Pliszkova idealnie rozpoczyna azjatyckie tournee

/ Anna Niemiec, źródło: www.wtatennis.com/własne, foto: AFP

Mistrzynią turnieju Zhengzhou Open została Karolina Pliszkova. Czeszka w finale, który z powody opadów deszczu rozpoczął się z sześciogodzinnym opóźnieniem, w dwóch setach pokonała Petrę Martić.

Niedzielne spotkanie lepiej rozpoczęła Chorwatka, która przełamała rywalkę w pierwszym gemie, dzięki czemu odskoczyła na 2:0. W tym momencie pogoda zmusiła zawodniczki do opuszczenia kortu. Po przerwie podopieczna Sandry Zaniewskiej miała okazję, żeby wyjść na prowadzenie z podwójnym przełamaniem, ale jej nie wykorzystała i w tym momencie mecz zupełnie się odwrócił. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów wygrała 12 z 15 następnych gemów i po godzinie i 36 minutach gry mogła cieszyć się z piętnastego tytułu w karierze.

Myślę, że w tym tygodniu rozegrałam sporo dobrych pojedynków – przyznała świeżo upieczona mistrzyni. – Pokonałam przeciwniczki, z którymi wcześniej zdarzało mi się kilka razy przegrać. Uważam, że to jest największy plus tego tygodnia. Szczególnie zwycięstwo nad Petrą. Takie wygrane zawsze są ważnie, bez względu na to gdzie i jaki turniej grasz – podsumowała Pliszkova.


Wyniki

Półfinał singla

Karolina Pliszkova (Czechy, 1) – Petra Martić (Chorwacja, 7) 6:3 6:2

Jozef Kovalik nowym mistrzem!

/ Maciej Pietrasik, źródło: Korespondencja ze Szczecina, foto: Rafał Kucharski

Guido Andreozzi nie został pierwszym tenisistą, który obronił singlowy tytuł w Pekao Szczecin Open. Argentyńczyk przegrał bardzo zacięty finał z Jozefem Kovalikiem – 6:7(5), 6:2, 6:4. Dla Słowaka to pierwszy triumf po poważnej kontuzji nadgarstka, przez którą nie grał w tenisa przez ponad pół roku.

W 27-letniej historii Pekao Szczecin Open jeszcze nikt nie zdołał zdobyć dwóch singlowych tytułów z rzędu. Dziesięć lat temu szansę na to miał Florent Serra, teraz okazję na drugi triumf miał Guido Andreozzi. Argentyńczyk rok po roku doszedł w Szczecinie do finałów singla oraz debla. W zeszłym roku przegrał w grze podwójnej, a zwyciężył w singlu. Tym razem debel padł łupem jego i Andresa Molteniego, a przez pewien czas wydawało się, że ustrzeli dublet i będzie pierwszym z dwoma singlowymi triumfami z rzędu.

Już w gemie otwarcia Argentyńczyk wywalczył przełamanie. Wypracowanej przewagi w pierwszym secie nie potrafił jednak utrzymać. Andreozzi przełamywał rywala trzykrotnie, ale za każdym razem natychmiast tracił prowadzenie. Ostatecznie zaciętego, trwającego ponad godzinę seta wygrał dopiero po tiebreaku. Wówczas wydawało się, że w Pekao Szczecin Open po raz kolejny okaże się najlepszy.

Jozef Kovalik w meczu drugiej rundy udowodnił, że potrafi walczyć do samego końca – z Lorenzo Giustino obronił trzy meczbole w tiebreaku drugiej partii. Tym razem w aż tak złej sytuacji nie był, lecz znów odwrócił losy pojedynku. W drugiej odsłonie jego przewaga była bardzo wyraźna. Od razu wywalczył breaka, potem dołożył jeszcze jednego, zwyciężając 6:2.

Decydującą partię zdecydowanie lepiej zaczął Andreozzi. Obrońca tytułu prowadził już 2:0 i 3:1, ale później przegrał najdłuższego gema w meczu. Obaj tenisiści rozegrali aż osiemnaście punktów, a Kovalik wykorzystał ostatniego z pięciu break pointów. Okazał się to decydujący moment meczu – od tej pory Słowak serwował już bez zarzutu, a w końcówce przełamał rywala i triumfował 6:7(5), 6:2, 6:4. Tym samym turniej w Szczecinie znów ma nowego singlowego mistrza.

– Jestem zmęczony tym tygodniem, ale dominującymi uczuciami są jednak szczęście i satysfakcja. Atmosfera była naprawdę niesamowita, lepsza nawet niż w mojej rodzinnej Bratysławie. Ludzie wspierali mnie przez cały czas i dodawali sił w tych wszystkich najtrudniejszych momentach. Nigdy nie grałem w turnieju challengerowym, gdzie byłby taki obiekt i tak duża liczba kibiców. Przez ostatnie tygodnie mój ranking wyglądał tak źle, że nawet nie chciałem na niego patrzeć, teraz sytuacja powinna się poprawić. Jeśli w przyszłym roku nie zostanę powołany do kadry w Pucharze Davisa, to zapewniam, że zrobię wszystko, aby znów przyjechać do Szczecina i powalczyć o obronę tytułu mistrzowskiego! – zapowiedział po meczu Kovalik.

Turniej Pekao Szczecin Open jest częścią cyklu LOTOS PZT Polish Tour.

Ze Szczecina, Maciej Pietrasik


Wyniki

Finał singla:
Jozef Kovalik (Słowacja) – Guido Andreozzi (Argentyna, 5) 6:7(5), 6:2, 6:4

Hurkacz poznał rywala

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz zagra w kolejnym turnieju rangi 250 w tym sezonie. Tym razem Polak zadebiutuje w Moselle Open, rozgrywanym we francuskim mieście Metz. Pierwszym rywalem wrocławianina będzie reprezentant gospodarzy Gregoire Barrere.

Po rywalizacji w Pucharze Davisa w Grecji, Hubert Hurkacz przeniesie się do Francji, by walczyć o drugi tytuł w tym sezonie. Polak wystartuje w turnieju rangi 250 w Metz, rozgrywanym na kortach twardych w hali. Będzie to jego ósmy występ w tym roku, w imprezie, gdzie do zdobycia jest 250 punktów.

Hurkacz został rozstawiony z numerem 6 i w pierwszej rundzie trafił na grającego z „dziką kartą” Gregoire’a Barrere. Polak i Francuz mieli już okazje ze sobą grać i to dwukrotnie. Dwa lata temu górą był nasz tenisista podczas francuskiego futuresa, z kolei 25-latek z Charenton-le-Pont okazał się lepszy w tym roku podczas challengera w Quimper.

Jeśli Hurkacz wygra pojedynek pierwszej rundy, to w drugiej może zmierzyć się z Antoine Hoangiem bądź z Cedrikiem-Marcelem Stebe. Z kolei ewentualnym rywalem w walce o półfinał może być Benoit Paire, którego Hurkacz pokonał w finale w Winston-Salem.

Nasz reprezentant znalazł się w górnej części drabinki. Najwyżej rozstawionym w Metz jest David Goffin. Tytułu broni Gilles Simon, który także trafił do połówki z Hurkaczem.

Podwójna radość Hibino

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Nao Hibino bardzo mile będzie wspominać drugą edycję turnieju WTA w Hiroshimie. Japonka okazała się najlepsza zarówno w grze pojedynczej, jak i podwójnej. Tym samym podwoiła wcześniej zgromadzony dorobek.

Za Hibino bardzo intensywny tydzień. Do końca, na dodatek z powodzeniem, walczyła na obydwu frontach. Co ciekawe, jej partnerką deblową była Misaki Doi, czyli ta sama tenisistka, z którą zmierzyła się w finale singla. To właśnie w grze pojedynczej najpierw wyłoniono zwyciężczynię. Hibino pokonała wyżej notowaną rodaczkę 6:3, 6:2. W meczu nie brakowało przełamań. Doi tylko dwa razy utrzymała własne podanie…

Niedługo później Japonki stanęły już po tej samej stronie siatki. Początek finałowego starcia z Christiną McHale i Walerią Sawinych nie potoczył się po ich myśli, ale zdołały odwrócić jego losy i wygrać 3:6, 6:4, 10:4.

Nao Hibino nie mogła więc wymarzyć sobie lepszego zakończenia turnieju. Zdobywając dwa trofea jednego dnia, podwoiła wcześniejszy dorobek. Pierwszy turniej w singlu wygrała w 2015 roku w Taszkiencie, natomiast w deblu – w 2017 roku w Monterrey. Jej partnerką była wówczas Alicja Rosolska.


Wyniki

Finał singla:

Nao Hibino (Japonia) – Misaki Doi (Japonia) 6:3, 6:2

Finał debla:

M. Doi, N. Hibino (Japonia) – C. McHale, W. Sawinych (USA, Rosja) 3:6, 6:4, 10:4

Pogrom w finale! Życiowy sukces Peterson

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Rebecca Peterson po raz pierwszy w karierze została triumfatorką imprezy WTA w grze pojedynczej. 24-letnia Szwedka nie miała sobie równych podczas zawodów w Nanchangu. W drodze po tytuł pokonała m.in. Magdę Linette. To właśnie Polka jako jedyna potrafiła urwać jej seta. 

Dla Peterson to dopiero pierwsze zwycięstwo w głównym cyklu, ale na pewno zasłużone. W decydującej fazie imprezy Szwedka bardzo szybko rozprawiała się z przeciwniczkami. W półfinale i finale straciła łącznie sześć gemów. Jej przewaga nie podlegała dyskusji. I o ile w półfinałowym starciu ze sklasyfikowaną w drugiej setce Niną Stojanović była faworytką, o tyle przed finałowym pojedynkiem z Jeleną Rybakiną rozkład sił wyglądał zgoła inaczej. Szwedka nic sobie jednak z tego nie robiła i pokonała jedno z odkryć tego sezonu 6:2, 6:0. Mecz trwał równo godzinę.

Nie ulega więc wątpliwości, że Peterson najwięcej problemów sprawiła w ćwierćfinale Magda Linette. Poznanianka nie tylko jako jedyna potrafiła wygrać z nią seta, ale była też bardzo blisko zwycięstwa w całym spotkaniu. W decydującej partii dwukrotnie serwowała po zwycięstwo w meczu, a w tie-breaku prowadziła 5-4 i miała do dyspozycji dwa serwisy. Wojnę nerwów wygrała jednak Szwedka.

Zdobyte w Nanchangu punkty pozwolą awansować Rebecce Peterson na 52. miejsce. Tym samym tenisistka ze Sztokholmu wyrówna swoje najlepsze osiągnięcie. Tak wysoko była już bowiem notowana w październiku ubiegłego roku.

 

 


Wyniki

Finał singla:

Rebecca Peterson (Szwecja, 5) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 4) 6:2, 6:0

Turniej w Hongkongu przełożony

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: BBC, foto: AFP

Ze względu na trwające w Hongkongu protesty podjęto decyzję o przełożeniu lokalnego turnieju rangi WTA Intrelnational. Początek zmagań na kortach, na których przed rokiem triumfowała Dajana Jastremska, zaplanowany był na 5 października.

Od wielu tygodni w Hongkongu trwają masowe protesty sprzeciwiające się nowej ustawie o ekstradycji do Chin kontynentalnych i opowiadające się za demokratyzacją. Sytuacja w terytorium jest bardzo napięta. Większość społecznych wystąpień odbywa się parku Victoria, gdzie mieszczą się goszczące turniej Hong Kong Open korty tenisowe.

W związku z tym organizatorzy zmagań, wspólnie z WTA, podjęli decyzję o przełożeniu turnieju rangi WTA International. Nieznany jest jednak termin, w którym turniej miałby się odbyć. Ponoć trwają rozmowy w tej kwestii. Zapewne uzależnione jest to od tego, jak będzie wyglądać sytuacja w terytorium w najbliższych dniach.

Organizatorzy są niechętni do odwoływania turnieju, gdyż przyciąga on do miasta „tysiące fanów z okolic i z zagranicy”. W zeszłym roku w turnieju triumfowała Ukrainka Dajana Jastremska. Wygrała wówczas w finale 6:2, 6:1 z Chinką Wang Qiang.