Milos Raonic: myślę, że mogę grać lepiej niż kiedykolwiek

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Tennis World, foto: AFP

Milos Raonic ostatnich kilka sezonów zmagał się z różnymi kontuzjami, które uniemożliwiały mu grę na najwyższym poziomie. Kanadyjczyk nie był jak dotąd w stanie przebić swoich rezultatów z 2016 roku, kiedy to zagrał w finale Wimbledonu. Teraz jest wreszcie zdrowy i wierzy, że się to zmieni.

Notowany aktualnie na 32. miejscu w rankingu ATP kanadyjski tenisista solidnie rozpoczął 2020 rok. W Australian Open bez straty seta dotarł do ćwierćfinału, a dopiero Novak Dźoković zdołał go w trzech partiach pokonać. Był to pierwszy tak udany wielkoszlemowy występ Raonica od dokładnie roku. Mija już jednak czwarty rok odkąd znalazł się od w najlepszej czwórce turnieju tej rangi.

W międzyczasie zmagał się z wieloma urazami. Były to między innymi kontuzje kostki, kolana i kilka urazów mięśniowych. Niespełna rok temu zerwał też współpracę z Goranem Ivaniseviciem, a miejsce Chorwata zajął Fabrice Stantoro.

W wywiadzie dla We Love Tennis France Raonic dał do zrozumienia, że z optymizmem patrzy w przyszłość, a najgorsze powinno już być za nim. „Wydaje mi się, że po raz pierwszy od sześciu lat zakończyłem Australian Open bez kontuzji. Podobało mi się, że moja gra wyglądała coraz lepiej z biegiem turnieju.” Teraz były 3. zawodnik rankingu ATP, pragnie nawiązać do swoich najlepszych wyników. „Dobrze czuję grę i jeśli pozostanę zdrowy, i będę mógł grać regularnie, to myślę, że mogę to robić lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.”

Rotterdam. Hurkacz przedłuży złą passę Tsitsipasa?

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Stefanos Tsitsipas jest rywalem Huberta Hurkacza w meczu pierwszej rundy turnieju rangi ATP 500 w Rotterdamie. Będzie to siódme spotkanie Greka i Polaka. Nasz reprezentant wygrał dotychczas raz z wyżej notowanym rywalem.

Owe zwycięstwo wrocławianin odniósł podczas ubiegłorocznego turnieju w Szanghaju. Teraz najlepszy obecnie polski tenisista spróbuje powtórzyć ten sukces. Może być ku temu dobra okazja, ponieważ w holenderskim turnieju grecki tenisista nie triumfował jeszcze nigdy w dotychczasowych trzech występach.

Impreza w Rotterdamie to miejsce debiutu Tsitsipasa w drabince turnieju głównego ATP Toue. – Występowałem wtedy głównie w Futuresach. Dyrektor turnieju dał mi dziką kartę, co było dla mnie czymś wielkim. To była dla mnie pierwsza możliwość porównania się z najlepszymi. W I rundzie przegrałem z Jo-Wilfriedem Tsongą, który potem wygrał cały turniej – wspomina pierwszy występ w ABN Amro World Tennis Tournament szósty obecnie tenisista świata.

Spotkanie Huberta Hurkacza odbędzie się we wtorek jako czwarty pojedynek na korcie centralnym. Polak i Grek wyjdą na kort najwcześniej o godzinie 19:30.

Korespondencja z Petersburga. Na dwoje Diaczenko wróżyła

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Jeśli w meczu dnia turnieju WTA Premier naprzeciw siebie stają Maria Sakkari i Witalia Diaczenko, to musi kryć się w tym drugie dno. I rzeczywiście, są co najmniej dwa powody, dla których największe gwiazdy imprezy w Petersburgu trzymane są jeszcze przez organizatorów w blokach startowych. Na szczęście Greczynka i Rosjanka godnie zastąpiły bardziej popularne koleżanki i zawody nabrały rumieńców od pierwszego dnia.

Najpierw może jednak krótkie wyjaśnienie, co na korcie centralnym wieczorową porą robiły Sakkari i Diaczenko. Zresztą cały plan gier na poniedziałek wyglądał dość dziwnie jak na pierwszy dzień turnieju, bowiem znalazły się w nim tylko cztery spotkania (trzy single i jeden debel). To pokłosie rozgrywanych pod koniec ubiegłego tygodnia meczów Pucharu Federacji. Organizatorzy rosyjskiej imprezy dali dodatkowy dzień odpoczynku zawodniczkom, które dopiero co walczyły w narodowych barwach. Z największą życzliwością spotkała się Jelena Ostapenko, która w niedzielę rano pokonała świeżo upieczoną mistrzynię Australian Open Sofię Kenin. Ona pierwszy mecz w Petersburgu rozegra dopiero w środę. Jej rywalką będzie Alize Cornet.

Lepsza z tej pary trafi w 1/8 finału na wspomnianą już kilkukrotnie Marię Sakkari. Dlaczego? Na to pytanie odpowiedź zna chyba tylko Witalia Diaczenko, czyli przeciwniczka Greczynki w meczu 1. rundy. Rosjanka co najmniej trzykrotnie witała się z gąską, ale w najważniejszych momentach koszmarnie zawodziła. Z jednej strony podniosło to poziom dramaturgii, który przy prowadzeniu Diaczenko 6:3, 3:0 nie był zbyt wysoki, z drugiej – po prostu żal reprezentantki gospodarzy. W przekroju całego spotkania była tenisistką lepszą, odważniejszą, bardziej efektowną. Tylko co z tego, skoro to co zyskała ciężką pracą, później roztrwaniała za sprawą podwójnych błędów serwisowych. W decydującym secie prowadziła 5:2 i dwukrotnie serwowała po zwycięstwo – w tych dwóch gemach popełniła jednak aż pięć podwójnych błędów. Na domiar złego w najbardziej newralgicznych momentach – przy piłce meczowej i przy brak-poincie powrotnym dla rywalki. Koniec meczu? Oczywiście podwójny błąd serwisowy Diaczenki. Sakkari cudem wygrała 3:6, 6:4, 7:6(3).

Pozytywne recenzje po tym pojedynku zebrał Tom Hill, jeden z najmłodszych trenerów w tourze. Niespełna 25-letni Brytyjczyk wszedł na kort, kiedy jego podopieczna przegrywała 3:6, 0:3 i zdawała się być mocno rozgoryczona własną postawą. Na pomeczowej konferencji zdradziła zresztą, że zastanawiała się, gdzie spędzi kolejne dni w przypadku porażki, jednak nadrzędną myślą było, żeby pozostać w obecnym turnieju.

Oprócz Sakkari do 2. rundy awansowały również Anastazja Potapowa, która w meczu rosyjskich kwalifikantek pokonała Ludmiłę Samsonową, i Jelena Rybakina, która uporała się z Kateriną Siniakovą. Ponadto w 2. rundzie są już Belinda Bencic, Kiki Bertens, Petra Kvitova i Johanna Konta, czyli cztery najwyżej rozstawione tenisistki. One w 1. rundzie miały ,,wolny los”.

 


Wyniki

Poniedziałkowe mecze 1. rundy turnieju głównego:

Maria Sakkari (Grecja, 6) – Witalia Diaczenko (Rosja) 3:6, 6:4, 6:7(3)
Jelena Rybakina (Kazachstan, 8) – Katerina Siniakova (Czechy) 6:3, 6:4
Anastazja Potapowa (Rosja) – Ludmiła Samsonowa (Rosja) 6:2, 6:4

Kortowy róż

/ Michał Krogulec , źródło: WTA, foto: AFP

Do 16 lutego potrwa wyjątkowy turniej w Hua Hin. W Tajlandii odbywa się osobliwa impreza rangi WTA International na kortach twardych w kolorze różu. Organizatorzy chcą w ten sposób podnosić świadomość walki z nowotworem piersi. Kontynuuj czytanie „Kortowy róż”

Rotterdam: Hurkacz sprawcą niespodzianki. Polak w ćwierćfinale!

/ Michał Krogulec , źródło: ATP, foto: AFP

Hubert Hurkacz rozpoczął turniej ATP 500 w Rotterdamie od mocnego uderzenia! Polak wespół z Kanadyjczykiem Felixem Auger-Aliassime pokonali w I rundzie debla turniejową „trójkę”.

Zanim wrocławianin przystąpi do pierwszego spotkania w rywalizacji singlistów, rywalem Stefanos Tsitsipas, postanowił rozgrzać się w grze podwójnej. Wreb temu co eksperci mogli przypuszczać, Polak nie tylko zaznajomił się z kortem centralnym w Rotterdamie, ale i wygrał niespodziewanie w I rundzie debla.

Hurkacz i Aliassime pokonali Wesley’a Koolhofa i Nikolę Mekticia 6:3, 7:6 (11-9) i awansowali do ćwierćfinału. W spotkaniu o półfinał zmierzą się z  Ravenem Klaasenem i  Oliverem Marachem lub  Sanderem Arendsem i Davidem Pelem.


Wyniki

I runda gry podwójnej:

F. Auger-Aliassime (Kanada) / H. Hurkacz (Polska) – W. Koolhof (Holandia, 3) / N. Mektić (Chorwacja, 3) 6:3, 7:6(9)

Cordoba. Faworyt gospodarzy pokonany, trzeci tytuł Garina

/ Tomasz Górski , źródło: własne, foto: AFP

Christian Garin najlepszym zawodnikiem Cordoba Open. Chilijczyk odwrócił losy decydującego meczu z Diego Schwartzmanem i wygrał 2:6, 6:4, 6:0. To trzeci tytuł tenisisty z Ameryki Południowej.

Decydujące starcie w Cordobie rozpoczęło się zgodnie z planem. Faworyzowany Schwartzman wygrał premierową odsłonę 6:2. W drugiej partii także miał szansę na przełamanie, prowadził nawet 40:0 w piątym gemie. Jednak Garin skutecznie się obronił. A chwilę później sam wywalczył przełamanie. W końcówce Argentyńczyk odebrał serwis rywala, ale nie zdołał wyserwować tie breaka. I w meczu o tytuł był remis.

Trzeci set to jednostronna dominacja. Chilijczyk w trzydzieści osiem minut nie oddał Schwartzmanowi nawet honorowego Gema. I już przy pierwszej okazji wykorzystał piłkę mistrzowską. Tym samym Garin wywalczył trzeci tytuł w karierze. W ubiegłym roku triumfował w Monachium i Houston. Teraz do swojej kolekcji dołożył Cordobę. W drodze po tytuł ograł Balazsa, Cuevasa, Martina i dziś faworyta gospodarzy Schwartzmana.

Był to szósty bezpośredni pojedynek obu zawodników. Od dziś bilans ich meczów wynosi 3-3. Dzięki dzisiejszej wygranej Garin dopiszę do swojego rankingu 250. punktów i zasili portfel o 92 tys. dolarów. Pokonany Argentyńczyk musi zadowolić się wynagrodzeniem 50 tys. dolarów oraz liczbą 150. punktów.

W najbliższym tygodniu obaj finaliści zagrają w Buenos Aires. Schwartzman ponownie będzie rozstawiony z numerem 1 i w pierwszej rundzie ma wolny los. Garin w premierowej rundzie zmierzy się Diazem Acostą.


Wyniki

Finał:

Christian Garin (Chile, 3) – Diego Schwartzman (Argentyna, 1) 2:6, 6:4, 6:0