Birmingham. Kolejny znakomity występ Kamila Majchrzaka

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Kamil Majchrzak wystąpił w ćwierćfinale turnieju ATP Challenger w Birmingham. Polak wygrał i  awansował do półfinału.

Rywalem naszego reprezentanta był Sho Shimabukuro. W przeszłości panowie spotkali się raz a mecz w Tokio w 2022 roku wygrał Kamil. W Birmingham obaj zawodnicy wygrali po dwa pojedynki i nie stracili seta.

Piątkowe starcie lepiej rozpoczął Majchrzak. 30-latek przełamał rywala już w gemie otwarcia a potem objął prowadzenie 2:0 oraz 3:1. Japończyk nie złożył jednak broni i odrobił straty, wyrównując na 3:3. Do końca partii gracze pilnowali serwisu, więc potrzebny był tie-break. W nim nieznacznie lepszy był Kamil, który wygrał 8:6.

W drugim secie Majchrzak jeszcze poprawił grę i dość szybko osiągnął znakomity rezultat 4:0. Jego przeciwnik nadal starał się jednak naciskać i zmniejszył dystans do wyniku 2:4. Na więcej Polak już nie pozwolił. Partia zakończyła się jego pewnym zwycięstwem 6:3, co oznacza, że wystąpi w półfinale brytyjskiej imprezy.

 

 

 

 


Wyniki

 

Birmingham (ćwierćfinał mężczyzn):

K. Majchrzak (Polska, 2) – S. Shimabukuro (Japonia, 6) 7:6(6) 6:3

Maja wygrywa seta, a 700 PLN wpada na Twoje konto! – Byczy Boost na finał!

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora

Maja wygrywa seta, a 700 PLN wpada na Twoje konto!

 

Jeszcze kilka tygodni temu mało kto przewidywał taki scenariusz. Dziś cała sportowa Polska żyje jednym nazwiskiem – Maja Chwalińska. Sensacyjna droga od kwalifikacji aż do wielkiego finału Roland Garros sprawiła, że 24-letnia Polka stała się największym odkryciem tegorocznego turnieju. Jako pierwsza kwalifikantka w historii dotarła do finału paryskiego Wielkiego Szlema i już zapisała się w historii światowego tenisa. Teraz przed nią ostatni krok.

Nowy bukmacher Lebull przygotował specjalną ofertę na mecz finałowy. Jeśli Polka w wielkim finale wygra co najmniej jednego seta, to niezależnie od wyniku końcowego twojego kuponu Lebull wpłaci na konto gracza 700 PLN.

 

Jak zgarnąć bonus?

 

To banalnie proste:

– Kliknij TUTAJ

– Zarejestruj darmowe konto w Lebull z kodem TENISKLUB, a w formularzu zaznaczamy zgody marketingowe

– Dokonujemy pierwszego depozytu na min. 50 zł (przy wpłacie zaznaczamy opcję ByczyBoost)

– Postaw pierwszy zakład z dowolnym zdarzeniem z finały Chwalińska – Andreeva za min. 2 zł

– Jeśli Polka wygra minimum jednego seta, to otrzymasz 700 PLN bonusu – bez względu na wynik Twojego kuponu!

 

Oferta specjalna obowiązuje z kodem TENISKLUB od teraz i trwa do soboty (tj. 06.06.2026 r.) do godziny 15:00, czyli do godziny rozpoczęcia spotkania.

 

 

Dlaczego warto skorzystać właśnie teraz?

 

– Historyczny finał z udziałem Polki, o którym mówi cała Europa
– Jedna z największych sensacji w historii kobiecego tenisa
– Ogromne emocje i niepowtarzalna okazja do kibicowania naszej reprezentantce
– Bonus możliwy do zdobycia już po jednym wygranym secie

 

To nie jest zwykły mecz – to moment, w którym liczy się każda akcja, każde uderzenie i każde zdobyte punkty. A Ty możesz na tym skorzystać.

Nie czekaj do samego końca – taka oferta może już się nie powtórzyć.

Rejestracja z kodem promocyjnym TENISKLUB oprócz bonusu za ByczyBoost aktywuje też etapy pakietu powitalnego w Lebull. Składają się na niego bonusy i freebety od depozytu, a także bonus za dedykowany kod uzyskany po weryfikacji konta i wyrażeniu zgód marketingowych.

 

Gdzie znaleźć tę ofertę?

 

Wchodzimy w ofertę na finał Chwalińska – Andreeva i wybieramy dowolny zakład na to spotkanie.

Informacje dotyczące odbioru bonusu za wygranego seta otrzymamy od Lebull drogą mailową w ciągu 72 godzin od zakończenia promocji. Aby wypłacić promocyjne środki, należy wykonać obrót trzykrotnością wybranej kwoty na kuponach SOLO lub AKO z kursem jednego zdarzenia przynajmniej 1.95 w ciągu 4 dni.

Regulamin akcji dostępny jest TUTAJ

 

Artykuł sponsorowany. Oferta skierowana do osób pełnoletnich. Lebull jest legalnym bukmacherem działającym na podstawie stosownego zezwolenia. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest karany. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Roland Garros: „Żyję we własnej bańce”. Maja Chwalińska szczerze po historycznym awansie do finału

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: Olga Pietrzak

Maja Chwalińska nie zwalnia tempa. Po heroicznym boju z Dianą Shnaider polska kwalifikantka zapisała się w historii, awansując do wielkiego finału paryskiego szlema. Na pomeczowej konferencji prasowej 24-latka nie kryła ogromnych emocji, opowiadając o tenisowych idolach, wsparciu kibiców, czy nietypowej diecie swoich trenerów.

Z perspektywy kibiców awans zawodniczki sklasyfikowanej w drugiej setce rankingu do finału turnieju wielkoszlemowego to absolutna sensacja. Sama tenisistka przyznaje, że wciąż trudno jej uwierzyć w to, co się aktualnie dzieje.

Zdecydowanie żyję teraz w swojej własnej bańce. Skok z miejsca poza pierwszą setką rankingu do finału Wielkiego Szlema to gigantyczna sprawa, więc trudno mi to wszystko od razu poukładać w głowie. Po turnieju przyjdzie czas, żeby to przetworzyć i wziąć głęboki oddech – wyznała uśmiechnięta Chwalińska, dodając, że zaraz po piłce meczowej czuła się wręcz przytłoczona nadmiarem emocji i radości.

Przyjemność z gry i wielcy idole

Polska tenisistka udowodniła w czwartek, że potrafi udźwignąć presję gry na największych kortach świata. Jak sama przyznaje, wsparcie 15-tysięcznej publiczności to dla niej atut, a nie ciężar.

Zawsze bardzo lubiłam grać przed ludźmi. Tenis jest wtedy po prostu przyjemniejszy. Dzisiaj kibice dali mi mnóstwo dobrej energii i bardzo mi pomogli, jestem za to ogromnie wdzięczna – zaznaczyła.

Chwalińska otwarcie przyznała też, że od najmłodszych lat uważnie śledziła zmagania największych legend.

Byłam fanką numer jeden Rogera Federera! Liczył się tylko on, potem Rafa Nadal, a na końcu Novak Dźoković. Teraz modlę się, żeby Novak grał jak najdłużej, abym wciąż mogła go oglądać. Z obecnego touru uwielbiam mecze Carlosa Alcaraza i Jannika Sinnera – stwierdziła polska rewelacja turnieju.

Brak sponsora

Sukces tej rangi to wielkie wyzwanie organizacyjne dla zawodniczki z kwalifikacji. Zapytana o swoje zróżnicowane stroje, Chwalińska odpowiedziała rozbrajająco szczerze: – Nie mam technicznego sponsora odzieżowego, więc gram w tym, co mam! Jeśli chodzi o pobyt, jestem bardzo wdzięczna firmie Oshee, która pomaga mi opłacać hotel. Resztą spraw biznesowych będę się martwić po turnieju.

Na koniec 24-latka rozbawiła zgromadzonych dziennikarzy opowieścią o przedmeczowych rytuałach. Sama stawia na sen i relaks, ale jej sztab trzyma się zupełnie innej rutyny.

Ja nie jestem zbyt przesądna, ale moi trenerzy już tak. Jesteśmy tu od trzech tygodni, a oni… codziennie jedzą pizzę! Przytyją strasznie, to będzie koszmar. Ale jeśli tego chcą, nie mogę im zabronić. Może to nam pomaga? – podsumowała ze śmiechem Polka.

Wielki finał Roland Garros, w którym Maja Chwalińska zmierzy się z 19-letnią Mirrą Andriejewą, zaplanowano na najbliższą sobotę o godzinie 15:00.

Czarodziejka tenisa – dlaczego Maja Chwalińska powinna wygrać w finale

/ Kuba Wojtczak , źródło: Felieton., foto: Olga Pietrzak/PZT

Oglądanie półfinału Mai Chwalińskiej na Roland Garros dało mi więcej tenisowej przyjemności, niż całe kobiece rozgrywki w ostatnich latach. Polka czaruje na korcie. Jest obecnie najlepszą ambasadorką swojej dyscypliny i ma szansę ją odmienić. Na lepsze…

Będę szczery. Nie jestem wielkim fanem kobiecego tenisa. Za bardzo przypomina mi męski. Śledzę jedynie kariery Polek i cieszę się ich sukcesami. Maja Chwalińska skutecznie zmienia jednak moje spojrzenie.

Uwielbiam ją oglądać w akcji i mógłbym to robić bez końca. W jej tenisie jest subtelność, charakter i serce do walki. Maja gra mądrze, gra sprytnie, gra pięknie technicznie i do tego skutecznie.

To tenis niemal intelektualny. Jeśli miałbym szukać odpowiednika, jakiegoś benchmarku, wskazałbym Fabrice’a Santoro. Człowieka, który nie zachwycał siłą, ale kreatywnością. Rywala, którego przeciwnicy nie potrafili rozgryźć. Tak samo jest dziś z Mają.

W rozgrywkach panów może nie być już miejsca na taki styl, przynajmniej jeśli myśli się o największych sukcesach. Ale spokojnie, idealnym miejscem dla tej odmiany tenisa są właśnie rozgrywki pań. Gdyby więcej zawodniczek grało w ten sposób, tenis kobiecy przestałby konkurować z męskim i zbudowałby dla siebie odrębną tożsamość.

Z kolei wykazanie skuteczności takiej gry w walce o najwyższą stawkę, mogłoby przekonać wielu do stylu, który już niemal wymarł i gdyby nie Maja byłby zapomniany. Nie tylko grających, ale również trenerów, rodziców, tenisowe środowisko.

Dlatego Maja powinna wygrać sobotni finał. Nie tylko dla siebie. Dla całego kobiecego tenisa, czego jej i nam (kibicom) z całego serca życzę.

Roland Garros. Maja Chwalińska w finale!

/ Jakub Karbownik , źródło: , foto: Olga Pietrzak/PZT

Maja Chwalinska pokonała Dianę Shnaider w półfinale Roland Garros 2026. Finałową rywalką Polki będzie Mirra Andriejewa.

Piękny sen Mai Chwalińskiej na kortach w Paryżu trwa. Czwarta rakieta naszego kraju w rankingu WTA przybyła do stolicy Francji w połowie maja, aby powalczy o miejsce w turnieju głównym Rolanda Garrosa. Bielszczanka bez straty seta przebrnęła trzystopniowe kwalifikacji, a i w turnieju głównym jak na razie nie znalazła zawodniczki, która zdołała by ją zatrzymać.

Maja Chwalińska w czwartek 4 czerwca pokonała Dianę Shnaider i odnosząc dziewiąte zwycięstwo z rzędu na kortach w Paryżu, zapewniła sobie najcenniejszy w dotychczasowej karierze finał. Pojedynek z tenisistką z Żygulowska reprezentantka Polski rozpoczęła od gema wygranego „na sucho”, który dał Bielszczance prowadzenie 3:1. Po chwili doszło do odrobienia strat, a losy tej części meczu rozstrzygnął tie-break. Tego lepiej rozpoczęła wyżej notowana zawodniczka, która na pierwszą zmianę stron schodziła prowadząc 4-2. Jednak kolejne pięć akcji wygrała Maja Chwalińska i to Biało-Czerwona tenisistka zrobiła krok w stronę awansu do finału. Druga partia rozpoczęła się od straty serwisu przez obie tenisistki. Kluczowym jednak okazał się dziewiąty gem. To w nim trzecie przełamanie tego popołudnie na korcie centralnym zanotowała Maja Chwalińska, która po zmianie stron za pierwszą piłką meczową zakończyła pojedynek.

Awans do finału sprawił, że reprezentantka Polski zanotowała kolejny awans w rankingu na żywo. Klasyfikowana obecnie na 114 miejscu w rankingu Bielszczanka po Roland Garros będzie notowana w okolicy 21. pozycji zestawienia najlepszych tenisistek świata.

 


Wyniki

Półfinał:

Maja Chwalinska (Polska, Q) – Diana Shnaider 7:6(4), 6:4

 

Birmingham. Kamil Majchrzak w ćwierćfinale

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Kamil Majchrzak bardzo dobrze radzi sobie podczas turnieju w Birmingham. Nasz reprezentant wygrał tam już drugi mecz.

Korty trawiaste w Anglii służą tenisiście z Piotrkowa Trybunalskiego. W czwartek 30-latek mierzył się na nich z Felixem Gillem i pewnie zwyciężył w dwóch setach. Brytyjczyk, który w challengerze otrzymał „dziką kartę”, zajmuje aktualnie 240. miejsce w rankingu ATP, ale starał się postawić Kamilowi trudne warunki.

W pierwszym secie Majchrzak, który gra na Wyspach z numerem drugim, przełamał podanie rywala dwukrotnie – w pierwszym i ostatnim – dziewiątym – gemie. Fakt, że sam serwował bardzo dobrze, sprawił, że na tablicy pojawił się komfortowy wynik 6:3.

W partii drugiej Kamil także szybko uzyskał przewagę i pilnował serwisu. Polski numer jeden tym razem nie wywalczył drugiego „brejka”, ale jeden wystarczył do wygranej i awansu do kolejnej rundy. W niej przeciwnikiem Majchrzaka będzie Japończyk Sho Shimabukuro, rozstawiony z numerem szóstym.


Wyniki

 

Birmingham (druga runda mężczyzn):

K. Majchrzak (Polska, 2) – F. Gill (Wielka Brytania, WC) 6:3 6:3

Roland Garros. Mirra Andriejewa pierwszą finalistką

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: , foto: Peter Figura

Mirra Andriejewa pewnie pokonała Martę Kostiuk, tracąc w całym meczu zaledwie cztery gemy. 19-latka z Krasnojarska została pierwszą finalistką tegorocznego Rolanda Garrosa.

Pierwszy półfinał paryskiego szlema był jednostronny. Reprezentantka Ukrainy nie miała swojego dnia, natomiast jej rywalka zagrała bardzo solidny mecz. Andriejewa przez cały pojedynek kontrolowała wydarzenia na korcie, przegrywając tylko jednego gema w pierwszym secie oraz trzy gemy w drugiej partii.

Zawodniczka z Rosji lepiej serwowała, była skuteczniejsza i popełniała mniej niewymuszonych błędów. Mecz wygrała w pełni zasłużenie, spędzając na korcie niewiele ponad godzinę.

Mirra Andriejewa wystąpi w sobotę w pierwszym wielkoszlemowym finale w karierze. Jej przeciwniczką będzie Maja Chwalińska lub Diana Sznajder.


Wyniki

Półfinał:

Mirra Andriejewa (8) – Marta Kostiuk (Ukraina, 15) 6:1, 6:3

Prostejow. Zwycięstwa polskich deblistów

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Peter Figura

Filip Pieczonka z Iwanem Liutarewiczem oraz Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski odnieśli zwycięstwa w ćwierćfinałowych meczach turnieju ATP Challenger w Prostejowie. Oznacza to, że zagrają przeciwko sobie w kolejnej rundzie.

Filip Pieczonka po French Open wrócił do gry w duecie z Iwanem Liutarewiczem w turniejach niższej rangi. W Prostejowie rozstawieni są z numerem pierwszym, ale już w 1. rundzie mogli pożegnać się z rozgrywkami. Duet Sergio Martos Gornes/Szymon Walków pokonali dopiero 11:9 w supertiebreaku. Znacznie łatwiejsze zadanie czekało na nich w ćwierćfinale. Z Admirem Kalenderem i Iwanem Sabanowem wygrali w niecałą godzinę. Na początek doszło do serii pięciu przełamań. Potem Pieczonka i Liutarewicz, jak to akurat pasuje w tym kontekście, przełamali się przy własnym podaniu. Nie oddali gema do końca seta wygranego 6:2. W drugiej partii zdobyli przełamanie już na otwarcie. Co ważne, tym razem nie stracili swojego serwisu. Przy 3:1 dołożyli kolejnego breaka i także wygrali 6:2.

Po raz drugi w Prostejowie Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski musieli zmierzyć się z czeskim duetem. Polacy rozstawieni z czwórką pewnie pokonali Zdenka Kolara i Mateja Wocela. Ten ćwierćfinał również trwał mniej niż godzinę. W pierwszej odsłonie polscy tenisiści zaliczyli decydujące przełamanie na 4:2. Mogli już zamknąć seta przy odbiorze, ale nie wykorzystali trzech piłek setowych. Przy własnym podaniu wygrali gema bez straty punktu oraz seta 6:3. W drugiej partii Polacy zdominowali rywalizację od 2:2 i zwyciężyli już wszystkie gemy do końca spotkania.

W finale zagra na pewno jakiś Polak. W półfinale zmierzą się bowiem Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski oraz Filip Pieczonka i Iwan Liutarewicz.


Wyniki

ATP Challenger w Prostejowie – 1/4 finału:

Iwan Liutarewicz/Filip Pieczonka (,/Polska, 1) – Admir Kalender/Iwan Sabanow (Chorwacja/Serbia) 6:2, 6:2
Karol Drzewiecki/Piotr Matuszewski (Polska/Polska, 4) – Zdenek Kolar/Matej Wocel (Czechy/Czechy) 6:3, 6:2

WTA 125. Kawa przegrała z turniejową „dwójką” w Chorwacji

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

Katarzyna Kawa ma za sobą kolejny mecz singlowy. Polka przegrała swoje pierwsze starcie w Chorwacji

Turniej w Makarskiej ma rangę WTA 125 i jest rozgrywany na kortach ceglanych. W jego pierwszej rundzie los nie był łaskawy dla naszej reprezentantki. Jej rywalką była wszak Maya Joint. Australijka zajmuje 52. miejsce w rankingu WTA a w imprezie została rozstawiona z numerem drugim.

W środę aura bardzo przeszkadzała tenisistkom w grze, dlatego niemal całe spotkanie Polki i Australijki przeniesiono na kolejny dzień.

W otwierającym secie najbardziej zacięty był początek. W pierwszych czterech gemach miały miejsce trzy przełamania a Joint prowadziła 3:1. Australijka z czasem jeszcze poprawiła grę i pewnie dotarła do rezultatu 5:3.

Faworytka serwowała, by zamknąć partię, ale Kawa miała inne plany. Polka przełamała rywalkę, obroniła piłki setowe i zmniejszyła dystans do jednego gema. Do remisu potrzebne było wygrane podanie, które udało się zdobyć do 30.

Końcówka seta należała do Mayi, która wywalczyła kolejnego „brejka” i wygrała seta z wynikiem 7:5.

Na początku drugiej partii Joint utrzymała momentum i objęła prowadzenie 3:0. Jednocześnie gemy były wyrównane, więc Kawa mogła myśleć o odrobieniu strat.

Niestety rywalka nie zamierzała zwolnić. Joint zdobyła kolejne przełamanie i zbliżała się do zwycięstwa. Przy wyniku 0:4 Polka miała okazje na zmniejszenie strat i po długim gemie udało jej się „pojawić” na tablicy wyników. Zryw Kawy był jednak krótkotrwały. Polka nie mogła polegać na swoim serwisie i ostatecznie przegrała 1:6.

 

 

 

 

 

 

 


Wyniki

 

Makarska (pierwsza runda kobiet):

M. Joint (Australia, 2) – K. Kawa (Polska) 7:5 6:1

Roland Garros. Gabriele Dabrowski z szansą na dwa tytuły

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Jedna z czołowych specjalistek od gry podwójnej – Kanadyjka Gabriela Dabrowski i jej amerykański partner Evan King awansowali do finału miksta podczas turnieju Rolanda Garrosa.

Pokonali oni Chorwata Nikolę Mekticia i Amerykankę Asię Muhammad 7-5, 6-7(6), 10-5. Dla Dabrowskiej będzie to już czwarty udział w finale miksta w Paryżu, gdzie zdobyła swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy w 2017 roku, grając w parze z Rohanem Bhopaną z Indii. Jak do tej pory jest to jej jedyny tytuł (tak w mikście, jak i deblu) na paryskich kortach, choć w finale Dabrowski grała jeszcze w latach 2018 i 2019 (w obu przypadkach w parze z Mate Paviciem).

Nierozstawieni Dabrowski i King zmierzą się w finale z Sarą Errani i Andreą Vavassorim. Najwyżej rozstawieni Włosi pokonali w drugim półfinale Niemkę Laurę Siegemund i Francuza Edouarda Rogera-Vasselina.

 

Pochodząca z Ottawy Dąbrowski podczas tego turnieju gra również w deblu kobiet w parze z Brazylijką Luisą Stefani. Rozstawione z numerem czwartym tenisistki dotarły do półfinału, a w kolejnym meczu zmierzą się z najwyżej rozstawionym duetem – Czeszką Kateriną Siniakovą i Amerykanką Taylor Townsend.

Dla Dabrowski będzie to piąty wielkoszlemowy finał w deblu, gdzie wygrała dwukrotnie na US Open w 2023 i 2025 roku. W obu przypadkach grała w parze z reprezentantką Nowej Zelandii, Erin Routliffe. Poza tym dwukrotnie wystąpiła w finale debla na Wimbledonie – w 2019 roku w parze z Chinką Xu Yifan i w 2024 – z Erin Routliffe.