Stuttgart. Amerykanie szaleją na trawie – Fritz i Shelton zagrają o tytuł

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Dwóch najwyżej rozstawionych uczestników zagra o tytuł turnieju ATP 250 w Stuttgarcie. Zwycięstwo rozstrzygnie się między Amerykanami – Taylorem Fritzem oraz Benem Sheltonem. Za nami intensywny dzień w Niemczech, w trakcie którego obejrzeliśmy aż trzy spotkania.

Shelton był zdecydowanie najbardziej zapracowanym tenisistą w sobotę. Dzień wcześniej jego ćwierćfinałowe spotkanie z Sho Shimabukuro zostało zakończone po pierwszym secie z powodu zapadającej ciemności. Co więcej, partię wygrał Japończyk, więc Shelton musiał odwracać losy spotkania. Amerykanin zaliczył spektakularny powrót. Kilkanaście godzin po przegraniu otwierającej partii 4:6, 23-latek wygrał kolejne odsłony spotkania 6:3, 6:4, awansując do półfinału.

Największą niewiadomą była kwestia wytrzymałości Sheltona, który miał na regenerację tylko dwie godziny. Jego rywalem w kolejnym meczu był Jirzi Leheczka, którego Amerykanin pokonał w Stuttgarcie przed rokiem. Wówczas padł wynik 6:4, 6:4 – tym razem losy setów rozstrzygały się w tie-breakach. Po pierwszym z nich w lepszym humorze był Czech, który zwyciężył 7-4. Kolejna dogrywka przejdzie do historii jako jedna z najbardziej dramatycznych w całym sezonie – rozegrano w niej aż trzydzieści punktów! Ostatecznie wynikiem 16-14 triumfował Shelton, doprowadzając do decydującej partii. W trzeciej odsłonie spotkania, mimo największego zmęczenia u tenisistów, wciąż nie obejrzeliśmy przełamań. Tie-break ponownie został rozstrzygnięty dopiero po grze na przewagi. Gra szła punkt za punkt, lecz w kluczowym momencie więcej zimnej krwi zachował Shelton. Młody Amerykanin po spędzeniu w sobotę trzech i pół godziny na korcie awansował do finału, w którym już czekał na niego Taylor Fritz.

Finalista US Open sprzed dwóch lat źle rozpoczął półfinałowe starcie z Alexandrem Bublikiem. Reprezentant Kazachstanu Przełamał Amerykanina w pierwszym gemie. Bublik utrzymywał skuteczność wyłącznie do stanu 4:2. Sześć kolejnych gemów padło łupem Fritza. 28-latek dwa razy z rzędu przełamał serwis rywala, co jest rzadkością w meczach rozgrywanych na tej nawierzchni. Dzięki temu triumfował w pierwszym secie.

Druga partia była bardziej zamknięta. Długo nie oglądaliśmy break pointów, co kazało sądzić że o losach seta zadecyduje tie-break. Do dogrywki jednak nie doszło. W dziesiątym gemie Fritz wyszedł na prowadzenie 40:15 w gemie przy podaniu rywala. Tenisista ze Stanów Zjednoczonych wykorzystał piłkę na przełamanie, będącą równocześnie setbolem. Dzięki temu zakończył mecz po nieco ponad godzinie gry.

W niedzielę Fritz zagra o powtórzenie sukcesu sprzed roku, gry triumfował w Stuttgarcie. Wygrana będzie dla niego szóstym tytułem w karierze zdobytym na trawie. Po drugiej stronie siatki stanie natomiast Shelton, który nigdy nie wygrał imprezy rozgrywanej na trawie. Mecz finałowy rozpocznie się o godzinie 14:00.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Ben Shelton (USA, 1) – Sho Shimabukuro (Japonia) 4:6, 6:3, 6:4

Półfinał singla:

Ben Shelton (USA, 1) – Jirzi Leheczka (Czechy, 4) 6:7(4), 7:6(14), 7:6(6)

Taylor Fritz (USA, 2) – Alexander Bublik (Kazachstan, 3) 6:4, 6:4

Bratysława. Drzewiecki i Matuszewski z tytułem mistrzowskim

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: Peter Figura

Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski zostali triumfatorami deblowego turnieju ATP Challenger 100 na kortach ziemnych w Bratysławie. W meczu finałowym Polacy pokonali słowacko-ukraiński duet Lukas Pokorny / Witalij Saczko 6:4, 7:5.

Sobotni pojedynek był pierwszym starciem obu tych par w rozgrywkach. Z lepszego rozpoczęcia mogli cieszyć się Słowak z Ukraińcem. W czwartym gemie odrobili stratę od stanu 0:40 przy serwisie Matuszewskiego, a przy break-poincie uśmiechnęło się do nich szczęście, bowiem nieczysto zagrany return Pokornego przyniósł im przełamanie. Chwilę potem rywale Polaków podwyższyli jeszcze swoje prowadzenie na 4:1, ale był to ich ostatni pozytywny moment w tej części gry.

Nasi reprezentanci w imponujący sposób odwrócili losy seta. W siódmym gemie, po wygrywającym forhendowym returnie Matuszewskiego, odrobili deficyt „brejka” przy podaniu Saczki. Niedługo później także i Pokorny musiał skapitulować przy własnym serwisie, co przy dobrej dyspozycji Polaków w tym elemencie gry, zapewniło im zwycięstwo 6:4.

Druga odsłona okazała się bardziej wyrównana. Do stanu 4:4 żadna z par nie była w stanie wypracować sobie choćby jednego break-pointa. Zmieniło się to w dziewiątym gemie, kiedy to polski debel doczekał się trzech szans na przełamanie rywali. W tej sytuacji nie wykorzystali żadnej z nich, ale nie musieli tego długo żałować. W kolejnym gemie, w którym returnowali dopięli swego, zdobywając kluczowy punkt po forhendowym błędzie Pokornego. Po zmianie stron mieli jeszcze drobne problemy, ale oddalili dwie szanse oponentów na tie-breaka i po godzinie i 13 minutach gry wygrywający serwis Matuszewskiego przyniósł im triumf w całych zawodach.

Tym samym Polacy zdobyli swój pierwszy tytuł challengerowy w tym sezonie. Łącznie było to już ich ósme wspólne zwycięstwo na tym szczeblu rozgrywek. W całej karierze Drzewieckiego to już 16. sukces tej rangi, zaś Matuszewski zapisał 11. taką wygraną na swoim koncie.


Wyniki

Finał gry podwójnej:

Karol Drzewiecki/Piotr Matuszewski (Polska) – Lukas Pokorny, Witalij Saczko (Słowacja, Ukraina) 6:4, 7:5

s’Hertogenbosch. Życiowy sukces Majchrzaka! Polak zagra o pierwszy tytuł ATP w karierze

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Marcin Okla

Nie ma mocnych na Kamila Majchrzaka! Polak zagra w niedzielę w swoim pierwszym finale turnieju ATP w karierze. W sobotę nasz reprezentant pokonał w półfinale imprezy w s’Hertogenbosch rozstawionego z „trójką” Daniiła Miedwiediewa, odnosząc drugie zwycięstwo nad tenisistą z najlepszej „dziesiątki” rankingu w tym tygodniu. O finał Piotrkowianin zagra z Alexem De Minaurem. 

Przed rozpoczęciem sobotnich gier nasz reprezentant nie wiedział jeszcze, z kim przyjdzie mu grać w półfinale. Przedostatni dzień turnieju rozpoczął się bowiem od dokończenia ćwierćfinałowego meczu Miedwiediewa z Marinem Ciliciem. W trzecim secie, którego nie udało się rozegrać w piątek, leszy okazał się Rosjanin, który po niedługiej przerwie musiał ponownie wyjść na kort, aby zmierzyć się z wypoczętym Polakiem. Do jedynego dotychczasowego meczu obu panów doszło na początku ubiegłego sezonu, w ćwierćfinale turnieju ATP 500 w Brisbane. Wówczas po trzech setach gry lepszy okazał się mistrz US Open z 2021 roku.

Tenisiści od początku spotkania zachowywali dobrą dyspozycję przy serwisie. Dominowały krótkie gemy, w których podający nie musieli bronić break pointów. Wydawało się, że pierwsza partia zmierza w stronę tie-breaka, który jest częstym elementem spotkań rozgrywanych na trawie. Jednakże w dziesiątym gemie Majchrzak wywalczył pierwszą piłkę na przełamanie, która była równoznaczna z setbolem. Miedwiediew wybronił się wówczas dobrym serwisem, a po chwili to on stanął przed okazją do odebrania serwisu rywalowi. Tenisista pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego nie dał się jednak przełamać, więc o zwycięstwie w pierwszej odsłonie meczu zadecydowała dogrywka.

Na jej początku podający tenisiści mieli problem z wygrywaniem punktów. Rosjanin wyszedł na prowadzenie 3-1, lecz wówczas Polak zdołał wznieść swój tenis na jeszcze wyższy poziom. Majchrzak wygrał aż sześć z siedmiu kolejnych punktów, dzięki czemu triumfował 7-4. Podobnie jak podczas styczniowego meczu w Brisbane, nasz reprezentant wygrał pierwszego seta, przybliżając się do pokonania mistrza wielkoszlemowego.

Polak znakomicie wytrzymał trudne warunki gry, które dyktował jego przeciwnik. W drugim secie Polak punktował coraz częściej popełniającego błędy Miedwiediewa. Piotrkowianin szybko przełamał rywala z najlepszej „dziesiątki” rankingu na 2:1, lecz na tym nie poprzestał! W kolejnym gemie serwisowym Miedwiediew ponownie stracił podanie, stawiając się w szalenie trudnej sytuacji. Majchrzak nie mógł pozwolić sobie jednak na moment dekoncentracji. Rosjanin miał szansę na zniwelowanie części strat, lecz Polak obronił break pointa w szóstym gemie. Następnie, po grze na przewagi, reprezentant Polski stanął przed okazją do trzeciego przełamania rywala w partii. Miedwiediew miał problemy ze skutecznym serwowaniem, dzięki czemu Majchrzak wykorzystał drugą piłkę meczową i zakończył spotkanie po półtorej godzinie gry.

Polak imponował przede wszystkim skutecznością i powtarzalnością. Nasz reprezentant utrzymywał koncentrację na przestrzeni całego meczu, grając przy tym kombinacyjny tenis, który niejednokrotnie zaskakiwał rywala.

Piękny sen Majchrzaka w s’Hertogenbosch trwa nadal. Po piątkowym pokonaniu najwyżej rozstawionego Felixa Augera-Aliassime, Polak odniósł kolejne – już trzecie w karierze – zwycięstwo nad rywalem z grona dziesięciu najlepszych tenisistów świata. Dzięki temu odniósł życiowy sukces, jakim jest awans do finału turnieju ATP. Rywalem Polaka w niedzielnym meczu o triumf w Holandii będzie Alex De Minaur. Australijczyk pokonał w pierwszym sobotnim półfinale Adriana Mannarino. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 14:30.


Wyniki

Półfinał singla:

Kamil Majchrzak (Polska) – Daniił Miedwiediew (3) 7:6(4), 6:1

sHertogenbosch. Barbora Krejczikova poznała finałową rywalkę

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Barbora Krejczikova i Robin Montgomery powalczą o tytuł mistrzowski w finale tegorocznej edycji turnieju WTA 250 w s’Hertogenbosch. Amerykanka w tym tygodniu wygrała już sześć spotkań.

Pierwszą finalistką Libema Open 2026 została reprezentantka Czech, która w dwóch setach pokonała Magdę Linette. Poznanianka szczególnie może żałować prowadzenia 5:3 w drugiej odsłonie spotkania z reprezentantką naszych południowych sąsiadów. Finałową rywalką dwukrotnej mistrzyni wielkoszlemowej w grze pojedynczej będzie Robin Montgomery.

Amerykanka obecnie jest klasyfikowana w piątej setce rankingu WTA i do drabinki turnieju głównego musiała się dostać przez dwustopniowe kwalifikacje. Po wygraniu dwóch pojedynków eliminacyjnych tenisistka zza Oceanu kontynuuje zwycięską serię. W drugim z półfinałów Libema Open 2026 Amerykanka pokonała w dwóch setach Ajlę Tomljanović. W pierwszym odsłonie kluczowym okazał się siódmy gem. W drugiej odsłonie Australijka dwukrotnie dała się przełamać i przegrywała już 4:6, 1:4. Co prawda zdołała zdobyc jeszcze gema przy swoim podaniu, ale losów pojedynku nie odwrócila.

Tym samym to mistrzyni juniorskiego US Open 2021 w pierwszym finale imprezy głównego cyklu zagra o pierwszy tytuł mistrzowski.


Wyniki

Półfinał:

Robin Montgomery (USA, Q) – Ajla Tomljanovic (Australia) 6:4, 6:2

Berlin. Magdalena Fręch o krok od drabinki turnieju głównego

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch pokonałą Aliaksandrę Sasnowicz w meczu pierwszej rundy kwalifikacji turnieju WTA 500 w Berlinie. O awans do turnieju głównego Łodzianka zagra z Shuai Zhang.

sHertogenbosch było pierwszym tegorocznym przystankiem sezonu na trawie Magdy Linette, a do Berlina na inaugurację rywalizacji na trawie udała się Magdalena Fręch. Łodzianka ze względu na spadek w rankingu, w porównaniu do notowania sprzed dwunastu miesięcy, w tym roku występ w Berlinie rozpoczęła od kwalifikacji.

W drabince turnieju eliminacyjnego Polka została rozstawiona z numerem trzecim, a jej pierwszą rywalką była Alieksandra Sasnowicz. Panie spotkały się pierwszy raz i był to niezwykle wyrównany mecz. W pierwszej odsłonie każda z zawodniczek straciła swe podanie raz. Tym samym do rozstrzygnięcia tej części meczu potrzebny był tie-break. W nim kluczowe momenty nastąpiły po zmianie stron. Od stanu 2-4 dla rywalki, Polka wygrała tylko jedną akcję. W drugiej odsłony kluczowym okazał się pierwszy gem. Przy podaniu Sasnowicz wygrała go Magdalena Fręch, doprowadzając ostatecznie do decydującej odsłony.

W tej części spotkania niżej notowana z zawodniczek prowadziła 4:2, aby pozwolić Polce na odrobienie strat. W dziesiątym gemie tenisistka z Mińska miała dwie piłki meczowe. Reprezentantka naszego kraju jednak wyszła z opresji, aby w dwunastym gemie samemu nie wykorzystać okazji na zamknięcie pojedynku. W decydującym o losach awansu tie-breaku trzeciej partii od stanu 2-1 na prowadzenie wyszła Magdalena Fręch. Wypracowanej przewagi już nie oddała i zapewniła sobie miejsce w finale kwalifikacji imprezy WTA 500 w Berlinie.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Magdalena Fręch (Polska, 3) – Aliaksandra Sasnowicz 6:7(3), 6:4, 7:6(4)

Halle. Hurkacz poznał pierwszego przeciwnika

/ Artur Kobryn , źródło: atptour.com, x.com, foto: Olga Pietrzak

W sobotę odbyło się losowanie drabinki turnieju ATP 500 w Halle, w którym wystąpi Hubert Hurkacz. Rywalem polskiego tenisisty w pierwszej rundzie będzie rozstawiony z numerem ósmym Andriej Rublow.

Po nieudanej inauguracji sezonu gry na kortach trawiastych i porażce w pierwszej rundzie zmagań w s’Hertogenbosch, Wrocławianin wystąpi w imprezie, w której triumfował przed czterema laty. Hurkacz wraca do niej po rocznej przerwie i zanotuje szósty start w całej karierze. Za pierwszego przeciwnika będzie miał swojego dobrego znajomego, Andrieja Rublowa. Dla rozstawionego z „ósemką” Rosjanina będzie to pierwszy turniej na nawierzchni trawiastej w tym roku. Jego najlepszymi rezultatami w Halle są finały osiągnięte w 2021 i 2023 roku.

Panowie zmierzą się ze sobą po raz siódmy na najwyższym szczeblu rozgrywek ATP. Dotychczas częściej, bo czterokrotnie, zwycięsko z tych potyczek wychodził Polak. W przypadku wygranej jego kolejnym oponentem będzie Daniel Altmaier lub zawodnik wyłoniony z kwalifikacji. W tej samej sekcji drabinki znajduje się również m.in. dwukrotny finalista, oznaczony z numerem czwartym, Danił Miedwiediew. Z grona czołowych tenisistów, nieco dalej rozlosowani zostali Felix Auger-Aliassime oraz finalista Rolanda Garrosa, Flavio Cobolli.

Po raz pierwszy w roli mistrza wielkoszlemowego przed własną publicznością zaprezentuje się z kolei Alexander Zverev. Znajdujący się na szczycie drabinki Niemiec rozpocznie turniej od starcia z Czechem Vitem Koprivą. W drugiej rundzie może zaś dojść do jego bardzo interesująco zapowiadającego się starcia z Joao Fonseką. Brazylijczyk musi jednak najpierw pokonać innego z tenisistów gospodarzy, Yannicka Hanfmanna. W ćwiartce drabinki Zvereva znajduje się także broniący tytułu Aleksander Bublik. Kazach swój pierwszy mecz rozegra z kwalifikantem.

sHertogenbosch. Finał nie dla Magdy Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magda Linette przegrała z Barborą Krejczikovą w meczu 1/2 finału Libema Open. Tym samym Polka zakończyła swój trzeci występ w Holenderskim turnieju WTA 250 rozgrywany na kortach trawiastych z trzema wygranymi meczami.

Poznanianka tegoroczny sezon na kortach trawiastych podobnie jak przed dwunastoma miesiącami rozpoczęła od wyprawy do Holandii. Trzeci rok z rzędu Magda Linette w s’Hertogenbosch rywalizowała o punkty do rankingu WTA. Tym razem inaczej niż przed rokiem i przed dwoma laty, czwarta rakieta naszego kraju nie skończyła występu już po pierwszym pojedynku. Tenisistka ze stolicy Wielkopolski znalazła sposób na trzy rywalki nim sposób na nią znalazła Barbora Krejczikova.

W pierwszej odsłonie to Czeszka jako pierwsza straciła swe podanie, ale po chwili doszło do przełamania powrotnego. Kluczowym okazał się ósmy gem, którego przy serwisie Polki wygrała tenisistka zza naszej południowej granicy. W drugiej partii to Magda Linette zanotowała przełamanie na tym samym etapie seta. Jednak czwarta rakieta naszego kraju nie zdołała wykorzystać prowadzenia 5:3. Dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa w grze pojedynczej jeszcze przed zmianą stron odrobiła stratę podania, aby ostatecznie doprowadzić do tie-breaka. W trzynastym gemie to ponownie Magda Linette prowadziła, tym razem 3-0. Od tego momentu wygrała już tylko jedną akcję. Tym samym to Barbora Krejczikova została pierwszą finalistką rywalizacji kobiet Libema Open 2026.

Rywalką Czeszki w meczu o tytuł będzie zwyciężczyni pojedynku między zwyciężczyni pojedynku między Robin Montgomery oraz Ajlą Tomljanović.


Wyniki

Półfinał:

Barbora Krejczikova (Czechy) – Magda Linette (Polska) 6:3, 7:6(4)

Victoria Mboko nie pojawi się na kortach Wimbledonu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Victoria Mboko ogłosiła decyzję dotyczącą występu w tegorocznej edycji Wimbledonu. Informacje, jakie podała tenisistka z Kanady, wynikają z wydarzeń, jakie miały miejsce w drugim tygodniu czerwca na kortach Londyńskiego Queens Clubu.

Tegoroczny sezon na kortach trawiastych powoli się rozkręca. Najlepsze tenisistki świata rywalizują o rankingowe punkty na najszybszej z tenisowych nawierzchni. Jednym z turniejów w kalendarzu kobiecym jest impreza WTA 500 rozgrywana w stolicy Anglii.

W meczu drugiej rundy doszło do pojedynku Victorii Mboko z Karoliną Pliszkovą. Jednak panie zeszły z kortu przed czasem. Kanadyjka doznała kontuzji kolana, która zmusiła zawodniczkę z Kraju Klonowego Liścia do zejścia z kortu przy wyniku 2:6, 4:3. Podopieczna Wima Fisette’a musiała też zrezygnować z rywalizacji deblowej, gdzie Mboko miała grać o półfinał u boku Sereny Williams.

– Mój upadek podczas środowego spotkania spowodował kontuzję lewego kolana. Oznacza to, że muszę zrezygnować z pozostałej części tegorocznego sezonu na kortach trawiastych. Tym samym również nie dojdzie do skutku mój występ na kortach Wimbledonu, czyli podczas turnieju, na który szczególnie czekałam. Obecnie mam najlepszą możliwą opiekę medyczną i razem z moim zespołem pracujemy nad tym by powrócić na tenisowy kort najszybciej jak to będzie możliwe – możemy przeczytać w wiadomości przesłaną przez Victorię Mboko.

Tym samym tenisistka z Kraju Klonowego Liścia nie obroni punktów za zeszłoroczną drugą rundę. Kanadyjka dotarła do niej po przejściu kwalifikacji. Miejsce światowej dziewiątki na liście startowej Wimbledonu zajęła Darija Vidmanova. Dla reprezentantki Czech będzie to debiut w turnieju głównym imprezy wielkoszlemowej.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Victoria Mboko (@vickymboko)

Hurghada. Martyna Kubka w finale singla

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: Kamil Szpilski

Martyna Kubka doskonale radzi sobie na turnieju ITF w Hurghadzie. Nasza reprezentantka zagra w finale singla tych zawodów.

Egipska impreza ma rangę ITF50 i jest rozgrywana na kortach trawiastych. W drodze do półfinału – rozstawiona z „trójką” – Kubka nie straciła seta a w pojedynku o finał jej rywalką była Gabriela Knutson. Czeszka jest klasyfikowana w rankingu wyżej od Polki (203. kontra 243.), ale nie okazało się to problemem.

W pierwszym secie panie toczyły wyrównaną walkę a kluczowy moment nadszedł w dwunastym gemie. Martyna przełamała przeciwniczkę i zamknęła partię z wynikiem 7:5. W drugim secie 25-latka zagrała jeszcze lepiej. Jej dominacja była wyraźna i skończyła się oddaniem Czeszce zaledwie jednego gema.

Poza obowiązkami w singlu Kubka ma w Egipcie także powinności deblowe. Polka i jej partnerka Polina Iatcenko są już w finale gry podwójnej.

 


Wyniki

 

Hurghada (półfinał kobiet):

M. Kubka (3) – G. Knutson (Czechy, 2) 7:5 6:1

Londyn. Jelena Rybakina i Amanda Anisimova bez awansu do półfinału

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Porażki Jeleny Rybakiny i Amandy Anisimovej to największe niespodzianki pojedynków 1/4 finału turnieju WTA 500 rozgrywanego na trawiastych kortach Queens Clubu. W gronie półfinalistek wciąż pozostaje jedno wolne miejsce, które wyłoni mecz między Emmą Raducanu i Kamilą Rachimovą.

Opady deszczu sprawiły, że piąty dzień rywalizacji podczas tegorocznych zmagań podczas turnieju WTA 500 na Londyńskich kortach był niezwykle pracowity. Wiele zawodniczek dwukrotnie musiało wychodzić na kort i nie wszystkie sobie z takim obciążeniem poradziły.

Dwukrotnie na plac gry musiała wychodzić, chociażby Jelena Rybakina. Najwyżej rozstawiona w imprezie Kazaszka w zaległym meczu drugiej rundy potrzebowała trzech setów, aby pokonać Tatjanę Marię. Jednak w 1/4 finału lepszą od wiceliderki rankingu okazała się Katie Boulter. Brytyjka, która w imprezie występuje dzięki dzikiej karcie, w pierwszej odsłonie wykorzystała niemoc na odbiorze serwisu turniejowej jedynki i sama odebrała podanie dwukrotnej mistrzyni wielkoszlemowej.

W drugiej partii Jelena Rybakina ostatecznie zdołała wygrać gema serwisowego tenisistki gospodarzy, a to jej dało wyrównanie stanu pojedynku. W decydującej odsłonie ponownie niemoc na returnie wyżej notowanej z tenisistek wykorzystała zawodniczka gospodarzy. Tym samym to Katie Boulter powalczy o finał imprezy WTA 500 w Londynie, a jej kolejną rywalką będzie Donna Vekić. Chorwatka po wygraniu zaległego meczu drugiej rundy z Marie Bouzkovą, w 1/4 finału w trzech setach rozprawiła się z Karoliną Pliszkovą.

Trzecią z półfinalistek jest Iva Jović. Młoda Amerykanka sprawiła niespodziankę, pokonując w trzech setach wyżej notowaną Amandę Anisimovą. Jednak na rywalkę w meczu o finał turniejowa „szóstka” musi poczekać. Wyłoni ją przełożony na kolejny dzień mecz 1/4 finału między Emmą Raducanu i Kamilą Rachimovą.


Wyniki

Ćwierćfinały:

Katie Boulter (Wielka Brytania, WC) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 1) 7:5, 2:6, 6:4

Iva Jović (USA, 6) – Amanda Anisimova (USA, 2) 6:2, 3:6, 6:3

Donna Vekić (Chorwacja, LL) – Karolina Pliszkova (Czechy) 6:4, 4:6, 6:3

Druga runda:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 1) – Tatjana Maria (Niemcy) 6:7(4), 7:5, 6:0

Emma Raducanu (Wielka Brytania) – Sorana Cirstea (Rumunia, 7) 6:4, 6:2

Katie Boulter (Wielka Brytania) – Jaqueline Cristian (Rumunia) 6:1, 6:3

Kamila Rachimova (Armenia) – Harriet Dart (Wielka Brytania) 5:7, 6:1, 7:5

Donna Vekić (Chorwacja) – Marie Bouzkova (Czechy) 7:6(9), 6:3