Praga. Linette nie odwróciła losów spotkania

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Na ćwierćfinale zakończyła występ w imprezie rangi WTA 250 na kortach twardych w Pradze Magda Linette. W szóstym spotkaniu przeciwko Qiang Wang, druga rakieta Polski po raz trzeci musiała uznać wyższość rywalki. Kolejnym występem poznanianki będzie turniej rangi ITF W100 w Kozerkach.

Po sezonie na kortach ziemnych, przyszła pora na rywalizację na nawierzchni twardej. Jednak nim cała tenisowa karuzela przeniesie się za Ocean, najlepsze tenisistki świata walczą w imprezach w Europie. Magda Linette przed wylotem postanowiła sprawdzić formę m.in. podczas WTA 250 w Pradze. Występ u naszych południowych sąsiadów druga rakieta naszego kraju zakończyła na 1/4 finału, ulegając w meczu o półfinał Qiang Wang.

Wiele wskazywało na to, że piątkowe spotkanie zakończy się w dwóch setach. Po tym jak Chinka wygrała pierwszą partię 7:5, w drugiej odsłonie prowadziła już 3:0. Od tego momentu jednak Linette podniosła poziom gry i najpierw doprowadziła do wyrównania 3:3, a następnie objęła prowadzenie 4:3. Ostatecznie set zakończył się po tie-breaku, którego nasza tenisistka wygrała 7/5. W decydującym secie to Qiang Wang jako pierwsza wypracowała sobie „breaka”, ale premierowe przełamanie powędrowało na konto Linette. Od stanu 2:2 pięć z sześciu rozegranych gemów zapisywało na swym koncie zawodniczki returnujące. Tą, która w całym meczu wygrała o punkt więcej od rywalki okazała się Qiang Wang, która w sobotę powalczy o szósty finał turnieju głównego cyklu w karierze. Dwa z nich, oba przed czterema laty, wygrała.

Z Pragi Magda Linette wraca do Polski. Od poniedziałku poznanianka będzie najwyżej rozstawioną zawodniczką turnieju rangi ITF W100 w Kozerkach.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Qiang Wang (Chiny, Q) – Magda Linette (Polska) 7:5, 6:7(5), 6:4

Zdecydował francuski return

/ Adam Romer , źródło: Korepondencja z Warszawy, foto: Adam Nurkiewicz

Kolejna francuska tenisistka staje na drodze Igi Świątek. Po niezwykle wyrównanym, szczególnie w decydującym secie, meczu ćwierćfinałowym Carolina Garcia pokonuje liderkę rankingu WTA.

 

To nie miało tak wyglądać. Wypełnione kibicami trybuny warszawskiej Legii spodziewały się wszystkiego, ale nie porażki swojej ulubienicy. Tymczasem mecz z Garcią od początku nie układał się po myśli Igi Świątek.

– Myślę, że Carolina zagrała solidniej ode mnie. Wchodziła w kort i swoimi uderzeniami dawała mi mało czasu – mówila sama Polka na pomeczowej konferencji prasowej.

Pierwszy set był wręcz fatalny w wykonaniu Polki, a wręcz perfekcyjny dla Francuzki. Iga nie wygrała ani jednego swojego gema serwisowego. Garcia doskonale returnowała, punktując co i rusz przy drugim podaniu Polki. Gdy po dwudziestu kilku minutach Światek wreszcie wygrała gema wydawało się, że teraz już pójdzie. Niestety Garcia odpowiedziała kolejnym przełamaniem, poprawiła swoim gemem serwisowym i po 39 minutach było po pierwszym secie.

Iga najbardziej niezadowolona była ze swojego serwisu – Myślę, że serwis zrobił różnicę. Ona regularnie serwowała po  180 km/h, a ja nie. Do tego atakowała moje podanie returnem. Grała tak już na naszym wspólnym treningu, ale nie spodziewałam się, że powtórzy to podczas meczu – mówiła Iga po meczu.

Na drugi set zawodniczki wyszły jakby odmienione. Iga wyjątkowo zmotywowana, a Caroline jakby zbytnio rozluźniona. W efekcie obraz gry się odwrócił. Kluczowy dla losów seta był trzeci gem, gdzie Polka obroniła dwa breakpointy i wyszła na prowadzenie 2:1. Od tego momentu wreszcie gra Igi była taka, jaką pamiętamy z meczów na Roland Garros. Kolejne wymiany przynosiły jej punkty, a rywalka wyraźnie uznała, że w tym secie już wiele nie zwojuje. Szczególnie, że jej gra w stylu „wszystko albo nic” przestała przynosić efekty. Po 75 minutach było 1-1 w setach.

 

O wszystkim zdecydował trzeci set, który zaczął się od prawdziwej wymiany ciosów. Kilka wymian z początku tej partii było zagranych w tak oszałamiającym tempie, że porównanie z „pojedynkiem rewolwerowców” z miasteczka na Dzikim Zachodzie nie jest bezzasadne. Tenisistki pilnowały swoich gemów serwisowych czekając na swoje szanse. Garcia znów zaczęła returnować, szczególnie przy drugim podaniu Igi, stojąc niemal metr w korcie. Taka gra wreszcie przyniosła Francuzce sukces, bo w ósmym gemie udało się jej przełamać serwis Polki.

Gdy niektórzy już zwieszali głowy do odrabiania strat ruszyła Polka. Było 5:3 30-0 z perspektywy Garcii, gdy cztery kolejne punkty zdobyła Iga. Trzeba jednak przyznać, że przeciwniczka nieco przy tym pomogła robiąc podwójny błąd serwisowy i grając dwa bekhendy w siatkę.

Gdy przez trybuny przebiegło głębokie westchnienie ulgi, a kibice szykowali się do emocjonującej końcówki, znów doszło do zwrotu akcji. Tym razem nie takiego, jakiego spodziewali się warszawscy kibice. Iga miała dwie piłki na wygranie gema na po 5, ale żadnej nie wykorzystała. Skończyło się kolejnym wygrywającym returnem po drugim podaniu Igi i porażką Polki. Pierwszą na korcie ziemnym w tym roku.

– Ostatnie dwa tygodnie trenowałam już na korcie twardym i trochę poczułam, że nie czułam tej ziemi tu tak dobrze, jakbym chciała. Ta porażka powoduje, że będę miała dwa dni dłużej na przygotowania do występów w Ameryce, gdzie planuję zagrać w Toronto, Cincinnati i na US Open. Co zrobię w przyszłym roku? Nie wiem, trudno teraz przewidywać – odpowiadała Polka w kontekście kolejnych planów. Z jej wypowiedzi niedwuznacznie wynikało, że lepiej by dla niej było, gdyby warszawski turniej odbywał się na kortach twardych. Zaprzeczyła też, by gra przed własną publicznością miała jakikolwiek negatywny wpływ na jej grę. – Dziś zdecydowały wyłącznie czynniki sportowe – twierdziła Iga.

 

W pozostałych meczach ćwierćfinałowych również ciężko grało się faworytkom. Do półfinałów awansowały bowiem Jasmine Paolini i Katerina Braindl oraz jedyna Ana Bogdan, która mogla się za takową uważac w pojedynku z Laurą Pigossi.

 

W dzisiejszych meczach deblowych Polki odnosiły tylko zwycięstwa. Do finału awansowała polska para Katarzyna Kawa, Alicja Rosolska, a Maja Chwalińska z czeską partnerką Jessicą Malenkova wygrały swój mecz ćwierćfinałowy.

Partnerem relacji medialnych z turnieju BNP Paribas Poland Open jest marka #Diadora


Wyniki

Wyniki ćwierćfinałów turnieju BNP Paribas Poland Open:

Iga Świątek (1) – Carolina Garcia (Francja, 5)

Ana Bogdan (Rumunia) – Laura Pigossi (Brazylia) 6:1, 6:1;

Jasmine Paolini (Włochy, 10 – Viktorija Golubic (Szwajcaria) 1:6, 6:2, 6:2;

Katerina Braindl (Ukraina, LL) – Petra Martić (Chorwacja, 8) 1:6, 6:3, 6:4.

 

Wyniki debla:

Ćwierćfinał: Maja Chwalińska, Jessica Maleckova (Polska, Czechy) – Ana Bogdan, Kristina Mladenovic (Rumunia, Francja) 6:3, 4:6, 10-6

Półfinał: Katarzyna Kawa, Alicja Rosolska (2) – Nico Dżalamidze, Viktorija Golubić (Gruzja, Szwajcaria) 6:4, 3:6, 10-8.

Hurkacz spróbuje obronić tytuł Moselle Open

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz rok temu triumfował w Moselle Open. W nadchodzącej edycji ponownie zobaczymy najlepszego polskiego tenisistę, który znów spróbuje zwyciężyć we francuskim Metz.

W ubiegłorocznej imprezie o nazwie Moselle Open świetnie zaprezentował się Hubert Hurkacz. Tenisista pochodzący z Wrocławia pokonał wszystkich rywali, z którymi przyszło mu się zmierzyć. To oznaczało jedno – zdobycie tytułu. Polski zawodnik w drodze po trofeum okazał się lepszy od między innymi takich tenisistów jak Andy Murray, czy Pablo Carreno Busta (w starciu finałowym).

W tym roku 25-latek spróbuje obronić tytuł. Organizatorzy turnieju oficjalnie potwierdzili, że reprezentant naszego kraju ponownie wystąpi w Metz. Co ciekawe, to do tej pory jedyny tenisista, który został przedstawiony jako uczestnik nowej edycji turnieju. Poniżej zamieszczamy ciekawą prezentację Hurkacza, zamieszczoną przez media społecznościowe Moselle Open.