Europa obroniła puchar po szalonej niedzieli

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Alexander Zverev pokonał Milosa Raonicia 6:4, 3:6, 10-4 w ostatnim meczu tegorocznej edycji Laver Cup. Tym samym zapewnił drużynie Europy trzeci z rzędu triumf w rozgrywkach nad reprezentacją Reszty Świata. 

Po pierwszych dwóch dniach rywalizacji w genewskiej hali Palexpo drużyna Europy pod dowództwem Bjorna Borga prowadziła z reprezentacją Reszty Świata 7:5 i końcowy rezultat był sprawą otwartą. Jednak chyba niewielu się spodziewało, że losy tego w czyje ręce w tym roku powędruje Puchar Lavera, będą się decydować do ostatnich minut rywalizacji.

Jako pierwsi do walki w niedzielny poranek mieli stanąć Roger Federer i Rafael Nadal, a ich rywalami mieli być John Isner i Jack Sock. Hiszpan zgłosił jednak problem z lewą dłonią. To sprawiło, że w parze ze Szwajcarem wystąpił Stefanos Tsitsipas. Amerykański debel bardzo dobrze wywiązał się ze swojej roli i wyprowadził drużynę Reszty Świata na prowadzenie 8:7 w meczu. Zaraz po nich na korcie pojawili się Dominic Thiem i Taylor Fritz. Podbudowany postawą swych kolegów tenisista amerykański pokonał Austriaka. Tym samym drużyna Reszty Świata była już tylko jedną wygraną od końcowego triumfu w imprezie.

Zwycięstwo mógł zapewnić John Isner. Jednak „Big John” w dziesiątym meczu przeciwko Rogerowi Federerowi poniósł ósmą porażkę. Dla Szwajcara to szóste zwycięstwo singlowe w rozgrywkach Pucharu Lavera. O tym, czy imprezę po raz trzeci wygra zespół dowodzony przez Bjorna Borga, czy ekipa, której kapitanem jest John McEnroe, zadecydował pojedynek między Alexandrem Zverev a Milosem Raoniciem.  O losach pierwszych dwóch setów meczu rozstrzygnęły dwa przełamania. Zatem po trzech dniach rywalizacji i dwunastu meczach losy końcowego triumfu miały rozstrzygnąć się w super tie-breaku. W tym lepiej zaprezentował się tenisista naszych zachodnich sąsiadów. Raonic popełnił więcej błędów i to przesądziło o końcowym triumfie Alexandra Zvereva i zespołu Europy w trzeciej edycji Pucharu Lavera.

 

 


Wyniki

Europa – Reszta Świat

Dominic Thiem – Denis Shapovalov 6:4, 5:6, 13-11

Fabio Fognini – Jack Sock 1:6, 6:7(3)

Stefanos Tsitsipas – Taylor Fritz 6:2, 1:6, 10-7

Roger Federer/Alexander Zverev – Denis Shapovalov/Jack Sock 6:3, 7:5

Alexander Zverev – John Isner 7:6(2), 4:6, 1-10

Roger Federer – Nick Kyrgios 6:7(5), 7:5, 10-7

Rafael Nadal – Milos Raonic 6:3, 7:6(1)

Rafael Nadal/Stefanos Tsitsipas – Nick Kyrgios/Jack Sock 4:6, 6:3, 6-10

Roger Federer/Stefanos Tsitsipas – John Isner/Jack Sock 7:5, 4:6, 6-10

Dominic Thiem – Taylor Fritz 5:7, 7:6(3), 5-10

Roger Federer – John Isner 6:4, 7:6(3)

Alexander Zverev – Milos Raonic 6:4, 3:6, 10-4

Pierwszy tytuł Michalskiego w singlu

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: własne, foto: Pekao Szczecin Open

Daniel Michalski zdobył pierwszy singlowy tytuł w zawodowej karierze! Polak triumfował w turnieju ITF w Kairze z pulą nagród 15 tys. dolarów. W finale pokonał Francuza Mathieu Perchicota 6:2, 7:6.

Daniel Michalski po raz trzeci w karierze grał w finale zawodowego turnieju. Poprzednie – w Szarm el-Szejk i Bydgoszczy – przegrał. Teraz wreszcie może cieszyć się z premierowego tytułu. Polak okazał się bowiem najlepszy w stolicy Egiptu.

W finale turnieju w Kairze rywalem rozstawionego z „dwójką” Polaka była turniejowa „jedynka” – Mathieu Perchicot. W pierwszym secie Michalski pokonał Francuza bardzo łatwo, oddając mu jedynie dwa gemy. Drugą partię takim samym wynikiem mógł wygrać Perchicot, jednak Polak nie tylko powrócił ze stanu 2:5, ale i obronił po drodze piłkę setową. Rozstrzygnięcie przyniósł tie-break, w którym nasz reprezentant wygrał pewnie – 7:3.


Wyniki

Finał singla:

Daniel Michalski (Polska, 2) – Mathieu Perchicot (Francja, 1) 6:2, 7:6(3)

Sabałenka ruszyła po obronę tytułu. Na początek rozgromiła rodaczkę

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto:

Choć pierwszego dnia rywalizacji w Wuhan Open rozegrano tylko dziewięć spotkania, do boju zdążyły ruszyć trzy z czterech dotychczasowych triumfatorek chińskiej imprezy. Broniąca tytułu Aryna Sabałenka i Caroline Garcia (mistrzyni z 2017 roku) spisały się bez zarzutu. Porażki doznała natomiast Venus Williams, która w Wuhan triumfowała przed czterema laty. 

Dla Aryny Sabałenki turniej w Wuhan to jedno z najważniejszych wydarzeń w trwającym sezonie. W zeszłym roku zwyciężając w tych zawodach, przebojem wdarła się do czołówki. Obecnie, żeby się w niej utrzymać, musi obronić przynajmniej znaczną część z 900 zdobytych punktów. To trudne zadanie, bowiem do Wuhan przyjechały niemal wszystkie najlepsze tenisistki. Białorusinka zaczęła jednak z impetem, od pokonania 6:1, 6:2 starszej rodaczki, Aliaksandry Sasnowicz. Spotkanie trwało tylko godzinę i sześć minut. Sabałenka nie tylko awansowała do 2. rundy bez straty seta, ale też bez straty podania. Już w poniedziałek powalczy o awans do 1/8 finału z Danielle Collins.

25-letnia Amerykanka może okazać się katem mistrzyń, bowiem już w pierwszej rundzie pokonała 7:5, 7:6(5) Venus Williams, triumfatorkę Wuhan Open z 2015 roku. Starsza z sióstr Williams w ostatnim czasie jednak zawodzi i dość często żegna się z imprezami już po pierwszym meczu. Tak było w trzech z pięciu ostatnich turniejów.

Do drugiej rundy awansowała również Caroline Garcia. Francuzka pewnie pokonała 6:2, 6:2 Darię Kasatkinę. Jej przeciwniczka sama sobie utrudniała życie, popełniając aż 11 podwójnych błędów serwisowych. Garcia takich wpadek się wystrzegała i równie solidna musi być w meczu 2. rundy, jeśli myśli o nawiązaniu wyrównanej walki. Już na tym etapie rywalizacji zmierzy się bowiem z turniejową jedynką, Ashleigh Barty. Co ciekawe, będzie to rewanż za finał Wuhan Open sprzed dwóch lat. Wówczas po niezwykle zaciętym spotkaniu triumfowała reprezentantka Trójkolorowych.


Wyniki

Pierwsza runda:

Polona Hercog (Słowenia) – Jessica Pegula (USA) 6:0, 6:1
Dajana Jastremska (Ukraina) – Ajla Tomljanovic (Australia) 7:6(5), 6:2
Danielle Collins (USA) – Venus Williams (USA) 7:5, 7:6(5)
Bernarda Pera (USA) – Jennifer Brady (USA) 6:4, 3:6, 6:4
Aryna Sabałenka (Białoruś, 9) – Aliaksandra Sasnowicz (Białoruś) 6:1, 6:2
Caroline Garcia (Francja) – Daria Kasatkina (Rosja) 6:2, 6:2
Jelena Rybakina (Kazachstan) – Lin Zhu (Chiny) 7:5, 2:6, 6:0
Sloane Stephens (USA, 10) – Shuai Zhang (Chny) 7:5, 6:4
Barbora Strycova (Czechy) – Xiyu Wang (Chiny) 6:4, 6:2

Trofeum dla Muchovej. Czeszka była dziś poza zasięgiem Linette

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: Peter Figura

Magda Linette zdobywając przed miesiącem swój pierwszy tytuł w Nowym Jorku, musiała po drodze pokonać Karolinę Muchovą. W Seulu role się odwróciły i to Czeszka po zwycięstwie nad naszą reprezentantką cieszyła się z pierwszego triumfu na szczeblu WTA w karierze. Finał był niestety jednostronnym widowiskiem. Muchova wygrała 6:1, 6:1.

Dla obu zawodniczek już sam awans do finału imprezy głównego cyklu był dużym osiągnięciem. Jednak awansować to jedno, a drugie to rozegrać ten wyjątkowy mecz. W stolicy Korei Południowej rozpadało się do tego stopnia, że poważnie się zastanawiano nad przełożeniem meczu na poniedziałek. W końcu jednak się wypogodziła i – co prawda z pięciogodzinnym opóźnieniem – Polka i Czeszka pojawiły się na korcie.

Muchova zaczęła mecz świetnie, tracąc tylko jeden punkt w dwóch pierwszych gemach. Później Linette nawiązała walkę, ale przewaga przeciwniczki wciąż rosła. Honorowego gema w pierwszym secie Polka zdobyła przy stanie 0:4. Ze strony rywalki nie było żadnej taryfy ulgowej. Muchova nie tylko grała na wysokim poziomie, ale też potrafiła utrzymywać koncentrację przy wysokim prowadzeniu. Od stanu 4:1 wygrała pięć gemów z rzędu, dzięki czemu wygrała pierwszą partię, ale też wypracowała sobie solidną przewagę w następnej odsłonie rywalizacji. Ostatecznie 23-letnia Czeszka wygrała 6:1, 6:1.

Przewagę Muchovej oddaje fakt, że w całym meczu nie musiała bronić ani jednego break-pointa. Linette miała natomiast spore problemy z serwisem, co skutkowało nieustannymi kłopotami we własnych gemach serwisowych. Polka dwa razy utrzymała podanie, ale to też nie przyszło jej łatwo. Oba te gemy wygrała po grze na przewagi.

Mimo awansu do finału, Linette od zwycięstwa w całych zawodach była więc daleko. Tym razem Muchova była zdecydowanie lepsza i na pewno wygrała zasłużenie. Polce należą się natomiast gratulacje za cztery wcześniej wygrane mecze. Przypomnijmy, że w drodze do finału polska rakieta numer jeden nie straciła ani jednego seta.

Co więcej, Linette awansuje na najwyższe (42.) w karierze miejsce w rankingu WTA. Podobnym osiągnięciem będzie mogła się szczycić Muchova, z tym że ona będzie notowana pięć pozycji wyżej.


Wyniki

Finał:

Karolina Muchova (Czechy, 3) – Magda Linette (Polska, 4) 6:1, 6:1

Reszta Świata nie traci dystansu

/ Jakub Karbownik, źródło: atptour.com/własne, foto: AFP

Drużyna Europy prowadzi 7:5 z reprezentacją Reszty Świata po drugim dniu rywalizacji w rozgrywkach o Puchar Lavera. W sobotę zarówno zespół dowodzony przez Bjorna Borga, jak i ten pod dowództwem Johna McEnroe’a wygrały po dwa mecze.

W piątek zdecydowaną przewagę miał zespół, w którego skład wchodzą m.in. Roger Federer i Rafael Nadal. W sobotę zarówno Szwajcar, jak i Hiszpan pojawili się na korcie, aby walczyć o punkty dla drużyny.

Jednak jako pierwsi publiczności zgromadzonej w genewskiej hali Palexpo zaprezentowali się  Alexander Zverev i John Isner. Po przegranej partii otwarcia Amerykanin w drugiej odsłonie okazał się lepszy od rywala o przełamanie. Natomiast w decydującym super tie-breaku Big John nie dał już rywalowi szans i doprowadził do remisu 3:3 (sobotnie pojedynki były punktowane za dwa „oczka”) w całym spotkaniu.

W drugim pojedynku sesji dziennej zaprezentowali się Roger Federer i Nick Kyrgios. Faworytem pojedynku wydawał się Szwajcar, ale Australijczyk udowodnił, że nie boi się rywalizacji z drużyną Europy. W jej składzie są zawodnicy, z którymi wygrywał już mecze w przeszłości. Były lider rankingu ATP oraz tenisista z Antypodów spotykali się dotychczas pięciokrotnie, a Kyrgios wygrał tylko jeden z tych pojedynków. W Australijczyk nie poprawił bilansu ze Szwajcarem, ale stawił zacięty opór bardziej utytułowanemu rywalowi. Pierwszą partię wygrał w tie-breaku. Druga odsłona to lepsza gra Federera, który wykorzystał przewagę przełamania. W rozstrzygającym super tie-breaku reprezentant Reszty Świata nie zdołał się już dostosować do poziomu gry rywala i Europa wyszła na prowadzenie 5:3.

W pierwszym meczu sesji wieczornej na korcie pojawili się Rafael Nadal i Milos Raonic. Hiszpan, dla którego jest to pierwszy występ po US Open, wygrał pierwszą partię, dwukrotnie przełamując podanie rywala. Z kolei w drugiej odsłonie, najpierw odrobił stratę serwisu, a następnie oddał rywalowi tylko punkt w tie-breaku i zakończył pojedynek w dwóch setach.

Ostatnim akordem sobotnich spotkań był mecz deblowy pomiędzy Rafaelem Nadalem i Stefanosem Tsitsipasem z jednej strony, a Nickiem Kyrgiosem i Jackiem Sockiem z drugiej. Hiszpan i Grek mieli szansę zwierzyć przewagę swojej drużyny do sześciu punktów. Jednak ich plany pokrzyżowali rywale. Którzy po wygraniu pierwszej partii co prawda przegrali seta drugiego, ale w super tie-breaku przechylili szalę zwycięstwa na swą korzyść.

Tym samym przed niedzielnymi spotkaniami sprawa zwycięstwa w całym turnieju jest wciąż otwarta. Jeżeli drużyna Europy wygra dwa mecze, wówczas pozostanie niepokonana w imprezie, która początek miała przed dwoma laty w Pradze.

 


Wyniki

Europa – Reszta Świata 7:5

Alexander Zverev – John Isner 7:6(2), 4:6, 1-10
Roger Federer – Nick Kyrgios 6:7(5), 7:5, 10-7
Rafael Nadal – Milos Raonić 6:3, 7:6(1)
Rafael Nadal / Stefanos Tsitsipas – Nick Kyrgios / Jack Sock 4:6, 6:3, 6-10

Triumf lokalnej bohaterki

/ Dominika Opala, źródło: www.wtatennis.com /własne, foto: AFP

Naomi Osaka sięgnęła po czwarty tytuł w karierze. Ten jednak jest dla niej wyjątkowy, gdyż wywalczyła go w mieście swojego urodzenia. Japonka w finale pokonała Anastasiję Pawluczenkową 6:2, 6:3 po 70 minutach gry.

Naomi Osaka rozegrała turniej w rodzinnym mieście w imponującym stylu. W czterech meczach oddała przeciwniczkom 26 gemów, ani razu nie tracąc seta.

W finale Japonka zmierzyła się z Anastasiją Pawluczenkową. Mecz zapowiadał się na bardzo wyrównany, z uwagi na formę, jaką prezentowały obie tenisistki w tym tygodniu. Ostatecznie to Osaka zdominowała rywalkę i Rosjanka nie była w stanie nawiązać równej walki.

Była liderka rankingu uzyskała przełamanie już w drugim gemie, a następnie wyszła na prowadzenie 3:0. Grała pewnie i dyktowała warunki na korcie. Pawluczenkowa starała się „załapać na grę”, ale Osaka była nie do zatrzymania. W partii otwarcia straciła zaledwie dwa gemy.

Druga odsłona potoczyła się podobnie, choć było więcej zaciętych wymian. Reprezentantka gospodarzy przełamała rywalkę na 3:1 i pewnie zmierzała po zwycięstwo. Pierwsze piłki meczowe pojawiły się w ósmym gemie, ale Osaka nie wykorzystała dwóch szans. Dzieła dokończyła przy swoim serwisie, ostatecznie wygrywając 6:2, 6:3.

Osaka zdobyła czwrty tytuł w karierze, drugi w tym roku. Ostatni raz triumfowała w styczniu podczas Australian Open. Wcześniej Japonka grała w finale Toray Pan Pacific Open w 2016 i 2018 roku, kiedy to impreza odbywała się w Tokio. W tym sezonie została ona przeniesiona do rodzinnego miasta tenisistki i od razu odniosła triumf.

Tak bardzo chciałam tu wygrać – cieszyła się po meczu Osaka. – Myślę, że to czego nauczyłam się podczas tego turnieju, to skupienie na każdej piłce i posiadanie pozytywnej energii – dodała.


Wyniki

Finał singla:

Naomi Osaka (Japonia, 1) – Anastasija Pawluczenkowa (Rosja)) 6:2, 6:3

Australijska koalicja nie dała rady Majchrzakowi

/ Anna Niemiec, źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak wywalczył sobie miejsce w drabince głównej turnieju Chengdu Open. Polak w decydującej fazie kwalifikacji po prawie dwóch godzinach walki złamał opór Jamesa Duckwortha.

W niedzielnym spotkaniu bardzo istotną rolę odgrywał serwis. Obaj tenisiści zaserwowali po 22 asy i wygrali ponad 80% punktów po pierwszym podaniu. W pierwszej partii Australijczyk ani razu nie musiał nawet bronić się przed stratą serwisu, a sam przełamał rywala w piątym gemie, dzięki czemu zapisał pierwszego seta na swoim koncie.

W drugiej odsłonie meczu żaden z tenisistów nie była w stanie odebrać podania przeciwnikowi i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break. Tę dodatkową rozgrywkę trochę lepiej rozegrał podopieczny Tomasza Iwańskiego i o losach pojedynku musiała zadecydować decydująca partia.

W trzecim secie obaj zawodnicy wypracowali sobie po jednym „breakpoincie”, ale tylko 23-latek z Piotrkowa Trybunalskiego zdołał wykorzystać szansę na przełamanie, dzięki czemu po prawie dwóch godzinach walki mógł się cieszyć ze zwycięstwa.

Kamil Majchrzak, który w pierwszej rundzie kwalifikacji pokonał innego Australijczyka Maxa Purcella, w turnieju głównym zmierzy się z Martonem Fuscovicsem.


Wyniki

Druga runda kwalifikacji

Kamil Majchrzak (Polska, 1) – James Duckworth (Australia, 8) 4:6 7:6(5) 6:4