Brytyjska karuzela trenerska kręci się dalej

/ Anna Niemiec , źródło: tennis.com, foto: AFP

Emma Raducanu już za miesiąc rozpocznie występ w US Open, gdzie przed rokiem okazała się bezkonkurencyjna. Do obrony tytułu Brytyjka będzie przygotowywała się z Dmitrijem Tursunowem.

Reprezentantka Wielkiej Brytanii po zwycięstwie w Nowym Jorku niespodziewanie rozstała się ze swoim Andrew Richardsonem. Od tego momentu zawodniczka rozpoczynała współpracę z wieloma szkoleniowcami m.in. Torbenem Beltzem, ale żadna z nich nie trwała zbyt długo. Przed Wimbledonem Raducanu zapewniała, że będzie teraz współpracować z trenerami z rodzimej federacji tenisowej, ale przed rozpoczęciem sezonu na kortach twardych do jej sztabu dołączył Tursunow.

Były rosyjski tenisista do tej pory współpracował m.in. Jeleną Wiesnisną, Aryną Sabałenką oraz ostatnio z Anett Kontaveit, która pod jego opieką została wiceliderką światowego rankingu.

Pierwszym turniejem Emmy Raducanu z Tursunowem u boku będzie Citi Open w Waszyngtonie, który rozpocznie się już 1 sierpnia.

Maja walczyła do ostatniej piłki

/ Adam Romer , źródło: Korepondencja z Warszawy, foto: PZT

W ostatnim czwartkowym spotkaniu Maja Chwalińska stoczyła wyjątkowo zacięty mecz z Petrą Martić. Polka wygrała seta, a do wygrania meczu zabrakło bardzo niewiele.

 

W pewnej chwili pojedynku doświadczonej Chorwatki z bielszczanką było już 3:6, 1:3 z perspektywy Polki i wszystko wydawało się „pozamiatane”. Przyszedł jednak długi gem przy serwisie Mai, który po kilku równowagach udało się Polce wygrać i ku zaskoczeniu sporej grupy kibiców mecz się odwrócił.

Chwalińska zaczęła grać niemal perfekcyjnie, a Martić wyraźnie straciła rezon. Co chwilę komentowała swoje zagrania, rozmawiała z siedzącym blisko trenerem. Nic dziwnego, bo co i rusz traciła punkty, które jeszcze chwilę wcześniej wydawały się niemal u niej w garści.

Polka mijała ją regularnie, gdy szturmowała siatkę lub zagrywała precyzyjne loby. W efekcie Martić zupełnie się pogubiła i ze stanu 3:1 z jej perspektywy zrobiło się 3:6.

Maja dołożyła nawet kolejnego gema, przy serwisie rywalki, który rozpoczynał decydującą partię. Chorwatka jest jednak zbyt doświadczoną zawodniczką, by po chwili słabości nie pozbierać się do kupy i wrócić na wyższy poziom gry. Zrobiła to, odłamała się i objęła prowadzenie 2:1. Kolejne zacięte gemy rozstrzygały się w spektakularnych wymianach. Dosłownie o włos lepsza okazała się Chorwatka, która złapała przełamanie na 4:2 i utrzymała to do ostatniej piłki.

Dla Mai był to kolejny ważny występ, który po doskonałym Wimbledonie dał jej sporo pewności siebie i wiary, że spokojnie może rywalizować z rywalkami klasyfikowanymi o ponad 100 miejsc wyżej.

Kolejny start Polka planuje jeszcze na kortach ziemnych w Rumunii, a potem leci do Nowego Jorku na kwalifikacje do US Open.

Partnerem relacji medialnych z turnieju BNP Paribas Poland Open jest marka #Diadora


Wyniki

Wyniki drugiej rundy turnieju BNP Paribas Poland Open:

Iga Świątek (1) – Gabriela Lee (Rumunia, LL) 6:3, 6:2.

Carolina Garcia (Francja, 5) – Elisabetta Cocciaretto (Włochy) 6:3, 7:5.

Petra Martić (Chorwacja, 8) – Maja Chwalińska (WC) 6:3, 3:6, 6:3.

 

Wyniki drugiej rundy debla:

Katarzyna Kawa, Alicja Rosolska (2) – Laura Piggosi, Andrea Gamiz (Brazylia, Wenezuela) 7:6(4), 6:2.

Nico Dżalamidze. Viktorija Golubić (Gruzja, Szwajcaria) – Paula Kania-Choduń, Renata Voracova (Polska. Czechy) 6:3, 6:4.

Iga wygrywa w swoim stylu.

/ Adam Romer , źródło: Korepondencja z Warszawy, foto: AFP

Dzięki Idze Świątek warszawska publiczność przynajmniej przez godzinę może się poczuć jak w Paryżu. Polka na korcie centralnym gra tak, jak ma w zwyczaju na Roland Garros. W czwartek odprawiła Gabrielę Lee.

 

Drugi mecz Świątek w Warszawie i po raz drugi trybuny warszawskiego obiektu wypełniły się w prawie stu procentach. Na Igę przychodzą i ci, którzy pamiętają jeszcze Wojciecha Fibaka, i tacy, którzy o tenisie usłyszeli dopiero niedawno, gdy Polka zaczęła rozstawiać konkurentki po kątach.

Tak jest też w Warszawie, gdzie gra się na ulubionej nawierzchni Igi – na korcie ziemnym, przed „swoją” publicznością i gdzie rywalki są już przestraszone wychodząc na kort. Wszak Polka nie przegrała w tym roku na korcie ziemnym ani jednego pojedynku, a ostatnią porażkę na takim korcie zaliczyła w ubiegłorocznym Rolandzie Garrosie, w meczu z Marią Sakkari.

W czwartek rumuńska rywalka liderki światowego rankingu wyszła bojowa i zmotywowana na mecz, ale bez odpowiednich „narzędzi”, by Polsce przeszkodzić w jej grze.

By przygotować się na jedyną wyraźną zmianę – leworęczność Rumunki – Iga rano trenowała z dyrektorem sportowym turnieju czyli Mariuszem Fyrstenbergiem. Trening się przydał, bo Polka ani razu nie dała się zaskoczyć innymi rotacjami i nieco innym sposobem gry Lee.

– Rzeczywiście rano trenowałam z Mariuszem. Serwował, a ja potrenowałam return z tego podania, ale potem w meczu i tak potrzebujesz te ułamki sekund, by przestawić się na inne rotacje – opowiadała na pomeczowej konferencji prasowej Iga.

W pierwszym secie przy swoim serwisie Iga przegrała zaledwie dwie piłki, a jeden break na 5:3 wystarczył, by seta wygrać.

Druga partia także toczyła się nieprzerwanie pod dyktando Polki i tylko jej kilku niewielkim błędom Rumunka zawdzięcza fakt, że nie przegrała seta do zera czy do jednego. Udało jej się wygrać dwa swoje gemy serwisowe. Na przełamanie szanse miała, ale właściwie tylko teoretyczne, bo jedyny breakpoint Iga zlikwidowała wygrywającym serwisem.

Mecz skończył się po 73 minutach i wśród publiczności mógł wywołać apetyt na więcej. To więcej przyjdzie już w piątek popołudniu, podczas ćwierćfinału z Caroliną Garcią, która dziś w dwóch setach pokonała Włoszkę Elisabettę Cocciaretto.

– Spodziewam się jutro szybszej gry. Znamy się dobrze, nawet trenowałyśmy tu kilka dni temu. Moja rywalka ostatnio zmieniła trochę w swojej grze i stara się być bardziej agresywna. Będzie trudniej – przeanalizowała swoją piątkową rywalkę Iga.

 

W półfinale debla jest już polska para Alicja Rosolska i Katarzyna Kawa, które wprawdzie o tym, że zagrają razem zdecydowały tuż przed turniejem, ale dziś na korcie rozumiały się i uzupełniały wyjątkowo dobrze.

 

W ostatnim dzisiejszym meczu Mają Chwalińska mierzy się z Chorwatką Petrą Martić.

 

Partnerem relacji medialnych z turnieju BNP Paribas Poland Open jest marka #Diadora


Wyniki

Wyniki drugiej rundy turnieju BNP Paribas Poland Open:

Iga Świątek (1) – Gabriela Lee (Rumunia, LL) 6:3, 6:2.

Carolina Garcia (Francja, 5) – Elisabetta Cocciaretto (Włochy) 6:3, 7:5.

Mecz Petra Martić (Chorwacja, 8) – Maja Chwalińska (WC) trwa.

 

Wyniki drugiej rundy debla:

Katarzyna Kawa, Alicja Rosolska (2) – Laura Piggosi, Andrea Gamiz (Brazylia, Wenezuela) 7:6(4), 6:2.

Mecz Paula Kania-Choduń, Renata Voracova (Polska. Czechy) – Nico Dżalamidze. Viktorija Golubić (Gruzja, Szwajcaria) trwa.