Hamburg. Pera ponownie bezbłędna i ponownie z tytułem

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Bernarda Pera pokonała Anett Kontaveit 6:2, 6:4 w finale turnieju WTA 250 w Hamburgu. Amerykanka kończy drugi tydzień z rzędu z turniejowym triumfem, sięgając po drugi w karierze tytuł mistrzowski.

Przed tygodniem jedenasta rakieta Stanów Zjednoczonych w rankingu WTA od eliminacji zaczęła rywalizację w imprezie rangi WTA 250 w Budapeszcie i sięgnęła po tytuł mistrzowski. Po przenosinach za naszą zachodnią granicę zawodniczka zza Oceanu nie znalazła pogromczyni. W pięciu meczach światowa rakieta numer 81 nie straciła nawet seta. W sobotnim meczu o tytuł pokonała najwyżej rozstawioną, wiceliderkę rankingu Anett Kontaveit.

Losy pierwszej odsłony rozstrzygnęły dwa przełamania, uzyskane przez Amerykankę w gemie otwarcia, a następnie przy prowadzeniu 4:2. W drugiej partii Pera odebrała podanie Kontaveit w piątym oraz siódmym gemie i prowadziła już 5:2. Co prawda Estonka zbliżyła się na 5:4, ale ostatnie słowo należało do tenisistki, która wygrywając finał w Hamburgu zanotowała dwunasty zwycięski mecz z rzędu

Wygrana nad wiceliderką to dla Pery drugie zwycięstwo nad zawodniczką z top 10 w karierze. Poprzednio tak wysoko notowaną rywalkę pokonała w 2018, a była to Johana Konta. Sobotnia wygrana sprawiła, że w najnowszym notowaniu Amerykanka będzie zajmować najwyższe w karierze, 59. miejsce.


Wyniki

Finał singla:

Bernarda Pera (USA) – Anett Kontaveit (Estonia, 1, WC) 6:2, 6:4

WTA Warszawa. Losowanie turnieju głównego. Jest hit!

/ Adam Romer , źródło: Własne, foto: AFP

Rozlosowano drabinkę turnieju głównego warszawskiej imprezy WTA. Już w pierwszej rundzie, z punktu widzenia polskich kibiców,  dojdzie do hitowego pojedynku.

Los skojarzył w pierwszej rundzie Igę Świątek z Magdaleną Fręch. Dwie najwyżej sklasyfikowane Polki, które grają w Warszawie trafiają na siebie po raz pierwszy. Faworytką będzie bez wątpienia liderka rankingu WTA, ale sklasyfikowana obecnie na miejscu 84, Fręch jest w wysokiej formie, co udowodniła podczas ostatniego startu na Wimbledonie, gdzie po raz pierwszy w karierze dotarła do trzeciej rundy.

Pozostałe Polki zmierzą się z zagranicznymi rywalkami: Martyna Kubka zagra z Włoszką Elisabettą Cocciaretto, Weronika Falkowska z Chorwatką Petrą Martić. Rywalki nie poznała tylko Maja Chwalińska, która zagra z tenisistką, która przejdzie kwalifikacje.

W Warsszawie, w pierwszej rundzie zapowiada się kilka ciekawych pojedynków.Szwajcarka Viktoria Golubić zmierzy się z Włoszką Jasmine Paolini, a zwyciężczyni sprzed roku – Belgijka Maryna Zaveska zagra z Varvarą Graczewą, która w ostatniej chwili zastąpiła jako rozstawiona Julię Putincewą, któa wycofała się z turnieju.

Towarzyski mecz dla Ukrainy. W Krakowie wciąż rządzi Radwańska

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: AFP

W sobotę w Tauron Arenie odbył się charytatywny mecz „Iga i przyjaciele dla Ukrainy”. Oprócz dwukrotnej mistrzyni Roland Garros udział w wydarzeniu wzięli Agnieszka Radwańska, Serhij Stachowski, Martyn Pawelski oraz Elina Switolina w roli sędziego.

Zgodnie z planem jako pierwszy został rozegrany mecz gry mieszanej. W tym spotkaniu wynik ewidentnie nie był najważniejszy. Po przeciwnych stronach siatki stanęli mistrzyni WTA Finals i 36-latek z Kijowa oraz liderka światowego rankingu i niedawny półfinalista Roland Garros juniorów. Zawodnicy mieli przypięte mikrofony, dzięki czemu publiczność na bieżąco mogła słuchać ich komentarza. Tenisiści bardzo często żartowali między sobą, w czym prym wiedli Stachowski i raszynianka, która m.in. dopytywała starszego kolegę czy nie gra dla niego za szybko, a Switolinę czy nazwie swoje dziecko Iga, jeśli uda jej się wygrać następny punkt. Z kolei były reprezentant Ukrainy rozegrał jedną z wymian trzymając na rękach synka swojej mikstowej partnerki. Pierwszego seta 6:4 wygrała para Świątek-Pawelski, ale w drugim, który rozegrany był w formie super tie-breaka do dziesięciu punktów, lepsi byli Radwańska i Stachowski. O losach spotkania zadecydowała „złota piłka”, w której kluczową rolę odegrał najmłodszy na korcie gliwiczanin i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo.

Później na korcie zostały już tylko Iga Świątek i Agnieszka Radwańska. Tenisistki zdjęły mikrofony i gra zrobiła się dużo bardziej poważna. Zawodniczki zafundowały zgromadzonym kibicom sporo efektownych wymian. Niespodziewanie jako pierwsza przełamanie wypracowała sobie krakowianka, która wyszła na prowadzenie 5:3. W dziewiątym gemie liderka światowego rankingu odrobiła straty z 0:30 i zbliżyła się na jednego gema, ale po zmianie stron finalistka Wimbledonu z 2012 roku po raz drugi odebrała podanie przeciwniczce i rozstrzygnęła seta na swoją korzyść 6:4. Po meczu Iga Świątek była pod tak dużym wrażeniem gry swojej starszej koleżanki, że zaczęła namawiać ją do powrotu do touru.

Według nieoficjalnych informacji Idzie i przyjaciołom udało się w Krakowie zebrać ponad dwa miliony złotych dla ukraińskich dzieci poszkodowanych przez wojnę.

WTA Warszawa. Trudne początki Polek

/ Adam Romer , źródło: , foto: Artur Rolak

Nikt nie twierdził, ze będzie łatwo, ale początek kwalifikacji do warszawskiego turnieju WTA przyniósł zimny prysznic polskim zawodniczkom. Zgodnie odpadły Bednarz, Hertel, Ewald i Kawa.

Po kilku latach nieobecności kobiecy tenis na najwyższym poziomie światowym wrócił do stolicy, na korty warszawskiej Legii. W sobotę rozpoczęły się dwustopniowe kwalifikacje do turnieju, do których przystąpiło aż pięć polskich zawodniczek.

Pierwsza na kort centralny wyszła 17-letnia Zuzanna Bednarz. Dla tenisistki z Podkarpacia był to debiut w rozgrywkach WTA i niestety było to widać w pojedynku z dużo bardziej doświadczoną Rumunką Lee. Wydawało się, że Polka nieźle weszła w mecz, w początkowej fazie udało się nawet dotrzymywać kroku rywalce, ale im dalej w las, tym trudniej. Szczególnie, gdy Lee się rozgrzała, co przy panujących na warszawskich kortach upałach brzmi może paradoksalnie, ale z każdym kolejnym gemem Rumunka podnosiła poziom swojej gry, a młodziutka Polka nie była w stanie nadążyć. W niewiele ponad godzinę Lee zakończyła mecz, a Bednarz dostała solidną lekcję tenisowego rzemiosła. Oby ten mecz zaprocentował w przyszłości.

Jako druga w kolejności na kort centralny wyszła 22-letnia Anna Hertel, a jej rywalką była kolejna Rumunka i to nie mniej rutynowana, jak poprzednia. 32-letnia Cadantu-Ignatik była już w pewnym momencie swojej kariery 59 rakietą świata i było to widać w sobotnim meczu. Nim Polka osiągnęła swój poziom gry, Rumunka już wygrała pierwszą partię 6:1 i prowadziła 3:0 w drugiej. Na szczęście Hertel nie zwiesiła głowy, a zażarcie walczyła o każdą piłkę i w efekcie doprowadziła do przełamania powrotnego, a po kolejnych gemach do remisu 5:5. Wtedy jednak doszło do głosu dużo większe doświadczenie rywalki, która umiała utrzymać piłkę w korcie w długich wymianach, podczas gdy Polce zabrakło odrobiny cierpliwości i precyzji.

Niemal równocześnie na korcie nr 2 toczył się pojedynek trzeciej z Polek – 16-letniej Weroniki Ewald z Greczynką Despiną Papamichail. Nastolatka toczyła wyrównany pojedynek, prowadząc nawet chwilami i dyktując warunki. Niestety, znów o wyniku zaważył brak doświadczenia i rutyny gry w końcówce seta. Kilka niewymuszonych błędów zaważyło, że Greczynka wygrała pierwszy set 6:4. W efekcie gra Polki się posypała. Nim się kibice i sama Ewald obejrzeli w drugim secie było już podwójne przełamanie na korzyść Papamichail. Polka rozegrała jeszcze tylko jednego gema i zeszła z kortu z powodu kontuzji.

W ostatnim zakończonym dziś meczu z udziałem polskiej zawodniczki Katarzyna Kawa uległa mało znanej Chorwatce Tenie Lukas.

Ostatnia z Polek Weronika Baszak nie zdążyła rozegrać swojego meczu przed burzą, która pojawiła się nad Warszawą. Mecz przy stanie 2:2 został przerwany i zostanie dokończony w niedzielę.

 


Wyniki

Wyniki 1r. kwalifikacji turnieju BNP Paribas Poland Open:

Gabriela Lee (Rumunia) – Zuzanna Bednarz 6:2, 6:0

Alexandra Cadantu-Ignatik (Rumunia) – Anna Hertel 6:1, 7:5

Despina Papamichail (Grecja) – Weronika Ewald 6:4, 5:0 i krecz Ewald

Tena Lukas (Chorwacja) – Katarzyna Kawa 7:6(4), 6:2.

Laver Cup. Wielka Trójka ponownie razem

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.twitter.com, foto: AFP

Trzech najbardziej utytułowanych tenisistów w historii wystąpi ponownie w drużynie Europy podczas tegorocznej edycji Pucharu Lavera. Ta w dniach 23-25 września odbędzie się w londyńskiej O2 Arenie. Po tym jak swój udział potwierdzili Rafael Nadal, Roger Federer i Andy Murray, teraz do nich dołączył Novak Dżoković.

Drużyna Europy pod wodzą Bjorna Borga jest niepokonana od pięciu lat w turnieju o Puchar Lavera. Tegoroczna edycja zapowiada się naprawdę znakomicie. Pierwszy raz w jednym zespole wystąpią trzej tenisiści, którzy z ostatnich 76 rozegranych finałów imprez wielkoszlemowych wygrali 66 z nich.

– Bardzo się cieszę, że znów dołączyłem do zespołu Europy. To jedyne zawody, w których możesz grać w drużynie z gośćmi, z którymi normalnie rywalizujesz. Dołączyć do Rafy, Rogera i Andy’ego – trzech moich największych rywali – będzie naprawdę wyjątkowym momentem w historii naszego sportu – skomentował dołączenie do drużyny Europy dwudziestojednokrotny mistrz wielkoszlemowy i były lider rankingu ATP.

Tym samym znamy już niemal pełen skład drużyny prowadzonej przez Bjorna Borga, który tak skomentował występ Wielkiej Czwórki w swym zespole – Nie sądzę, abym mógł sobie wyobrazić, że te cztery ikony sportu będą razem w jednej drużynie. Wiem, że oni, tak jak ja, doceniają znaczenie tej chwili i będą na nią naprawdę gotowi. Każdego roku naszym celem jest wygrywanie. Z Rafą, Rogerem, Andym i Novakiem w składzie podobają mi się nasze szanse.

Drużyna reszty świata ogłosiła na razie trzech zawodników. Kapitan John McEnroe będzie mieć do dyspozycji: Felix Auger-Aliassime’a, Taylora Fritza i Diego Schwartzmana.