Hua Hin. Linette powalczy o półfinał. Na drodze kolejna Chinka

/ Kacper Kaczmarek , źródło: własne, foto: AFP

18-letnia Chinka Wang Xiyu będzie kolejną przeciwniczką Magdy Linette w turnieju WTA International w Hua Hin. Polka będzie faworytką w starciu z mniej doświadczoną rywalką, a stawką piątkowego spotkania będzie awans do półfinału rozgrywek w Tajlandii. 

Po nieudanym początku sezonu i porażce w pierwszej rundzie Australian Open, Magda Linette wyraźnie odżyła. W niedawnych rozgrywkach Pucharu Federacji była jedną z najjaśniejszych postaci w polskiej reprezentacji, a w Hua Hin potwierdza tylko swoją dobrą formę. Ostatnie spotkanie z Peng Shuai nie należało do najłatwiejszych, ale finalnie Polka zamknęła je w dwóch partiach i pewnie awansowała dalej. 

Na początku, chciałam za bardzo grać jak ona – powiedziała po czwartkowym spotkaniu z Chinką Magda Linette. – Później zdałam sobie sprawę, że muszę zwolnić i nieco ją poruszyć po korcie. Finalnie znalazłam drogę do celu, ale kosztowało to nieco sił i bardzo dobrych zagrań – dodała. 

Zagrania te nie przeszły bez echa, a kilka z nich zostało docenionych na oficjalnych kanałach WTA. W piątek kilka spektakularnych akcji także się przyda, bo po drugiej stronie siatki stanie kolejna z reprezentantek Kraju Środka – Wang Xiyu. Co prawda 18-letnia Chinka to mniej doświadczona tenisistka od ostatniej przeciwniczki Linette, ale zlekceważyć jej nie można. Wang to bowiem zwyciężczyni juniorskiego US Open sprzed półtora roku, która w pierwszej rundzie w Hua Hin wyeliminowała turniejową “dwójkę” i 15. zawodniczkę świata – Chorwatkę Petrę Martić. 

Chinka, podobnie jak Polka, w Hua Hin nie straciła jeszcze seta. Jeśli jednak Linette zagra na swoim dobrym poziomie, nie powinna mieć problemów z najbliższą przeciwniczką, która oprócz wtorkowego zwycięstwa nad Martić, nie ma w dorobku zwycięstw nad równie wysoko sklasyfikowanymi zawodniczkami. Jej pozycja w rankingu nie pozwala bowiem na udział w największych turniejach WTA, a jeśli już się do nich dostanie, to prędzej na zasadzie „dzikiej karty” od chińskich organizatorów. 

Zawodniczki wejdą na kort centralny w Hua Hin jako drugie w kolejności. Wcześniej o 8:00 polskiego czasu w pierwszym ćwierćfinale o awans do najlepszej “czwórki” powalczą Rumunka Patricia Maria Tig i Chinka Zheng Saisai. Spotkanie to wyłoni rywalkę w półfinale dla zwyciężczyni pojedynku Linette – Wang. 

Korespondencja z Rotterdamu. Półfinał debla przegrany o włos

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Andrzej Gliniak / Tenisklub

Hubert Hurkacz zakończył swój udział w turnieju ABN AMRO w Rotterdamie. Wrocławianin w parze z Felixem Augerem-Alliasime przegrali w ćwierćfinale gry podwójnej 4:6, 7:6(5), 8-10 z duetem Raven Klassen / Oliver Marach.

Tenis to brutalny sport. Mecz trwał godzinę i czterdzieści cztery minuty, a o jego losach zadecydowała… jedna piłka. Pierwszy set po jednym przełamaniu wygrali rywale. W drugiej partii Polak i Kanadyjczyk dwukrotnie odbierali serwis rywalom i dwukrotnie go tracili. O losach setach zadecydował więc tie-brek. Rywale prowadzili już w nim 3-0, ale Hurkacz i Auger-Aliassime odrobili straty i wyszli na prowadzenie. Następnie polsk0-kanadyjski duet wykorzystał drugą piłkę setową i doprowadził do decydującej odsłony rywalizacji.

W niej na początku trwała walka punkt za punkt. Polak i Kanadyjczyk świetnie serwowali. Błąd Maracha przy siatce spowodował, że  Hurkacz i Auger-Aliassime wyszli na trzy punktowe prowadzenie 7-4. Doświadczenie rywali dało jednak znać o sobie. Odrobili straty i wyszli na prowadzenie 9:8. Przy piłce meczowej i serwisie Kanadyjczyka świetny bekhend na linię końcowa zagrał Marach i było po meczu.

Hurkacz niebawem przeniesie się do Marsylii, gdzie rozpocznie zmagania w turnieju Open 13 ATP 250.

Andrzej Gliniak z Rotterdamu.


Wyniki

Raven Klaasen, Oliver Marach (RPA, Austria) – Hubert Hurkacz, Felix Auger-Aliassime (Polska, Kanada) 6:4, 6:7(5), 10-8

Korespondencja z Petersburga. Zeszłoroczne finalistki na przeciwległych biegunach

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Ćwierćfinałowy pojedynek Petry Kvitovej z Jekateriny Aleksandrowej zapowiada się niezwykle ciekawie. Czeszka to triumfatorka rosyjskiego turnieju sprzed dwóch lat, natomiast Rosjanka na rozkładzie ma już finalistkę z 2019 roku – Donnę Vekić. 

Kvitova dopiero w czwartek rozpoczęła zmagania w Sibur Arenie. Z racji wysokiego rozstawienia miała bowiem ,,wolny los” w pierwszej rundzie. Jej przygoda z rosyjskim turniejem mogła być bardzo krótka. Alison Van Uytanck przez ponad dwie godziny walczyła z dwukrotną mistrzynią Wimbledonu jak równa z równą. Dopiero w drugiej połowie trzeciej partii faworytka osiągnęła znaczącą przewagę. Ostatecznie reprezentantka naszych południowych sąsiadów wygrała 7:6(1), 1:6, 6:2 i zameldowała się w ćwierćfinale. Na pewno celuje jednak w coś więcej, zwłaszcza że zna już smak zwycięstwa w Petersburgu – wygrała tę imprezę w 2018 roku. O powtórzenie tego sukcesu będzie o tyle trudniej, że tym razem wybrała się do Rosji bez swojego trenera Jiriego Vanka.

Ćwierćfinałową przeciwniczką Czeszki będzie Jekaterina Aleksandrowa. Rosjanka poradziła sobie z zeszłoroczną finalistką Donną Vekić. Już początek meczu wskazywał na to, że może dojść do miłej dla miejscowych kibiców niespodzianki. Minęło zaledwie 12 minut od rozpoczęcia pojedynku, a to reprezentantka gospodarzy prowadziła 4:0. Po kolejnych dziesięciu Aleksandrowa zapisała pierwszą partię na swoim koncie, zwyciężając 6:1. Drugi set był bardzo wyrównany, a Vekić aż kipiała z emocji. Niekiedy można było odnieść wrażenie, że aż za bardzo jej zależało na obronie punktów z zeszłego roku, przez co jej gra nie wyglądała najlepiej. Aleksnadrowa wykorzystała okazję i wygrała 6:1, 7:5.

W czwartek do ćwierćfinału awansowały również Maria Sakkari i broniąca tytułu Kiki Bertens. Pierwsza z wymienionych rozegrała bardzo dobre spotkanie przeciwko Alize Cornet. Szczególnie imponowała tym, jak serwowała w najważniejszych momentach. W drugim secie potrafiła chociażby wydostać się stanu 0:40 za sprawą trzech wygrywających podań. Z kolei Bertens rozbiła 6:1, 6:2 Weronikę Kudermetową, która mogła zostać trzecią rosyjską ćwierćfinalistką. Tak dobrze gospodarze mieć jednak nie będą. Bertens zagrała po profesorsku i w niecałą godzinę zapewniła sobie miejsce w najlepszej ósemce zawodów. Kudermetowa wygląda na jej tle jak uczennica i to raczej z ostatniej, a nie z pierwszej ławki.


Wyniki

Czwartkowe mecze 2. rundy:

Maria Sakkari (Grecja, 6) – Alize Cornet (Francja) 6:2, 6:4
Petra Kvitova (Czechy, 3) – Alison Van Uytvanck (Belgia) 7:6(1), 1:6, 6:2
Jekaterina Aleksandrowa (Rosja) – Donna Vekić (Chorwacja, 7) 6:1, 7:5
Kiki Bertens (Holandia, 2) – Weronika Kudermetowa (Rosja) 6:1, 6:2

Serena Williams wspomoże w kampanii dotyczącej równości płci… markę dezodorantu

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Ubitennis, foto: AFP

Serena Williams nawiązała współpracę z marką dezodorantu Secret w kampanii dotyczącej równości płci. Ma ona przede wszystkim dotyczyć walki o równość płac, a Williams ma pomóc zgłębić sytuację płacową kobiet w sporcie.

Marka Secret ma w najbliższym czasie przeznaczyć milion dolarów na wsparcie programów równościowych. Partnerstwo z Sereną Williams nawiązali by pomogła im wskazać obszary, które wymagają szczególnej poprawy w kwestii łatania tzw.  gender gap czyli różnicy w zarobkach mężczyzn i kobiet. Jednym z pierwszych zadań 23-krotnej mistrzyni wielkoszlemowej ma być zbadanie sytuacji sportsmenek. Ma to pomóc w wyborze kluczowych obszarów inwestycji. Dotyczyć ma nie tylko profesjonalnego sportu, ale także rozgrywek licealnych i uniwersyteckich.

–  Jest dla mnie bardzo ważnym wykorzystywanie mojej pozycji do zwracania uwagi na wszelkie problemy z jakimi spotykają się kobiety w sporcie i nawoływanie do rozsądnych zmian. Marka Secret odpowiadała na to właśnie wezwanie w ostatnich latach czyniąc realne kroki w kierunku pomocy kobietom w sporcie – powiedziała Williams w informacji prasowej.

– Sport odmienił moje życie i czuję się zobligowana by zrewanżować się i zapewnić lepszą przyszłość dla kobiet w sporcie. Jestem niezwykle zaszczycona, że mogę połączyć siły z Secret i liczę na bliską współpracę w walce o równość płci dla wszystkich sportowców – kontynuowała.

Williams nieustannie wspiera inicjatywy o podobnych celach. W trakcie ubiegłorocznego Wimbledonu powiedziała nawet, że „dzień, w którym przestanę walczyć o równość, będzie dniem kiedy będę w swoim grobie„. Secret również często wspiera sportsmenki. W ostatnim czasie przekazała między innymi 529 tysięcy dolarów dla kobiecej reprezentacji Stanów Zjednoczonych w piłce nożnej.

Hua Hin. Pewny awans Linette do ćwierćfinału!

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette świetnie spisuje się w Tajlandii. Polka awansowała już do ćwierćfinału w Hua Hin. W czwartek w dwóch setach pokonała Chinkę Shuai Peng. W pierwszym secie mecz był wyrównany, ale w drugim poznanianka nie dała już rywalce szans.

Mecz nieco lepiej zaczęła doświadczona Chinka. Shuai Peng przełamała w trzecim gemie. Przewagę niedługo później straciła, jednak przez dużą część pierwszego seta to ona dyktowała warunki gry. W siódmym gemie znów zdobyła przewagę breaka, lecz Magda Linette nie dawała dziś za wygraną i po chwili wyrównała. W końcówce partii Polka przejęła inicjatywę. Wydawało się już, że o losach partii zdecyduje tiebreak. Peng serwowała na 6-6 i miała 40-0. Jednakże ostatecznie set zakończył się w tym gemie, bo poznanianka doprowadziła do równowagi, a potem wykorzystała drugą z piłek setowych.

Takie zakończenie seta podcięło skrzydła tenisistce z Azji. W drugiej partii zdołała ona wygrać tylko jednego gema. Ta część spotkania nie trwała nawet pół godziny. Po łącznie 95 minutach gry Linette mogła zatem świętować awans do ćwierćfinału.

W starciu o półfinał nasza zawodniczka ponownie będzie faworytką. Znów zmierzy się z Chinką, jednak tym razem będzie to 18-letnia Xiyu Wang. Utalentowana azjatka jest aktualnie notowana na 134. miejscu w rankingu WTA.


Wyniki

II runda singla

Magda Linette (Polska, 5) – Shuai Peng (Chiny) 7:5, 6:1

Korespondencja z Rotterdamu. Faworyt turnieju za burtą

/ Andrzej Gliniak , źródło: własne, foto: Andrzej Gliniak / Tenisklub

Rotterdam to portowe miasto. Mało kto spodziewał się jednak, że statek pod banderą turnieju ABN AMRO zacumowany w hali Ahoy Arena już w pierwszej rundzie opuści Daniił Miedwiediew.

Rozstawiony z numerem 1 Rosjanin w meczu z Vaskiem Pospisilem był jednak cieniem samego siebie. Mimo że już na początku meczu przełamał Kanadyjczyka i objął prowadzenie 2:0, to jednak w końcówce seta finalista turnieju z Montpellier odrobił straty z nawiązką i wygrał 6:4. W drugą partii tenisista z Kraju Klonowego Liścia zwyciężył 6:3 i niespodzianka stała się faktem.

O krok od sensacji było też w meczu Dawida Goffina z zawodnikiem gospodarzy Robinem Haase. Zdecydowanym faworytem był Belg, jednak przez blisko dwie i pół godziny dziesiąty tenisista świata męczył się z ambitnym Holendrem. Goffin popełniał dużo prostych błędów, jednak w kluczowych momentach to on zachował więcej zimnej krwi i wygrał 3:6, 7:6(5),6:4.

Trzeci z faworytów Gael Monfils nawet nie musiał włączać piątego biegu. Po jednostronnym pojedynku w zaledwie godzinie i dziesięć minut pokonał Joao Sousę z Portugalii 6:3, 6:2. Francuz rozstawiony z nr 3 był w każdym elemencie tenisowego rzemiosła lepszy od swojego rywala. Wielu ekspertów twiedzi, że Monfils gra obecnie najlepszy tenis w karierze.

Najdłuższy mecz w imprezie stoczyli Gilles Simon i Michaił Kukuszkin. Mecz trwał dwie godziny i czterdzieści jeden minut i był prawdziwym pojedynkiem na wyniszczenie. Szala zwycięstwa przechyla się raz w jedną raz w drugą stronę, a wymiany miały niekiedy po kilkanaście uderzeń. Ostatecznie Francuz wygrał 7:6(3), 3:6, 6:3.

Andrzej Gliniak z Rotterdamu


Wyniki

Środowe mecze 2. rundy:

Daniel Evans (Wielka Brytania) – Karen Chaczanow (Rosja) 4:6, 6:3, 6:4
Pablo Carreno Busta (Hiszpania) – Roberto Bautista Agut (Hiszpania) 6:4, 2:6, 7:6(4)
Felix Auger-Aliassime (Kanada) – Grigor Dimitrow (Bułgaria) 6:4, 6:2

Środowe mecze 1. rundy:

Vasek Pospisil (Kanada) – Daniił Miedwiediew (Rosja, 1) 6:4, 6:3
Gael Monfils (Francja, 3) – Joao Sousa (Portugalia) 6:3, 6:2
David Goffin (Belgia, 2) – Robin Haase (Holandia) 3:6, 7:6(5), 6:4
Gilles Simon (Francja) – Michaił Kukuszkin (Kazachstan) 7:6(3), 3:6, 6:3

Alicja Rosolska: Muszę uważniej przyglądać się Brazylijkom

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Przygoda Alicji Rosolskiej i Ajli Tomljanovic z turniejem w Petersburgu niestety była dość krótka. Polka i Australijka nie sprostały w pierwszej rundzie Anastazji Potapowej i Julii Putincewej. Po meczu nasza reprezentantka znalazła czas, aby opowiedzieć nam o początku obecnego sezonu, miłych wspomnieniach z Petersburga czy losowaniu Pucharu Federacji. 

Szymon Adamski: Jak doszło do współpracy z Ajlą Tomljanovic?

Alicja Rosolska: Grałam już z nią w zeszłym roku w Zhengzhou i fajnie to wtedy wyglądało. Ajla powiedziała mi wtedy, że gdybym kiedyś nie miała partnerki, to żebym się do niej odezwała. Przed Australian Open rozmawiałyśmy, ale ona wtedy była już umówiona z Marią Sakkari. Teraz jej partnerka nie chciała grać debla, moja doznała kontuzji i znów gramy razem.

– Przy okazji rozwiejmy wątpliwości, że walkower w 2. rundzie Australian Open nie wynikał z pani problemów zdrowotnych.

– Tak, to Danielle Collins naderwała mięsień brzucha. Napisała do mnie ostatnio, że w Dubaju też nie zagra i nie wiadomo jak będzie z turniejem w Dosze, czy zdąży się na niego przygotować.

– A pani gdzie planuje zagrać w najbliższym czasie?

– Właśnie w Dubaju i Dosze. Później turnieje w Stanach.

– Skoro kontakt z Collins cały czas jest podtrzymywany, to wnioskuję, że ma pani z nią wspólne plany na przyszłość.

– Na pewno chciałabym, ale z drugiej strony nie zdobyłyśmy wystarczająco dużo punktów w Australii. Będzie problem, żebyśmy razem mogły występować w turniejach. Jej ranking deblowy niestety się nie poprawił, a z kolei singlowy jest gorszy niż ostatnio. Ja też zanotowałam spadek. Musimy więc znaleźć nowe partnerki i jeśli podciągniemy się w rankingu, to rzeczywiście możliwe, że znów zagramy razem.

– W przyszły poniedziałek też punktów pani nie przybędzie. Czego zabrakło do zwycięstwa? 

– Przez to, że raz wygrałam ten turniej, mam z nim dobre wspomnienia i z chęcią tutaj wracam. Tym razem przyjechałam jednak chora. Już na Puchar Federacji dotarłam w gorszym stanie, mało tam trenowałam. Do tej pory przeziębienie mnie trzyma i nie jestem w szczytowej formie. Niestety, jak w Australii czułam się bardzo dobrze i pełna energii, tak teraz tyle tej energii nie mam. Mam nadzieję, że przed turniejami w Dubaju i Dosze uda się porządnie potrenować i będzie to lepiej wyglądać.

W trakcie meczu kilka razy musiała pani odkaszlnąć. 

– Tak, to są pozostałości po wirusie. Im więcej trenuję, tym bardziej wirus nie chce odejść. Staram się grać, a jednocześnie wrócić do pełnić do pełni zdrowia i coś nie mogę się wyleczyć do końca.

– Chciałem jeszcze porozmawiać o Pucharze Federacji. Jak pani oceni losowanie? 

– Każde losowanie jest dobre. Jak możemy zagrać w reprezentacji, to się cieszymy…

– … ale to chyba jest bardzo dobre. 

– O tym, że było bardzo dobre, powiem dopiero po meczu. Są przecież zawodniczki, które potrafią robić niespodzianki i grając dla reprezentacji wznoszą się na wyżyny. Ja akurat nie gram na co dzień z Brazylijkami i na razie nie wiem, czego się spodziewać. Będę bardziej uważnie wypatrywać je na turniejach. Wiadomo też, że osłabieniem drużyny brazylijskiej jest zawieszenie Beatriz Haddad Mai. Na pewno mamy szanse.

– Awans do grona najlepszych na świecie i kwalifikacji turnieju finałowego to doskonała mobilizacja. 

– Super by było, to jest cel naszej drużyny. W najbliższym czasie nie będzie jednak tak daleko wybiegać w przyszłość, tylko skupimy się, że dobrze zagrać w kwietniu. Piłka po piłce, mecz po meczu – dokonamy wszelkich starań, żeby wywalczyć ten awans.

– Na stronie PZT pojawiło się ogłoszenie swego rodzaju castingu na miejsce rozegrania tego spotkania. Gdzie pani chciałaby zagrać?

– Wierzę, że to PZT dobrze wybierze. Ostatnio grałyśmy w Zielonej Górze i było bardzo miło. Jeśli dojdzie do zmiany miejsca, to mimo wszystko wierzę, że kibice znów dopiszą i będą nas wspierać.

 

Z Petersburga Szymon Adamski