Korespondencja z Halle. Jannik Sinner zadebiutował w roli lidera rankingu ATP w świątyni Rogera Federera

/ Bartosz Wojsław , źródło: własne, foto: własne

„Po prostu kocham grać w tenisa” – tymi słowami nowy lider rankingu ATP, Jannik Sinner, skomentował swoje symboliczne zwycięstwo na korcie głównym w Halle. To tutaj włoski tenisista rozpoczął przewodzenie stawce męskiego tenisa.

To był symboliczny dzień na arenie OWL w Halle. W roli lidera światowego rankingu tenisistów zadebiutował Jannik Sinner, który chce napisać na korcie znajdującym się w Westfalii historię podobną do tej, którą prezentował w tym miejscu Roger Federer. Szwajcar triumfował tu dziesięciokrotnie, więc dziwić nie powinno, że aleja wiodąca na kort główny w Halle nosi jego imię, a ściany w korytarzach areny OWL zdobią podobizny tego legendarnego tenisisty.

Sinner rozpoczął swoją przygodę z liderowaniem męskiej stawce na kortach trawiastych, ale pod dachem, który został rozciągnięty nad główną areną podczas pierwszego seta spotkania Włocha z Tallonem Griekspoorem. To nie był łatwy pojedynek dla Jannika, który przegrał po tie-breaku pierwszą partię ze świetnie dysponowanym dziś Holendrem.

Jak jednak przystało na gwiazdę, Sinner zaprezentował też kilka spektakularnych piłek, a także rzutów, po których wykładał się na miękkiej, trawiastej nawierzchni, czym zachwycał publiczność. Ostatecznie nowy lider rankingu ATP wygrał 2:1 w setach, a po meczu płynnym niemieckim odpowiadał na pytania Mischy Zvereva. Jannik to przecież chłopak wychowany w okolicach Bolzano, gdzie pierwszym językiem w wielu domach bywa właśnie mowa naszych zachodnich sąsiadów.

Sinner powiedział po meczu: Po prostu kocham grać w tenisa. (…) W swojej głowie wiem, że wciąż muszę się poprawiać. Czekałem na przyjazd do tak szczególnego miejsca. Ten turniej we mnie uwierzył. Dostałem tu 5 lat temu dziką kartę. To szczególna dla mnie okazja. Jestem po prostu szczęśliwy, że jestem na korcie zdrowy.

Turniej ATP w Halle po raz kolejny wydaje się budować wyjątkową relację z jednym z wielkich tenisistów. A wszystko zaczęło się na początku lat 90. ubiegłego stulecia, kiedy niemiecki przedsiębiorca Gerhard Weber postanowił tę imprezę zorganizować. Pochodzący z tego niewielkiego miasteczka w Westfalii inwestor stworzył od podstaw arenę OWL oraz pobliskie korty, które stały się świątynią Rogera Federera.

Wracając jednak do roku 2024, należy powiedzieć, że publiczność wyczekiwała również we wtorek pojawienia się na korcie lokalnego bohatera, niedawnego finalisty Rolanda Garrosa, Alexandra Zvereva. Sascha zmierzył się ze swoim rodakiem Oscarem Otte, który zaprezentował styl niezwykle skuteczny właśnie na nawierzchni trawiastej. Na silne forhendy czwartego tenisisty świata Otte odpowiadał dokładnymi slajsami backhandowymi, które przynosiły efekty i wywołały na trybunach lekki uśmiech, gdyż drugi z Niemców czasami ich wręcz nadużywał.

Zverev przegrał pierwszego seta, ale potem odwrócił losy spotkania i awansował do 1/8 finału turnieju ATP w Halle. Po meczu Sascha został przepytany przez swojego brata. Panowie wspólnie żartowali, a Alexander podziękował również swojemu słynnemu ojcu, Alexandrovi seniorowi, który siedział na trybunach OWL Areny. Warto również odnotować, że na koniec dnia w Halle Stefanos Tsitsipas pokonał Niemca, Henriego Squire’a, i tym samym jako kolejny z faworytów zameldował się w 1/8 finału Terra Wortmann Open. To był już jednak tylko dodatek do tego, co wydarzyło się wcześniej.