Alicante. Szymon Kielan z tytułem w grze podwójnej po zaciętym meczu

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Lotos PZT Polish Tour

Spotkanie trzymało w napięciu do ostatniej sekundy, ale polscy kibice mogą odetchnąć z ulgą. Alicante okazało się szczęśliwe dla Szymona Kielana i Tiago Pereiry, którzy w finale pokonali turniejowe ,,trójki” Nicolasa Barrientosa i Ariela Behara 4:6, 6:3, 15:13.

Początek pierwszego seta był rewelacyjny dla polsko-portugalskiej pary, która już po czwartym gemie objęła prowadzenie. Nie trwało ono jednak długo. Rywale wrócili do gry i wyciągnęli wnioski z poprzednich gemów. W przedostatnim gemie Kielan i Pereira stracili podanie, co dało rozstawionym z numerem 3. ważną przewagę. Zawodnicy nie odrobili już straty przełamania i przegrali pierwszego seta.

Druga partia rozpoczęła się dokładnie tak jak poprzednia. Polsko-portugalski duet ponownie wyszedł na prowadzenie po czwartym gemie i też szybko je stracił. Nie pozwolił jednak przeciwnikom na powtórkę z poprzedniego seta. W kluczowym momencie, czyli w przedostatnim gemie, Kielan i Pereira wykorzystali trzeciego break pointa i przełamali podanie rywali. Następnie nie mieli problemu z serwowaniem na zwycięstwo. Tym samym doprowadzili do wyrównania w setach.

O tym która para wygra tytuł zadecydował super tie-break, w którym nie brakowało emocji. Łącznie rozegrano 28 punktów. Dodatkowa rozgrywka zaczęła się lepiej dla Kielana i Pereiry, którzy prowadzili już 7:4. Rywale jednak odrobili straty i doprowadzili do wyrównania. To oni mieli pierwszą szansę na wygranie tego finału. Łącznie Polak i Portugalczyk obronili pięć piłek meczowych. Oni sami potrzebowali tylko jednej, aby triumfować w całym spotkaniu.

Dla Szymona Kielana jest to pierwszy tytuł deblowy w tym sezonie. W najnowszym rankingu awansuje na 116. pozycję. Tak wysoko w całej karierze jeszcze nie był.

Polak nie opuszcza na razie Hiszpanii. Przenosi się na Menorkę, gdzie w następnym tygodniu zagra w parze z Vijayem-Sundarem Prashanthem. Będą oni rozstawieni z numerem pierwszym. W meczu otwarcia podejmą duet Pruchya Isaro/Niki Kaliyanda Poonacha.


Wyniki

Finał gry podwójnej:

Szymon Kielan, Tiago Pereira (Polska, Portugalia) – Nicolas Barrientos, Ariel Behar (Kolumbia, Urugwaj, 3) –  4:6, 6:3, 15:13

Miami. Sinner blisko Sunshine Double

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: Photo-Mach Agency, Marcin Okla

W wieczornym półfinale Miami Open spotkali się Jannik Sinner i Aleksander Zverev. Do meczu o tytuł awansował wicelider rankingu ATP.

Spotkanie na korcie centralnym zapowiadano jako duże wydarzenie. Pojedynek numeru „dwa” i „trzy” zawodów na Florydzie był dwunastym starciem obu tenisistów a więcej z nich wygrał Sinner. Włoch triumfował w siedmiu meczach, w tym w sześciu ostatnich.

W Miami obaj tenisiści byli w wysokiej formie. W ćwierćfinałach Jannik rozbił Francesa Tiafoe zaś Sasza nie dał szans Francisco Cerundolo. W sumie Włoch nie stracił w zawodach seta zaś Niemiec oddał rywalom łącznie jedną partię. Miało to miejsce w rywalizacji z Marinem Cziliciem.

Najważniejsze wydarzenia pierwszego seta miały miejsce już na jego początku. W trzecim gemie Sinner obronił break-point a w czwartym wywalczył przełamanie. Ta niewielka przewaga wystarczyła mu do wygrania partii 6:3.

Dalsza część spotkania była jeszcze bardziej zacięta. W dwunastu gemach drugiego seta nie było „brejków”, więc o jego losie decydował tie-break. Sinner wygrał go 7-4 i awansował do finału.

Chciałem po prostu zagrać tu trochę dobrego tenisa. To, że jestem aż w finale, wiele dla mnie znaczy. Dziś nie było łatwo. Rywal miał momenty znakomitej gry, ale ja mogłem polegać na podaniu. Było to istotne w kluczowych momentach. Jestem bardzo szczęśliwy – podkreślił Sinner.

Finałowym rywalem Jannika Sinnera będzie Czech Jirzi Leheczka.

 

 


Wyniki

 

Miami (półfinał):

J. Sinner (Włochy, 2) – A. Zverev (Niemcy, 3) 6:3 7:6(4)

Wielki tenis w Gdańsku. PZT zorganizował AGM Tennis Europe

/ Informacja prasowa PZT , źródło: PZT, foto: Michał Jędrzejewski/PZT

Najważniejsi ludzie światowego tenisa spotkali się w Gdańsku na Annual General Meeting Tennis Europe, który zorganizował Polski Związek Tenisowy. To kolejny krok w kierunku budowaniu wizerunku federacji jako wiarygodnego gospodarza międzynarodowych wydarzeń tenisowych.

 

Nasi zawodnicy od lat stają na wysokości zadania. Polski tenis przeżywa dzięki nim swoje pięć minut, więc uznaliśmy, że teraz czas na działaczy. Już sama możliwość przeprowadzenia Walnego Zgromadzenia Delegatów Tennis Europe dowodzi naszej rosnącej pozycji w europejskich strukturach – nie kryje prezes Polskiego Związku Tenisowego (PZT) Dariusz Łukaszewski. – Wydarzenie było dla naszej federacji sprawdzianem operacyjnej i organizacyjnej dojrzałości. Dobre słowa ze strony gości to dowód, że zdaliśmy egzamin.

 

Udział w imprezie, które nie tylko podsumowuje działania Tennis Europe, ale jest również okazją do dyskusji oraz podejmowania decyzji kluczowych dla rozwoju dyscypliny, wzięło 150 osób, w tym 75 delegatów reprezentujących 44 krajowe federacje. Znaleźli się wśród nich zarówno przedstawiciele największych związków – brytyjskiego, francuskiego, włoskiego czy niemieckiego – jak i kraje dopiero rozwijające swój tenis, na czele z Wyspami Owczymi, które mają dziś 400 aktywnych graczy oraz pięć kortów tenisowych.

 

Gość specjalny, czyli szef Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) David Haggerty – wspólnie z prezesem Tennis Europe (TE) Henrikiem Torsoe Pedersenem oraz reprezentującymi PZT prezesem Łukaszewskim, wiceprezesem Radosławem Szymanikiem oraz Victorem Archutowskim – przy okazji AGM wzięli udział w „okrągłym stole”, czyli spotkaniu z dziennikarzami największych polskich mediów akredytowanymi do obsługi wydarzenia.

 

Polski Związek Tenisowy wykonuje doskonałą pracę, a wymiana pomysłów i doświadczeń są niezwykle istotne dla dalszego rozwoju dyscypliny. Jak dotąd świetnie spisywaliście się przy wydarzeniach sportowych, a teraz przyszedł czas na kolejne wyzwanie – nie kryje Haggerty. – Jestem bardzo wdzięczny prezesowi Łukaszewskiemu, że nas ugościł. To mój pierwszy raz w Gdańsku, choć z Kopenhagi mam naprawdę blisko. Miasto jest piękne. Organizacja imprezy po polskiej stronie była zaś naprawdę wzorowa – dodaje Pedersen.

 

Annual General Meeting był dla uczestników okazją do plenarnych i kuluarowych dyskusji oraz udziału w wykładach i warsztatach dotyczących m. in. budowy społeczności przy pomocy narzędzi digitalowych, wspierania równości płci w tenisie, wykorzystania sztucznej inteligencji w sporcie, a także wdrażaniu rozwiązań oraz praktyk służących dbałości o zrównoważony rozwój przy organizacji wielkich imprez sportowych.

 

Aktywny udział w AGM brali przedstawiciele PZT. Nasz przedstawiciele podzielił się z uczestnikami doświadczeniem w zakresie budowania efektywnych partnerstw. Podstawą prezentacji były relacje z LOTTO (Partner Strategiczny), PGE Polską Grupą Energetyczną (Partner Główny Tenisa Młodzieżowego), VIG (Partner Główny Tenisa Dziecięcego) i T-Mobile (Partner Główny, inicjator akcji #HejtOutLoveIn), udział w międzynarodowych wydarzeniach Kindera oraz przygotowana we współpracy z Polską Organizacją Turystyczną kampania promująca kraj, która dotarła do blisko 60 mln ludzi w Europie.

 

Tenis – pod względem zainteresowania medialnego – był w ubiegłym roku drugim najpopularniejszym sportem w Polsce, ustępując jedynie piłce nożnej. To efekt sukcesów sportowych, które PZT wykorzystuje. Trwają konsultacje dotyczące Strategii Rozwoju Polskiego Tenisa, a Ministerstwo Sportu i Turystyki ogłosi niebawem rozstrzygnięcie wartego 80 mln zł konkursu dotyczącego rozwoju infrastruktury. Związek wyznacza ponadto standardy w zakresie udziału kobiet w zarządzaniu związkami sportowymi. Sylwetkę PZT zaprezentowali gościom wiceprezesi Daria Sulgostowska oraz Michał Caruk.

 

Annual General Meeting był kolejnym wydarzeniem tenisowym rangi międzynarodowej, które odbyło się w naszym kraju. PZT tylko w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy zorganizował turnieje kwalifikacyjne Billie Jean King Cup w Radomiu i Gorzowie Wielkopolskim oraz mecz Pucharu Davisa w Gdyni. Spotkanie w Gdańsku było nie tylko okazja do pokazania gościom uroków miasta, ale też zaprezentowania osiągnięć polskiego tenisa oraz rozmów dotyczących współpracy, jakie prowadzili reprezentanci naszego związku z przedstawicielami innych europejskich federacji.

 

Networking odbywał się zarówno na terenie hotelu, jak i poza nim. Ważnym puntem każdego AGM jest towarzyski turniej tenisowy, który tym razem odbył się na kortach STK Sopot. Złote medale zdobyli Jordi Tamayo i Ross Hutchins, a na nagrodę fair play za pokaz polskiej gościnności zapracował wiceprezes Caruk, który oddał swoje miejsce w turnieju reprezentującej francuski związek tenisowy i zgłoszonej do gry w ostatniej chwili dwukrotnej mistrzyni deblowej US Open (2006, 2007) Nathalie Dechy.

 

Zwycięzcy turnieju odebrali medale podczas kolacji, którą ugościł Dwór Artusa. Specjalne nagrody od PZT dostał zespół Tennis Europe, który współorganizował AGM, oraz – za wiele lat zaangażowania i działalności na rzecz rozwoju polskiego tenisa na arenie międzynarodowej oraz krajowej – pełnomocnik zarządu ds. kontaktów międzynarodowych Dariusz Saletra. Gwiazdą gali był zespół Need for Strings, który zachwycił gości efektownymi aranżacjami utworów klasycznych i przebojów rockowych na instrumentach smyczkowych.

 

PZT wysłał światu sygnał, że nie tylko sportowcy są atutem polskiego tenisa. Organizację AGM chwalili delegaci i szefowie federacji: Haggerty oraz Pedersen. – Takie wydarzenia wzmacniają pozycję Polski na mapie tenisowej Europy, rozwijają nasze kompetencje organizacyjne i budują relacje oraz zaufanie wobec federacji – podkreśla prezes Łukaszewski. – Jestem przekonany, że sukces AGM zaprocentuje kolejnymi wspólnymi projektami i przyniesie wymierne korzyści. Udana organizacja imprezy w Gdańsku to nie tylko powód do satysfakcji, ale także kolejny krok w budowaniu wizerunku PZT jako wiarygodnego gospodarza najważniejszych wydarzeń tenisowych w Europie.

Miami. Leheczka pierwszym finalistą

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Jirzi Leheczka w pewny sposób zameldował się w finale turnieju ATP Masters 1000 w Miami. Reprezentant Czech w pierwszym z sobotnich półfinałów pokonał Arthura Filsa 6:2, 6:2, po raz pierwszy awansując do starcia o tytuł w imprezie tej rangi.

Z dotychczasowych pojedynków obu panów częściej zwycięsko wychodził Francuz. 21-latek wygrał także ostatnie spotkanie z Leheczką, do którego doszło w tym roku w Dosze. Jednakże to reprezentant naszych południowo-zachodnich sąsiadów miał bardziej imponującą drogę do półfinału rozgrywek na Florydzie. Leheczka w czwartej rundzie okazał się lepszy od turniejowej „czwórki”, czyli Taylora Fritza. W ćwierćfinale pokonał natomiast rewelację turnieju – Martina Landaluce. Z kolei najwyżej notowanym tenisistą w rankingu ATP, którego w Miami pokonał tenisista z Francji, był zajmujący 23. miejsce w zestawieniu Tommy Paul. Sobotnia konfrontacja miała ważny wymiar dla obu graczy – żaden z tenisistów nie grał wcześniej w finale turnieju rangi Masters.

Leheczka znakomicie rozpoczął półfinałowe spotkanie. Czech przełamał rywala już w pierwszym gemie meczu. Następnie 24-latek utrzymywał dobrą dyspozycję, nie pozwalając Filsowi nawet na break pointy powrotne. Wyżej notowany z tenisistów w siódmym gemie podwyższył przewagę, odbierając serwis przeciwnikowi po raz drugi. Następnie bez problemów zakończył pierwszą partię przy własnym podaniu.

Druga odsłona spotkania miała podobny przebieg. Leheczka na początku seta po raz trzeci w meczu przełamał Filsa. Francuz w piątym gemie obronił się przed kolejną stratą serwisu, wychodząc ze stanu 15-40. Wydawało się, że wyjście z opresji mogło uskrzydlić młodszego z graczy. Jednakże reprezentant Czech zachowywał zimną krew, podczas gry Fils dawał znaki wyraźnego zirytowania swoją postawą. Reprezentant kraju ze stolicą w Paryżu nie mógł wywalczyć choćby jednego break pointa. Ponadto w siódmym gemie, po długiej grze na przewagi, po raz kolejny pozwolił przeciwnikowi na kolejne przełamanie. Leheczka po chwili zakończył mecz, wykorzystując pierwszą piłkę meczową. Tym samym pierwszy z sobotnich półfinałów zakończył się po pięciu kwadransach gry.

Jirzi Leheczka pokonując, Arthura Filsa, awansował do pierwszego finału turnieju rangi ATP Masters 1000 w karierze. W niedzielę Czech zagra o trzeci tytuł w karierze – pierwszy w tym sezonie. 24-latek będzie miał okazję do powtórzenia sukcesu swojego rodaka – Jakuba Mensika, który triumfował w Miami przed rokiem. Będzie to jednak trudne zadanie – w meczu o tytuł jego rywalem będzie Jannik Sinner lub Alexander Zverev


Wyniki

Półfinał:

Jirzi Leheczka (Czechy, 21) – Arthur Fis (Francja, 28) 6:2, 6:2

Neapol. Finał gry podwójnej nie dla Szymona Walkówa

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: PZT

Szymon Walków i Witalij Sachko nie zagrają w finale gry podwójnej turnieju ATP 125 w Neapolu. Polak i Ukrainiec zostali pokonani w półfinale przez Tima Ruehla i Micka Veldheera 5:7, 2:6.

Neapol nie rozpieszcza w tym tygodniu pogodą. Przez opady deszczu start spotkania opóźniono o ponad godzinę, ale w czasie meczu już nie było żadnych przerw. Pierwszy set rozpoczął się dobrze dla Walkówa i Sachko, którzy wyszli na prowadzenie już po trzecim gemie. Udało im się tę przewagę utrzymać przez kilka następnych gemów, chociaż rywale mieli kilka break pointów powrotnych. W ósmym gemie dopięli swego i odrobili stratę przełamania. Pod koniec seta Polak i Ukrainiec zdobyli trzy szanse, aby ponownie wyjść na prowadzenie, a następnie serwować na triumf. Przeciwnicy jednak nie dopuścili do kolejnej straty podania. W ostatnim gemie sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Ruehl i Veldheer mieli break pointa, który był zarazem piłką setową. Zawodnicy wykorzystali go i zrobili ważny krok w stronę awansu do finału.

W drugim secie obie pary miały swoje szanse na wyjście na prowadzenie. Niemiecko-holenderski duet obronił łącznie sześć break pointów w tej partii i utrzymał swój serwis. Walków i Sachko niestety nie mogą powiedzieć tego samego. Stracili podanie dwukrotnie i po ponad godzinie i 30 minutach pożegnali się z turniejem.


Wyniki

Półfinał gry podwójnej:

Tim Ruehl, Mick Veldheer (Niemcy, Holandia) – Szymon Walków, Witalij Sachko (Polska, Ukraina) – 7:5, 6:2

Turniej w Monte Carlo bez dwukrotnego triumfatora

/ Artur Kobryn , źródło: x.com, foto: Peter Figura

Novak Dźoković nie wystąpi w tegorocznej edycji imprezy ATP Masters 1000 w Monte Carlo. W zawodach wezmą za to udział dwaj gracze, którzy po raz ostatni pojawią się na kortach w Księstwie Monako jako profesjonalni tenisiści.

O absencji Serba poinformowali organizatorzy turnieju za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jej konkretny powód nie został podany, ale można przypuszczać, iż decyzja ma związek z problemami z prawym ramieniem, które przyczyniły się do jego rezygnacji z gry w Miami. 38-latek z Belgradu opóźni więc swoje rozpoczęcie sezonu na kortach ziemnych i kolejnej szansy na zobaczenie go w akcji należy w tej chwili upatrywać w imprezie w Madrycie.

Co ciekawe, Dźoković opuści zmagania w Monte Carlo po raz pierwszy od 15 lat. We wszystkich 18 startach zanotował tam dwa zwycięstwa – w 2013 i 2015 roku. 24-krotny mistrz wielkoszlemowy nie będzie jedynym tenisistą z najlepszej dziesiątki rankingu ATP, który nie wystąpi w tych zawodach. W czwartek podobną decyzję podjął Taylor Fritz, który w ostatnim czasie narzekał na kłopoty z kolanem. Nieobecny w tym roku będzie także jego rodak, Ben Shelton.

Poznaliśmy również nazwiska zawodników, którzy otrzymali od organizatorów „dzikie karty” do drabinki głównej. Mimo braku Dźokovicia, kibice nie będą mogli narzekać na deficyt doświadczonych graczy. Specjalną przepustkę otrzymali bowiem kończący po tym sezonie karierę Stan Wawrinka oraz Gael Monfils. 40-letni Szwajcar to zwycięzca tych zmagań z 2014 roku, zaś 39-letni Francuz w 2016 roku wystąpił w ich w finale. Przeciwwagą będzie dla nich 17-letni Moise Kouame, który w ostatnich dniach zasłynął jako najmłodszy zwycięzca meczu w zawodach w Miami. W turnieju zagra też Matteo Berrettini, którego na miejsce nie dające bezpośredniej kwalifikacji zepchnęły problemy zdrowotne.

Impreza w Monte Carlo odbędzie się w dniach 5-12 kwietnia. Tytułu będzie bronił Carlos Alcaraz, który przed rokiem pokonał w finale Lorenzo Musettiego.

Alicante. Szymon Kielan w pierwszym finale gry podwójnej w tym sezonie

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: LOTOS PZT Polish Tour

Wymarzony tydzień Szymona Kielana trwa w najlepsze. Razem z Tiago Pereirą pokonali Iwana Liutarewicza i Bruno Pujola Navarro 6:3, 6:4 w półfinale turnieju ATP 100 Challenger w Alicante.

Początek pierwszej partii był dobry dla obu par. Pierwszego break pointa zdobyli jednak Liutarewicz i Pujol Navarro, ale go nie wykorzystali. Chwilę później z prowadzenia mogli się cieszyć Kielan i Pereira. Utrzymali je już do końca seta. Jedno przełamanie wystarczyło, aby triumfować w pierwszej partii.

W kolejnej odsłonie spotkania polsko-portugalska para wyszła na prowadzenie już po pierwszym gemie. Mogło się wydawać, że tak jak w poprzedniej partii, utrzyma je do końca seta. Tak się jednak nie stało. Rywale nie chcieli poddać się tak łatwo i już w czwartym gemie mieli cztery break pointy. Co prawda nie wykorzystali ich, ale poszli za ciosem dwa gemy później i odrobili stratę przełamania. Udało im się wrócić do gry, jednak nie na długo. W przedostatnim gemie meczu Kielan i Pereira jeszcze raz zdobyli kluczową przewagę. Tym razem nie wypuścili jej z rąk. Po ponad godzinie gry wykorzystali pierwszą piłkę meczową i zameldowali się w finale hiszpańskiego turnieju.

Iwan Liutarewicz i Bruno Pujol Navarro w każdej fazie imprezy w Hiszpani zmierzyli się z przynajmniej jednym Polakiem po drugiej stronie siatki. W pierwszej rundzie pokonali Filipa Pieczonkę i Amerykanina George’a Goldhoffa. Do półfinału awansowali po walkowerze Karola Drzewieckiego i Piotra Matuszewskiego. Szymon Kielan i Tiago Pereira przerwali ich serię zwycięstw.

W finale Polak i Portugalczyk podejmą parę rozstawioną z numerem 3. Nicolasa Barrientosa i Ariela Behara.


Wyniki

Półfinał gry podwójnej:

Szymon Kielan, Tiago Pereira (Polska, Portugalia) – Iwan Liutarewicz, Bruno Pujol Navarro (,Hiszpania) – 6:3, 6:4

David Goffin zakończy karierę po sezonie 2026

/ Hanna Pałuska , źródło: www.instagram.com/david__goffin, foto: East News

Podobnie jak Stan Wawrinka kilka miesięcy temu, David Goffin w piątek ogłosił, że sezon 2026 będzie jego ostatnim w karierze. Belgijski tenisista poinformował o swojej decyzji za pośrednictwem mediów społecznościowych.

David Goffin był przez wiele lat najlepszym belgijskim tenisistą. 20 listopada 2017 roku osiągnął najwyższe miejsce w rankingu w karierze – była to siódma lokata. Dotarł do ćwierćfinału podczas Australian Open, Wimbledonu czy Australian Open. Na londyńskich kortach był nawet dwukrotnie w 1/4 finału – miało to miejsce w 2019 oraz 2022 roku. Na swoim koncie ma zwycięstwa z takimi tenisistami jak Novak Dźoković, Roger Federer, Rafael Nadal czy Carlos Alcaraz. Wystąpił łącznie w 15 finałach turniejów ATP – wygrał sześć z nich.

Od kilku sezonów Belg męczy się z wieloma kontuzjami, które nie pozwalają mu utrzymać się nawet w top 100 rankingu ATP.  Obecnie plasuje się na 156. miejscu.

Goffin opublikował wzruszający film na swoje media społecznościowe, w którym opowiada, że decyzja o zakończeniu kariery była dla niego trudna. Wyznał, że oddał tenisowi wszystko, co mógł, a w zamian dostał jeszcze więcej.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez David Goffin (@david__goffin)

Obecnie najwyżej notowanym belgijskim tenisistą jest Zizou Bergs. Belgowie liczą, że powtórzy osiągnięcia Goffina, a nawet je przewyższy.

Miami. Alexander Zverev deklasuje rywala i melduje się w półfinale

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Chyba nie tak wyobrażali sobie kibice dwa pozostałe ćwierćfinały gry pojedynczej mężczyzn na Florydzie. Po niezwykle emocjonujących pojedynkach wczoraj, dzisiejsze również zapowiadały się bardzo dobrze. Alexander Zverev i Jannik Sinner mieli natomiast inne plany i  w ekspresowym tempie pokonali swoich rywali.

Godzinę i sześć minut – tyle trwało całe spotkanie w wykonaniu Niemca z Argentyńczykiem – Francisco Cerundolo. Od samego początku Zverev przejął kontrolę nad meczem i nawet na chwilę nie zwolnił już tempa. W obu setach przełamywał przeciwnika po dwa razy, a sam z kolei nie musiał bronić nawet żadnego break-pointa, co też pokazuje skalę jego dzisiejszego zwycięstwa.

Świetnie funkcjonował jego serwis, jeszcze lepiej wyglądała gra z głębi kortu, a do tego dochodziła imponująca regularność. Cerundolo został całkowicie zepchnięty do defensywy i właściwie od pierwszych gemów było widać, w którą stronę to spotkanie zmierza.

A wcale nie było to przed meczem takie oczywiste, ponieważ Argentyńczyk grał dotychczas w Miami naprawdę dobrze. Pokonywał takich graczy jak – Danił Miedwiediew czy Ugo Humbert i wydawało się, że z Saschą Zverevem również powalczy jak równy z równym. Szczególnie, że przecież wygrywał on z nim w przeszłości aż trzykrotnie.

Dzisiaj jednak nie był jego dzień i to rozstawiony z „trójką” Niemiec sięgnął po zwycięstwo. Awansował tym samym do półfinału, gdzie zmierzy się z wiceliderem światowego rankingu – Jannikiem Sinnerem, który podobnie jak on, wygrał swój ćwierćfinałowy pojedynek tracąc zaledwie kilka gemów


Wyniki

Miami Open, ćwierćfinały:

Alexander Zverev (Niemcy, 3) – Francisco Cerundolo (Argentyna, 18) – 6:1, 6:2

Miami. Sabalenka: Rybakina wyciąga ze mnie to, co najlepsze

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, wtatennis.com , foto: East News

Turniej w Miami zbliża się do końca. W półfinale zawodów ATP znalazł się Jannik Sinner zaś w finale imprezy WTA wystąpi Aryna Sabalenka. Obie gwiazdy skomentowały już swoje sukcesy.

Sinner pozostał najwyżej rozstawionym uczestnikiem turnieju mężczyzn. W ćwierćfinale reprezentant Włoch zdeklasował Francesa Tiafoe. W pomeczowym wywiadzie kibice usłyszeli:

Dobry start meczu jest bardzo istotny. Szybkie zdobycie przełamania dodaje pewności siebie. Rywale zaczynają w takiej sytuacji grać bardziej agresywnie, więc musisz pozostać uważny i kompaktowy w grze. Ważne też, by zachować spokój i wykorzystać swoje szanse. Dziś niewątpliwie mi się to udało. Głód sukcesu jest dla mnie naturalny. Gdy dużo wygrywasz, należy pamiętać o relaksie poza kortem. Ostatnio sporo grałem i trenowałem, spróbuję zrobić kolejne kroki do przodu. To ostatni turniej na kortach twardych przed okresem ceglanym, więc cieszę się z półfinału.

 

Nieco później przyszła pora na hitowy półfinał pań. Aryna Sabalenka pokonała w nim Jelenę Rybakinę. Po zwycięstwie w dwóch setach Białorusinka powiedziała:

 

Bardzo lubię naszą rywalizację. Jelena jest świetna i zawsze zmusza mnie do maksymalnego wysiłku. To dlatego dziś zagrałam tak dobrze. Gdy ona stoi po drugiej stronie, po prostu nie może być inaczej. Wcale nie grała źle, ale ja byłam jeszcze lepsza i trzymałam ją pod presją. Jestem z siebie bardzo dumna.

– Z Coco będzie sporo wymian i emocji. Obie zagramy agresywnie. Czeka nas bitwa, ale liczę też na dobrą zabawę. Kolejny duży finał przeciwko niej zapowiada się ekscytująco.

 

Kolejnym rywalem Jannika Sinnera będzie Alexander Zverev zaś Sabalenka zagra o tytuł ze wspomnianą wyżej Coco Gauff.