Udany rewanż Aleksandrowej na Halep

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatennis.com, foto: AFP

Jekaterina Aleksandrowa pokonała Simonę  Halep 6:2, 6:3 w meczu drugiej rundy turnieju rangi WTA Premier Mandatory w Pekinie. Mecz pierwszej rundy wygrała z kolei Bianca Andreescu. 

Zarówno Rumunka jak i Kanadyjka są już pewne udziału w kończącym sezon turnieju WTA Finals w Shenzhen. Jednak w poniedziałek tylko tegoroczna mistrzyni US Open miała powody do zadowolenia. Andreescu w meczu pierwszej rundy w trzech setach pokonała Aliaksandrę Sasnowicz. Jest to piętnaste wygrane z rzędu spotkanie przez tenisistkę z Kraju Klonowego Liścia na kortach twardych i czterdzieste czwarte w całym sezonie. Kolejną rywalką 19-latki będzie Elise Mertens. Belgijka ma szansę zrewanżować się rywalce za ćwierćfinałową porażkę w tym roku na kortach Flushing Meadows.

Z rywalizacją pożegnała się z kolei niespodziewanie Simona Halep. Rumunka, która przed dwoma laty w stolicy Chin wystąpiła w finale, w poniedziałkowym meczu drugiej rundy uległa Jekaterinie Aleksandrowej. Obie tenisistki spotkały się w tym roku już w Cincinnati. Wówczas górą była tenisistka z Konstancy. Tym razem zwycięska z kortu schodziła Rosjanka. Jak przyznała w pomeczowym wywiadzie odniosła zwycięstwo dzięki koncentracji jaką zachowała na korcie.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Bianca Andreescu (Kanada, 5) – Aliaksandra Sasnowicz (Białoruś) 6:2, 2:6, 6:1

Elise Mertens (Belgia) – Petra Martić (Chorwacja) 6:2, 6:3

Karolina Wozniacki (Dania, 16) – Lauren Davis (USA, Q) 6:1, 6:3

Madison Keys (USA, 11) – Karolina Muchova (Czechy) 6:4, 7:6(5)

Anastazja Pawluczenkowa (Rosja) – Weronika Kudermetova (Rosja) 6:0, 3:6, 7:6(4)

Jennifer Brady (USA, Q) – Amanda Anisimova (USA) 6:7(4), 7:6(2), 6:3

Druga runda singla:

Elina Switolina (Ukraina, 3) – Yafan Wang (Chiny) 7:6(5), 7:6(1)

Jekaterina Aleksandrowa (Rosja) – Simona Halep (Rumunia, 6) 6:2, 6:3

Kiki Bertens (Holandia, 8) – Dajana Jastremska (Ukraina) 7:6(5), 6:3

Belinda Bencic (Szwajcaria, 9) – Venus Williams (USA) 3:6, 6:3, 7:5

Katerina Siniakova (Czechy) – Jelena Ostapenko (Łotwa, WC) 6:2, 6:1

 

 

Pewne otwarcie Zvereva, radość gospodarzy

/ Tomasz Górski , źródło: https://www.atptour.com/, foto: AFP

Jeden z głównych faworytów China Open, Alexander Zverev, pewnie wygrał mecz otwarcia z Francesem Tiafoe. Duże powody do radości mieli też gospodarze. Chińczyk Zhizhen Zhang pokonał Kyle’a Edmunda. W drugiej rundzie są także Chaczanow, Chardy i Evans.

Aleksander Zverev od początku kontrolował rywalizację z Tiafoe. Niemiec wywalczył przełamanie w czwartym gemie. Później już obaj utrzymywali serwis. W drugim secie przewaga była jeszcze większa. Tym razem dwa breaki wpadły na konto turniejowej „dwójki”. Całe spotkanie trwało godzinę i jedenaście minut. W szóstym bezpośrednim meczu, już piąty raz lepszy był Niemiec. Następnym rywalem Zvereva będzie Albert Ramos lub Felix Auger-Aliassime.

Już pierwszego dnia doszło do dwóch niespodzianek. Grigor Dimitrow nie był w stanie ugrać nawet seta z Andriejem Rublowem. Od dziś bilans ich spotkań wynosi 2-2. Dobre nastroje są także wśród gospodarzy. Co prawda z turnieju odpadł Zhe Li, ale zaskakujące zwycięstwo odniósł Zhizhen Zhang. Choć o mega sensacji nie może być mowy. W ostatnim czasie Zhang wygrał Challengera w Jinan. Dziś potrzebował trzech setów, aby wyeliminować nieregularnego Edmunda.

Dobrą passę w meczach z Marco Cecchinato podtrzymał Jeremy Chardy. Francuz przypieczętował dziś zwycięstwo w tie breaku trzeciego seta. Wcześniej Włoch musiał uznać wyższość rywala w Kitzbuhel 2019 i Irving 2015.

W drugiej rundzie są także Karen Chaczanow i Cameron Norrie. Rosjanin ograł urugwajskiego kwalifikanta Pablo Cuevasa. Natomiast Norrie wygrał po kreczu Christiana Garina, który skręcił kostkę.

A już jutro dokończenie premierowej rundy. Na korcie pojawi się m.in. obrońca tytuły Nikoloz Basilaszwili oraz rozstawiony z numerem jeden – Dominic Thiem.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Alexander Zverev (Niemcy, 2) – Frances Tiafoe (USA, WC) 6:3, 6:2

Karen Chaczanow (Rosja, 4) – Pablo Cuevas (Urugwaj, Q)  6:2, 7:6(7)

Andriej Rublow (Rosja) – Grigor Dimitrov (Bułgaria) 6:2, 7:5

Zhizhen Zhanga (Chiny, WC) – Kyle Edmund (Wielka Brytania) 6:4, 3:6, 7;6(5)

Jeremy Chardy (Francja, Q) – Marco Cecchinato (Włochy)  6:7(7), 6:3, 7:6(4)

Daniel Evans (Wielka Brytania, Q) – Zhe Li (Chiny, WC) 6:3, 6:4

Cameron Norrie (Wielka Brytania, Q) – Christian Garin (Chile) 7:6(5), 1:0 i krecz

Życiówka Linette, dwie kolejne tenisistki z biletami do Shenzen

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Magda Linette zaliczyła awans o jedno miejsce w najnowszym notowaniu rankingu WTA. Spadek o tyle samo pozycji stał się z kolei udziałem Igi Świątek. Z kolei w top 10 doszło tylko do zamiany miejsc między Biancą Andreescu i Simoną Halep.

Do kończącego sezon turnieju WTA Final pozostał już niespełna miesiąc, a pewne udział w imprezie są dwie kolejne zawodniczki. Do Ashleigh Barty i Karoliny Pliszkovej, w poniedziałek dołączyły Simona Halep i Bianca Andreescu.

Powody do radości może mieć również Magda Linette. Polka co prawda nie brała udziału w żadnym turnieju przed tygodniem, ale zanotowała awans w najnowszym notowaniu najlepszych tenisistek świata i jest w nim 41. rakietą. O jedno miejsce, ale w dół, przesunęła się z kolei Iga Świątek. Warszawianka, która przedwcześnie zakończyła sezon z powodu kontuzji stopy, nie miała już żadnych punktów do obrony. Zatem jej pozycja w rankingu jest zależna od wyników rywalek. Juniorska mistrzyni Wimbledonu zajmuje obecnie 61. miejsce w rankingu WTA.

Dawna potęga wraca do czołowej setki rankingu ATP

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Własne, foto: AFP

Szwecja powraca do tenisowej elity. Po raz pierwszy od czasów Robina Soderlinga dawna potęga ma swojego przedstawiciela w czołowej setce rankingu ATP. Na 82. miejscu plasuje się Mikael Ymer. Czy to zwiastun końca kryzysu?

Szwedzi mają bogatą historię w tenisie. Od połowy lat 70. do początku lat 90. trwał złoty wiek Skandynawów w tej dyscyplinie u mężczyzn. Jednymi z najwybitniejszych tenisistów w historii została w tym czasie trójka Szwedów: Bjorn Borg, Mats Wilander i Stefan Edberg. Między 1974 a 1992 rokiem zdobyli oni łącznie 24 tytuły wielkoszlemowe. Wszyscy trzej zostawali liderami rankingu ATP. Łącznie na szczycie spędzili 201 tygodni.

Po tym jak zakończyli kariery ich młodsi rodacy już tak nie dominowali, jednak wciąż należeli do światowej czołówki. Szczególnie wyróżniali się Thomas Johansson, który wygrał Australian Open w 2002 roku oraz Magnus Norman i Robin Soderling, którzy byli w finale Roland Garros (Norman w 2000, Soderling w 2009 i 2010). Lecz odkąd karierę z powodu zmagania się z mononukleozą zawiesił, a następnie zakończył karierę Soderling, szwedzki tenis dopadł potężny kryzys.

Od 11 czerwca 2012 roku, kiedy to na 155. miejsce spadł pierwszy pogromca Rafaela Nadala z kortów Rolanda Garrosa, żaden reprezentant tego kraju nie pojawił się w czołowej setce singlowego rankingu ATP. Aż do teraz. Dzięki wygraniu challengera w Orleanie na 82. miejsce ze 105. awansował Mikael Ymer.

Urodzony w Skarze położonej pomiędzy jeziorami Wener i Wetter, a mieszkający obecnie w Sztokholmie 21-latek od dawna zapowiadał się na solidnego tenisistę. Pochodzący z Etiopii zawodnik w 2015 roku był w finale juniorskiego Wimbledonu, gdzie przegrał z Amerykaninem Reilly’m Opelką. W tym roku wygrał już wcześniej dwa challengery –  w styczniu w Noumei i w lipcu w Tampere. Był także w finałach w Murcii i Bordeaux. Ma za sobą również debiut wielkoszlemowy. W Paryżu przeszedł w tym roku kwalifikacje i dotarł do drugiej rundy. Pokonał Blaza Rolę, a przegrał z Saschą Zverevem.

Ymer krok po kroku wędruje w górę rankingu i pokazuje się z coraz lepszej strony. Stoi przed szansą na udział w turnieju Next Gen, gdyż w rankingu do lat 21 jest aktualnie dziewiąty. Ciężko powiedzieć, czy jest to kandydat na tenisistę na miarę choćby Soderlinga, ale z pewnością jeszcze o nim usłyszymy. Poza tym, dobrze znów widzieć Szwecję, jako kraj liczący się w tenisowym świecie.

Warto także pamiętać, że Mikael ma starszego o dwa lata brata Eliasa, który w zeszłym roku był już 105. w rankingu ATP. Jego rozwój jednak nieco spowolnił. Aktualnie jest on 119.

Do trzech razy sztuka – Pouille tym razem lepszy od Hurkacza

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz w tym sezonie już dwukrotnie ogrywał Lucasa Pouille’a, lecz w trzecim pojedynku lepszy okazał się Francuz. W Tokio Pouille zwyciężył 6:4, 6:3. O losach obu setów decydowało przełamanie w końcówce.

Miesiąc temu w Winston-Salem Hubert Hurkacz zdobył pierwszy mistrzowski tytuł w głównym cyklu ATP, lecz od tego czasu wciąż czeka na zwycięstwo w meczu o punkty. W Tokio nie nadeszło zakończenie złej serii, choć z Lucasem Pouille’em Polak wygrywał już w tym sezonie dwukrotnie – na kortach twardych Indian Wells i ziemnych w Madrycie.

W pierwszej partii obaj tenisiści bardzo dobrze serwowali. Przez pierwsze dziewięć gemów żaden nie musiał nawet bronić break pointa, ale później kryzys dopadł Hurkacza. Po błędach Polaka zrobiło się 0-40, co było równoznaczne z trzema piłkami setowymi dla rywala. Przy drugiej Francuz posłał dobry return, dzięki czemu zwyciężył 6:4.

Niewiele brakowało, aby na początku drugiej odsłony Pouille poszedł za ciosem. Dwukrotnie przy serwisie Hurkacza zrobiło się 15-40, lecz wrocławianin obronił pięć break pointów. Na nic to się jednak nie zdało, bo w końcówce Polak znów zaczął popełniać błędy, a efektem było przełamanie dla Francuza w ósmym gemie. Po chwili rywal zakończył mecz przy własnym podaniu, choć nasz tenisista miał jedną szansę na odrobienie strat. Ostatecznie Pouille wygrał 6:4, 6:3 i awansował do drugiej rundy, w której zmierzy się z Yoshihito Nishioką lub Joao Sousą. Hurkaczowi w Tokio pozostał natomiast jeszcze występ w deblu.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Lucas Pouille (Francja, 5) – Hubert Hurkacz (Polska) 6:4, 6:3