Miedwiediew ponownie stracił podanie, stawiając się w szalenie trudnej sytuacji. Majchrzak nie mógł pozwolić sobie jednak na moment dekoncentracji. Rosjanin miał szansę na zniwelowanie części strat, lecz Polak obronił break pointa w szóstym gemie. Następnie, po grze na przewagi, reprezentant Polski stanął przed okazją do trzeciego przełamania rywala w partii. Miedwiediew miał problemy ze skutecznym serwowaniem, dzięki czemu Majchrzak wykorzystał drugą piłkę meczową i zakończył spotkanie po półtorej godzinie gry.

Polak imponował przede wszystkim skutecznością i powtarzalnością. Nasz reprezentant utrzymywał koncentrację na przestrzeni całego meczu, grając przy tym kombinacyjny tenis, który niejednokrotnie zaskakiwał rywala.

Piękny sen Majchrzaka w s’Hertogenbosch trwa nadal. Po piątkowym pokonaniu najwyżej rozstawionego Felixa Augera-Aliassime, Polak odniósł kolejne – już trzecie w karierze – zwycięstwo nad rywalem z grona dziesięciu najlepszych tenisistów świata. Dzięki temu odniósł życiowy sukces, jakim jest awans do finału turnieju ATP. Rywalem Polaka w niedzielnym meczu o triumf w Holandii będzie Alex De Minaur. Australijczyk pokonał w pierwszym sobotnim półfinale Adriana Mannarino. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 14:30.


Wyniki

Półfinał singla:

Kamil Majchrzak (Polska) – Daniił Miedwiediew (3) 7:6(4), 6:1

sHertogenbosch. Barbora Krejczikova poznała finałową rywalkę

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Barbora Krejczikova i Robin Montgomery powalczą o tytuł mistrzowski w finale tegorocznej edycji turnieju WTA 250 w s’Hertogenbosch. Amerykanka w tym tygodniu wygrała już sześć spotkań.

Pierwszą finalistką Libema Open 2026 została reprezentantka Czech, która w dwóch setach pokonała Magdę Linette. Poznanianka szczególnie może żałować prowadzenia 5:3 w drugiej odsłonie spotkania z reprezentantką naszych południowych sąsiadów. Finałową rywalką dwukrotnej mistrzyni wielkoszlemowej w grze pojedynczej będzie Robin Montgomery.

Amerykanka obecnie jest klasyfikowana w piątej setce rankingu WTA i do drabinki turnieju głównego musiała się dostać przez dwustopniowe kwalifikacje. Po wygraniu dwóch pojedynków eliminacyjnych tenisistka zza Oceanu kontynuuje zwycięską serię. W drugim z półfinałów Libema Open 2026 Amerykanka pokonała w dwóch setach Ajlę Tomljanović. W pierwszym odsłonie kluczowym okazał się siódmy gem. W drugiej odsłonie Australijka dwukrotnie dała się przełamać i przegrywała już 4:6, 1:4. Co prawda zdołała zdobyc jeszcze gema przy swoim podaniu, ale losów pojedynku nie odwrócila.

Tym samym to mistrzyni juniorskiego US Open 2021 w pierwszym finale imprezy głównego cyklu zagra o pierwszy tytuł mistrzowski.


Wyniki

Półfinał:

Robin Montgomery (USA, Q) – Ajla Tomljanovic (Australia) 6:4, 6:2

Berlin. Magdalena Fręch o krok od drabinki turnieju głównego

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch pokonałą Aliaksandrę Sasnowicz w meczu pierwszej rundy kwalifikacji turnieju WTA 500 w Berlinie. O awans do turnieju głównego Łodzianka zagra z Shuai Zhang.

sHertogenbosch było pierwszym tegorocznym przystankiem sezonu na trawie Magdy Linette, a do Berlina na inaugurację rywalizacji na trawie udała się Magdalena Fręch. Łodzianka ze względu na spadek w rankingu, w porównaniu do notowania sprzed dwunastu miesięcy, w tym roku występ w Berlinie rozpoczęła od kwalifikacji.

W drabince turnieju eliminacyjnego Polka została rozstawiona z numerem trzecim, a jej pierwszą rywalką była Alieksandra Sasnowicz. Panie spotkały się pierwszy raz i był to niezwykle wyrównany mecz. W pierwszej odsłonie każda z zawodniczek straciła swe podanie raz. Tym samym do rozstrzygnięcia tej części meczu potrzebny był tie-break. W nim kluczowe momenty nastąpiły po zmianie stron. Od stanu 2-4 dla rywalki, Polka wygrała tylko jedną akcję. W drugiej odsłony kluczowym okazał się pierwszy gem. Przy podaniu Sasnowicz wygrała go Magdalena Fręch, doprowadzając ostatecznie do decydującej odsłony.

W tej części spotkania niżej notowana z zawodniczek prowadziła 4:2, aby pozwolić Polce na odrobienie strat. W dziesiątym gemie tenisistka z Mińska miała dwie piłki meczowe. Reprezentantka naszego kraju jednak wyszła z opresji, aby w dwunastym gemie samemu nie wykorzystać okazji na zamknięcie pojedynku. W decydującym o losach awansu tie-breaku trzeciej partii od stanu 2-1 na prowadzenie wyszła Magdalena Fręch. Wypracowanej przewagi już nie oddała i zapewniła sobie miejsce w finale kwalifikacji imprezy WTA 500 w Berlinie.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Magdalena Fręch (Polska, 3) – Aliaksandra Sasnowicz 6:7(3), 6:4, 7:6(4)

Halle. Hurkacz poznał pierwszego przeciwnika

/ Artur Kobryn , źródło: atptour.com, x.com, foto: Olga Pietrzak

W sobotę odbyło się losowanie drabinki turnieju ATP 500 w Halle, w którym wystąpi Hubert Hurkacz. Rywalem polskiego tenisisty w pierwszej rundzie będzie rozstawiony z numerem ósmym Andriej Rublow.

Po nieudanej inauguracji sezonu gry na kortach trawiastych i porażce w pierwszej rundzie zmagań w s’Hertogenbosch, Wrocławianin wystąpi w imprezie, w której triumfował przed czterema laty. Hurkacz wraca do niej po rocznej przerwie i zanotuje szósty start w całej karierze. Za pierwszego przeciwnika będzie miał swojego dobrego znajomego, Andrieja Rublowa. Dla rozstawionego z „ósemką” Rosjanina będzie to pierwszy turniej na nawierzchni trawiastej w tym roku. Jego najlepszymi rezultatami w Halle są finały osiągnięte w 2021 i 2023 roku.

Panowie zmierzą się ze sobą po raz siódmy na najwyższym szczeblu rozgrywek ATP. Dotychczas częściej, bo czterokrotnie, zwycięsko z tych potyczek wychodził Polak. W przypadku wygranej jego kolejnym oponentem będzie Daniel Altmaier lub zawodnik wyłoniony z kwalifikacji. W tej samej sekcji drabinki znajduje się również m.in. dwukrotny finalista, oznaczony z numerem czwartym, Danił Miedwiediew. Z grona czołowych tenisistów, nieco dalej rozlosowani zostali Felix Auger-Aliassime oraz finalista Rolanda Garrosa, Flavio Cobolli.

Po raz pierwszy w roli mistrza wielkoszlemowego przed własną publicznością zaprezentuje się z kolei Alexander Zverev. Znajdujący się na szczycie drabinki Niemiec rozpocznie turniej od starcia z Czechem Vitem Koprivą. W drugiej rundzie może zaś dojść do jego bardzo interesująco zapowiadającego się starcia z Joao Fonseką. Brazylijczyk musi jednak najpierw pokonać innego z tenisistów gospodarzy, Yannicka Hanfmanna. W ćwiartce drabinki Zvereva znajduje się także broniący tytułu Aleksander Bublik. Kazach swój pierwszy mecz rozegra z kwalifikantem.

sHertogenbosch. Finał nie dla Magdy Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magda Linette przegrała z Barborą Krejczikovą w meczu 1/2 finału Libema Open. Tym samym Polka zakończyła swój trzeci występ w Holenderskim turnieju WTA 250 rozgrywany na kortach trawiastych z trzema wygranymi meczami.

Poznanianka tegoroczny sezon na kortach trawiastych podobnie jak przed dwunastoma miesiącami rozpoczęła od wyprawy do Holandii. Trzeci rok z rzędu Magda Linette w s’Hertogenbosch rywalizowała o punkty do rankingu WTA. Tym razem inaczej niż przed rokiem i przed dwoma laty, czwarta rakieta naszego kraju nie skończyła występu już po pierwszym pojedynku. Tenisistka ze stolicy Wielkopolski znalazła sposób na trzy rywalki nim sposób na nią znalazła Barbora Krejczikova.

W pierwszej odsłonie to Czeszka jako pierwsza straciła swe podanie, ale po chwili doszło do przełamania powrotnego. Kluczowym okazał się ósmy gem, którego przy serwisie Polki wygrała tenisistka zza naszej południowej granicy. W drugiej partii to Magda Linette zanotowała przełamanie na tym samym etapie seta. Jednak czwarta rakieta naszego kraju nie zdołała wykorzystać prowadzenia 5:3. Dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa w grze pojedynczej jeszcze przed zmianą stron odrobiła stratę podania, aby ostatecznie doprowadzić do tie-breaka. W trzynastym gemie to ponownie Magda Linette prowadziła, tym razem 3-0. Od tego momentu wygrała już tylko jedną akcję. Tym samym to Barbora Krejczikova została pierwszą finalistką rywalizacji kobiet Libema Open 2026.

Rywalką Czeszki w meczu o tytuł będzie zwyciężczyni pojedynku między zwyciężczyni pojedynku między Robin Montgomery oraz Ajlą Tomljanović.


Wyniki

Półfinał:

Barbora Krejczikova (Czechy) – Magda Linette (Polska) 6:3, 7:6(4)