Wimbledon. Udane otwarcie Naomi Osaki, to nie był dzień reprezentantek gopodarzy

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Niemal w komplecie w drugiej rundzie rywalizacji singlowej Wimbledonu 2026 zameldowały się tenisistki rozstawione w górnej połówce turniejowej drabinki. Jedynymi, które obok Mai Chwalińskiej już po meczu otwarcia pożegnały się z kortami w stolicy Anglii, są Leylah Fernandez i Anastazja Potapova.

Madison Keys oraz Karolina Muchova przyjechały do Londynu w bardzo dobrych nastrojach. Reprezentantka USA w finale w Eastbourne pokonała Tatjanę Marię, a tenisistka naszych południowych sąsiadów w Bad Homburg sięgnęła po tytuł mistrzowski, gdy na początku drugiej partii postanowiła zejść z kortu Naomi Osaka.

Trzykrotna mistrzyni Eastbourne Open na swój pierwszy tegoroczny występ na Wimbledonie jeszcze czeka, ale zwycięstwa mają już za sobą zarówno reprezentantka Niemiec jak i tenisistka z Kraju Kwitnącej Wiśni. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego, która zaskoczyła kibiców strojem, w jakim wyszła na kort, pokonała w dwóch setach Elsę Jacquemot. Tenisistka z Kraju Kwitnącej Wiśni w pojedynku o wyrównanie swego najlepszego Londyńskiego wyniku zagra z Anastazją Gasanovą. Debiutująca w drabince turnieju głównego tenisistka z Saratowa pokonała w meczu pierwszej rundy Emilianę Arango.

 

Z kolei Tatjana Maria, która w 2022 dotarła na Wimbledonie do 1/2 finału, uzyskując najlepszy rezultat wielkoszlemowy, w meczu pierwszej rundy tegorocznej edycji okazała się lepsza od Julii Putincewej. Kolejną rywalką tenisistki polskiego pochodzenia będzie Iva Jović. Reprezentantka USA w swym drugim występie w seniorskim Wimbledonie, odniosła pierwsze zwycięstwo, a wyższość Amerykanki musiała uznać Jaqueline Cristian.

Karolina Muchova w tym roku przerwała serię czterech porażek z rzędu w pierwszej rundzie Wimbledonu. Tenisistka z Ołomuńca zwyciężyła z Anastazją Zacharovą i o trzecią rundę zagra przeciwko Shuai Zhang. Chinka, która w porównaniu do Czeszki trzy ostatniej edycje Wimbledonu kończyła na pierwszej rundzie, w tegorocznym meczu otwarcia okazała się lepsza od Bianci Andreescu.

Najmniej czasu pierwszego dnia rywalizacji na korcie spędziły McCartney Kessler i Oleksandra Olinikova. Amerykanka potrzebowała jedynie 40 minut, aby przez straty gema odprawić reprezentantkę Ukrainy. Kolejną rywalką zawodniczki zza Oceanu będzie Aryna Sabalenka. Liderka rankingu musiała się naczekać na swój występ na korcie centralnym, a wszystko za sprawą pięciosetowego pojedynku Jannika Sinnera. Jednak, gdy już turniejowa „jedynka” weszła do gry, to po 65 minutach już mogła się udać do szatni, oddając Teodorze Kostović jedynie pięć gemów.

Żadna z tenisistek rozstawionych, które zameldowały się w drugiej rundzie, nie potrzebowała trzeciego seta by rozstrzygnąć spotkanie. Najbliżej przegrania seta (obok Ivy Jović w meczu z Magdaleną Fręch była Anna Kalinska, która w trzynastym gemie pierwszej odsłony rozstrzygnęła jej losy na swą korzyść.

Pierwszy dzień tegorocznych zmagań nie był udany dla reprezentantek gospodarzy. Po tym jak w wieczór poprzedzający start turnieju decyzję o rezygnacji z występu opublikowała Emma Raducanu, kolejnego dnia swe mecze przegrały – Mika Stojsavljevic, Hanna Klugman oraz Alicia Dudeney.


Wyniki

Pierwsza runda:

Aryna Sabalenka (1) – Teodora Kostović (Serbia) 6:2, 6:3

Jessica Pegula (USA, 4) – Daria Vidmanova (Czechy) 7:5, 6:3

Coco Gauff (USA, 7) – Tamara Korpatsch (Niemcy) 6:2, 6:1

Karolina Muchova (Czechy, 10) – Anastazja Zacharova 6:3, 6:2

Belinda Bencic (Szwajcaria, 11) – Mika Stojsavljevic (Wielka Brytania) 6:2, 6:1

Naomi Osaka (Japonia, 14) – Elsa Jacquemot (Francja) 6:1, 7:5

Iva Jović (USA, 16) – Jaqueline Cristian (Rumunia) 7:6(1), 6:0

Janice Tjen (Indonezja) – Leylah Fernandez (Kanada, 22)

Jessica Bouzas Maneiro (ESP) – Anastasia Potapova (AUT) [27] 6:2, 6:3

Antonija Ruzić (Chorwacja) – Daria Semenistaja (Łotwa)  6:3, 3:6, 6:3

Katerina Siniakova (CZE) [32] – Qinwen Zheng (CHN) 6:4, 6:4

Barbora Krejcikova (Czechy) – Hannah Klugmann (Wielka Brytania) 6:1, 6:4

Alycia Parks (USA) – Alicia Dudeney (Wielka Brytania) 6:3, 6:3

Solana Sierra (Argentyna) – Anna Bondar (Węgry) 6:3, 5:7, 7:5

McCartney Kessler (USA) – Oleksandra Oliynykova (UKR) 6:0, 6:0

Dayana Yastremska (UKR) – Aoi Ito (JPN) 7:6(1), 4:6, 7:5

Shuai Zhang (Chiny) – Bianca Andreescu (Kanada) 7:6(3), 7:6(6)

Anastasia Gasanova – Emiliana Arango (COL) 6:3, 6:1

Peyton Stearns (USA) – Nikola Bartunkova (CZE) 6:4, 3:6, 7:5

Lanlana Tararudee (THA) – Lilli Tagger (AUT) 7:6(3), 5:7, 6:4

Claire Liu (USA) v Hanne Vandewinkel (BEL) 4:6, 6:3, 6:4

Sara Sorribes Tormo (ESP) – Victoria Jimenez Kasintseva (Andora) 6:2, 6:3

Xinyu Wang (CHN) – Elisabetta Cocciaretto (Włochy) 6:3, 2:6, 6:2

Tatjana Maria (GER) – Yulia Putintseva (Kazachstan) 6:4, 6:4

WTA 125 T-Mobile Warsaw Open tenisowym wydarzeniem roku. Bilety wkrótce w sprzedaży

/ PZT , źródło: Informacja prasowa PZT, foto: PZT

2-8 sierpnia odbędzie się WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open, czyli największy turniej tenisowy w naszym kraju. Kibiców czekają atrakcje na korcie i poza nim, a udział w imprezie wezmą czołowe polskie tenisistki.

Tegoroczna edycja wydarzenia, które ponownie odbędzie się na kortach Legia Tenis & Golf przy ul. Myśliwieckiej w Warszawie, będzie czwartą organizowaną przez Polski Związek Tenisowy (PZT) i zarazem największą z dotychczasowych. Kibice zobaczą zawodniczki znane z cyklu WTA, a rywalizację sportową wzbogaci działająca przez cały turniej Strefy Kibica oraz zaplanowany na 7-8 sierpnia Narodowy Dzień Tenisa z aktywnościami i atrakcjami dla całych rodzin – dzieci, młodzieży, rodziców oraz seniorów. Wstęp do Strefa Kibica i na Narodowy Dzień Tenisa będzie bezpłatny.

WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open to coś więcej niż turniej – podkreśla prezes Polskiego Związku Tenisowego (PZT) Dariusz Łukaszewski. – Dzięki wsparciu Miasta Stołecznego Warszawy, T-Mobile Polska oraz partnerów wydarzenia, czyli m.in. LOTTO, PGE i Aktywnej Warszawy, organizujemy imprezę, która będzie świętem sportu. Sukcesy Igi Świątek, Mai Chwalińskiej, Kamila Majchrzaka czy Katarzyny Kawy przyciągają do naszej dyscypliny kolejnych kibiców. Chcemy wykorzystać rosnącą popularność tenisa i zaprosić fanów, by zobaczyli zawodowy turniej z bliska oraz aktywnie spędzić czas z całymi rodzinami. Wierzę, że także dzięki takim wydarzeniom zostaną z tenisem na stałe.

Wstępną listę startową poznamy trzy tygodnie przed turniejem, ale wiadomo, że na twardych kortach przy Myśliwieckiej pojawią się zawodniczki światowej czołówki. Rok temu w Warszawie rywalizowały chociażby dwunastokrotna mistrzyni wielkoszlemowa Katerina Siniakova, uczestniczka trzeciej rundy tegorocznego Australian Open Zeynep Sonmez, znana z rywalizacji na międzynarodowych arenach Anna Bondar oraz Diane Parry, która niedawno walczyła z Chwalińską o awans do ćwierćfinału Roland Garros.

Warszawski turniej jest miejscem dla zawodniczek walczących o miejsce w czołowej setce rankingu WTA, a jednocześnie kuźnią przyszłych gwiazd kobiecego tenisa. To właśnie przy Myśliwieckiej występują tenisistki, które wkrótce mogą stać się ważnymi postaciami światowego touru. Dwa lata temu w imprezie zagrały Alysia Parks, Maya Joint i Alexandra Eala, a w 2023 roku – Eva Lys oraz Dejana Jastremska. Ta ostatnia triumfowała w pierwszej edycji turnieju WTA 125 organizowanej przez PZT. Dwie kolejne odsłony wygrały Parks i Siniakova. W grze podwójnej zwyciężały kolejno Katarzyna Kawa i Elixane Lechemia, Weronika Falkowska i Martyna Kubka oraz Falkowska i Dominika Salkova.

WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open to także szansa dla Polek. Trzy lata temu do półfinału singla awansowała Maja Chwalińska, która otrzymała wówczas od PZT dziką kartę do turnieju głównego. Zawodniczka LOTTO PZT Team powtórzyła ten wynik rok później. Z kolei w 2023 roku do ćwierćfinału dotarła Martyna Kubka. Nazwiska pierwszych polskich zawodniczek, które wystąpią w tegorocznej edycji, ogłosimy niebawem.

Z wielką dumą i radością będzie nam miło ponownie gościć w Warszawie światowy tenis na najwyższym poziomie. Turniej WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open na stałe wpisał się już w kalendarz najważniejszych wydarzeń sportowych w stolicy – mówi zastępczyni Prezydenta m.st. Warszawy Renata Kaznowska. – W pierwszych dniach sierpnia korty Legia Tenis & Golf staną się areną niezwykłych, sportowych emocji. Warszawa kocha sport, a sukcesy naszych reprezentantek na arenie międzynarodowej rozbudziły w Polakach ogromną pasję do tenisa. Jako miasto konsekwentnie wspieramy rozwój tej dyscypliny – zarówno na poziomie profesjonalnym, jak i amatorskim. Turniej to nie tylko święto dla fanów sportu, ale też doskonała okazja do promocji aktywnego stylu życia wśród warszawianek i warszawiaków. Wszystkim zawodniczkom życzę udanych występów oraz niezapomnianych chwil na warszawskich kortach. Naszych kibiców gorąco zachęcam do głośnego i serdecznego wspierania tenisistek.

Tegoroczna edycja turnieju WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open to połączenie światowego tenisa i ważnego społecznego przesłania. Dzięki zaangażowaniu T-Mobile Polska jako sponsora tytularnego oraz włączeniu się Polskiego Związku Tenisowego w kampanię #HejtOutLoveIn możemy wspólnie promować wartości, które są bliskie sportowi: szacunek, fair play i pozytywne relacje. Wierzymy, że to przesłanie będzie wybrzmiewać równie mocno jak emocje na korcie – mówi dyrektor Departamentu Komunikacji Korporacyjnej i ESG T-Mobile Polska Małgorzata Rybak-Dowżyk.

Wstęp na trybuny WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open w dniach 2-6 sierpnia będzie bezpłatny. Bilety na 7 i 8 sierpnia, czyli dni rywalizacji półfinałowej oraz finałowej, można nabyć za pośrednictwem platformy eBilet. Dostępne będą zarówno wejściówki na jeden dzień, jak i karnety dwudniowe. Początek sprzedaży w środę o 12.00.

Partnerami Tytularnymi turnieju są Miasto Stołeczne Warszawa i T-Mobile Polska. Partnerami Głównymi są LOTTO, PGE Polska Grupa Energetyczna oraz Aktywna Warszawa.

Wimbledon. Czy Kamil Majchrzak zrewanżuje się Alejandro Tabilo?

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

We wtorek nasz drugi reprezentant na Wimbledonie – Kamil Majchrzak – rozpocznie swoją siódmą już batalię na londyńskich kortach. Tym razem zmierzy się z bardzo dobrze znanym przeciwnikiem – reprezentującym Chile i najwyżej sklasyfikowanym obecnie (#33 ATP) zawodnikiem tego kraju, Alejandro Tabilo. To właśnie Tabilo byyl przeciwnikiem Majchrzaka również w meczu pierwszej rundy na tegorocznym turnieju Rolanda Garrosa. Wówczas zwyciężył Chilijczyk 6:1, 6:3, 6:4. 

Tabilo to ciekawy zawodnik, który od 2024 roku na stałe występuje w pierwszej setce rankingu ATP (najwyżej na miejscu 19. w 2024 r.), a na swoim koncie ma między innymi dwa zwycięstwa z Nowakiem Dżokoviciem (oba odniesione w turniejach rangi ATP 1000). W 2024 roku w Rzymie Tabilo zwyciężył 6:2, 6:3, a w 2025 w Monte Carlo wygrał 6:3, 6:4.

Mimo iż Alejandro gra zawodowo w tenisa od 2015 roku, to właśnie 2024 był jak do tej pory najlepszym, a zarazem przełomowym rokiem w jego karierze. Po zwycięstwie nad Dżokoviciem Tabilo dotarł do półfinału w Rzymie i zameldował się w tej fazie turnieju jako pierwszy tenisista z Chile od czasu, kiedy dokonał tego Fernando Gonzalez w 2009. W tym samym roku Tabilo zwyciężył w Mallorca Chamionships rozgrywanym na trawie i w ten sposób stał się pierwszym Chilijczykiem, który wygrał turniej ATP na tej nawierzchni. W drugiej części sezonu, podczas National Bank Open rozgrywanego w Toronto w Kanadzie, Tabilo pokonał Francesca Tiafoe i Lorenzo Sonego, docierając do 1/16 finału.

W swojej karierze Chilijczyk wygrał w trzech turniejach w singlu i jednym w deblu.

Ciekawe jest również to, iż Tabilo urodził się właśnie w Toronto (tam poznali sie jego rodzice), a w swojej karierze juniorskiej reprezentował właśnie Kanadę, aby później przenieść sie do USA. Tam Tabilo trenował w IMG Academy, a w swojej juniorskiej karierze ma na koncie m.in deblowe zwycięstwo (U16) podczas Orange Bowl na Florydzie.

Wtorkowy mecz będzie z całą pewnością ciekawy i mamy nadzieje, iż nasz reprezentant będzie miał nieco więcej szczęścia w Londynie, aniżeli w maju na paryskich kortach.

Hubert Hurkacz: Cieszę się bardzo z mojego pierwszego zwycięstwa na Wimbledonie od dłuższego czasu

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: HH Team, foto: Olga Pietrzak

Po zwycięskim meczu z Casperem Ruudem Hubert Hurkacz nie krył radości. Polak podziękował też kibicom za wsparcie.

Hubert Hurkacz w świetnym stylu awansował do drugiej rundy Wimbledonu. Wrocławianin w trzech setach ograł rozstawionego z numerem jedenastym Norwega. Tak to zwycięstwo skomentował nasz reprezentant:

Cieszę się bardzo z mojego pierwszego zwycięstwa na Wimbledonie od dłuższego czasu i że znowu miałem okazję zagrać w tym wyjątkowym miejscu. Otrzymałem też niesamowite wsparcie od kibiców, co było naprawdę świetne. Casper jest bardzo niebezpiecznym zawodnikiem na każdej nawierzchni. Oczywiście trawa to nie jest jego ulubiona nawierzchnia, gdzie się czuje najlepiej, natomiast jest on zawodnikiem z czołówki przez wiele lat i nie gra się z nim łatwo, więc tym bardziej to zwycięstwo cieszy.

W drugiej rundzie rywalem Hurkacza będzie Sebastian Ofner z Austrii.

Wimbledon. Magda Linette nie dała rady mistrzyni wielkoszlemowej

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wimbledon.com, foto: Eastnews

Magda Linette przegrała z Mirrą Andriejewą w meczu pierwszej rundy rywalizacji singlowej trzeciej w sezonie lewy Wielkiego Szlema. 

Podczas tegorocznej edycji Australian Open tenisistka ze stolicy Wielkopolski awansowała do trzeciej rundy, kończąc tym samym serię ośmiu imprez wielkoszlemowych podczas, których występ kończyła już po meczu otwarcia. Również w Paryżu Magda Linette dotarła do 1/16 finału, co jest wyrównaniem jej najlepszego wyniku na kortach w stolicy Francji.

W Londynie tenisistka ze stolicy Wielkopolski nie powtórzy „życiówek” z lat 2019 i 2021, gdy również rywalizowała o drugi tydzień wielkoszlemowej rywalizacji. Jednak można śmiało przyznać, że w tym roku losowanie nad Tamizą nie było łaskawe dla Magdy Linette. Rywalką Polki w meczu pierwszej rundy była Mirra Andriejewa, która przed kilkoma tygodniami w stolicy Francji świętowała pierwszy wielkoszlemowy triumf.

Obie odsłony spotkania Poznanianki z tenisistką z Krasnojarska miały podobny przebieg wyżej notowana tenisistka dwukrotnie wychodziła na prowadzenie z przewagą serwisu. Za pierwszym razem Magda Linette odrabiała straty, ale kolejna strata serwisu, okazywała się rozstrzygająca. W ten sposób Mirra Andriejewa, która przed rokiem dotarła do 1/4 finału Wimbledonu, zrobiła pierwszy krok w stronę wyrównania wyniku sprzed dwunastu miesięcy.

Kolejną rywalką podopiecznej Conchity Martinez będzie Barbora Krejcikova. Z kolei Magda Linette jeszcze nie opuszcza kortów Wimbledonu. Poznanianka rywalizować będzie jeszcze w grze podwójnej. Razem z Ivą Jović Polka w meczu pierwszej rundy zmierzy się z Magali Kempen oraz Anną Panovą.


Wyniki

Pierwsza runda:

Mirra Andriejewa (5) – Magda Linette (Polska) 7:5, 6:4

Wimbledon. Kolejny rok krótkiej przygody Magdaleny Fręch

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch przegrała z Anną Kalinską w meczu pierwszej rundy rywalizacji singlowej na kortach Wimbledonu. Jednak Łodzianka jeszcze nie opuszcza Londynu, gdzie będzie rywalizować w grze podwójnej.

Trzecia obecnie rakieta naszego kraju od 2022 roku nieprzerwanie rywalizuje w turnieju głównym na kortach przy Church Road w Londynie. Jednak niestety tylko w pierwszym występie Magdalena Fręch zdołała wygrać chociaż jedno spotkanie. Przed czterema laty Łodzianka dotarła do 1/16 finału. W tym roku ponownie Polka zakończyła występ już po meczu otwarcia, w którym lepszą od naszej zawodniczki okazała się Anna Kalinska.

W pierwszej odsłonie Magdalena Fręch dwukrotnie wychodziła na prowadzenie. W dziesiątym gemie nasza zawodniczka była nawet dwie piłki od seta. Jednak grająca ofensywnie zawodniczka rozstawiona w imprezie z numerem „21” wyszła z opresji, doprowadzając do tie-breaka. W trzynastym gemie Kalinska pierwszej dwupunktowej przewagi jeszcze nie wykorzystała, ale już drugie prowadzenie okazało się tym decydującym. W drugiej partii kluczowym okazał się gem otwarcia, którego przy podaniu Polki wygrała rywalka. W dalszej części tej partii Kalinska pilnowała swego podania, nie dając Magdalenie Fręch nawet szansy na powrót do stanu równowagi. Ostatecznie tenisistka ze wschodu zakończyła pojedynek po 109 minutach gry za drugą piłką meczową.

Magdalena Fręch jednak jeszcze nie opuszcza Londynu, gdzie pozostała jej rywalizacja w grze podwójnej.


Wyniki

Pierwsza runda:

Anna Kalinska (21) – Magdalena Fręch (Polska) 7:6(5), 6:4

Kamil Majchrzak w Wimbledonie i US Open ze wsparciem KGHM

/ KGHM , źródło: , foto: KGHM

KGHM Polska Miedź rozpoczyna współpracę z Kamilem Majchrzakiem, jednym z czołowych polskich tenisistów. Polska firma, działająca na trzech kontynentach i należąca do globalnych liderów produkcji miedzi i srebra, będzie wspierała zawodnika podczas jego startów w Wimbledonie oraz US Open, należących do najbardziej prestiżowych imprez sportowych świata.

Kamil Majchrzak, który w czerwcu 2026 roku triumfował w turnieju ATP 250 w ’s-Hertogenbosch, przystąpi do zmagań na londyńskiej trawie jako 47. zawodnik rankingu ATP oraz ambasador marki KGHM na arenie międzynarodowej. Obecność Polskiej Miedzi na stroju meczowym zawodnika dodatkowo wzmacnia widoczność marki w globalnej przestrzeni sportowej.

KGHM od lat konsekwentnie wspiera sport, wybierając projekty, które wzmacniają rozpoznawalność marki. Tenis jest dla nas interesującą dyscypliną, ponieważ przyciąga uwagę kibiców na całym świecie i tworzy atrakcyjną przestrzeń do budowania obecności KGHM jako mecenasa sportu. Staramy się angażować w projekty, które mają niepodważalny potencjał promocyjny, są wiarygodne sportowo i realnie wzmacniają markę KGHM w Polsce oraz za granicą. Współpraca z Kamilem Majchrzakiem jest dobrym przykładem takiego podejścia – mówi Prezes Zarządu KGHM Remigiusz Paszkiewicz.

Współpraca KGHM z Kamilem Majchrzakiem wpisuje się w szerszą strategię budowania międzynarodowej ekspozycji marki poprzez sport. Wimbledon i US Open, jedne z najbardziej prestiżowych i rozpoznawalnych wydarzeń sportowych na świecie, stanowią wyjątkową platformę dotarcia do globalnej społeczności.

Wimbledon to wyjątkowy turniej i spełnienie marzeń każdego tenisisty. Czuję, że jestem gotowy rywalizować z najlepszymi i powalczyć o dobry wynik. Pozyskanie tak silnego i wiarygodnego sponsora to dla mnie potwierdzenie, że moja dotychczasowa praca przynosi efekty – powiedział Kamil Majchrzak.

Polski tenisista zaznacza również, że stabilne wsparcie partnerskie pozwala mu w pełni koncentrować się na przygotowaniach do najważniejszych startów sezonu, co ma kluczowe znaczenie w rywalizacji na najwyższym światowym poziomie. Kamil Majchrzak to jeden z najbardziej utytułowanych polskich tenisistów swojego pokolenia. W swojej karierze juniora zdobył m.in. złoty medal Letnich Igrzysk Olimpijskich Młodzieży (2014) oraz wygrał US Open w grze podwójnej chłopców (2013). Jest także wielokrotnym medalistą mistrzostw Polski oraz brązowym medalistą mistrzostw Europy juniorów. Znany z profesjonalizmu, kultury osobistej i konsekwentnego podejścia do sportu, Kamil Majchrzak coraz częściej postrzegany jest również jako zawodnik, który może pełnić rolę wzoru dla młodszych pokoleń. Jego postawa na korcie i poza nim może stanowić inspirację dla dzieci i młodzieży, rozpoczynających przygodę z tenisem.

Współpraca z Kamilem Majchrzakiem wpisuje się w długofalową strategię KGHM, która od lat angażuje się w rozwój aktywności fizycznej – zarówno profesjonalnej, jak i młodzieżowej oraz lokalnej. Spółka wspiera kluby, wydarzenia oraz inicjatywy promujące ruch, traktując sport jako ważny element budowania wspólnoty, pozytywnej energii i dumy z polskich osiągnięć.

Więcej informacji o starcie Kamila Majchrzaka można znaleźć na stronie: https://www.wimbledon.com/en_GB/players/overview/atpmq75

Felieton wimbledoński. Szkoda sałatki

/ Artur St. Rolak , źródło: Korespondencja z Londynu , foto: Andrzej Szkocki

Artur St. Rolak, Londyn SW19

 

W jednej z pierwszych scen „Kariery Nikodema Dyzmy” Mariusz Dmochowski potrącił podczas rautu Romana Wilhelmiego, który upuścił talerzyk z sałatką. Dziś poczułem się trochę jak bohater tego znakomitego filmu. Sałatką, której mi szkoda, jest tekst wyrzucony do kosza. Maja Chwalińska nie musi mnie przepraszać, jak Dmochowski Wilhelmiego, przecież nie zrobiła mi tego celowo.

Trybuny to nie plaża. Upał w Londynie wprawdzie zelżał, ale trudno usiedzieć w jednym miejscu. Mecz wicemistrzyni Roland Garros oglądałem więc w klimatyzowanym zaciszu biura prasowego i było mi z tym naprawdę dobrze. Było tym lepiej, że początek pojedynku Mai Chwalińskiej z Mananchayą Sawangkaew obiecywał iście hollywoodzki ciąg dalszy paryskiej bajki. Tekst sam się pisał łatwo i przyjemnie i powoli zbliżał się do puenty, dopóki Polka nie skręciła kostki podczas raczej niegroźnie wyglądającego upadku. Prowadziła wtedy 6:2, 5:2…

Ciasna salka numer 2 z trudem pomieściła kilkanaścioro chętnych do wysłuchania, co ma do powiedzenia tenisistka, która w niecałą godzinę zjechała z nieba do piekła. Chwalińska odpowiadała tak cichutko, że nawet w środkowych rzędach ledwo było ją słychać. Niektóre pytania, a więc także odpowiedzi, można było przewidzieć. No jasne, że jest rozczarowana, zawiedziona, smutna i przybita, bo to przecież Wimbledon i nikt nie chce tu przegrywać pierwszej rundzie, na dodatek w takich okolicznościach. Nie, jeśli chodzi o łzy, to nie płakała.

Maja nie szukała tanich i prostych usprawiedliwień. Nie chowała się za pechem, choć poślizg i upadek w trakcie wymiany na pewno nie jest zdarzeniem szczęśliwym. Rozsądnie zauważyła, że w ostatnich trzech tygodniach jej życie zmieniło się tak bardzo i tak szybko, że nie miała już czasu na właściwe przygotowanie do najważniejszego w sezonie turnieju na trawie. Przyczyną kłopotów fizycznych wcale nie był skręcony staw skokowy, bo początek trzeciej partii pokazał, że Chwalińska może dobiec do każdej piłki. Wrogiem okazały się skurcze mięśni – nagłe i mocne, a wywołane chyba stresem.

Internet bywa okrutny i niechętnie wybacza. Cała sztuka, aby nauczyć się, że to nie jest głos większości. Że każda porażka jest wpisana w istotę sportu, że po serii przemiłych niespodzianek może przyjść przykra, a opinią frustratów, którym marzyła się łatwa forsa od bukmacherów, naprawdę nie warto się przejmować. Maja pokiwała głową. Stara się tak robić, ale jest przecież tylko człowiekiem i nie od wszystkiego potrafi się odciąć.

Szkoda mi tekstu, który opisywał awans Chwalińskiej do drugiej rundy, bo na marne poszła praca i moja, i jej. Jeszcze bardziej jednak szkoda dziewczyny…

Braszów. Dwusetowa wygrana Maksa Kaśnikowskiego i awans do drugiej rundy

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Karolina Kiraga-Rychter

Maks Kaśnikowski udanie rozpoczął swój występ w turnieju ATP 75 Challenger w Braszowie. W pierwszej rundzie pokonał Andresa Andrade 7:6(4), 6:1. 

Pierwszy set należał do wyrównanych. W drugim gemie Andrade zdobył break pointa przy podaniu Kaśnikowskiego, ale nie zamienił go na przełamanie. Jak się potem okazało, była to jedyna okazja na zdobycie przewagi w tej partii. O tym kto wygra pierwszego seta zadecydował tie-break. W nim lepiej zaprezentował się Warszawianin, który od stanu 0:2 dla rywala zdobył sześć punktów z rzędu. Wykorzystał trzecią piłkę setową i objął prowadzenie w spotkaniu.

Drugi set był od początku do końca pod kontrolą Kaśnikowskiego. Od stanu 1:1 wygrał pięć gemów z rzędu, przełamując podanie rywala dwa razy. Po blisko godzinie i 30 minutach gry mógł cieszyć się z drugiego zwycięstwa nad reprezentantem Ekwadoru. Zawodnicy zmierzyli się ze sobą wcześniej w styczniu 2026 roku w Oeiras. Wtedy Polak również wygrał w dwóch setach.

Kolejnym rywalem Warszawianina będzie zwycięzca spotkania Andres Santamarta Roig – Federico Cina.


Wyniki

Pierwsza runda:

Maks Kaśnikowski (Polska) – Andres Andrade (Ekwador) – 7:6(4), 6:1

Wimbledon. Hubert Hurkacz z pewnym awansem

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Olga Pietrzak

Hubert Hurkacz okazał się lepszy od Caspera Ruuda w meczu 1. rundy turnieju na kortach Wimbledonu. Polak w trzech setach pokonał Norwega rozstawionego z numerem 11. O zwycięstwo najtrudniej było w trzecim secie, którego Hurkacz rozstrzygnął na swoją korzyść w tiebreaku.

Po losowaniu można było powiedzieć, że Hubert Hurkacz nie trafił najlepiej. Rywalem Polaka był bowiem Casper Ruud. Norweg przystąpił do Wimbledonu jako 11. rozstawiony, ale należało pamiętać, że na nawierzchni trawiastej nie gra zbyt dobrze. Hurkacz w dwóch turniejach na trawie przed londyńskim szlemem wygrał zaledwie jeden mecz.

Od początku rywalizacji polski tenisista wywierał presję na serwującym rywalu. W dwóch pierwszych gemach serwisowych Ruuda pojawiły się breakpointy, których jednak Hurkacz nie wykorzystał. Polak ostatecznie przełamał podanie przeciwnika na 4:3 i to w gemie wygranym bez straty punktu. Przy własnym serwisie nasz reprezentant nie dawał Norwegowi szans i wygrał 6:4.

Drugi set rozpoczął się od przełamania na korzyść Huberta Hurkacza. Polak pewnie zmierzał w stronę wyniku 2:0 w setach. Przełamał rywala jeszcze po raz drugi na 5:2 i po chwili zakończył tę odsłonę pewną wygraną 6:2. Partia numer dwa trwała zaledwie pół godziny.

Pierwsza okazja na przełamanie dla Ruuda pojawiła się dopiero w trzecim secie przy 4:3 dla Norwega. Rozstawiony tenisista miał szansę na zdobycie cennej zaliczki. Hubert Hurkacz obronił breakpointa, a w kolejnym gemie sam miał dwie okazje na breaka. Casper Ruud uratował się w tej sytuacji, ale nie wybronił się w kolejnym gemie serwisowym. Wrócił ze stanu 0:40, ale i tak ostatecznie został przełamany. Hurkacz serwował więc na awans, ale po raz pierwszy przegrał gema przy własnym podaniu. Jak w przypadku wielu występów Polaka, doszło do tiebreaka.

W gemie numer 13 Casper Ruud zdobył przewagę małego przełamania. W późniejszej fazie dodatkowej rozgrywki przegrał dwa punkty przy swoim podaniu. Hubert Hurkacz wywalczył piłkę meczową, ale Norweg obronił ją świetnym minięciem. Ruud wyrównał, ale końcówka tiebreaka należała do reprezentanta Polski. Hurkacz przy piłce meczowej przy returnie zaatakował skutecznie przy setce. Wygrał dodatkową rozgrywkę 9:7 i zapewnił sobie awans do drugiej rundy.


Wyniki

Wimbledon – pierwsza runda:

Hubert Hurkacz (Polska) – Casper Ruud (Norwegia, 11) 6:4, 6:2, 7:6 (7)