Korespondencja z Poznania. Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski górą w deblowym hicie

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Karolina Kiraga-Rychter

W drugiej części dnia rozegrano pozostałe mecze deblowe podczas Enea Poznań Open. Najbardziej wyczekiwany był mecz najwyżej rozstawionego Filipa Pieczonki i Iwana Liutarewicza z Karolem Drzewieckim i Piotrem Matuszewskim. Lepsi okazali się ci drudzy wynikiem 6:3, 2:6, 10:4.

Troje Polaków i Liutarewicz wyszli na kort centralny jako ostatni. Dużo lepiej weszli w mecz Drzewiecki i Matuszewski, który wykorzystali słabsze otwarcie polsko-białoruskiej pary i wyszli na prowadzenie 4:0. Podczas jednej z przerw na zmianę stron z przerwy medycznej skorzystał Piotr Matuszewski. To jednak nie zmieniło znacznie przebiegu końcówki pierwszego seta. Wprawdzie polski duet stracił serwis raz, ale błyskawicznie odzyskali brejka, wygrywając 6:3.

W drugim secie to Drzewiecki i Matuszewski zanotowali słabszy moment. Po dobrym returnie Pieczonki, polsko-białoruska para wywalczyła przełamanie jako pierwsza. Później pojawiło się więcej błędów ze strony polskiego duetu. W połączeniu z dobrym odbiorem Pieczonki i Liutarewicza doszło do drugiego przełamania na 4:1, a następnie do super tie-breaka.

Na początku obie pary nie traciły punktów przy serwisie. Jednak od stanu 4:3 dla turniejowych „jedynek” punkty zdobywali tylko Polacy. Pod koniec spotkania świetnie przy spisał się Piotr Matuszewski przy siatce, który od wyniku 6:4 wygrał trzy kolejne punkty. Już przy pierwszym meczbolu Pieczonka popełnił podwójny błąd serwisowy, a Drzewiecki i Matuszewski awansowali do ćwierćfinału. To piąte zwycięstwo z rzędu polskiej pary. Ich kolejnymi rywalami będą Luca Castelnuovo i Akira Santillan.

Maks Kaśnikowski i Tomasz Berkieta wyeliminowali faworytów

Do niespodzianki doszło na korcie nr 1, gdzie rywalizowali Szymon Kielan i Matthew Romios oraz Tomasz Berkieta i Maks Kaśnikowski, którzy weszli do turnieju jako para rezerwowa. Polski duet wykorzystał szansę znakomicie. Odnieśli pierwsze wspólne zwycięstwo, eliminując debel rozstawiony z „trójką” 3:6, 7:5, 10:7. W ćwierćfinale zmierzą się z Szymonem Walkówem i Sergio Martosem Gornesem, którzy pewnie w dwóch setach poradzili sobie z parą Boris Aljas/David Poljak 6:4, 6:2.

Z turniejem pożegnali się Alan Ważny i Oskari Paldanius. Polsko-fińska para postawiła się doświadczonym rywalom, Aleksandrem Donskim i Andrew Paulsonem, lecz przegrali z nimi w dwóch wyrównanych setach 6:7(5), 5:7. To właśnie oni będą rywalami Aleksandra Błusia oraz Jana Sadzika w ćwierćfinale debla. Łącznie na tym etapie wystąpi aż siedmiu naszych reprezentantów.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

K. Drzewiecki, P. Matuszewski (Polska, Polska) – I. Liutarewicz, F. Pieczonka (…, Polska, 1) – 6:3, 2:6, [10:4]

A. Donski, A. Paulson (Bułgaria, Czechy, 2) – O. Paldanius, A. Ważny (Finlandia, Polska, WC) – 7:6(5), 7:5

T. Berkieta, M. Kaśnikowski (Polska, Polska, Alt) – S. Kielan, M. Romios (Polska, Australia, 3) – 3:6, 7:5, [10:7]

S. Martos Gornes, S. Walków (Hiszpania, Polska) – B. Arias, D. Poljak (Boliwia, Czechy) – 6:4, 6:2

L. Castelnuovo, A. Santillan (Szwajcaria, Japonia) – I. Sabanov, M. Sabanov (Serbia, Serbia) – 4:6, 6:3, [10:4]

I. Cervantes, D. Molchanov (Hiszpania, Ukraina) – F. Duda, M. Vrbensky (Czechy, Czechy) – 6:1, 6:2

M. Karol, N. Serdarusic (Słowacja, Chorwacja) – M. Sabbem Sobhy, F. Zakaria (Egipt, Egipt, Alt) – 6:3, 3:6, [10:4]

Berlin. Paula Badosa lepsza od Coco Gauff, udane otwarcie Jessici Peguli

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Porażki Coco Gauff i Donny Vekić to największe niespodzianki meczów drugiej rundy turnieju WTA 500 w Berlinie. Niewielu kibiców oglądających pojedynek Amerykanki z Paulą Badosą po pierwszej odsłonie spodziewało się takiego końcowego rozstrzygnięcia. Szybki koniec występu w stolicy Niemiec ma za sobą Donna Vekić.

Po turniejach WTA 250 w sHertogenbosch oraz WTA 500 w Londynie najlepsze tenisistki świata przeniosły się między innymi za naszą zachodnią granicę, gdzie w imprezie tej samej rangi, jaka rozgrywana była na Wyspach Brytyjskich dokonują ostatnich sprawdzianów formy przed ruszającym w ostatni poniedziałek czerwca Wimbledonem.

Sukcesu z kortów Queens Clubu w Berlinie nie powtórzy Donna Vekić. Chorwatka w stolicy Anglii jako „szczęśliwa przegrana” z kwalifikacji sięgnęła po końcowe zwycięstwo. U naszych zachodnich sąsiadów tenisistka Osijeku nie zdołała pokonać już pierwszej rywalki, którą była Alexandra Eala.

W pierwszej odsłonie sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Zawodniczka z Europy prowadziła 2:0, aby przegrać kolejne cztery gemy. Również Azjatka nie ustrzegła się serii oddanych gemów, ale ostatecznie to Filipinka wygrała tę część spotkania. W drugiej partii kluczowym okazał się już gem otwierający, którego przy podaniu Vekić, wygrała Eala. Chorwatka miała swe szanse na odrobienie strat, ale rywalka wyszła z opresji obronną ręką i zakończyła pojedynek za pierwszą okazją. Kolejną rywalką Azjatki w meczu o 1/4 finału będzie rozstawiona z numerem drugim Jelena Rybakina.

W gronie ćwierćfinalistek jest już z kolei Aryna Sabalenka. Turniejowa „jedynka” i liderka rankingu WTA w dziewiątym pojedynku przeciwko Jekaterina Aleksandrowej odniosła piąte zwycięstwo. W pierwszym secie kluczowym okazał się dziewiąty gem, którego przy serwisie tenisistki z Czelabińska wygrała wyżej notowana z zawodniczek.

W drugiej partii najlepsza tenisistka świata dwukrotnie odbierała podanie rywalce. Za pierwszym przełamaniem stratę udało się odrobić, ale drugie przełamanie w tej części pojedynku okazało się kluczowe. Ćwierćfinałową rywalką Aryny Sabalenki będzie Nikola Bartunkova. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów w dwóch setach pokonała Elise Mertens.

Bez większych problemów w 1/4 finalu zameldowała się Jessica Pegula. Broniąca tytułu Amerykanka w tegorocznej edycji turnieju została rozstawiona z numerem „trzecim”. Tym samym występ rozpoczęła od drugiej rundy, gdzie jej rywalką była Katerina Siniakova. W pierwszej odsłonie tenisistka zza Oceanu zdominowała Czeszkę. Odbierając jej dwukrotnie podanie, wyszła na prowadzenie 5:1 i przewagi już nie oddała. W drugiej partii miało miejsce tylko jedno przełamanie serwisu. Zanotowała je w piątym gemie reprezentantka USA. Ćwierćfinałową rywalką obrończyni tytułu będzie zwyciężczyni meczu między Madison Keys i Karoliną Muchovą.

Największą niespodzianką pierwszego dnia pojedynków drugiej rundy jest porażka Coco Gauff. Amerykanka w swym pierwszym meczu tegorocznej edycji turnieju w Berlinie zmierzyła się z Paulą Badosą i to tenisistka z Atlanty była faworytką. Potwierdził to pierwszy set, wygrany przez wyżej notowaną tenisistkę 6:1 w ciągu zaledwie 27 minut.

W drugiej odsłonie to Hiszpanka rozdawała karty. Prowadząc 5:1, przegrała dwa gemy, ale ostatecznie doprowadziła do decydującej odsłony. W tej szanse na wygranie gema serwisowego rywalki miała jedynie tenisistka urodzona w Nowym Jorku. Wykorzystała dwie z trzech takich okazji. Turniejowa „piątka” nie umiała odpowiedzieć na taki rozwój sytuacji i to Paula Badosa awansowała do 1/4 finału imprezy WTA 500 w Berlinie. Rywalką Hiszpanki w pojedynku o półfinał będzie zwyciężczyni meczu między Diane Parry i Lindą Noskovą.


Wyniki

Druga runda:

Aryna Sabalenka (1) – Jekaterina Aleksandrowa 6:4, 6:4

Jessica Pegula (USA, 3) – Katerina Siniakova (Czechy) 6:2, 6:4

Paula Badosa (Hiszpania) – Coco Gauff (USA, 5) 1:6, 6:3, 6:2

Nicola Bartunkova (Czechy) – Elise Mertens (Belgia) 6:1, 6:4

Pierwsza runda:

Alexandra Eala (Filipiny) – Donna Vekić (Chorwacja) 7:5, 6:4

Lorenzo Musetti wycofał się z Wimbledonu

/ Kamil Karczmarek , źródło: ATP Tour, foto: East News

Kolejny zawodnik z czołowej dwudziestki rankingu ATP wycofał się ze startu w Wimbledonie. Lorenzo Musetti z powodu kontuzji odpuści w tym sezonie grę na kortach trawiastych.

Po porażce w 1/8 finału turnieju ATP Masters w Rzymie z Casperem Ruudem, Musetti przeszedł badania. Okazało się, że Włoch doznał poważniejszej kontuzji lewego uda i wycofał się z French Open. Nie wróci także do gry na kortach trawiastych. Obecnie 15. zawodnik rankingu opuści przede wszystkim wielkoszlemowy turniej na kortach Wimbledonu.

– „Rehabilitacja przebiega pomyślnie, a wyniki badań są obiecujące. Niestety, ponieważ nie mogłem odbyć pełnego planu przygotowań, po analizie doszliśmy do wniosku, że nie wezmę udziału w tegorocznym Wimbledonie. To nie była łatwa decyzja, ale słuszna. Moim celem jest powrót na kort w 100-procentowej formie” – napisał Lorenzo Musetti w mediach społecznościowych.

Zastępczym pocieszeniem dla Włocha może być fakt, że nie straci wielu punktów w rankingu. Przed rokiem jako 7. rozstawiony niespodziewanie odpadł w 1. rundzie po porażce z Nikolozem Basilaszwilim. Wówczas strata była znacząca, gdyż w 2024 roku dotarł aż do półfinału.

Musetti to trzeci po Carlosie Alcarazie i Valentinie Vacherocie zawodnik z czołowej „20” rankingu, który wycofał się ze startu w Wimbledonie. W miejsce tenisisty z Italii do głównej drabinki trafił jego rodak Matteo Berrettini.

Halle. Porażka Hurkacza w drugiej rundzie

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Olga Pietrzak

Hubert Hurkacz odpadł z turnieju ATP 500 w Halle. W meczu drugiej rundy przegrał 6:3, 3:6, 5;7 z Danielem Altmaierem.

Po pokonaniu turniejowej ósemki Andrieja Rublowa, Hubert Hurkacz do rozegrania miał mecz 2. rundy turnieju w Halle. Mistrz tej imprezy z 2022 roku zmierzył się z Danielem Altmaierem. Niemiec miał więcej odpoczynku, gdyż swoje pierwsze spotkanie rozegrał w poniedziałek, a nie we wtorek.

Decydującym momentem pierwszego seta było przełamanie na 4:2 na korzyść Huberta Hurkacza. Polak doprowadził w szóstym gemie do gry na przewagi i zwyciężył, wykorzystując błędy Daniela Altmaiera. Nasz reprezentant mógł wygrać seta już 6:2 przy odbiorze. Ostatecznie dokonał tego w następnym gemie przy niezawodnym serwisie.

Hurkacz miał wiele okazji na przełamanie na początku drugiej odsłony. W pierwszym gemie nie wykorzystał trzech breakpointów, a później Altmaier wyszedł ze stanu 15:40. To Polak był bliżej zdobycia breaka, ale to on niespodziewanie stracił swoje podanie. Tym razem to Altmaier wywalczył przełamanie na 4:2, wygrywając gema bez straty punktu. Ostatecznie reprezentant gospodarzy wygrał partię 6:3 i doprowadził do decydującej odsłony.

W trzecim secie do wyniku 4:4 tenisiści pewnie wygrywali swoje gemy serwisowe. Później spore problemy miał Hubert Hurkacz, ale uratował się ze stanu 15:40. W kolejnym gemie serwisowym Polaka pojawiły się kolejne szanse dla Daniela Altmaiera. Reprezentant Polski wyrównał od 15:40, ale potem popełnił podwójny błąd serwisowy oraz wyrzucił piłkę z bekhendu. W kluczowym momencie doszło do przełamania dla Niemca. Ten wygrał gem serwisowy do zera i cały set 7:5. Hubert Hurkacz odpadł więc w drugiej rundzie turnieju.


Wyniki

Turniej ATP w Halle – 2. runda:

Daniel Altmaier (Niemcy, WC) – Hubert Hurkacz (Polska, PR) 3:6, 6:3, 7:5

Korespondencja z Poznania. Turniej singlowy już bez Polaków

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter

Maks Kaśnikowski rozegrał jako jedyny z naszych reprezentantów mecz drugiej rundy podczas Enea Poznań Open. Niestety po trzysetowym pojedynku lepszy okazał się Jan Choinski, który pokonał polskiego tenisistę 6:4, 2:6, 6:3. 

Kaśnikowski rozpoczął spotkanie z animuszem. Miał dwa break pointy na 2:1, a przy własnym podaniu radził sobie bez zarzutu. Słabszy okres nastąpił dopiero w dziesiątym gemie, kiedy po kilku niewymuszonych błędach został przełamany do 15. W konsekwencji przegrał seta 4:6 i musiał odrabiać straty.

Początek drugiego seta był wyrównany do czwartego gema. Wtedy Kaśnikowski wypracował sobie pierwsze przełamanie serwisu Choinskiego w meczu, a przewaga na korcie zaczęła się powiększać. Brytyjczyk, którego ojciec jest Polakiem, miał dołek formy, co skrzętnie wykorzystał Kaśnikowski. Dwa przełamania wystarczyły, aby zwyciężyć 6:2 i rozbudzić nadzieję kibiców na szczęśliwy finał.

W trzecim secie decydującym dla losów rywalizacji był czwarty gem. Polak wybronił się ze stanu 15:40 dwoma świetnymi serwisami. Jednak momenty dobrej gry przeplatał błędami w krótkich wymianach. Ostatecznie został przełamany, a Choinski nie pozwolił mu na powrót do gry. Rozstawiony z numerem drugim Brytyjczyk awansował do ćwierćfinału Enea Poznań Open, a w rywalizacji singlowej nie ma już Polaków.

Jeszcze dzisiaj na korcie zobaczymy aż ośmiu Polaków w deblu. Do głównej drabinki weszli Maks Kaśnikowski i Tomasz Berkieta, którzy zagrają z Szymonem Kielanem i Matthew Romiosem. Alan Ważny i Oskari Paldanius zagrają z Alexandrem Donskim i Andrew Paulsonem, natomiast Szymon Walków i Sergio Martos Gornes podejmą parę Boris Aljas/David Poljak. Hitem wieczoru będzie pojedynek najwyżej rozstawionej pary Iwan Liutarewicz/Filip Pieczonka z Karolem Drzewieckim i Piotrem Matuszewskim.


Wyniki

Druga runda singla:

Jan Choinski (Wielka Brytania, 2) – Maks Kaśnikowski (Polska, WC) – 6:4, 2:6, 6:3

Facundo Diaz Acosta (Argentyna, 4) – Hynek Barton (Czechy) – 6:3, 7:5

Michele Ribecai (Włochy) – Genaro Olivieri (Argentyna, 9) – 7:6(5), 6:2

Joao Reis da Silva (Portugalia, 10) – Martin Krumich (Czechy, Alt) – 7:5, 6:1

Florian Broska (Niemcy, Q) – Petr Brunclik (Czechy, NG) – 6:4, 1:0 i krecz Brunclika

 

Tomasz Berkieta wybrał uniwersytet – będzie studiował w USA

/ Łukasz Duraj , źródło: Portal X, foto: East News

Tomasz Berkieta podjął ważną decyzję, dotyczącą swojej przyszłości. Polak wybrał miejsce, gdzie będzie grał i kontynuował naukę.

19-letni tenisista jest znany kibicom głównie z finału juniorskiego Rolanda Garrosa, do którego dotarł w 2024 roku. Młody zawodnik jest już jednak pełnoletni i musiał niedawno dokonać istotnego wyboru.

Dziś wiemy już, że Tomasz zdecydował się na uniwersytecką ścieżkę kariery. Polak będzie grał i trenował na Uniwersytecie w Teksasie a jego rekrutację ogłosiła sama uczelnia.

Życzymy powodzenia zarówno w sporcie jak i w edukacji!

 

 

 

Korespondencja z Poznania. Daniel Michalski i Tomasz Berkieta bez zwycięstwa, polscy juniorzy zaskoczyli w deblu

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter

Zakończyły się mecze pierwszej rundy gry pojedynczej w Enea Poznań Open. Daniel Michalski i Tomasz Berkieta nie pokonali rozstawionych rywali, tym samym żegnając się z turniejem. Do dużej niespodzianki doszło w meczu deblowym z udziałem Aleksandra Błusia i Jana Sadzika.

Po nieznacznej porażce Alana Ważnego z Martinem Krumichem na kort centralny wszedł Daniel Michalski. Jego przeciwnikiem był Gustavo Heide, turniejowa „ósemka”. Na początku spotkania Polak miał trzy break pointy na przełamanie Bueno. Nie dość, że ich nie wykorzystał, to później pojawiły się u niego duże kłopoty. Brakowało mu pewności siebie, szybko przechodził do defensywy i popełniał dużo błędów. W drugim scenariusz gry się nie zmienił. Wciąż na korcie panował Bueno, który prowadził 4:1 z podwójnym przełamaniem. Jedyny powiew optymizmu nastąpił w szóstym gemie. Od stanu 40:0 dla Peruwiańczyka Michalski zdobył pięć punktów z rzędu. Na tym jednak plusy się kończą. Polak wciąż wyglądał na zrezygnowanego i pogubionego, a w spotkaniu nie wygrał już żadnego punktu.

Ostatnim meczem gry pojedynczej było spotkanie Tomasza Berkiety z Gonzalo Bueno. To Polak był w tym spotkaniu stroną ofensywną. Było dużo akcji pod dyktando Berkiety, czasem nawet widowiskowych, lecz pojawiało się więcej błędów po jego stronie. Po przełamaniu na 4:3 dla Bueno nastąpiła poprawa, a o losach seta rozstrzygnął tie-break. W nim nie wygrał żadnego punktu przy swoim podaniu i musiał odrabiać straty.

Drugi set przebiegał sprawnie. Żaden z nich nie wypracował sobie szansy na przełamanie aż do ósmego gema. Wtedy pojawiły się trzy proste błędy Berkiety i Bueno serwował na mecz. Miał już dwie piłki meczowe, lecz w obu z nich nie udały mu się dropszoty. Berkieta wyczuł szansę, lecz nie wytrzymał napięcia. Wynik 7:6(4), 6:3 dla notowanego w drugiej setce Peruwiańczyka i już tylko Maks Kaśnikowski został w singlu.

Jan Sadzik i Aleksander Błuś postawili się faworytom

Ostatnim meczem dnia był debel Aleksander Błuś/Jan Sadzik z Mario Mansillą Diezem i Benjaminem Winterem Lopezem. To był pierwszy mecz rywalizacji deblowej.

W obu setach Błuś i Sadzik ani trochę nie odstawali od faworyzowanych Hiszpanów. Najpierw wrócili ze stanu 3:5 i doprowadzili do tie-breaka po obronie trzech setboli. Co prawda go przegrali, ale to nie załamało młodych zawodników. W drugim secie także odrobili straty i to kilkukrotnie. Przegrywali 3:5 i byli dwa punkty od przegrania meczu, a co najlepsze wygrali tie-breaka, wracając ze stanu 1:4 z podwójnym mini-breakiem.

O wyniku zadecydował super tie-break. Błuś i Sadzik mocno atakowali swoich przeciwników i wyszli na prowadzenie jednego mini-breaka. Dopilnowali przewagi do końca, choć o wygraną ostatnich punktów łatwo nie było. Po ostatnim punkcie pojawiła się żywiołowa radość Błusia i Sadzika, dla których to pierwszy wygrany mecz w Challengerze. Ich kolejnymi rywalami będą duet Oskari Paldanius/Alan Ważny albo Alexander Donski/Andrew Paulson (nr 2).


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Frederico Ferreira Silva (Portugalia, 5) – Mathys Erhard (Francja, Q) – 6:4, 6:3

Gonzalo Bueno (Peru, 7) – Tomasz Berkieta (Polska, WC) – 7:6(4), 6:3

Gustavo Heide (Brazylia, 8) – Daniel Michalski (Polska, WC) – 6:2, 6:2

Pierwsza runda debla:

A. Błuś, J. Sadzik (Polska, Polska, WC) – M. Mansilla Diez, B. Winter Lopez (Hiszpania, Hiszpania) – 6:7(3), 7:6(5), [10-8]