Waszyngton. Obrończyni tytułu za silna dla Magdy Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magda Linette przegrała z Leylah Fernandez w meczu pierwszej rundy turnieju WTA 500 w Waszyngtonie. Tym samym Polka nie obroniła punktów za występ przed dwunastoma miesiącami.

W ostatnią niedzielę sierpnia wystartuje ostatni w tym roku turniej wielkoszlemowy. Jednak nim najlepsze tenisistki świata udadzą się do Nowego Jorku, wezmą udział w turniejach tak zwanej US Open Serie, której zwieńczeniem będzie impreza w Wielkim Jabłku. Pierwszym przystankiem światowej czołówki kobiet jest impreza WTA 500 w Waszyngtonie, gdzie w turniejowej drabince znalazły się dwie Biało-Czerwone – Magdalena Fręch i Magda Linette.

Jako pierwsza do gry przystąpiła czwarta rakieta świata. Rywalką Poznanianki w meczu pierwszej rundy była Leylah Fernandez. Kanadyjka to turniejowa siódemka, a zarazem obrończyni tytułu. W piątym meczu między paniami reprezentantka Polski doznała czwartej porażki. Pierwsza odsłona przebiegła pod dyktando tenisistki z Kraju Klonowego Liścia, która pierwszego gema przegrała dopiero przy wyniku 4:0. W drugiej partii finalistka US Open 2021 prowadziła już 4:1, a następnie 5:2 by przegrać kolejne dwa gemy. Zwrotu akcji w meczu jednak nie było. W dziesiątym gemie Magda Linette kolejny raz nie utrzymała swego podania i pożegnała się z rywalizacją w stolicy Stanów Zjednoczonych.


Wyniki

Pierwsza runda:

Leylah Fernandez (Kanada, 7) – Magda Linette (Polska) 6:1, 6:4

Liberec. Tomasz Berkieta nie zagra w turnieju głównym

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Paweł Rychter

Tomasz Berkieta na drugiej rundzie kwalifikacji zakończył przygodę z Challengerem w Libercu. W poniedziałkowym meczu o znalezienie się w głównej drabince imprezy Polak uległ po dwóch setach gry Norbertowi Gombosowi.

Faworytem meczu był doświadczony Słowak. 35-latek był najwyżej notowanym uczestnikiem kwalifikacji, wyprzedzając 20-latka z Warszawy o prawie 150 pozycji w rankingu ATP. Początek spotkania stał jednak na wyrównanym poziomie. Początkowe gemy na swoje konto pewnie zapisywali podający tenisiści, co sprawiało, że pojedynek był rozgrywany w szybkim tempie. Panowie wymienili się przełamaniem w siódmym i ósmym gemie – najpierw break pointa wykorzystał Gombos, lecz szybko Berkieta odebrał serwis rywalowi. Reprezentant Polski chciał wykorzystać dobrą dyspozycję przy returnie w kolejnym gemie serwisowym rywala, lecz tym razem Słowak obronił piłki na przełamanie, będące równocześnie setbolami. Ostatecznie doszło do tie-breaka, który rozstrzygnął losy pierwszej partii. W dogrywce, po grze na przewagi, lepszy okazał się Gambos, który wygrał w niej łącznie aż pięć punktów przy podaniu Polaka. Tym samym reprezentant naszych południowych sąsiadów objął prowadzenie w meczu.

Niestety, Berkieta nie zdołał utrzymać dyspozycji z otwierającego seta. Polak o wiele gorzej spisywał się przy serwisie, dwukrotnie tracąc podanie. Nasz reprezentant miał szanse na powrót, lecz nie wykorzystał żadnego z pięciu break pointów. 20-latka było stać na ugranie zaledwie jednego gema. Z kolei Gambos w drugiej części partii kontrolował sytuację – po równych dziewięćdziesięciu minutach gry wykorzystał drugiego setbola, zamykając spotkanie i awansując do turnieju głównego.


Wyniki

Druga runda kwalifikacji:

Norbert Gambos (Słowacja, 2) – Tomasz Berkieta (Polska, 10) 7:6(6), 6:1

Ranking WTA. Awans Mai Chwalinskiej, życiówki Tagger, Snigur oraz Korpatsch

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Maja Chwalińska jako jedyna z polskich tenisistek klasyfikowanych w top 100 rankingu WTA zanotowała awans w najnowszym notowaniu. Spadki zaliczyły Magdalena Fręch oraz Magda Linette, a na najwyższe pozycje w karierze zajmują m.in. Tamara Korpatsch, Lilli Tagger czy Daria Snigur.

Za nami kolejne turnieje WTA 250 rozgrywane na kortach twardych w Pradze oraz na mączce w Hamburgu. W tej drugiej imprezie pierwotnie miała wystartować Maja Chwalińska. Jednak ze względu na przedłużającą się rehabilitacje po kontuzji, której doznała na Wimbledonie, zrezygnowała z występu. Mimo absencji druga rakieta naszego kraju zanotowała awans w najnowszym notowaniu rankingu WTA i powróciła na najwyższe w karierze 21. miejsce.

Bohaterką rywalizacji u naszych zachodnich sąsiadów została Tamara Korpatsch. Pochodząca z Hamburga zawodniczka sięgnęła po drugi w karierze tytuł mistrzowski w imprezie głównego cyklu. Zwycięstwo dało jej awans na 46. pozycję co jest jej rekordem życiowym.

Jedną lokatę wyżej od reprezentantki Niemiec w najnowszym zestawieniu znajduje się Lilli Tagger. Mistrzyni juniorskiego Rolanda Garrosa z 2025 w finale w Pradze pokonała Darię Snigur i zajmuje najwyższą w karierze pozycję. Także Ukrainka ma powody do zadowolenia, patrząc na najnowszy rankingu. Podopieczna Dawida Celta to obecnie 43. rakieta świata. Tym samym w porównaniu do pierwszego lipcowego notowania reprezentantka naszych południowych zaliczyła awans do 34 lokaty.

Do żadnej zmiany w rankingu nie doszło wśród zawodniczek w top 20. Na czele zestawienia wciąż jest Aryna Sabalenka, która rozpoczęła 101. tydzień w roli liderki zestawienia najlepszych tenisistek świata. Rankingowe podium uzupełniają Jelena Rybakina oraz Jessica Pegula.

Toronto/Montreal. Mocna obsada kwalifikacji

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Już w najbliższą sobotę (1 sierpnia) w Montrealu (ATP) i Toronto (WTA) oba tenisowe cykle wkroczą w północnoamerykańskie fazy, które zakończą się ostatnim wielkoszlemowym turniejem w roku – US Open w Nowym Jorku.

W sobotę w obu turniejach będziemy mogli oglądać kwalifikacje, które potrwają tylko jeden dzień. Główne turnieje rozpoczną się w niedzielę – 2 sierpnia, zaś 32 rozstawionych zawodników i 32 zawodniczki przystąpią do rywalizacji we wtorek – 4 sierpnia.

Rundy kwalifikacyjne zapowiadają sie niezwykle interesująco. W Toronto zobaczymy między innymi dwie byłe mistrzynie turniejów wielkoszlemowych – Sloane Stephens, która wygrała US Open w 2017 roku, a w 2018 osiągnęła finał NBO. W sobotę zobaczymy również mistrzynię Australian Open z 2020 – Amerykankę Sofię Kenin, która w NBO dotarła do ćwierćfinału w 2019, a w rankingu WTA była już sklasyfikowana na miejscu czwartym (2020). Oprócz niej w kwalifikacjach w Toronto wystąpi druga obecnie deblistka świata, Amerykanka Taylor Townsend. W NBO w 2024 dotarła do ćwierćfinału.

Również w sobotnich kwalifikacjach w Montrealu wystąpią znani zawodnicy. Zagrają tam bowiem m.in. tegoroczny półfinalista Wimbledonu – Brytyjczyk Arthur Fery, który po występie na kortach All England Club awansował z miejsca 116. na miejsce 39. ATP. W Montrealu w sobotę wystąpi także Alexei Popyrin. Australijczyk w 2024 wygrał NBO (obecnie sklasyfikowany jest na miejscu 109. ATP). Zobaczymy też Amerykanina Jasona Brooksby’ego (#76 ATP), który w 2025 wygrał turniej w Houston, przechodząc do turnieju głównego z eliminacji.

To już druga edycja obu turniejów odbywających się w nowych formatach. Obie imprezy trwają po 12 dni, liczba występujących zawodników to 96, zaś kwalifikacje trwają zaledwie jeden dzień.

Tennis Europe. Duży sukces chłopców z Polski

/ Łukasz Duraj , źródło: PZT., foto:

Młodzi reprezentanci Polski kolejny raz pokazali się z dobrej strony na turnieju Tennis Europe. O ich znakomitym wyniku donosi Polski Związek Tenisowy.

Polacy wygrali turniej eliminacyjny Tennis Europe Summer Cups U12 by Dunlop. W Fuerth biało-czerwoni nie mieli sobie równych i awansowali do turnieju finałowego, który odbędzie się w Strasburgu w dniach 6-9 sierpnia!

W niedzielnym finale imprezy w Niemczech, nasi chłopcy pokonali 2:1 Wielką Brytanię. Polacy pokazali charakter przez całe zawody, wygrywając wszystkie spotkania w decydujących pojedynkach deblowych.

Awans do finału Drużynowych Mistrzostw Europy wywalczyli:
Wiktor Mroczek (Krzycka Park)
Leon Szostecki (Krakowski Klub Tenisowy Olsza)
Feliks Turaj (KS „Górnik” Bytom)

Gratulacje należą się również kadrze szkoleniowej, która była z zawodnikami na miejscu:
– Bartłomieja Kuchty – trenera kadry narodowej U12 chłopców
– Krzysztofa Gareckiego – trenera przygotowania motorycznego

Waszyngton. Magda Linette jako pierwsza z Polek wchodzi do gry

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magda Linette z Leylah Fernandez tworzą jedną z par meczów pierwszej rundy turnieju WTA 500 w Waszyngtonie. Pojedynek Polki z Kanadyjką zostanie rozegrany już pierwszego dnia tegorocznej edycji Mubadala Citi DC Open.

Po zakończeniu sezonu na kortach trawiastych i kilku europejskich imprezach rangi WTA 250 rozgrywanych zarówno na mączce, jak i na kortach twardych przyszła pora na początek amerykańskiego lata na betonie. Serię imprez pod wspólną nazwą US Open Series, której zwieńczeniem będzie czwarta w sezonie lewa Wielkiego Szlema, rozpocznie turniej rangi WTA 500 rozgrywany w Waszyngtonie. W gronie uczestniczek mamy dwie Biało-Czerwone tenisistki.

W dolnej połówce turniejowej drabinki znalazła się Magda Linette. Ćwierćfinalistka z 2018 roku o obronę zeszłorocznych punktów za 1/8 finału zagra z Leylah Fernandez. Kanadyjka to obrończyni tytułu, która w zeszłorocznym finale pokonała Annę Kalińską. Spotkanie Polki z tenisistką Kraju Klonowego Liścia zaplanowano jako pierwsze na korcie centralnym – Stadium. Tym samym panie przystąpią do gry o godzinie 17:00 polskiego czasu.

Spotkanie w Waszyngtonie będzie piątym spotkaniem Magdy Linette z Leylah Fernandez. Bilans dotychczasowych pojedynków nie jest korzystny dla reprezentantki Polski, która po meczach przeciwko finalistce US Open 2021 trzykrotnie schodziła z kortu pokonana, a tylko raz wygrała.

Ranking ATP. Dwaj Francuzi ze sporymi awansami

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W poniedziałek opublikowano aktualny ranking ATP. Punkty zdobywali głównie gracze drugiego szeregu.

W mijającym tygodniu tenisiści rywalizowali na kortach ceglanych, wieńcząc przy tym ten okres kalendarza. Zawodników gościły między innymi imprezy w Kitzbuhel i Estoril.

Imprezę w Portugalii wygrał Luca Van Assche. Reprezentant Trójkolorowych wskoczył dzięki temu na 48. lokatę, co jest wynikiem lepszym o 30 „oczek” w porównaniu z poprzednim notowaniem. Jego ostatni rywal Alexander Blockx jest zaś 32.

W Austrii po tytuł sięgnął Quentin Halys (na zdj.), dla którego był to pierwszy tytuł tak wysokiej rangi. Dzięki sukcesowi Francuz awansował na miejsce numer 52. (poprawa o 31 „oczek”). Jego finałowym przeciwnikiem był Aleksander Bublik. Kazach nie obronił w Kitzbuhel mistrzostwa sprzed roku, ale i tak pozostał na jedenastym miejscu w rankingu.

Nasi reprezentanci delikatnie zmienili swoje lokaty. Hubert Hurkacz jest 71., zaś Kamil Majchrzak 72. Po dobrym występie w Tampere Maks Kaśnikowski podciągnął się na miejsce 233.

Przy okazji turniejów w Portugalii i Austrii warto spojrzeć na pierwsze rakiety tych krajów. Nuno Borges jest 49., zaś Sebastian Ofner 124.

Liderem klasyfikacji pozostaje Jannik Sinner, który wyprzedza Alexandra Zvereva.

Słów kilka o wimbledońskim sukcesie Marcelo Arevalo

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

W zakończonym niedawno turnieju wimbledońskim doszło do wielu niezwykle ciekawych pojedynków. Choć cała uwaga kibiców i miłośników tenisa skupiona była na pojedynkach singlowych, to z całą pewnością na uwagę zasługiwały też wysiłki deblistów. Do zawodników, na których z całą pewnością warto było zwrócić uwagę, był reprezentant Salwadoru, 35-letni Marcelo Arevalo. 

Najpierw zwyciężył on w turnieju miksta, mając za partnerkę Jelenę Ostapenko, a następnie miał okazję triumfować również w deblu. Znana od wielu lat para Marcelo Arevalo i Mate Pavić przegrała jednak w finale turnieju deblowego z parą Harri Haliovarra i Henry Patten po ciężkiej walce w dwóch setach zakończonych w obu przypadkach tie-breakami.

W mikście rozstawieni z numerem drugim Arevalo i Ostapenko pokonali Australijczyków Storm Hunter i Marca Polmansa 4-6, 7-5, 6-2. Był to pierwszy tytuł Wimbledonu zarówno dla Arevalo, jak i Ostapenko, a także pierwszy wielkoszlemowy tytuł debla w grze mieszanej dla któregokolwiek z tych zawodników.

Dla Arevalo zwycięstwo miało szczególne znaczenie. 35-latek został pierwszym zawodnikiem z Salwadoru, który wygrał tytuł Wimbledonu, dodając kolejny kamień milowy do kariery, która już uczyniła go najbardziej utytułowanym tenisistą w historii swojego kraju. Zwycięstwo dało mu również jego trzeci tytuł wielkoszlemowy. Wcześniej wygrał tytuł deblowy mężczyzn na Roland Garros w 2022 (z Jeanem-Julienem Rojerem) i 2024 roku (grając w parze z Mate Paviciem).

Arevalo jest również pierwszym tenisistą z Ameryki Środkowej, który zdobył w karierze tytuł wielkoszlemowy, a ogólnie w swojej karierze zwyciężył w 17 turniejach ATP.

 

W najbliższym czasie wystąpi on w National Bank Open (rozgrywanym w tym roku w Montrealu), gdzie grając wówczas z Jeanem-Julienem Rojerem zwyciężył w 2023 roku (wówczas turniej rozgrywany był w Toronto).

Arevalo, sklasyfikowany obecnie na 8. miejscu w rankingu ATP, w listopadzie 2024 roku był numerem 1.