Wimbledon. Linette w drugiej rundzie, będą derby Wielkopolski

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette poszla w ślady Mai Chwalińskiej oraz Katarzyny Kawa i awansowała do drugiej rundy turnieju na kortach All England Club. Poznanianka dobrze wywiązała się z roli faworytki i w dwóch setach pokonała Fernandę Contreras Gomez.

W pierwszej partii reprezentantka Polski kontrolowała przebieg wydarzeń na korcie. Oddała rywalce tylko jednego gema i pewnie objęła prowadzenie w meczu.

Druga odsłona spotkania była zdecydowanie bardziej wyrównana. Gra długo toczył się zgodnie z regułą własnego serwisu. O jej losach zadecydował pojedyncze przełamanie, które Linette zdobyła na 5:4. Po zmianie stron druga rakieta Polski wykorzystała atut własnego podanie i równo po godzinie gry zakończyła spotkanie.

Magda Linette o awans do trzeciej rundy zagra z Angelique Kerber. Niemka w dwóch setach pokonała Kristinę Mladenovic.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Magda Linette (Polska) – Fernanda Contreras Gomez (Meksyk, Q) 6:1 6:4

Wimbledon. Majchrzak gorszy od Kokkinakisa

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak podzielił los Huberta Hurkacza i również na pierwszej rundzie zakończył swój udział w tegorocznym Wimbledonie. Tenisistę z Piotrkowa Trybunalskiego pokonał w trzech setach Thanasi Kokkinakis 7:6(5), 6:2, 7:5.

Twórz z nami najlepszy magazyn tenisowy, zostań patronem Tenisklubu: https://patronite.pl/Tenisklub!

Pierwszego dnia Wimbledonu swoje mecze rozegrali polscy singliści. Niestety najpierw z imprezą pożegnał się Hubert Hurkacz, a później Kamil Majchrzak. Drugi z wymienionych tenisistów nie rozegrał zbyt wyrównanego meczu. Jego rywal, Thanasi Kokkinakis odniósł zasłużone zwycięstwo, aczkolwiek losy pierwszego seta mogły potoczyć się zupełnie inaczej. W tie-breaku nasz tenisista prowadził 5-3, ale następnie przegrał cztery punkty z rzędu.

Drugi set praktycznie w pełni przebiegał pod dyktando Australijczyka, natomiast w trzeciej partii ponownie obejrzeliśmy wyrównaną walkę. Niestety po raz kolejny lepszy okazał się zawodnik urodzony w Adelajdzie. Kokkinakis wygrał mecz 7:6(5), 6:2, 7:5.

Z punktu widzenia Majchrzaka szkoda tego spotkania z kilku względów. Oczywiście każda porażka w turniejach wielkoszlemowych boli, ponieważ stawka jest bardzo wysoka. W tym jednak przypadku można szczególnie żałować, że nie dojdzie do spotkania 26-latka z Novakiem Dżokoviciem w ramach drugiej rundy Wimbledonu. To arcytrudne zadanie czeka natomiast na zdolnego Australijczyka.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Thanasi Kokkinakis (Australia) – Kamil Majchrzak (Polska) 7:6(5), 6:2, 7:5

Wimbledon. Pięciosetowe starcie nie dla Hurkacza. Polak poza turniejem

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz przegrał z Alejandro Davidovichem Fokiną w pierwszej rundzie Wimbledonu. Polak, po przegraniu dwóch pierwszych setów, dwa następne rozstrzygnął na swoją korzyść, lecz w decydującej partii nie wykorzystał prowadzenia i uległ w nim Hiszpanowi 6:7(8).

Twórz z nami najlepszy magazyn tenisowy, zostań patronem Tenisklubu: https://patronite.pl/Tenisklub!

W pierwszym secie, przerwanym przy stanie 3:3 przez opady deszczu, obaj tenisiści zaprezentowali bardzo podobny poziom, pilnowali własnego podania i w konsekwencji o losach tej partii zadecydował tiebreak. W nim jednak jako pierwszy przewagę zdobył Davidovich Fokina i to on ostatecznie wyszedł na prowadzenie 1-0 w setach. W drugiej odsłonie Polak popełnił natomiast bardzo dużo niewymuszonych błędów i w kluczowym momencie stracił serwis. Drugi set także został w konsekwencji zapisany na konto Hiszpana.

Na początku trzeciej partii ubiegłoroczny półfinalista imprezy wciąż nie prezentował najlepszej dyspozycji. Davidovich Fokina utrzymywał natomiast wysoki poziom i po wypracowaniu sobie przewagi, przy stanie 5:3 miał trzy piłki meczowe. Niespodziewanie, moment ten był początkiem długiego fragmentu bardzo dobrej gry Hurkacza. Polak wygrał pięć punktów z rzędu, zdobył przełamanie powrotne, a następnie utrzymał podanie i doprowadził do stanu 5:5. Wtedy tenisiści ponownie musieli opuścić kort z powodu deszczu. Przerwa nie zmieniła jednak przebiegu gry. Nasz reprezentant wygrał po powrocie na kort dwa kolejne gemy i doprowadził do czwartej partii. Ją błyskawicznie rozstrzygnął na swoją korzyść rezultatem 6:2.

W decydującej odsłonie Polak kontynuował dobrą grę i szybko przełamał rywala. Davidovich Fokina równie szybko zdobył wprawdzie przełamanie powrotne, lecz chwilę później Hurkacz ponownie wyszedł na prowadzenie. Gdy wydawało się, że wszystko idzie po myśli naszego tenisisty, doszło do kolejnego zwrotu akcji. Serwując po zwycięstwo w meczu przy stanie 5:4, stracił on podanie. O losach spotkania zadecydował tiebreak, który w decydującej partii rozgrywany jest do dziesięciu punktów. Przez większą jego część wszystko układało się po myśli Polaka, lecz w końcówce meczu ponownie dobrą serię odnotował Hiszpan. Davidovich Fokina wykorzystał drugą piłkę meczową w tym secie, a piątą w całym spotkaniu i awansował do drugiej rundy.

W następnym meczu Alejandro Davidovich Fokina spotka się z Jirim Veselym. Czech pokonał w trzech setach Federico Corię.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Hubert Hurkacz (Polska, 7) – Alejandro Davidovich Fokina (Hiszpania) 6:7(4), 4:6, 7:5, 6:2, 6:7(8)

Wimbledon. Kawa wyszarpała rywalce zwycięstwo z rąk

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: Andrzej Szkocki

Katarzyna Kawa awansowała do drugiej rundy turnieju na kortach All England Club. Polka w trzecim secie odwróciła losy pojedynku z Rebeccą Marino i odniosła pierwsze w karierze zwycięstwo na szczeblu wielkoszlemowym.

Twórz z nami najlepszy magazyn tenisowy, zostań patronem Tenisklubu: https://patronite.pl/Tenisklub!

Na początku spotkania więcej problemów z utrzymanie własnego podania miała czwarta rakieta Polski, która w swoich dwóch pierwszych gemach serwisowych musiała bronić łącznie trzech „breakpointów”. Zrobiła to skutecznie, a przy wyniku 2:2 sama odebrała podanie rywalce bez straty punktu. Podopieczna Grzegorza Garczyńskiego wciąż miała sporo problemów we własnych gemach serwisowych, ale zdołała utrzymać przewagę „breaka” do końca partii. Bardzo emocjonujący przebieg miał dziesiąty gem, w którym obie tenisistki długo grały na przewagi. Kanadyjka obroniła w nim sześć piłek setowych, ale siódma okazja okazała się szczęśliwa dla 29-latki z Krynicy-Zdroju.

W drugiej odsłonie pojedynku inicjatywa należała do reprezentantki Kraju Klonowego Liścia, która trzykrotnie wychodziła na prowadzenie z przewagą przełamania. Kawa dwukrotnie odrabiała stratę, ale za trzecim razem Marino zdołała podeprzeć „breaka” wygranym własnym gemem serwisowym i wyrównała stan rywalizacji.

Kanadyjska tenisistka dobrze rozpoczęła również decydująca odsłonę spotkania i już w pierwszym gemie odebrała podanie rywalce. Tenisistka z Ameryki Północnej miała szansę, żeby jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale w trzecim gemie czwarta rakieta Polski w imponującym stylu obroniła dwa „breakpointy”. Kawa cały czas walczyła bardzo ambitnie, ale Marino długo utrzymywała przewagę przełamania. Wytrwałość polskiej tenisistki została nagrodzona w dziesiątym gemie. Zawodniczka trenująca w Poznaniu wypracowała sobie dwie okazje na 5:5. Przy pierwszej popełniła błąd z forhandu, ale drugą wykorzystała wygrywającym backhandem. Odrobienie straty ewidentnie dodało wiatru w skrzydła naszej tenisistce, która chwilę później pewnie utrzymała podania, a po zmianie stron wypracowała sobie dwie piłki meczowej. Przy pierwszej forhnad Kawy zatrzymał się na siatce, ale przy drugiej to rywalka pierwsza nie wytrzymała w wymianie i po 2 godzinach i 28 minutach reprezentantka Biało-Czerwonych mogła wznieść ręce w geście triumfu.

W poniedziałek Katarzyna Kawa odniosła pierwsze w karierze zwycięstwo w imprezie wielkoszlemowej. O miejsce w trzeciej rundzie zagra z Ons Jabeur. Tunezyjka bez większych problemów poradziła sobie z Mirjam Bjorklund.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Katarzyna Kawa (Polska, Q) – Rebecca Marino (Kanada) 6:4 3:6 7:5

Wimbledon. Motyle w brzuchu czyli dzień Mai

/ Artur Rolak , źródło: Korespondencja z Wimbledonu, foto: Piotr Szczypka

Trudno powiedzieć, co polskiemu dziennikarzowi może sprawić większą przyjemność: oglądanie Mai Chwalińskiej w debiucie w turnieju głównym Wielkiego Szlema czy słuchanie jej wypowiedzi podczas obowiązkowej konferencji prasowej.

Twórz z nami najlepszy magazyn tenisowy, zostań patronem Tenisklubu: https://patronite.pl/Tenisklub!

Zaczął Paul Newman. Nie kolega Roberta Redforda z „Butcha Cassidy’ego i Sundance Kida” czy „Żądła”, lecz dziennikarz „The Independent”. Anglik przepytał Maję bardziej o wrażenia niż forhendy i bekhendy. Słusznie zresztą, bo kto chciał, ten zobaczył próbkę tenisa bardzo miłego dla oka. Maja odpowiadała tak, że nasz kolega aż się uśmiechał na myśl o tym, co za chwilę napisze. „Trawa na Wimbledonie sprawia, że każdy tenisista czuje się szczęśliwy” – powiedziała. Oczywiście zapytał też o Igę Świątek, bo solidnie się przygotował i wiedział, że nasze dziewczyny odnosiły wspólne sukcesy w kategoriach młodzieżowych. „Chociaż jesteśmy przyjaciółkami, to Iga jest dla mnie także wielką inspiracją”. Na koniec Paul docenił angielszczyznę Mai i wcale nie była to kurtuazyjna pochwała.

Paul sobie poszedł, bo podczas polskiej części konferencji raczej by się nudził. My absolutnie nie. Są takie pytania, które zadane kilka minut później, przynoszą odpowiedź z innego zakamarka szczęśliwej duszy. Maja zapamiętała, że po meczu bardzo się ucieszyła, ale nie pamięta, co konkretnie z tej radości robiła. Prośba do kolegów z Polsatu, żeby zmontowali choćby kilkunastosekundowy klip i przesłali go Mai. Zasłużyła.

Ostatnich chwil na korcie nie pamięta, ale wie, że od początku do końca czuła motyle w brzuchu. Tego zwrotu używają zwykle na nowo zakochani, co w tym przypadku pasuje znakomicie – Maja całym ciałem krzyczała o swoim uczuciu do Wimbledonu. Uczuciu odrodzonym, bo towarzyszącym jej od pierwszych dni na korcie. Jej idolem z dzieciństwa był przecież Roger Federer, w oczywisty sposób kojarzący się z The Championships.

I jak to z wielką miłością bywa – uczuciu trudnym, wystawionym na próbę czasu. Rok temu Maja przerwała karierę sportową, przygnieciona ciężarem depresji, z której jeszcze wielu lubi dowcipkować. Przez jakiś czas w ogóle nie myślała o sporcie, nie zastanawiała się, czy i kiedy wróci na kort. Tym większe szczęście dziś. I nawet świadomość, że awans do drugiej rundy ukochanego turnieju nie przełoży się na awans w rankingu, nie uwiera tak bardzo. Dla kogoś, kto czuje motyle w brzuchu, nie ma rzeczy niemożliwych.

Ostatni w kolejce do rozmowy z Mają był Ben Rothenberg z „New York Timesa”. To też wiele mówi o rozmiarze wydarzenia.

Partnerem relacji medialnych „Tenisklubu” jest PZU, oficjalny sponsor Igi Świątek.

Wimbledon. Wymarzony debiut Chwalińskiej

/ Anna Niemiec , źródło: , foto:

Maja Chwalińska awansowała do drugiej rundy turnieju na kortach All England Club. Polka w pierwszym w karierze występie wielkoszlemowym pokonała w dwóch setach Katerinę Siniakovą.

Twórz z nami najlepszy magazyn tenisowy, zostań patronem Tenisklubu: https://patronite.pl/Tenisklub!

Reprezentantka Biało-Czerwonych bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie i utrzymała podanie bez straty punktu. Czeszka od początku próbowała grać agresywnie i dyktować warunki w wymianach, ale Bielszczanka nie dawała się zepchnąć do defensywy. Częstymi zmianami rytmu gry wybijała rywalkę z uderzenia, a gdy dostała wolniejszą piłkę, przejmowała inicjatywę forhandem. W pierwszej partii tenisistka naszych południowych sąsiadów zupełnie nie była w stanie poradzić sobie z tak kombinacyjną grą Chwalińskiej. Po 24 minutach Polka wykorzystała drugą piłkę setową i zapisała tę część pojedynku 6:0 na swoim koncie.

W pierwszym gemie drugiej partii mecz został przerwany z powodu deszczu. Po powrocie na kort Chwalińska wykorzystała drugą szansę, żeby utrzymać podanie. Widać było, że Sinikova po przerwie stara się grać cierpliwiej. Czeszka zmniejszyła siłę uderzeń i starała się zdecydowanie dłużej utrzymywać w wymianach. Przyniosło to efekt w postaci pierwszego wygranego gema. Polka w piątym gemie po raz pierwszy znalazła się w trudnej sytuacji przy własnym podaniu. Od stanu 15:40 w świetnym stylu wygrała jednak cztery punkty z rzędu i obroniła się przed „breakiem”. W tej odsłonie spotkania jako pierwsza przełamanie na 5:3 zdobyła 20-latka z Bielska-Białej. W dziewiątym gemie Chwalińska była dwie piłki od zwycięstwa, ale od stanu 30:0 przegrała cztery punkty z rzędu. Po zmianie stron Sinikova utrzymała podanie i wyrównała na 5:5. Leworęczna tenisistka wywalczyła sobie pierwszą okazję na zakończenie spotkania dwunastym gemie. Po jednej z dłuższych wymian w meczu Czeszka nie była w stanie wyrównać oddechu i popełniła podwójny błąd serwisowy. Pierwszą piłkę meczową czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa w grze podwójnej obroniła kończąc akcję przy siatce, a przy drugiej Polka popełniła błąd z backhandu. Trzecią szansę Chwalińska wypracowała sobie świetnym minięciem z forhandu. Ta okazała się szczęśliwa. Siniakova wyrzuciła forhand na aut i po godzinie i 25 minutach gry piąta rakieta Polski mogła wznieść ręce w geście triumfu.

O miejsce w trzeciej rundzie Maja Chwalińska zagra z Alison Riske. Amerykanka w dwóch setach pokonała Ylenę In-Albon.