Sandgren: Roger Federer gra piękniej, ale to Dźoković jest najlepszy

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Tennis World, foto:

Podczas Australian Open Tennys Sandgren był bliski sprawienia sensacji (kolejnej w tym turnieju) i wyeliminowania w ćwierćfinale Rogera Federera, jednak nie udało mu się to. To Szwajcar zmierzył się w półfinale z Novakiem Dźokoviciem. Przegrał i wkrótce Serb sięgnął po ósmy tytuł w Melbourne. Nie zaskoczyło to Sandgrena uważającego go za najlepszego tenisistę w historii.

Tennys Sandgren lubi grać w Australii. Amerykanin, który przez większość swojej kariery balansuje na granicy pierwszej setki, a występy w ATP Tour regularnie miesza ze startami w challengerach, w tym roku po raz drugi dotarł w Melbourne do ćwierćfinału. W nim był niezwykle bliski pokonania Rogera Federera, lecz nie wykorzystał aż siedmiu piłek meczowych. Szwajcar szczęśliwie przedostał się zatem do półfinału, lecz w nim nie sprostał rozpędzonemu w drodze po kolejny tytuł Dźokoviciowi.

Podczas wywiadu przy okazji turnieju New York Open Sandgren został poproszony o wskazanie lepszego z tej dwójki wybitnych rywali. Tenisista z Tennessee wskazał aktualnego mistrza Australian Open.  Nie ma wątpliwości, że Federer gra piękniej, ale to Novak jest najlepszy na świecie – powiedział Amerykanin.

Robimy jedno, on robi drugie. Próbujemy zagrać winnera, on odgrywa w niewygodny, irytujący sposób, niemożliwym jest go zaskoczyć. Powoli cię dusi. To co robi jest niesamowite. Czuję, że mogę osiągnąć ten poziom, jeśli wciąż będę poprawiał swoją grę, zmierzał w dobrym kierunku – argumentował.

Ponadto opowiedział tez nieco o odczuciach dotyczących własnej gry: Tenis to ciężki sport; próbujesz być w szczytowej formie w odpowiednim momencie, próbujesz dawać z siebie wszystko w tych tygodniach i przekraczać swoje granice pokazując co masz najlepszego. Czuję, że gram dobrze, robiąc dobre rzeczy na korcie i poprawiając się jako zawodnik. Kiedy gram swój najlepszy tenis, czuję że mogę stawiać czoła najlepszym zawodnikom. Jednakże nad niektórymi rzeczami wciąż muszę popracować – prawdopodobnie nad mentalnym aspektem i nie frustrowaniem się zbyt łatwo; muszę grać skupiony i myśleć pozytywnie  – zakończył.

Maja Chwalińska z prestiżowym stypendium od ITF

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Media społecznościowe Mai Chwalińskiej, własne, foto: Bella Cup

Maja Chwalińska podzieliła się we wtorek poprzez swoje media społecznościowe świetną informacją. Utalentowana polska tenisistka otrzymała od ITF stypendium w ramach Grand Slam® Player Grant Programme.

Maja Chwalińska nieczęsto dzieli się informacjami dotyczącymi swojej kariery w mediach społecznościowych. Jednak kiedy już to robi, to znaczy, że wydarzyło się coś szczególnie godnego uwagi. Tym razem 18-latka z Dąbrowy Górniczej mogła się pochwalić otrzymaniem prestiżowego stypendium.

Jej niewątpliwy talent dostrzeżono we władzach ITF. W związku z tym osoby odpowiedzialne za wspieranie młodych adeptów tenisa postanowiły przyznać jej stypendium Grand Slam® Grant. Dodatkowy zastrzyk gotówki to nieoceniona pomoc dla każdej młodej tenisistki. Pieniądze te pomogą naszej reprezentantce między innymi w pokryciu kosztów związanych z wyjazdami na turnieje. Stypendium wynosi 25000$, a kwota ta wypłacana jest w czterech ratach. Wcześniej podobne wsparcie otrzymywali między innymi Magdalena Fręch, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.

Chwalińska plasuje się aktualnie na 217. miejscu w rankingu WTA. Do jej największych osiągnięć należą trzy wygrane turnieje z cyklu ITF Futures (w tym jeden rangi 60K) i finał debla juniorek na Australian Open w 2017 roku. Przed trzema laty w Melbourne u boku Igi Świątek przegrała dopiero w finale z doskonale znaną teraz światowej publiczności Kanadyjką Biancą Andreescu i reprezentującą wówczas Stany Zjednoczone (a teraz również Kanadę, z której pochodzi jej matka) Carson Branstine.

Dubaj. Pogrom mistrzyń

/ Dominika Opala , źródło: własne , foto: AFP

Triumfatorka Australian Open 2020 Sofia Kenin zakończyła udział w Dubai Duty Free Tennis Championships na pierwszej rundzie. Pogromczynią Amerykanki okazała się Jelena Rybakina, która w ubiegłym tygodniu dotarła do finału w St. Petersburgu. Z imprezą w Dubaju pożegnały się też mistrzynie turnieju z ostatnich lat Elina Switolina i Belinda Bencic. 

Sofia Kenin nie zaliczy pierwszego startu w tourze po Australian Open do udanych. Świeżo upieczona mistrzyni z Melbourne nie zdołała zatrzymać dobrze dysponowanej w ostatnim czasie Jeleny Rybakiny. Kazaszka w ubiegłym tygodniu dotarła do finału w St. Petersburgu, gdzie lepsza od niej okazała się dopiero Kiki Bertens. Rybakina zjawiła się w Dubaju, by zagrać szósty mecz w ciągu ośmiu dni, dlatego też początek spotkania z Kenin nie był najlepszy w jej wykonaniu, choć partię otwarcia przegrała dopiero w tie-breaku.

Z czasem jednak Kazaszka odzyskała odpowiedni rytm i to ona narzucała rywalce swój sposób gry. Tym samym dwa kolejne sety padły jej łupem, a rozstawiona z numerem 5 Kenin nie była w stanie stawić oporu. Rybakina jest w tym sezonie niepokonana, jeśli chodzi o decydujące sety, wygrała już siedem takich spotkań.

Z kolei rodaczka Sofii Kenin, Jennifer Brady sprawiła inną niespodziankę. W dwóch łatwych setach pokonała mistrzynię tego turnieju z 2017 i 2018 roku Elinę Switolinę. Amerykanka szczególnie dobrze spisywała się przy serwisie i dominowała przy forehandzie, spychając rywalkę do defensywy. Tym samym Ukrainka ugrała tylko trzy gemy i musiała porzucić marzenia o powtórzeniu sukcesu sprzed dwóch lat.

Pogrom mistrzyń nie miał końca. Obrończyni tytułu Belinda Bencic także była jedną z „ofiar”. Szwajcarka pewnie otworzyła pojedynek przeciwko Anastazji Pawluczenkowej, tracąc zaledwie gema. Jednak Rosjanka nie poddawała się, znalazła rytm i zdominowała przeciwniczkę. Od drugiego seta mecz przebiegał całkowicie pod kontrolą tegorocznej ćwierćfinalistki Australian Open.

We wtorek do drugiej rundy awansowały też m.in. Aryna Sabałenka, Kristina Mladenovic czy Anett Kontaveit.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Jennifer Brady (USA, Q) – Elina Switolina (Ukraina, 3, WC) 6:2, 6:1

Anastazja Pawluczenkowa (Rosja) – Belinda Bencic (Szwajcaria, 4) 1:6, 6:1, 6:1

Jelena Rybakina (Kazachstan) – Sofia Kenin (USA, 5) 6:7 (2), 6:3, 6:3

Aryna Sabałenka (Białoruś, 7) – Maria Sakkari (Grecja) 6:2, 4:6, 6:1

Petra Martić (Chorwacja, 8) – Su-Wei Hsieh (Tajwan, LL) 6:4, 6:3

Anett Kontaveit (Estonia) – Sorana Cirstea (Rumunia, Q) 6:1, 6:3

Weronika Kudermetowa (Rosja, Q) – Dajana Jastremska (Ukraina) 5:7, 6:3, 7:6 (3)

Katerina Siniakova (Czechy, Q) – Karolina Muchova (Czechy) 6:4, 4:6, 6:0

Kristina Mladenovic (Francja) – Aliaksandra Sasnowicz (Białoruś, Q) 6:4, 6:3

 

Marsylia. Szybki początek Hurkacza

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz w najgorszym wypadku powtórzy w turnieju ATP w Marsylii wynik sprzed roku. Polak bez żadnych problemów przebrnął bowiem przez pierwszą rundę. Z Antoine’em Hoangiem uporał się w nieco ponad godzinę.

Dwanaście miesięcy temu Hubert Hurkacz doszedł w turnieju ATP w Marsylii do drugiej rundy, ulegając późniejszemu triumfatorowi zawodów, Stefanosowi Tsitsipasowi. Teraz na Greka może trafić w ćwierćfinale, najpierw musi więc wygrać dwa spotkania. W pierwszym z nich nie miał z tym żadnego problemu.

Początkowo spotkanie z Antoine’em Hoangiem, grającym dzięki „dzikiej karcie” od organizatorów, było dość wyrównane. Francuz utrzymywał kontakt z Hurkaczem do stanu 4:4. Od tego momentu wrocławianin zaczął dominować na korcie.

Z dziewięciu kolejnych gemów Polak przegrał tylko jeden. Aż pięć razy z rzędu przełamał podanie rywala, a sam stracił serwis tylko raz, w środku drugiej odsłony. W efekcie po godzinie i pięciu minutach rywalizacji zwyciężył 6:4, 6:1.

W drugiej rundzie rywalem naszego tenisisty będzie prawdopodobnie Vasek Pospisil, który niedawno doszedł do finału podobnego turnieju w Montpellier. Kanadyjczyk musi się jednak najpierw uporać z Emilem Ruusuvuorim. Fin wszedł do turniejowej drabinki jako „szczęśliwy przegrany” z eliminacji.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Hubert Hurkacz (Polska, 8) – Antoine Hoang (Francja, WC) 6:4, 6:1

Challengery. Michalski w 2. rundzie, Żuk za burtą

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Pekao Szczecin Open

Daniel Michalski i Kacper Żuk zdecydowali się w tym tygodniu na udział w imprezach z cyklu ATP Challenger Tour. Dla obu z nich to okazja do sprawdzenia się na wyższym poziomie i zdobycia większej liczby punktów. Michalski awansował do 2. rundy w Bergamo, natomiast Żuk przegrał pierwszy mecz w Koblencji. 

Turnieje we Włoszech i Niemczech to zawody z tej samej półki, z pulą nagród wynoszącą 46 tysięcy euro. Za awans do drugiej rundy otrzymuje się w nich cztery punkty. Tę nagrodę ma już w kieszeni Daniel Michalski, który w pierwszej rundzie challengera w Bergamo pokonał 6:2, 4:6, 6:2 Francesco Maestrelliego. Niewątpliwie Polakowi sprzyjało szczęście w losowaniu, jednak nie było ono gwarancją sukcesu na korcie. Nasz reprezentant zdołał jednak skorzystać z uśmiechu losu i wygrał z 18-letnim Włochem, który wystąpił w turnieju dzięki ,,dzikiej karcie” od organizatorów. Do tej pory Maestrelli skupiał się na rozgrywkach dla juniorów. W rankingu ITF do lat 18 jest sklasyfikowany na 65. miejscu. Na próżno natomiast szukać jego nazwiska w rankingu ATP.

Dla Michalskiego to piąte zwycięstwo w karierze na poziomie ATP Challenger Tour, a zarazem pierwsze wywalczone poza Polską. Nie może być zresztą inaczej, ponieważ tenisista z Warszawy nigdy wcześniej nie startował w tak dużym turnieju za granicą. Jego kolejnym rywalem będzie rozstawiony z numerem ,,14″ Mathias Bourgue. Kibice mogą pamiętać Francuza z jego występu w Roland Garros 2016. Wówczas doprowadził do pięciosetówki z samym Andym Murray’em.

Z kolei Kacper Żuk wziął udział w turnieju w Koblencji. W pierwszej rundzie nie sprostał Igorowi Sijslingowi z Holandii, mimo że pierwszego seta wygrał 6:4. W dwóch kolejnych odsłonach rywalizacji lepszy był jednak doświadczony przeciwnik, który w 2014 roku był 52. tenisistą rankingu ATP. Sijsling odrobił straty i wygrał 4:6, 6:3, 7:6(4).


Wyniki

Pierwsza runda challengera w Bergamo:

Daniel Michalski (Polska) – Francesco Maestrelli (Włochy) 6:2, 4:6, 6:2

Pierwsza runda challengera w Koblencji:

Igor Sijsling (Holandia) – Kacper Żuk (Polska) 4:6, 6:3, 7:6(4)

Rio de Janeiro. Wymarzony debiut szesnastolatka

/ Tomasz Górski , źródło: www.atpcup.com, foto: AFP

Carlos Alcaraz zaliczył wymarzony debiut w turnieju rangi ATP Word Tour. Podczas meczu pierwszej rundy Rio Open szesnastolatek z Hiszpanii pokonał Alberta Ramosa 7:6(2), 4:6, 7:6(2). A spotkanie trwało trzy godziny i trzydzieści siedem minut. Meczbole miał dziś Davidovich Fokina w meczu z Seybothem Wildem. Ostatecznie po kolejnym maratonie wygrał Brazylijczyk.

Jak debiutować w najbardziej prestiżowym tourze to właśnie w taki sposób. Fantastyczny mecz, wielkie emocje, zwroty akcji, blisko cztery godziny rywalizacji oraz zakończenie pojedynku po godzinie 3 w nocy miejscowego czasu. Tak można podsumować batalię Carlosa Alcaraza i Alberta Ramosa.

Pierwszy set trwał ponad osiemdziesiąt minut. Po jednym przełamaniu z obu stron. A ostatecznie po tie breaku wygrał szesnastolatek z Hiszpanii. Końcówkę drugiej, najkrótszej odsłony lepiej rozegrał doświadczony tenisista i był już remis. Ramos kontynuował dobrą grę także w ostatniej partii. Na jej starcie prowadził 3:0 i nikt nie spodziewał się, że nastolatek jeszcze wróci do gry. A tymczasem Alcaraz wygrał pięć gemów z rzędu i miał już meczobole. Dwóch nie wykorzystał. Ramos doprowadził do tie breaka. Ale tam powtórka z rozrywki  i znów dominacja debiutanta. Młody Hiszpan przy czwartej piłce meczowej zakończył ten maraton, wygrał 7-2. Całe spotkanie trwało trzy godziny i trzydzieści siedem minut. I co ciekawe, w momencie zakończenie w Rio było już kilka minut po 3 w nocy.

– Będę pamiętać Rio na zawsze – powiedział Alcaraz. – Bardzo się cieszę z pierwszego meczu ATP Tour. To był najdłuższy i najbardziej intensywny mecz, jaki do tej pory grałem. Warunki były dość trudne, ale jeśli masz właściwe nastawienie, warunki nie mają znaczenia. Możesz osiągnąć wszystko – dodał.

Dla Alcaraza to piętnaste zwycięstwo tym roku. Ale zdecydowanie najcenniejsze. Wcześniej grał w turniejach rangi ITF. Teraz taki przeskok i taki triumf. Na tego zawodnika warto zwrócić uwagę w kontekście przyszłości.

A już w drugiej rundzie w Rio Alcaraz zagra z Federico Corią. Argentyńczyk obronił dziś dwa meczbole w rywalizacji z Corentinem Moutetem i wygrał trzech godzinach walki na korcie.

Maratonów dziś nie brakowało, bowiem także Alejandra Davidovich Fokina oraz Thiago Seyboth Wils spędzili na korcie trzy godziny i pięćdziesiąt jeden minut. Tam każde wielki zwrot akcji. W drugim secie Hiszpan miał trzy meczbole, prowadził 40:0. Jednak zawodnik gospodarzy wrócił do meczu i wygrał po tie breaku. Po kolejnych 70 minutach Brazylijczyk zamknął mecz.

Awans do drugiej rundy turnieju rangi ATP 500 w Rio wywalczyli także Garin, Martinez, Andujar oraz Delbonis.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Christian Garin (Chile, 3) – Andrej Martin (Słowacja)  4:6, 7:5, 7:6(5)

Carlos Alcaraz (Hiszpania, WC) – Albert Ramos (Hiszpania, 7) 7:6(2), 4:6, 7:6(2)

Pablo Andujar (Hiszpania) – Fernando Verdasco (Hiszpania, 9) 6:3, 6:3

Thiago Seyboth Wild (Brazylia, WC) – Alejandro Davidovich Fokina (Hiszpania) 5:7, 7:6(3), 7:5

Federico Delbonis (Argentyna) – Roberto Carballes Baena (Hiszpania)6:2, 6:4

Pedro Martinez (Hiszpania, Q) – Hugo Delien (Boliwia) 3:6, 6:2, 7:5

Federico Coria (Argentyna, Q) – Corentin Moutet (Francja) 1:6, 7:6(1), 7:6(3)

Becker chwali Zvereva

/ Michał Krogulec , źródło: ubitennis, foto: AFP

Niemiec Alexander Zverev dotarł w tym roku do półfinału Australian Open. Boris Becker wypowiedział o starcie sezonu w wykoaniu rodaka.

Alexander Zverev zrobił wielki krok naprzód, biorąc udział w półfinale wielkiego szlema. Cieszę, że odniósł taki sukces. Jest to również potwierdzenie dla niego, że należy do światowej czołówki. Ale konkurenci nie śpią – stwierdził Boris Becker.

Na początku sezonu Zverev przegrał trzy mecze w ATP Cup. – Podczas zimowej przerwy nie trenował wystarczająco dużo i przyjechał do Brisbane nieprzygotowany – tłumaczył Becker.

W przyszłym tygodniu Zverev wystąpi w Acapulco (ATP 500), a w marcu w dwóch turniejach ATP Masters 1000, w Indian Wells i Miami. – Tam może zdobyć wiele punktów – podsumował Becker.

 

Marsylia. Problemów Gasqueta ciąg dalszy

/ Michał Krogulec , źródło: ATP, foto: AFP

 W pierwszym dniu halowego turnieju na kortach twardych w Marsylii z rywalizacji odpadł Richard Gasquet. W imprezie udział bierze Hubert Hurkacz. 

Kontuzja kolana oraz uraz mięsni brzucha niekorzystanie wpłynęły w ostatnim czasie na Richarda Gasqueta. Francuz nie może na razie wrócić do gry na dobrym poziomie, w efekcie czego nie sprostał wczoraj w I rundzie turnieju ATP 250 w Marsylli oczekiwaniom miejscowych kibiców. Szwed  Mikael Ymer wygrał z nim 6:3, 3:6, 7:5.

W korespondencyjnym pojedynków dwóch Franczuów Benoit Paire- Gregoire Barrere, lepszy ten pierwszy.

 

We wtorek o godzinie 12:00 mecze na korcie centralnym w Marsylii zainauruguje Hubert Hurkacz. Jego rywalem będzie Francuz Antoine Hoang.


Wyniki

I runda gry pojedynczej:

B. Paire (Francja, 6) – G. Barrere (Francja, WC) 6:4, 7:6(1)
M. Ymer (Szwecja) – R. Gasquet (Francja) 6:3, 3:6, 7:5
A. Bublik (Kazachstan) – M. Fucsovics (Węgry) 6:4, 7:5