Czterech Polaków z dzikimi kartami, Ramos-Vinolas największą gwiazdą

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne/materiały prasowe Pekao Szczecin Open, foto: AFP

Już w poniedziałek rozpocznie się ostatni turniej cyklu LOTOS PZT Polish Tour. W Szczecinie odbędzie się 27. edycja turnieju Pekao Szczecin Open. Dzięki „dzikim kartom” miejsce w głównej drabince ma czterech Polaków. Największą gwiazdą będzie Albert Ramos-Vinolas, który także otrzymał specjalną przepustkę od organizatorów.

Ostatni z tegorocznych polskich turniejów rangi ATP Challenger Tour zapowiada się bardzo ciekawie. Do Szczecina tradycyjnie przyjedzie wielu znakomitych tenisistów, choć zabraknie polskiej czołówki. Wszystko dlatego, że Hubert Hurkacz, Kamil Majchrzak, Łukasz Kubot oraz Marcin Matkowski reprezentować będą w tym czasie kraj w Pucharze Davisa. Pod ich nieobecność w turnieju singla będziemy mieli czterech tenisistów, którzy otrzymali „dzikie karty” od organizatorów.

Tradycyjnie specjalną przepustkę otrzymał mistrz Polski, którym w tym roku został Paweł Ciaś. W przeszłości dochodził on w Szczecinie do drugiej rundy. W głównej drabince zagrają również Karol Drzewiecki (rok temu wygrał tu razem z Filipem Polaskiem turniej debla), Daniel Michalski oraz Filip Kolasiński.

Piątą „dziką kartę” otrzymał Hiszpan Albert Ramos-Vinolas, który w Pekao Szczecin Open będzie najwyżej rozstawiony. Obecnie znajduje się na 51. miejscu w rankingu ATP, choć jest bardzo prawdopodobne, że w poniedziałek będzie już w czołowej pięćdziesiątce. Na przełomie lipca i sierpnia Ramos był w dwóch finałach turniejów ATP (w Gstaad oraz Kitzbuehel), a trzy lata temu zaliczył ćwierćfinał Roland Garros.

–  Ramos-Vinolas to bardzo solidny gracz, który świetnie radzi sobie na tej nawierzchni. Cieszymy się, że pojawiła się okazja na zaproszenie go, bo Hiszpan z pewnością będzie jednym z faworytów do zdobycia tytułu mistrzowskiego Pekao Szczecin Open.  Dopisanie jego nazwiska do listy zawodników sprawia, że czeka nas ciekawa i wyjątkowo mocno obsadzona edycja turnieju. Zapowiada się wspaniale, więc raz jeszcze serdecznie zapraszam wszystkich na korty, aby celebrować wspólnie z nami to wielkie święto tenisa – powiedział dyrektor Pekao Szczecin Open, Krzysztof Bobala.

W Polsce zaprezentować się ma również trzech innych tenisistów z pierwszej setki rankingu ATP: Marco Cecchinato, Philipp Kohlschreiber i Roberto Carballes Baena. Tytułu sprzed roku bronić będzie Guido Andreozzi.

Turniej Pekao Szczecin Open jest częścią cyklu LOTOS PZT Polish Tour.

Finał pokoleń

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne/www.wta.com, foto: AFP

Serena Williams pokonała Elinę Switolinę 6:3, 6:1, a Bianca Andreescu wygrała z Belindą Bencic 7:6(3), 7:5. Tym samym obie tenisistki powalczą w sobotę o tytuł mistrzyni US Open 2019. Amerykanka w dziesiątym finale w Nowym Jorku zagra o siódmy tytuł, z kolei Kanadyjka ma szansę na premierowe zwycięstwo.

Po pierwszy z 23 mistrzostw Wielkiego Szlema mieszkająca na Florydzie tenisistka sięgnęła dokładnie 11 września 1999. Dziewięć miesięcy później na świat przyszła zawodniczka, z którą młodsza z sióstr Williams zmierzy się w tegorocznym finale.

W pierwszym czwartkowym półfinale była liderka rankingu spotkała się z Eliną Switoliną. Ukrainka po raz drugi dotarła do najlepszej czwórki turnieju Wielkiego Szlema. Podczas tegorocznego Wimbledonu musiała uznać wyższość Simony Halep, w Nowym Jorku lepsza okazała się Serena Williams.

Pierwsza partia spotkania między sześciokrotną mistrzynią US Open oraz tenisistką naszych wschodnich sąsiadów była zacięta. Każdy gem rozgrywano na przewagi. Lepiej w tej walce radziła sobie turniejowa „ósemka”, która zdołała objąć prowadzenie 4:1. Rywalka walczyła, ale zbyt pasywnie i była liderka rankingu WTA zakończyła seta. Druga odsłona to ciąg dalszy dominacji Williams, która zaprezentowała mocny, kombinacyjny tenis. Switolina nie umiała się odnaleźć na korcie i po siedemdziesięciu minutach zeszła z kortu pokonana.

Awansując do sobotniego finału, Serena Williams poprawiła wynik Chris Ever, która dziewięciokrotnie stawała do walki o tytuł mistrzowski na kortach Flushing Meadows. W sobotę Amerykanka spróbuje wyrównać rekord innej wielkiej tenisistki z przeszłości. Margaret Court ma na koncie 24 triumfy w turniejach Wielkiego Szlema. Przeszkodzić jej w tym będzie próbować Bianca Andreescu.

Po ćwierćfinałowym spotkaniu Kanadyjka nie mogła uwierzyć w to, co się dzieje. Teraz jej sen trwa nadal. W czwartkowym półfinale tenisistka z Kraju Klonowego Liścia pokonała w dwóch setach Belindę Bencic, chociaż w drugiej odsłonie przegrywała już 2:5.

Pierwsza partia spotkania między Kanadyjką i Szwajcarką był bardzo wyrównana. Obie tenisistki miały szanse na przełamanie podania rywalki, ale żadna z nich nie została wykorzystana. W dziesiątym gemie Bencic stanęła przed szansą wygrania seta, ale Andreescu wyszła z opresji obronną ręką i doprowadziła do tie-breaka w którym zakończyła seta na swoją korzyść. Druga odsłona to koncert błędów serwisowych obu zawodniczek. To doprowadziło rodaczkę Rogera Federera do prowadzenia 4:1. Jednak im bliżej końca, tym Bencic grała mniej skutecznie. Wykorzystała to 19-letnia rywalka, która od stanu 2:5 wygrała pięć gemów z rzędu i zakończyła spotkanie.

Dochodząc do finału w Nowym Jorku, Bianca Andreescu została trzecią tenisistką, która w debiucie na kortach Flushing Meadows osiągnęła finał. Wcześniej dokonały tego Pam Shriver (w 1978 roku) i Venus Williams (w 1997 roku).

 


Wyniki

Półfinały singla:

Serena Williams (USA, 8) – Elina Switolina (Ukraina, 5) 6:3, 6:1

Bianca Andreescu (Kanada, 15) – Belinda Bencic (Szwajcaria, 13) 7:6(3), 7:5