Polki medalistkami ME U18!

/ Łukasz Duraj , źródło: PZT., foto:

Polskie juniorki odniosły kolejny sukces. Tym razem nasze dziewczęta zabłysnęły na poziomie europejskim.

Marta Dudek (Akademia GKS Bełchatów) i Barbara Kostecka (UKT „Winner” Kraków) stanęły na trzecim stopniu podium Indywidualnych Mistrzostw Europy U18 w Oberpullendorf. Nasze zawodniczki w półfinale gry podwójnej przegrały z najwyżej rozstawionymi Łotyszkami Adeliną Lacinovą i Mariją Lauvą 0:6, 5:7.

Dudek i Kostecka, czyli tenisistka PGE PZT Team A, wygrały dwa wcześniejsze mecze w super tie-breakach, pokazując ogromną determinację i odporność psychiczną. Ten medal to nagroda za ciężką pracę i dowód dużych możliwości.

Bardzo dobry występ w singlu zaliczył na IME także Tymon Litwic (Gdańska Akademia Tenisowa). Rozstawiony z „dwunastką” Polak dotarł do ćwierćfinału. Kostecka i Dudek, a także Hugo Rytelewski (Sekcja tenisowa AZS Poznań) występy w grze pojedynczej zakończyli na drugich rundach. Taki sam wynik Litwic i Rytelewski osiągnęli w deblu.

Medalistkom serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych postępów!

Puchar Davisa. Kanada o krok od awansu. Francja pod ścianą po pierwszym dniu – korespondencja z Quebec City

/ Peter Figura , źródło: Korespondencja z Quebec City, foto: Peter Figura

Kanada nie była faworytem tego spotkania. Francuzi przyjechali do Québec City jako zespół zajmujący wyższe miejsce w rankingu Pucharu Davisa, a dodatkowo mieli po swojej stronie historię – Francja prowadziła z Kanadą w bezpośrednich spotkaniach 3:0. Ostatni raz obie reprezentacje spotkały się jednak dziesięć lat temu.

Po pierwszym dniu tegorocznego pojedynku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Kanada prowadzi 2:0 i od awansu do turnieju finałowego Pucharu Davisa dzieli ją już tylko jedno zwycięstwo.

Wypełnione po brzegi Centre Vidéotron w Québec City najpierw przeżyło niespodziankę, a później prawdziwy thriller z udziałem największej gwiazdy gospodarzy.

 

Draxl rozpoczyna od niespodzianki

Pierwszy punkt dla Kanady zdobył Liam Draxl, który pokonał znacznie wyżej notowanego Arthura Rinderknecha 6:2, 7:5.

Draxl, zajmujący 205. miejsce w światowym rankingu, po raz pierwszy w karierze mierzył się z zawodnikiem z top 50. Rinderknech to 32. rakieta świata i to Francuz miał na papierze zdecydowanie więcej argumentów. Papier okazał się jednak niewiele wart.

Kanadyjczyk rozpoczął mecz bez kompleksów. Świetnie returnował, dobrze poruszał się po korcie i od początku zmuszał Rinderknecha do gry pod presją. Pierwszego seta wygrał 6:2, a w drugiej partii Francuz próbował odwrócić losy spotkania.

Przy stanie 5:4 Rinderknech miał nawet piłkę setową. Draxl odpowiedział jednak asem serwisowym. Chwilę później przełamał Francuza, a następnie zakończył mecz gemem wygranym do zera i wygrał cały mecz 6:2, 7:5, zdobywając pierwszy punkt dla Kanady.

„Nie mogłem gorzej rozpocząć meczu. Później była walka, ale nic nie ułożyło się po mojej myśli. On wykorzystał swoje szanse i bardzo często mnie zaskakiwał. Zasłużył na zwycięstwo” – przyznał po meczu Rinderknech.

 

Félix robi swoje

Po pierwszej niespodziance na kort wyszedł Félix Auger-Aliassime. Dla kanadyjskiej publiczności był to moment szczególny. Pochodzący z Québecu zawodnik pojawił się przed ponad 10 tysiącami kibiców jako zdecydowany faworyt swojego pojedynku, ale Quentin Halys nie zamierzał odgrywać roli statysty.

Francuz postawił liderowi Kanady bardzo trudne warunki. Pierwszy set rozstrzygnął dopiero tie-break. Auger-Aliassime zachował więcej spokoju w końcówce i wygrał 7-5. Halys odpowiedział w drugiej partii. Przełamał Kanadyjczyka i tym razem to on zachował więcej zimnej krwi, wygrywając seta 6:4.

W decydującej partii wszystko mogło się jeszcze wydarzyć. Przy stanie 1:1 Halys dwukrotnie popełnił podwójny błąd i stracił serwis. Był to jedyny moment, w którym Francuz pozwolił przeciwnikowi na zbyt wiele. Auger-Aliassime wykorzystał prezent, a później już nie dał się dogonić.

Wygrał 7:6(5), 4:6, 6:3 po 2 godzinach i 21 minutach i zdobył drugi punkt dla Kanady.

 

Francja pod ścianą

Po pierwszym dniu sytuacja jest więc jasna: Kanada prowadzi 2:0 i potrzebuje już tylko jednego zwycięstwa, aby awansować do finałowej ósemki Pucharu Davisa w Bolonii.

Francuzi natomiast znaleźli się w sytuacji, w której nie mają już marginesu błędu. W sobotę muszą wygrać debla, a następnie oba mecze singlowe, jeśli chcą odwrócić losy rywalizacji.

Jako pierwsi na kort wyjdą Auger-Aliassime i Duncan Chan, którzy zmierzą się z Benjaminem Bonzim i Pierre-Huguesem Herbertem. Później zaplanowano dwa spotkania singlowe. Jeśli Kanada zdobędzie trzeci punkt wcześniej, ostatni mecz nie będzie potrzebny.

Kanada przyjechała do tego spotkania bez statusu faworyta. Po piątkowym wieczorze to jednak Francuzi muszą szukać sposobu na zatrzymanie gospodarzy, a Québec City już wie, że w Pucharze Davisa papierowe rankingi mogą bardzo szybko stracić znaczenie.

Puchar Davisa. Kamil Majchrzak wyrównuje stan rywalizacji w meczu z Australią

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter

Australia – Polska 1:1. Kamil Majchrzak odrobił stratę seta i pokonał Jamesa Duckwortha 2:6, 6:3, 6:3 w drugim meczu Grupy Światowej I Pucharu Davisa. Sytuacja polskich tenisistów na wyjeździe w Brisbane pozostaje jak najbardziej otwarta.

W drugim meczu dnia na Pat Rafter Arena pojawili się Kamil Majchrzak i James Duckworth. Pierwszego seta lepiej rozpoczął Polak, który prowadził 2:1 z przełamaniem. Od tej pory Duckworth wyraźnie poprawił grę i wygrał pięć gemów z rzędu. Australijczyk zwyciężył 6:2 i był jeden set od zapewnienia Australii prowadzenia 2:0.

Wyrównana gra w drugim secie trwała do stanu 3:3. W siódmym gemie Australijczyk został przełamany, a na koniec Majchrzak ponownie wygrał gema przy podaniu Duckwortha.

Gospodarze wpadli w euforię, gdy Majchrzak pomylił się przy siatce, a Duckworth wywalczył przełamanie w trzecim gemie. Reakcja Polaka była jednak błyskawiczna. Mimo że rywal miał piłkę na 3:1, Majchrzak doprowadził do remisu. Potem pojawił się jeden niebezpieczny moment – w siódmym gemie Duckworth miał dwa break pointy, które Polak obronił asem i udaną akcją przy siatce. Majchrzak wykorzystał gorszą dyspozycję Australijczyka w kolejnym gemie i przełamał przeciwnika. Po wyrównanej końcówce zakończył to spotkanie i odniósł ważne zwycięstwo w kontekście rywalizacji z Australią.

Jutro o 5:00 wyjdą na kort debliści – u gospodarzy Rinky Hijikata i Max Purcell, a w naszej reprezentacji Karol Drzewiecki i Jan Zieliński. Potem zaplanowane są mecze pierwszych i drugich rakiet – najpierw Alexa de Minaura i Kamila Majchrzaka, a na koniec Jamesa Duckwortha i Maksa Kaśnikowskiego. Skład meczów może się jednak zmienić.

 

 


Wyniki

Australia – Polska 1:1

James Duckworth – Kamil Majchrzak – 6:2, 3:6, 3:6

Puchar Davisa. Zwycięski powrót Rune, zacięty mecz Wawrinki

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, daviscup.com, foto: East News

Tradycyjnie po zakończeniu US Open tenisiści udają się w różne zakątki świata, by w reprezentacyjnych barwach walczyć w ramach rozgrywek o Puchar Davisa. Czołowe ekipy rywalizują o siedem miejsc w listopadowych finałach, zaś pozostali pojedynkują się prawo gry na wyższych szczeblach zmagań.

Wcześniej informowaliśmy już o remisie po pierwszy dniu gier w Pradze, gdzie Czesi mierzą się z Amerykanami. Po piątkowych meczach mocno do listopadowych finałów w Bolonii przybliżyli się reprezentanci Korei Południowej, którzy w Seulu podejmują Indie. Gospodarzom dwa zwycięstwa zapewnili Soonwoo Kwon oraz zapomniany już nieco na najważniejszych kortach, były półfinalista Australian Open, Hyeon Chung. Obydwaj odwracali losy swoich pojedynków po przegranych pierwszych partiach. Kwon zrobił to w potyczce z Dhakshineswarem Sureshem, a Chung z Sumitem Nagalem.

Remisowo jest za to w Wiedniu, gdzie Austriacy przywitali ubiegłorocznych półfinalistów – Belgów. Na starcie całej rozgrywki swoich rodaków ucieszył Jurij Rodionov, który w dwóch odsłonach gładko rozprawił się z Gauthierem Onclinem. Później nastroje wśród miejscowej widowni ostudził jednak nieco Zizou Bergs. 27-latek z Lommel, co prawda nie bez kłopotów, ale wywiązał się z roli faworyta i po trzysetowym meczu pokonał Lukasa Neumayera.

Na poziomie Grupy Światowej I toczy się zaś walka o awans do przyszłorocznych kwalifikacji do turnieju finałowego. Wydarzeniem dnia można określić powrót do gry Holgera Rune po 335 dniach przerwy spowodowanej zerwaniem ścięgna Achillesa. Duńczyk pierwsze spotkanie rozegrał przed własnymi kibicami w Hillerod i mógł być z siebie w pełni zadowolony, bowiem wygrał 6:3, 6:3 z Bułgarem Iliyanem Radulowem. Wcześniej jednak punkt gościom zapewniła ich największa tenisowa gwiazda, Grigor Dimitrow, który po trzysetowym starciu okazał się lepszy od Elmera Moellera.

Z uwagi na pożegnanie z rozgrywkami o Puchar Davisa Stana Wawrinki, duże zainteresowanie budzi również potyczka Brazylijczyków ze Szwajcarami. Na jej inaugurację na arenie w Rio de Janeiro pojawili się Joao Fonseca oraz Dominic Stricker. Występujący w swoim rodzinnym mieście 20-latek nie zaczął tego spotkania udanie, ale porażka w pierwszej partii go nie zdeprymowała. W następnych dwóch zwyciężył już wyraźnie, dzięki czemu Brazylijczycy wyszli na prowadzenie. Okupił to jednak dużym wysiłkiem emocjonalnym, bowiem tuż po zakończeniu meczu nie potrafił opanować wzruszenia.

Jako drudzy do gry wyszli Gustavo Heide oraz wspomniany już Wawrinka. Dzięki wygranej 6:4 Szwajcarzy także i w tym pojedynku zanotowali lepszy start, ale na końcu powody do radości mieli wyłącznie gospodarze. Brazylijczyk drugą część spotkania rozstrzygnął na swoją korzyść po tie-breaku, a w decydującej partii zatriumfował do czterech.


Wyniki

II runda kwalifikacji do turnieju finałowego:

Korea Południowa – Indie 2:0

Soonwoo Kwon – Dhakshineswar Suresh 3:6, 6:3, 6:4

Hyeon Chung – Sumit Nagal 2:6, 6:4, 7:5

Austria – Belgia 1:1

Jurij Rodionov – Gauthier Onclin 6:4, 6:1

Lukas Neumayer – Zizou Bergs 6:2, 4:6, 2:6

Grupa Światowa I:

Dania – Bułgaria 1:1

Elmer Moller – Grigor Dimitrow 7:6(2), 3:6, 4:6

Holger Rune – Iliyan Radulow 6:3, 6:3

Brazylia – Szwajcaria 2:0

Joan Fonseca – Dominic Stricker 4:6, 6:3, 6:2

Gustavo Heide – Stan Wawrinka 4:6, 7:6(4), 6:4

Guadalajara. Iva Jović przed szansą poprawienia wyniku Marii Sakkari

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Iva Jović i Peyton Stearns wystąpią w finale tegorocznej edycji turnieju WTA 500 w Gudalajarze. Dla Amerykanki to drugi z rzędu finał imprezy rozgrywanej w Meksyku. W 2025 roku reprezentantka USA sięgnęła po pierwszy tytuł mistrzowski w karierze.

W początkach swego istnienia turniej rozgrywany w Ameryce Południowej miał rangę WTA 1000. Zarówno w 2022 roku, jak i rok później w meczu finałowym wystąpiła Maria Sakkari. W pierwszej edycji lepszą od Greczynki okazała się Jessica Pegula, ale już dwanaście miesięcy później tenisistka z Europy nie miała sobie równych.

Od 2024 roku turniej ma niższą rangę – WTA 500 – a drugi rok z rzędu w finale zameldowała się Iva Jović. Amerykanka, która w 1/4 finału pokonała mistrzynię Guadalajara Open 2024 – Magdalenę Fręch – w spotkaniu o finał okazała się lepsza od Cristiny Bucsy. Emocje mieliśmy tylko w pierwszej odsłonie. Reprezentantka USA prowadziła 4:1, aby pozwolić Hiszpance zbliżyć się na dystans jednego gema. Przy prowadzeniu 5:2 obrończyni tytułu jeszcze nie zdołała zakończyć tej części meczu, ale ostatecznie tej sztuki dokonała za trzecią szansą w gemie dziesiątym. Druga odsłona okazała się setem bez większej historii. Od stanu 1:1 Iva Jović wygrała kolejne pięć gemów i drugi rok z rzędu zameldowała się w finale Guadalajara Open.

Plany zeszłorocznej mistrzyni w meczu o tytuł spróbuje pokrzyżować Peyton Stearns. Amerykanka w pierwszej rundzie pokonała zeszłoroczną finalistkę – Emilianę Arango – a w meczu drugiej rundy zatrzymała rozstawioną z numerem czwartym Diane Parry. W meczu o finał tenisistka z Cincinnati okazała się lepsza od Ludmily Samsonovej.

Tenisistka z Europy w pierwszej odsłonie prowadziła 3:0, aby roztrwonić przewagę. W dwunastym gemie to Amerykanka miała dwie okazje na zakończenie seta. Jednak ostatecznie jego rozstrzygnięcie nastąpiło w tie-breaku. W nim trzykrotnie na prowadzenie wychodziła Peyton Stearns, która seta zakończyła przy szóstej okazji. W drugiej odsłonie reprezentantka USA w ósmym gemie obroniła swe podanie, aby dwie akcje później zakończyć pojedynek. Wcześniej zawodniczka zza Oceanu dwukrotnie odebrała podanie rywalce w tej części meczu.

Finał Guadalajara Open 2026 będzie pierwszym spotkaniem między Ivą Jović i Peyton Stearns.


Wyniki

Półfinały:

Iva Jović (USA, 2) – Cristina Bucsa (Hiszpania, 6) 6:4, 6:1

Peyton Stearns (USA) – Ludmila Samsonova (8) 7:6(7), 6:2

Puchar Davisa. Maks Kaśnikowski bez szans w starciu z Alexem de Minaurem

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter

Australia – Polska 1:0. Maks Kaśnikowski przegrał z Alexem de Minaurem 3:6, 0:6 w pierwszym meczu Grupy Światowej I Pucharu Davisa. Tuż po tym meczu na kort wyjdą Kamil Majchrzak i James Duckworth.

Maks Kaśnikowski nigdy nie zagrał z tak wysoko notowanym rywalem. Australijczyk zajmuje 9. miejsce w rankingu ATP, a do tego w Brisbane miał wsparcie trybun. Różnicę poziomów widać było od początku spotkania.

De Minaur zdecydowanie lepiej radził sobie pod dachem na Pat Rafter Arena. Pierwsze przełamanie zdobył w czwartym gemie i tylko powiększał przewagę. Kaśnikowski był w niedoczasie, a próby ataku i przejścia do siatki często kończyły kontratakiem Australijczyka. Polski tenisista obronił dwie piłki setowe w ósmym gemie, lecz w kolejnym był już bez szans. De Minaur zapisał na swoje konto pierwszego seta 6:3.

Uskrzydlony tenisista gospodarzy szybko pozbawił złudzeń Kaśnikowskiego. To on dyktował warunki wymian, co skończyło się pierwszym przełamaniem. Przy własnym podaniu też nie pozwolił Polakowi na wiele. Łącznie stracił tylko 6 punktów w drugim secie. Po blisko godzinie na tablicy widniał wynik 6:3, 6:0 dla Alexa de Minaura.

Pierwszy dzień starcia Australia – Polska skończy się meczem Kamila Majchrzaka, który zagra z Jamesem Duckworthem. Obaj panowie mierzyli się ze sobą tylko raz. Blisko siedem lat temu w finale kwalifikacji do turnieju ATP 250 w Chengdu lepszy w trzech setach był Polak.


Wyniki

Australia – Polska – 1:0

Alex de Minaur – Maks Kaśnikowski – 6:3, 6:0

Guadalajara. Polsko-amerykański duet bez awansu do finału

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Katarzyna Piter i Quinn Gleason nie wystąpią w finale turnieju WTA 500 w Gudalajarze. Polsko-Amerykański duet w meczu 1/2 finału musiał uznać wyższość niżej notowanych rywalek.

Więcej wkrótce!


Wyniki

Półfinał:

M. Kobori, P. Plipuech (Japonia, Tajlandia) – K. Piter, Q. Gleason (Polska, USA, 3) 4:6, 6:3, 10-4

Iga Świątek w gronie gwiazd imprezy zaplanowanej w Seulu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Iga Świątek znalazła się między innymi obok Aryny Sabalenki i Jeleny Rybakiny na liście uczestniczek turnieju „The Six – The Christmas, only in Seoul”, który w dniach 26-28 grudnia tego roku zostanie rozegrany w stolicy Korei Południowej. 

W zeszłym roku najlepsza polska tenisistka podczas Korea Open 2025 sięgnęła po tytuł mistrzowski. W tym sezonie najlepszej polskiej tenisistki nie zobaczymy broniącej tytułu. Jednak Iga Świątek ponownie pojawi się w Seulu, ale w nieco późniejszym terminie. Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa znalazła się wśród tenisistek, które w dniach 26-28 grudnia będą rywalizować w turnieju „The Six – The Christmas, only in Seoul”.

Oprócz Igi Świątek do Seulu w ostatniej dekadzie grudnia udadzą się Mirra Andriejewa, Naomi Osaka, Jasmine Paolini oraz Aryna Sabalenka i Jelena Rybakina. Tym samym na kibiców szykujących się do tenisowej inauguracji 2027 roku czeka na lada gratka, jaką będą pojedynki czołowych tenisistek świata na czele z czterema zawodniczkami obecnie klasyfikowanymi w top 10 rankingu.

Korespondencja ze Szczecina. Ekspresowo na korcie centralnym.

/ Andrzej Gliniak , źródło: Korespondencja ze Szczecina., foto: Andrzej Gliniak

To miał być długi dzień na najważniejszej arenie turnieju.

Mimo że początek dnia był w miarę ciepły i słoneczny to kibice zabrali ze sobą bluzy i kurtki licząc, że ćwierćfinały singla przedłużą się do późnego wieczoru.

Nic bardziej mylnego.

Nieoczekiwanie wszystkie trzy pojedynki na korcie centralnym zakończyły się w dwóch setach.

Najbardziej wyrównany był mecz dwóch Marków.

Ten z Argentyny czyli Marco Trungelliti okazał się lepszy od tego z Włoch, czyli Marco Cecchinatto 7:6(6), 7:5. Mecz dwóch tenisistów, którzy z niejednej mączki jedli chleb nie był porywającym widowiskiem. Włoch to przecież sensacyjny półfinalista Rolanda Garrosa z 2018. Cecchinato był nawet notowany na 16. miejscu w światowym rankingu. To już jednak piękna historia, a od wielu lat Włoch nie może przebić się do światowej czołówki walcząc głównie w challengerach. Jego rywal nie ma aż takich sukcesów, ale jest bardzo solidnym zawodnikiem jeśli chodzi o nawierzchnię ziemną. Kibiców dziwi jednak spory brzuch, który posiada Argentyńczyk nie przypominając sylwetką profesjonalnego tenisisty. To jednak nie przeszkadza mu biegać i wygrywać kilkugodzinne maratony. Dzień po batalii z Filipem Pieczonką, która trwała ponad dwie i pół godziny, tym razem potrzebował niespełna dwóch godzin, żeby wygrać z Włochem. W obu setach zdecydowały pojedyncze piłki, bo mecz był bardzo wyrównany. Kluczowa w drugim secie była obrona dwóch z rzędu „małych setboli przez Trungelittiego przy stanie 5:5. Argentyńczyk wygrał swój serwis a w kolejnym gemie przełamał Włocha i wygrał mecz. Jego rywalem w walce o finał będzie inny „wyjadacz” jeśli chodzi o korty ziemne, Thiago Monteiro. Brazylijczyk wygrał gładko z lekko kontuzjowanym Dedurą-Palomero z Niemiec 6:4, 6:2.

Jutro o finał zagra Nikolás Sánchez Izquierdo.

Hiszpan pokonał bardzo łatwo Zdenka Kolara 6:1, 6:3 dominując w każdym elemencie tenisowego rzemiosła.

Czech to zwycięzca turnieju w Szczecinie z 2021 roku. Jeśli 27-letni Hiszpan zagra w finale w Szczecinie po raz pierwszy w historii awansuje do pierwszej dwusetki rankingu. Jego rywalem będzie 22-latek z Chorwacji, Luka Mikrut.

 

Andrzej Gliniak 

Puchar Davisa. Remis w czesko-amerykańskim starciu. Lecheczka bohaterem gospodarzy – korespondencja z Pragi

/ Jarosław Truchan , źródło: Korespondencja z Pragi , foto: East News

W stolicy Czech jesteśmy świadkami hitu drugiej rundy kwalifikacji do finałów Pucharu Davisa, czyli starcia Czechów z Amerykanami. Po pierwszym dniu rywalizacji obie drużyny dzieli taki sam dystans od triumfu – po zwycięstwach Learnera Tiena oraz Jirziego Leheczki na tablicy wyników widnieje remis. Piątkowe mecze nie rozpieściły kibiców spragnionych długich i wyrównanych konfrontacji. 

 

Jako pierwsi na kort w stolicy Czech wyszli Jakub Mensik i Learner Tien. Panowie kilka tygodni temu stoczyli pasjonujące spotkanie podczas US Open, do rozstrzygnięcia którego potrzebny był piąty set. Ci, którzy liczyli w piątek na powtórkę emocji z Nowego Jorku, musieli się jednak obejść smakiem. Po dobrym wejściu w mecz reprezentant gospodarzy wyraźnie obniżył poziom gry. Z kolei Amerykanin punktował słabe strony rywala – imponował zwłaszcza agresywnymi returnami, które pozwoliły mu przełamać Mensika w trzecim gemie. Tenisista pochodzący z Prościejowa miał wyraźne problemy ze skutecznym serwowaniem. Po podwójnym błędzie serwisowym Mensik ponownie stracił podanie, przez co odwrócenie losów seta wydawało się szalenie trudnym wyzwaniem. Tien bez problemów zakończył partię przy własnym serwisie, wygrywając 6:2 po niecałej pół godzinie gry.

Drugi set wlał więcej nadziei w serca czeskich kibiców zgromadzonych w arenie. Choć Mensik poprawił jakość gry i zdołał przełamać serwis Tiena, sam dwukrotnie stracił podanie. Cień nadziei pojawił się w ósmym gemie, gdy reprezentant Czech wywalczył break pointa. Głośne wsparcie z trybun nie pomogło mu jednak wyrównać stanu rywalizacji. Amerykanin obronił się przed przełamaniem, a w kolejnym gemie serwisowym zakończył spotkanie po drugim meczbolu. To drugie zwycięstwo Tiena nad Mensikiem w ciągu ostatnich dwóch tygodni – tym razem 21-latek potrzebował nieco ponad godziny do pokonania rywala.

 

Na pomeczowej konferencji Mensik przyznał, że to po prostu nie był jego dzień. Dodał, że mocno liczy na Jirziego Leheczke. Jego kolega z kadry znacznie poprawił humory Czechów. 24-latek po dwóch znakomicie zagranych setach pokonał Bena Sheltona Reprezentant gospodarzy był bliski przełamania przeciwnika w trzecim gemie. Amerykanin wyszedł wtedy z opresji, lecz niedługo później stracił podanie. Świetna postawa przy serwisie zapewniła Leheczce prowadzenie w meczu.

Początek drugiej odsłony meczu miał podobny przebieg – Czech ponownie przełamał Amerykanina w początkowej fazie partii. Tuż po tym wydarzeniu panowie rozegrali kluczowego gema. Shelton był w nim bliski odrobienia strat – miał przewagę 40-15 i – wydawało się – prostą piłkę na zakończenie akcji. Jednakże smecz tenisisty ze Stanów Zjednoczonych wylądował na aucie. Leheczka odwrócił losy gema, uciekając na bezpieczną przewagę i nie pozwalając przeciwnikowi na ponowne zbliżenie się wynikiem. Czech miał problemy z zakończeniem meczu, lecz po grze na przewagi w dziesiątym gemie wykorzystał trzeciego meczbola, wprawiając miejscową publikę w stan ekstazy.

 

Pierwszy dzień meczu w Pradze zakończył się remisem 1-1 – identyczny rezultat oglądaliśmy przed rokiem w starciu tych ekip w Delray Beach. Wówczas kluczowe dla wyniku meczu okazało się spotkanie deblowe rozegrane na początku kolejnego dnia. W sobotę gry w stolicy Czech rozpoczną się właśnie od pojedynku gry podwójnej, w którym zmierzą się pary Pavlasek/Rikl oraz Harrison/Krajicek. Duet, który zwycięży przybliży swoją drużynę narodową na odległość jednego punktu od zwycięstwa i awansu do listopadowych finałów Pucharu Davisa.


Wyniki

Learner Tien – Jakub Mensik 6:2, 6:4

Jirzi Leheczka – Ben Shelton 6:4, 6:4