Ambitna Rus wraca do pierwszej setki rankingu WTA

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Własne, foto: AFP

Arantxa Rus kilka lat temu zapowiadała się na świetną tenisistkę, która na stałe zagości w czołówce. Ostatnie lata były jednak dla Holenderki niezwykle trudne. Mimo tego ambitna tenisistka nie poddała się. Właśnie powróciła do pierwszej setki rankingu WTA.

Szeroka publiczność nazwisko Arantxy Rus usłyszała po raz pierwszy w 2011 roku. Wówczas to Holenderka sprawiła sensację w drugiej rundzie Roland Garros, pokonując drugą wtedy na świecie Belgijkę Kim Clijsters. Co więcej w drugim secie Rus broniła piłek meczowych.

Życiowy dla tenisistki z Monster był sezon 2012. Osiągnęła wtedy 4. rundę Roland Garros i 3. rundę Wimbledonu. W sierpniu owego roku osiągnęła najwyższe jak dotąd miejsce w rankingu WTA – 61. Kolejne lata nie były jednak dla niej tak udane.

W 2013 roku Rus wyrównała niechlubny rekord WTA Tour w największej liczbie porażek z rzędu. Przegrana w pierwszej rundzie Wimbledonu z Olgą Puczkową była jej 17. kolejnym spotkaniem bez zwycięstwa. Jej końcoworoczny bilans w WTA Tour wyniósł 2-13. W rankingu spadła o niemal 100 miejsc na 160. pozycję.

O ile w pierwszym ze słabszych sezonów ratowały ją jeszcze dobre występy w turniejach ITF, o tyle w 2014 roku maksimum jej możliwości były półfinały zawodów rangi 25000, czy finał imprezy o puli nagród 15000 dolarów. Tak słabe występy sprawiły, że spadła na 289. pozycję w singlowym rankingu – najniższą od 2007 roku.

Światełko w tunelu pojawiło się rok później. Kilka solidnych występów – szczególnie dwa zwycięstwa w zawodach ITF 25000 w październiku – pozwoliły jej do końca roku awansować na 179. miejsce. Jeszcze lepszy był sezon 2017. Po raz pierwszy od 2014 roku Rus  występowała w kwalifikacjach wielkich szlemów. Znowu wygrała dwie imprezy o puli nagród 25000 dolarów, ale też, co najważniejsze, w listopadzie dotarła do finału turnieju WTA 125k w Tajpej. Dzięki temu po sezonie 2017. była w rankingu na 158. miejscu.

W 2018 roku po raz pierwszy 0d pięciu lat Rus znalazła się w głównej drabince wielkoszlemowego turnieju. Stało się to podczas Roland Garros. W Paryżu odpadła w pierwszej rundzie, zresztą podobnie było potem w Londynie i Nowym Jorku. Choć tym razem zabrakło jej turniejowego zwycięstwa, to dzięki tak solidnym występom jak finał turnieju z pulą nagród 60000$ w Andrezieux-Butheron awansowała na 109. miejsce w rankingu.

W tym roku w kwalifikacjach wielkich szlemów, czy innych spośród najważniejszych turniejów w tourze Holenderce się nie wiodło. Mimo tego sezon może zaliczyć do udanych. Triumfowała w aż dziewięciu imprezach ITF 25000. Dzięki temu we wrześniu powróciła po sześciu latach do pierwszej setki rankingu. Aktualnie jest 103., ale na przyszły sezon może patrzeć z optymizmem. Być może niespełna 29-letnią tenisistkę stać jeszcze na życiowy sezon?

ATP Finals. Nadal pojedzie do Londynu!

/ Dominika Opala , źródło: własne , foto: AFP

Rafael Nadal podjął decyzję, dotyczącą jego udziału w Nitto ATP Finals. Hiszpan zdecydował, że poleci do Londynu i rozpocznie tam treningi, mimo lekkiego obciążenia mięśni brzucha.

Rafael Nadal doznał kontuzji mięśni brzucha przed półfinałowym starciem z Denisem Shapovalovem podczas Rolex Paris Masters. Tym samym jego występ w Nitto ATP Finals stał pod znakiem zapytania. Hiszpan jako pierwszy zakwalifikował się do Turnieju Mistrzów, ale dopiero we wtorek miał podjąć decyzję, czy uda mu się w nim zagrać.

Wczoraj miałem rezonans na Majorce i pomimo niewielkiego obciążenia mięśni brzucha, pojadę do Londynu – poinformował lider rankingu za pośrednictwem Twittera. – W czwartek lub piątek rozpocznę trenowanie serwisu. Głównym celem jest start w Finałach ATP – kontynuował.

Nadal nigdy w karierze nie zdobył tytułu w turnieju kończącym sezon. Najbliżej był w 2010 i 2013 roku, kiedy to docierał do finału. W ubiegłym roku Hiszpan wycofał się z Nitto ATP Finals przed rozpoczęciem imprezy, natomiast ogólnie pięciokrotnie był zmuszony rezygnować ze startu w Turnieju Mistrzów.