Wimbledon. Maja Chwalińska z porażką w pierwszej rundzie

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/WTA, foto: Olga Pietrzak

Maja Chwalińska była blisko wygranej, ale kontuzja sprawiła, że nie była w stanie nawiązać walki z rywalką. W pierwszej rundzie Wimbledonu 2026 Polka przegrała z Mananchayą Sawangkaew 6:2, 5:7, 2:6. 

Dla Mai Chwalińskiej jest to pierwszy turniej od niezapomnianego występu podczas Rolanda Garrosa. Polka po wielkim sukcesie udała się na zasłużoną przerwę i nie brała udziału w turniejach na nawierzchni trawiastej. Dzięki dzikiej karcie Chwalińska nie musiała walczyć w kwalifikacjach. Została również rozstawiona z numerem 20. Wimbledon jest dla niej szczególnym turniejem. To tutaj zadebiutowała w głównej drabince Wielkiego Szlema. Miało to miejsce w 2022 roku.

Mananchaya Sawangkaew to reprezentantka Tajlandii, która dostała się do turnieju głównego poprzez eliminacje. W decydującej rundzie kwalifikacji pokonała doświadczoną Oceane Dodin. Tajka wzięła udział w dwóch turniejach na trawie przed Wimbledonem. W jednym z nich pokonała reprezentantkę Polski Lindę Klimovicovą.

Maja Chwalińska nie mogła sobie wymarzyć lepszego startu. Polka wygrała pięć gemów z rzędu i przełamała podanie rywalki dwa razy. Nie wszystkie gemy były wygrane łatwo. Przeciwniczka próbowała walczyć i wrócić do gry. W piątym gemie miała break pointa powrotnego, ale finalistka Rolanda Garrosa szybko wyszła z opresji. Końcówka partii była nerwowa. Tajka zaczęła prezentować lepszy tenis i powoli przyzwyczajała się do gry Chwalińskiej. Udało jej się przełamać podanie Polki, gdy ona serwowała na wygranie seta. Rozstawiona z numerem 20. nie dała jednak za wygraną. Ósmy gem był najdłuższym i najbardziej zaciętym w tym secie, ale wykorzystała trzecią piłkę setową i objęła prowadzenie w całym spotkaniu. Sawangkaew popełniła wiele niewymuszonych błędów – aż 19. Dla porównania Chwalińska miała ich tylko cztery na swoim koncie.

Drugi set był dużo bardziej wyrównany niż pierwszy. Tajka nie pozwoliła na przegranie pięciu gemów z rzędu, tak jak to miało miejsce w poprzedniej partii. W czwartym gemie Chwalińska miała szansę wyjść na prowadzenie, ale nie udało jej się przełamać podania rywalki. Chwilę później sytuacja odwróciła się o 180 stopni i to Sawangkaew była bliska zdobycia przewagi. Rozstawiona z numerem 20. wyszła z opresji w najlepszym możliwym stylu. Niewykorzystane szanse sprawiły, że Tajka pogubiła się nieco w swojej grze. Chwalińska to wykorzystała i przełamała jej podanie. Siódmy gem był trudny, ale Polka pokazała jak wielką pewność siebie zyskała w ostatnim czasie. Od stanu 0:40 dla rywalki wygrała pięć punktów z rzędu i obroniła trzy break pointy.

Polka była blisko wygranej, ale przy stanie 5:3 nastąpił zwrot akcji. Nie był on optymistyczny dla Chwalińskiej i jej fanów. Po niefortunnym upadku przy piłce meczowej tenisistka była zmuszona do skorzystania z przerwy medycznej. Od tego czasu Sawangkaew wygrała pięć gemów z rzędu i doprowadziła do trzeciego seta. Chwalińska coraz gorzej poruszała się na korcie.

O tym która zawodniczka awansuje do drugiej rundy zadecydował trzeci set. Na początku Polka zdobyła cenną przewagę, ale szybko ją straciła. Tajka wygrała sześć gemów z rzędu. Chwalińska, pomimo problemów fizycznych, walczyła do samego końca, ale nie była w stanie sprawnie poruszać się na korcie. Po dwóch godzinach i 41 minutach gry Sawangkaew awansowała do drugiej rundy.


Wyniki

Pierwsza runda:

Mananchaya Sawangkaew (Tajlandia, Q) – Maja Chwalińska (Polska, 20) – 2:6, 7:5, 6:2

Stefanos Tsitsipas znów kończy współpracę z ojcem-trenerem

/ Łukasz Duraj , źródło: Portal X, Greckie media, foto: East News

Stefanos Tsitsipas wciąż szuka drogi powrotu do światowej czołówki. Grek ponownie – zawodowo – rozstał się ze swoim trenerem i ojcem – Apostolosem. 

Relacja między zawodnikiem z Aten i jego tatą-szkoleniowcem od lat jest napięta. Panowie wielokrotnie kończyli i na nowo zaczynali współpracę. Zgodnie z informacjami greckiej dziennikarki Victorii Georgatou 27-latek jeszcze raz spróbuje pracować nad sobą bez opieki rodzica. W oświadczeniu Stefanosa czytamy:

Z wiekiem utrzymanie dobrych zawodowych relacji z tatą staje się coraz trudniejsze. Wierzę, że obaj potrzebujemy w tej chwili czegoś innego. Czułem to podczas naszej codziennej współpracy. Znaleźliśmy się w punkcie, w którym muszę zrobić twardy restart. Obecność ojca dawała mi poczucie komfortu, ale tenisowo się nie rozwijałem i nie jest to właściwa droga. Kocham go, ale w tej chwili muszę pomyśleć o tym, co dla mnie najlepsze. To ciężki temat, bo spędziliśmy razem wiele lat, ale nie sądzę, byśmy ponownie ze sobą pracowali w przyszłości. Ojciec wciąż ma wiele do zaoferowania jako trener – może pomóc mojemu bratu albo dzieciakom, które dopiero zaczynają. Ja jednak potrzebuję czegoś innego i chcę sam decydować o mojej karierze. Ostatnio nasza współpraca nie wyglądała tak,  jak chciałem i nie sądziłem, że zgrywa się z tym, co obecnie mam w głowie – podsumował Tsitsipas.

Stefanosowi Tsitsipasowi ma pomagać Thomas Perrin z akademii Patricka Mouratoglou.

LOTTO PZT Polish Tour. Feistel i Ważny z finałami przed polską publicznością.

/ PZT , źródło: Informacja prasowa PZT, foto: PZT

Poznaliśmy zwycięzców kolejnych turniejów cyklu LOTTO PZT Polish Tour. Na kortach w Gdańsku triumfowała Ukrainka Anastazja Sobolewa, natomiast w Rzeszowie po tytuł w rywalizacji mężczyzn sięgnął Norweg Herman Hoeyeraal.

W finale turnieju ITF W50 w Gdańsku Sobolewa pokonała Ginę Feistel (LOTTO PZT Team | WKS Grunwald Poznań) 6:4, 6:2. Finał w imprezie tej rangi zagwarantował reprezentantce Polski awans na 336. miejsce w rankingu WTA. W najbliższych miesiącach Feistel broni mało punktów, więc istnieje spora szansa, że niedługo poprawi życiowy ranking, którym na ten moment jest 296. pozycja, jaką zajmowała w grudniu 2024 roku. Poprzedni sezon nie ułożył się po jej myśli przez problemy z nadgarstkiem, z którymi walczyła przez większą część roku.

 

Z kolei w finale ITF M15 w Rzeszowie, Hoeyeraal okazał się lepszy od Alana Ważnego (KS „Czarni” Rzeszów) 4:6, 6:4, 6:2. Po przegranym pierwszym secie, Norweg zdołał odwrócić przebieg meczu, wygrywając dwie kolejne partie i zdobywając mistrzowski tytuł. Dla 19-letniego Polaka, finał osiągnięty w rodzinnym mieście był pierwszym singlowym finałem w zawodowej karierze. Za ten wynik rzeszowianin otrzyma 8 punktów do rankingu ATP, co przełoży się na skok o ponad 100 miejsc.

 

Turnieje w Gdańsku i Rzeszowie są częścią cyklu LOTTO PZT Polish Tour, którego celem jest stworzenie zawodniczkom i zawodnikom możliwości rywalizacji o punkty do światowych rankingów WTA/ATP na terenie naszego kraju. Kolejnym przystankiem tegorocznego touru będzie turniej ITF M15 w Łodzi, który wystartuje już 6 lipca.

 

Partnerem tytularnym LOTTO PZT Polish Tour jest LOTTO, czyli Partner Strategiczny Polskiego Związku Tenisowego. Partnerem Głównym cyklu jest Ministerstwo Sportu i Turystyki, Partnerami – TAURON, Hertz oraz Tretorn, a Partnerem Medialnym – „Tenis Magazyn”.

Partnerami RokitkiPark Open są Rokitki Park, Pomorska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A., Miasto Gdańsk oraz ZIAJA. Partnerem głównym Rzeszów Open jest Miasto Rzeszów, Sponsorem Strategicznym – Pater, Sponsorami Oficjalnymi – Hasborg, Mucha Rogala Adwokaci i Radcowie Prawni, Invest Biuro, Hotel Wellness&SPA Nowy Dwór, Racławówka, Est-Polska oraz Mercedes-Benz Zasada Auto, a Technicznymi – Vendi-Mar, Endorfina, Lion Team, Decathlon, FlyPark, Restauracja Fuente, Porcelana, CUTLINE i ROSiR.

 

Ranking ATP. Zizou Bergs z dużym awansem, Draper także mocno w górę

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W poniedziałek startuje wielkoszlemowy Wimbledon. Zanim zaczną się najważniejsze zawody na trawie warto jednak spojrzeć na aktualny ranking ATP.

W minionym tygodniu panowie grali o punkty w Eastbourne i na Majorce. Była to okazja dla graczy drugiego szeregu a w pierwszej dziesiątce klasyfikacji nie zaszły żadne zmiany. Nieco punktów stracił Taylor Fritz, który nie bronił tytułu w Anglii.

Pod jego nieobecność mistrzem został Zizou Bergs (na zdj.), czyli nowa 37. rakieta świata. Belg pokonał w finale Ugo Humberta, który jest 30. Turniej w ojczyźnie na długo zapamięta też Toby Samuel. Półfinalista Imprezy awansował w klasyfikacji o 19 miejsc i jest 123. Swoją pozycję znacząco (o 29 lokat) poprawił też – obecnie 131. – Jack Draper.

W Hiszpanii najlepszy był zaś reprezentant gospodarzy Alejandro Davidovich Fokina. Upragniony tytuł dał mu awans na 23. lokatę zestawienia. Jego finałowy rywal Ethan Quinn jest zaś 47., co oznacza awans o 16 „oczek” i najwyższą pozycję w karierze.

Najlepsi Polacy tym razem odpoczywali, ale odrobinę zmienili swoje miejsca. Kamil Majchrzak jest 45., zaś Hubert Hurkacz 96. Liderem męskiego tenisa pozostaje Jannik Sinner.

 

 

Wimbledon. Mistrzyni wielkoszlemowa zrezygnowała z występu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Emma Raducanu niemal do ostatniej chwili zwlekała z decyzją dotyczącą występu w tegorocznej edycji Wimbledonu. Ostatecznie mistrzyni US Open 2021 postanowiła zrezygnować ze startu na Londyńskich kortach. Jeszcze nie wiadomo kto zajmie miejsce reprezentantki gospodarzy.

Jedna z gwiazd światowego tenisa ma ostatnio trudny czas. Z powodów zdrowotnych reprezentantka Wielkiej Brytanii nie brała udziału w imprezach głównego cyklu. Co prawda Emma Raducanu pojawiła się w Londynie, aby wziąć udział w trzeciej w sezonie lewie Wielkiego Szlema, ale ostatecznie Brytyjki w tym roku nie zobaczymy w rywalizacji przy Church Road.

– Nie mogę uwierzyć w to, co mówię, ale niestety – musiałam się wycofać z tegorocznego Wimbledonu. Zrobiłam wszystko, co możliwe, by jutro wystartować, ale po ostatnim badaniu wykonanym dziś wieczorem okazało się, że dokuczliwy ból przekształcił się w przeciążeniowe złamanie i zalecono mi, aby się nie forsować za wszelką cenę – poinformowała za pomocą swego konta na instagramie trzydziesta trzecia rakieta świata.

Jeszcze nie wiadomo kto zajmie miejsce w drabince zawodniczki urodzonej w Toronto. Wśród zawodniczek oczekujących na udział w imprezie jako „szczęśliwa przegrana” z eliminacji jest Katarzyna Kawa.

Wimbledon. Dwa polskie mecze we wtorkowym planie gier

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek jako ostatnia z Biało-Czerwonych rozegra swój pojedynek pierwszej rundy tegorocznej edycji Wimbledonu. Najlepsza polska tenisistka o pierwsze zwycięstwo w tegorocznej edycji trzeciej w sezonie lewy Wielkiego Szlema zagra przeciwko Taylor Towsend. Organizatorzy opublikowali już plan gier na wtorek 30 czerwca i już oficjalnie wiemy o której rozpocznie się pojedynek byłej liderki rankingu.

Cztery polskie tenisistki znalazły się w drabince turnieju głównego tegorocznej edycji najstarszej imprezy wielkoszlemowej. Maja Chwalinska, Magdalena Fręch i Magda Linette znalazły się w górnej połówce turniejowej drabinki. Tym samym ich pojedynki zostały rozegrane na londyńskich kortach w poniedziałek 29 czerwca. Tego samego dnia zgodnie z tradycją rywalizację na korcie centralnym zainaugurował broniący tytułu wśród panów Jannik Sinner.

Dobę po premierowym meczu Włocha na główny kort przy Church Road wyjdzie Iga Świątek. Polka broni w tym roku zdobyty przed dwunastoma miesiącami tytuł mistrzowski i to ona rozegra pierwszy mecz na korcie centralnym drugiego dnia rywalizacji. Rywalką turniejowej trójki będzie Taylor Townsend, a panie przystąpią do gry o godzinie 14:30 polskiego czasu. Będzie to pierwsze spotkanie obu tenisistek.

Drugiego dnia rywalizacji zostanie rozegrane także spotkanie pierwszej rundy z udziałem Kamila Majchrzaka. Mecz najwyżej notowanego obecnie Polaka z Alejandro Tabilo zaplanowano na korcie piątym jako pierwsze ze spotkań, a to znaczy, że panowie przystąpią do rywalizacji o godzinie 12:00 polskiego czasu.

Eastbourne. Bergs lepszy w przełożonym finale

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Zizou Bergs zdobył pierwszy tytuł w karierze w turnieju rangi ATP. W finale w Eastbourne wygrał 3:6, 6:1, 6:4 z Ugo Humbertem. Mecz rozpoczął się w sobotę, ale jego większą część rozegrano w niedzielę.

Dwa dni przed rozpoczęciem Wimbledonu zaplanowane były dwa finały turniejów ATP 250 na kortach trawiastych. Jeden z nich odbył się w Eastbourne. Zmierzyli się w nim Zizou Bergs i Ugo Humbert. Belg miał szansę na pierwszy tytuł w karierze. Francuz został jedynym rozstawionym zawodnikiem już na poziomie półfinału. Z tego względu, że połowa rozstawionych w ostatniej chwili wycofała się z turnieju. Ten mecz dla obu tenisistów był podwójną próbą generalną przed Wimbledonem, gdzie trafili na siebie w 1. rundzie. Okazja do rewanżu będzie więc już we wtorek.

Mecz został dość szybko przerwany. Rozegrano trzy gemy, w których Humbert obronił jednego breakpointa. Przy wyniku 2:1 dla Francuza zawodnicy zeszli z kortu z powodu opadów deszczu. Gra została wznowiona dopiero następnego dnia. Po powrocie po bardzo długiej przerwie doszło do dwóch przełamań. Ugo Humbert wykorzystał kolejną szansę na breaka przy prowadzeniu 4:3. Po chwili wygrał więc pierwszą partię 6:3.

Zizou Bergs szybko odbudował się po porażce w pierwszej odsłonie. W pierwszym gemie serwisowym rywala wyszedł na prowadzenie 40:0. Humbert doprowadził do równowagi, ale Belg ostatecznie wywalczył przełamał po świetnym minięciu. W następnym gemie, to niżej notowany tenisista miał problemy. Jednak wrócił ze stanu 14:50 i objął prowadzenie 3:0. Dalsza część partii również przebiegała pod dyktando Bergsa. Belgijski zawodnik zdobył drugiego breaka w gemie, w którym przegrywał już 15:40. Ostatecznie zwyciężył drugiego seta aż 6:1 i walka o tytuł rozstrzygnęła się w trzeciej odsłonie.

W trzecim secie przy 2:2 i podaniu Humberta pojawiły się szanse na przełamanie dla Bergsa. Ten gem jednak zakończył się szczęśliwie dla tenisisty rozstawionego z numerem szóstym. Belg wykorzystał kolejną okazję i zdobył breaka na 4:3. Do triumfu Zizou Bergsowi potrzebne były jeszcze dwa wygrane gemy. Dokonał tego przy własnym serwisie i sięgnął po pierwszy tytuł w karierze.


Wyniki

Turniej ATP 250 w Eastbourne – finał:

Zizou Bergs (Belgia) – Ugo Humbert (Francja, 6) 3:6, 6:1, 6:4

Rzeszów. Wielki mecz Ważnego – zagra w pierwszym finale w karierze!

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Peter Figura

Alan Ważny zagra w niedzielę przed własną publicznością o tytuł w Rzeszowie. Lokalny tenisista stoczył w sobotę dwuipółgodzinny pojedynek, w którym zmagał się z kontuzją. Mimo to Polak triumfował i awansował do pierwszego zawodowego finału w karierze, w którym zmierzy się z Hermanem Hoeyeraalem.

Przed rozpoczęciem gier singlowych odbył się finał pierwszej w historii imprezy tenisowej rozgrywanej w stolicy Podkarpacia. Tytuł trafił w ręce pary Molder/Tamm. Estończycy po zaciętym finale pokonali czeski duet Homola/Hrazdil, triumfując po tie-breaku 5:7, 7:5, 10-8.

Następnie na kort wyszedł Hoeyeraal, którego rywalem był doświadczony Niemiec Stefan Seifert, będący rewelacją turnieju, na który pierwotnie przyjechał w roli trenera. 41-latek miał spore problemy z dobrym wejściem w mecz, szczególnie słabo spisywał się w polu serwisowym. W pierwszym secie Norweg oddał rywalowi zaledwie jednego gema. Po przerwie to 24-latek złapał kryzys, który był spotęgowany przez panujące warunki atmosferyczne. Seifert wyrównał stan rywalizacji, doprowadzając do trzeciej odsłony, która okazała się najbardziej zacięta. Panowie skutecznie utrzymywali podanie, co kazało sądzić, iż o losach meczu zadecyduje tie-break. W dziesiątym gemie Hoeyeraal wykorzystał jednak moment słabości rywala. Tenisista z Norwegii wywalczył break pointy równoznaczne z piłkami meczowymi, po czym wykorzystał pierwszą z nich, zostając pierwszym finalistą turnieju.

„Daniem głównym” w sobotę był natomiast drugi z półfinałów, w którym zmierzyli się Polacy – Kacper Szymkowiak oraz Alan Ważny. Tenisista pochodzący z Rzeszowa miał tego dnia problemy fizyczne, których powodem były mięśnie brzucha. Wpływało to przede wszystkim na serwis Ważnego, który od początku spotkania nie mógł wprowadzać piłki do gry z pełną siłą. Szymkowiak nie mógł jednak wykorzystać niedyspozycji rywala, co sprawiło, że spotkanie obfitowało w wiele przełamań. Na początku meczu panowie wymienili się przełamaniem, po czym w dziesiątym gemie 19-latek ponownie odebrał podanie rywalowi pochodzącemu z Wrocławia – to zagwarantowało mu wyjście na prowadzenie w meczu.

Szymkowiak następnie wyrównał stan rywalizacji, sprawiając, iż oba półfinały rozstrzygnęły się na dystansie trzech setów. Początek decydującej odsłony pojedynku upłynął pod dyktando returnujących – pięć pierwszych gemów zakończyło się przełamaniem. Jako pierwszy dyspozycje przy podaniu zdołał ustabilizować 22-latek, który niedługo później wyszedł na prowadzenie 5:3. Wydawało się, że odwrócenie wyniku jest zadaniem niemożliwym dla zmagającego się z kontuzją Ważnego. Lokalny tenisista zdołał jednak przełamać serwującego po zwycięstwo Szymkowiaka. Niedługo później Ważny poszedł za ciosem, ponownie odbierając podanie coraz bardziej zdesperowanemu rywalowi. W efekcie Rzeszowanin odwrócił losy trzeciego seta z 3:5 na 7:5, wprowadzając miejscową publiczność w ekstazę.

Z racji na panujące w całej Polsce temperatury organizatorzy postanowili rozegrać finał w niedzielę o godzinie 19:00.


Wyniki

Finał debla:

M. Molder, K. Tamm (Estonia, 2) – P. Homola, J. Hrazdil (Czechy) 5:7, 7:5, 10-8

Półfinały singla:

Herman Hoeyeraal (Norwegia, 6) – Stefan Seifert (Niemcy) 6:1, 3:6, 6:4

Alan Ważny (Polska, 8) – Kacper Szymkowiak (Polska, 7) 6:4, 3:6, 7:5

 

ITF Gdańsk. Deblowy tytuł Falkowskiej, Feistel w finale singla

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Polski Związek Tenisowy

Turniej ITF W50 w Gdańsku dobiega końca. W sobotę po tytuł w deblu w duecie z Hiszpanką Georginą Garcią-Perez sięgnęła Weronika Falkowska. W grze pojedynczej w półfinale Gina Feistel wygrała z Weroniką Ewald i w niedzielę zagra o końcowe zwycięstwo.

Sukces Falkowskiej

Weronika Falkowska walczyła o kolejne trofeum w grze podwójnej. Ten jednak ma duże znaczenie dla Polki, gdyż zdobyty we własnej ojczyzny, a także wysokiej rangi – W50. W finale Falkowska razem z Georginą Garcią-Perez zagrały z Zibek Kulambajewą i Amarissą Kiarą Toth. Kazachsko-węgierski duet zdobył przełamanie na 3:1 w pierwszym secie. W otwierającej partii nie było więcej breaków, więc Kulambajewa i Toth wygrały 6:3.

Kazaszka i Węgierka również zdobyły przełamanie w drugiej partii. Jednak Falkowska i Garcia-Perez od wyniku 2:4 wróciły do gry. Miały nawet piłkę setową przy 5:4. W kolejnym gemie to Polka i Hiszpanka były w tarapatach, gdyż przegrywały już 0:40, ale uratowały gema. W następnym wygrały decydujący punkt i tym samym całą partię. Emocji nie brakowało też w supertiebreaku. Mimo prowadzenia 8:3 i 9:5, Weronika Falkowska i Georgina Garcia-Perez musiały grać na przewagi. Skutecznie odpowiedziały na pościg rywalek i zwyciężyły 11:9.

Feistel lepsza w polskim półfinale

Dwie Polki walczyły bezpośrednio o awans do finału. Gina Feistel oraz Weronika Ewald otrzymały dzikie karty i dotarły do decydującej fazy rozgrywek. Jednostronny pierwszy set – 6:1 – padł łupem Giny Feistel. Druga odsłona wyglądała już inaczej. Weronika Ewald wyszła na prowadzenie 4:1. Przy 5:3 serwowała na wygranie partii, ale nie wykorzystała tej sytuacji. Dodatkowo, Ewald miała szanse na wygranie seta przy returnie. Jednak Feistel obroniła aż 5 piłek setowych. Zdołała odwrócić losy tego seta i zwyciężyła w tiebreaku 7:1. W niedzielnym finale Gina Feistel zmierzy się z Anastazją Soboliewą. Ukrainka w półfinale wygrała pewnie 6:1, 6:0 z Miną Hodzic.


Wyniki

ITF W50 w Gdańsku – finał gry podwójnej:

Weronika Falkowska/Georgina Garcia-Perez (Polska/Hiszpania) – Zibek Kulambajewa/Amarissa Kiara Toth (Kazachstan/Węgry) 3:6, 7:5, 11:9

ITF W50 w Gdańsku – 1/2 finału:

Gina Feistel (Polska, WC) – Weronika Ewald (Polska, WC) 6:1, 7:6 (1)

Eastbourne. Hat-trick Madison Keys

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Madison Keys pokonała Tatjanę Marię w finale turnieju WTA 250 w Eastbourne. Dla Amerykanki to jedenasty tytuł mistrzowski na światowych w tym trzeci zdobyty na kortach Devonshire Park Lawn Tennis Clubu.

W 2014 roku tenisistka z Rock Island po pierwszy pierwszy wystąpiła w finale imprezy głównego cyklu i pokonując Angelique Kerber, od razu zdobyła premierowy tytuł. Dziewięć lat od tamtego zwycięstwa Madison Keys ponownie nie miała sobie równych w Eastbourne. W tym roku reprezentantka USA trzeci raz wystąpiła w meczu finałowym Eastbourne International i kolejny raz nie dała szans finałowej rywalce, którą była Tatjana Maria.

Amerykanka w pierwszej odsłonie dwukrotnie odebrała serwis reprezentantce Niemiec, samemu raz dając się przełamać. W drugiej partii kluczowym okazał się siódmy gem, którego przy podaniu Tatjany Marii wygrała Madison Keys. To sprawiło, że reprezentantka Stanów Zjednoczonych mogła świętować jedenasty w karierze tytuł mistrzowski, w tym trzeci zdobyty na kortach w Eastbourne.

W przeszłości trzema triumfami na angielskiej trawie mogły się pochwalić jedynie Chris Evert i Martina Navratilova.


Wyniki

Finał:

Madison Keys (USA, 2) – Tatjana Maria (Niemcy) 7:5, 6:4