Indian Wells. Fręch udanie rozpoczęła kwalifikacje

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/wtatennis.com, foto: AFP

Magdalena Fręch wykonała pierwszy z dwóch kroków w kierunku głównej drabinki BNP Paribas Open w Indian Wells. Polska tenisistka poradziła sobie z Amerykanką Alicią Parks, pokonując ją pewnie 6:2, 6:3.

Fręch była uważana za faworytkę spotkania z Parks. Stawka tego meczu była spora, ponieważ mowa tu o kwalifikacjach do bardzo prestiżowego turnieju rozgrywanego w Indian Wells. Polka świetnie udźwignęła presję i nie dała swojej przeciwniczce większych szans.

Przede wszystkim warto wyróżnić 24-latkę za bardzo solidną grę na przestrzeni całego meczu. Naszej tenisistce nie przydarzyły się praktycznie żadne momenty kryzysowe. Dzięki temu Polka w bardzo dobrym stylu zwyciężyła 6:2, 6:3 i awansowała do drugiej i zarazem ostatniej rundy kwalifikacji do tegorocznego BNP Paribas Open. W starciu o awans do głównej drabinki turnieju jej rywalką będzie Australijka Daria Saville.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji singla:

Magdalena Fręch (Polska, 7) – Alicia Parks (USA) 6:2, 6:3

Puchar Davisa. Tuzin drużyn z awansem

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Znamy już niemal wszystkich uczestników fazy grupowej tegorocznych rozgrywek Pucharu Davisa. Do nagrodzonych dzikimi kartami Serbii oraz Wielkiej Brytanii, a także finalistów zeszłorocznych zmagań, drużyny Chorwacji, po weekendowych meczach dołączyło dwanaście reprezentacji narodowych. W dniach 14-18 września powalczą one o awans do turnieju finałowego.

Pierwszy weekend marca męskie narodowe reprezentacje w tenisie spędziły na rywalizacji w rozgrywkach Pucharu Davisa. W sumie 24 drużyny walczył o dwanaście miejsc w fazie grupowej, którą zaplanowano na połowę września.

Spośród ośmiu drużyn, które w połowie września powalczą o awans do turnieju finałowego na pewno nie będzie obrońców tytułu. Reprezentacja Rosji została wykluczona z rywalizacji ze względu na inwazję tego kraju na Ukrainę. W czterech spotkaniach jakie rozegrano w miniony weekend gospodarze nie dali większych szans przyjezdnym. Wygrywając cztery mecze zapewnili sobie awans. Najszybciej udział we wrześniowej rywalizacji zapewniły sobie: Francja, Stany Zjednoczone, Holandia i Argentyna.

W meczach Finlandia-Belgia i Słowacja-Włochy gospodarze bardzo dobrze zaczęli swe mecze. Zarówno na północy Europy jak i w Bratysławie gospodarze prowadzili 2:1 po trzech spotkaniach. Jednak od tego momentu punktować zaczęli wyłącznie przyjezdni i to drużyny Belgii oraz Włoch. Tym samym tenisiści z Półwyspu Apenińskiego staną przed szansą na powtórzenie ubiegłorocznego wyniku, kiedy odpadli z rywalizacji w meczu 1/4 finału, w którym musieli uznać wyższość Chorwatów, czyli późniejszych finalistów.

Grono drużyn z awansem uzupełnili: Australia, Korea Południowa, Niemcy, Kazachstan, Szwecja. Trzy ostatnie ekipy to również drużyny, które w edycji Pucharu Davisa w 2021 walczyły o awans do półfinału. W weekend tenisiści naszych zachodnich sąsiadów pokonali w Rio de Janeiro drużynę gospodarzy. Decydujący o awansie punkt zdobył Alexander Zverev.

 


Wyniki

Francja – Ekwador 4:0

Arthur Rinderknech – Emilio Gomez 6:2, 7:5

Adrian Mannarino – Roberto Quiroz 6:4, 4:6, 6:1

Pierre-Hugues Herbert/Nicolas Mahut – Gonzalo Escobar/Diego Hidalgo 6:3, 7:5

Benjamin Bonzi – Antonio Cayetano March 6:0, 6:2

Hiszpania – Rumunia 3:1

Roberto Bautista – Gabi Adrian Boitan 6:3, 6:1

Carlos Alcaraz – Marius Copil 6:4, 6:3

Alejandro Davidovich Fokina / Pedro Martinez – Marius Copil / Horia Tecau 6:7(2), 4:6

Roberto Bautista – Marius Copil 6:2, 6:3

Finlandia – Belgia 2:3

Otto Virtanen – David Goffin 5:7, 6:3, 3:6

Emil Ruusuvuori – Zizou Bergs 6:3, 7:5

Harri Heliovaara / Emil Ruusuvuori – Sander Gille / David Goffin 6:3, 2:6, 7:6(5)

Emil Ruusuvuori – David Goffin 4:6, 2:6

Otto Virtanen – Zizou Bergs 4:6, 0:6

USA – Kolumbia 4:0

Sebastian Korda – Nicolas Mejia 6:4, 1:6, 6:4

Taylor Fritz – Alejandro Gonzalez 6:1, 6:0

Rajeev Ram / Jack Sock – Nicolas Barrientos / Juan Sebastian Cabal 6:3, 6:4

Tommy Paul – Nicolas Mejia 7:5, 7:6(4)

Holandia – Kanada 4:0

Botic van de Zandschulp – Alexis Galarneau 7:5, 7:6(9)

Tallon Griekspoor – Steven Diez 6:4, 6:4

Wesley Koolhof / Matwe Middelkoop – Peter Polansky / Brayden Schnur 7:5, 6:3

Robin Haase – Steven Diez 6:1, 6:2

Brazylia – Niemcy 1:3

Thiago Seyboth Wild – Alexander Zverev 4:6, 2:6

Thiago Monteiro – Jan-Lennard Struff 6:3, 1:6, 6:3

Felipe Meligeni Rodrigues Alves / Bruno Soares – Kevin Krawietz / Tim Puetz 6:4, 6:7(4), 4:6

Thiago Monteiro – Alexander Zverev 1:6, 5:7

Słowacja – Włochy 2:3

Norbert Gombos – Jannik Sinner4:6, 6:4, 4:6

Filip Horansky – Lorenzo Sonego 7:6(2), 6:3

Filip Polasek / Igor Zelenay – Simone Bolelli / Jannik Sinner 6:3, 1:6, 7:6(3)

Filip Horansky – Jannik Sinner 5:7, 4:6

Norbert Gombos – Lorenzo Musetti 7:6(3), 2:6, 4:6

Australia – Węgry 3:2

Alex de Minaur – Zsombor Piros 7:5, 6:2

Thanasi Kokkinakis – Marton Fucsovics 6:7(4), 6:1, 3:6

John Peers / Luke Saville – Fabian Marozsan / Mate Valkusz 4:6, 4:6

Alex de Minaur – Marton Fucsovics 7:6(4), 6:4

Thanasi Kokkinakis – Zsombor Piros 6:4, 6:4

Norwegia – Kazachstan 1:3

Casper Ruud – Michaił Kukuszkin 6:1, 6:4

Viktor Durasović – Aleksander Bublik 3:6, 2:6

Simen Sunde Bratholm / Viktor Durasović – Andriej Gołubiew / Ołeksandr Niedowiesow6:7(10), 3:6

Casper Ruud – Aleksander Bublik 4:6, 7:5, 4:6

Szwecja – Japonia 3:2

Dragos Nicolae Madaras – Yosuke Watanuki 4:6, 4:6

Elias Ymer – Taro Daniel 7:5, 6:4

Andre Goransson / Elias Ymer – Ben McLachlan / Yasutaka Uchiyama 2:6, 7:6(7), 7:5

Dragos Nicolae Madaras – Taro Daniel 0:6, 5:7

Elias Ymer – Yosuke Watanuki 6:3, 6:3

Argentyna – Czechy 4:0

Sebastian Baez – Jiri Lehecka 7:6(4), 6:3

Diego Schwartzman – Tomas Machac 2:6, 6:2, 6:3

Maximo Gonzalez / Horacio Zeballos – Jiri Lehecka / Tomas Machac 6:4, 6:4

Federico Coria – Vit Kopriva 6:2, 6:4

Korea Południowa – Austria 3:1

Ji Sung Nam – Dennis Novak 1:6, 4:6

Soon Woo Kwon – Jurij Rodionov 7:5, 6:4

Ji Sung Nam / Min-Kyu Song – Alexander Erler / Lucas Miedler 6:4, 6:3

Soon Woo Kwon – Dennis Novak 7:5, 7:5

Indian Wells. Halep z trenerem na Sunshine Double. Co później?

/ Szymon Adamski , źródło: własne / Tennis World USA, foto: AFP

Simona Halep nie wytrzymała długo bez trenera w swoim boksie. Jeszcze miesiąc temu Rumunka zapowiadała, że chce spróbować swoich sił samodzielnie, bez wsparcia szkoleniowca w trakcie turniejów. Do Indian Wells wybrała się jednak razem z Morganem Bourbonem. Niewykluczone, że to początek dłuższej współpracy. 

Informacje o nowym trenerze rumuńskiej gwiazdy przekazał portal Tennis World USA. Wybór Bourbona może zaskakiwać, wszak nie jest to pierwszoplanowa postać w środowisku trenerskim, lecz trzeba mieć na uwadze, że to szkoleniowiec z akademii Patricka Mouratglou. A więzi Simony Halep z tym miejsce zdają się zacieśniać. Zgodnie z tym co zapowiadała Rumunka, w Dosze i Dubaju pojawiła się bez trenera, jednak towarzyszył jej wówczas sparingpartner, Arnaud Restifo. Również związany z akademią Mouratoglou.

Tym razem Halep skorzysta z pomocy młodszego od siebie o rok Morgana Bourbona. Mimo młodego wieku, francuski trener posiada już pewne doświadczenie w pracy z czołowymi tenisistami. Oprócz prowadzenia zajęć w akademii pomagał też Benoit Paire’owi.

Jednak współpraca z Halep to bez dwóch zdań dużo większe wyzwanie. Poprzedni sezon 30-latce z Konstancy nie wyszedł, ale wciąż jest to zawodniczka celująca w wygrywanie największych turniejów. W rankingu WTA zajmuje aktualnie 26. miejsce.

Halep i Bourbon będą ze sobą współpracować podczas turniejów w Indian Wells i Miami, składających się na tzw. Sunshine Double. Po nich zdecydują, czy są gotowi na nawiązanie dłuższej współpracy.

A co dalej czeka rumuńską tenisistkę? W dniach 15-16 kwietnia w Radomiu dojdzie do starcia reprezentacji Polski i Rumunii w ramach Pucharu Billie Jean King. Halep nie potwierdziła dotąd, że zamierza zagrać w tym meczu, jednak na pewno jest to jedna z opcji w jej kalendarzu startów.

Monterrey. Fernandez obroniła tytuł i piłki meczowe

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: AFP

Leylah Fernandez doskonale czuje się w Meksyku. Kanadyjka potwierdziła to także tym razem, sięgając po drugi tytuł w Monterrey. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo, gdyż finalistka US Open 2021 musiała bronić pięciu piłek meczowych. O krok od triumfu była Camila Osorio.

W pojedynku finałowym w Monterrey było wszystko. Zacięta walka, wysokie prowadzenia, odrabianie strat, dużo emocji, dramaturgia, obrona piłek meczowych i 10-minutowa przerwa przed jednym z meczboli. W starciu o mistrzostwo Abierto GNP Seguros 2022 zmierzyły się dwie tenisistki młodego pokolenia – 19-letnia Leylah Fernandez i 20-letnia Camila Osorio.

Spotkanie lepiej rozpoczęła faworytka, rozstawiona z numerem „2” Kanadyjka. Szybko przełamała rywalkę i wyszła na prowadzenie 3:0. Młodsza z tenisistek kontrolowała przebieg gry i stopniowo przybliżała się do zakończenia partii otwarcia na swoją korzyść. Problemy zaczęły się od stanu 5:2. Wtedy do walki zerwała się Kolumbijka i w dziewiątym gemie pierwszy raz zyskała breaka. Pojedynek stał się bardzo wyrównany, a wymiany bardziej zacięte. W efekcie tenisistki musiały rozegrać tie-break, który był koncertem gry z obu stron. Ostatecznie szalę zwycięstwa w pierwszym secie przechyliła na swoją stronę niżej notowana zawodniczka.

W drugiej odsłonie też nie brakowało emocji. Fernandez ponownie szybko objęła prowadzenie 4:1 i wydawało się, że tym razem nie odda przewagi. Chwila zwątpienia nastąpiła, gdy Osorio wygrała dwa gemy z rzędu. Kanadyjka nie pozwoliła jednak rywalce na więcej i do końca seta utrzymała własne podanie. Po prawie dwóch godzinach gry wyrównała stan meczu, ale największe emocje miały dopiero nadejść.

Osorio dała się przełamać w gemie otwierającym trzecią partię. To nie wytrąciło Kolumbijki z równowagi, a wręcz odwrotnie, zaczęła grać jeszcze lepiej. Wygrała następne cztery gemy i wydawało się, że nic jej już nie zatrzyma. Rola się odwróciły i to Fernandez teraz musiała gonić wynik. Zrobiła to z taką skutecznością, jak jej niedzielna rywalka. Przy stanie 4:5 obroniła pierwszą piłkę meczową. Kolejne szanse dla Osorio na zakończenie pojedynku pojawiły się w dwunastym gemie. Przed jedną z nich tenisistki musiały zrobić 10-minutową przerwę. Powód? Problemy z elektrycznością. Na stadionie nie działało oświetlenie, mikrofon i panel z wynikiem.

Kiedy tenisistki w końcu mogły wrócić do gry, Fernandez obrobiła piątą piłkę meczową i doprowadziła do tie-breaka. W nim wyżej rozstawiona zawodniczka przejęła inicjatywę, a z Osorio uszło nieco powietrze. W efekcie Kanadyjka po ponad trzech godzinach gry, drugi raz triumfowała w Monterrey. Ogólnie był to dla niej trzeci finał w Meksyku. W 2020 roku doszła także do finału w Acapulco.


Wyniki

Finał singla:

Leylah Fernandez (Kanada, 2) – Camila Osorio (Kolumbia, 5) 6:7(5), 6:4, 7:6(3)