Bytom. Rozgrywki przegrywają z pogodą

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Polski Związek Tenisowy

Na wtorek w turnieju ITF W75 w Bytomiu zaplanowane było wiele spotkań. Na rozegranie większości z nich nie pozwoliły warunki atmosferyczne. W meczach, które się odbyły przegrały Amelia Paszun i Oriana Gniewkowska.

We wtorek miały zostać zakończone kwalifikacje, a Polki miały rozpocząć również rywalizację w grze podwójnej. Pogoda spowodowała, że na turnieju pojawią się duże zaległości. Rozegrano bowiem zaledwie trzy mecze. Do turnieju głównego nie awansowała żadna z dwóch Polek. Amelia Paszun i Oriana Gniewkowska zanotowały szybkie porażki. Paszun przegrała 3:6, 0:6 z Włoszką Gaią Maduzzi. Gniewkowska nie miała większych szans w pojedynku z Denisą Zoldakową – 0:6, 2:6.

Szansę na awans do turnieju głównego z kwalifikacji mają jeszcze: Daria Górska, Zuzanna Bednarz i Daria Kuczer. Jeśli pogoda pozwoli, to w środę rozpocznie się główna rywalizacja. Zagrają w niej: Anna Kmiecik, Weronika Ewald, Zuzanna Pawlikowska, Marcelina Podlińska, Weronika Falkowska i Gina Feistel.


Wyniki

ITF W75 w Bytomiu – 2. runda kwalifikacji:

Gaia Maduzzi (Włochy, 8) – Amelia Paszun (Polska, 15) 6:3, 6:0
Denisa Zoldakowa (Czechy, 11) – Oriana Gniewkowska (Polska) 6:0, 6:2

Poznań. Poznaliśmy pierwszych uczestników drugiej rundy turnieju

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Marek Golba

We wtorek rozpoczęły się singlowe zmagania w głównej drabince turnieju rangi M25 w Poznaniu. Dzień stał pod znakiem występów reprezentantów Polski – na kortach zobaczyliśmy szóstkę biało-czerwonych, z których połowa wywalczyła awans do najlepszej szesnastki imprezy.

Równolegle do spotkań w głównych zmaganiach trwała walka o ostatnie miejsca w drabince. Mecze w trzeciej rundzie kwalifikacji wygrywali m.in. Przemysław Michocki, Miłosz Sroka, Dawid Wiśniewski oraz Jan Chłodnicki. Z kolei we wtorkowych meczach pierwszej rundy obserwowaliśmy aż trzy „polskie” spotkania. W kolejnej fazie rozgrywek znaleźli się rozstawieni – grający z „siódemką” Karol Filar pokonał Jana Sadzika, z kolei Fryderyk Lechno-Wasiutyński (turniejowa „ósemka”) okazał się lepszy od Hugo Pawła Rytelewskiego.

W drugiej rundzie zagra także Filip Pieczonka, który pokonał 6:3, 6:4 Alana Ważnego. Wszystkie mecze z udziałem Polaków rozstrzygały się na dystansie dwóch setów. Jedynym pojedynkiem rozegranym we wtorek, do którego rozstrzygnięcia potrzebna była trzecia partia, było starcie Gerarda Campana Lee z Jirzim Cizkiem. W pierwszej odsłonie meczu lepszy okazał się Czech, który zwyciężył 6:3. Następnie jednak Koreańczyk wyraźnie podniósł poziom, dzięki czemu odwrócił losy meczu, oddając rywalowi zaledwie trzy gemy w kolejnych setach.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Gerard Campana Lee (Korea Południowa, 5) – Jirzi Cizek (Czechy) 3:6, 6:2, 6:1

Karol Filar (Polska, 7) – Jan Sadzik (Polska) 6:3, 6:1

Fryderyk Lechno-Wasiutyński (Polska, 8) – Hugo Paweł Rytelewski (Polska) 6:3, 6:2

Filip Pieczonka (Polska) – Alan Ważny (Polska) 6:3, 6:4

Słynny hotel otwiera się na tenis, gwiazdy zagrają w luksusowym otoczeniu

/ Łukasz Duraj , źródło: https://stories.hilton.com/releases/waldorf-astoria-serves-up-tennis-beneath-the-chandeliers, , foto: East News

Wielkoszlemowy US Open to wielkie święto tenisa. Turniej co roku stara się o nowe atrakcje dla kibiców oraz poszerzenie swojej obecności poza głównymi obiektami. Tym razem biały sport zawita do luksusowego hotelu.

Mowa tu o legendarnym Waldorf Astoria, który słynie z goszczenia słynnych gal i imprez, takich jak Tony Awards, Met Gala czy ceremonia Rock and Roll Hall of Fame. Tak bogate portfolio wydarzeń zostanie poszerzone o coś zupełnie nowego. Sala balowa budynku zostanie wszak czasowo wyposażona w akcenty tenisowe, które pozwolą rozegrać mecze pokazowe z udziałem Tommy`ego Paula, Bena Sheltona, Leylah Fernandez (na zdj.) i Marii Sakkari. Event o nazwie Ballroom Tennis Invitational ma połączyć wyrafinowany bal z widowiskiem sportowym i ma charakter biletowany.

Ceny wejściówek zaczynały się tysiąca pięciuset dolarów a do dyspozycji chętnych były różne pakiety. Za nieco więcej pieniędzy nabywcy będą mogli odbyć trening z gwiazdami kortów. Gości nie ominą także tradycyjne atrakcje hotelu takie jak spa i jedzenie na najwyższym światowym poziomie.

Ballroom Tennis Invitational odbędzie się 27. sierpnia i zapowiada większy program Waldorf Astoria Racquet Club, w ramach którego mają być organizowane ekskluzywne wydarzenia wokół kultury sportów rakietowych.

Roger Federer szczerze o nowym pokoleniu, Dźokoviciu i umierającym jednoręcznym bekhendzie

/ Ksawery Styka , źródło: usopen, foto: East News

Roger Federer powrócił na korty Flushing Meadows, wzbudzając ogromne poruszenie w tenisowym świecie. Przy okazji swojego przyjazdu do Nowego Jorku, szwajcarska legenda spotkała się z dziennikarzami, dzieląc się przemyśleniami na temat współczesnego tenisa, szans Novaka Dźokovicia oraz własnego stresu przed ponownym chwyceniem za rakietę.

Choć Szwajcar ma na koncie pięć triumfów w US Open i niezliczoną liczbę rozegranych tam meczów, perspektywa występu w nowojorskim spotkaniu pokazowym wzbudziła w nim spore emocje. Federer szczerze przyznał, że powrót na Arthur Ashe Stadium po tak długiej przerwie wiąże się u niego z nerwami, a przy okazji wspomniał o swoim ostatnim meczu z Hubertem Hurkaczem:

– Szczerze mówiąc, to bardzo stresujące. Nie zagrałem ani jednego pełnego seta chyba od czasu… meczu z Hurkaczem na Wimbledonie. Minęło pięć lat. Nie wiem, jak to jutro wyjdzie. Jest dużo niepewności, ale i mnóstwo radości, że mogę wrócić na Arthur Ashe Stadium, czyli w miejsce, w którym przeżyłem tak wiele pięknych chwil. To wspaniałe móc znów nawiązać kontakt z tenisową społecznością.

Podczas spotkania z mediami nie mogło zabraknąć pytań o obecną czołówkę rankingu ATP. Zapytany o to, z kim z obecnie grających tenisistów najbardziej chciałby zmierzyć się w głównej drabince, Federer bez wahania wskazał na najmłodszą generację:

– Z dzisiejszych graczy to prawdopodobnie byłby Carlos [Alcaraz]. Myślę, że jego tenis jest niezwykle ekscytujący. Nigdy nie miałem okazji zagrać przeciwko niemu czy Jannikowi Sinnerowi. Mieliśmy okazję trochę potrenować, gdy dopiero wchodzili do touru, ale przez moje problemy z kolanem niestety minąłem się z tym pokoleniem. Oczywiście fajnie byłoby też zagrać z Novakiem, który wciąż trzyma się mocno, co jest świetne.

Z wielką klasą wypowiedział się również o swoim dawnym wielkim rywalu, Novaku Dźokoviciu, pytany o jego szanse na wywalczenie historycznego, 25. tytułu wielkoszlemowego. Federer nie ma wątpliwości, że Serb wciąż stanowi potężne zagrożenie dla każdego zawodnika w tourze:

– Mam wrażenie, że kiedykolwiek Novak zgłasza się do jakiegokolwiek turnieju, a tym bardziej szlema, zawsze ma szansę na zwycięstwo. Mam o nim bardzo wysokie mniemanie. Widziałem, do czego jest zdolny nie tylko raz i nie tylko tutaj. Robił to wszędzie i na najwyższym poziomie. Dopóki jest w drabince, zawsze istnieje szansa i myślę, że to jeden z powodów, dla których on wciąż gra. Sam musi głęboko wierzyć, że wciąż potrafi to zrobić.

Widząc wciąż aktywną na kortach Venus Williams, dziennikarze pokusili się o pytanie, czy Roger rozważałby choćby jednorazowy powrót do profesjonalnego tenisa dzięki „dzikiej karcie”. Szwajcar szybko i stanowczo uciął te spekulacje, reagując szczerym śmiechem:

– Nie, nie, nie, nie, absolutnie nie. Dobrze, że o to pytasz, bo mogę to od razu wyjaśnić, gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości. Musiałbym na nowo poddać się całemu rygorowi kontroli antydopingowych… Boże, z tym jest po prostu za dużo zachodu. Poza tym jestem zbyt zajęty, ledwo znajduję czas, by zagrać w turniejach pokazowych, więc wyobraźcie sobie powrót do touru. Moje ciało ma już dość. Ale czuję się świetnie i jestem teraz bardzo szczęśliwy po prostu jako kibic.

Na koniec spotkania Szwajcar, znany ze swojej pięknej techniki, podzielił się niezwykle trafnym, analitycznym spojrzeniem na znikający z męskich rozgrywek jednoręczny bekhend. Federer zauważył, że ma na to wpływ nie tylko ewolucja sprzętu czy szybkość nawierzchni, ale przede wszystkim sposób dzisiejszego szkolenia:

– Myślę, że dzisiejsi trenerzy to głównie gracze z oburęcznym bekhendem, prawda? A łatwiej jest nauczyć dziecko uderzania dwiema rękami. (…) Do tego dochodzi technologia rakiet, naciągów, może też wolniejsze piłki i korty. Dawniej dzieliło się czas po równo na grę przy siatce i z głębi kortu. Jeszcze wcześniej było to 80% do 20% dla siatki. Dzisiaj to 90% gry z linii końcowej. Dlatego oburęczny chwyt pozwala na łatwiejszą defensywę ze skrajnych pozycji wślizgiem, jak robią to Rafa czy Novak. Kiedyś wydawało się, że przy dwóch rękach brakuje zasięgu, a jednoręczny bekhend daje przewagę. Dziś to już tak naturalnie nie wygląda.

Winston Salem. Nieznaczna porażka Jana Zielińskiego

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: Diadora

Turniej w Winston Salem to jedna z ostatnich okazji do gry przed US Open. Do debla zgłosił się tam Jan Zieliński.

Partnerem naszego reprezentanta ponownie jest Luke Johnson. Polak i Brytyjczyk nie mieli jednak szczęścia w losowaniu. Juz w pierwszej rundzie trafili wszak na Lucasa Miedlera i Marca Polmansa. Austriak i Australijczyk są rozstawieni z numerem trzecim.

W pierwszej partii kluczowy był dziewiąty gem. Przy stanie 4:4 Jan i Luke przełamali rywali a potem wygrali własne podanie. Dało im to wynik 6:4.

Polak i Brytyjczyk zaczęli drugiego seta tak dobrze jak skończyli pierwszego. Niestety ich prowadzenie 2:0 nie utrzymało się długo. Austriak i Australijczyk poprawili grę i odrobili straty z nawiązką, wygrywając seta 6:3.

O losach meczu decydował zatem super tie-break. Gem był wyrównany do stanu po 7. Ostatnie punkty zdobyli jednak przeciwnicy i to oni będą dalej grać w Winston Salem.

 


Wyniki

 

Winston Salem (pierwsza runda debla mężczyzn):

L. Miedler (Austria, 3) / M. Polmans (Australia, 3) – J. Zieliński / L. Johnson (Wielka Brytania) 4:6 6:3 10-7

Monterrey. Maja Chwalińska poznała pierwszą rywalkę

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Alycia Parks pokonała Petrę Marcinko w meczu pierwszej rundy turnieju WTA 500 w Monterrey. Tym samym to Amerykanka będzie rywalką Mai Chwalińskiej w pojedynku o 1/4 finału Abierto GNB Seguros 2026.

Do Meksyku na turniej WTA 500 w Monterrey udała się Maja Chwalińska na ostatniej prostej przygotowań do debiutu w drabince turnieju głównego US Open. Druga rakieta naszego kraju jako zawodniczka rozstawiona z numerem trzecim zmagania rozpocznie od drugiej rundy. Bielszczanka już zna swą pierwszą rywalkę, którą będzie Alycia Parks. Amerykanka odwróciła losy swego pojedynku przeciwko Petrze Marcinko.

Chorwatka bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie, bo od prowadzenia 4:0. Wypracowana przewaga pozwoliła jej bez problemów wyjść na prowadzenie w całym pojedynku. W drugiej odsłonie Chorwatka przełamała serwis Amerykanki już w gemie otwarcia, aby pozwolić rywalce na odrobienie strat. Jednak od stanu 3:3 Marcinko wygrała trzy z czterech gemów i doprowadziła do decydującej odsłony. W trzeciej partii Alycia Parks dwukrotnie odbierała serwis tenisistce z Europy, a tak zdołała odrobić tylko jedną stratę. W ten sposób to grająca dzięki „dzikiej karcie” reprezentantka USA zameldowała się w drugiej rundzie Abierto GNB Seguros.

Spotkanie Alycii Parks z Mają Chwalińską zostanie rozegrane w środę 26 sierpnia. Dzień wcześniej Polka wyjdzie na kort, aby w spotkaniu pierwszej rundy gry podwójnej razem z Sinją Krauss, stawić czoła Magali Kempen i Alexandrze Panovej.


Wyniki

Pierwsza runda:

Alycia Parks (USA, WC) – Petra Marcinko (Chorwacja) 2:6, 6:4, 6:4

US Open. Niewykorzystana szansa Katarzyny Kawy

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Andrzej Szkocki

Katarzyna Kawa przegrała z Jekateriną Gorgodze w meczu pierwszej rundy kwalifikacji US Open 2026. Tym samym nowojorski turniej to wciąż jedyny turniej wielkoszlemowy w którym Kryniczanka nie wygrała jeszcze spotkania.

Linda Klimovicova pokonała Lisę Pigatto i jako pierwsza z Polek zameldowała się w drugiej rundzie kwalifikacji US Open. W ślady koleżanki z reprezentacji nie poszła Katarzyna Kawa. Chociaż Kryniczanka była faworytką spotkania z Jekateriną Gorgodze i wygrała pierwszą partię pojedynku.

Piąta rakieta naszego kraju bardzo dobrze rozpoczęła mecz przeciwko Gruzince, przełamując jej podanie już w pierwszym gemie. Przy wyniku 3:5 niespełna 35-letnia tenisistka miała jedną szansę na odrobienie strat, ale Polka się obroniła, a po chwili zakończyła tę część spotkania. W drugiej partii sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, a panie traciły swój serwis jak na zawołanie. W sumie każda z zawodniczek trzy raz przegrała swój serwis i do rozstrzygnięcia potrzebny był tie-break. W trzynastym gemie od stanu 2-1 inicjatywę przejęła Gorgodze, oddając Polce jedynie punkt.

Decydująca partia rozpoczęła się od przegranego gema serwisowego Katarzyny Kawy i prowadzenia rywalki 2:0. Co prawda Polka zdołała doprowadzić do wyrównania. Jednak seria czterech gemów wygranych przez Gruzinkę sprawiła, że to Jekaterina Gorgodze zameldowała się w półfinale kwalifikacji do US Open 2026. Wyrównała w ten sposób swój najlepszy rezultat w imprezach wielkoszlemowych.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Jekaterina Gorgodze (Gruzja) – Katarzyna Kawa (Polska, 20) 3:6, 7:6(2), 6:2

Winston-Salem. Kamil Majchrzak szybko odpada z turnieju

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: Paweł Rychter

Zła passa Kamila Majchrzaka trwa w najlepsze. Mimo obiecującego początku polski tenisista pożegnał się z turniejem ATP w Winston-Salem już po pierwszym spotkaniu, ulegając w dwóch setach Benjaminowi Bonziemu. Dla naszego reprezentanta to już czwarta porażka z rzędu – taki bilans na chwilę przed startem wielkoszlemowego US Open nie napawa niestety optymizmem.

Pierwszy set tego polsko-francuskiego starcia zapowiadał się naprawdę dobrze. Nasz tenisista szybko wyszedł bowiem na 3:1, a następnie potwierdził przewagę przełamania swoim serwisem, wygrywając go do zera. Wtedy właśnie zaczęły się problemy. Od tego momentu Majchrzak nie był w stanie wygrać ani jednego gema i mimo kilku szans na utrzymanie własnego serwisu, realnie nie sprawiał rywalowi problemów. Kamil kompletnie nie mógł znaleźć rytmu, a do tego był bardzo nieskuteczny w akcjach po drugim podaniu, w których to wygrywał zaledwie 35%.

I mimo że Bonzi wygrał jedynie punkt więcej od Majchrzaka, widać było, że kontroluje przebieg spotkania i nie zamierza oddawać nic za darmo.

Potwierdził to na samym początku drugiej partii, kiedy to po raz czwarty w meczu zdobył breaka. Francuz po raz kolejny wydawał się po prostu regularniejszy, ale tym razem Polak nie złożył broni. Nasz reprezentant zaczął grać odważniej i częściej przejmował inicjatywę, co w końcu przyniosło efekt. Udało mu się odrobić stratę przełamania i doprowadzić do niezwykle zaciętej końcówki. Kamil miał nawet świetną okazję, by zamknąć tego seta. Już w dziesiątym gemie wypracował sobie pierwszą piłkę setową, której jednak nie zdołał wykorzystać.

O ostatecznym losie partii musiał zadecydować tie-break. I w nim możemy mówić o ogromnym pechu i niewykorzystanych szansach. Majchrzak miał autostradę do przejęcia kontroli nad dogrywką – przy prowadzeniu 5:3 popełnił jednak bardzo prosty błąd przy smeczu, zaprzepaszczając idealną okazję na wyjście na 6:3. Chwilę później wypracował sobie co prawda jeszcze jedną, łącznie drugą w tym secie piłkę setową, ale i tej szansy nie wykorzystał.

Niezwykle powtarzalny w kluczowych momentach Bonzi przetrwał kryzys, zachował zimną krew w grze na przewagi i ostatecznie wygrał tie-breaka 9-7, sięgając po zwycięstwo w całym meczu 6:4, 7:6(7). Francuz awansował tym samym do drugiej rundy, w której zmierzy się z rozstawionym z „dwunastką” Quentinem Halysem.

Dla Kamila Majchrzaka jest to natomiast czwarta z rzędu dwusetowa porażka i niezbyt dobry prognostyk przed startującym już niebawem US Open.


Wyniki

ATP 250 Winston-Salem, 1. runda:

Benjamin Bonzi (Francja) – Kamil Majchrzak (Polska) – 6:4, 7:6(7)

US Open. Linda Klimovicova z awansem do drugiej rundy kwalifikacji

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Olga Pietrzak/PZT

Linda Klimovicova pokonała Lisę Pigato w meczu pierwszej rundy kwalifikacji US Open 2026. Reprezentantka Polski o miejsce w finale eliminacji zagra ze zwyciężczynią spotkania między Carole Monnet i Anouk Koevermans.

Pochodząca z Ołomuńca, a reprezentująca nasz kraju tenisistka obecny sezon rozpoczęła od najlepszego wielkoszlemowego występu w karierze. Szósta rakieta naszego kraju po przejściu kwalifikacji zadebiutowała w drabince turnieju głównego turnieju Wielkiego Szlema, a rywalizację zakończyła na drugiej rundzie. W Paryżu i Londynie nasza zawodniczka żegnała się z marzeniami o powtórzeniu wyniku z Melbourne już po pierwszych meczach.

Teraz Linda Klimovicova zrobiła pierwszy krok w stronę drugiego występu w imprezie wielkoszlemowej. W meczu pierwszej rundy eliminacji Polka w dwóch setach uporała się Lisą Pigato, chociaż patrząc na ranking to Włoszka była faworytką. W pierwszej odsłonie tenisistka z południa Europy nie miała ani jednej szansy na przełamanie serwisu naszej zawodniczki, sama zaś straciła serwis dwukrotnie. Od początku drugiego seta nasza zawodniczka kontynuowała serię wygranych gemów z rzędu, która zakończyła się, gdy zmniejszyła stratę na 1:3. Na zmianę stron Linda Klimovicova schodziła będąc dwa gemy od zamknięcia spotkania. Reprezentantka Polski wygrała je przy swoim podaniu, kończąc spotkanie wynikiem 6:3, 6:3 przy drugiej piłce meczowej.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Linda Klimovicova (Polska) – Lisa Pigato (Włochy, 22) 6:3, 6:3

US Open. Nie tylko Sinner. Oto lista nieobecnych w Nowym Jorku

/ Adrian Wantowski , źródło: , foto: Peter Figura

Podczas tegorocznego US Open zabraknie kilku znanych nazwisk, z liderem rankingu ATP Jannikiem Sinnerem na czele. Oprócz niego w Nowym Jorku nie wystąpią m.in. Holger Rune czy Emma Raducanu.

Jannik Sinner kilka dni temu poinformował, że zabraknie go podczas wielkoszlemowego US Open z powodu kontuzji prawego kolana. Zbiegło się to w czasie z informacją, że do gry wraca Carlos Alcaraz. Na pewno nie zobaczymy więc powtórki zeszłorocznego finału, gdzie Hiszpan pokonał Włocha.

Sinner to nie jedyna absencja wśród potencjalnych rozstawionych tenisistów, bo do USA nie wybrał się też Alejandro Davidovich Fokina, który walczy z kontuzją pleców. Hiszpan w tym roku wygrał swój pierwszy tytuł rangi ATP 250 na Majorce, pokonując w finale Ethana Quinna. Amerykanin także nie wystąpi w Nowym Jorku.

Gospodarze nie będą mogli liczyć również na występy Sebastiana Kordy, Emilio Navy czy Eliota Spizzirriego. Dodatkowo w USA nie zagrają też wracający do treningów po poważnej kontuzji Holger Rune, a także Jack Draper czy Gabriel Diallo.

W turnieju pań wycofań jest mniej, ale zabraknie w nim Emmy Raducanu, czyli mistrzyni US Open z 2021 roku. Brytyjka walczy z przeciążeniem prawej nogi. Oprócz niej z Top 50 rankingu WTA zabraknie jeszcze Rumunki Jaqueline Cristian. Dodatkowo w Nowym Jorku nie zobaczymy jej rodaczki Iriny Camelii Begu.

Z Top 100 rankingu WTA w USA nie wystąpią jeszcze Laura Siegemund, Jil Teichmann oraz Ajla Tomljanovic.