Rosolska po godzinie pożegnała się z turniejem

/ Michał Krogulec, źródło: własne, foto: Peter Figura

Alicja Rosolska przegrała wespół z Alją Tomljanović w ćwierćfinale turnieju rangi WTA Premier w chińskim Zhengzhou. Lepsze od Polki i Australijki były tenisistki rozstawione z „jedynką”. Kontynuuj czytanie „Rosolska po godzinie pożegnała się z turniejem”


Wyniki

1/4 finału gry podwójnej:

N. Melichar, K. Peschke (USA, Czechy, 1) – A. Rosolska, A. Tomljanović (Polska, Australia) 2:6, 6:0, 10-5.

Najwyżej rozstawieni wciąż w grze

/ Maciej Pietrasik, źródło: Korespondencja ze Szczecina, foto: Pekao Szczecin Open

Pod nieobecność Polaków karty w Pekao Szczecin Open rozdają faworyci. W singlu w grze mamy dwóch najwyżej rozstawionych graczy, a także obrońcę tytułu sprzed roku. Dwie najwyżej notowane pary zobaczymy także w sobotnim finale debla.

W 27-letniej historii Pekao Szczecin Open w singlu nigdy nie wygrał Hiszpan (a turniej od początku rozgrywany jest na kortach ziemnych), nikomu nie udało się też obronić zdobytego rok wcześniej tytułu w grze pojedynczej. Już teraz wiadomo, że do historii przejść mogą Albert Ramos-Vinolas lub Guido Andreozzi. Pierwszy z nich jest jedynym graczem z Półwyspu Iberyjskiego, który został jeszcze w grze. Obdarzony przez organizatorów „dziką kartą”, lecz jednocześnie rozstawiony, na razie idzie przez turniej jak burza – po drodze nie stracił ani jednego seta.

Ramos-Vinolas pokonał Niemca Jeremiego Jahna, którego obecność w tej fazie turnieju była małą niespodzianką. W pierwszej partii Hiszpan miał nawet małe problemy, lecz ostatecznie okazał się skuteczniejszy w tiebreaku. W drugiej odsłonie był już zdecydowanie lepszy i zwyciężył 7:6(4), 6:2. Podczas pierwszego z sobotnich półfinałów turniejowy numer jeden zmierzy się z Guido Andreozzim. Oznaczony numerem pięć Argentyńczyk to obrońca tytułu, znający szczecińskie korty bardzo dobrze.

Tak się akurat złożyło, że w tegorocznej edycji Andreozzi nie grał jeszcze na korcie centralnym, tylko na bocznych kortach. To nie przeszkadza mu jednak w odnoszeniu kolejnych zwycięstw. W piątek pokonał Hiszpana Roberto Carballesa Baenę. Podczas obu partii okazał się lepszy o jedno przełamanie, choć breaków było więcej. W pierwszej odsłonie Andreozzi dwukrotnie miał przewagę przełamania, w drugiej utrzymał prowadzenie dopiero za trzecim razem.

– Andreozzi to bardzo dobry zawodnik, w dodatku broni w Szczecinie tytułu mistrzowskiego. Pokonał mnie w tym roku w Maroku, więc ten mecz będzie okazją do kolejnego spotkania. Chcę zagrać w niedzielnym finale, więc jutro na pewno dam z siebie wszystko – zapowiadał po ćwierćfinale Ramos-Vinolas.

Największe problemy z awansem do półfinału miał rozstawiony z numerem dwa Marco Cecchinato. W pierwszym secie z Taro Danielem Włoch przez długi czas nie mógł wstrzelić się w kort z bekhendu, często się mylił, ale gdy złapał już właściwy rytm, to wymiany w meczu z Japończykiem mogły się podobać. Daniel potrafił się zrewanżować, pierwszą partię wygrał po tiebreaku, lecz dwie kolejne padły już łupem Cecchinato. Kolejnym przeciwnikiem Włocha będzie Jozef Kovalik. Słowak to jedyny nierozstawiony tenisista w turnieju, a w ćwierćfinale pokonał 6:4, 6:4 Constanta Lestienne’a.

Najwyżej rozstawionych w grze mamy również w deblu. W sobotnim meczu dnia o tytuł zagrają Matwe Middelkoop i Hans Podlipnik-Castillo z Guido Andreozzim oraz Andresem Moltenim. Pierwsi pokonali gładko Juliana Lenza i Fernando Romboliego, drudzy uporali się z mistrzami z Sopotu – Andre Begemannem oraz Florinem Mergeą.

Turniej Pekao Szczecin Open jest częścią cyklu LOTOS PZT Polish Tour.

Ze Szczecina, Maciej Pietrasik


Wyniki

Ćwierćfinały singla:
Albert Ramos-Vinolas (Hiszpania, 1, WC) – Jeremy Jahn (Niemcy) 7:6(4), 6:2
Marco Cecchinato (Włochy, 2) – Taro Daniel (Japonia, 7) 6:7(9), 6:2, 6:1
Guido Andreozzi (Argentyna, 5) – Roberto Carballes Baena (Hiszpania, 4) 6:4, 7:5
Jozef Kovalik (Słowacja) – Constant Lestienne (Francja, 14) 6:4, 6:4

Półfinały debla:
M. Middelkoop, H. Podlipnik-Castillo (Holandia, Chile, 1) – J. Lenz, F. Romboli (Niemcy, Brazylia) 6:4, 6:0
G. Andreozzi, A. Molteni (Argentyna, 2) – A. Begemann, F. Mergea (Niemcy, Rumunia) 7:5, 6:4

Switolina i Sabałenka za burtą

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Z powodu opadów deszczu niektóre tenisistki musiały rozegrać w piątek po dwa mecze. Nie skończyło się to pomyślnie m.in. dla Eliny Switoliny i Aryny Sabałenki, które zakończyły rywalizację na ćwierćfinale. Z kolei Karolina Pliszkova i Ajla Tomljanovic odniosły dwa zwycięstwa.

To była solidna dawka tenisa w piątek w Zhengzhou. W sumie rozegrano dziewięć meczów singlowych i wyłoniono wszystkie półfinalistki.

O prawdziwym zmęczeniu może mówić Elina Switolina, która spędziła łącznie na korcie pięć i pół godziny. Najpierw wygrała trzysetowe spotkanie z Julią Putincewą, a następnie nie sprostała Kristinie Mladenovic. Francuzka grała niezwykle solidnie i odważnie w partii otwarcia. Wyszła na prowadzenie 5:1, choć wynik nie odzwierciedlał do końca sytuacji na korcie. O waleczności tenisistek może świadczyć czwarty gem, który trwał 27 minut i było w nim 18 równowag. Ostatecznie Mladenovic zamknęła seta 6:4 za drugą piłką setową.

Druga odsłona także była wyrównana. Tenisistki straciły podanie po razie na początku seta. Dopiero w dziesiątym gemie Ukrainka zdołała przechylić szalę zwycięstwa i wyrównała stan pojedynku. W trzeciej partii to Mladenovic ponownie była zawodniczką, która miała inicjatywę, choć obie tenisistki miały problem z utrzymywaniem serwisu. W całym secie tylko raz utrzymane było podanie. Ostatecznie po prawie trzech godzinach gry górą była 26-latka z Saint-Pol-su-Mer.

O finał Mladenovic powalczy z Petrą Martić. Chorwatka sprawiła małą niespodziankę i wyeliminowała Arynę Sabałenkę. To był drugi mecz dla Białorusinki w ciągu dnia. Wcześniej gładko pokonała Jelenę Ostapenko, oddając jej tylko trzy gemy. Na Martić nie znalazła jednak sposobu, choć była w stanie doprowadzić do wyrównania w pojedynku. Chorwatka zachowała jednak zimną krew i w decydującym momencie uzyskała przełamanie w trzeciej partii.

Druga parę półfinałową utworzyły Karolina Pliszkova i Ajla Tomljanovic. Obie zawodniczki wygrały w piątek po dwa mecze. Czeszka okazała się lepsza od Polony Hercog i od Sofii Kenin.

Granie dwóch meczów w ciągu dnia nigdy nie jest łatwe. W pierwszym z nich miałam wystarczająco dużo szczęścia i zakończyłam go w dwóch setach. Dlatego też zachowałam więcej sił na spotkanie ćwierćfinałowe – podsumowała turniejowa „jedynka”. Z kolei Tomljanovic sensacyjnie pokonała w drugiej rundzie Kiki Bertens, a następnie po trzysetowej batalii wygrała z Saisai Zheng.


Wyniki

Ćwierćfinały singla:

Karolina Pliszkova (Czechy, 1) – Sofia Kenin (USA) 6:4, 4:6, 6:1

Kristina Mladenovic (Francja) – Elina Switolina (Ukraina, 2) 6:4, 4:6, 6:3

Petra Martić (Chorwacja, 7) – Aryna Sabałenka (Białoruś, 4) 7:5, 5:7, 6:4

Ajla Tomljanovic (Australia) – Saisai Zheng (Chiny) 6:1, 6:7 (4), 6:4

Druga runda singla:

Karolina Pliszkova (Czechy, 1) – Polona Hercog (Słowenia) 6:3, 7:5

Elina Switolina (Ukraina, 2) – Julia Putincewa (Kazachstan) 3:6, 6:1, 7:6 (5)

Aryna Sabałenka (Białoruś, 4) – Jelena Ostapenko (Łotwa) 6:1, 6:2

Ajla Tomljanovic (Australia) – Kiki Bertens (Holandia, 3) 6:4, 7:6 (1)

Saisai Zheng (Chiny) – Alison Riske (USA) 7:5, 6:3

Niezwykle zacięty mecz Linette z Peterson. To jednak Szwedka zagra w półfinale

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette była bliska odrobienia strat w meczu ćwierćfinałowym turnieju WTA w Nanchangu i pokonania Rebecci Peterson. Nasza reprezentantka uległa jednak 3:6, 7:6(3), 6:7(4) i nie zrewanżowała się za porażkę sprzed kilku miesięcy, z turnieju tej samej rangi w Strasbourgu. 

Linette została rozstawiona w Nanchangu z numerem trzy i celowała w kolejne turniejowe zwycięstwo. Przypomnijmy, że niespełna miesiąc temu poznanianka osiągnęła życiowy sukces, zdobywając mistrzowski tytuł w New Haven. Był to jej pierwszy triumf na szczeblu WTA. Apetyt na kolejne zwycięstwo wzmogły porażki zawodniczek z numerami jeden i dwa. Przeszkodą nie do przejścia okazała się jednak turniejowa piątka, Rebecca Peterson.

Spotkanie ze Szwedką kosztowało naszą reprezentantkę wiele sił. Końcowe rozstrzygnięcie poznaliśmy dopiero po 2 godzinach i 50 minutach rywalizacji. Początek spotkania należał do Peterson, która w pierwszych trzech gemach straciła tylko pięć punktów i szybko objęła prowadzenie 3:0. Później co prawda raz straciła gema przy własnym podaniu, ale i tak wygrała otwierającego seta 6:3.

W kolejnej odsłonie rywalizacji Linette była już skuteczniejsza przy własnym podaniu. Po trafionym pierwszym serwisie wygrała aż 14 z 17 wymian. To był klucz do nawiązania wyrównanej walki i przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść w tie-breaku. Niestety do wyłonienia zwyciężczyni w trzecim secie, a jednocześnie w całym meczu, również potrzebna była dodatkowa rozgrywka. Niestety, bo wcześniej to Polka dwukrotnie serwowała po zwycięstwo. Przeciwniczka walczyła jednak do upadłego, a w tie-breaku wykorzystała słabszą postawę poznanianki w kluczowych momentach. Przy prowadzeniu 5-4 Linette popełniła podwójny błąd serwisowy, a następnie popełniła jeszcze dwa niewymuszone błędy z forhendu.

Półfinałową przeciwniczką Peterson będzie Nina Stojanović. 23-letnia Serbka stawia dopiero pierwsze kroki w zawodach głównego cyklu. W rankingu WTA najwyżej była notowana na 121. miejscu. O potężnej sile jej zagrań boleśnie przekonała się już jednak niejedna wyżej notowana tenisistka.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Rebecca Peterson (Szwecja, 5) – Magda Linette (Polska, 3) 6:3, 6:7(3), 7:6(5)

Halep wznawia współpracę z trenerem

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne/www.wta.com, foto: AFP

Darren Cahill powróci do sztabu szkoleniowego Simony Halep. O powrocie Australijczyka poinformowała za pomocą mediów społecznościowych Rumunka.

Tenisistka z Konstancy i trener z Antypodów zakończyli współpracę po sezonie 2018, w którym to była liderka światowego rankingu sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł wielkoszlemowy, na Roland Garros. Australijczyk chciał więcej czasu spędzać z rodziną, aby pomóc dzieciom wejść w dorosłe życie. Bez Cahilla Halep sięgnęła po drugi tytuł mistrzyni Wielkiego Szlema, na Wimbledonie. Oboje pozostawali w kontakcie. Od nowego sezonu ponownie będą współpracować w pełnym wymiarze.

– Mam do przekazania radosną wiadomość. Po rocznej nieobecności Darren powróci do mojego sztabu w przyszłym sezonie. Nie mogę się doczekać, aby dokończyć to, co razem zaczęliśmy – poinformowała Halep za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Clijsters ponownie w tourze

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne/www.wta.com, foto: AFP

Kim Clijsters powróci w przyszłym sezonie na tenisowe korty. O swojej decyzji czterokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema poinformowała za pomocą mediów społecznościowych.

Belgijska tenisistka pożegnała się z tenisową rywalizacją podczas US Open 2012. Od tamtego czasu oddała się życiu rodzinnemu, ale nie zerwała również kontaktu ze swym ukochanym sportem. Teraz powraca do gry.

– Nie sądzę, że muszę coś udowadniać. Myślę, że będzie to dla mnie wyzwanie. Ciągle kocham tenis. Cieszę się, że mogę ogłosić mój powrót do WTA Tour w 2020 roku. Przede mną jeszcze sporo pracy w najbliższych miesiącach, ale motywuje mnie osobiste wyzwanie, pod względem mentalnym i fizycznym. Chcę siebie sprawdzić – wyznała w oficjalnym komunikacie zwyciężczyni 41  turniejów głównego cyklu.

Dla Clijsters to drugi powrót do tenisowego touru. Poprzedni nastąpił w sierpniu 2009. Wtedy po niewiele ponad trzech latach Belgijka zrezygnowała z rywalizacji, aby teraz sensacyjnie ogłosić informację o kolejnym wznowieniu kariery.

Polska z kompletem punktów

/ Anna Niemiec, źródło: własne, foto: AFP

Polska pokonała Luksemburg i z kompletem zwycięstw zakończyła rywalizację w grupie A turnieju Grupy III Strefy Europejskiej. W piątek wygraną Biało-Czerwonych przypieczętował Hubert Hurkacz, który pokonał Christophe’a Tholla.

Wrocławianin nie wszedł w spotkanie zbyt dobrze i niespodziewanie stracił podanie już w trzecim gemie. Reprezentant Polski błyskawicznie odrobił jednak stratę, a kilkanaście minut później przełamał rywala na 5:3 i pewnie objął prowadzenie w meczu.

W drugiej odsłonie pojedynku wyrównana walka toczyła się głównie na początku. Hurkacz w piątym gemie jako pierwszy zapisał „breaka” na swoim koncie, ale chwilę później tenisista z Luksemburga miał cztery okazję, żeby doprowadzić do wyrównania. Żadnej z nich jednak nie wykorzystał i podopieczny Radosława Szymanika odskoczył na 4:2. W dziewiątym gemie Polak dołożył kolejne przełamanie i po 63 minutach gry przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny.

Reprezentacja Polski już w czwartek zapewniła sobie awans do marcowych baraży o Grupę Światową II. Dzięki wygranej nad Luksemburgiem Biało-Czerwoni zajęli pierwsze miejsce w grupie A i dopisali kolejne punkty do rankingu narodów. W finale turnieju rozgrywanego w Atenach nasi tenisiści zmierzą się albo z Estonią albo z Łotwą.


Wyniki

Polska – Luksemburg 2 – 0

Kamil Majchrzak – Chris Rodesch 6:2, 6:3

Hubert Hurkacz – Christophe Tholl 6:3, 6:3

H. Hurkacz, Ł. Kubot – T. Diederich, C. Rodesch

Majchrzak wciąż niepokonany. Polacy idą za ciosem

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Reprezentacja Polska już w czwartek zapewniła sobie awans do baraży, których stawką będzie awans do Grupy II Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Davisa. Na razie nasi tenisiści walczą jednak o jak najwyższe miejsce w turnieju w Atenach. Po zwycięstwach nad Monako i Grecją przyszedł czas na Luksemburg. Po pierwszym meczu prowadzimy 1-0.

Polska i Luksemburg to po dwóch kolejkach najlepszy i najgorszy zespół grupy A ateńskich zawodów. Nic nie zapowiada, by bezpośrednie starcie tych dwóch ekip miało odwrócić sytuację. Biało-czerwoni pewnie kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa i nie dają większych szans niżej notowanym rywalom. Kamil Majchrzak. który za każdym razem idzie na pierwszy ogień, nie stracił w trzech meczach ani jednego seta. Luksemburczyk Chris Rodesch uległ mu 2:6, 3:6. Spotkanie trwało tylko 53 minuty.

Najprawdopodobniej zwycięstwo nad Luksemburgiem przypieczętuje w drugim meczu singlowym Hubert Hurkacz. Debel będzie miał natomiast mniejsze znaczenie. W sobotę czeka nas za to walka o zwycięstwo w całym turnieju. Naszym rywalem będzie pierwszy zespół grupy B, czyli Estonia lub Łotwa.


Wyniki

Polska – Luksemburg 1-0

Kamil Majchrzak – Chris Rodesch 6:2, 6:3
Hubert Hurkacz – Christophe Tholl
Ł. Kubot, M. Matkowski – T. Diederich, C. Rodesch